Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wiara ateistów, indukcja i prawdopodobieństwo
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 26, 27, 28  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
placus3




Dołączył: 18 Sty 2017
Posty: 489
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 58 razy
Skąd: Białystok
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:08, 25 Maj 2017    Temat postu:

mat napisał:
placus3 napisał:
mat napisał:
No i jaki sens życia nadaje istnienie Boga?
Chociażby to, że jeśli Bóg istnieje, to postawa, jaką przyjmujemy w życiu ma sens - za dobre życie zostajemy nagrodzeni.

Istnienie Boga nie implikuje nagrody za dobre życie.
Zakładając istnienie Boga:
1. Nie wiemy co dla Boga jest "dobre" (może dla Boga dobre było to co robił Hitler, wiec będąc dobrym we własnym rozumieniu skazujesz się na karę)
2. Nie wiemy za co nagradza,
3. Nie wiemy czy w ogóle nagradza i karze.


Ale możemy domyślać się na podstawie logicznego rozumowania, co Bóg uważa za dobre, za co nagradza i za co karze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5352
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 228 razy
Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:36, 25 Maj 2017    Temat postu:

A CI SIĘ TUTAJ "WALCUJĄ", NIE ROZUMIEJĄC NAWET, CO SAMI PISZĄ!!:shock: :rotfl: :fuj:

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6536
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:04, 25 Maj 2017    Temat postu:

placus3 napisał:
mat napisał:
placus3 napisał:
mat napisał:
No i jaki sens życia nadaje istnienie Boga?
Chociażby to, że jeśli Bóg istnieje, to postawa, jaką przyjmujemy w życiu ma sens - za dobre życie zostajemy nagrodzeni.

Istnienie Boga nie implikuje nagrody za dobre życie.
Zakładając istnienie Boga:
1. Nie wiemy co dla Boga jest "dobre" (może dla Boga dobre było to co robił Hitler, wiec będąc dobrym we własnym rozumieniu skazujesz się na karę)
2. Nie wiemy za co nagradza,
3. Nie wiemy czy w ogóle nagradza i karze.


Ale możemy domyślać się na podstawie logicznego rozumowania, co Bóg uważa za dobre, za co nagradza i za co karze.
Raczej oddawac sie spekulacjom, ktore z logicznym rozumowaniem nie maja nic wspolnego :)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6536
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:09, 25 Maj 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
A CI SIĘ TUTAJ "WALCUJĄ", NIE ROZUMIEJĄC NAWET, CO SAMI PISZĄ!!:shock: :rotfl: :fuj:
Panowie chyba "slaczkow" w pierwszej klasie nie przerabiali. Troszke im przerwalam, bo porobili takie dlugie, ze nie szlo wytrzymac. Teraz trzeba teistom wytyczyc gdzie jest meta uosabiania Boga, zeby sie nie zmachali na smierc za "Krolewsto niebieskie jest tutaj a wy tego nie widzicie". A ateistow trzeba poprawic grawitacyjnie, zeby nie sciagnelo ich w kosmos. Ogolnie to z punktu Jednosci/Holizmu zabawa czytania ich jest przednia - takie duze dzieci :)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Błażej




Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 534
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 81 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:33, 25 Maj 2017    Temat postu:

Cytat:
Dlaczego uważasz, że muszę głowić się nad tym, czy istnieje coś poza otaczającą nas rzeczywistością, czyli rzeczywistością materialną. Niech głowią się ci, co tak uważają.


Ja tu widzę co najmniej dwie sporne kwestie.

I. Ta otaczająca nas "rzeczywistość materialna" do, której mamy jako taki dostęp (np, poprzez naukę) to tylko lokalny wycinek. W pewnym momencie sama nauka dochodzi do ściany - skąd wiesz, że za tą ścianą nadal jest coś, co nazywasz "rzeczywistością materialną"? Pytanie jest, co istnieje poza naszą lokalną otaczającą nas "rzeczywistością materialną" - czy nadal coś, co nazywasz "rzeczywistością materialną"? Przedstawiłeś sytuację, jakby to, co nas otacza (do czego mamy dostęp np. za pomocą języka nauki) wyczerpywało całość. Tak więc tak, głów się mat - czy to, co istnieje poza naszym lokalnym wycinkiem nadal jest tą rzeczywistością w jaką wierzysz.

II. Spór i dyskusje pomiędzy ludźmi zaczynają się dużo wcześniej niż zaznaczone to jest w punkcie wyżej. Z któregoś tematu zapadł mi fragment wypowiedzi Michała Dyszyńskiego, pytanie trafne - kim jestem? Czym jest to, co mnie otacza? (piszę z pamięci). Krótko mówiąc, czy jesteś wstanie dowieść, że twój obraz tego, co nazywasz "otaczająca nas materialna rzeczywistość" jest stanem faktycznym?

Nie wiadomo jak i dlaczego wychodzisz od dziwnego założenia, że twój model świata(twój obraz tego, czym jest rzeczywistość) jest czymś dla nas wspólnym.. Tak cię rozumiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5352
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 228 razy
Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:39, 25 Maj 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
A CI SIĘ TUTAJ "WALCUJĄ", NIE ROZUMIEJĄC NAWET, CO SAMI PISZĄ!!:shock: :rotfl: :fuj:
Panowie chyba "slaczkow" w pierwszej klasie nie przerabiali. Troszke im przerwalam, bo porobili takie dlugie, ze nie szlo wytrzymac. Teraz trzeba teistom wytyczyc gdzie jest meta uosabiania Boga, zeby sie nie zmachali na smierc za "Krolewsto niebieskie jest tutaj a wy tego nie widzicie". A ateistow trzeba poprawic grawitacyjnie, zeby nie sciagnelo ich w kosmos. Ogolnie to z punktu Jednosci/Holizmu zabawa czytania ich jest przednia - takie duze dzieci :)
No! Tak to właśnie jest z tymi "oszołomami". Popieram tą treść zacytowaną!:wink:

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5352
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 228 razy
Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:44, 25 Maj 2017    Temat postu:

Błażej napisał:
Cytat:
Dlaczego uważasz, że muszę głowić się nad tym, czy istnieje coś poza otaczającą nas rzeczywistością, czyli rzeczywistością materialną. Niech głowią się ci, co tak uważają.


Ja tu widzę co najmniej dwie sporne kwestie.

I. Ta otaczająca nas "rzeczywistość materialna" do, której mamy jako taki dostęp (np, poprzez naukę) to tylko lokalny wycinek. W pewnym momencie sama nauka dochodzi do ściany - skąd wiesz, że za tą ścianą nadal jest coś, co nazywasz "rzeczywistością materialną"? Pytanie jest, co istnieje poza naszą lokalną otaczającą nas "rzeczywistością materialną" - czy nadal coś, co nazywasz "rzeczywistością materialną"? Przedstawiłeś sytuację, jakby to, co nas otacza (do czego mamy dostęp np. za pomocą języka nauki) wyczerpywało całość. Tak więc tak, głów się mat - czy to, co istnieje poza naszym lokalnym wycinkiem nadal jest tą rzeczywistością w jaką wierzysz.

II. Spór i dyskusje pomiędzy ludźmi zaczynają się dużo wcześniej niż zaznaczone to jest w punkcie wyżej. Z któregoś tematu zapadł mi fragment wypowiedzi Michała Dyszyńskiego, pytanie trafne - kim jestem? Czym jest to, co mnie otacza? (piszę z pamięci). Krótko mówiąc, czy jesteś wstanie dowieść, że twój obraz tego, co nazywasz "otaczająca nas materialna rzeczywistość" jest stanem faktycznym?

Nie wiadomo jak i dlaczego wychodzisz od dziwnego założenia, że twój model świata(twój obraz tego, czym jest rzeczywistość) jest czymś dla nas wspólnym.. Tak cię rozumiem.
Wszystko to jest wytłumaczone, większość odpowiedzi na te i podobne kwestie przedstawione są w Hipotezie Wszystkiego. Ale rozumiem, że nikt nie jest nią zainteresowany, bo..gdy już prawie wszystko stałoby się zrozumiałe, to..nie mielibyście o czym pisać!:fuj: :mrgreen:

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Czw 21:45, 25 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6536
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:48, 25 Maj 2017    Temat postu:

Uwazam, zeby nie grupowac sie, bo albo do budowania barykad zapedza albo kamieniami rzucac beda na sile uczyc.

Bez grupki czy "kupki" mozna wsiasc na wehikul i pojechac z wiatrem we wlosach I sloncem na policzku gdzie dusza niesie :)

"Born to be Wild" from "Easy Rider"
https://youtu.be/CsRSWuwhWZ0


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Czw 21:49, 25 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6536
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:04, 25 Maj 2017    Temat postu:

Blazej napisał:
W pewnym momencie sama nauka dochodzi do ściany - skąd wiesz, że za tą ścianą nadal jest coś, co nazywasz "rzeczywistością materialną"?
Na szczescie dla ludzkosci jako calosci nie jest to "sciana placzu". Dlatego jak dowiadujemy sie przez nauke, ze pies slyszy 40 razy mocniej niz czlowiek, to uczy pokory - u wiekszosci ludzi :)

Blazej napisał:
Krótko mówiąc, czy jesteś wstanie dowieść, że twój obraz tego, co nazywasz "otaczająca nas materialna rzeczywistość" jest stanem faktycznym?
Wycinkiem z ponad 7 miliardow osob ktore dokonuja percepcyjnych obserwacji i interpretacji bodzcow i w rozny sposob potrafia je wyrazic. Dla przykladu noworodek przy pomocy placzu, dorosly przy pomocy debaty, starzec przy pomocy usmiechu przed ostatnim tchnieniem - i tak swiat sie kreci :)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2148
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 131 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 22:14, 25 Maj 2017    Temat postu:

Błażej napisał:
Pytanie jest, co istnieje poza naszą lokalną otaczającą nas "rzeczywistością materialną" - czy nadal coś, co nazywasz "rzeczywistością materialną"? Przedstawiłeś sytuację, jakby to, co nas otacza (do czego mamy dostęp np. za pomocą języka nauki) wyczerpywało całość. Tak więc tak, głów się mat - czy to, co istnieje poza naszym lokalnym wycinkiem nadal jest tą rzeczywistością w jaką wierzysz.

Nie wiadomo czy istnieje coś poza rzeczywistością materialną. Może tak, może nie; jedno jest pewne, wysuwanie na temat tego tez, będzie wyłącznie bezpłodną spekulacją.

Błażej napisał:
Krótko mówiąc, czy jesteś wstanie dowieść, że twój obraz tego, co nazywasz "otaczająca nas materialna rzeczywistość" jest stanem faktycznym? Nie wiadomo jak i dlaczego wychodzisz od dziwnego założenia, że twój model świata(twój obraz tego, czym jest rzeczywistość) jest czymś dla nas wspólnym.. Tak cię rozumiem.

Trochę namieszałeś, ze wspólnej rzeczywistości nas otaczającej, tak samo wychodzisz ty i ja, to na tej rzeczywistości budujesz swój model, a nie na odwrót.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6536
Przeczytał: 50 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:17, 25 Maj 2017    Temat postu:

mat napisał:
... jedno jest pewne, wysuwanie na temat tego tez, będzie wyłącznie bezpłodną spekulacją.
Czemu w Polsce hipoteza (zalozenie) jest teza? U nas teza to udowodniona naukowo hipoteza.

To spekulacje sa plodne i bezplodne? Jesli tak, to co one "plodza"? :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
O.K.




Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 1818
Przeczytał: 73 tematy

Pomógł: 111 razy

PostWysłany: Pią 8:50, 26 Maj 2017    Temat postu:

Odnośnie postu: http://www.sfinia.fora.pl/apologia-teizmu,5/nowe-zastosowanie-zakladu-pascala,9837-50.html#330597


Irbisol napisał:
Oczytałem się mnóstwo książek naukowych


Tylko Ty jeden?

Podaj tytuły.

Irbisol napisał:
i chyba w każdej są od razu zastrzeżenia, że przedstawiana wiedza jest aktualna na chwilę obecną i może ulec zmianie lub w ogóle skasowaniu.


No i jak z tego niby wyprowadzić ateizm?

Irbisol napisał:
Oczywiście, że ateiści opierają się na nauce, bo nauka działa, coś tworzy, coś odkrywa. A twoja wiara jakie ma sukcesy na gruncie poznawania świata?


Jak niby ateiści opierają się na nauce?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3427
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 51 razy

PostWysłany: Pią 13:50, 26 Maj 2017    Temat postu:

placus3 napisał:
Irbisol napisał:
Np. światopogląd uznający, że za mało jeszcze wiemy o świecie, żeby cokolwiek pewnego o nim wyrokować.


I taka osoba siedzi pod ziemią i na żaden temat się nie wypowiada, bo "za mało wiemy o świecie"?

Nie - funkcjonuje normalnie, nie głosząc kwestii, co do których są tysiące niefalsyfikowalnych alternatyw. Jeżeli nie wyobrażasz sobie życia bez stwierdzania czegoś, o czym nie masz bladego pojęcia, to faktycznie masz problem.

Cytat:
Zresztą, to że za "mało wiemy o świecie" to też jakaś wiara, bo nie wiemy, jaka jest cała wiedza, toteż nie wiemy, czy wiemy mało, czy dużo.

Czyli wg ciebie możliwe jest, że wiemy już totalnie wszystko?

Cytat:
Jak ktoś będzie sceptyczny to nawet po godzinie jakichś medytacji nic nie poczuje. A w co ta wiara jest to zależy od rodzaju mistycznego przeżycia.

Czyli wycofujesz się z tezy, że każde przeżycie mistyczne wymaga wiary?

Cytat:
No i nic z tego nie wynika, bo analogiczną sytuacją do przejmowania przez Ciebie moralności i krytykowania "z moralności" religii jest sytuacja, w której używaliby alchemii żeby skrytykować alchemię.

W ideologiach jest coś takiego, jak tezy niezależne, tzn. jedna teza nie wynika z drugiej i vice versa. Zatem można - pozostając logicznie konsekwentnym - przyjąć jedną a odrzucić drugą.
"Nie wynika" oznacza tu, że teza X nie jest warunkiem KONIECZNYM tezy Y.

Cytat:
Ja mogę mówić, że mam na czym oprzeć moralność, a ty jesteś w dupie. I to jest ta różnica.

Czyli ja nie mam na czym oprzeć moralności?

Cytat:
Kolejna fałszywa analogia, bo różne religie mogą dać sens życiu, w przeciwieństwie do ateizmu

A to niby dlaczego akurat religie mogą dać sens życia, a ateizm nie?
Znowu dowiaduję się czegoś, o czym nie miałem pojęcia - jak to dobrze porozmawiać z fachowcem.

Cytat:
Wiem, że istnieją obiektywne wartości moralne, a w związku z tym istnieje Bóg. To, czy już odkryliśmy w pełni te wartości, czy nie, to kwestia otwarta. Chcę żyć, poszukując pełni tych wartości i na razie uważam, że najbliżej do tego chrześcijaństwu, ale to ostatnie to już mój subiektywny niemający nic do rzeczy wybór.

Skoro musisz użyć subiektywnego wyboru - niekoniecznie słusznego - to nie wiesz, jak masz żyć "jak by Bóg istniał".

Cytat:
Oczywiście, że sam model samolotu powstał na drodze naśladowania ruchu ptaków

Więc skonstruuj samolot - ruchy ptaków chyba nietrudno jest naśladować. Bezmyślnie w dodatku, co podkreślałeś.
Bez technologii materiałów, bez obliczania wektorów sił w konstrukcji, bez praw Bernouliego.
Bez klap, statecznika pionowego - i skrzydła mają się ruszać.
No i bez silników, bo przecież ptaki nie są ani śmigłowe, ani odrzutowe. Taki ornitopter.

Cytat:
Irbisol napisał:
Przestań gadać głupoty o ateistach - nawet naukowcy nie traktują nauki jako świętego Graala.

Naukowcy może nie, ateiści tak.

Niektórzy może tak, ale na pewno nie wszyscy. Choćby naukowcy bywają ateistami.

Cytat:
I jak nauka wpłynęła na dojście do ateizmu?

Nie mam pojęcia. Wg mnie nauka nie ma nic wspólnego z ateizmem - to wam ciągle się mylą te dwie kwestie.

Cytat:
A od kiedy wiara religijna ma poznawać, jak działa świat?

Nie twierdzę, że ma poznawać. Zadałem ci pytanie, więc odpowiedz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3427
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 51 razy

PostWysłany: Pią 13:57, 26 Maj 2017    Temat postu:

@Dyskurs
Zbierz te wszystkie swoje pytania i uwagi w jeden post.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol Ustaw




Dołączył: 05 Mar 2017
Posty: 160
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy

PostWysłany: Pią 17:23, 26 Maj 2017    Temat postu:

placus3 napisał:

@Karol Ustaw

Karol Ustaw napisał:
Czy takie wykalkulowane przyjęcie ewentualności istnienia Boga jest wiarą w sensie religijnym? Czy taka postawa "na wszelki wypadek uznam, że Bóg istnieje", może być zasługą wobec Boga i w związku z tym czy na pewno spełnia warunek gwarancji uzyskania tych korzyści, które mają wynikać z wiary?
To tylko pytania. Nie rozstrzygam, że odpowiedzi na nie muszą być deprecjonujące wartość zakładu. Jednak przynajmniej ja mam wątpliwości, czy rzeczywiście przyjęcie ewentualności istnienia Boga jest wiarą w Niego.


Jeśli przyjmiesz w wykalkulowany sposób wiarę np w Boga chrześcijańskiego, to nic nie stoi na przeszkodzie żeby później te "wykalkulowane" przyjęcie wiary stało się przyczynkiem do przyjęcia wiary szczerze. Przyjmujemy wykalkulowaną wiarę w Jahwe, ale pod wpływem doktryny chrześcijańskiej ta wiara zmienia się w szczerą wiarę. Wydaje mi się to możliwe.

Karol Ustaw napisał:
Pozostaje więc jeszcze i taka ewentualność: przyjęcie możliwości istnienia Boga nie dało wiary w Boga, ale pozwoliło na przestrzeganie zasad danej religii. Czy to jest już wystarczającym warunkiem uzyskania korzyści?


1.Nie wiem jak jest w każdej religii, ale w chrześcijaństwie zbawienie uzyskuje się nie tylko przez uczynki, ale poprzez wiarę ( a w protestantyzmie to już w ogóle tylko wiara).
2. Argument nie zajmuje się taką sytuacją i to jest najważniejsze. Argument mówi, że lepiej wierzyć w Boga.

Jest różnica między przyjęciem założenia, że Bóg istnieje (zakład Pascala) a wiarą, która przecież jest łaską i jak się zdaje nie pochodzi ona z widzimisię myśliciela. Wykalkulowanie sobie, że bardziej opłaca mi się wierzyć w Boga nic mi nie da, jeśli nie dostąpię łaski wiary, prawda? W tym sensie więc zakład wydaje się bezużyteczny, gdyż do zapewnienia sobie korzyści płynących z wiary potrzebna jest wiara a nie przyjęcie założenia. Zakład Pascala ma tę wartość jedynie, że jeśli już wierzysz, pozwala Ci być przekonanym, że jest to dla Ciebie dobre i nie musisz żałować, że coś tracisz, gdyby się okazało, że Boga nie ma, bo po prostu jesteś po stronie tej opcji, która optymalnie wygląda wg Ciebie najkorzystniej. Zakład Pascala nie sprawdzi się raczej jako droga do wiary czy droga do Boga. Skuteczniejsze mogą być jakieś wstrząsy emocjonalne, tragedie, cierpienia itp.

Po drugie, jeśli nawet chcielibyśmy się skupić na zastosowaniu zakładu Pascala do zadbania o swoje korzyści, można zapytać, dlaczego człowiek wierzący w Boga ma przyjmować Stary Testament (judaizm), Nowy testament (chrześcijaństwo) ale dystansuje się od Koranu, chociaż wg Koranu wciąż chodzi o TEGO SAMEGO Boga a sam Koran jest kolejnym etapem relacji Boga z człowiekiem. NT modyfikował religijność rodem z ST, Koran modyfikuje religijność z ST i NT. Mając na uwadze zakład Pascala jak wytłumaczyć nieuwzględnianie tej świętej księgi przez wierzącego w Boga, skoro dotyczy tego samego Boga i nie da się uznać, że postępowanie wg Koranu jest bałwochwalstwem z punktu widzenia chrześcijanina. Czy zwolennik zakładu Pascala uzna za stosowne podporządkowanie się religijności również Koranu w celu zapewnienia sobie korzyści w dziele zbawienia?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ptr




Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 1504
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:20, 26 Maj 2017    Temat postu: Re: Nowe zastosowanie zakładu Pascala

placus3 napisał:
Na początku każdej dyskusji przeciętny ateista mówi, że w nic nie wierzy. Wszystko u niego opiera się na wiedzy i empirycznie zweryfikowanych faktach.
Kiedy jednak zaczyna się szczegółowa rozmowa, wychodzi na jaw, w jak wiele rzeczy ateiści wierzą. Co więcej, nie widać żadnej podstawy żeby sądzić, że te ateistyczne wiary są w jakiś sposób lepsze od teistycznych. Którą więc wybrać? I tu z pomocą, wydaje mi się, może przyjść tzw. zakład Pascala. Będzie to "nowoczesne" użycie zakładu Pascala i jednocześnie argument przeciw ateizmowi.

Argument wygląda następująco:
1. Każdy człowiek przyjmuje w swoim światopoglądzie, a także w codziennym życiu mnóstwo nieweryfikowalnych twierdzeń.

Można żyć bez światopoglądu.

W ogóle co to za głupie słowo. Czemu zbitka światopogląd?
A nie lepiej Zbiórnikzdupowzięty?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
placus3




Dołączył: 18 Sty 2017
Posty: 489
Przeczytał: 43 tematy

Pomógł: 58 razy
Skąd: Białystok
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:09, 27 Maj 2017    Temat postu:

@Irbisol
Irbisol napisał:
placus3 napisał:
Irbisol napisał:
Np. światopogląd uznający, że za mało jeszcze wiemy o świecie, żeby cokolwiek pewnego o nim wyrokować.


I taka osoba siedzi pod ziemią i na żaden temat się nie wypowiada, bo "za mało wiemy o świecie"?

Nie - funkcjonuje normalnie, nie głosząc kwestii, co do których są tysiące niefalsyfikowalnych alternatyw. Jeżeli nie wyobrażasz sobie życia bez stwierdzania czegoś, o czym nie masz bladego pojęcia, to faktycznie masz problem.


To o czym taka osoba ma pojęcie, skoro "za mało wiemy o świecie"?

Irbisol napisał:
Cytat:
Zresztą, to że za "mało wiemy o świecie" to też jakaś wiara, bo nie wiemy, jaka jest cała wiedza, toteż nie wiemy, czy wiemy mało, czy dużo.

Czyli wg ciebie możliwe jest, że wiemy już totalnie wszystko?


Wg mnie nie wiemy, jaką część całej wiedzy posiadamy, więc mówienie "za mało wiemy" to subiektywna wiara że jest tak, a nie inaczej.
A na dodatek co oznacza "mało"? To też jest jakaś subiektywna wiara w znaczenie słowa "mało".

Irbisol napisał:
Cytat:
Jak ktoś będzie sceptyczny to nawet po godzinie jakichś medytacji nic nie poczuje. A w co ta wiara jest to zależy od rodzaju mistycznego przeżycia.

Czyli wycofujesz się z tezy, że każde przeżycie mistyczne wymaga wiary?


A gdzie ja takie coś napisałem? Napisałem coś odwrotnego, że sceptyk, który nie uwierzy, nie doświadczy mistycznych doznań. Znów szwankuje u Ciebie czytanie ze zrozumieniem.

Irbisol napisał:
Cytat:
No i nic z tego nie wynika, bo analogiczną sytuacją do przejmowania przez Ciebie moralności i krytykowania "z moralności" religii jest sytuacja, w której używaliby alchemii żeby skrytykować alchemię.

W ideologiach jest coś takiego, jak tezy niezależne, tzn. jedna teza nie wynika z drugiej i vice versa. Zatem można - pozostając logicznie konsekwentnym - przyjąć jedną a odrzucić drugą.
"Nie wynika" oznacza tu, że teza X nie jest warunkiem KONIECZNYM tezy Y.


Ale to o czym mówimy nie jest niezależne.
Zrozum, żeby skrytykować "z moralności" chrześcijaństwo, musisz przyjąć chrześcijańskie zasady moralne. Czyli żeby zwalczać chrześcijaństwo musisz oprzeć się na chrześcijaństwie - używasz twierdzeń danego systemu do walki z nim samym. Tak jakbyś używał logicznego rozumowania do walki z logicznym rozumowaniem.

Irbisol napisał:
Cytat:
Ja mogę mówić, że mam na czym oprzeć moralność, a ty jesteś w dupie. I to jest ta różnica.

Czyli ja nie mam na czym oprzeć moralności?


Już na to sobie odpowiadaliśmy.

Irbisol napisał:
Cytat:
Kolejna fałszywa analogia, bo różne religie mogą dać sens życiu, w przeciwieństwie do ateizmu

A to niby dlaczego akurat religie mogą dać sens życia, a ateizm nie?
Znowu dowiaduję się czegoś, o czym nie miałem pojęcia - jak to dobrze porozmawiać z fachowcem.


A jak ateizm nadaje sens życiu?

Irbisol napisał:
Cytat:
Wiem, że istnieją obiektywne wartości moralne, a w związku z tym istnieje Bóg. To, czy już odkryliśmy w pełni te wartości, czy nie, to kwestia otwarta. Chcę żyć, poszukując pełni tych wartości i na razie uważam, że najbliżej do tego chrześcijaństwu, ale to ostatnie to już mój subiektywny niemający nic do rzeczy wybór.

Skoro musisz użyć subiektywnego wyboru - niekoniecznie słusznego - to nie wiesz, jak masz żyć "jak by Bóg istniał".


Mam żyć tak, jakby istniały obiektywne wartości moralne.

Irbisol napisał:
Cytat:
Oczywiście, że sam model samolotu powstał na drodze naśladowania ruchu ptaków

Więc skonstruuj samolot - ruchy ptaków chyba nietrudno jest naśladować. Bezmyślnie w dodatku, co podkreślałeś.
Bez technologii materiałów, bez obliczania wektorów sił w konstrukcji, bez praw Bernouliego.
Bez klap, statecznika pionowego - i skrzydła mają się ruszać.
No i bez silników, bo przecież ptaki nie są ani śmigłowe, ani odrzutowe. Taki ornitopter.


To co Jan napisał w swoim artykule bardzo dobrze się tu nadaje: "Proces konstruowania samolotu mógł bez problemu odbywać się na ślepo. Na początku można było po prostu naśladować aeorodynamikę ptaka i w zasadzie do dziś tak się robi, konstruując nowe modele samolotów. Przyznają to wprost inżynierowie z Uniwersytetu Vanderbilt. Z czasem dołączano kolejne elementy ulepszenia w drodze takich samych prób i błędów."

Czytaj więcej na: [link widoczny dla zalogowanych]


Irbisol napisał:
Cytat:
I jak nauka wpłynęła na dojście do ateizmu?

Nie mam pojęcia. Wg mnie nauka nie ma nic wspólnego z ateizmem - to wam ciągle się mylą te dwie kwestie.


Nauka nie ma nic wspólnego z ateizmem, to ateistom się wydaje, że ma.

Irbisol napisał:
Cytat:
A od kiedy wiara religijna ma poznawać, jak działa świat?

Nie twierdzę, że ma poznawać. Zadałem ci pytanie, więc odpowiedz.


A po co mam odpowiadać na to pytanie, skoro wiara religijna nie ma poznawać jak działa świat?



@Karol Ustaw

Karol Ustaw napisał:
Jest różnica między przyjęciem założenia, że Bóg istnieje (zakład Pascala) a wiarą, która przecież jest łaską i jak się zdaje nie pochodzi ona z widzimisię myśliciela. Wykalkulowanie sobie, że bardziej opłaca mi się wierzyć w Boga nic mi nie da, jeśli nie dostąpię łaski wiary, prawda? W tym sensie więc zakład wydaje się bezużyteczny, gdyż do zapewnienia sobie korzyści płynących z wiary potrzebna jest wiara a nie przyjęcie założenia. Zakład Pascala ma tę wartość jedynie, że jeśli już wierzysz, pozwala Ci być przekonanym, że jest to dla Ciebie dobre i nie musisz żałować, że coś tracisz, gdyby się okazało, że Boga nie ma, bo po prostu jesteś po stronie tej opcji, która optymalnie wygląda wg Ciebie najkorzystniej. Zakład Pascala nie sprawdzi się raczej jako droga do wiary czy droga do Boga. Skuteczniejsze mogą być jakieś wstrząsy emocjonalne, tragedie, cierpienia itp.


Ale nic nie wyklucza możliwości, że następnym etapem po przyjęciu wiary opartej na kalkulacji, nie nastąpi łaska.

Karol Ustaw napisał:
Po drugie, jeśli nawet chcielibyśmy się skupić na zastosowaniu zakładu Pascala do zadbania o swoje korzyści, można zapytać, dlaczego człowiek wierzący w Boga ma przyjmować Stary Testament (judaizm), Nowy testament (chrześcijaństwo) ale dystansuje się od Koranu, chociaż wg Koranu wciąż chodzi o TEGO SAMEGO Boga a sam Koran jest kolejnym etapem relacji Boga z człowiekiem. NT modyfikował religijność rodem z ST, Koran modyfikuje religijność z ST i NT. Mając na uwadze zakład Pascala jak wytłumaczyć nieuwzględnianie tej świętej księgi przez wierzącego w Boga, skoro dotyczy tego samego Boga i nie da się uznać, że postępowanie wg Koranu jest bałwochwalstwem z punktu widzenia chrześcijanina. Czy zwolennik zakładu Pascala uzna za stosowne podporządkowanie się religijności również Koranu w celu zapewnienia sobie korzyści w dziele zbawienia?


Mój argument nie zajmuje się tym, która religia jest prawdziwa, tylko tym, że nie warto być ateistą.



@ptr
ptr napisał:
Cytat:
Na początku każdej dyskusji przeciętny ateista mówi, że w nic nie wierzy. Wszystko u niego opiera się na wiedzy i empirycznie zweryfikowanych faktach.
Kiedy jednak zaczyna się szczegółowa rozmowa, wychodzi na jaw, w jak wiele rzeczy ateiści wierzą. Co więcej, nie widać żadnej podstawy żeby sądzić, że te ateistyczne wiary są w jakiś sposób lepsze od teistycznych. Którą więc wybrać? I tu z pomocą, wydaje mi się, może przyjść tzw. zakład Pascala. Będzie to "nowoczesne" użycie zakładu Pascala i jednocześnie argument przeciw ateizmowi.

Argument wygląda następująco:
1. Każdy człowiek przyjmuje w swoim światopoglądzie, a także w codziennym życiu mnóstwo nieweryfikowalnych twierdzeń.


Można żyć bez światopoglądu.


Nie można. Już zdanie "żyję bez światopoglądu" jest częścią światopoglądu.

ptr napisał:

W ogóle co to za głupie słowo. Czemu zbitka światopogląd?
A nie lepiej Zbiórnikzdupowzięty?


A nazywaj to jak chcesz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol Ustaw




Dołączył: 05 Mar 2017
Posty: 160
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy

PostWysłany: Sob 18:09, 27 Maj 2017    Temat postu:

placus3 napisał:

@Karol Ustaw

Karol Ustaw napisał:
Jest różnica między przyjęciem założenia, że Bóg istnieje (zakład Pascala) a wiarą, która przecież jest łaską i jak się zdaje nie pochodzi ona z widzimisię myśliciela. Wykalkulowanie sobie, że bardziej opłaca mi się wierzyć w Boga nic mi nie da, jeśli nie dostąpię łaski wiary, prawda? W tym sensie więc zakład wydaje się bezużyteczny, gdyż do zapewnienia sobie korzyści płynących z wiary potrzebna jest wiara a nie przyjęcie założenia. Zakład Pascala ma tę wartość jedynie, że jeśli już wierzysz, pozwala Ci być przekonanym, że jest to dla Ciebie dobre i nie musisz żałować, że coś tracisz, gdyby się okazało, że Boga nie ma, bo po prostu jesteś po stronie tej opcji, która optymalnie wygląda wg Ciebie najkorzystniej. Zakład Pascala nie sprawdzi się raczej jako droga do wiary czy droga do Boga. Skuteczniejsze mogą być jakieś wstrząsy emocjonalne, tragedie, cierpienia itp.


Ale nic nie wyklucza możliwości, że następnym etapem po przyjęciu wiary opartej na kalkulacji, nie nastąpi łaska.

Może nastąpić otrzymanie łaski wiary ale też nie musi. Jak by nie patrzeć dostąpienie łaski wiary nie jest bezpośrednio powiązane z zakładem lecz jest aktem niezależnym, sam zaś zakład jest wynikiem braku tej łaski, jeśli ktoś musi posuwać się do kalkulowania.
placus3 napisał:

Karol Ustaw napisał:
Po drugie, jeśli nawet chcielibyśmy się skupić na zastosowaniu zakładu Pascala do zadbania o swoje korzyści, można zapytać, dlaczego człowiek wierzący w Boga ma przyjmować Stary Testament (judaizm), Nowy testament (chrześcijaństwo) ale dystansuje się od Koranu, chociaż wg Koranu wciąż chodzi o TEGO SAMEGO Boga a sam Koran jest kolejnym etapem relacji Boga z człowiekiem. NT modyfikował religijność rodem z ST, Koran modyfikuje religijność z ST i NT. Mając na uwadze zakład Pascala jak wytłumaczyć nieuwzględnianie tej świętej księgi przez wierzącego w Boga, skoro dotyczy tego samego Boga i nie da się uznać, że postępowanie wg Koranu jest bałwochwalstwem z punktu widzenia chrześcijanina. Czy zwolennik zakładu Pascala uzna za stosowne podporządkowanie się religijności również Koranu w celu zapewnienia sobie korzyści w dziele zbawienia?


Mój argument nie zajmuje się tym, która religia jest prawdziwa, tylko tym, że nie warto być ateistą.

Ja też nie oczekuję rozstrzygania, która religia jest prawdziwa. Zakład odnosi się do sytuacji, w której możemy tego nie wiedzieć, ale ze względu na ewentualne korzyści - jak wynika z zakładu Pascala - lepiej przyjąć istnienie Boga/uznać, że Bóg zbawia. Załóżmy, że myśliciel wybiera wiarę w Jahwe. I teraz powinien mieć on problem, ponieważ istnieją trzy święte księgi odnoszące się do JEDNEGO, TEGO SAMEGO Boga, przy czym Koran jest chronologicznie ostatnią, czyli można powiedzieć, najbardziej aktualną. Jak człowiek przyjmujący istnienie Boga na podstawie zakładu Pascala mógłby uzasadnić swoje ignorowanie ostatniej świętej księgi? Jak wykluczyć możliwość, że to ostatnia księga jest obecnie preferowanym przez Boga drogowskazem dla człowieka poszukującego Go? Wydawałoby się naturalne, że skoro nie rozstrzygamy, która religia jest prawdziwa, to uznajemy wszystkie święte księgi odnoszące się do TEGO SAMEGO Boga i zadość czynimy postulatom wynikającym z tych ksiąg, tak, jak to robi na przykład chrześcijanin przestrzegający Dekalogu (ST) i przykazania miłości bliźniego (NT). Może być tak, że z jakiegoś powodu myśliciel, który wybierze opcję "wiary w Boga" nie zechce uwzględnić którejś z ksiąg. Jak mógłby uzasadnić sobie swoją decyzję? Czy rzeczywiście wybiera wiarę w Boga, niezależnie od tego, jakim ten Bóg się okaże, czy po prostu szuka takiego Boga, który mu się najbardziej spodoba, który oferuje najlepszą nagrodę za wiarę?

Twoim zdaniem czym należy się kierować przy wyborze "wiary", jeśli przeprowadzimy zakład Pascala i uznamy, że lepiej jest wierzyć w Boga? Mamy tu dowolność wyboru i jest obojętne, którą "wiarę" wybierzemy czy powinniśmy uwzględniać wszystkie? A to i tak jest problem ograniczony tylko do jednego Boga. Kalkulujący myśliciel staje jeszcze przed ewentualnością prawdziwości innych religii odnoszących się do innego Boga/bogów. Z tego co pamiętam Pascal sugerował, że człowiek wybierający wiarę w Boga odnajdzie prawdziwą religię sądząc "po owocach". Tu w grę wchodzić może postawa wiernych w danej religii, cuda (przy czym islam raczej dystansuje się od potrzeby cudów, chociaż i tam podobno zdarzają się przypadki uzdrowień podczas pielgrzymek albo niewytłumaczone znaki - przykład: [link widoczny dla zalogowanych]), może i inne "czynniki". Czy myśliciel, który przeprowadził kalkulację Pascala powinien poznać wszystkie religie, by móc dokonać rzetelnego wyboru?, Jeśli tak, to czy dokonujący nowoczesnego zakładu Pascala poznał wszystkie religie?

Można powiedzieć, że słabość zakładu polega na trudności rozstrzygnięcia, która religia jest prawdziwa. Bo co nam da wiara wg religii X jeśli prawdziwa jest religia Y?


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Karol Ustaw dnia Sob 18:14, 27 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5352
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 228 razy
Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:38, 27 Maj 2017    Temat postu: Re: Nowe zastosowanie zakładu Pascala

ptr napisał:
placus3 napisał:
Na początku każdej dyskusji przeciętny ateista mówi, że w nic nie wierzy. Wszystko u niego opiera się na wiedzy i empirycznie zweryfikowanych faktach.
Kiedy jednak zaczyna się szczegółowa rozmowa, wychodzi na jaw, w jak wiele rzeczy ateiści wierzą. Co więcej, nie widać żadnej podstawy żeby sądzić, że te ateistyczne wiary są w jakiś sposób lepsze od teistycznych. Którą więc wybrać? I tu z pomocą, wydaje mi się, może przyjść tzw. zakład Pascala. Będzie to "nowoczesne" użycie zakładu Pascala i jednocześnie argument przeciw ateizmowi.

Argument wygląda następująco:
1. Każdy człowiek przyjmuje w swoim światopoglądzie, a także w codziennym życiu mnóstwo nieweryfikowalnych twierdzeń.

Można żyć bez światopoglądu.

W ogóle co to za głupie słowo. Czemu zbitka światopogląd?
A nie lepiej Zbiórnikzdupowzięty?
Można, dopóki nie jest się samoświadomym.
Bo określa, opisuje pogląd na świat, na otoczenie, na to, co doznawane.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ptr




Dołączył: 05 Gru 2005
Posty: 1504
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 33 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:21, 27 Maj 2017    Temat postu:

Światopogląd - słowo to patrząć literalnie na zbitek tych dwóch słów wyznacza pogląd na świat. Posiadanie poglądów wymaga przemyśleń uwieńczonych wnioskiem. Wystarczy nie pokusić się o wniosek i nie ma poglądu na świat.

Politykopogląd - słowo to patrząc literalnie na zbitek tych dwóch słów wyznacza pogląd na politykę. Posiadanie poglądów wymaga przemyśleń uwieńczonych wnioskiem. Wystarczy nie pokusić się o wniosek i nie ma poglądu na politykę.

Dlaczego zgadzamy się, że raczej można nie mieć Politykopoglądu,
zaś nie zgadzamy się, że raczej trzeba mieć Światopogląd?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez ptr dnia Sob 19:22, 27 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2148
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 131 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:45, 27 Maj 2017    Temat postu:

Karol Ustaw napisał:
Załóżmy, że myśliciel wybiera wiarę w Jahwe. I teraz powinien mieć on problem, ponieważ istnieją trzy święte księgi odnoszące się do JEDNEGO, TEGO SAMEGO Boga

33% szansa trafienia to jeszcze nie byłoby tak źle. Problem w tym, ze religii i wizji Boga jest tyle, ze nie wiadomo dokładnie ile. Nie wiedza tego nawet specjaliści. Jahwe to tylko jeden z setek, tysięcy z bogów, jakich ludzie sobie wyobrazili.

poniżej to tylko uproszona legenda:
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
O.K.




Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 1818
Przeczytał: 73 tematy

Pomógł: 111 razy

PostWysłany: Sob 21:57, 27 Maj 2017    Temat postu:

mat napisał:
Karol Ustaw napisał:
Załóżmy, że myśliciel wybiera wiarę w Jahwe. I teraz powinien mieć on problem, ponieważ istnieją trzy święte księgi odnoszące się do JEDNEGO, TEGO SAMEGO Boga

33% szansa trafienia to jeszcze nie byłoby tak źle. Problem w tym, ze religii i wizji Boga jest tyle, ze nie wiadomo dokładnie ile. Nie wiedza tego nawet specjaliści. Jahwe to tylko jeden z setek, tysięcy z bogów, jakich ludzie sobie wyobrazili.

poniżej to tylko uproszona legenda:
[link widoczny dla zalogowanych]


[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2148
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 131 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 10:13, 28 Maj 2017    Temat postu:

O.K. napisał:
http://ok.apologetyka.info/ateizm/czy-mnogosc-religii-czyni-wybor-prawdziwej-skrajnie-nieprawdopodobnym,969.htm

I my też nie wiemy – i nie możemy powiedzieć, jakie jest prawdopodobieństwo, że wybrana przez nas religia (np. katolicyzm) jest słuszna, czy nie.

Ot co. Dodajmy tylko uczciwie, że to samo dotyczy wiary w Latającego Potwora Spaghetti.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mat dnia Nie 10:13, 28 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi




Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5352
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 228 razy
Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:32, 28 Maj 2017    Temat postu:

ptr napisał:
Światopogląd - słowo to patrząć literalnie na zbitek tych dwóch słów wyznacza pogląd na świat. Posiadanie poglądów wymaga przemyśleń uwieńczonych wnioskiem. Wystarczy nie pokusić się o wniosek i nie ma poglądu na świat.

Politykopogląd - słowo to patrząc literalnie na zbitek tych dwóch słów wyznacza pogląd na politykę. Posiadanie poglądów wymaga przemyśleń uwieńczonych wnioskiem. Wystarczy nie pokusić się o wniosek i nie ma poglądu na politykę.

Dlaczego zgadzamy się, że raczej można nie mieć Politykopoglądu,
zaś nie zgadzamy się, że raczej trzeba mieć Światopogląd?
To trochę zależy, co dokładnie rozumieć przez pogląd, co przez przeświadczenie [ewentualnie przekonanie]...
Może faktycznie poglądy tego wymagają, jak napisałeś, jako świadome, przemyślane mniej albo bardziej osądy. Ale przekonania na poziomie przedświadomym, a raczej nie do końca [albo i wcale] uświadomione wartościowanie emocjonalne nie "wymaga" tego. A od tego się zaczyna zawsze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3427
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 51 razy

PostWysłany: Pon 8:46, 29 Maj 2017    Temat postu:

placus3 napisał:
To o czym taka osoba ma pojęcie, skoro "za mało wiemy o świecie"?

O tym, co ty albo i więcej. Bez wszelkich wiar w stylu "jak powstał wszechświat" i "czy Bóg istnieje".
Bo to, że wierzysz w coś nie oznacza jeszcze, że masz o tym jakiekolwiek pojęcie.

Cytat:
Wg mnie nie wiemy, jaką część całej wiedzy posiadamy, więc mówienie "za mało wiemy" to subiektywna wiara że jest tak, a nie inaczej.

"Za mało wiemy" to nie to samo co "mało wiemy" - a te dwa pojęcia mylisz.

Cytat:
Irbisol napisał:
Czyli wycofujesz się z tezy, że każde przeżycie mistyczne wymaga wiary?


A gdzie ja takie coś napisałem? Napisałem coś odwrotnego, że sceptyk, który nie uwierzy, nie doświadczy mistycznych doznań. Znów szwankuje u Ciebie czytanie ze zrozumieniem.

Ktoś tu faktycznie ma problemy z podstawowymi zdaniami logicznymi.
Skoro wg ciebie ktoś, kto nie uwierzył, nie dozna mistycznych doznać, to jest to równoważne zdaniu, że wiara jest warunkiem koniecznym tych doznań. Czyli przeżycie mistyczne wymaga wiary.
To jest dokładnie to samo, a nie "coś odwrotnego".

Cytat:
Zrozum, żeby skrytykować "z moralności" chrześcijaństwo, musisz przyjąć chrześcijańskie zasady moralne.

Ale ja nie krytykuję "z moralności" chrześcijaństwa.
Ta moralność mogła powstać i bez całej bajkowej chrześcijańskiej otoczki - a to ją krytykuję. I powstaje - bo wielu ludzi, którzy nie słyszeli o chrześcijaństwie, przestrzega jego zasad, nie wiedząc, że w chrześcijaństwie są takie same. Oczywiście mowa o niektórych zasadach - co dotyczy również mnie.

Cytat:
Irbisol napisał:
Czyli ja nie mam na czym oprzeć moralności?

Już na to sobie odpowiadaliśmy.

Tak - stanęło na tym, że jesteśmy w takiej samej dupie, tylko że ty wierzysz, że nie jesteś. Coś z hipokryzją było też chyba w związku z tym.

Cytat:
A jak ateizm nadaje sens życiu?

Jak chce - różnie. Ateizm nie jest ideologią i każdy może po swojemu dodać do niego "upgrade" z sensem życia. Dwóch ateistów może różnie ten sens widzieć.

Cytat:
Mam żyć tak, jakby istniały obiektywne wartości moralne.

Czyli JAK? Konkretnie. Ano - nie masz pojęcia.
To tak, jak by cię spytać, w którym kierunku iść, żeby dojść do hali sportowej. "W przeciwnym niż do dworca autobusowego". "A w którą stronę jest dworzec autobusowy?". "W przeciwnym niż do hali sportowej". Coś odpowiadasz, ale nie masz pojęcia, jak w praktyce iść.

Cytat:
To co Jan napisał w swoim artykule bardzo dobrze się tu nadaje

Więc wykorzystaj to i skonstruuj samolot.
Napisałeś, że wystarczy "bezmyślnie naśladować ptaki", więc mówię "sprawdzam". Bezmyślnie naśladować ptaki chyba potrafisz? Na pewno - więc skoro to wystarczy, to skonstruuj samolot. Zobaczymy, ile wasza pisanina jest warta.

Cytat:
Nauka nie ma nic wspólnego z ateizmem, to ateistom się wydaje, że ma.

Niektórym może tak - ateizm nie precyzuje, czy ateista ma się na nauce opierać, czy nie.
Co jest najlepszym dowodem na to, że nie ma z nauką nic wspólnego.

Cytat:
A po co mam odpowiadać na to pytanie, skoro wiara religijna nie ma poznawać jak działa świat?

Żeby sobie uświadomił, ile mniej potrafi twoja wiara od nauki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5 ... 26, 27, 28  Następny
Strona 4 z 28

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin