Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bóg ma być odkrywany W CZŁOWIEKU
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 21873
Przeczytał: 38 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:08, 26 Lut 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:

O moją Matko, teraz to żeś "zmichalowal" Michała Dyszynskiego :)

Pomodlę się za ciebie, bo na te gonitwy umysłu konceptualnego szkoda czasu i energii życiowej :)

Dyskurs, gdzie tu jest odniesienie do mojego postu wyżej?
http://www.sfinia.fora.pl/apologia-teizmu,5/bog-ma-byc-odkrywany-w-czlowieku,10633-75.html#365601

Czy jesteś w stanie sensownie odpowiedzieć na mój post?
Po co wklejasz tu posty Michała?
By przykryć swoje bzdury w tym temacie?
Komu ty chcesz udowadniać że twoja hameryka jest narodem wybranym wśród innych narodów, że tam sami święci żyją?
... a kto spowodował największe katastrofy we współczesnym świecie jak nie twoi zasrani hamerykanie - straszliwa wojna na bliskim wschodzie, Afganistan etc.


Ostatnio zmieniony przez rafal3006 dnia Pon 2:13, 26 Lut 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:08, 26 Lut 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Co do Michała, to potrzebuje nie uwierzyć ale wiedzieć/znać siebie, żeby nie tonąć w tych niekończących się intelektualnych wątpliwościach ale unieść się jak orzeł ponad plejadę tych intelektualnych rozterek i popatrzeć panoramicznie a nawet holograficznie, żeby mu na te gonitwy nie brakło życia. Nikt nie jest mu w stanie pomóc w tym, tylko on.

Jest takie stare polskie przysłowie, opisujące postawę ludzi zadowolonych z siebie, bez względu na wszystko: "jakim mnie Panie Boże stworzyłeś, takim mnie masz!".
To przysłowie świetnie odnosi się do Twojej rady. Mógłbym sobie zadekretować swoją kompetencję i wartość, odciąć się od rozterek. Tyle, że właśnie taką postawę nazywam WEWNĘTRZNYM ZAKŁAMANIEM. Mógłbym sobie na to zakłamanie pozwolić, a może (przez jakiś czas) byłoby mi z tym nawet przyjemniej, życie byłoby milsze.
Ale raczej będę się do Boga modlił, aby mnie uchronił przed pokusą pójścia w taką stronę. Bo czuję wyraźnie, że byłaby to PORAŻKA MOJEJ OSOBOWOŚCI.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8286
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 2:31, 26 Lut 2018    Temat postu:

MD napisał:
... PORAŻKA MOJEJ OSOBOWOŚCI.
Mozesz ten "wykrzyczany" duzymi literami fenomen rozwinac - id est co dla ciebie znaczy "porazka osobowosci" i czym jest twoja "osobowosc"?

Niech Jezus bedzie z toba :)

Michael W. Smith "Take me over"
https://youtu.be/eRj5GI_VA04


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pon 2:33, 26 Lut 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 21873
Przeczytał: 38 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:38, 26 Lut 2018    Temat postu:

Dyskurs, a co z odpowiedzią na ten mój post?
http://www.sfinia.fora.pl/apologia-teizmu,5/bog-ma-byc-odkrywany-w-czlowieku,10633-100.html#365611

Jakby to powiedział Komandor, taktycznie schowałaś dziób w piasek, wystawiając strategicznie pupcię na kopniaki reszty świata, co do poczynań twojej hameryki (np. na bliskim wschodzie) - żandarma świata, narodu wybranego?

Po kiego grzyba było oskarżać Husajna że ukrywa jakąś broń masowego rażenia co było bezpośrednią przyczyną rozpętania straszliwej wojny na bliskim wschodzie - teraz cały świat "śmieje" się z głupich hamerykanów bo Husajn mówił prawdę, żadnej broni masowego rażenia nie znaleziono a mleko się rozlało - wojna na bliskim wschodzie rozlała się na wszystkie kraje regionu.


Ostatnio zmieniony przez rafal3006 dnia Pon 2:56, 26 Lut 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8286
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 3:05, 26 Lut 2018    Temat postu:

rafal3006 napisał:
Dyskurs napisał:
rafal3006 napisał:
W obu przypadkach jesteś w błędzie Dyskurs, a twoja hameryka nie dokonała tu żadnego odkrycia.
Ależ skąd. Jestem. Piszę z innego kontekstu kulturowego gdzie przykłady jakie podajesz się nie aplikują, bo w naszej mieszance międzynarodowej koegzystujemy sobie tutaj pokojowo w spokoju wewnętrznym.

...ale co ty sobie myślisz?
Chcesz powiedzieć, że w twojej hameryce wszyscy są święci, że w twojej hameryce nie ma przejawów antysemityzmu, że nie ma ludzi nienawidzących Żydów?
Oni są w każdym narodzie, w zdecydowanej mniejszości ale są.
Ta zdecydowana mniejszość nie musi być trwała - przykład: nazistowskie Niemcy.

Podobnie, nie wszyscy muzułmanie to terroryści etc.
Jezu nagusieńki, aleś "zaguzlal" ten wpis :)

OK, po pierwsze, nie postulowałam, że USA to kraj "wiecznej szczęśliwości". Postuluje, że to kraj w którym się odnalazłam i kwitnę.

Po drugie, żyje w środowiskach profesjonalnych. Nie jestem w stanie opisywać życia w gettach etnicznych dużych miast jak dla przykładu Jackowo w Chicago czy Greenpoint w Nowym Jorku. Sorry, nie moje klimaty. Mam świadomość ograniczonej energii życiowej na 24h i mądrze życiowo nią zarządzam.

Teraz muszę przygotować kolację. Na nic sprawa. Żołądek nie poczeka. A Tobie życzę miłych snów bez konfliktów żydowsko-muzułmańskich czy muzulmansko-żydowskich, bo jaka z nich wartość dodaną dla Rafała i ogółu ludzkości jak nie konflikt intelektualny, który materializowany myślami, słowami, i czynami może przerodzić się w kolejną wymianę bombardowania :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8286
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 3:10, 26 Lut 2018    Temat postu:

rafal3006 napisał:
... wojna na bliskim wschodzie rozlała się na wszystkie kraje regionu...
Taa ... a przedtem byl tam swiety pokoj i spokoj :)

Przyjaznie sie z moim chirurgiem ustnym z Iranu. Niesamowity czlowiek (43) ma 2 doktoraty - medycyny i medycyny dentystycznej. Jest rowniez profesorem chirurgii na Uniwersytecie Brown - Rhode Island'zki Harvard. Ale jestem "swiecie przekonana", ze jakby zostal w Iranie, to by mial wiecej tych doktoratow :)

Mam sasiadow i spotykam sie z ludzmi z wszystkich krajow swiata. Lubia opowiadac skad przyjechali i po co :)

Cytat:
Pią 19:15, 02 Mar 2018: Semele pochwalił posta.
w temacie: Apologia teizmu / Bóg ma być odkrywany W CZŁOWIEKU
powód: spytaj się go jak usunac korzen bez chirurga. sa jakies sposoby??


Nie ma, Semele. Usuwanie korzenia zęba jest trudniejsze niż usuwanie zęba, bo trzeba czasami korzeń podzielić na kawałki. Ja mam proste i nie ma problemu. Różnica między kolegą doktora chirurgii z Iranu a Amerykaninem włoskiego pochodzenia jest taka, że Amerykanin wloskiego pochodzenia podchodzi do procesu z punktu widzenia mechanicznego. Doktor chirurgi z Iranu przytuli na przywitanie, poklepie po buźce, pomasuje dziąsło zanim wbije igiełkę zastrzyku uśmierzający i niby tam o czymś co Ciebie mówi a korzenia już nie ma. Lubię Amerykanina włoskiego pochodzenia ale Irańczyk jest taki holistyczny - no i co tu dużo mówić, jest na czym przysłowiowe oko zawiesić :)

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pią 23:44, 02 Mar 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 21873
Przeczytał: 38 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 3:29, 26 Lut 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
rafal3006 napisał:
... wojna na bliskim wschodzie rozlała się na wszystkie kraje regionu...
Taa ... a przedtem byl tam swiety pokoj i spokoj :)

Tak, był spokój, moim ulubionym miejscem spędzania wakacji był Egipt, zwiedziłem go wzdłuż i wszerz, bardzo fajni i pogodni ludzie żyjący z turystów i szanujący z turystów a teraz ... strach tam jechać, dzięki twojej hameryce właśnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8286
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 5:05, 26 Lut 2018    Temat postu:

rafal3006 napisał:
Dyskurs napisał:
rafal3006 napisał:
... wojna na bliskim wschodzie rozlała się na wszystkie kraje regionu...
Taa ... a przedtem byl tam swiety pokoj i spokoj :)

Tak, był spokój, moim ulubionym miejscem spędzania wakacji był Egipt, zwiedziłem go wzdłuż i wszerz, bardzo fajni i pogodni ludzie żyjący z turystów i szanujący z turystów a teraz ... strach tam jechać, dzięki twojej hameryce właśnie.
Strach jechac do Egiptu, bo Amerykanie Ci tam krzywde zrobia? :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 21873
Przeczytał: 38 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 7:30, 26 Lut 2018    Temat postu:

Dyskurs, jak można być tak ślepą?
Dokładnie tak, to dzięki hamerykanom nie sposób teraz jechać na wakacje zarówno do Egiptu, jak i do dowolnego kraju północnej Afryki, a nawet do Turcji.
To dzięki hameryce Europa przeżywa teraz zalew imigrantów z bliskiego wschodu, czyli ludzi normalnych, uciekających przed wojną w ich krajach ... zainicjowaną przez hamerykę.
Każdą wojnę łatwo zacząć pod byle pretekstem ... ale jak ją zatrzymać - tu nikt nie ma dobrego pomysłu, wszyscy totalnie pogłupieli patrząc z przerażeniem co się teraz dzieje na bliskim wschodzie.
Hitler też zaczął wojnę z Polską pod pretekstem że Polacy pierwsi zaatakowali go na granicy Czeskiej a on, biedaczek, się tylko broni - jak to się skończyło?

Hamerykanie mają wiele brudów za paznokciami, choćby wojna w Wietnamie a ostatnio zainicjowanie straszliwej zawieruchy na bliskim wschodzie w postaci ataku tego debila, Busha, na Irak, pod idiotycznym pretekstem iż chcą uchronić świat przed Husajnem który podobno produkuje w tajemnicy broń masowego rażenia zagrażającą światu. Myślę, że wywiad hamerykański doskonale wiedział że Husajn żadnej takowej broni nie miał, sprawę rozdmuchano tylko po to by ... rozpocząć piekło na bliskim wschodzie.
Jak tego nie widzisz to jesteś ślepa.

Narody same potrafią się rozwijać, same potrafią wyciągać wnioski ze swojej przeszłości jak choćby Chiny czy Wietnam.
Rewolucja przemysłowa Mao doprowdziała kraj do ruiny, a teraz?
Wkrótce Chiny wyprzedzą gospodarczo twoją ukochaną Hamerykę, zniszczony przez Hamerykanów Wietnam, tez aktulanie kwitnie - po huj była tu interwencja hameryki. Komunizm też sam zdechł w bloku wschodnim z ZSRR na czele, a wszystkie małe kraje naszego bloku odzyskały niepodległość praktycznie bezkrwawo!


Ostatnio zmieniony przez rafal3006 dnia Pon 11:29, 26 Lut 2018, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 2732
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pon 9:14, 26 Lut 2018    Temat postu:

Cytat:
Hamerykanie mają wiele brudów za paznokciami,

mają, tylko gdyby tak europa zachodnia wyzwoliłaby się spod wpływu wielkiego brata, na co ewidentnie ma ochotę, to już tylko pozostałoby obce kraje zwiedzać.

Cytat:
Jak tego nie widzisz to jesteś ślepa.

:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5724
Przeczytał: 91 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:10, 02 Mar 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Michał Dyszyński napisał:
To, że warto brać pod uwagę nie tylko to, co się jawi umysłowi jako milsza opcja (np. właśnie przekonanie o swojej kompetencji), że wręcz WARTO SZUKAĆ ZAPRZECZEŃ DLA WŁASNEJ KOMPETENCJI, jest po prostu POSTULATEM ROZUMU, postulatem BYCIA NAPRAWDĘ SOBĄ. Inaczej, jakby... nie ma rozumu. :rotfl:

Ateiści pewnie dalszego komentarza nie zrozumieją. A jeśli nawet zrozumieją, to zapewne odrzucą. Ale... o mi tam, dodam tu jeszcze ten element układanki, bo tytuł tego wątku odnosi się do Boga.

Nieraz ateiści zadawali mi pytanie: do czego mi religia? Co mi daje? Co dzięki niej odkryłem?
Ateiści są przekonani, że niczego się nie da odkryć ..


Myślę, że nie jestem jedyną ateistką, która uważa religię za wazmy aspekt zycia spolecznego. Może vbym nawet chodzila od czasu do czasu do kościoła. Oczywiście te spowiedzi i lykanie opłatkow darowalabym sobie. Bardzo ppdobal mi się Kościół w Helsinkach. W skale. [link widoczny dla zalogowanych] Marzę aby tam znow pojechac


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pią 20:12, 02 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:16, 04 Mar 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
MD napisał:
... PORAŻKA MOJEJ OSOBOWOŚCI.
Mozesz ten "wykrzyczany" duzymi literami fenomen rozwinac - id est co dla ciebie znaczy "porazka osobowosci" i czym jest twoja "osobowosc"?

Tutaj osobowość rozumiem jako to, co spaja wewnętrzne i zewnętrzne aspekty mojej jaźni, mojej wiedzy, uczuć, rozumienia.
Rzeczy się zdarzają - każdego dnia, ciągle. Każda zdarzenie, doznanie, zrozumienie, coś dokłada do pewnego OGÓLNEGO STANU MNIE. Nazywam to osobowością, bo z tego później generują się kolejne (bardziej złożone) rozpoznania świata i WYBORY.
Porażka mojej osobowości pojawia się wtedy, gdy owe wybory i rozpoznania zaczynają sobie nawzajem przeczyć, gdy mówię coś, a za chwilę stwierdzam coś dokładnie przeciwnego, gdy się opowiadam za jakąś prawdą, a potem sensem owej prawdy gardzę jakąś swoją decyzją życiową. Porażką mojej osobowości jest każde kłamstwo, którego dopuściłem się z niskich pobudek, każda małostkowość, głupota.
Gdy sobie o tym myślę, to nieraz przychodzi mi do głowy, że aby zachować swoją niesprzeczność, jakoś wybronić się przed tym, iż świat wykaże mi moją głupotę, najlepiej byłoby umknąć z tego świata - schować się przed nim - może klasztorze, może w pustelni gdzieś w odległej puszczy, czy na pustyni. Albo np. złożyć ślub milczenia - wszak ten który nic nie mówi, nie może być za chwilę oskarżony o głupotę, czy nieprawdę tego, co wcześniej zakomunikował. Ale z drugiej strony wcale nie trzeba mówić, aby wybierać, aby dawać wyraz swoim mocom i słabościom. Ucieczka od świata na pustynię (czy choćby na pustynię swojego milczenia) też jest forma okazania swojej słabości - jest oddaniem gry walkowerem. To też byłaby jakaś porażka.
Jedyne co człowiekowi realnie zostaje - to WZIĄĆ TEN ŚWIAT JAKI JEST, a do tego (co kto wie, czy nie trudniejsze) WZIĄĆ SAMEGO SIEBIE, JAKIM SIĘ JEST i działać w kierunku usunięcia błędów, jakie się uda wykryć. A wszystkich błędów pewnie się nie wykryje. Ale i tak próbować trzeba. Bo ucieczka przed światem z powodu lęku, że ten świat wykaże mi moją głupotę i małość, może być uznana za najgorszy rodzaj słabości, głupoty i błędu.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 23:13, 08 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:42, 04 Mar 2018    Temat postu:

Czy dobrze rozumiem że pod pojęciem 'porażka osobowości' rozumiesz szeroko pojętą hipokryzję?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:57, 04 Mar 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Czy dobrze rozumiem że pod pojęciem 'porażka osobowości' rozumiesz szeroko pojętą hipokryzję?

Hipokryzja to tylko jedna z możliwych opcji dla owej porażki. Myślę tu do dużo szerszej interpretacji - porażką jest nie tylko okazywanie się lepszym wobec ludzi, dla osiągania jakichś tam celów prestiżowych, ale też
- prosta ludzka głupota
- zaniedbanie poznawcze, lenistwo w tym zakresie
- pochopne, niedokładne potraktowanie informacji
- uleganie słabości, chęci wykazania swojej kompetencji, zamiast przyznania prawdy
- przestraszenie się tych, którzy nas szantażują w kontekście wierności prawdzie
- nie przejrzenie czyichś manipulacji, po prostu danie się oszukać
- nie przejrzenie jak nasze własne uczucia nami manipulują
- nie zadbanie o to, aby sprawdzać (na ile to się da, jeśli się da...) to, co chcemy przyjąć za prawdę
- nie ułożenie sobie poprawnie związku pomiędzy tym co założone, a tym co potwierdzone doznaniami

To ostatnie jest właśnie wg mnie głównym zadaniem dla filozofa. Zwykli zjadacze chleba mają ogromne trudności z rozróżnieniem, jakie stwierdzenia w ich światopoglądzie, czy innych przekonaniach o świecie są założeniami, a jakie wynikają z tej, czy innej formy potwierdzenia. Filozof powinien (w miarę postępu swojej świadomości) zacząć to rozszyfrowywać, a na koniec ułożyć to sobie względnie spójnie. Dopiero wtedy pojęcie prawdy zaczyna w umyśle tworzyć niesprzeczną, użyteczną w wyciąganiu wniosków strukturę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8286
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:22, 04 Mar 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
MD napisał:
... PORAŻKA MOJEJ OSOBOWOŚCI.
Mozesz ten "wykrzyczany" duzymi literami fenomen rozwinac - id est co dla ciebie znaczy "porazka osobowosci" i czym jest twoja "osobowosc"?

Tutaj osobowość rozumiem jako to, co spaja wewnętrzne i zewnętrzne aspekty mojej jaźni, mojej wiedzy, uczuć, rozumienia.
Rzeczy się zdarzają - każdego dnia, ciągle. Każda zdarzenie, doznanie, zrozumienie, coś dokłada do pewnego OGÓLNEGO STANU MNIE. Nazywam to osobowością, bo z tego później generują się kolejne (bardziej złożone) rozpoznania świata i WYBORY.


Osobowosc powstaje z rzeczy, ktore sie zdarzaja? Hmm ...

Ivancevich et al., 2014 napisał:
Osobowosc to relatywnie stabilne uczucia i zachowania, ktore w wiekszosc tworzone sa przez srodowiska genetyczne i srodowiskowe.
Co Ivancevich et al. ma na mysli, to ze osobowosc jest uporzadkowana przez wzorce/wartosci, ktore mozna zaobserwowac i zmierzyc; posiada powierzchowne aspekty jak dla przykladu dana rola w srodowisku, ktora w dalszym ciagu wymaga oparcia we wzorcach/wartosciach charakteru moralnego czlowieka; i ma wspolne/kulturowe cechy jak i cechy unikalne/indywidualne.

W kontekscie tej teorii naukowej,
MD napisał:
Porażka mojej osobowości pojawia się wtedy, gdy owe wybory i rozpoznania zaczynają sobie nawzajem przeczyć, gdy mówię coś, a za chwilę stwierdzam coś dokładnie przeciwnego, gdy się opowiadam za jakąś prawdą, a potem sensem owej prawdy gardzę jakąś swoją decyzją życiową. Porażką mojej osobowości jest każde kłamstwo, którego dopuściłem się z niskim pobudek, każda małostkowość, głupota. Gdy sobie o tym myślę, to nieraz przychodzi mi do głowy, że aby zachować swoją niesprzeczność, jakoś wybronić się przed tym, iż świat wykaże mi moją głupotę, najlepiej byłoby umknąć z tego świata - schować się przed nim - może klasztorze, może w pustelni gdzieś w odległej puszczy, czy na pustyni. Albo np. złożyć ślub milczenia - wszak ten który nic nie mówi, nie może być za chwilę oskarżony o głupotę, czy nieprawdę tego, co wcześniej zakomunikował. Ale z drugiej strony wcale nie trzeba mówić, aby wybierać, aby dawać wyraz swoim mocom i słabościom. Ucieczka od świata na pustynię (czy choćby na pustynię swojego milczenia) też jest forma okazania swojej słabości - jest oddaniem gry walkowerem. To też byłaby jakaś porażka.
nie mozemy omawiac fenomenu "osobowosci", bo nie zaszedl czynnik relatywnej stabilnosci uczuc i zachowan.

MD napisał:
Jedyne co człowiekowi realnie zostaje - to WZIĄĆ TEN ŚWIAT JAKI JEST, a do tego (co kto wie, czy nie trudniejsze) WZIĄĆ SAMEGO SIEBIE, JAKIM SIĘ JEST i działać w kierunku usunięcia błędów, jakie się uda wykryć. A wszystkich błędów pewnie się nie wykryje. Ale i tak próbować trzeba. Bo ucieczka przed światem z powodu lęku, że ten świat wykaże mi moją głupotę i małość, może być uznana za najgorszy rodzaj słabości, głupoty i błędu.
To, jak Ci pisalam poprzednio, gonienie wlasnego ogona.

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Nie 23:03, 04 Mar 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5724
Przeczytał: 91 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 15:05, 08 Mar 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Osobowosc to relatywnie stabilne uczucia i zachowania, ktore w wiekszosc tworzone sa przez srodowiska genetyczne i srodowiskowe.
Co Ivancevich et al. ma na mysli, to ze osobowosc jest uporzadkowana przez wzorce/wartosci, ktore mozna zaobserwowac i zmierzyc; posiada powierzchowne aspekty jak dla przykladu dana rola w srodowisku, ktora w dalszym ciagu wymaga oparcia we wzorcach/wartosciach charakteru moralnego czlowieka; i ma wspolne/kulturowe cechy jak i cechy unikalne/indywidualne.

W kontekscie tej teorii naukowej,
MD napisał:
Porażka mojej osobowości pojawia się wtedy, gdy owe wybory i rozpoznania zaczynają sobie nawzajem przeczyć, gdy mówię coś, a za chwilę stwierdzam coś dokładnie przeciwnego, gdy się opowiadam za jakąś prawdą, a potem sensem owej prawdy gardzę jakąś swoją decyzją życiową. Porażką mojej osobowości jest każde kłamstwo, którego dopuściłem się z niskim pobudek, każda małostkowość, głupota. Gdy sobie o tym myślę, to nieraz przychodzi mi do głowy, że aby zachować swoją niesprzeczność, jakoś wybronić się przed tym, iż świat wykaże mi moją głupotę, najlepiej byłoby umknąć z tego świata - schować się przed nim - może klasztorze, może w pustelni gdzieś w odległej puszczy, czy na pustyni. Albo np. złożyć ślub milczenia - wszak ten który nic nie mówi, nie może być za chwilę oskarżony o głupotę, czy nieprawdę tego, co wcześniej zakomunikował. Ale z drugiej strony wcale nie trzeba mówić, aby wybierać, aby dawać wyraz swoim mocom i słabościom. ogona.



Taka porażka osobowości jest znamienna dla wielu ludzi w Polsce. Środowisko w jakim żyjemy jest tak złożone, że nawet Ameryka ze swoimi 50 stanami może się schować. To co Polacy robią i myślą oficjalnie nijak się ma do tego co robią i myślą nieoficjalnie. Przykład Polak bierze ślub kościelny konkordatowy. Po 10 latach rozwodzi się ale tylko urzędowo a następnie ma jeszcze ze dwie żony lub zostaje singlem. Nie może przystępować do komunii co sprawia iż bardzo cierpi. Chrzci dzieci mimo iz nie za bardzo w tego Boga wierzy ale tak na wszelki wypadek - zakład Pascala :) . Przed śmiercią woła księdza nawet gdy był generałem...
Można coś z tego zrozumieć - ja nie rozumiem. Dlaczego dla Polaków ważna jest ta fasadowość Osobowości Polaków są chyba z tego powodu bardzo złożone.....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
O.K.




Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 1953
Przeczytał: 35 tematów


PostWysłany: Czw 18:56, 08 Mar 2018    Temat postu:

rafal3006 napisał:
Po kiego grzyba było oskarżać Husajna że ukrywa jakąś broń masowego rażenia co było bezpośrednią przyczyną rozpętania straszliwej wojny na bliskim wschodzie - teraz cały świat "śmieje" się z głupich hamerykanów bo Husajn mówił prawdę, żadnej broni masowego rażenia nie znaleziono a mleko się rozlało - wojna na bliskim wschodzie rozlała się na wszystkie kraje regionu.


[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:14, 08 Mar 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
MD napisał:
... PORAŻKA MOJEJ OSOBOWOŚCI.
Mozesz ten "wykrzyczany" duzymi literami fenomen rozwinac - id est co dla ciebie znaczy "porazka osobowosci" i czym jest twoja "osobowosc"?

Tutaj osobowość rozumiem jako to, co spaja wewnętrzne i zewnętrzne aspekty mojej jaźni, mojej wiedzy, uczuć, rozumienia.
Rzeczy się zdarzają - każdego dnia, ciągle. Każda zdarzenie, doznanie, zrozumienie, coś dokłada do pewnego OGÓLNEGO STANU MNIE. Nazywam to osobowością, bo z tego później generują się kolejne (bardziej złożone) rozpoznania świata i WYBORY.


Osobowosc powstaje z rzeczy, ktore sie zdarzaja? Hmm ...

Hmmm. Sorry Dyskurs. Ale Ty chyba NIC nie zrozumiałaś z mojego tekstu. :(
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 12:34, 10 Mar 2018    Temat postu:

Może ja wyjaśnię ,choć nie wiem czy dobrze, bo to się odnosi raczej do mojej definicji osobowości - ona nie powstaje z rzeczy, ale to jak je doświadczam, jak je interpretuję wpływa na osobowość, która stara się być spójna i integralna...
Kurde, niech każdy zrobi swój słownik tego typu pojęć( świadomość, umysł, osobowość, ego, ja, jaźń, wiedza i wiara, bóg, uczucia, emocje, inteligencja, intuicja, istnienie,itd- zebrać to o co w kółko sprawia problemy) i jak ktoś o czymś takim pisze to liczy się jego definicja,
oczywiście pod wpływem dyskusji i nowych informacji każdy będzie sobie te słowniki modyfikował, uzupełniał itd... o ile uzna to za sensowne i celowe.
Fajny wątek może wyjść i w końcu co nie co rozjaśni , albo pogmatwa do reszty, bo mam wrażenie że wiele osób ma problem z tym że ktoś inny myśli inaczej, inaczej definiuje i próbuje przekonać do swoich 'racji'...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:18, 10 Mar 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Może ja wyjaśnię ,choć nie wiem czy dobrze, bo to się odnosi raczej do mojej definicji osobowości - ona nie powstaje z rzeczy, ale to jak je doświadczam, jak je interpretuję wpływa na osobowość, która stara się być spójna i integralna...

No i o taką właśnie interpretację mi, oczywiście, chodziło. Odnoszę wrażenie, że Dyskurs po prostu chciała się przyczepić, "zabrać głos", że tu wynalazła jakąś "nieścisłość". Być może drobną część racji w tym ma, może trzeba było jawnie napisać, iż to nie z rzeczy powstaje osobowość, ale rzeczy tworzą doznania, które będą stymulowały rozwój osobowości. Wydaje mi się jednak, że w moim pierwotnym tekście ani nie było wyrażenia, że "rzeczy tworzą osobowość", ani tez jawnego na to wskazania. Można było - owszem - tak jakoś dodatkowo ów tekst zinterpretować, ale jakbyśmy się tak zaczęli zabawiać w dointerpretowywania na tym poziomie odstępstwa od pierwowzoru, to byłaby to droga otwarta do jałowego spierania się o każde słówko, a nawet każdy przecinek. Pewien poziom domyślności, podążania za intencją, a nie czepiania się możliwej pobocznej interpretacji jest wymagany, aby nie utonąć w zalewie wyjaśnień do wyjaśnień, do wyjaśnień.

Natomiast jeśliby chodziło o ogólną koncepcję osobowości i te różne dyskusje, które miewałem z Dyskurs, to chciałbym zwrócić uwagę na chyba najbardziej wyrazistą różnicę pomiędzy nią, a mną. To kwestia określenia się co jest mocą, a co słabością?
Odnoszę wrażenie, że to co Dyskurs (przynajmniej jak ja zrozumiałem jej wypowiedzi) uznaje za moc, dla mnie byłoby objawem słabości, a co ja uważam za moc, dla niej byłoby niezrozumiałe.
Sprawa trochę mi się kojarzy z ostatnią polityczną dyskusją na temat zwaśnionych narodów, win, przeprosin, odpłat, uznawania krytyki (czyli z grubsza temat wyciągnięty przez ostatnią ustawę o IPN). Jest taka interpretacja osobowości, w której mocą byłoby nie przyznawanie się do żadnych swoich błędów, upieranie się, że co złe, to nie my i w ogóle zarzucanie nam czegoś w ogóle to kłamstwo, zgroza i draństwo.
W ten sposób liczne środowiska (głównie nacjonalistyczne, choć nie myślę tu wyłącznie o polskich nacjonalistach) postrzegają siebie jako MOC.
Ja z kolei mam właściwie przeciwną wewnętrzną definicję mocy - dla mnie mocny jest ten, kto gotów byłby przedyskutować, w uczciwości rozważyć, każdy swój błąd, wziąć pod uwagę każdy zarzut. Mocą jest tutaj nie uleganie rywalizacyjnemu paradygmatowi "wygrywania", polegającego na "przeciąganiu liny" oskarżeń, napaści, odrzucania, albo i nie odrzucania zarzutów. Dla mnie mocny umysł, to taki umysł, który umie patrzeć na świat bez zawirowań, bez emocji ego, przejrzyście, krystalicznie. Taki umysł jest zawsze ponad emocjami, nie broni niczego tylko dlatego, że to moje, ani nie atakuje niczego, dlatego, że to obce. On jest zawsze ponad podziałami, patrzy na świat z pozycji neutralnej trzeciej strony. To jest dla mnie moc. Ktoś kto ma taką moc nie musi się wzmacniać, nie musi niczego udowadniać nikomu - bo on już jest, jaki jest - ten, który szuka prawdy, nie szukając "swego".
W naszych rozmowach z Dyskurs, padła z jej strony deklaracja o potrzebie "wzmacniania siebie", a także chyba nie zdarzyło mi się, aby ona jakoś jawnie odpowiedziała na zarzut postawiony wobec jej tekstu, jakoś się wytłumaczyła. Z reguły nie odpowiada na zarzut, albo "odpowiada", tzn. robi cytat, pod którym umieszcza tekst na inny temat, czy bardzo słabo związany z treścią zarzutu.
Czym zatem, według mnie, byłaby mocna osobowość?
- To taka osobowość, która nie musi stawać w szranki przepychanek, ale też jeśli zdarzyło się coś, co było jej winą, to uczciwie to przyzna. Spokojne, szczere, polegające na uznaniu prawdy przyznanie się do jakiejś winy - to jest osobowa moc!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 19:00, 10 Mar 2018    Temat postu:

Hmmm... Może słowo wina jest kłopotliwe, bo np ja osobiście nie czuję się winna czegokolwiek cokolwiek złego zrobiłam, czuję się natomiast za to odpowiedzialna.
Winna czuję się gdy coś pożyczyłam i moją powinnością jest to oddać, zapłacić, lub świadomie wzięłam na siebie jakąś powinność, obiecałam coś, wówczas powinnam to zrobić.

Może to tylko czepianie się słów i rozbijanie włosa na czworo ,ale od zawsze miałam z tym problem, od przedszkola :
-Czujesz się winna, Irciu?
-Nie , nie czuję się winna.
-Ale to Ty zabrałaś jej misia?
-Tak, ja.
-Czyli jesteś winna
-Nie, nie jestem - misia oddałam, a za to że ona płacze czuję się odpowiedzialna, ale nie winna, bo winna byłam jej tego misia i go oddałam.
-Przeprosisz ją?
-Tak - przepraszam
-Czyli jednak czujesz się winna?
-Nie

Może to chore ale nadal mi to nie przeszło, tak samo nie rozumiałam i nie rozumiem kościelnego :moja wina...
Zabrałam coś komuś - jestem winna,
nie wywiązałam się z powinności , z czegoś co obiecałam zrobić - ok , jestem to winna,
ale nie czuję się winna za czyjeś złe samopoczucie, to nie ja je zabrałam, nie mam go i nie mogę oddać, nie obiecywałam także że będę dbać o to aby ta osoba miała dobre samopoczucie,
czuję się odpowiedzialna, bo to moje działania do tego doprowadziły, wyciągnę z tego wnioski aby do tego nie doprowadzić następnym razem, bo to mi się nie opłaca, nie lubię jak ktoś ma kiepskie samopoczucie.
Dla mnie :
-błąd, pomyłka, niewiedza - odpowiedzialność, zgadzam się przyjęcie konsekwencji , czasem niosą one z sobą konkretną powinność i z tym się zgadzam, nieodpowiedzialność to niedostrzeganie przyczyn i skutków,
-niewypełniona powinność, czyli coś o czym wiem, co obiecałam - wina , nieuczciwością jest niewypełnienie powinności

Może i te pojęcia leżą blisko siebie ale ja pod tym względem jestem ciężko reformowalna, chyba że ktoś mi to pokarze z takiej perspektywy że zmienię zdanie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 1:10, 11 Mar 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Hmmm... Może słowo wina jest kłopotliwe, bo np ja osobiście nie czuję się winna czegokolwiek cokolwiek złego zrobiłam, czuję się natomiast za to odpowiedzialna.

Ciekawe jest to Twoje rozgraniczenie winy i odpowiedzialności. Może bym się z Tobą w tym częściowo zgodził, choć jednak tylko częściowo. Ale niewątpliwie należałoby po prostu pojęcia winy i odpowiedzialności zdefiniować, aby było jasne gdzie jest między nimi granica.
Możesz po swojemu napisać, gdzie dla Ciebie jest ta najważniejsza różnica pomiędzy winą, a odpowiedzialnością?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:49, 11 Mar 2018    Temat postu:

Winna jestem tylko wtedy gdy nie wypełniłam powinności którą świadomie na siebie wzięłam (a serio bardzo rzadko cokolwiek obiecuję), za inne rzeczy mimo że nie ma w tym ani odrobiny mojej winy czuję się odpowiedzialna,łącznie z tym że jestem odpowiedzialna za to że ktoś mi porysował auto, bo to ja je tam postawiłam, miałam wpływ na zajście,jestem odpowiedzialna za swoje odczucia jakie się pojawiają w reakcji na czyjeś zachowanie, ale absolutnie nie psuje to mojego samopoczucia, staram się o ile to możliwe naprawić sytuację, zrozumieć ją na tyle aby w przyszłości unikać tego co dla mnie przykre na dłuższą metę, ale nie wstydzę się swoich błędów - taki podział mi po prostu ułatwia życie, czy jest w jakiś sposób prawdziwy - a jak oceniać prawdziwość definiowania odczuć? Dla mnie jest sensowny, ale oczywiście nikomu go nie planuję narzucać, napisałam o tym że stosuję taki podział raczej informacyjnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13303
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:56, 11 Mar 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Winna jestem tylko wtedy gdy nie wypełniłam powinności którą świadomie na siebie wzięłam

Pięknie! :*
Właściwie to się z Tobą zgodzę. A nawet Biblia się z Tobą zgadza:

Ew. Mateusza 10:11-17 napisał:
(37) Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony.


Ale powiem, że jednak owa "powinność" ostatecznie w uczciwości może okazać się szersza, niż to się na pierwszy rzut oka wydaje.
W szczególności chodzi o mi o sytuację, gdy kogoś osądzamy. Np. mówiliśmy o kimś, że zły jest, bo coś tam zrobił źle.
Ew. Łukasza napisał:

(38) Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.
...
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?


Ew. Łukasza napisał:
(36) Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. (37) Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. (38) Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.

Każde osądzenie kogos staje się powinnością!
Bo jeśli kogoś osądziliśmy, to znaczy, że przyjęliśmy za zasadne, za prawdę, przesłanki dotyczącego tej (i podobnych jej) sytuacji. Gdy zatem okaże się, że my znaleźliśmy się w takiej sytuacji, to - aby zachować uczciwość, niesprzeczność - powinniśmy przyjąć na siebie tę samą moc (o)sądu, jaką my dawaliśmy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 14:34, 14 Mar 2018    Temat postu:

Może dlatego staram się nie osądzać, a już szczególnie osób, ew czyny i to pamiętając że to tylko subiektywna ocena a nie fakt.
Robię to z czysto egoistycznych pobudek, bo to mi się opłaca:
-Jesteś nieodpowiedzialny!- tego staram się unikać na tyle na ile mogę, bo to nakleja etykietkę jakby na stałe, jest nadinterpretacją.
-Moim zdaniem w tej sytuacji postąpiłeś nieodpowiedzialnie, a Ty co o tym sądzisz? - takie podejście radykalnie zmienia przebieg rozmowy i sporo więcej mogę osiągnąć.

Ogólnie uważam że ani osoby, ani zwierzęta, ani zjawiska, ani rzeczy nie są dobre lub złe, dobre lub złe mogą być skutki zachowań(i to zawsze będzie tylko moja subiektywna i oparta na niepełnych danych opinia), motywy też chyba można w tej kategorii ocenić, choć odnośnie motywów zastanawiam się czy ktokolwiek robi cokolwiek celowo i z własnego punktu widzenia źle, bo nawet jak ktoś kieruje się zemstą, zachowuje agresywnie to z jego specyficznego punktu widzenia robi to co uważa za słuszne...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 5 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin