Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Piękne kobiety, piękni ludzie i miłość
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prosiak




Dołączył: 28 Lis 2015
Posty: 1128
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:17, 12 Mar 2016    Temat postu:

Nie, kiedy za brak związku odpowiadają niezmienne czynniki.

Czasem po prostu nie ma szans na miłość. Są też tacy, którym specjalnie nie zależy na miłości i ja im zazdroszczę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karol Ustaw




Dołączył: 05 Mar 2017
Posty: 160
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 2:17, 07 Maj 2017    Temat postu:

Prosiak napisał:
Cytat:
Moje zdanie jest takie: NIKT NIE JEST GORSZY!


Tym samym stawiasz tezę, że Hitler jest tak samo wartościowy jak np Einstein. Tylko po to żeby nie wartościować...


Bo całkiem możliwe, że rzeczywiście obaj są równi... w tym sensie, że każdy z nich jest ważny w swojej kategorii. I nie mam tu na myśli kategorii typu "nauka" czy "polityka", ale kategoria typu "ten człowiek". Bliskie temu zagadnieniu jest niezdecydowanie kogo należy "wybrać", gdy dwie osoby są w niebezpieczeństwie i tylko jedna szansa na uratowanie jednej z nich. Wyrachowana decyzja typu: należy uratować panią Cecylię, właścicielkę kamienicy która daje też jałmużny a pominąć Eulalię, bezdomną, która zbiera na piwo, zawsze jest zagrożona zarzutem błędu, niedostatecznego uzasadnienia (bo doskonałego uzasadnienia być tu nie może). Tak więc ci panowie są w nieprzystających do siebie kategoriach, choćby nawet nazwa kategorii brzmiała tak samo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16264
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:16, 08 Maj 2017    Temat postu:

Karol Ustaw napisał:
Prosiak napisał:
Cytat:
Moje zdanie jest takie: NIKT NIE JEST GORSZY!


Tym samym stawiasz tezę, że Hitler jest tak samo wartościowy jak np Einstein. Tylko po to żeby nie wartościować...


Bo całkiem możliwe, że rzeczywiście obaj są równi... w tym sensie, że każdy z nich jest ważny w swojej kategorii. I nie mam tu na myśli kategorii typu "nauka" czy "polityka", ale kategoria typu "ten człowiek". Bliskie temu zagadnieniu jest niezdecydowanie kogo należy "wybrać", gdy dwie osoby są w niebezpieczeństwie i tylko jedna szansa na uratowanie jednej z nich. Wyrachowana decyzja typu: należy uratować panią Cecylię, właścicielkę kamienicy która daje też jałmużny a pominąć Eulalię, bezdomną, która zbiera na piwo, zawsze jest zagrożona zarzutem błędu, niedostatecznego uzasadnienia (bo doskonałego uzasadnienia być tu nie może). Tak więc ci panowie są w nieprzystających do siebie kategoriach, choćby nawet nazwa kategorii brzmiała tak samo.

Zgoda.
Ale jest tu jeszcze jedno pytanie - o KRYTERIA: czy posiadamy bezsporne kryterium wartości człowieka?
Ja takiego kryterium nie znam. Tzn. znam mnóstwo konkurujących ze sobą kryteriów, ale nie potrafię ostatecznie zdecydować się na któreś z nich.
Inteligencja?... - inteligentny złoczyńca byłby tu może najlepszy, więc chyba nie tego chcemy.
Uroda, witalność?... - ślicznych i zdrowych idiotów i drani historia zna całkiem niemało
Bogactwo?... - chyba nawet nie warto komentować, bo tylko najbardziej zatwardziali, fanatyczni neoliberałowie będą się upierali przy słuszności takiego kryterium.
No to może altruizm... - niby tak, niby to jakoś świadczy o wartości człowieka, ale przecież jest samowywrotne, bo jednostronne nastawienie się na poświęcanie jest wewnętrznie sprzeczne - wszak gdyby wszyscy się poświęcili tylko i cierpieli jedni za drugich, to nikt nie byłby w tym szczęśliwy, bo bez uznania dla jakieś formy biorców w tym układzie, tych którzy korzystają, altruizm nie mógłby funkcjonować.

A może kryterium byłaby jakaś kombinacja pozytywnych cech człowieka?
- Tylk: JAKA kombinacja? Z jakimi wagami?...

Osobiście uważam, że nie da się ostatecznie wyłonić żadnego konkretnego jednoznacznego kryterium dla wartości człowieka. Jak się takie zaproponuje, to będzie ono wątpliwe. Można co najwyżej jakoś tak zapostulować... ogólnie tę wartość, tak bez wskazywania na konkrety. I w tym ogólnym sensie chyba ową wartość wskazywać byłby nawet i sens...
Ale skoro tak by było, to nie ma sensu mówienie "jestem lepszy niż ...". Tzn. mogę być lepszy od konkretnego kogoś w cymbergaja, w biegach długodystansowych, w warcaby stupolowe. Ale mogę być lepszy w konkretnej dziedzinie, a nie ogólnie, jako człowiek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5950
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:57, 08 Maj 2017    Temat postu:

"Sie ist häßlich, dass es graut
Wenn sie in den Himmel schaut
Dann fürchtet sich das Licht
Scheint ihr von unten ins Gesicht

So muss sie sich am Tag verstecken
Will das Licht doch nicht erschrecken
Lebt im Schatten bis der Schein vergeht
Sieht einen Stern im Zwielicht prangen und fleht
Mal mir Schönheit auf die Wangen

Morgenstern ach scheine
Auf das Antlitz mein
Wirf ein warmes Licht
Auf mein Ungesicht
Sag mir ich bin nicht alleine

Häßlich, du bist häßlich
Du, du bist häßlich

Ich bin allein zur Nacht gegangen
Die späten Vögel nicht mehr sangen
Sah Sonnenkinder im Gewimmel und so
Rief ich in den gestirnten Himmel

Morgenstern ach scheine
Auf die Liebste meine
Wirf ein warmes Licht auf ihr Ungesicht
Sag ihr sie ist nicht alleine

Morgenstern ach scheine
Auf die Seele meine
Wirf ein warmes Licht
Auf ein Herz das bricht
Sag ihr dass ich weine

Denn du, du bist häßlich
Du bist einfach häßlich
Der Mensch ist doch ein Augentier
Schöne Dinge wünsch ich mir
Doch du, du bist nicht schön, nein

(Morgenstern erscheine
Morgenstern erscheine
Morgenstern)

Morgenstern ach scheine
Auf die Liebste meine
Wirf ein warmes Licht
Auf ihr Ungesicht
Sag ihr sie ist nicht alleine

Und der Stern will scheinen
Auf die Liebste meine
Wärmt die Brust mir bebt
Wo das Leben schlägt
Mit dem Herzen sehen
Sie ist wunderschön"

:wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16264
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:37, 09 Maj 2017    Temat postu:

Fenomen piękna intelektualnego i duchowego
To też mnie zastanawia, nurtuje. Czasami postrzegamy pewien szczególny rodzaj piękna - przyjemność sprawia nam patrzenie/słuchanie osób inteligentnych, prowadzących rozumowanie w wyważony sposób. Jakoś to "się czuje". Podobnie jest z pięknem duchowym. Ja przynajmniej dość wyraźnie to czuję - pewne osoby: tak prostolinijnie szczere, gotowe dawać z siebie dobro, szybko zapominające to co złe wobec nich, delikatne, ale też w szczególny sposób silne - one tworzą wokół siebie atmosferę niezwykłego piękna. Chciałoby się na nie patrzeć i podziwiać - jak jakiś krajobraz, albo kwitnący ogród.
Kto tego nie przeżył, o czym piszę, pewnie myśli, że naciągam, fantazjuję. Ale piszę w pełni szczerze, z doświadczeń, które zdobyłem. Tak to kilka razy w życiu odczułem.
Pisma mistyczne wspominają o stanach zachwycenia, które wiążą się z kontaktem z Bogiem, czy istotami o szczególnym duchowym pięknie (Matka Boska...). Przedsmak takiego stanu można uzyskać jeśli się ma wrażliwość odbierania "szóstym zmysłem" właśnie takich niezwykłych - duchowo pięknych i mądrych ludzi.
Szczególnie taka niewinna dobroć i szczerość - potrafi "chwycić za gardło i walnąć o glebę..." - tzn. po prostu zostawić człowieka oniemiałego wobec tego odczucia piękna i duchowej wielkości pewnych osób. Takie osoby chciałoby się tylko więcej kochać i więcej podziwiać. Bo jakże by inaczej?...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5950
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 6:55, 09 Maj 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Fenomen piękna intelektualnego i duchowego
To też mnie zastanawia, nurtuje. Czasami postrzegamy pewien szczególny rodzaj piękna - przyjemność sprawia nam patrzenie/słuchanie osób inteligentnych, prowadzących rozumowanie w wyważony sposób. Jakoś to "się czuje". Podobnie jest z pięknem duchowym. Ja przynajmniej dość wyraźnie to czuję - pewne osoby: tak prostolinijnie szczere, gotowe dawać z siebie dobro, szybko zapominające to co złe wobec nich, delikatne, ale też w szczególny sposób silne - one tworzą wokół siebie atmosferę niezwykłego piękna. Chciałoby się na nie patrzeć i podziwiać - jak jakiś krajobraz, albo kwitnący ogród.
Kto tego nie przeżył, o czym piszę, pewnie myśli, że naciągam, fantazjuję. Ale piszę w pełni szczerze, z doświadczeń, które zdobyłem. Tak to kilka razy w życiu odczułem.
Pisma mistyczne wspominają o stanach zachwycenia, które wiążą się z kontaktem z Bogiem, czy istotami o szczególnym duchowym pięknie (Matka Boska...). Przedsmak takiego stanu można uzyskać jeśli się ma wrażliwość odbierania "szóstym zmysłem" właśnie takich niezwykłych - duchowo pięknych i mądrych ludzi.
Szczególnie taka niewinna dobroć i szczerość - potrafi "chwycić za gardło i walnąć o glebę..." - tzn. po prostu zostawić człowieka oniemiałego wobec tego odczucia piękna i duchowej wielkości pewnych osób. Takie osoby chciałoby się tylko więcej kochać i więcej podziwiać. Bo jakże by inaczej?...
Treść tego wpisu jest raczej kłamstwem, skoro nie dostrzegasz we mnie buddy...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1945
Przeczytał: 40 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 3:34, 10 Maj 2017    Temat postu:

Pan Michał tak pięknie opisał piękno duchowe... że nie umiałabym lepiej :* Celowo użyłam tego "pięknie" przy pięknie..bowiem można by przejść obok niego ot tak, nie zauważając, nie poświęciwszy ani uwagi, ani czasu, ani tym bardziej słowa, by opisać swój zachwyt... a słowo daje to piękno innym, by i oni mogli czerpać z niego dla własnego pożytku .... bo to inspiruje, a czasem zobowiązuje, czasem zawstydza i skłania do przemyśleń, do poprawy tego, co jej wymaga ...także do tego, by również się zatrzymać, zauważyć, zachwycić się i podać komuś dalej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5950
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 1:36, 11 Maj 2017    Temat postu:

A teraz- skoro żeście [chyba] już się "po-rozczulali", pozachwycali- proponuję zastanowić się intensywnie nad tym, czym w ogóle jest poczucie piękna, skąd się bierze, co je wywołuje, co jest u jego podstaw.:)

P. s.: Jeśli to zrozumiecie, to będziecie "krok do przodu" w psychologii, w zrozumieniu siebie, w buddyzmie, a nawet troszeczkę w Hipotezie Wszystkiego.:wink:


Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Czw 14:32, 11 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16264
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 2:01, 11 Maj 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
A teraz- skoro żeście [chyba] już "po-rozczulali", pozachwycali- proponuję zastanowić się intensywnie nad tym, czym w ogóle jest poczucie piękna, skąd się bierze, co je wywołuje, co jest u jego podstaw.:)

P. s.: Jeśli to zrozumiecie, to będziecie "krok do przodu" w psychologii, w zrozumieniu siebie, w buddyzmie, a nawet troszeczkę w Hipotezie Wszystkiego.:wink:

Do hipotezy wszystkiego nie aspiruję. To Twoja - Piotrze - działka. A o pięknie w zamyśle miał być cały ten wątek (nie wiem, czy przebrnąłeś przez początek). Sam zagadnienie piękna zgłębiam od dłuższego czasu. Jestem chyba wciąż na początku, ale parę ciekawych wniosków już się dorobiłem. Ale wprost nie zamierzam ich prezentować, bo pewnie ludziom wydadzą się zbyt rewolucyjne, może nawiedzone. Tylko więc "kąsam" sobie ten temat właśnie takim wątkiem jak ten, czasem naprowadzając na pewne spostrzeżenia, czasem coś tam naświetlając, ale bez poważnych konkretów. Może kiedyś przyjdzie czas na głębsze przemyślenia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5950
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 2:17, 11 Maj 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
A teraz- skoro żeście [chyba] już "po-rozczulali", pozachwycali- proponuję zastanowić się intensywnie nad tym, czym w ogóle jest poczucie piękna, skąd się bierze, co je wywołuje, co jest u jego podstaw.:)

P. s.: Jeśli to zrozumiecie, to będziecie "krok do przodu" w psychologii, w zrozumieniu siebie, w buddyzmie, a nawet troszeczkę w Hipotezie Wszystkiego.:wink:

Do hipotezy wszystkiego nie aspiruję. To Twoja - Piotrze - działka. A o pięknie w zamyśle miał być cały ten wątek (nie wiem, czy przebrnąłeś przez początek). Sam zagadnienie piękna zgłębiam od dłuższego czasu. Jestem chyba wciąż na początku, ale parę ciekawych wniosków już się dorobiłem. Ale wprost nie zamierzam ich prezentować, bo pewnie ludziom wydadzą się zbyt rewolucyjne, może nawiedzone. Tylko więc "kąsam" sobie ten temat właśnie takim wątkiem jak ten, czasem naprowadzając na pewne spostrzeżenia, czasem coś tam naświetlając, ale bez poważnych konkretów. Może kiedyś przyjdzie czas na głębsze przemyślenia.
Tia... Cały Michałek: napisać, nie napisać, a może tylko jakieś głupotki, "na około"..? Broń Boże- żadnych konkretów. A może by się znów "rozmazgaić"?..;-P
Kiedy chcesz się wziąć za głębsze przemyślenia? Po śmierci swojej?:shock: ;-P
"Napierdalaj prosto z mostu"- jak ja! A nie się cackasz.
:mrgreen: ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16264
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 3:43, 11 Maj 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
MD napisał:
Do hipotezy wszystkiego nie aspiruję. To Twoja - Piotrze - działka. A o pięknie w zamyśle miał być cały ten wątek (nie wiem, czy przebrnąłeś przez początek). Sam zagadnienie piękna zgłębiam od dłuższego czasu. Jestem chyba wciąż na początku, ale parę ciekawych wniosków już się dorobiłem. Ale wprost nie zamierzam ich prezentować, bo pewnie ludziom wydadzą się zbyt rewolucyjne, może nawiedzone. Tylko więc "kąsam" sobie ten temat właśnie takim wątkiem jak ten, czasem naprowadzając na pewne spostrzeżenia, czasem coś tam naświetlając, ale bez poważnych konkretów. Może kiedyś przyjdzie czas na głębsze przemyślenia.
Tia... Cały Michałek: napisać, nie napisać, a może tylko jakieś głupotki, "na około"..? Broń Boże- żadnych konkretów. A może by się znów "rozmazgaić"?..;-P
Kiedy chcesz się wziąć za głębsze przemyślenia? Po śmierci swojej?:shock: ;-P
"Napierdalaj prosto z mostu"- jak ja! A nie się cackasz.
:mrgreen: ;-P

Właśnie dlatego nie "napierdalam z mostu" pewnej klasy moich przemyśleń, że w ogóle nie nadają się one do dyskusji w stylu "teraz będę gościa napierdalał".
Jest coś takiego, co się nazywa SUBTELNOŚĆ, albo inaczej WAŻENIE MAŁYCH RZECZY, wchodzenie w NIUANSE. Pewne zagadnienia wymagają do ich zgłębienia poważnego wysiłku i zaufania. Wysiłku, bo najpierw trzeba włożyć duuuużo pracy (bez gwarancji na sukces) aby w ogóle temat napocząć, a zaufania bo z początku nie za bardzo widać, że ten sukces w ogóle ma jakiekolwiek szanse.
Wybacz, ale jeślibym miał szukać kogoś, komu dawałbym jakiekolwiek szanse na to, że w ogóle zechce się podjąć trudu rozmkniania jakichś niuansów (zamiast po prostu skwitować sprawę "bzdury napierdoliłeś", co byłoby prostszym, wygodniejszym, a na pewno wymagajacym mniej wysiłku postępowaniem) to akurat Ty PIotrze byłbyś na końcu mojej listy.
Nie oszukujmy się - napisałbyś z miejsca "napierdoliłeś", może "piszesz głupoty" (albo ekwiwalent znaczeniowy). Tak więc Piotrze - Ty akurat do dyskusji o sprawach subtelniejszych mnie nie zachęcisz. :( Jeśli Ci to sprawi przyjemność, to uznajmy że BOJĘ SIĘ Ciebie (w pewnym sensie oczywiście, bo nie jakoś w kompletny sposób, ale tu akurat to wystarczy), bo spodziewam się raczej, ze z miejsca trudny dyskurs zafajdasz na amen.
Z resztą, chyba może co najwyżej ze 2-3 osoby ze sfinii podejrzewałbym, że byłyby w stanie dyskutować w trybie, który do tego problemu byłby absolutnie niezbędny - właśnie związany z szukaniem niuansów, precyzji sformułowań, NIE DOPUSZCZANIU DO PRZEJMOWANIA WŁADZY PRZEZ EMOCJE I EGO, życzliwym korygowaniem niespójności w przekazie (które muszą wystąpić prędzej czy poźniej bo nie znamy się wystarczająco, a błędy każdy popełnia), szukaniem porozumienia i cyzelowaniem drobnych subtelności. Na pewno zaś ten tryb jest niekompatybilny z arbitralnym ogłaszaniem, kto w owej dyskusji jest najmądrzejszy, że pozostali są głupi, a ten najmądrzejszy ma równo wszystkich w dupie.
To byłaby dyskusja dla ludzi, którzy uważają za naturalne, że nie są najmądrzejsi, że nikt nie jest najmądrzejszy, ale do tej (nie absolutnej, tylko częściowej i też niedoskonałej) mądrości można próbować mozolnie i cierpliwie podążać (tak, wiem - nie rozumiesz w ogóle o co mi tu chodzi, ale po prostu spróbuj przyjąć na wiarę, że pewna grupa ludzi wcale nie aspiruje do opierdalania wszystkich wokoło i nazywania ich głupimi, lecz zadawala się tą słabą, niedoskonałą wizją szukania kolejnej małej mądrości...).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5950
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:32, 11 Maj 2017    Temat postu:

Ot, Michałek napierdzielił znowu głupot!:shock: ;-P Nie napisałbym tak [prawdopodobnie], gdybyś napisał coś istotnego, merytorycznego co do tematu, a nie znów biadolił ad personam, jaki to ja straszny, podając błędną interpretację, niezbyt z prawdą zgodną ocenę moich zachowań, tekstów i mojej osoby.:fuj:
Co do niuansów, to są raczej dobre przy "pierdołach", "w wolnym czasie", a nie tam, ani wtedy, gdy poważna, trudna nawet "robota" intelektualna, umysłowa czeka...
"To jest Sparta!", a nie bzdety- wg mnie przynajmniej.
;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1945
Przeczytał: 40 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:43, 11 Maj 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
A teraz- skoro żeście [chyba] już "po-rozczulali", pozachwycali- proponuję zastanowić się intensywnie nad tym, czym w ogóle jest poczucie piękna, skąd się bierze, co je wywołuje, co jest u jego podstaw.:)

P. s.: Jeśli to zrozumiecie, to będziecie "krok do przodu" w psychologii, w zrozumieniu siebie, w buddyzmie, a nawet troszeczkę w Hipotezie Wszystkiego.:wink:


Piotr to zawsze wie jak popchnąć rozczulone umysły do roboty :brawo: :wink: ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16264
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:23, 11 Maj 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Ot, Michałek napierdzielił znowu głupot!:shock: ;-P Nie napisałbym tak [prawdopodobnie], gdybyś napisał coś istotnego, merytorycznego co do tematu, a nie znów biadolił ad personam, jaki to ja straszny, podając błędną interpretację, niezbyt z prawdą zgodną ocenę moich zachowań, tekstów i mojej osoby.:fuj:
Co do niuansów, to są raczej dobre przy "pierdołach", "w wolnym czasie", a nie tam, ani wtedy, gdy poważna, trudna nawet "robota" intelektualna, umysłowa czeka...
"To jest Sparta!", a nie bzdety- wg mnie przynajmniej.
;-P

Właśnie takiej postawy jaką zaprezentowałeś w powyższym poście w ogóle nie jestem w stanie połączyć Z POWAŻNĄ DYSKUSJĄ. Dokładnie takiej postawy!

Do rzeczy, o których myślę niezbędne byłoby IDEALNE PRZECIWIEŃSTWO tego, co Ty prezentujesz. A prezentujesz po prostu ARBITRALNE UZNANIE WYPOWIEDZI za "bzdety", "coś nieistotnego" itp.
Powód jest taki, że JA TERAZ NAWET ZDAJĘ SOBIE SPRAWĘ ze słabej przekonywalności tego, o czym chciałbym pisać. Właściwie to nawet mogę jakoś...
... przyznać Ci rację, że są powody, aby uznać moje rozumowanie za jakoś słabe, mało przekonywujące, względnie łatwe do podważenia. Wiedząc zaś, że Ty nawet dużo mocniejsze wywody kwitujesz szybko "napierdoliłeś", to oceniam jako absolutny brak szans w dyskusji z Tobą takie postawienie sprawy, w którym konkrety, sensowne wnioski, uzasadnienie pojawi się dopiero np. po 50 pracowitych postach, w których uzgadniało się drobiazgi i niuanse.
Nie oszukujemy się - takiej gotowości do nie odrzucania po pierwszym oglądzie, zaufania, że warto mimo iż sprawa wcale nie wygląda na jasną, czy ogólnie długofalowej życzliwości myślowej wobec czyichś myśli właściwie NIE ZAPREZENTOWAŁEŚ NIGDY. Nie masz chyba w ogóle takiej umiejętności, aby cierpliwie odczekać z osądem, dopytać, uzgadniać - u Ciebie jest "prosta piłka" - spodobało się po zgrubnym oglądzie, to może "uznasz", coś Ci nie pasi - będzie od razu ocena "napierdoliłeś". I ja już się z tym pogodziłem i Ty też dobrze chyba wiesz, że taki właśnie jesteś. Może nawet jesteś z tego dumny, uważasz się za fajnego i mądrego z tego właśnie powodu. Ale skoro tak jest (już nie oceniając, czy to dobre, czy złe), to są też konsekwencje, czyli pewne "plusy ujemne", a tą konsekwencją jest Twoja idealna niekompatybilność z dyskusjami, gdzie poziom emocji, ocenność, łatwość ferowania sądów i wniosków jest na niskim poziomie. A takie dyskusje właśnie wielu ludzi toczy i o takim problemie myślę w kontekście moich (nieśmiałych, pewnie częściowo błędnych, ale może w czymś wartościowych) przemyśleń na temat piękna.
Tak wiem... znowu "napierdoliłem". Ale Ty pewnie nawet nie wiesz o czym wyżej pisałem...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5950
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:42, 11 Maj 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Ot, Michałek napierdzielił znowu głupot!:shock: ;-P Nie napisałbym tak [prawdopodobnie], gdybyś napisał coś istotnego, merytorycznego co do tematu, a nie znów biadolił ad personam, jaki to ja straszny, podając błędną interpretację, niezbyt z prawdą zgodną ocenę moich zachowań, tekstów i mojej osoby.:fuj:
Co do niuansów, to są raczej dobre przy "pierdołach", "w wolnym czasie", a nie tam, ani wtedy, gdy poważna, trudna nawet "robota" intelektualna, umysłowa czeka...
"To jest Sparta!", a nie bzdety- wg mnie przynajmniej.
;-P

Właśnie takiej postawy jaką zaprezentowałeś w powyższym poście w ogóle nie jestem w stanie połączyć Z POWAŻNĄ DYSKUSJĄ. Dokładnie takiej postawy!

Do rzeczy, o których myślę niezbędne byłoby IDEALNE PRZECIWIEŃSTWO tego, co Ty prezentujesz. A prezentujesz po prostu ARBITRALNE UZNANIE WYPOWIEDZI za "bzdety", "coś nieistotnego" itp.
Powód jest taki, że JA TERAZ NAWET ZDAJĘ SOBIE SPRAWĘ ze słabej przekonywalności tego, o czym chciałbym pisać. Właściwie to nawet mogę jakoś...
... przyznać Ci rację, że są powody, aby uznać moje rozumowanie za jakoś słabe, mało przekonywujące, względnie łatwe do podważenia. Wiedząc zaś, że Ty nawet dużo mocniejsze wywody kwitujesz szybko "napierdoliłeś", to oceniam jako absolutny brak szans w dyskusji z Tobą takie postawienie sprawy, w którym konkrety, sensowne wnioski, uzasadnienie pojawi się dopiero np. po 50 pracowitych postach, w których uzgadniało się drobiazgi i niuanse.
Nie oszukujemy się - takiej gotowości do nie odrzucania po pierwszym oglądzie, zaufania, że warto mimo iż sprawa wcale nie wygląda na jasną, czy ogólnie długofalowej życzliwości myślowej wobec czyichś myśli właściwie NIE ZAPREZENTOWAŁEŚ NIGDY. Nie masz chyba w ogóle takiej umiejętności, aby cierpliwie odczekać z osądem, dopytać, uzgadniać - u Ciebie jest "prosta piłka" - spodobało się po zgrubnym oglądzie, to może "uznasz", coś Ci nie pasi - będzie od razu ocena "napierdoliłeś". I ja już się z tym pogodziłem i Ty też dobrze chyba wiesz, że taki właśnie jesteś. Może nawet jesteś z tego dumny, uważasz się za fajnego i mądrego z tego właśnie powodu. Ale skoro tak jest (już nie oceniając, czy to dobre, czy złe), to są też konsekwencje, czyli pewne "plusy ujemne", a tą konsekwencją jest Twoja idealna niekompatybilność z dyskusjami, gdzie poziom emocji, ocenność, łatwość ferowania sądów i wniosków jest na niskim poziomie. A takie dyskusje właśnie wielu ludzi toczy i o takim problemie myślę w kontekście moich (nieśmiałych, pewnie częściowo błędnych, ale może w czymś wartościowych) przemyśleń na temat piękna.
Tak wiem... znowu "napierdoliłem". Ale Ty pewnie nawet nie wiesz o czym wyżej pisałem...
Doskonale wiem i rozumiem [również w czasie przeszłym], o czym i co piszesz; czasami chyba nawet lepiej od ciebie samego. Ale na ogół takie marudzenia osobiste, np. jak kto kogo "przeżywa" niezbyt mnie obchodzą.
Więc albo zabierzemy się za temat wątku [twego autorstwa przecież], czyli za próbę zrozumienia i odpowiedzi czym jest poczucie np. piękna właśnie i z czego wynika ono, "bierze się"; albo "płacz" sobie dalej- a wtedy, o ile wielkich głupot nie palniesz [a to ci się zdarza nie aż tak często :)], "dam ci spokój", może tylko nieco uśmiechając się z pewnym politowaniem [znowu]...

"To jest Sparta!", a nie mazgajstwo. Się weź może Michałek do "roboty" konkretnej, bo sądzę, że stać cię na to! [Za jednego z mniejszych głupoli na tym forum cię uważam- chociaż zapewne inaczej się tobie wydaje...]
:wink:


Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Czw 14:50, 11 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5950
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:46, 11 Maj 2017    Temat postu:

JanelleL. napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
A teraz- skoro żeście [chyba] już "po-rozczulali", pozachwycali- proponuję zastanowić się intensywnie nad tym, czym w ogóle jest poczucie piękna, skąd się bierze, co je wywołuje, co jest u jego podstaw.:)

P. s.: Jeśli to zrozumiecie, to będziecie "krok do przodu" w psychologii, w zrozumieniu siebie, w buddyzmie, a nawet troszeczkę w Hipotezie Wszystkiego.:wink:


Piotr to zawsze wie jak popchnąć rozczulone umysły do roboty :brawo: :wink: ;-P
No, i tak "popycham", a te "umysły" nadal, jak osiołki w miejscu stoją albo się cofają nawet...:fuj: ;-P Zamiast mi tu przyklaskiwać, to może spróbuj również napisać, jakie masz wnioski z tego zastanawiania się wynikłe, hm? Chyba, że nie chce ci się, nie masz czasu na to, może nie potrafisz...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1945
Przeczytał: 40 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:59, 11 Maj 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
JanelleL. napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
A teraz- skoro żeście [chyba] już "po-rozczulali", pozachwycali- proponuję zastanowić się intensywnie nad tym, czym w ogóle jest poczucie piękna, skąd się bierze, co je wywołuje, co jest u jego podstaw.:)

P. s.: Jeśli to zrozumiecie, to będziecie "krok do przodu" w psychologii, w zrozumieniu siebie, w buddyzmie, a nawet troszeczkę w Hipotezie Wszystkiego.:wink:


Piotr to zawsze wie jak popchnąć rozczulone umysły do roboty :brawo: :wink: ;-P
No, i tak "popycham", a te "umysły" nadal, jak osiołki w miejscu stoją albo się cofają nawet...:fuj: ;-P Zamiast mi tu przyklaskiwać, to może spróbuj również napisać, jakie masz wnioski z tego zastanawiania się wynikłe, hm? Chyba, że nie chce ci się, nie masz czasu na to, może nie potrafisz...


Chce mi się, czasem nie mam czasu, ale potrafię ;-P :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16264
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:22, 11 Maj 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Doskonale wiem i rozumiem [również w czasie przeszłym], o czym i co piszesz; czasami chyba nawet lepiej od ciebie samego. Ale na ogół takie marudzenia osobiste, np. jak kto kogo "przeżywa" niezbyt mnie obchodzą.
Więc albo zabierzemy się za temat wątku [twego autorstwa przecież], czyli za próbę zrozumienia i odpowiedzi czym jest poczucie np. piękna właśnie i z czego wynika ono, "bierze się"; albo "płacz" sobie dalej- a wtedy, o ile wielkich głupot nie palniesz [a to ci się zdarza nie aż tak często :)], "dam ci spokój", może tylko nieco uśmiechając się z pewnym politowaniem [znowu]...

"To jest Sparta!", a nie mazgajstwo. Się weź może Michałek do "roboty" konkretnej, bo sądzę, że stać cię na to! [Za jednego z mniejszych głupoli na tym forum cię uważam- chociaż zapewne inaczej się tobie wydaje...]
:wink:

Nie mój drogi... :nie:
W trybie PRAWDZIWEJ DYSKUSJI (jak ja sobie wewnętrznie pewien rodzaj wymiany myśli określam) sobie jednak nie pogadamy. Za dużo między nami się "zadziało", ja po prostu NIE WIERZĘ, że jesteś w stanie sprostać oczekiwaniom, które w tym zakresie posiadam. A spierać się, że powinienem owe oczekiwania zrewidować, obniżyć też nie zamierzam. One są nie do ruszenia.
Pogadywać sobie z Tobą mogę w trybie dostosowanym do oczekiwania, że za chwilę, z powodu czy to kaprysu, czy "luzu", czy choćby złego humoru zerwiesz wszelkie ścieżki myśli jednym prostym "głupi", ewentualnie "napierdoliłeś".
Może, gdybym się przekonał, że przez jakieś 2 lata nie używasz tego swojego "stylu", jaki jest Ci właściwy, mógłbym się zastanowić nad zrewidowaniem mojego wyobrażenia Twojej psychiki, umysłowości. Ale dzisiaj na pewno nie.
Jednak urywki mojej koncepcji pewnie będą się pojawiały. Może właśnie w tym wątku. Tylko jednak urywki - jakieś pojedyncze spostrzeżenia, pomniejsze wnioski.

Na koniec przyszło mi jedno ciekawe spostrzeżenie dotyczące tych moich oczekiwań względem dyskusji WŁAŚNIE O PIĘKNIE. Piękno jest czymś ODCZUWANYM, ale też niekoniecznie ocenianym. Osoby o ocennym trybie myślenia, czyli chcące szybko generować swoje stanowisko, czy choćby wniosek do tego tematu właśnie najbardziej nie pasują.
Moje oczekiwania względem dyskusji o pięknie można by zawrzeć: patrz i czuj, ale (jeszcze) nie oceniaj! Dopiero po takim długim "wpatrywaniu się" (bez oceny, bez walki, nawet bez pełnych wniosków) może (powoli) przyjść czas na budowę zrębów myśli, w których oceny się pojawią. Ale też będą to oceny innego rodzaju, niż te najczęściej spotykane.
Dla sporej części ludzi będzie to rada niezrozumiała. A już szczególnie dla osób, które dyskusję traktują jako walkę i promocję swojego ego.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 15:47, 11 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5950
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:57, 11 Maj 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Doskonale wiem i rozumiem [również w czasie przeszłym], o czym i co piszesz; czasami chyba nawet lepiej od ciebie samego. Ale na ogół takie marudzenia osobiste, np. jak kto kogo "przeżywa" niezbyt mnie obchodzą.
Więc albo zabierzemy się za temat wątku [twego autorstwa przecież], czyli za próbę zrozumienia i odpowiedzi czym jest poczucie np. piękna właśnie i z czego wynika ono, "bierze się"; albo "płacz" sobie dalej- a wtedy, o ile wielkich głupot nie palniesz [a to ci się zdarza nie aż tak często :)], "dam ci spokój", może tylko nieco uśmiechając się z pewnym politowaniem [znowu]...

"To jest Sparta!", a nie mazgajstwo. Się weź może Michałek do "roboty" konkretnej, bo sądzę, że stać cię na to! [Za jednego z mniejszych głupoli na tym forum cię uważam- chociaż zapewne inaczej się tobie wydaje...]
:wink:

Nie mój drogi... :nie:
W trybie PRAWDZIWEJ DYSKUSJI (jak ja sobie wewnętrznie pewien rodzaj wymiany myśli określam) sobie jednak nie pogadamy. Za dużo między nami się "zadziało", ja po prostu NIE WIERZĘ, że jesteś w stanie sprostać oczekiwaniom, które w tym zakresie posiadam. A spierać się, że powinienem owe oczekiwania zrewidować, obniżyć też nie zamierzam. One są nie do ruszenia.
Pogadywać sobie z Tobą mogę w trybie dostosowanym do oczekiwania, że za chwilę, z powodu czy to kaprysu, czy "luzu", czy choćby złego humoru zerwiesz wszelkie ścieżki myśli jednym prostym "głupi", ewentualnie "napierdoliłeś".
Może, gdybym się przekonał, że przez jakieś 2 lata nie używasz tego swojego "stylu", jaki jest Ci właściwy, mógłbym się zastanowić nad zrewidowaniem mojego wyobrażenia Twojej psychiki, umysłowości. Ale dzisiaj na pewno nie.
Jednak urywki mojej koncepcji pewnie będą się pojawiały. Może właśnie w tym wątku. Tylko jednak urywki - jakieś pojedyncze spostrzeżenia, pomniejsze wnioski.

Na koniec przyszło mi jedno ciekawe spostrzeżenie dotyczące tych moich oczekiwań względem dyskusji WŁAŚNIE O PIĘKNIE. Piękno jest czymś ODCZUWANYM, ale też niekoniecznie ocenianym. Osoby o ocennym trybie myślenia, czyli chcące szybko generować swoje stanowisko, czy choćby wniosek do tego tematu właśnie najbardziej nie pasują.
Moje oczekiwania względem dyskusji o pięknie można by zawrzeć: patrz i czuj, ale (jeszcze) nie oceniaj! Dopiero po takim długim "wpatrywaniu się" (bez oceny, bez walki, nawet bez pełnych wniosków) może (powoli) przyjść czas na budowę zrębów myśli, w których oceny się pojawią. Ale też będą to oceny innego rodzaju, niż te najczęściej spotykane.
Dla sporej części ludzi będzie to rada niezrozumiała. A już szczególnie dla osób, które dyskusję traktują jako walkę i promocję swojego ego.
Dobra, to idź spać. A ja..się odleję. [Nie na twój tekst- majacz sobie spokojnie.]:shock: :mrgreen: ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1945
Przeczytał: 40 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 4:15, 12 Maj 2017    Temat postu:

Myślę, że możemy się tu i pozachwycać (porozczulać :wink: ) i zastanowić nad tym czym jest to poczucie piękna również.. i też jak najbardziej zgodnie z tym "patrz, czuj i (jeszcze) nie oceniaj!".... bowiem nie jakimś spektaklem, widowiskiem, czy dziełem wystawionym na oceny krytyków ma być to piękno, a temu by po prostu trafiało do "odbiorcy" - tak to rozumiem.
Zastanawiając się jednak nad mechanizmami, przyszły mi w pierwszej chwili na myśl skojarzenia związane z odczuwaniem piękna materialnego, a piękno duchowe jest przecież czymś innym... choć :think: w pewnym sensie u podstaw jakiejś wrażliwości na nie, leżą podobne czynniki, tak mi się wydaje.

Ciekawi mnie na początek jak to jest, że jedni ludzie są bardziej, inni mniej wrażliwi na piękno - czy ta wrażliwość- jej jakby indywidualne natężenie, jest czymś danym nam na starcie, tak jak nasze ciało fizyczne, twarz... że mamy takie, a nie inne i może nam się podobać lub nie, możemy je akceptować, kształtować, albo poprawiać..ale było takie, a nie inne nam przypisane.

Jeśli chodzi już o samo odczucie piękna duchowego ... myślę, że to jest tak, iż mamy lub nie, na podstawie naszych pierwszych kontaktów z otoczeniem, z bliskimi przyjęte pewne wzorce, może nawet nie jesteśmy tego świadomi, gdyż przyjmujemy je wówczas, gdy nasza świadomość nie jest jeszcze w dostatecznym stopniu rozwinięta .... i wedle tych wzorców, albo szukamy czegoś, lub nie szukamy może, a napotykając, zauważamy takie piękno, o podobnych cechach, na które jesteśmy indywidualnie wrażliwi lub w przypadku ich braku, czy niedostatecznego ich zarysowania, szukamy nie wiedząc czego, jakby po omacku, kierując się jakimiś potrzebami wewnętrznymi, które chyba każdy w mniejszym lub większym stopniu odczuwa, by doznać dobra, piękna...i taką drogą idąc sami budujemy sobie ten "wzorzec" w jakiś świadomy już sposób.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Pią 4:18, 12 Maj 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16264
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:43, 12 Maj 2017    Temat postu:

JanelleL. napisał:
Zastanawiając się jednak nad mechanizmami, przyszły mi w pierwszej chwili na myśl skojarzenia związane z odczuwaniem piękna materialnego, a piękno duchowe jest przecież czymś innym... choć :think: w pewnym sensie u podstaw jakiejś wrażliwości na nie, leżą podobne czynniki, tak mi się wydaje.

Ciekawa myśl z tą różną wrażliwością na piękno. Ale zastanawiam się na ile słuszna. Może różnimy się głównie SPOSOBEM percepcji piękna?...
Chociaż jednak chyba stawiałbym na to, że pewne osobniki jakoś do piękna w ogóle nie pasują, są tak z grubsza ciosane, tak mało wrażliwe, że piękno po nich spływa jak woda po kaczce.
Byłby w tym taki trop, że piękno jest w jakiejś części w UMIEJĘTNOŚCIACH ODCZUWANIA. Osoby bardziej subtelne, gotowe widzieć rzeczy na wiele sposobów będą miały chyba większe możliwości percepcji piękna, niż osoby myślące szablonowo. Potwierdzałoby to również, że do pewnego stopnia odczuwania piękna (np. muzyki) można się nauczyć, uwrażliwić.
W ogóle "wrażliwość" jest tu chyba słowem - kluczem.

JanelleL. napisał:
Jeśli chodzi już o samo odczucie piękna duchowego ... myślę, że to jest tak, iż mamy lub nie, na podstawie naszych pierwszych kontaktów z otoczeniem, z bliskimi przyjęte pewne wzorce, może nawet nie jesteśmy tego świadomi, gdyż przyjmujemy je wówczas, gdy nasza świadomość nie jest jeszcze w dostatecznym stopniu rozwinięta .... i wedle tych wzorców, albo szukamy czegoś, lub nie szukamy może, a napotykając, zauważamy takie piękno, o podobnych cechach, na które jesteśmy indywidualnie wrażliwi lub w przypadku ich braku, czy niedostatecznego ich zarysowania, szukamy nie wiedząc czego, jakby po omacku, kierując się jakimiś potrzebami wewnętrznymi, które chyba każdy w mniejszym lub większym stopniu odczuwa, by doznać dobra, piękna...i taką drogą idąc sami budujemy sobie ten "wzorzec" w jakiś świadomy już sposób.

Ciekawy opis. Choć ja bym tym pierwszym kontaktom nie dawał jakiejś ostatecznej przewagi. Ten drugi i trzeci kontakt czasem może okazać się ważniejszy. Nie u każdego i nie w każdej sytuacji oczywiście.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1945
Przeczytał: 40 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:14, 12 Maj 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
JanelleL. napisał:
Zastanawiając się jednak nad mechanizmami, przyszły mi w pierwszej chwili na myśl skojarzenia związane z odczuwaniem piękna materialnego, a piękno duchowe jest przecież czymś innym... choć :think: w pewnym sensie u podstaw jakiejś wrażliwości na nie, leżą podobne czynniki, tak mi się wydaje.

Ciekawa myśl z tą różną wrażliwością na piękno. Ale zastanawiam się na ile słuszna. Może różnimy się głównie SPOSOBEM percepcji piękna?...
Chociaż jednak chyba stawiałbym na to, że pewne osobniki jakoś do piękna w ogóle nie pasują, są tak z grubsza ciosane, tak mało wrażliwe, że piękno po nich spływa jak woda po kaczce.
Byłby w tym taki trop, że piękno jest w jakiejś części w UMIEJĘTNOŚCIACH ODCZUWANIA. Osoby bardziej subtelne, gotowe widzieć rzeczy na wiele sposobów będą miały chyba większe możliwości percepcji piękna, niż osoby myślące szablonowo. Potwierdzałoby to również, że do pewnego stopnia odczuwania piękna (np. muzyki) można się nauczyć, uwrażliwić.
W ogóle "wrażliwość" jest tu chyba słowem - kluczem.


Jak to jest zatem? ..czy ta umiejętność odczuwania jest nam dana, jakby "odziedziczona w genach", czy bardziej wyuczona, a raczej "naumiana" (:wink:) ..i ten sposób myślenia? Czy to jest tak, że pewne jednostki są w ogóle, z zasady już, niezdolne do takiego sposobu odczuwania, czy może bardziej, na takie wychowane. Jest wiele osób, które żyją w okowach spraw codziennych, związanych z zaspokojeniem niemal wyłącznie potrzeb materialnych i nie tych wystarczających, lecz znacznie wygórowanych, wręcz czyniąc z tego sens własnej egzystencji, do tego stopnia, iż nie dostrzegają niczego poza tym. Tak też byli wychowywani i tak wychowują własne dzieci. Ich dostrzeganie piękna ogranicza się do dostrzeżenia super samochodu, wystawnego domu, mebli, wyposażenia, ciuchów, fryzur, itd... :think: to chyba lepiej, niźli nie dostrzegać niczego, ale skoro są zdolni do podziwu rzeczy materialnych ...to znaczy, że może nie są niewrażliwi na piękno w ogóle, lecz tak została ukierunkowana ich wrażliwość, poprzez wychowanie w materializmie i konsumpcjonizmie...i z moich obserwacji mogło by to być jakąś przyczyną... Wciąż pozostaje też jakby to pytanie, czy nasza psychika na starcie to taka biała kartka, czy mamy "wgrane" w nią już jakieś preferencje, które mogą bardziej niż sposób wychowania wpywać na naszą np. umiejętność odczuwania.


Michał Dyszyński napisał:

JanelleL. napisał:
Jeśli chodzi już o samo odczucie piękna duchowego ... myślę, że to jest tak, iż mamy lub nie, na podstawie naszych pierwszych kontaktów z otoczeniem, z bliskimi przyjęte pewne wzorce, może nawet nie jesteśmy tego świadomi, gdyż przyjmujemy je wówczas, gdy nasza świadomość nie jest jeszcze w dostatecznym stopniu rozwinięta .... i wedle tych wzorców, albo szukamy czegoś, lub nie szukamy może, a napotykając, zauważamy takie piękno, o podobnych cechach, na które jesteśmy indywidualnie wrażliwi lub w przypadku ich braku, czy niedostatecznego ich zarysowania, szukamy nie wiedząc czego, jakby po omacku, kierując się jakimiś potrzebami wewnętrznymi, które chyba każdy w mniejszym lub większym stopniu odczuwa, by doznać dobra, piękna...i taką drogą idąc sami budujemy sobie ten "wzorzec" w jakiś świadomy już sposób.

Ciekawy opis. Choć ja bym tym pierwszym kontaktom nie dawał jakiejś ostatecznej przewagi. Ten drugi i trzeci kontakt czasem może okazać się ważniejszy. Nie u każdego i nie w każdej sytuacji oczywiście.


Na pewno tak.... i ja też tego nie czynię. Czasem samo dobro doznane w domu rodzinnym, piękno wewnętrzne matki, ojca, babci itp. jest tak niezmierne, iż trudno znaleźć póżniej coś, co by temu mogło dorównać, a kiedy tak nie jest, to nie ma podstaw do jakiejś przewagi, a tym bardziej ostatecznej :wink:. Czym nieco innym jest piękno, które dostrzegamy w płci przeciwnej ...choć wzorce wyniesione z domu (które akceptowaliśmy, lub nie) na pewno mają duże znaczenie...a także pierwsze kontakty, zwłaszcza te udane pozostawiają jakiś ślad, czyli znów wzorzec jakiejś całości, lub tylko pewnych cech, którego w późniejszych kontaktach się szuka, co decyduje często o kolejnym wyborze(wyborach).
Ale nie tylko o jakieś związki rodzinne, uczuciowe, w ogóle bezpośrednie międzyludzkie tu chodzi, w temacie tego odczuwania piękna ... Odczuwa się przecież piękno duchowe innych wyrażone przez nich słowem, obrazem, muzyką ..zachwycamy się czyjąś twórczością i stajemy się wrażliwi na taką właśnie, a nie inną - chcemy z nią obcować, doznawać jej, ulegamy jej wpływowi, przyjmujemy do siebie to wyrażone przez kogoś piękno i ono staje się przez to też jakby częścią nas.


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Pią 22:27, 12 Maj 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5950
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 1:48, 13 Maj 2017    Temat postu:

@ JanelleL.:
Cytat:
bowiem nie jakimś spektaklem, widowiskiem, czy dziełem wystawionym na oceny krytyków ma być to piękno, a temu by po prostu trafiało do "odbiorcy" - tak to rozumiem.
Na jedno wychodzi, a właściwie jest to tym samym.
Chyba, że napisałaś "odbiorca" w znaczeniu "ja sam/sama".
Cytat:
Zastanawiając się jednak nad mechanizmami, przyszły mi w pierwszej chwili na myśl skojarzenia związane z odczuwaniem piękna materialnego, a piękno duchowe jest przecież czymś innym
Czymś innym, czyli czym? Jaka jest różnica? I jak rozróżniasz materialne od duchowego, wedle jakich kryteriów??
Cytat:
choć w pewnym sensie u podstaw jakiejś wrażliwości na nie, leżą podobne czynniki, tak mi się wydaje.
Jakie to czynniki?..
Cytat:
Ciekawi mnie na początek jak to jest, że jedni ludzie są bardziej, inni mniej wrażliwi na piękno - czy ta wrażliwość- jej jakby indywidualne natężenie, jest czymś danym nam na starcie, tak jak nasze ciało fizyczne, twarz... że mamy takie, a nie inne i może nam się podobać lub nie, możemy je akceptować, kształtować, albo poprawiać..ale było takie, a nie inne nam przypisane.
No, i jak to jest wg ciebie? Dlaczego tak? Czy u podstaw tego leży wartościowanie przekonań?..
Cytat:
Jeśli chodzi już o samo odczucie piękna duchowego ... myślę, że to jest tak, iż mamy lub nie, na podstawie naszych pierwszych kontaktów z otoczeniem, z bliskimi przyjęte pewne wzorce, może nawet nie jesteśmy tego świadomi, gdyż przyjmujemy je wówczas, gdy nasza świadomość nie jest jeszcze w dostatecznym stopniu rozwinięta .... i wedle tych wzorców, albo szukamy czegoś, lub nie szukamy może, a napotykając, zauważamy takie piękno, o podobnych cechach, na które jesteśmy indywidualnie wrażliwi lub w przypadku ich braku, czy niedostatecznego ich zarysowania, szukamy nie wiedząc czego, jakby po omacku, kierując się jakimiś potrzebami wewnętrznymi, które chyba każdy w mniejszym lub większym stopniu odczuwa, by doznać dobra, piękna...i taką drogą idąc sami budujemy sobie ten "wzorzec" w jakiś świadomy już sposób.
Czyli podstawą tego są wartości i przekonania [własne, choć przez nas samych tylko przetworzone, tak naprawdę]- tak?
Na razie nie "wnikam", skąd się te biorą z kolei, czym są, jakie są ich "mechanizmy" psychiczne, bo to by było raczej byt wiele na raz dla waszych "małych rozumków"...
;-P Ale i na to pora przyjdzie zapewne...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5950
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 1:57, 13 Maj 2017    Temat postu:

ODCZUWANIE PIĘKNA TO EFEKT SPRZĘŻENIA ZWROTNEGO "ZEKSTERNALIZOWANEGO" WARTOŚCIOWANIA WŁASNYCH [POZORNIE WŁASNYCH, W PEWNYM UJĘCIU] PRZEKONAŃ ORAZ NIEUŚWIADOMIONYCH WRAŻEŃ; głównie tych ostatnich właśnie w kontekście estetyki, piękna. Macie tu JUŻ definicję. Pewnie o wiele zbyt wcześniej, ale co tam...:wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5950
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 2:11, 13 Maj 2017    Temat postu:

@ JanelleL.:
Cytat:
ak to jest zatem? ..czy ta umiejętność odczuwania jest nam dana, jakby "odziedziczona w genach", czy bardziej wyuczona, a raczej "naumiana" ( ) ..i ten sposób myślenia? Czy to jest tak, że pewne jednostki są w ogóle, z zasady już, niezdolne do takiego sposobu odczuwania, czy może bardziej, na takie wychowane.
A co wpływa [bardziej] na w ogóle wszelkie przekonania ludzi, czyli na to, czym się kierują w świadomym postępowaniu??
Cytat:
skoro są zdolni do podziwu rzeczy materialnych ...to znaczy, że może nie są niewrażliwi na piękno w ogóle
Sformułowanie o treść sprzecznej w sobie wewnętrznie to jest.
Cytat:
Wciąż pozostaje też jakby to pytanie, czy nasza psychika na starcie to taka biała kartka, czy mamy "wgrane" w nią już jakieś preferencje, które mogą bardziej niż sposób wychowania wpywać na naszą np. umiejętność odczuwania.
Na to pytanie, na to zagadnienie już dawno jest znana odpowiedź. Sugeruję, byś poczytała trochę, nieco się pouczyła podstaw choćby psychologii, szczególnie psychologii rozwoju człowieka...
Cytat:
Czym nieco innym jest piękno, które dostrzegamy w płci przeciwnej ...choć wzorce wyniesione z domu (które akceptowaliśmy, lub nie) na pewno mają duże znaczenie...a także pierwsze kontakty, zwłaszcza te udane pozostawiają jakiś ślad, czyli znów wzorzec jakiejś całości, lub tylko pewnych cech, którego w późniejszych kontaktach się szuka, co decyduje często o kolejnym wyborze(wyborach).
Ano, ano tak...:)
Cytat:
Odczuwa się przecież piękno duchowe innych wyrażone przez nich słowem, obrazem, muzyką ..zachwycamy się czyjąś twórczością i stajemy się wrażliwi na taką właśnie, a nie inną - chcemy z nią obcować, doznawać jej, ulegamy jej wpływowi, przyjmujemy do siebie to wyrażone przez kogoś piękno i ono staje się przez to też jakby częścią nas.
Jest to internalizacja wzorców oraz wzmocnienie przekonań, wrażeń na zasadzie znów sprzężenia zwrotnego, na podstawie już przyswojonych, zaakceptowanych...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin