Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Najczęstszy destruktor myślenia

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16728
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:24, 15 Sty 2015    Temat postu: Najczęstszy destruktor myślenia

Błędów myślenia (w potocznym jezyku często, a niezbyt prawidłowo nazywanych błędami "logicznymi") jest wiele. Wszystkie mają jakieś znaczenie. Jednak chyba najbardziej ogólnym, strukturalnym błędem prowadzenia myśli jest wg mnie błąd polegający na utracie kontroli nad znaczeniem i statusem pojęć i powiązania ich z doznaniami. Najczęstszą przyczyną tego błędu jest chaotyczne (zbyt chaotyczne) przechodzenie od myślenia intuicyjnego, do myślenia pojęciowego-dyskursywnego. Najczęstszą przyczyną owego błędu jest poddanie się niekontrolowanym emocjom (bo naturą emocji jest właśnie, to że one przejmują kontrolę).
Oczywiście oba składniki myślenia - intuicyjny i dyskursywno-pojęciowy - są niezbędne, aby myślenie w ogóle dawało pozytywne rezultaty (tzn. przede wszystkim pozwalało na przewidywanie sytuacji, odczuć). Aspekt intuicyjny jest niezbędny, aby pojęcia wiązać z bieżącą instancją problemu, zaś dyskursywność i pojęciowość jest nieoceniona jako forma sięgania do zasobów wcześniejszych doświadczeń - tak indywidualnych, jak też doświadczeń całej ludzkości. Problem w tym, że zwykle intuicyjność jest mocno wymieszana z aspektem emocji. A emocje mają to od siebie, że nie szanują niczego poza samym sobą, mają właściwość niszczenia tkanki rozsądku, logiki, czystego intelektu. Choć oczywiście emocje tez są potrzebne, wręcz niezbędne, bo bez nich myślenie zatraciłoby swój cel, kręciłoby się w kółko, a na koniec zapewne zatraciło w chaosie.

To co napisałem może jest mało czytelne. Podam więc przykład, który - mam nadzieję - nieco wyjaśni mój punkt widzenia.
Wyobraźmy sobie problem: mężczyzna tyran pobił swoją żonę i dziecko. Widzimy realny problem - tak dalej być nie może, nie wolno dopuścić, aby coś takiego się powtórzyło, nie można tego akceptować. Ale co tu powiedzą emocje?... Weźmy drania i spuśćmy mu manto. Albo zamknijmy go do więzienia.
Niby racja. Problem w tym, że to było dyktowane emocjami, emocje się zaspokoiły, a myślenie oddali się od problemu, "nakarmione" szybką gratyfikacją - ukaraliśmy drania. Typowa zaś sytuacja będzie taka, ze facet wróci w końcu do tej kobiety i się zemści, może nawet ją zabije (media opisywały niejedną taką sytuację, gdy zaburzony emocjonalnie tyran zabija całą rodzinę, a potem popełnia samobójstwo).
Mój wniosek - działanie w trybie emocji jest zwykle krótkofalowe, ostatecznie mało skuteczne.
Co jest skuteczne?
- Wszechstronna analiza sytuacji
- wziecie pod uwagę nie tylko efektów krótkoterminowych, ale i tych długoterminowych
- ocena realna możliwości działania w danej sytuacji
... i ostatecznie dobranie optymalnej dla problemu strategii.

Bo zapewne, w przypadku faceta tyrana krzywdzącego rodzinę, efekt nie będzie długofalowy. Drań wróci z kici, dysząc zemstą. Pewnie najpierw będzie tylko groził, sączył jad zemsty, a że zapewne nikt z zewnątrz się nie wtrąci, będzie coraz bardziej eskalował swoją agresję. I jest duża szansa, że w końcu dojdzie do tragedii. Taki scenariusz jest prawdopodobny, jak się weźmie pod uwagę WSZYSTKIE WAŻNE CZYNNIKI, czyli:
- fakt, że nikt na bieżąco nie monitoruje/wpływa na patologiczne rodziny
- fakt, że emocje mają naturalną skłonność do pewnej ewolucji - przy braku bodźców będą ciążyły do swoich "naturalnych" stanów (inaczej mówiąc - brak stałego nacisku psychicznego na tyrana, brak poczucia kontroli przez niego, będzie skutkował rosnącym poczuciem bezkarności)
- fakt, że tyran w zasadzie już z samego faktu, że zachowuje się tak aspołecznie powinien być uznany za nie do końca panującego nad sobą, jest zapewne psychicznie mocno niedojrzały, zaburzony emocjonalnie i wymaga leczenia, czy innych form terapii.
I rozwiązywanie problemu przemocy w rodzinach wymaga pewnych działań systemowych, wielostronnych. Tylko wtedy jest szansa na skuteczne oddziaływanie. Jednak typowy umysł nie lubi sobie zaprzątać głowy szczegółami, problemami. Zadziała w trybie: jest zły czyn - ukarać - załatwiona sprawa.
A ut nie kara powinna być celem, tylko NAPRAWA SYTUACJI, ochrona słabszych, nie dopuszczanie do zła w przyszłości. Ukaranie ma sens o tyle, o ile powstrzyma złoczyńcę od złych działań. Może powstrzyma.... Ale pewnie samo nie powstrzyma. A może czasem nawet lepiej byłoby zrezygnować z kary, a za to skupić się na innych działaniach (terapia, separacja od ofiar). Nie wiadomo, to zależ najbardziej od konkretnego przypadku. W każdym razie, skuteczna postawa powinna opierać się na skupieniu na celu, a nie dogmatach co się zwykle robi. Czasem typowe działanie będzie skuteczna, ale czasem może być wręcz przeciwskuteczne.

To jest oczywiście tylko przykład, ale ilustruje on to, co najczęściej generuje błędy myślenia: emocjonalną pochopność, skutkującą rozerwaniem kontroli nad tym, czym właściwie w kontekście danej sprawy są jej elementy: czyli jaką hierarchie ma tutaj wina, kara, działanie wobec rodziny, przewidywanie najbardziej prawdopodobnych dalszych skutków.

Dlaczego emocjonalność ma tak wielki wpływ na myślenie?
- Mamy to po naszych przodkach, wynika to z ewolucji. Dla osobnika żyjącego gdzieś w buszu, w zagrożeniu śmiertelnego ataku drapieżnika, absolutnie kluczowe było, aby emocja (najczęściej strach) wymusiła przekierowanie wszystkich sił na ratowanie życia. Reszta, a już szczególnie deliberowanie nad szczegółami, nie była ważna. I tak nam zostało. Dlatego trzeba włożyć dodatkowy wielki wysiłek, zachować się wbrew temu co wrodzone i silne, aby myśleć w sposób zachowujący poprawność związków pomiędzy tym co o sytuacji wiemy z bieżącej oceny i co znamy doświadczenia i wiedzy uzyskanej od innych ludzi. Jeśli chcemy naprawdę myśleć, musimy poskromić nasze emocje, dusząc je do poziomu bliskiego zera. Nie oznacza to, że owe emocje nigdy już w nas nie wystąpią. Wystąpią - owszem - ale nie wtedy, gdy myślimy! Jest czas na emocje (np. gdy ścigamy się, bawimy, uciekamy przed zagrożeniem), ale inny jest czas, gdy rzeczywiście skupiamy się na tym co rozumowe. Bo emocja rozwali na to co wiemy, oszuka nas, zrobi nam wodę z mózgu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
istota




Dołączył: 10 Sty 2015
Posty: 194
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 21:34, 15 Sty 2015    Temat postu:

Jeśli chcemy naprawdę myśleć, musimy poskromić nasze emocje, dusząc je do poziomu bliskiego zera. Nie oznacza to, że owe emocje nigdy już w nas nie wystąpią. Wystąpią - owszem - ale nie wtedy, gdy myślimy! Jest czas na emocje (np. gdy ścigamy się, bawimy, uciekamy przed zagrożeniem), ale inny jest czas, gdy rzeczywiście skupiamy się na tym co rozumowe. Bo emocja rozwali na to co wiemy, oszuka nas, zrobi nam wodę z mózgu.

Można na to spojrzeć z drugiej strony, że takie odemocjonowane myślenie to myślenie kalekie, myślenie tylko intelektualnym rozumem.

Moim zdaniem godne polecenia jest osiągnięcia pewnej równowagi emocjonalno-intelektualnej, żeby nie tyle dusić emocje, co pozostawać do nich w dystansie, nie dać się im całkowicie zawładnąć, ale z drugiej strony też ich nie bagatelizować.

Ponieważ często jest trudno taką równowagę otrzymać, można przyjąć metodę kilkukrotnej weryfikacji swoich przemyśleń. Np. spisać na papier myśli pod wpływem silnych emocji. A potem do nich zajrzeć w chwili uspokojenia (co nie oznacza stanu bez emocji), tyle razy, ile uznamy za stosowne. Można w ten sposób sobie wyrobić nawyk niereagowania automatycznie. Wielka lekcja wytrwałości, dyscypliny i gwarant późniejszej satysfakcji z tego, że wyraża się pełnie siebie w możliwie doskonały sposób.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16728
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:34, 21 Sty 2015    Temat postu:

istota napisał:
Jeśli chcemy naprawdę myśleć, musimy poskromić nasze emocje, dusząc je do poziomu bliskiego zera. Nie oznacza to, że owe emocje nigdy już w nas nie wystąpią. Wystąpią - owszem - ale nie wtedy, gdy myślimy! Jest czas na emocje (np. gdy ścigamy się, bawimy, uciekamy przed zagrożeniem), ale inny jest czas, gdy rzeczywiście skupiamy się na tym co rozumowe. Bo emocja rozwali na to co wiemy, oszuka nas, zrobi nam wodę z mózgu.

Można na to spojrzeć z drugiej strony, że takie odemocjonowane myślenie to myślenie kalekie, myślenie tylko intelektualnym rozumem.

Moim zdaniem godne polecenia jest osiągnięcia pewnej równowagi emocjonalno-intelektualnej, żeby nie tyle dusić emocje, co pozostawać do nich w dystansie, nie dać się im całkowicie zawładnąć, ale z drugiej strony też ich nie bagatelizować.

Słusznie Przedpisca mi jakby wytknął niepełność argumentacji.
Faktycznie to ten wątek aż prosi się o pewne sprostowanie.
Jednym z moich głównych życiowych odkryć jest jednak niezbędny udział emocji w naszym życiu. Wydaje się to trochę banalne. Niby wszyscy wiedzą, że żyje się po to, aby coś przeżywać, o coś walczyć, mieć jakieś pragnienia. Ale za chwilę pojawia się ten obraz intelektualnych dociekań, który dystansuje się od emocji (i słusznie, choć nie do końca).
Faktycznie to jest tak, ze bez emocji się nie da. Bez pragnień nie ma celów, a gdy nie ma celów, to nie ma powodu myśleć - także "czysto intelektualnie".
Ale warstwa uczuciowa naszym myśli działa nie tylko w obszarze samego wytyczania celów życiowych. Ona jest obecna właściwie w każdym drgnieniu myśli. Tylko jest nieco ukryta, nie działa wprost. Widać to dobrze gdy chcemy pracować nad problemem intelektualnym (czysto intelektualnym - np. rozwiązywanie zadania matematycznego, opracowywanie jakichś statystyk w pracy itp.), ale jednocześnie w tle gnębi nas jakiś problem życiowy. Wtedy robi się naprawdę trudno - myśl się zaczyna rozpraszać, trudno się skupić na zadaniu, wciąż trzeba częścią zasobów myśli izolować ten ciężar, który naciska z podświadomości i przesłania ten obszar myślowy, nad którym chcielibyśmy pracować. Dlatego dzieci w wieku szkolnym, gdy w ich rodzinach zaczyna się źle dziać (zwykle rozwód, kłótnie rodziców) drastycznie opuszczają się w nauce. Ich umysły nie są w stanie skupiać na treściach intelektualnych, gdy emocje, lęki wciąż na pierwszy plan myśli wrzucają "co będzie?" "Czy to już koniec mojej rodziny?", "czy może się pogodzą?", "Tak bardzo chciałbym, aby już się nie kłócili".
A nawet przy braku jakiegoś dużego problemu - w rodzaju właśnie potencjalnego rozpadu rodziny - umysł i tak potrzebuje emocji, aby myśleć. To będą trochę inne, czasem bardziej subtelne emocje - np. wciąż podtrzymywana nadzieja, że efekt pracy intelektualnej da nam jakieś korzyści, albo mamy radość z poznawania świata, albo poczucie wzrastanie w wiedzy, czyli także jakiś wzrost wewnętrznego bezpieczeństwa. Myślimy zawsze po coś, więc emocje gdzieś tam zawsze w myśleniu muszą być.
Jest tylko pytanie: w jakiej formie one w myśleniu będą?

Bo jest jedna postać emocji, która dość często psuje myślenie. To emocja nieposkromionej rywalizacji. Ludzie, którzy najbardziej ze wszystkiego pragną być pierwsi, być wygrani w dyskusji będą mieli wielki problem z przyznaniem się do błędu. A skoro tak, to z dużym prawdopodobieństwem będą bronić spraw mało obiecujących, czasem ewidentnie fałszywych.
Ewolucja wyposażyła nas w pragnienie ścigania się w grupie, "ewolucja chce", abyśmy się - jako członkowie gatunków, stad - eliminowali z możliwości rozrodu, z dostępu do lepszych miejsc w grupie. Ewolucja "jest mądra" w jakimś sensie, bo ma swój cel - doskonalenie gatunku, sprawienie aby gatunek przetrwał w zmiennych warunkach środowiska.
Problem jest w tym, że cele ewolucji są niespecjalnie zgodne z naszym interesem. Dla zdecydowanej większości z nas sytuacja, w której zostaliśmy zdegradowani, czasem wręcz wyeliminowani fizycznie z powodu jakiejś naszej słabości, po to aby potencjalnie gatunek ludzi się oczyszczał z naszych (przypadkowo zmutowanych) nieprawidłowych, czy inaczej niedoskonałych genów, jest mało atrakcyjna. Co tam na ten gatunek ludzki?... My chcemy przeżyć jakoś sensownie, przyjemnie nasze życie. I poświęcanie się dla odsiewu genów w celu cyzelowania ich w puli gatunku nie wydaje się ani atrakcyjne, ani w ogóle rozsądne.
Tak więc "logika ewolucji" i logika myślenia są w pewnym konflikcie. Widać to pięknie właśnie w momencie gdy zderzają się ze sobą te dwa aspekty:
- żądza zwycięstwa, pragnieniem pokonania przeciwnika w dyskusji, bez względu na wszystko inne
- posiadanie spójnego, rozsądnego obrazu rzeczywistości, uniknięcie błędów myślenia.
Rywalizacja w ramach dyskusji konfliktuje owe aspekty - cele. U jednych ludzi wygrywa ewolucja, czyli wciśnięte nam na siłę do rozumowania zwierzęce dziedzictwo, służące tylko do odsiewania genów. U innych (ja bym w ich przypadku mówił o pewnej dojrzałości intelektualnej) wygrywa myślenie w stanie czystym, idea budowania spójnego obrazu rzeczywistości, niezależnie od motywacji, z jaką to budowanie realizujemy.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 13:36, 21 Sty 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin