Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Grzech niedostrzegania

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16738
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:56, 25 Paź 2016    Temat postu: Grzech niedostrzegania

Od jakiegoś czasu "posiadam myśl", tzn. skłaniam się do poglądu, że praktycznie wszystkie grzechy, jakie w ogóle mają ludzie, dadzą się sprowadzić do jednego - do niechęci dostrzegania prawdy. Głównym grzechem, "matką wszystkich grzechów" jest grzech nie dostrzegania, separowanie się od tego, co do nas dociera, zamykanie się w wygodzie i lenistwie dotychczasowego obrazu świata.
Krzywdzenie innych ludzi jest bowiem niczym innym, jak po prostu odsunięciem od siebie tej prawdy, że owi ludzie autentycznie ciepią z naszego powodu. Gdybyśmy tę prawdę stawiali sobie przed oczy, dostrzegali ją, to byśmy nikogo nie krzywdzili.
Lenistwo wynika wprost z niedostrzegania ważnych rzeczy do zrobienia, z "pozwolenia sobie" na owo niedostrzeganie.
Chciwość jest niedostrzeganiem innych aspektów życia, niż spraw finansowych, jest zaburzeniem owego postrzegania tak, że finanse przesłaniają relacje z ludźmi, uczciwość względem siebie i otoczenia.
Itp. itd... Co by sobie nie pomyśleć, na temat robienia czegoś źle, gdzieś tam dokopiemy się zaburzonego postrzegania świata i siebie.
W chrześcijaństwie, w Biblii mamy sformułowanie "serc nie zatwardzajcie". To jest klucz do samego siebie w kontekście dobra. Twarde serce, uczucia skrojone pod wygodę, pod wzorzec jakiejś tam korzyści degradują człowieczeństwo, powodują, że dana osoba staje się nie sobą - w całej krasie jej możliwości myślenia i odczuwania, lecz ulega presji świata blokując to, czym jest w swojej pełni. Grzech niedostrzegania i nieodczuwania jest więc grzechem przeciwko samemu sobie - własnej naturze. Z tego grzechu rodzą się grzechy następne, a te dodatkowo wpływają na grzech pierwszy - bo gdy zaczniemy się raz oszukiwać, to za chwilę sami nie będziemy w stanie rozeznać co właściwie jest prawdą w nas i w świecie. Potem - nawet mając dobrą wolę wychodzenia z tego obszaru zafałszowania, który sami sobie zafundowaliśmy - będzie trudno poskładać rzeczy w spójną całość.

A odwrotnie patrząc na sprawę - jak ktoś w pełni uczciwości coś po prostu WIDZI i działa w dobrej wierze, to nie ma grzechu, żeby robił coś najgorszego. Bo jeśli on nie był w stanie zobaczyć inaczej, a dołożył ku temu wszelkich starań, to nie ma winy.
Tutaj jest pytanie (związane z postulatem): czy nasza natura jest wystarczająco wyposażona, abyśmy byli w stanie dostrzegać to co rzeczywiście ważne i kierować się ku prawdzie?...
A może jesteśmy na tyle wadliwi wewnętrznie, że nigdy nie będziemy w stanie odczytywać świata na tyle spójnie, aby ustrzec się błędów?
- To byłoby pytanie do Boga: jakimi nas stworzył?
Albo (wersja ateistyczna) byłoby to pytanie do natury - ewolucji: jakimi nas ukształtowała?
W tym ostatnim przypadku, czyli jeśli to natura - ewolucja nas stworzyła, widzę rzeczy pesymistycznie. Bo ewolucja jest nagromadzeniem się przypadków, czyli nasz stan umysłu jest w tym kontekście niczym innym, jak tylko AKTUALNYM STANEM NIEUSTANNEGO PRZELEWANIA SIĘ KORYGOWANIA BŁĘDÓW W NADĄŻANIU ZA BIEŻĄCYM STANEM ŚRODOWISKA. Jedyne w co "wyposaża" nas ewolucja jest dostosowanie się do środowiska. Ewolucja zaś nie jest świadoma, lecz przypadkowa. Szansa, ze przypadkowy proces wytworzył ostateczne spójną myślowo istotę wydaje mi się bardzo mała.
Na szczęście (dla mnie, w kontekście nadziei co do stanu mojego umysłu) jestem teistą, czyli zakładam, że ukształtowało mnie coś mądrzejszego niż chaos nadążania za zmianami w środowisku. Wierzę, że u podstaw mojego bytu tkwi absolutny geniusz twórczy i przewidywanie, a ostatecznie, że jakoś mogę ufać swojej naturze, bo nie okaże się za chwilę, iż była ona zaprojektowana tylko tak, aby przetrwać w kontekście bieżącego tysiąca, czy nawet miliona lat na ziemi takiej, jak ją przez ostatnie lata kształtowały chaotyczne procesy.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 13:14, 25 Paź 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16738
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:28, 15 Lip 2019    Temat postu: Re: Grzech niedostrzegania

Trudno jest dostrzec, jakim darem jest drugi człowiek, jego zainteresowanie, nawet krytyka, tego co myślimy. Właściwie to kto wie, czy nie PRZEDE WSZYSTKIM TA KRYTYKA.

Obserwuję mnóstwo ludzi złoszczących się, gdy ktoś wyrazi zdanie przeciwne do tego, które oni mają. Tac ludzie powinni zostać ukarani. Ale też kara dla nich powinna być szczególna - poprzez spełnienie tego, co jest ich pragnieniem. Owi ludzie powinni zostać CAŁKOWICIE POZBAWIENI OPONENTÓW.
Ktoś, kto się denerwuje na to, że inni mają krytyczne zdanie, powinien dostać do użytkowania świat akceptujących botów. Co by owi ludzie nie powiedzieli, specjalnie zoptymalizowane boty powinny im potwierdzać - nawet największą bzdurę z ich strony, największy absurd. Nie potrafisz znieść uczciwej krytyki, szczerze wyrażonej opinii?... to nie dostaniesz już żadnej takiej opinii. Proste.
I tak już od końca...

Gdyby jednak, ewentualnie, po kilkudziesięciu latach swojej gehenny życia z botami, nie wyrażającymi żadnego uczciwego osądu, prawdziwej opinii tylko nic nie znaczące potwierdzenia, taki ktoś jednak przyszedł, pokajał się, na kolanach, z płaczem prosił o to, aby wreszcie PRAWDZIWY CZŁOWIEK, z niezależnym umysłem i osądem został do nich dopuszczony, to może dostaliby jeszcze ostatnią szansę na kontakt z owym człowiekiem (czy ludźmi). Zostaliby zmuszeni do wylewnego DZIĘKOWANIA ZA WSZYSTKO, CO SZCZERZE KTOŚ IM ZAKOMUNIKOWAŁ. Ale tylko do pierwszego okazania niezadowolenia z tego, że ktoś coś skrytykował. W przypadku nie wywiązania się z umowy, czyli gdyby ktoś znowu zaczął być niezadowolony z tego, że ma do czynienia z wolnymi ludźmi, prezentującymi osobiste przekonania i poglądy, zostałby już absolutnie bezapelacyjnie skazany na piekło życia wyłącznie z botami.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 0:35, 15 Lip 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16738
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:51, 09 Kwi 2020    Temat postu: Re: Grzech niedostrzegania

Michał Dyszyński napisał:
Od jakiegoś czasu "posiadam myśl", tzn. skłaniam się do poglądu, że praktycznie wszystkie grzechy, jakie w ogóle mają ludzie, dadzą się sprowadzić do jednego - do niechęci dostrzegania prawdy. Głównym grzechem, "matką wszystkich grzechów" jest grzech nie dostrzegania, separowanie się od tego, co do nas dociera, zamykanie się w wygodzie i lenistwie dotychczasowego obrazu świata.

Jakie są przyczyny grzechu?
Główne są dwie:
1. Grzech bierze się niedostrzegania wszystkich ważnych konsekwencji naszych wyborów. Najgorzej jeśli jest to programowe, zadeklarowane i uparte unikanie spojrzenia na rzeczy w prawdzie.
2. Słabość mentalna - brak zdolności do zmiany swoich nastawień, postępowania nawet w sytuacji, gdy już ktoś wie, że takiej zmiany powinien dokonać.

Ta pierwsza przyczyna jest chyba ważniejsza, bardziej podstawowa, choć z tą drugą też jest ona związana.
Najgorsze jest, gdy ktoś po prostu nie chce się niczego uczyć, niczego dowiedzieć, gdy zafiksuje swoją perspektywę życiową na "ja żądam, aby było jak chcę, odwołań nie przyjmuję, na coś przeczącego moim nastawieniom nawet nie zamierzam spojrzeć uczciwym oglądem umysłu". Tacy ludzie są niekomunikatywni, nawet nie ma jak im powiedzieć, co i dlaczego coś jest złe w ich nastawieniach, postępowaniu, bo oni niczego nie chcą słuchać. A przyznam, że znam niemało ludzi tak nastawionych do życia. Jak ktoś chce być tylko wpatrzony we własne pragnienia, lęki, emocje, oceny, modele rzeczywistości, nie dając sobie szansy na alternatywne spojrzenia, to jest jakby w czarnej dziurze.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 19:54, 09 Kwi 2020, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin