Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Ateistyczny brak przekonania - pozycja neutralna?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 871
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 58 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:53, 17 Sie 2018    Temat postu:

Katolikus napisał:
„inteligentny projekt” – bo wszystko jest dokręcone jak w zegarku, a każdy zegarek ma swojego twórcę.


Czyli świat jest stworzoną przez kogoś symulacją? Wytłumacz dlaczego jest to argument za istnieniem Boga. Przypominam że Bóg to doskonała i wszechmogąca istota, stwórca wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.

Katolikus napisał:
„wymodlone uzdrowienia” – bo jeśli coś się wydarzyło w następstwie próśb o pomoc kierowanych do Boga (nie wykluczony też jakiś święty w Kościele katolickim) to czytam to jako sygnał ze świata duchowego.


bo Jezus traktował cuda jako znaki uwierzytelniające. Powiedział do uczniów: „Jeśli nie wierzycie mi że względu na słowa, które mówię, to uwierzcie ze względu na znaki, których dokonuję”. Każdy może powiedzieć, że jest Synem Bożym, lecz nie każdy potrafi chodzić po wodzie, rozmnażać chleb, uciszyć burzę, uzdrawiać jednym słowem albo jednym dotknięciem, czy wskrzeszać umarłych.


Jak jesteś wstanie w oparciu o to kryterium, odróżnić cud od oszustwa, niepoznanego jeszcze zjawiska, ingerencji sił wyższych nieboskich, itd?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 460
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 41 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:28, 17 Sie 2018    Temat postu:

Cytat:
Katolikus napisał:
„inteligentny projekt” – bo wszystko jest dokręcone jak w zegarku, a każdy zegarek ma swojego twórcę.


szaryobywatel napisał:
Czyli świat jest stworzoną przez kogoś symulacją? Wytłumacz dlaczego jest to argument za istnieniem Boga. Przypominam że Bóg to doskonała i wszechmogąca istota, stwórca wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.


Katolikus napisał:
„wymodlone uzdrowienia” – bo jeśli coś się wydarzyło w następstwie próśb o pomoc kierowanych do Boga (nie wykluczony też jakiś święty w Kościele katolickim) to czytam to jako sygnał ze świata duchowego.


bo Jezus traktował cuda jako znaki uwierzytelniające. Powiedział do uczniów: „Jeśli nie wierzycie mi że względu na słowa, które mówię, to uwierzcie ze względu na znaki, których dokonuję”. Każdy może powiedzieć, że jest Synem Bożym, lecz nie każdy potrafi chodzić po wodzie, rozmnażać chleb, uciszyć burzę, uzdrawiać jednym słowem albo jednym dotknięciem, czy wskrzeszać umarłych.


Cytat:
Jak jesteś wstanie w oparciu o to kryterium, odróżnić cud od oszustwa, niepoznanego jeszcze zjawiska, ingerencji sił wyższych nieboskich, itd?


Tak jak myślałem. Zadałeś jedno pytanie. Ja odpowiedziałem dlaczego w moim przekonaniu są to argumenty za istnieniem Boga. Na podstawie mojej odpowiedzi miałeś wykazać infantylność. Chcesz rozmyć sprawę, a miałeś wykazać, że są to infantylne argumenty, ale żeby to zrobić musisz przyjść ze swoją koncepcją infantylności i przez nią prześrutować moje argumenty.

Sprawa jest prosta. Napisałeś: Nie spotkałem się jeszcze z "argumentem" za istnieniem Boga, który nie byłby tak infantylny.

Ja ci dałem i argumenty i uzasadniłem dlaczego je za takie uważam. Teraz ty dokonaj analizy, w której wykażesz, że są infantylne.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 871
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 58 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:54, 17 Sie 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Powstaje pytanie: co jest konieczne?
Pytanie to stawia - ktoś, człowiek, osoba. Jeśli akceptujemy fakt, że pytanie jest postawione, to z tego wynika już konsekwencja w postaci przyjęcia na start podstawy - osoby, świadomości. Tak więc na starcie, bazowo mamy osobę, jako fakt.
Teraz skądinąd wiemy, że z doznań wynika nam jakoś RESZTA (świat, ludzie, zewnętrzne źródła doznań). Nie wiemy czym owa reszta jest. Wiemy, że osoba jest, bo to ona postawiła pytanie, które jest osią tego rozważania i ona szuka odpowiedzi. Zatem agnostycznie najmniej postulującym podejściem byłoby także przyjęcie istnienia osoby, jako podstawy ontologicznej dla rzeczywistości.
Mamy dwie opcje:
- solipsyzm (osoba jest jedna na wszystko)
- teizm (zapewne jednak, bo chyba niewielu będzie chętnych do przyjęcia, że ontologiczną postawą rzeczywistości jest sąsiad z przeciwka).
Można sobie wybrać.


To że jest pytanie wiemy, bo tak się zsumowały doznania.
Gdy o czymś myślisz, najczęściej nie zastanawiasz się w ogóle nad tym czy myśli to osoba.
To że myśli i zadaje pytania osoba, jest założeniem niekoniecznym.
Jeżeli myśli i zadaje pytania osoba, to robi to w odniesieniu do czegoś.
Jest to o czym myśli i to o co pyta.
To o czym myśli i to o co pyta, jest jakimś światem w którym funkcjonuje.
Nie możesz założyć osoby, bez założenia świata w którym funkcjonuje.
Funkcjonowanie osoby w świecie, choćby był to tak samo realny jak i ona świat wyobrażeń, zupełnie ją sobą ogranicza.

Cały Twój światopogląd jest oparty o błędne wyobrażenia, których pomimo krytyki nie chcesz poddać w wątpliwość, bo jesteś albo schizofrenikiem, albo skrajnie nieuczciwą intelektualnie osobą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11161
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 795 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:08, 17 Sie 2018    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Powstaje pytanie: co jest konieczne?
Pytanie to stawia - ktoś, człowiek, osoba. Jeśli akceptujemy fakt, że pytanie jest postawione, to z tego wynika już konsekwencja w postaci przyjęcia na start podstawy - osoby, świadomości. Tak więc na starcie, bazowo mamy osobę, jako fakt.
Teraz skądinąd wiemy, że z doznań wynika nam jakoś RESZTA (świat, ludzie, zewnętrzne źródła doznań). Nie wiemy czym owa reszta jest. Wiemy, że osoba jest, bo to ona postawiła pytanie, które jest osią tego rozważania i ona szuka odpowiedzi. Zatem agnostycznie najmniej postulującym podejściem byłoby także przyjęcie istnienia osoby, jako podstawy ontologicznej dla rzeczywistości.
Mamy dwie opcje:
- solipsyzm (osoba jest jedna na wszystko)
- teizm (zapewne jednak, bo chyba niewielu będzie chętnych do przyjęcia, że ontologiczną postawą rzeczywistości jest sąsiad z przeciwka).
Można sobie wybrać.


To że jest pytanie wiemy, bo tak się zsumowały doznania.
Gdy o czymś myślisz, najczęściej nie zastanawiasz się w ogóle nad tym czy myśli to osoba.
To że myśli i zadaje pytania osoba, jest założeniem niekoniecznym.
Jeżeli myśli i zadaje pytania osoba, to robi to w odniesieniu do czegoś.
Jest to o czym myśli i to o co pyta.
To o czym myśli i to o co pyta, jest jakimś światem w którym funkcjonuje.
Nie możesz założyć osoby, bez założenia świata w którym funkcjonuje.
Funkcjonowanie osoby w świecie, choćby był to tak samo realny jak i ona świat wyobrażeń, zupełnie ją sobą ogranicza.

Cały Twój światopogląd jest oparty o błędne wyobrażenia, których pomimo krytyki nie chcesz poddać w wątpliwość, bo jesteś albo schizofrenikiem, albo skrajnie nieuczciwą intelektualnie osobą.

Sorry, ale to nie tylko ja zakładam jw. Próbujesz wybronić rozumowanie atakiem personalnym, oskarżeniem o schizofrenię, co demaskuje (jest jakby przyznaniem się) słabość przedstawionych przez Ciebie argumentów. Solipsysta wcale nie zakłada istnienia świat ontologicznie odrębnego od siebie. Ja akurat solipsystą nie jestem. Wuj mówi o polipsyzmie, co byłoby już mi bliższe.
Odbieram Twoje argumenty jako arbitralne "nie, bo nie", albo "jest tak jak ja mówię, co będę uparcie powtarzał." Jednak upór w powtarzaniu swojego jest argumentem tylko dla grupy najmniej zorientowanych odbiorców. Ci bardziej wyrobieni, tylko się uśmiechną z politowaniem i pomyślą sobie coś w stylu: acha... kolejny próbuje jakoś ukryć brak rozumowych argumentów.

Oczywiście osoba pytania (czasem) zadaje w odniesieniu do czegoś, jednak czasem zadaje je w odniesieniu do siebie. Po drugie owo "czegoś" wciąż ma status nieustalony - na razie wiadomo jedno "że jest myślane". Czy jest czymś więcej, niż tylko myślanym przez myślącego?...
- Można przyjąć taką hipotezę, ale jeśli już trzymamy się agnostycyzmu możliwie rygorystycznego, to możemy sobie ową hipotezę uciąć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 871
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 58 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:14, 17 Sie 2018    Temat postu:

Katolikus napisał:
Cytat:
Katolikus napisał:
„inteligentny projekt” – bo wszystko jest dokręcone jak w zegarku, a każdy zegarek ma swojego twórcę.


szaryobywatel napisał:
Czyli świat jest stworzoną przez kogoś symulacją? Wytłumacz dlaczego jest to argument za istnieniem Boga. Przypominam że Bóg to doskonała i wszechmogąca istota, stwórca wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.


Katolikus napisał:
„wymodlone uzdrowienia” – bo jeśli coś się wydarzyło w następstwie próśb o pomoc kierowanych do Boga (nie wykluczony też jakiś święty w Kościele katolickim) to czytam to jako sygnał ze świata duchowego.


bo Jezus traktował cuda jako znaki uwierzytelniające. Powiedział do uczniów: „Jeśli nie wierzycie mi że względu na słowa, które mówię, to uwierzcie ze względu na znaki, których dokonuję”. Każdy może powiedzieć, że jest Synem Bożym, lecz nie każdy potrafi chodzić po wodzie, rozmnażać chleb, uciszyć burzę, uzdrawiać jednym słowem albo jednym dotknięciem, czy wskrzeszać umarłych.


Cytat:
Jak jesteś wstanie w oparciu o to kryterium, odróżnić cud od oszustwa, niepoznanego jeszcze zjawiska, ingerencji sił wyższych nieboskich, itd?


Tak jak myślałem. Zadałeś jedno pytanie. Ja odpowiedziałem dlaczego w moim przekonaniu są to argumenty za istnieniem Boga. Na podstawie mojej odpowiedzi miałeś wykazać infantylność. Chcesz rozmyć sprawę, a miałeś wykazać, że są to infantylne argumenty, ale żeby to zrobić musisz przyjść ze swoją koncepcją infantylności i przez nią prześrutować moje argumenty.

Sprawa jest prosta. Napisałeś: Nie spotkałem się jeszcze z "argumentem" za istnieniem Boga, który nie byłby tak infantylny.

Ja ci dałem i argumenty i uzasadniłem dlaczego je za takie uważam. Teraz ty dokonaj analizy, w której wykażesz, że są infantylne.


Są infantylne, bo na podstawie Twoich własnych kryteriów albo nie prowadzą do istnienia Boga, albo prowadzą równie mocno co oszustwa, od których kryterium ich nie odróżnia, czyli nie są argumentami za istnieniem Boga.
Są infantylną racjonalizacja własnej indoktrynacji nastolatka, który próbuje udawać dorosłego w internecie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2150
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 131 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:41, 17 Sie 2018    Temat postu:

fedor napisał:
mat napisał:
Najpierw musisz udowodnić, że sam nie jesteś słoikiem w mózgu, zanim zaczniesz demaskować mózgi w słoiku. Powodzenia
Podaj skąd wziąłeś to "musisz" bo jest to póki co czysto arbitralny postulat przyjęty przez ciebie wyłącznie na wiarę, ateisto.

Niech będzie sobie na wiarę, nie zmienia to tego, że wciąż, nie jesteś w stanie udowodnić, że sam nie jesteś mózgiem w słoiku, a więc twoje antysłoikowe tyrady nie mają siły rażenia.

fedor napisał:
Ja nic nie "muszę". Jestem teistą i mogę sobie z określonego powodu uwierzyć również w to, że nie jestem mózgiem w słoiku.

No i co z tego? Jako ateista też mogę sobie uwierzyć, że nie jestem mózgiem w słoiku.

fedor napisał:
No ale jak ty ateisto przyznasz, że w to też uwierzyłeś to jesteś już w czarnej dupie bo przecież wszystkim dookoła wmawiasz, że nic na wiarę przyjmować nie można.

To też sobie uroiłeś, tak jak to, że nie jesteś mózgiem w słoiku. Ateista może żyć z wiarą w bardzo dobrej koegzystencji.

fedor napisał:
Przyjmuję z określonych powodów dlaczego nie jestem mózgiem w słoiku i działam dalej.

Te określone powody to tylko twoje chciejstwo, nie chcesz być mózgiem w słoiku więc przyjmujesz religijną powiastkę, która cię pociesza. W sensie merytorycznym ma ona taką samo wartość jak bełkot wergflnrew greqg grewg. Twoje "przyjmowanie" i "działanie" to wciąż tylko rojenia mózgu w słoiku.

fedor napisał:
bez żadnego powodu i wyłącznie przy pomocy ślepej wiary uznajesz, że nie jesteś mózgiem zamkniętym w słoiku.

Ślepa wiara to nie to samo co brak alternatywy. Twoją wiarą w niebycie mózgiem w słoiku owszem rządzi ślepa wiara, musisz przyjmować istnienie jakichś nieweryfikowalnych bóstw etc., natomiast moją wiarą w niebycie mózgiem w słoiku kieruje brak alternatywy, jeśli chce się uważać za byt autonomiczny. Swoją drogą, ateista nie musi takiej wiary potrzebować.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 1225
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 56 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:56, 17 Sie 2018    Temat postu:

mat napisał:
fedor napisał:
mat napisał:
Najpierw musisz udowodnić, że sam nie jesteś słoikiem w mózgu, zanim zaczniesz demaskować mózgi w słoiku. Powodzenia
Podaj skąd wziąłeś to "musisz" bo jest to póki co czysto arbitralny postulat przyjęty przez ciebie wyłącznie na wiarę, ateisto.

Niech będzie sobie na wiarę, nie zmienia to tego, że wciąż, nie jesteś w stanie udowodnić, że sam nie jesteś mózgiem w słoiku, a więc twoje antysłoikowe tyrady nie mają siły rażenia


No ale gdzie ja twierdziłem, że coś jestem w stanie "udowodnić" w kwestii wyjścia ze słoika. Polemizujesz sam ze sobą. W tej kwestii wszyscy są skazani na wiarę. Przy czym dla mnie jako teisty nie stanowi ona problemu. A dla ciebie jako ateisty jest to już dramat bo to właśnie z wiary czynisz zarzut główny w stosunku do kontestowanego przez siebie światopoglądu

mat napisał:
fedor napisał:
Ja nic nie "muszę". Jestem teistą i mogę sobie z określonego powodu uwierzyć również w to, że nie jestem mózgiem w słoiku.

No i co z tego? Jako ateista też mogę sobie uwierzyć, że nie jestem mózgiem w słoiku


I to jest właśnie ten twój dramat. Do tego w twoim przypadku jest to całkowicie ślepa wiara. Podwójny dramat

mat napisał:
fedor napisał:
No ale jak ty ateisto przyznasz, że w to też uwierzyłeś to jesteś już w czarnej dupie bo przecież wszystkim dookoła wmawiasz, że nic na wiarę przyjmować nie można.

To też sobie uroiłeś, tak jak to, że nie jesteś mózgiem w słoiku. Ateista może żyć z wiarą w bardzo dobrej koegzystencji


Chyba sobie wkleję to ostatnie zdanie do stopki. Po prostu rewelka. Może zrób jakiś obrazek z tym zdaniem. To ci wychodzi całkiem nieźle

mat napisał:
fedor napisał:
Przyjmuję z określonych powodów dlaczego nie jestem mózgiem w słoiku i działam dalej.

Te określone powody to tylko twoje chciejstwo, nie chcesz być mózgiem w słoiku więc przyjmujesz religijną powiastkę, która cię pociesza. W sensie merytorycznym ma ona taką samo wartość jak bełkot wergflnrew greqg grewg. Twoje "przyjmowanie" i "działanie" to wciąż tylko rojenia mózgu w słoiku


To są tylko twoje całkowicie puste i arbitralne deklaracje i jeszcze śmieszniejsze jest to, że próbujesz przy ich pomocy dyskredytować założenie jakie przyjąłem (tak naprawdę jedyne sensowne). Tym bardziej, że sam nie przyjąłeś żadnego lepszego założenia poza ślepą wiarą

mat napisał:
fedor napisał:
bez żadnego powodu i wyłącznie przy pomocy ślepej wiary uznajesz, że nie jesteś mózgiem zamkniętym w słoiku.

Ślepa wiara to nie to samo co brak alternatywy. Twoją wiarą w niebycie mózgiem w słoiku owszem rządzi ślepa wiara, musisz przyjmować istnienie jakichś nieweryfikowalnych bóstw etc., natomiast moją wiarą w niebycie mózgiem w słoiku kieruje brak alternatywy, jeśli chce się uważać za byt autonomiczny


Brak alternatywy nie ma tu nic do rzeczy bo nie modyfikuje tego, że nadal masz tylko dokładnie tę samą ślepą wiarę w tym miejscu

mat napisał:
Swoją drogą, ateista nie musi takiej wiary potrzebować


Gdy zostanie postawiony zarzut to już wtedy musi


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pią 13:02, 17 Sie 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2150
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 131 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:45, 17 Sie 2018    Temat postu:

fedor napisał:
Przy czym dla mnie jako teisty nie stanowi ona problemu. A dla ciebie jako ateisty jest to już dramat

Dla mnie to dramat nie jest, a jestem przecież ateistą. Polemizujesz sam ze sobą.

mat napisał:
fedor napisał:
Jako ateista też mogę sobie uwierzyć, że nie jestem mózgiem w słoiku
I to jest właśnie ten twój dramat. Do tego w twoim przypadku jest to całkowicie ślepa wiara. Podwójny dramat

Ten dramat to twój Strawman. Przyjęcie na wiarę tego, że nie jest się mózgiem w słoiku, jako ateistę, ani mnie ziębi, ani grzeje.

fedor napisał:
To są tylko twoje całkowicie puste i arbitralne deklaracje i jeszcze śmieszniejsze jest to, że próbujesz przy ich pomocy dyskredytować założenie jakie przyjąłem (tak naprawdę jedyne sensowne).

Ja tylko przypominam, że te twoje "naprawdę jedyne sensowne" założenie wciąż ma status rojenia mózgu w słoiku, bez żadnego lepszego uzasadnienia niż bełkot dfsbgs gsfwdg rewty.

fedor napisał:
Tym bardziej, że sam nie przyjąłeś żadnego lepszego założenia poza ślepą wiarą

Po co do jednej "ślepej wiary" dodawać kolejny korpus kolejnych ślepych wiar, które generują kolejne ślepe wiary. Zakładam, że nie jestem mózgiem w słoiku a bajki zostawiam dzieciom i teistom.

fedor napisał:
Brak alternatywy nie ma tu nic do rzeczy bo nie modyfikuje tego, że nadal nie masz dokładnie tę samą ślepą wiarę w tym miejscu

duo cum faciunt idem, non est idem. Owszem, teista i ateista tak samo wierzą, że nie są mózgiem w słoiku, ale to nie znaczy, że założenia ich wiary są tej samej kategorii. Te twoje to tylko kolejne tworzenie mniejszych słoików z dywizjami, korpusami, pułkami bytów rodem z Harrego Pottera, więc ateisty założenie jest o tyle lepsze, że ateizm nie zaśmieca mózgu kolejnymi nieweryfikowalnymi słoikami.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mat dnia Pią 13:45, 17 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 460
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 41 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:53, 17 Sie 2018    Temat postu:

Cytat:
Są infantylne, bo na podstawie Twoich własnych kryteriów albo nie prowadzą do istnienia Boga, albo prowadzą równie mocno co oszustwa, od których kryterium ich nie odróżnia, czyli nie są argumentami za istnieniem Boga.


Twój argument jest infantylny, bo domagasz się w kwestiach światopoglądowych czegoś co jest niemożliwe do spełnienia. Sam sobie arbitralnie przyjąłeś, że jeśli coś „nie prowadzi do istnienia” lub „prowadzi równie mocno, co oszustwa” to jest to infantylne. Ostatecznie twój argument jest infantylny bo nie prowadzi do żadnego istnienia i nie odróżnia oszustwa od nie oszustwa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 1225
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 56 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:02, 17 Sie 2018    Temat postu:

mat napisał:
fedor napisał:
Przy czym dla mnie jako teisty nie stanowi ona problemu. A dla ciebie jako ateisty jest to już dramat

Dla mnie to dramat nie jest, a jestem przecież ateistą. Polemizujesz sam ze sobą


Dla ciebie "to nie dramat" bo nie uświadamiasz sobie konsekwencji tego co napisałeś

mat napisał:
fedor napisał:
mat napisał:
Jako ateista też mogę sobie uwierzyć, że nie jestem mózgiem w słoiku
I to jest właśnie ten twój dramat. Do tego w twoim przypadku jest to całkowicie ślepa wiara. Podwójny dramat

Ten dramat to twój Strawman. Przyjęcie na wiarę tego, że nie jest się mózgiem w słoiku, jako ateistę, ani mnie ziębi, ani grzeje


Bo nadal bo nie uświadamiasz sobie konsekwencji tego co napisałeś

mat napisał:
fedor napisał:
To są tylko twoje całkowicie puste i arbitralne deklaracje i jeszcze śmieszniejsze jest to, że próbujesz przy ich pomocy dyskredytować założenie jakie przyjąłem (tak naprawdę jedyne sensowne).

Ja tylko przypominam, że te twoje "naprawdę jedyne sensowne" założenie wciąż ma status rojenia mózgu w słoiku, bez żadnego lepszego uzasadnienia niż bełkot dfsbgs gsfwdg rewty


Nadal są to tylko twoje całkowicie puste i arbitralne deklaracje. Choć w sumie nie może to inaczej wyglądać z punktu widzenia kogoś takiego jak ty, kto nie ma żadnej podstawy aby przyjąć choć na chwilę, że nie jest w słoiku

mat napisał:
fedor napisał:
Tym bardziej, że sam nie przyjąłeś żadnego lepszego założenia poza ślepą wiarą

Po co do jednej "ślepej wiary" dodawać kolejny korpus kolejnych ślepych wiar, które generują kolejne ślepe wiary. Zakładam, że nie jestem mózgiem w słoiku a bajki zostawiam dzieciom i teistom


Nie, to tylko twoja wiara jest całkowicie ślepa bo nie jest oparta choćby na cieniu jakiejś hipotetycznej przesłanki. W tym właśnie punkcie jako ateista nie możesz skończyć inaczej bo twój światopogląd wszelkie takie przesłanki istniejące poza słoikiem z góry wyklucza

mat napisał:
fedor napisał:
Brak alternatywy nie ma tu nic do rzeczy bo nie modyfikuje tego, że nadal nie masz dokładnie tę samą ślepą wiarę w tym miejscu

duo cum faciunt idem, non est idem. Owszem, teista i ateista tak samo wierzą, że nie są mózgiem w słoiku, ale to nie znaczy, że założenia ich wiary są tej samej kategorii


Przecież właśnie nie masz tu żadnych założeń poza ślepą wiarą

mat napisał:
Te twoje to tylko kolejne tworzenie mniejszych słoików z dywizjami, korpusami, pułkami bytów rodem z Harrego Pottera, więc ateisty założenie jest o tyle lepsze, że ateizm nie zaśmieca mózgu kolejnymi nieweryfikowalnymi słoikami


I dlatego ląduje w czysto ślepej wierze. A sama koncepcja "nie zaśmiecania" to też tylko kolejny twój pusty postulat oparty na niczym więcej niż ślepa wiara. Bo nawet sensowności tego postulatu nie jesteś w stanie udowodnić


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pią 15:04, 17 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 871
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 58 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:07, 17 Sie 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Solipsysta wcale nie zakłada istnienia świat ontologicznie odrębnego od siebie.


Może założyć że jest i osobą i światem, ale nie że są to byty ze sobą tożsame.

Michał Dyszyński napisał:
Oczywiście osoba pytania (czasem) zadaje w odniesieniu do czegoś, jednak czasem zadaje je w odniesieniu do siebie. Po drugie owo "czegoś" wciąż ma status nieustalony - na razie wiadomo jedno "że jest myślane". Czy jest czymś więcej, niż tylko myślanym przez myślącego?...
- Można przyjąć taką hipotezę, ale jeśli już trzymamy się agnostycyzmu możliwie rygorystycznego, to możemy sobie ową hipotezę uciąć.


To że coś jest myślane przez myślącego, a nie jest tylko myślane (tylko doznaniem), jest założeniem. Czyniąc to założenie, generujesz jakiś minimalny model świata, w którym jest to co myślane i ten który myśli. Nie jest istotne czy masz model, w którym to co myślane jest czymś więcej niż myślanym przez myślącego. Istotne jest to, że myślący nie może być bardziej realny od myślanego świata, bo bez niego nie istnieje. O czym Ty i Twój idol wujzbój nie chcecie słyszeć, bo opieracie swoje cudaczne światopoglądy na założeniu że osoba jest pewnikiem i wszystko się od niej wyprowadza.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Pią 16:09, 17 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11161
Przeczytał: 61 tematów

Pomógł: 795 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 17:01, 17 Sie 2018    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Istotne jest to, że myślący nie może być bardziej realny od myślanego świata, bo bez niego nie istnieje.

To jest jakiś dogmat?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2150
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 131 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:35, 17 Sie 2018    Temat postu:

fedor napisał:
Dla ciebie "to nie dramat" bo nie uświadamiasz sobie konsekwencji tego co napisałeś

Nie, to ty nie zdajesz sobie sprawy, że wiara sensu largo w ogóle nie nadgryza ateizmu, a co potrafili zauważyć tutaj inni teiści.

fedor napisał:
sama koncepcja "nie zaśmiecania" to też tylko kolejny twój pusty postulat oparty na niczym więcej niż ślepa wiara. Bo nawet sensowności tego postulatu nie jesteś w stanie udowodnić

Tu nie ma nic do udowadniania, im bardziej zaśmiecasz mózg kolejnymi założeniami (a te wasze to przecież istny Harry Potter), tym więcej pojawia się w nim wiar, których nie jesteś w stanie udowodnić. Masz o całą chmarę więcej niemożliwych do udowodnienia twierdzeń niż ateista.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21893
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 429 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:39, 17 Sie 2018    Temat postu:

Katolikus napisał:
Taki ateista powie, że on nie skreśla absolutnie, np. że relacje o Jezusie, który dokonywał cudów są zmyślone. On po prostu powie, że nie jest przekonany, ze Jezus czynił cuda i w to nie wierzy.

Sadzę, że jeśli wierzący usiłuje przekonać kogoś do wiary w Boga, powołując się jako na decydujące argumenty czy to na cuda dokonane przez Jezusa lub przez kogokolwiek innego, czy to na jakieś stwierdzenia zawarte w Biblii, od tego ateista ma wręcz obowiązek domagania się dowodów. I wcale nie należy od niego oczekiwać alternatywnych wyjaśnień; w pełni wystarczającej jest jego stanowisko "nie wiem, nie nam dostatecznych danych, by odnieść się do sprawy, jeśli ty uważasz, że masz więcej danych, to czekam na nie".

Uważam też, że taki sposób zachęcania do wiary jest z gruntu błędny, podobnie jak z gruntu błędne jest opieranie na takich rzeczach swojej własnej wiary. "Uwierzyłeś, bo zobaczyłeś; błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli". Powód do wiary powinien wypływać z głębi serca i tam trzeba źródła wiary szukać. Cuda i inne takie mogą być co najwyżej pomocą w trudnych chwilach.


Post został pochwalony 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 1225
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 56 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:14, 17 Sie 2018    Temat postu:

mat napisał:
fedor napisał:
Dla ciebie "to nie dramat" bo nie uświadamiasz sobie konsekwencji tego co napisałeś

Nie, to ty nie zdajesz sobie sprawy, że wiara sensu largo w ogóle nie nadgryza ateizmu, a co potrafili zauważyć tutaj inni teiści


To jest tylko deklaracja twojego chciejstwa i nic więcej. Ja nie jestem "inni teiści" i twierdzę, że nadgryza ponieważ jeśli ateista czyni wiarę głównym zarzutem w swym punkcie wyjścia przeciw teizmowi to ty pisząc teraz, że "ateista jest z wiarą w dobrej koegzystencji" uwalasz ideę tej całej waszej ateistycznej misji. Takie są konsekwencje

mat napisał:
fedor napisał:
sama koncepcja "nie zaśmiecania" to też tylko kolejny twój pusty postulat oparty na niczym więcej niż ślepa wiara. Bo nawet sensowności tego postulatu nie jesteś w stanie udowodnić

Tu nie ma nic do udowadniania, im bardziej zaśmiecasz mózg kolejnymi założeniami (a te wasze to przecież istny Harry Potter), tym więcej pojawia się w nim wiar, których nie jesteś w stanie udowodnić. Masz o całą chmarę więcej niemożliwych do udowodnienia twierdzeń niż ateista.


Czyli od nowa powtórzyłeś tylko swój arbitralny i przyjęty na wiarę postulat ekonomii, który jest do tego kompletnie ogólnikowy. Znów przy pomocy jednej wiary próbujesz zwalczać inne. Można i tak


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pią 20:15, 17 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2150
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 131 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:27, 17 Sie 2018    Temat postu:

fedor napisał:
jeśli ateista czyni wiarę głównym zarzutem w swym punkcie wyjścia przeciw teizmowi to ty pisząc teraz, że "ateista jest z wiarą w dobrej koegzystencji" uwalasz ideę tej całej waszej ateistycznej misji. Takie są konsekwencje

No to przykro mi ale musisz zacząć edukacje filozoficzną od podstaw, bo masz spore braki w temacie ateizmu i jego idei. Póki co walisz na oślep Strawmanami.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mat dnia Pią 20:28, 17 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 460
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 41 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:09, 17 Sie 2018    Temat postu:

Wujzboj napisał:
Sadzę, że jeśli wierzący usiłuje przekonać kogoś do wiary w Boga, powołując się jako na decydujące argumenty czy to na cuda dokonane przez Jezusa lub przez kogokolwiek innego, czy to na jakieś stwierdzenia zawarte w Biblii, od tego ateista ma wręcz obowiązek domagania się dowodów. I wcale nie należy od niego oczekiwać alternatywnych wyjaśnień; w pełni wystarczającej jest jego stanowisko "nie wiem, nie nam dostatecznych danych, by odnieść się do sprawy, jeśli ty uważasz, że masz więcej danych, to czekam na nie"

Ok., jeśli ja będę miał misję przekonywania to rozumiem takie podejście. Ale problem w tym, że ateiści cały czas mają takie przekonanie, że na mnie taka misja ciąży i oni już na starcie ustawiają się jako ci, którzy nie wierzą, nie widzą dobrych powodów, a jak się im je przedstawia to wszędzie widzą niedoskonałości w argumentacji, tysiące innych alternatyw itp.. Uważają, że ich postawa jest racjonalniejsza itp.. Od dawna szukam sposobu jak z tego błędnego koła wyjść, jak takie dyskusje należy w ogóle zaczynać, czy postawa ateisty rzeczywiście jest bez jakiejkolwiek wiary, a jeśli wiara jest to jakiego rodzaju.. Mnóstwo pytań..


Wujzboj napisał:
Powód do wiary powinien wypływać z głębi serca…


A to nie jest komunał? :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 1225
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 56 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:14, 17 Sie 2018    Temat postu:

mat napisał:
fedor napisał:
jeśli ateista czyni wiarę głównym zarzutem w swym punkcie wyjścia przeciw teizmowi to ty pisząc teraz, że "ateista jest z wiarą w dobrej koegzystencji" uwalasz ideę tej całej waszej ateistycznej misji. Takie są konsekwencje

No to przykro mi ale musisz zacząć edukacje filozoficzną od podstaw, bo masz spore braki w temacie ateizmu i jego idei


Opieram się na tym co głosi większość z was bo przecież właśnie z tym mam najczęściej do czynienia. Więc ewentualne wyjątki od tego mnie nie obchodzą bo praktycznie się z nimi nie stykam. A co do "idei" ateizmu to nawet w tej podstawowej kwestii potraficie sobie czasem nawzajem zaprzeczać, co swego czasu pokazała dyskusja o niewierzących skarpetkach. Nie odsyłaj mnie więc do "edukacji filozoficznej" bo sam nawet nie wiesz na co w sumie się powołałeś


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pon 10:31, 20 Sie 2018, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21893
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 429 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:37, 17 Sie 2018    Temat postu:

Katolikus napisał:
ateiści cały czas mają takie przekonanie, że na mnie taka misja ciąży

I właśnie apologeta powinien przede wszystkim wyprowadzać ich z błędu, jakoby cuda i inne tego typu rzeczy były powodem wiary apologety w Boga. Naturalnie, o ile jest to w konkretnym przypadku rzeczywiście prawda. Przekonanie ateistów nie bierze się tu bowiem z powietrza, lecz z ich doświadczenia z apologetami...

wuj napisał:
Powód do wiary powinien wypływać z głębi serca…
Katolikus napisał:
A to nie jest komunał? :)

Jest. Ale ten komunał jest jednocześnie istotą rzeczy.

Należy więc zadbać o to, by ateista wiedział, że wiara jego rozmówcy bierze się z - jak to ateista zapewne określi - "życzeniowego myślenia". A ponieważ ateista z reguły uważa, że takie "życzeniowe myślenie" to wstyd, którego każdy rozsądny człowiek unika za wszelką cenę, to pierwszym zadaniem apologety jest wykazanie ateiście, że także i jego (ateisty) podejście do świata opiera się na "myśleniu życzeniowym". Tyle, że czynionym zapewne albo w formie ukrytej (jako tak zwany "zdrowy rozsądek", czyli to, co Einstein określił jako "zbiór przesądów i uprzedzeń, nabranych do osiągnięcia wieku dziesięciu lat"), albo w formie negatywnej (czyli "boję się myślenia życzeniowego, więc w miejsce tego, co bym wolał, podstawiam w moim myśleniu to, czego bym nie chciał").

Takie postawienie sprawy nie jest, rzecz jasna, łatwe, bo trzeba walczyć z mocno zakorzenionymi przesądami, które w wyobrażeniu ateisty są podstawą wszystkiego, co sensowne, w tym - naukowego dorobku naszej cywilizacji. Co gorsza, zadanie to bywa wręcz niewykonalne, bo niejeden apologeta sam uważa takie myślenie za kompromitację i stara się robić wszystko, by podejrzenia o nie odsunąć już w zarodku... A to już jest doskonałą pożywką dla skutecznych ataków ze strony ateisty.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Pią 23:38, 17 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2150
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 131 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:46, 17 Sie 2018    Temat postu:

Katolikus napisał:
problem w tym, że ateiści cały czas mają takie przekonanie, że na mnie taka misja ciąży i oni już na starcie ustawiają się jako ci, którzy nie wierzą, nie widzą dobrych powodów, a jak się im je przedstawia to wszędzie widzą niedoskonałości w argumentacji, tysiące innych alternatyw itp.. Uważają, że ich postawa jest racjonalniejsza itp..

Błędnie zakładasz, że do wiary religijnej można przekonywać posługując się racjonalnymi argumentami, choć sama jej istota jest irracjonalna, stąd nie możesz znaleźć odpowiedzi na zadane pytanie. Kiedyś istniały takie takie próby (patrz:katolickim tomizm) ale jak już wiesz, zostały dawno temu obalone jako wewnętrznie sprzeczne. Zresztą już starożytni Grecy potrafili przejrzeć religie jako zbiór bajek dla dorosłych niczego nie tłumaczący, stąd też filozofia rodziła się w stopniowym wyzwalaniu się od mitów religijnych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3778
Przeczytał: 96 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 1:41, 18 Sie 2018    Temat postu:

[quote="Katolikus"]
Wujzboj napisał:
Sadzę,
Ok., jeśli ja będę miał misję przekonywania to rozumiem takie podejście. Ale problem w tym, że ateiści cały czas mają takie przekonanie, że na mnie taka misja ciąży i oni już na starcie ustawiają się jako ci, którzy nie wierzą, nie widzą dobrych powodów, a jak się im je przedstawia to wszędzie widzą niedoskonałości w argumentacji, tysiące innych alternatyw itp.. Uważają, że ich postawa jest racjonalniejsza itp.. Od dawna szukam sposobu jak z tego błędnego koła wyjść, jak takie dyskusje należy w ogóle zaczynać, czy postawa ateisty rzeczywiście jest bez jakiejkolwiek wiary, a jeśli wiara jest to jakiego rodzaju.. Mnóstwo pytań..


Wujzboj napisał:
Powód do wiary powinien wypływać z głębi serca…


A to nie jest komunał? :)


Nie jest to komunal. Dzisiaj jadąc natknęłam się na dworcu na ewangelizatora jakiegoś kosciola charyzmatycznego. Każdego dnia widzę stoiska SJ.
Teiści mają potrzebę dzielenia się swoją wiarą. To naturalne. Wiedziałeś ateistów głoszacych na ulicy Aboga :wink: ?
Abog owszem był Ale jako idea wielkiej szczęśliwości - komunizmu.
Nie widzę zadnej całościowej alternatywy dla Boga.

No może idea humanizmu.

Tego też nikt nie glosi na ulicach. Chociaż jest grupa ludzi probujacych tę ideę propagować.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3778
Przeczytał: 96 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 1:45, 18 Sie 2018    Temat postu:

Cytat:
Ale ten komunał jest jednocześnie istotą rzeczy.

Należy więc zadbać o to, by ateista wiedział, że wiara jego rozmówcy bierze się z - jak to ateista zapewne określi - "życzeniowego myślenia". A ponieważ ateista z reguły uważa, że takie "życzeniowe myślenie" to wstyd, którego każdy rozsądny człowiek unika za wszelką cenę, to pierwszym zadaniem apologety jest wykazanie ateiście, że także i jego (ateisty) podejście do świata opiera się na "myśleniu życzeniowym". Tyle, że czynionym zapewne albo w formie ukrytej (jako tak zwany "zdrowy rozsądek", czyli to, co Einstein określił jako "zbiór przesądów i uprzedzeń, nabranych do osiągnięcia wieku dziesięciu lat"), albo w formie negatywnej (czyli "boję się myślenia życzeniowego, więc w miejsce tego, co bym wolał, podstawiam w moim myśleniu to, czego bym nie chciał"


Nie nazwałabymtego zyczeniowym myśleniem . Raczej głęboką potrzeba psychologiczną.
Dlatego dla mnie niczym nie różni się SJ, adwentysta, baptysta, katolik.
Wszyscy oni ewangelizuja tylko każdy inaczej. Postrzegam ich jako ludzi którzy bardzo wierzą i chcą widzieć innych podobnymi sobie.
Wynika to także z niezrozumienia ateizmu w warstwie psychologicznej, co wiąże się często z negatywną oceną takiej postawy szczególnie w Polsce, gdzie przynależność do krk ma jeszcze inne konotacje.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Sob 1:52, 18 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21893
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 429 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 10:35, 18 Sie 2018    Temat postu:

Nazwij to jak chcesz. Ważne jest, że ateista robi to samo.

A czy ateiści głoszą na ulicach aboga? Na ulicach niekoniecznie, ale w internecie już nagminnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 460
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 41 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 10:44, 18 Sie 2018    Temat postu:

Wuzboj napisał:
I właśnie apologeta powinien przede wszystkim wyprowadzać ich z błędu, jakoby cuda i inne tego typu rzeczy były powodem wiary apologety w Boga. Naturalnie, o ile jest to w konkretnym przypadku rzeczywiście prawda. Przekonanie ateistów nie bierze się tu bowiem z powietrza, lecz z ich doświadczenia z apologetami...


Nie rozumiem dlaczego cuda nie mogą być powodem wiary. Ja wręcz ośmieliłbym się powiedzieć, że cuda są właśnie jednym z tych powodów, które byśmy oczekiwali by wierzyć w Boga, bo człowiek jest też istotą zmysłową i potrzebuje znaków. Oczywiście, gdy mam namyśli cud to myślę o nadzwyczajnej interwencji Boga, która ratuje człowieka i zmienia jego życie, bo zdaje sobie sprawę, że pojęcie cudu jest niejednoznaczne i dla kogoś samo istnienie wszechświata może już być takim cudem.

Wujzboj napisał:
Jest. Ale ten komunał jest jednocześnie istotą rzeczy

Nie bardzo go rozumiem. Nie wiem czego jest istotą rzeczy? Chodzi o jakieś wewnętrzne, autentyczne poczucie pragnienia takiego bytu jak Bóg w swoim życiu? Czyli po prostu chciejstwo, że chcę, aby Bóg był i zacznę żyć jakby to była prawda? (pomijam problem której religii, czy w ogóle jakiejś)

Wujzboj napisał:
Należy więc zadbać o to, by ateista wiedział, że wiara jego rozmówcy bierze się z - jak to ateista zapewne określi - "życzeniowego myślenia".


Zastanawiam się jak Wujzboj wyobraża sobie pogawędkę ateisty i teisty. Załóżmy, że obaj siadają do stołów (nie są wrogo nastawieni wobec siebie). Zasiadam do stołu z przyjacielem ateistą. On mi się pyta: „no dobra to jakie masz dowody, kalam, precyzyjne dostrojenie, historyczne..”, a ja mu odpowiadam, że „żadne, bo moja wiara to chciejstwo, zwykłe pragnienie, by ktoś taki był, choć później oczywiście pojawiają się argumenty (historyczne, filozoficzne, moralne, cuda..), które nie są konieczne, ale są i pomagają…” No właśnie tylko w czym skoro to nie one są powodem wiary..

Tak w ogóle to dziękuje, ze Wujzboj tu zawitał. Wizyta Wujazboja mnie całkiem zskoczyła. Wuj jak kometa – nagle się pojawia i tak samo nagle znika.
Wujzboj, jest jeszcze jedna sprawa, mniej sympatyczna. Wuj na pewno pamięta tego przemądrzalca impactora, który dwukrotnie zwiał z tego forum? Znalazłem w sieci film, w którym publicznie razem z jakimś kolejnym ateistycznym mądralą rozprawiali o apologetach i ich intelektualnej uczciwości. Niestety Wuj został wzięty na tapetę i impactor nie szczędzi miłych słów na temat Wuja i wujowego forum. Nikomu tego filmu nie przesyłałem, Wujowi też nie, bo Wuj ma popsutą skrzynkę pocztową, ale jeśli Wuj jest zainteresowany filmem i jest jakiś bezpieczny adres, na który mógłbym przesłać Wujowi to wyślę. Albo jeśli, jest na forum, ktoś zaufany, komu mogę przesłać, a on Wujowi..
Ale to na marginesie dyskusji.





mat napisał:
Błędnie zakładasz, że do wiary religijnej można przekonywać posługując się racjonalnymi argumentami

Nie wiem, co masz namyśli mówiąc „racjonalne argumenty” w kontekście światopoglądowym.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3778
Przeczytał: 96 tematów

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:47, 18 Sie 2018    Temat postu:

wujzboj napisał:
Nazwij to jak chcesz. Ważne jest, że ateista robi to samo.

A czy ateiści głoszą na ulicach aboga? Na ulicach niekoniecznie, ale w internecie już nagminnie.


Ale socjotechnicznie mizerne. Chrześcijanstwo ma w tym 2000 lat i ..Biblię
Chrześcijanie lepiej opanowali cocjotechnike.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 2 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin