Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Walka dobra ze złem

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10921
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 774 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:58, 25 Sie 2015    Temat postu: Walka dobra ze złem

Walka dobra ze złem trwa na wielu płaszczyznach i aspektach.
Zwykły człowiek nie ma wiedzy, aby oceniać, co jest wielkim, a co małym sukcesem/porażką w tej walce. Być może, zewnętrznie patrząc, jakiś wielki heroiczny czyn w istocie był łatwy, bo ta osoba - jak po sznurku - była prowadzona aby zrobić coś niezwykłego. Z drugiej strony, może nawet jakaś zupełnie drobna decyzja, tylko czyjeś powstrzymanie od większego zła i poprzestanie na małym źle, patrząc na to co ów człowiek dostał, w jakich warunkach tę decyzję podejmował, była czynem tak wielkim, że będzie świecić nad historią ludzkości. Bo może ten ktoś, kto tylko nie zrobił czegoś gorszego, miał na to zaledwie 0,000001% szans, może wszystko było ustawione tak, aby stało się to coś gorszego, a ten człowiek się jednak wybronił.
Nie wiemy do końca co jest naszą zasługą, albo jak wielka zasługą. Ludzie zdrowi, pełni energii łatwiej opanowują irytację, łatwiej potrafią się zmusić do wysiłku. Mówimy o kimś, że jest "dobry", bo faktycznie dobrze postępuje, ale nie wiemy, jak łatwe jest dla niego być owym dobrym, nie wiemy czy nie zaprzepaścił jakichś swoich szans na znacznie więcej dobra. Podobnie jest ze złem - nie wiemy właściwie czy ktoś dokonujący zbrodniczego czynu w istocie po prostu był niepoczytalny, nie był w stanie panować nad tym co robi.
W tej walce dobra ze złem nie ma więc nieistotnych wygranych i przegranych. Każda chwila jest unikalna w historii świata, nie powtórzy się, stanowiąc swego rodzaju ŚWIADECTWO MOCY BOŻEGO DZIEŁA, JAKIM JEST CZŁOWIEK, CZY OGÓLNIEJ CZŁOWIECZEŃSTWO. Być może te punkty zwrotne historii świata, niczym owo machnięcie skrzydełek motyla w teorii chaosu, są tak naprawdę powiązane z decyzjami pozornie nic nie znaczących osób - nawet zaburzonych psychicznie, biednych, chorych, zdemoralizowanych.
Nikt z nas nie wie, jakim by się stał, gdyby się wychował w rodzinie takiego, czy innego pijaka, bandziora, kryminalisty. Nie wiadomo, czy walka o tę minimalną ilość dobra, jaką wydobędzie z siebie zdemoralizowany psychopata, nie jest w istocie czynem absolutnego heroizmu, większego niż wszystkie poświęcenia się ofiarnego lekarza, czy strażaka ratującego życie. Tego nie jesteśmy w stanie ocenić.
Dlatego KAŻDA ŻYCIOWA DECYZJA JEST WAŻNA! Każde najmniejsze dobro jest opowiedzeniem się po stronie Boga, który wierzy w to, że człowiek będzie umiał rozpoznać Jego wolę w jakiejś konkretnej, pozornie nieistotnej sytuacji I każda porażka człowieka, który nie umiał odnaleźć w sobie ścieżki dobra, czasem w drobnej sprawie, może okazać się ciosem W CAŁOŚCIOWE DOBRO CZŁOWIECZEGO ISTNIENIA.
Nie wiemy, czy "tylko cierpiąc" bez wielkich skarg nie zasługujemy na znacznie większą nagrodę, niż ktoś pełen sił, dokonujący - zewnętrznie patrząc - czegoś wielkiego. Po prostu tego nie wiemy.
Więc chyba sensownie jest nie pysznić się swoimi dokonaniami, ale też i nie upadać totalnie na duchu z powodu porażek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10921
Przeczytał: 69 tematów

Pomógł: 774 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:49, 26 Sie 2015    Temat postu: Re: Walka dobra ze złem

Gdy myślimy "wielkie dobro", to zapewne pierwszym co przyjdzie na myśl będą czyny jakiegoś świętego, może społecznika, kogoś poświęcającego życie dla bliźnich. I na pewno jest w tym jakaś racja. Ale chrześcijaństwo rodem z Nowego Testamentu nieźle miesza w takim obrazie - oto: "większa w niebie radość z jednego nawróconego grzesznika, niż z 99 sprawiedliwych". Więc może w ostatecznym rozrachunku walki dobra z złem, więcej liczy się czasem ten minimalny progres jakiegoś zdemoralizowanego psychopaty w kierunku dobra, niż bogobojne pracowite życie kogoś z poświęceniem opiekującego się chorymi i słabymi. W końcu, jeśli ten święty wstęp do raju ma "jak w banku", a cała wieczność jakiegoś drania jest pod znakiem zapytania, to rachunek wydaje się być raczej na stronę większej ważnosci tego małego progresu, ale jednak chroniącego przed potwornością absolutnej i nieodwracalnej degradacji człowieczeństwa.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin