Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Najsilniejszy argument za ateizmem
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:12, 07 Paź 2018    Temat postu:

Azael napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Postrzeganie wiary religijnej przez ateistę
Jak się zdołałem zorientować z wypowiedzi wielu ateistów, postrzegają oni religię jak formę właśnie takiego mentalnego zmuszania do wyznawania stwierdzeń, co do których po prostu nie mają przekonania.


Dlaczego nie wierzę w Boga (oraz religię), skoro nikt nie wykazał jego nieistnienia, a więc - w sensie ścisłym - nie mogę wiedzieć, że Bóg nie istnieje? Otóż nie wierzę dlatego, że brak pewności co do nieistnienia X nie jest wystarczającą przesłanką, aby zakładać istnienie X. Ów brak pewności wprawdzie nie wyklucza wiary w istnienie X, natomiast w żadnym wypadku do takiej wiary nie zmusza. Natura wiary jest bowiem taka, że może pojawiać się ona tylko tam, gdzie nie ma pewności, ale to nie znaczy, że musi się pojawiać - brak pewności równie dobrze może rodzić niewiarę. Natomiast warto pytać, czy lepiej uzasadniona jest wiara, czy niewiara.

Dla takiego uzasadnienia konieczne są dowody(na takie jakie nas stać). Negatywne zdania egzystencjalne (czyli: X nie istnieje) są zdaniami niedowodliwymi, dlatego do tej pory nie wykazano nieistnienia nie tylko żadnych bogów, ale również krasnoludków, Baby Jagi, czajniczków itp. Ciężar dowodu leży więc po stronie teisty. To teista - jeśli zależy mu na racjonalnym uzasadnieniu swego stanowiska - powinien wykazać, że istnienie Boga ma solidne podstawy, natomiast ateista może poprzestać na wskazywaniu braków w uzasadnieniach teisty. A ponieważ obalono wszystkie znane rozumowania, które w intencji ich autorów miały dowodzić istnienia Boga, więc nie widzę powodów, aby zakładać jego istnienie.

Piszesz o konieczności dowodu, nie stawiając sobie przy tym fundamentalnego pytania: czym w ogóle jest dowód?
Dowód jest wskazaniem ścisłego logicznie powiązania dowodzonej tezy z PRZESŁANKAMI I MODELEM.
Inaczej mówiąc, jeśli mamy przesłanki i model, to możemy mówić o dowodzeniu zawartych w tym modelu tez. Jeśli jednak przesłanek i modelu nie mamy, to nie mamy CZYM dowodzić i domaganie się dowodu będzie skutkować:
- albo całkowitą odmową próbowania jakiegokolwiek dowodzenia (nie mam czym dowodzić, więc domaganie odrzucam jako nierealizowalne)
- albo przedstawieniem MODELU WŁASNEGO. Mogę więc udowodnić coś w aksjomatyce, którą sobie założę. Np. mogę założyć sobie aksjomatykę, w której istnienie Boga jest zawarte jako konieczność. Wykorzystując owa aksjomatykę przedstawię DOWÓD. Ateisty takie dowód z pewnością nie usatysfakcjonuje. Ale - DOPÓKI NIE UZGODNIMY MODELU I PRZESŁANEK - dopóty KAZDY przedstawiony model i przesłanki są tak samo dobre (albo i tak samo niedobre - w zależności od której strony patrzymy).
Ateiści w swoje argumentacji nieświadomie odwołują się do szczególnego rodzaju fikcji - do przekonania, że istnieje model, przesłanki które będą w stanie odpowiadać na dowolnie postawione pytanie.
Gdyby to nie była fikcja, tylko prawda, to ateiści ze swoim żądaniem mieliby rację - wtedy brak dowodu świadczyłby o tym, że dana teza jest wadliwa, może nawet fałszywa. Ale, niestety (dla ateistów) realia są takie, że możliwość przeprowadzania dowodów jest raczej EKSKLUZYWNYM WYJĄTKIEM, niż normą. Większość decyzji życiowych podejmujemy w warunkach niepewności zarówno przesłanek jak i modeli budujących z tych przesłanek wnioski i tezy. A już szczególną klasą są tu problemy światopoglądowe. Dla nich W OGÓLE NIE MA NADRZĘDNYCH MODELI. Zatem domaganie się dowodu dla światopoglądu jest najzwyczajniej nie zrozumieniem idei światopoglądu. To światopogląd buduje nam modele, w których dalej będziemy coś mogli dowodzić, a nie odwrotnie. Żaden model nie jest w stanie zagrozić żadnemu (przynajmniej w miarę rozsądnie posadowionemu) światopoglądowi, bo to "światopogląd trzyma władzę". Porównując z systemem państwa, światopoglądu jest tu konstytucją - to z niego wynika jak interpretować będziemy prawa dalej dalej stanowione, a dalej z owych praw jak będziemy rozwiązywać problemy i konflikty. Konstytucji się nie dowodzi - ją się wprowadza arbitralnie, tak niejako "z palca", z ogólnego przeświadczenia co jest właściwe.

No i druga sprawa: czy teiście zależy na "racjonalnym" uzasadnieniu swojego stanowiska?
- Moja odpowiedź jest: to zależy...
Jeśli ktoś wyznaczy dla owej "racjonalności" ramy, które teiście się nie spodobają, to teista zwyczajnie odmówi takiego uzasadnienia. Bo tenże teista za "racjonalny" uzna inny zestaw postulatów, rozumowań, paradygmatów. Teista (ateista z resztą też - w odwrotnej sytuacji) nie ma obowiązku "grać" do zasad, które mu narzucił ktoś bazując na swojej opcji światopoglądowej.


Azael napisał:
I jeszcze notka odnośnie konieczności wiary. Ja na przykład wierzę, że warto się uczyć, że praca ma sens, że ludzie są raczej dobrzy niż źli, że lepiej myśleć samodzielnie niż polegać na autorytetach. Rzecz w tym, że żadna z tych wiar nie jest wiarą religijną. Życie bez żadnej wiary byłoby chyba niemożliwe. Natomiast życie bez wiary religijnej jest możliwe. Sporo nieporozumień związanych ze słowem "wiara" bierze się stąd, że ma ono wiele znaczeń i dlatego teiści mogą tym słowem manipulować. Konsekwentny teista nie widzi różnicy w takich zdaniach: a) wierzę w Boga i realność grzechów, piekła, nieba, sądu ostatecznego; b) wierzę, że reprezentacja Polski w piłce nożnej wygra mistrzostwa/ wierzę, że Anka przyjdzie na spotkanie itp. itd..

Konsekwentny teista widzi różnicę w owych wyrażeniach. Ważne jest tu jednak pytanie: JAKA to jest różnica?
Każda wiara ma swój "ekosystem myślowy". Jedne wiary są na krótką metę (wiara w wygraną meczu kończy się wraz z gwizdkiem końcowym - wtedy już jest wiadomo jaki mamy wynik, więc wiara staje się nieaktualna), inne wiary są rodzaju nieweryfikowalnego w sposób ogólny: np. wiara w to, że warto jest studiować medycynę (dla jednego może warto, dla innego niekoniecznie - nie ma ostatecznej i jednej odpowiedzi na owo pytanie, wszystko tu będzie zależało od dodatkowych założeń). Wiara w życie pozagrobowe zweryfikuje po śmierci - teraz jest ona nieweryfikowalna w ogóle.
Tak, wiary są różne. Jedne wiary są potrzebne i słuszne, inne niszczące i głupie. Problem w tym, że z góry nie wiadomo które są jakie.

Teraz jeszcze kwestia zawarta w Twoim sformułowaniu: życie bez wiary religijnej jest możliwe. Oczywiście masz rację. Ale ta racja jest właściwie żadnym argumentem. Możliwe jest życie bez smartfona, ale ludzie sobie go kupują. Możliwe jest życie bez konta w banku, ale wygodniej jest w dzisiejszym świecie takie konto mieć.
Lepiej jest postawić tu pytanie nie o to, co jest możliwe, ale: jakie życie WARTO jest wieść?
Myślę, że świadomy człowiek odnajdzie wartość w tym, że wybuduje sobie światopogląd, który jakoś określi ma ramy tego do czego warto dążyć w życiu, czym się przejmować, a co lekceważyć, co kochać (i czy w ogóle coś kochać), a co uznać za mało ważne, kim jesteśmy my - ludzie. Wiara religijna stawia nam pewne pytania, podsuwa jakieś postulaty. Nie zamierzam nikomu wciskać owych postulatów na siłę, jednak uważam, że rozważenie owych postulatów jest cenne, zaś podjęcie na koniec jakiejś decyzji w ich sprawie też raczej jakoś uporządkuje nam uczucia, cele do których zmierzamy, ogólnie życie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 22:23, 07 Paź 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 871
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 58 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:03, 07 Paź 2018    Temat postu:

No i widzisz Panie Dyszyński, przerabiamy po raz n-ty ten sam schemat. Ani się Pan nie odniosłeś do krytyki "jednej z mocniej uzasadnionych ontologicznych hipotez", ani Pan nie skomentowałeś, ani be ani me, za to nadal Pan utrzymujesz że jest to "jedna z mocniej uzasadnionych ontologicznych hipotez", o czym będziemy mogli przeczytać w kolejnych cało-ekranowych bełkotach. Jesteś Pan najbardziej nieuczciwym intelektualnie hipokrytą na tym forum, stale krytykującym innych i zapewniającym o swojej uczciwości.

I żebyś się Pan nie palił głupa że narzuciłem Panu jakieś "ramy racjonalności" które Panu nie pasują, Pana własne "ramy racjonalności" jak zwykle okazały się prowadzić do niezamierzonych przez Pana wniosków.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Nie 23:19, 07 Paź 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:24, 07 Paź 2018    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
No i widzisz Panie Dyszyński, przerabiamy po raz n-ty ten sam schemat. Ani się Pan nie odniosłeś do krytyki "jednej z mocniej uzasadnionych ontologicznych hipotez", ani Pan nie skomentowałeś, ani be ani me, za to nadal Pan utrzymujesz że jest to "jedna z mocniej uzasadnionych ontologicznych hipotez", o czym będziemy mogli przeczytać w kolejnych cało-ekranowych bełkotach. Jesteś Pan najbardziej nieuczciwym intelektualnie hipokrytą na tym forum, stale krytykującym innych i zapewniającym o swojej uczciwości.

Staram się komentować właściwie wszystkie rzeczowe wypowiedzi podłączone pod moje teksty. Oczywiście mogę nie jedno przeoczyć. Jeśli tak się stało, a ktoś uważa, że było to ważne, to proszę o sygnał (może tez na priva).
Bez konkretu nie potrafię się odnieść.

I jeszcze jedna uwaga - często nie komentuję CZYSTYCH OPINII, czyli wypowiedzi coś stwierdzających, ale nie opatrzonych rozumowaniem. Oczywiście szanuję to, że każdy jakieś swoje zdanie posiada, ale jak nie był w stanie czegoś poprzeć argumentami, do których można by się odnieść w komentarzu, to często mogę uznać, że nie ma czego komentować.
Żeby nie być gołosłownym przedstawię starszy komentarz Szanownego Przedpiscy:
szaryobywatel napisał:
Żeby odkrywać Boga, najpierw musisz założyć jego istnienie, do czego nie masz żadnych poza odczuciami podstaw. Dowolna inna koncepcja metafizyczna która jest wewnętrznie spójna jest lepiej uzasadniona od Boga.

Mamy tu stwierdzenia: musisz założyć jego istnienie, do czego nie masz żadnych poza odczuciami podstaw. - arbitralne, nie poparte żadnym argumentem, czysta opinia, z którą trudno dyskutować (ja np. uważam, że mam podstawy, poza odczuciami, do założenia Jego istnienia, choć zapewne nie każdy będzie owe podstawy podzielał, uznając ich wagę i zasadność), bo nie widać jej oparcia o nic z wyjątkiem właśnie (jak w cytacie) odczuć Piszącego.
Dowolna inna koncepcja metafizyczna która jest wewnętrznie spójna jest lepiej uzasadniona od Boga. - znowu jest tu arbitralna, nie poparte żadnym argumentem, czysta opinia. Nie zamieszczono przesłanek do jej wyłonienia, a więc należy ją uznać za subiektywne odczucie Piszącego.
Oczywiście szanuję owe odczucia Piszącego, ale to Jego sprawa, a nie moja, ja nie widzę punktu zaczepienia do dalszej dyskusji, bo sam raczej unikam po prostu wypisywania jakichś przeciwopini - np. opublikowania tak samo arbitralnego prostego zaprzeczenia tezy wcześniejszej.
Wiem, ze moje posty są dla wielu zbyt długie, ale tak już jest, że jak nie wyjaśnię z czego wypływają moje tezy, to nie daję moim Przeciwnikom w dyskusji szansy na odniesienie, na merytoryczne skrytykowanie mojego poglądu. Dlatego tak się (dla wielu "niepotrzebnie") rozpisuję.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 23:48, 07 Paź 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 871
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 58 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:45, 08 Paź 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
ja np. uważam, że mam podstawy, poza odczuciami, do założenia Jego istnienia, choć zapewne nie każdy będzie owe podstawy podzielał, uznając ich wagę i zasadność


Okazało się że te podstawy nie są podstawami do założenia jego (chrześcijańskiego Boga) istnienia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:01, 08 Paź 2018    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
ja np. uważam, że mam podstawy, poza odczuciami, do założenia Jego istnienia, choć zapewne nie każdy będzie owe podstawy podzielał, uznając ich wagę i zasadność


Okazało się że te podstawy nie są podstawami do założenia jego (chrześcijańskiego Boga) istnienia.

To Twoje interpretacja. Ja obstaję przy stanowisku, że owe moje podstawy jak najbardziej wspierają istnienie chrześcijańskiego Boga.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 871
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 58 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:29, 08 Paź 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
To Twoje interpretacja. Ja obstaję przy stanowisku, że owe moje podstawy jak najbardziej wspierają istnienie chrześcijańskiego Boga.


Wspierają inną koncepcje metafizyczną - reinkarnację. Odrzucasz Pan reinkarnację, mimo że Pana rozumowanie na nią wskazuje, a przyjmujesz Pan Boga w Trójcy Jedynego, mimo że Pana rozumowanie na niego nie wskazuje. Jesteś Pan nieuczciwy i niekonsekwentny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:59, 08 Paź 2018    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
To Twoje interpretacja. Ja obstaję przy stanowisku, że owe moje podstawy jak najbardziej wspierają istnienie chrześcijańskiego Boga.


Wspierają inną koncepcje metafizyczną - reinkarnację. Odrzucasz Pan reinkarnację, mimo że Pana rozumowanie na nią wskazuje, a przyjmujesz Pan Boga w Trójcy Jedynego, mimo że Pana rozumowanie na niego nie wskazuje. Jesteś Pan nieuczciwy i niekonsekwentny.

Może któraś część mojego rozumowania wspierać reinkarnację. Nie przedstawiłem całości tego rozumowania, a poza tym nie zamierzam twierdzić, iz umysłem potrafię wymodelować całość mojej religii. Istotą religii jest więź z Bogiem, a nie konstrukcje konceptualne. Te ostatnie mogą pokazać niesprzeczność koncepcji teistycznych, mogą zasugerować jakieś kierunki myśli, ale nie "wybudują" w całości poprawnej religii.
Inaczej mówiąc, bez osobistej ingerencji Boga w umysł człowieka, bez OSOBOWEGO z nim kontaktu, każda religia teistyczna będzie kulawa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3427
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 51 razy

PostWysłany: Pon 14:51, 08 Paź 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Nikt nie zaprzeczy, że ogólny krytycyzm jest cechą pozytywną, jest efektem zdrowego rozsądku. Wierzyć we wszystko co nam powiedzą nie warto. Ale czy z tego wynika, że nie należy wierzyć kompletnie nikomu?...

Wydaje się, że ateiści w dużej części doszli do takiego właśnie wniosku - nie wierzą nikomu, dopóki nie sprawdzą (postawa podobna do tego co zaprezentował biblijny Tomasz).

Wszystko wskazuje na to, że nieważne ile razy będzie ci się powtarzać, że zwyczajnie się mylisz (a właściwie oczerniasz), to i tak będziesz te bzdury powtarzał na temat tego, co ateista myśli.
Przecież o wierze chodnikowej miesiącami dyskutowaliśmy i efekt jak bym gadał do słupa - czyli znowu odkrywasz Amerykę że JAKOŚ wierzyć w coś trzeba. Tylko że tutaj spłaszczasz wszystkie wiary i "odkrywasz", że równie dobrze możesz sobie wierzyć w Boga.
Myślałem, że ten temat jest wyjaśniony i przestaniesz się kręcić w kółko, ale ty - niczym Kubuś - potrafisz tylko powtarzać to, na co ci już odpowiedziano.

Więc odpowiem ponownie, bo być może byś chciał dopytywać.
Ateista - KAŻDY - podejmuje decyzje i wydaje osądy również bez dowodów. Ale przynajmniej ma jakieś przesłanki.
Słabsze przesłanki - słabsza wiara. Silniejsze - mocniejsza.

Za istnieniem Boga nie ma żadnych przesłanek, a wręcz jest on logicznie sprzeczny (wszechwiedza, z czym się nawet zgodziłeś).
Cała filozofia.

Próbujecie tu analizować, dlaczego ateista nie wierzy. Bo niby mu wmuszano albo nie zgłębiał religii. Tymczasem prawda jest trywialna - nie wierzy z tych samych powodów, dla których wy nie wierzycie w krasnoludki. Niewiara w Boga jest uczciwa intelektualnie - nie ma tu żadnego buntu.
Może nie potraficie sobie tego wyobrazić, ale to mnie akurat nie dziwi.


Cytat:
I wiara religijna też ma podstawy. Religie (ja liczę je tu łącznie z ateizmem, który też jest jakimś zajęciem stanowiska w sprawie) różnią się na tysiące sposobów - stosunkiem do:
- tradycji
- kobiet
- kary śmierci
- władzy
- odpowiedzialności, sprawiedliwości
- przebaczenia i odkupienia grzechów
- postulowania tego, co się stanie po śmierci ciała
- norm moralnych różnego rodzaju
- i wielu innych sprawach....

To są jakieś normy społeczne i filozoficzne. Ale taka np. filozofia nie rości sobie praw do bycia absolutną prawdą. Jest to jakaś hipoteza i ponad to nie wyskakuje. Hipotezę można sobie porozpatrywać, coś z niej wyciągnąć, czegoś się nauczyć, coś przemyśleć. Mity greckie też mają przesłanie.
Nikt tu nie ma pretensji do mitów, filozofii, podań czy bajek.
A religia pod względem przesłanek dotyczących jej twierdzeń ponad owe mity nigdy się nie wybiła.

Cytat:
Tym się właśnie różnimy od automatów, że mamy rozterki, pytamy, wątpimy. No i wierzymy...

Ale dlaczego w coś o tak marnych przesłankach?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:19, 08 Paź 2018    Temat postu:

Irbisol napisał:
Za istnieniem Boga nie ma żadnych przesłanek, a wręcz jest on logicznie sprzeczny (wszechwiedza, z czym się nawet zgodziłeś).
Cała filozofia.

Właśnie ten tryb wypowiedzi - arbitralny: "Za istnieniem Boga nie ma żadnych przesłanek" świadczy o tym, jak bardzo sprzeczne jest Twoje podejście. Próbujesz arbitralność wiary pokonać...
arbitralnością niewiary. :rotfl:
Ty po prostu STWIERDZASZ: nie ma żadnych przesłanek.
Nie ma, bo stwierdziłeś.
Czy uważasz się osobą znającą wszystkie możliwe przesłanki świata?
- Arbitralny ton Twojego stwierdzenia sugeruje, że tak właśnie uważasz. Bo stwierdzić, że czegoś nie ma - ZASADNIE! - można co najwyżej w odniesieniu do bardzo lokalnego zakresu - np. będąc w pokoju, gdzie nie ma ukryć, zamkniętych szaf i skrytek możesz zasadnie powiedzieć np. "w tym pokoju nie ma dużego krokodyla". To będzie zasadne, bo duży krokodyl w takim pokoju nie miałby się gdzie ukryć.
Jednak w momencie gdy wypowiadasz się ogólnie, nie o czymś lokalnym, dającym się ograniczyć do skończonego zakresu sprawdzeń, arbitralne stwierdzenie, ze czegoś nie ma, jest co najwyżej opinią, hipotezą, na pewno nie jest argumentem. Ty stwierdzając "nie ma żadnych przesłanek" posunąłeś się do posadowienia swojej opinii na poziomie zbliżonym do wszechwiedzy, siebie uczyniłeś kimś w rodzaju boga - istoty posiadającej wiedzę o wszystkich możliwych przesłankach.
A podobno nie jesteś teistą.... :rotfl:

A ja DOSTRZEGAM PRZESŁANKI za istnieniem Boga. Mam je, widzę je, są moje, jawią mi się wyraźnie.
Chcesz mnie przekonać tą swoją czystą arbitralnością, tym przekonaniem o własnej wszechwiedzy wszystkich możliwych przesłanek?...
Po prostu chcesz mi wmówić, że moje przesłanki nie istnieją?... Chcesz powiedzieć mi, że gdy ja coś widzę, to w rzeczywistości ja tego nie widzę?...
Naprawdę wierzysz, że ten tryb przekonywania będzie skuteczny?... :shock:


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 15:22, 08 Paź 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3427
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 51 razy

PostWysłany: Pon 15:39, 08 Paź 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Ty po prostu STWIERDZASZ: nie ma żadnych przesłanek.
Nie ma, bo stwierdziłeś.

Równie mocne przesłanki mają krasnoludki.
I tysiące innych bajkowych postaci.
Dlaczego więc w nie nie wierzysz? Bądź konsekwentny.

Dodatkowo przy Bogu jest logiczna sprzeczność, którą sam potwierdziłeś. Ale ten fakt jakoś pomijasz.

Cytat:
A ja DOSTRZEGAM PRZESŁANKI za istnieniem Boga. Mam je, widzę je, są moje, jawią mi się wyraźnie. (...)
Po prostu chcesz mi wmówić, że moje przesłanki nie istnieją?... Chcesz powiedzieć mi, że gdy ja coś widzę, to w rzeczywistości ja tego nie widzę?...
Naprawdę wierzysz, że ten tryb przekonywania będzie skuteczny?... :shock:

Płaskoziemca też widzi, że Ziemia jest płaska. I to są te twoje przesłanki - już je kiedyś wypisywałeś.
Ciekawiej jest, gdy pokaże mu się, że płaska być nie może. Tobie wykazałem, że Bóg logicznie nie może istnieć. Efekt też był identyczny - totalne wyparcie.

Twoje przesłanki to po prostu stos błędów logicznych. Tacy ludzie jak ty wszystko "wytłumaczą" Bogiem. Również kwestie sprzeczne ze sobą.

Właściwie ostatnio nie tyle dyskutujesz, co jesteś ciekawym obiektem badań psychologicznych. Szkoda, że nie jestem psychologiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:22, 08 Paź 2018    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Ty po prostu STWIERDZASZ: nie ma żadnych przesłanek.
Nie ma, bo stwierdziłeś.

Równie mocne przesłanki mają krasnoludki.
I tysiące innych bajkowych postaci.

Znowu ta Twoja arbitralność stwierdzeń.
Zabawne, że nie jesteś w stanie zaoferować nic poza arbitralnością, w sytuacji, gdy to właśnie wiarę religijną za arbitralność krytykujesz.
Stwierdzasz, stwierdzasz, stwierdzasz w stylu "bo tak jest".
Może rozważysz opcję ogłoszenia się guru ateistycznej sekty?...
Ten arbitralny ton dyskusji bardzo do sekciarstwa by pasował.


Irbisol napisał:
Płaskoziemca też widzi, że Ziemia jest płaska. I to są te twoje przesłanki - już je kiedyś wypisywałeś.
Ciekawiej jest, gdy pokaże mu się, że płaska być nie może. Tobie wykazałem, że Bóg logicznie nie może istnieć. Efekt też był identyczny - totalne wyparcie.

Twoje przesłanki to po prostu stos błędów logicznych. Tacy ludzie jak ty wszystko "wytłumaczą" Bogiem. Również kwestie sprzeczne ze sobą.

Oczywiście, ze płaskoziemca twierdzi też, że Ziemia jest płaska, a Ty twierdzisz - tak samo jak on arbitralnie, nie proponując żadnego ogólnego modelu oceny - że Bóg nie może istnieć. Nie przypominam sobie żadnego wykazania w tym zakresie z Twojej strony. To Ci się tylko zdawało, że coś wykazałeś w tej materii (gdyby Ci się to udało, to już pewnie wszystkie gazety świata w nagłówkach pierwszych stron by ogłaszały: "Nieznany elitom intelektualnym polski filozof, ukrywający się pod nickiem Irbisol, udowodnił najważniejsze zagadnienie światopoglądowe ludzkości - wykazał nieistnienie Boga!!". Póki co - jednak cisza na ten temat.). Jeśli się mylę, to pewnie podasz linka do tego wiekopomnego uzasadnienia...

Nie tłumaczę wszystkiego Bogiem. Domniemanie jest wyssane z palca. Oskarżenie o błędy logiczne uważam za niesprawiedliwe, nie mające oparcia w faktach, a jeśli już to powinny być raczej odniesione do Twojej argumentacji, która polega na ciągłym deklarowaniu arbitralnych tez, bez jakiegokolwiek odniesienia do modelu, czy innych form zależności budujących więzy logiczne.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 23:11, 08 Paź 2018, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 871
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 58 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:36, 08 Paź 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Nie przedstawiłem całości tego rozumowania


Ja tez mam w domu złote góry.

Michał Dyszyński napisał:
Istotą religii jest więź z Bogiem, a nie konstrukcje konceptualne.


Konstrukcją konceptualną jest to, że to co tam sobie subiektywnie odkrywasz jest więzią z Bogiem, który sam jest tutaj tą konstrukcją konceptualną która nas interesuje w dyskusji.

Michał Dyszyński napisał:
niesprzeczność koncepcji teistycznych


Wewnętrzna spójność jest podstawą każdej koncepcji metafizycznej. Dlatego jeżeli koncepcja krasnoludków zamieszkujących zaczarowaną krainę jest wewnętrznie spójna, a koncepcja Boga nie jest, to koncepcja krasnoludków jest lepiej uzasadniona od koncepcji Boga.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Pon 22:40, 08 Paź 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
O.K.




Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 1818
Przeczytał: 73 tematy

Pomógł: 111 razy

PostWysłany: Pon 22:56, 08 Paź 2018    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Wewnętrzna spójność jest podstawą każdej koncepcji metafizycznej. Dlatego jeżeli koncepcja krasnoludków zamieszkujących zaczarowaną krainę jest wewnętrznie spójna, a koncepcja Boga nie jest, to koncepcja krasnoludków jest lepiej uzasadniona od koncepcji Boga.


Jeżeli.

To teraz przeprowadź to porównanie.

P.S. Współczesna fizyka opiera się na dwóch niespójnych filarach: Ogólnej Teorii Względności (OTW -skrót polski) i Mechanice Kwantowej (QM -skrót z angielska, jak widac moja skrótologia wcale spójna nie jest). Czy oznacza to że współczesna fizyka jest słabo uzasadniona? Uprzejmie prosze o przeprowadzenie przyrównania do krasnoludków.

Nawiasem mówiąc, pewien szkolny podręcznik fizyki, obrazując prawa fizyki, też posługiwał się krasnoludkami w celach dydaktycznych.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez O.K. dnia Pon 23:03, 08 Paź 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 871
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 58 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:11, 08 Paź 2018    Temat postu:

O.K. napisał:
P.S. Współczesna fizyka opiera się na dwóch niespójnych filarach: Ogólnej Teorii Względności (OTW -skrót polski) i Mechanice Kwantowej (QM -skrót z angielska, jak widac moja skrótologia wcale spójna nie jest). Czy oznacza to że współczesna fizyka jest słabo uzasadniona? Uprzejmie prosze o przeprowadzenie przyrównania do krasnoludków.

Nawiasem mówiąc, pewien szkolny podręcznik fizyki, obrazując prawa fizyki, też posługiwał się krasnoludkami w celach dydaktycznych.


Teoria względności i mechanika kwantowa nie tworzą jednej koncepcji i o czym zapomniałeś wspomnieć, są obie wewnętrznie spójne (w danej teorii). Przedstaw koncepcje Boga to zobaczymy czy jest wewnętrznie spójna.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Wto 0:06, 09 Paź 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:15, 08 Paź 2018    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Nie przedstawiłem całości tego rozumowania


Ja tez mam w domu złote góry.

Michał Dyszyński napisał:
Istotą religii jest więź z Bogiem, a nie konstrukcje konceptualne.


Konstrukcją konceptualną jest to, że to co tam sobie subiektywnie odkrywasz jest więzią z Bogiem, który sam jest tutaj tą konstrukcją konceptualną która nas interesuje w dyskusji.

Michał Dyszyński napisał:
niesprzeczność koncepcji teistycznych


Wewnętrzna spójność jest podstawą każdej koncepcji metafizycznej. Dlatego jeżeli koncepcja krasnoludków zamieszkujących zaczarowaną krainę jest wewnętrznie spójna, a koncepcja Boga nie jest, to koncepcja krasnoludków jest lepiej uzasadniona od koncepcji Boga.

Może. Nie za bardzo zrozumiałem co właściwie twierdzisz W SPRAWIE w tym komentarzu. To są chyba takie bardzo ogólne, niespecjalnie rzeczowe skojarzenia i impresje. Dlatego przyznam, że sam nie jestem w stanie ich rzeczowo skomentować. Sorry...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 871
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 58 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:32, 08 Paź 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Nie przedstawiłem całości tego rozumowania


Ja tez mam w domu złote góry.

Michał Dyszyński napisał:
Istotą religii jest więź z Bogiem, a nie konstrukcje konceptualne.


Konstrukcją konceptualną jest to, że to co tam sobie subiektywnie odkrywasz jest więzią z Bogiem, który sam jest tutaj tą konstrukcją konceptualną która nas interesuje w dyskusji.

Michał Dyszyński napisał:
niesprzeczność koncepcji teistycznych


Wewnętrzna spójność jest podstawą każdej koncepcji metafizycznej. Dlatego jeżeli koncepcja krasnoludków zamieszkujących zaczarowaną krainę jest wewnętrznie spójna, a koncepcja Boga nie jest, to koncepcja krasnoludków jest lepiej uzasadniona od koncepcji Boga.

Może. Nie za bardzo zrozumiałem co właściwie twierdzisz W SPRAWIE w tym komentarzu. To są chyba takie bardzo ogólne, niespecjalnie rzeczowe skojarzenia i impresje. Dlatego przyznam, że sam nie jestem w stanie ich rzeczowo skomentować. Sorry...


Jak Ty sobie w swoją twarz w lustrze patrzysz Panie Dyszyński.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3427
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 51 razy

PostWysłany: Wto 9:47, 09 Paź 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Równie mocne przesłanki mają krasnoludki.
I tysiące innych bajkowych postaci.

Zabawne, że nie jesteś w stanie zaoferować nic poza arbitralnością, w sytuacji, gdy to właśnie wiarę religijną za arbitralność krytykujesz.

Zatem : SPRAWDZAM.
Podaj te przesłanki. Bez problemu podam identycznie "mocne" za krasnoludkami.
Masz okazję pokazać, jak bardzo się mylę - na KONKRETACH.

Cytat:
twierdzisz - tak samo jak on arbitralnie, nie proponując żadnego ogólnego modelu oceny - że Bóg nie może istnieć. Nie przypominam sobie żadnego wykazania w tym zakresie z Twojej strony.

To sobie zapamiętaj, bo ostatnio często miewasz amnezje:
Wszechwiedza jest logicznie niemożliwa, ponieważ nie da się wiedzieć, czy poza zbiorem dostępnej wiedzy jest inna wiedza.
A nie da się wiedzieć, bo ta inna wiedza (o ile istnieje) wykracza poza zbiór dostępnej wiedzy.
Prostszymi słowy - Bóg nie ma dowodu, czy ponad nim nie ma innego boga, jakiejś innej nadrzeczywistości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:18, 09 Paź 2018    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Równie mocne przesłanki mają krasnoludki.
I tysiące innych bajkowych postaci.

Zabawne, że nie jesteś w stanie zaoferować nic poza arbitralnością, w sytuacji, gdy to właśnie wiarę religijną za arbitralność krytykujesz.

Zatem : SPRAWDZAM.
Podaj te przesłanki. Bez problemu podam identycznie "mocne" za krasnoludkami.

Podałem wyżej przesłanki, które wiążą się z wyborem religii - m.in. (dołożyłem parę następnych): stosunek do tradycji, kobiet, demokracji, wolności osobistej, propagowanie pozytywnych wartości (miłość, przebaczenie), pracy, zwierząt, ekologii, rodziny itp. itd.
Inną sprawą jest czy owe przesłanki są "mocne".
Znasz jakiś obiektywizowalny sposób oceny mocy tego rodzaju wartości?...
- Jeśli znasz, to proszę podaj go ZANIM zaczniesz wygłaszać swoją opinię na ten temat, ogłaszając że to "tak jest". Bo na pewno ARBITRALNIE teraz jesteś w stanie ogłosić, że moc wyboru krasnoludkizmu jest większa niż moc wyboru religii. I niewątpliwie możesz tę opcję zastosować, a potem po staremu (metoda zdartej płyty) upierać się, że ona jest właśnie tą najlepszą i jedyną prawdziwą. Jeśli to zrobisz (po raz kolejny), to się opowiesz po stronie arbitralności w argumentowaniu (po raz któryś tam znowu), co jednocześnie będzie logicznie dowodziło, że Twoja krytyka arbitralności wiary religijnej jest nieuczciwa, sprzeczna z realizowanymi praktycznie zasadami argumentowania.

Masz tu jedno wyjście, aby nie być arbitralnym - ZNALEŹĆ OBIEKTYWNY (wspólny dla ludzi, niezależny od chwili, od punktu widzenia) MECHANIZM OCENY. Ten mechanizm może być uznany za obiektywny, jeśli NIE BĘDZIE ARBITRALNY, a więc musi być przyjmowany zgodnie przez całą społeczność, jako oczywisty dla każdego człowieka. Problem jest w tym, że z faktu wielości wyznawanych światopoglądów wynika, iż ludzie wciąż się nie dogadali w tej sprawie. Ja w każdym razie takiego obiektywnego mechanizmu oceny mocy światopoglądów nie znam. Więc "na placu boju", niestety :cry: , zostały mechanizmy oceny subiektywne.
Tak wiem, co teraz sobie myślisz...
że oczywiście Twój subiektywny sposób oceny jest jednak obiektywny...
- i właśnie dlatego twierdzę, że nie rozliczyłeś w sobie mentalnie zagadnienia obiektywizmu i subiektywizmu - po prostu wyznajesz obiektywizm naiwny, w ramach którego obiektywne dla ludzi wydaje się to, do czego sami są przekonani... :rotfl:


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 871
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 58 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:59, 09 Paź 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Podałem wyżej przesłanki, które wiążą się z wyborem religii


Wybór Twojej dziecinnej religii wymusza przyjęcie istnienia osoby Boga, a tego nie potrafisz w żaden sposób poza subiektywnymi odczuciami uzasadnić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:34, 09 Paź 2018    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Podałem wyżej przesłanki, które wiążą się z wyborem religii


Wybór Twojej dziecinnej religii wymusza przyjęcie istnienia osoby Boga, a tego nie potrafisz w żaden sposób poza subiektywnymi odczuciami uzasadnić.

Moja "dziecinna" religia niczego nie wymusza. Wręcz przeciwnie - daje wolność. Gdybym musiał obiektywnie przyjmować swoją religię, gdyby ona nie zależała od moich subiektywnych odczuć, to tej wolności bym nie miał. Miałbym wyłącznie konieczność.
Ty może jesteś mniej "dziecinny", ale
- albo zdeterminowany - gdy musisz coś przyjmować, bo przecież jest to tak "obiektywne"
- albo zdezorientowany, gdy obiektywnego kryterium nie masz - wtedy już w ogóle się pogubisz, bo przecież nie możesz nic zrobić, nie masz prawa niczego wybrać, jako że naraziłbyś się na zarzut bycia "dziecinnym".
To ja już chyba wolę moją dziecinadę (tak - jestem dzieckiem bożym). :)
W ramach mojej dziecinady mogę i wybierać, i zdawać się na to co konieczne. Choć prawdę mówiąc taki absolutny obiektywizm w ogóle traktuję jako ułudę, bo przecież cały ów obiektywizm to nic innego, tylko moja zgoda/wiara na użycie domyślnego schematu interpretacji. I choć zazwyczaj ów schemat jest mocno uzasadniony, a dodatkowo najczęściej społecznie potwierdzony, to historia ludzkiej myśli dowodzi, iż wiele wcześniej uznawanych za niepodważalne schematów, trzeba było w pewnym momencie zrewidować.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 17:38, 09 Paź 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 3767
Przeczytał: 93 tematy

Pomógł: 105 razy

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:36, 09 Paź 2018    Temat postu:

Czemu służy ten temat?

Czy ateista ma ci podać jakiś powód, że nie wierzy w Boga?
Jakoś mocno to uzasadnić?

W jakim celu? Dlaczego tego potrzebujesz ??

Cytat:
zarówno ateista wśród zaangażowanych teistów, jak i teista wśród ludzi podkreślających swój ateistyczny światopogląd będą się czuli po pewną mentalną presją. I chyba ową presję warto sobie jakoś odczarować, zrozumieć, że ludzie mają prawo "mieć odchyłę" w jakąś stronę, że podobnie nieswojo poczujemy się w każdym środowisku, które bardzo coś podkreśla, czego jest fanem. Bo z kolei bycie idealnym średniakiem, takim co się tylko wciąż stara aby się nikomu nie narazić posiadaniem jakiegoś wyrazistego zdania, poglądu, zainteresowania też ostatecznie może być uznane za formę mentalnego "molestowania". Ja np. źle się czuję w środowiskach żyjących small tokiem, gdzie rozmawia się o rzeczach nieważnych. Kultura small toku narodziła się w Anglii, gdzie dżentelmeni nie rozmawiali o sprawach, które mogły wywołać konflikty - np. o polityce. Więc niejako obligatoryjnie z tematu rozmów usunięto wszystko co niebezpieczne, co popsułoby obraz idealnie zdystansowanego, zrównoważonego emocjonalnie lorda. Tylko ileż można gadać o pogodzie?... Jaki jest w ogóle sens rozmawiać wyłącznie o tym, co nas w ogóle nie interesuje?... Ten przymus bycia nijakim, życia niezgodnie z tym, co nas interesuje, czasem przepełnia ja odbieram z kolei też jako rodzaj dotkliwej mentalnej presji. Nie interesują mnie więc spotkania z ludźmi, na których by się tylko gadało dla samego gadania, podtrzymywania rozmowy - to uznałbym z marnotrawienie swojego życia, a emocjonalnie jako nudę.


Nawet tutaj na forum gdzie programowo dyskutuje się o światopoglądzie ateista JEST oceniany pejoratywnie. Nie ma symetrii. Ateista nie ma wyboru między byciem nijakim a byciem wyrazistym. Po prostu unikamy tych tematów. Nie żyjemy w amerykańskim kampusie studenckim.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Wto 18:45, 09 Paź 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 871
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 58 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:14, 09 Paź 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Podałem wyżej przesłanki, które wiążą się z wyborem religii


Wybór Twojej dziecinnej religii wymusza przyjęcie istnienia osoby Boga, a tego nie potrafisz w żaden sposób poza subiektywnymi odczuciami uzasadnić.

Moja "dziecinna" religia niczego nie wymusza. Wręcz przeciwnie - daje wolność. Gdybym musiał obiektywnie przyjmować swoją religię, gdyby ona nie zależała od moich subiektywnych odczuć, to tej wolności bym nie miał. Miałbym wyłącznie konieczność.
Ty może jesteś mniej "dziecinny", ale
- albo zdeterminowany - gdy musisz coś przyjmować, bo przecież jest to tak "obiektywne"
- albo zdezorientowany, gdy obiektywnego kryterium nie masz - wtedy już w ogóle się pogubisz, bo przecież nie możesz nic zrobić, nie masz prawa niczego wybrać, jako że naraziłbyś się na zarzut bycia "dziecinnym".
To ja już chyba wolę moją dziecinadę (tak - jestem dzieckiem bożym). :)
W ramach mojej dziecinady mogę i wybierać, i zdawać się na to co konieczne. Choć prawdę mówiąc taki absolutny obiektywizm w ogóle traktuję jako ułudę, bo przecież cały ów obiektywizm to nic innego, tylko moja zgoda/wiara na użycie domyślnego schematu interpretacji. I choć zazwyczaj ów schemat jest mocno uzasadniony, a dodatkowo najczęściej społecznie potwierdzony, to historia ludzkiej myśli dowodzi, iż wiele wcześniej uznawanych za niepodważalne schematów, trzeba było w pewnym momencie zrewidować.


Pan tylko głupa palić potrafisz.
Powtórzę raz jeszcze Panie Dyszyński, minimalnym uzasadnieniem dowolnej koncepcji jest jej wewnętrzna spójność. Tobie Panie Dyszyński wyszło że to Pan jesteś Bogiem, a jednocześnie uważasz Pan że nim nie jesteś.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:21, 09 Paź 2018    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Podałem wyżej przesłanki, które wiążą się z wyborem religii


Wybór Twojej dziecinnej religii wymusza przyjęcie istnienia osoby Boga, a tego nie potrafisz w żaden sposób poza subiektywnymi odczuciami uzasadnić.

Moja "dziecinna" religia niczego nie wymusza. Wręcz przeciwnie - daje wolność. Gdybym musiał obiektywnie przyjmować swoją religię, gdyby ona nie zależała od moich subiektywnych odczuć, to tej wolności bym nie miał. Miałbym wyłącznie konieczność.
Ty może jesteś mniej "dziecinny", ale
- albo zdeterminowany - gdy musisz coś przyjmować, bo przecież jest to tak "obiektywne"
- albo zdezorientowany, gdy obiektywnego kryterium nie masz - wtedy już w ogóle się pogubisz, bo przecież nie możesz nic zrobić, nie masz prawa niczego wybrać, jako że naraziłbyś się na zarzut bycia "dziecinnym".
To ja już chyba wolę moją dziecinadę (tak - jestem dzieckiem bożym). :)
W ramach mojej dziecinady mogę i wybierać, i zdawać się na to co konieczne. Choć prawdę mówiąc taki absolutny obiektywizm w ogóle traktuję jako ułudę, bo przecież cały ów obiektywizm to nic innego, tylko moja zgoda/wiara na użycie domyślnego schematu interpretacji. I choć zazwyczaj ów schemat jest mocno uzasadniony, a dodatkowo najczęściej społecznie potwierdzony, to historia ludzkiej myśli dowodzi, iż wiele wcześniej uznawanych za niepodważalne schematów, trzeba było w pewnym momencie zrewidować.


Pan tylko głupa palić potrafisz.
Powtórzę raz jeszcze Panie Dyszyński, minimalnym uzasadnieniem dowolnej koncepcji jest jej wewnętrzna spójność. Tobie Panie Dyszyński wyszło że to Pan jesteś Bogiem, a jednocześnie uważasz Pan że nim nie jesteś.

Bezpodstawna ocena.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 871
Przeczytał: 58 tematów

Pomógł: 58 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:42, 09 Paź 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Bezpodstawna ocena.


Ale która Panie Dyszyński? Ta odnośnie Pana nieskromnej osoby, czy ta odnośnie wniosku w Pana filozoficznych wypocinach?
Wypocinach w których nawiasem mówiąc, na potrzeby dyskusji przemilczałem pewne istotne fałsze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11157
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 793 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:24, 09 Paź 2018    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Bezpodstawna ocena.


Ale która Panie Dyszyński? Ta odnośnie Pana nieskromnej osoby, czy ta odnośnie wniosku w Pana filozoficznych wypocinach?
Wypocinach w których nawiasem mówiąc, na potrzeby dyskusji przemilczałem pewne istotne fałsze.

Właśnie te przemilczenia to Pańska specjalność. Dlatego właśnie piszę o bezpodstawności.
Uczciwa dyskusja polega na tym, że jak ktoś ma coś komuś do zarzucenia, to wyraźnie pisze CO ma do zarzucenia, najlepiej JASNO TŁUMACZĄC co, jak i dlaczego według niego nie spełnia takich czy innych standardów. Z Panem rozmowa polega na domyślaniu się cóż to takiego się nie spodobało. Bo ogólnie jest źle, bo napisałem "wypociny". Odnieść się nie ma do czego, bo wyjaśnień brak, więc i bronić się nie ma jak.
Ale obawiam się, że o to właśnie Przedpiscy chodzi - o wyrażenie opinii, która nie ma treści, nie posiada konkretu, która jest negatywna i tyle. Przysługuje takiej opinii termin "insynuacja".
Oczywiście powinienem pewnie zrozumieć, w końcu w tym kraju ostatnio politycy, publicyści przyzwyczaili naród do insynuowania na lewo i prawo. Więc nie jesteś Pan może winny (tylko zwyczajnie słaby mentalnie), żeś się Pan modzie na insynuowanie nie oparł. Po prostu jesteś Pan wytworem swoich czasów, niewinnym, bo nieświadomym.
Tak więc nie mam do Pana pretensji - Pan nie wiesz co Pan czynisz. Może kiedyś Pan zrozumiesz, ale zapewne na razie będziesz Pan pewnie dalej insynuował.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 2 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin