Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Na tropach pokory

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16714
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 17:22, 30 Lis 2019    Temat postu: Na tropach pokory

Od dłuższego już czasu doceniam wartość pokory - niedocenianej, wzgardzonej przez współczesny świat postawy. W tym świecie, liczy się przede wszystkim to, aby osiągać kolejne cele, zaliczać sukcesy, być skutecznym, zwycięskim; więc tu pokora jawi się jako anachronizm i postawa przegranego. Niejeden sobie przy tym pomyśli, a może zechciałby powiedzieć: tak Michale, cwane klechy wciskały ci te bajdy o byciu pokornym, po to, abyś bezkrytycznie przyjmował wszystko, co ci zechcą indoktrynować; zaś ty, pokornie - czyli bez krytycznego spojrzenia na sprawę - przyjmiesz to i zaakceptujesz. I tak to staniesz się mentalnym niewolnikiem, na zawsze pod władzą religijnych manipulantów. Wiem, że niejeden coś w tym stylu pewnie sobie pomyśli.

Ja zaś upieram się przy pochwale pokory; pokory WŁAŚCIWIE ROZUMIANEJ. Zacznę od tego, że w mojej definicji pokora absolutnie nie ma służyć zablokowaniu krytycyzmu spojrzenia. Wręcz przeciwnie! - tak ja ją rozumiem, pokora jest właśnie narzędziem krytycyzmu w poprawnej postaci. Aby to zilustrować posłużę się pewnym przykładem z mojego życia, który pokazuje jaki związek z krytycyzmem ma pokora.
Przyznam, że jestem trochę gadżeciarzem. Co prawda rzadko sobie gadżety kupuję (względy finansowe), jednak się nimi interesuję. Interesuję się (nieco) fotografią. W swoim czasie niemało czytałem na temat rozwoju fotografii cyfrowej - śledziłem testy sprzęty, opinie użytkowników, badałem zagadnienie od strony technicznej. Mam też kolegę, który pod względem finansowym, licząc w zakresie środków przeznaczanych na zakup gadżetów, czy innego sprzętu przerasta mnie przynajmniej o rząd wielkości (jak nie o dwa rzędy wielkości). Jego jeden średni zakup przewyższa moje całoroczne wydatki na przyjemnościowe gadżety. Ale jeśli chodzi o wiedzę o gadżetach, to raczej z kolei ja mam ją wyraźnie większą, bo czytam fachowe artykuły, interesuję się, zbieram informacje z różnych źródeł. Z tym to kolegą mieliśmy pewien spór na temat tego, które aparaty fotograficzne są lepsze, a które gorsze. Kolega szybko próbował zamknąć dyskusję przytłaczając mnie swoją "wiedzą". Jak sam powiedział, wiedza ta pochodziła od pewnego pracownika sklepu, czy serwisu, który stwierdził był, ze aparaty pewnej firmy mają przejaskrawione kolory. Mój kolega w to uwierzył w sposób absolutny - od tej pory każdy aparat tej firmy (skądinąd światowej) był tym złym. W odróżnieniu od aparatów wspomnianej firmy, to akurat ten aparat, który on nabył, już był świetny. Próbowałem skierować dyskusję na kwestie techniczne, na wyjaśnienie z czego się bierze taka, a nie inna kolorystyka zdjęcia, chciałem odwołać się do fachowych artykułów. Kolega był jednak nieprzejednany - to co stwierdzał to "tak jest". Czułem tylko, że każda moja próba przedyskutowania kwestii, którą uważałem za albo nieaktualną (może kiedyś aparaty owej firmy coś tam podkolorowywały, ale od tego czasu sporo się zmieniło), albo od początku źle przez owego serwisanta ocenioną. W każdym razie fachowcy na profesjonalnych portalach i forach po prostu owej opinii nie potwierdzali. To jednak nic nie dawało - mój kolega (menedżer wcale nie najniższego szczebla, więc wiadomo że "on ma rację!") nawet nie próbował wgłębiać się w technikalia, tylko jak mantrę powtarzał własną opinię (z tej zasłyszanej od jednego człowieka) na ten temat. Czułem, że mój brak uległości na jego "perswazję" tylko go irytuje, złości, że za chwilę zacznie się robić nieprzyjemny. W końcu odpuściłem, bo właściwie to nie jest dla mnie szczególnie ważne, czy ktoś ma na temat jakości zdjęć aparatów, tej czy innej firmy opinię słuszną, czy też nie.
W tej dyskusji z kolegą widoczne było jedno - potrzeba forsowania własnego przekonania, wynikająca (moja diagnoza, mogę się mylić, ale wiele innych przykładów to też potwierdza) z rywalizacyjnego modelu życia, z nastawienia się na pięcie się po szczeblach społecznej drabiny, no i oczywiście potwierdzania ego, KONIECZNOŚCI STAWIANIA NA SWOIM. Ludzie z takim profilem osobowości po prostu "zawsze mają rację". Dla tego rodzaju ludzi pokora właściwie nie jest wartością, bo liczy się sukces, zwycięstwo, osiąganie wytyczonego celu bez zbytniego oglądania się na to, czy przy tym nie pojawiają się jakieś zafałszowania.
Efektem jest, że ludzie nastawieni na zwycięstwa i promowanie ego mają silną tendencję do zamykania się na te opcje rozumowania, które z jakichś powodów nie są emocjonalnie atrakcyjne. To co mogłoby zagrozić ego, jest ignorowane, odrzucane. To, co nie wywyższa osoby mającej silne ego, ma niższy priorytet. Kwestie merytoryczne schodzą na dalszy plan, nie są rozważane, są wręcz aktywnie ignorowane, gdy wchodzi w grę to, że coś zagraża chciejstwu owej osoby, a szczególnie dobremu mniemaniu o sobie, swoich poprzednich wyborach, stanu posiadania itp..
Dla mnie to wszystko oznacza, że tacy ludzie MAJĄ ZNIKOME SZANSE NA POZNANIE PRAWDY NIEZALEŻNEJ OD ICH EMOCJI. Gdy emocje rządzą, gdy to one wskazują co "ma być", to rozpoznania owych rzeczy uginają się, zaś rzeczy są widziane przez "skrzywione okulary tego co by się chciało", a nie tego, co rzeczywiście jest.

Do czego to prowadzi?
- Po prostu do życiowych błędów i w końcu do CIERPIENIA. Najczęściej jest to cierpienie przerzucane na innych, ale ostatecznie dopada ono i samego twórcę owych błędów. Jeśli ktoś notorycznie zakłada sobie różowe okulary na to, co by chciał, a ciemne na to co (najczęściej nie mając pełnego rozeznania) wolałby pominąć, to postrzega świat własnych wyobrażeń, nałożony na świat zewnętrzny. I właściwie nie wie, jak ten świat zewnętrzny - sam w sobie - jest. Najbardziej mszczą się tego rodzaju błędy w ocenie, gdy spotka się jakiegoś manipulanta, oszusta. Ludzie żerujący na cudzych słabościach mentalnych wiedzą jak wkraść się łaski osoby nastawionej na wywyższanie swojego ego - oni po prostu kontakt łączą z częstymi pochwałami, schlebianiem owym osobom. A jak już wkradną się w ich łaski, wtedy zaczynają wyciąganie od owych osób, czego tam się da. Brak pokory intelektualnej to przede wszystkim postawa utwierdzania się w błędach. Jeśli ktoś błędów nie naprawia, to nie będzie skuteczny. Ale aby błąd naprawić, trzeba najpierw go dostrzec, pogodzić się z tym, że to my (!) coś źle wcześniej oceniliśmy, że my (!) popełniliśmy ów błąd.
Pokora intelektualna wymaga pewnego HARTU DUCHA, zdolności do zapanowania nad emocjami i chciejstwem, zdolności do ODDANIA PEWNEJ POSTACI SUWERENNOŚCI OCEN - zrzeczenia się ocen wg "ja chcę", na korzyść "zaakceptować to co jest, niezależnie od moich pragnień". Kto tego nie potrafi, będzie cierpiał. Cierpią osoby wykorzystywane przez podrywaczy i podrywaczki. Słynny podrywacza PRL-u, tzw. tulipan, miał na swoim kącie dziesiątki oszukanych kobiet. Wierzyły mu, wbrew wielu faktom i okolicznościom, bo BARDZO CHCIAŁY być kochane, akceptowane. W podobny sposób różne femme fatale manipulują mężczyznami, którzy też trzeźwy osąd zastąpią swoim chciejstwem, aby atrakcyjna kobieta była z nimi. Życie jest niestety często brutalne dla naszych emocji. Prawda bywa szorstka i przykra dla tych emocji. Ale po to ma się pokorę, aby z jej pomocą powiedzieć tym emocjom: "siedźcie teraz cicho, bo muszę się przekonać jak to samo w sobie jest, wszak tylko znając prawdę o sprawie będę mógł podjąć właściwą decyzję".


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 13:37, 11 Lut 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16714
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:14, 30 Lis 2019    Temat postu: Re: Na tropach intelektualnej pokory

Postawa intelektualnej pokory jest czymś w rodzaju wewnętrznej mentalnej krucjaty przeciw zafałszowaniom. Na sztandarze owej krucjaty wypisać można by hasło:
Abym mógł ufać własnym ustaleniom i rozpoznaniom, abym miał prawo ufać sobie!

Jeśli wiem, że przy ustaleniu czegoś, co później używam w rozumowaniu nie wprowadzałem "zanieczyszczeń" w postaci bliżej nieokreślonych, incydentalnych modyfikatorów w rodzaju: "podoba mi się, aby było tak, więc zawyżę tu wynik", "nasi pochwalają, aby tu była wartość jak najniższa, więc zamiast 7 uznam, że jest 5". Jeśli wiem, że gdy mierzyłem coś, a miernik obiektywny wskazał 5, zaś ja zapisałem właśnie 5 (a nie 3, czy 7 bo z jakiegoś powodu bardziej wtedy mi pasowała inna liczba), to mam do siebie zaufanie, wiem że mogę na sobie polegać - na tym co sam zapisałem.
Zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy fałszują odczyty rzeczywistości w imię jakichś tam chciejstw - oni przecież oszukują samych siebie, czyniąc własne przyszłe wybory wadliwymi, bo podejmowanym w oparciu o nieprawdziwe przesłanki. To przecież jest działanie na własną szkodę!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16714
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:36, 11 Lut 2020    Temat postu: Re: Na tropach intelektualnej pokory

Nie mam wątpliwości, że pokora jest czymś absolutnie kluczowym dla duchowego wzrostu człowieka. Problem jest w tym, że właściwie nie do końca jest ustalone, co ten termin znaczy.
Można rozumieć pokorę na sposób negatywny - jako postawę wycofania i zależności od innych. Pokorni w takim znaczeniu, nie wychylają się, robią co im ktoś każe, nawet gdy nakazuje się coś złego. To byliby ludzie bez własnej woli, rozeznania, zdolności do poprawnego zaznaczenia swojego istnienia w świecie. Są cwaniacy, którzy bez skrupułów wykorzystują takich słabych na presję otoczenia ludzi.
Ja jednak, myślę tutaj o pokorze rozumianej inaczej. Widzę ją jako coś pozytywnego, wręcz niezbędnego do budowy poprawnej świadomości. Co jest istotą tej - rozumianej w sposób pozytywny - pokory?
Pokora w pozytywnym znaczeniu polega na budowaniu relacji człowieka z otoczeniem (tu także otoczeniem mentalnym) w sposób uwzględniający własną dostosowawczość, negocjację warunków, budowanie relacji na zasadach wzajemności, a nie twardej presji, czy odrzucającej obojętności.
Postawa pokory oznacza powiedzenie sobie: nie zawsze ja będę decydować, nie musi być po mojemu, choć MOŻE, a czasem powinno być też i po mojemu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16714
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:42, 21 Lip 2020    Temat postu: Re: Na tropach intelektualnej pokory

Intelektualna pokora to po prostu szacunek dla prawdy
Ktoś bez intelektualnej pokory działa tak, jakby to ona zawsze decydował o tym, co jest prawdą, jakby był w stanie swoich chciejstwem zmieniać dowolnie rzeczywistość. Intelektualna pokora polega na przeciwstawieniu się takiej postawie, choć także...
... na uznaniu jakiejś postaci własnego wkładu w to, jak przebiega rozumienie rzeczy.

Tu jest owa subtelność, którą dużo osób pomija w tworzeniu sobie tej prywatnej epistemologicznej układanki. Rzeczy poznajemy w postaci splecionej - częściowo zawierającej to co zewnętrzne, ale także jest też w tym jakiś nasz wkład.
Pokora na tym, aby nie negować ani jednego, ani drugiego!
W ramach pokory intelektualnej rozumiem, że to nie ja decyduję o tym, jaki jest ostateczny kształt rzeczy, jednak w tamach tej samej pokory mam świadomość, że moje ja uczestniczy w rozumieniu, a więc może wprowadzać też błędy, zakłócenia, własne emanacje (co jest z jednej strony czymś niezbywalnym, koniecznym, lecz z drugiej łatwo przeoczyć, że to się dzieje i wziąć własny odbiór rzeczywistości za samą rzeczywistość). Ta ostatnia okoliczność może być sformułowana w postaci sentencji: nie mogę zakładać, że jeśli coś mi się jawi, to owo jawienie się jest idealnym odwzorowaniem rzeczywistości, lecz że tę (zewnętrzną) rzeczywistość będę musiał z owego jawienia się dopiero pracowicie wyseparować odfiltrowując mój subiektywny narzut na postrzeganie i rozumienie.
Można zatem fałszować rzeczywistość brakiem pokory na dwa, niejako przeciwstawne sposoby:
- mniemaniem, że ja decyduję o prawdzie w całości, czyli że mogę z prawdą czynić wszystko, na co mi przyjdzie ochota
- mniemaniem, że to co odbieram jako prawdę nie zawiera żadnych moich "wtrętów", a więc poznaję rzeczywistość "jaka jest".
Oba te sposoby są próbą wywyższania podmiotu poznającego - raz w iluzji wszechwładzy nad prawdą, drugi raz w iluzji pełnej wiedzy o własnym poznaniu rzeczy zewnętrznych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16714
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:08, 05 Sie 2020    Temat postu: Re: Na tropach intelektualnej pokory

Powodem niejako "logicznym", dla którego umysł powinien być pokorny, jest uświadomienie sobie, że poznanie jest nieskończone, że opisy rzeczywistości zawsze mogą być poprawione, dokładniejsze, dające "lepszy interfejs" do budowania zależności z innymi opisami, z rozumowaniem. Ktoś kto się zbytnio skupi na jakimś rozwiązaniu, ktoś kto sobie wybuduje przekonanie, jak to owo rozwiązanie jest absolutne i najlepsze, tym samym zablokuje sobie rozwój i szansę na znalezienie rozwiązania jeszcze lepszego.

Jest naturalne w nas pragnienie tryumfu. Chciałoby się ogłosić tym mądrym, wielkim, posiadającym wiedzę ponad rozumienie plebsu. To byłby tryumf, to dałoby poczucie dominacji nad resztą, pewnie jakąś (krótkotrwałą) radość. Jednak, jeśli ktoś miałby być w zgodzie z prawdą rzeczywistości, to i tak tego rozwiązania, które tak sobie wywyższył, będzie w końcu musiał zrezygnować na rzecz rozwiązania jeszcze lepszego. A więc i tak przyjdzie mu stary tryumf zrelatywizować.
Naturą intelektualnej pokory jest przeświadczenie, że rozwój intelektu nie ma żadnej bariery, jest nieskończony, a więc i tak skupianie się na czymś po drodze będzie nieperspektywiczne. Gdy człowiek sobie ten fakt uświadomi, gdy wpatrzy się w niego mentalnie, to zacznie zanikać pragnienie ogłoszenia jakichś swoich prawd ponad inne prawdy innych ludzi. I tak wszystkie wielkie prawdy mają przecież, gdzieś w perspektywie, wyłaniające się zza horyzontu, jeszcze większe od tych pierwszych prawdy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin