Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Piękne kobiety, piękni ludzie i miłość
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 24 tematy

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 4:03, 13 Maj 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
ODCZUWANIE PIĘKNA TO EFEKT SPRZĘŻENIA ZWROTNEGO "ZEKSTERNALIZOWANEGO" WARTOŚCIOWANIA WŁASNYCH [POZORNIE WŁASNYCH, W PEWNYM UJĘCIU] PRZEKONAŃ ORAZ NIEUŚWIADOMIONYCH WRAŻEŃ; głównie tych ostatnich właśnie w kontekście estetyki, piękna. Macie tu JUŻ definicję. Pewnie o wiele zbyt wcześniej, ale co tam...:wink:
Not so fast :nie: "Domem" wartości jest funkcja mózgu intyicyjnego. Wracając do Rupert Sheldrake, który testował możliwości odczuwania człowieka, że jest obserwowany mimo, iż oczu z tyłu nie ma - podobnie funkcjonuje empatia czyli mirror neurons, moralność i altruizm. Stąd już tylko “kroczek” do odczuwania piękna w każdym aspekcie życia. Jeśli zrobiłbyś mi fMRI to okazałoby się, że mam duży cingulate gyrus a badanie fizjologiczne skierowałoby się w stronę neuropeptyd, oksytocyny, opioidów, i prolaktyny. Intuicja pozwala nam odczuć kiedy mamy do czynienia z osobą nieuczciwą i wiedzieć powód zdarzania się czegos zanim się zaprezentuje. Naukowcy mieli by mniej problemów z pojmowaniem intuicji jeśli można byłoby przypisać jej funkcję partykularnej części mózgu. Intuicja nie jest linearna i pozwala na szeroki obraz problemu, szybką ocenę sytuacji, a tym samym szybką decyzję. Pozwala na bezbłędne czytanie intencji drugich i oszacowanie charakteru moralnego drugiego człowieka. Osoba funkcjonująca z poziom mózgu niższego nie zauważy piękna, bo kurczowo trzyma się podstaw Piramidy Masłowa. Odczuwanie piękna jest wprost proporcjonalne ze wspinaczką po Piramidzie Masłowa w stronę szczytu czyli samorealizacji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17371
Przeczytał: 103 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:29, 13 Maj 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Intuicja pozwala nam odczuć kiedy mamy do czynienia z osobą nieuczciwą i wiedzieć powód zdarzania się czegos zanim się zaprezentuje. Naukowcy mieli by mniej problemów z pojmowaniem intuicji jeśli można byłoby przypisać jej funkcję partykularnej części mózgu. Intuicja nie jest linearna i pozwala na szeroki obraz problemu, szybką ocenę sytuacji, a tym samym szybką decyzję. Pozwala na bezbłędne czytanie intencji drugich i oszacowanie charakteru moralnego drugiego człowieka. Osoba funkcjonująca z poziom mózgu niższego nie zauważy piękna, bo kurczowo trzyma się podstaw Piramidy Masłowa. Odczuwanie piękna jest wprost proporcjonalne ze wspinaczką po Piramidzie Masłowa w stronę szczytu czyli samorealizacji.

Z jednej strony to prawda - intuicja na to POZWALA. Jest jednak i druga strona medalu - jakże często te wskazania intuicji można sobie o kant tyłka potłuc...

Tu znowu odwołam się do pewnych moich osobistych doświadczeń. Uważam, że też doceniam rolę intuicji, jest ona dla mnie ważna, dała mi wiele cennych wskazówek. Nawet prawie nazwałbym się intuicjonistą. Prawie...
Bo jednocześnie po ustawieniu na szali tych przypadków, gdy intuicja dała mi ważne wskazówki, a na drugiej przypadki, gdy zawiodła, to nie wiem, w którą stronę wychyliłaby się strzałka. Naprawdę nie wiem.
Widziałem kiedyś w TV program - wywiad z pewnym psychologiem - couchem - terapeutą. Mądry facet mi się wydał. Powiedział on jedną ważną prawdę - INTUICJE NICZEGO NIE PRAGNĄ WERYFIKOWAĆ, one zawsze akceptują rzeczy - jakie się objawiły: sprzeczne, to sprzeczne, nie przeszkadza, głupie - ależ skąd! Na pewno mądre...
Intuicja (dopóki nie będzie wspomagana intelektem) WSZYSTKO ŁYKNIE, wszystko zaakceptuje. Intuicja daje sobą manipulować na setki sposobów.
Tych przypadków gdy bardzo silne intuicje mnie zawiodły znam z doświadczenia na pęczki - ludzi, którzy wydawali się na początku niefajni, a później ich doceniłem, okoliczności, które okazały się inne, niż je odczytałem. Mnóstwo zdarzeń, sytuacji, rozpoznań.
Oczywiście nie zamierzam tu sprawy stawiać albo - albo. Dalej do pewnego stopnia w intuicję wierzę. Ale wierzę... trochę. Tzn. jak intuicja mi coś podpowie, to pierwsze co robię, to staram się jakoś niezależnie tę podpowiedź zweryfikować, intelektem rozpracować, rozłożyć na czynniki pierwsze, a potem poddać analizie. To okazało się znacznie lepsza strategią, niż poddawanie się intuicyjnym podszeptom. Bo im bardziej intuicji się słuchamy, tym bardziej się na nią uwrażliwiamy, tym bardziej emocjonalno - poznawczy szum zaczyna nam się wydawać rozpoznaniem świata. Ale to jakże często jest tylko szum - projekcja własnych lęków, chaotycznych wyobrażeń, wspomnień, gra pozorów.
Tak więc, gdy nie mam nic innego, albo gdy rzecz nie jest szczególnie ważna i mogę sobie pozwolić na luz, wtedy zdaje się bez obaw na intuicję. Gdy jednak chodzi o coś poważniejszego, to wkładam dużo pracy, aby od czystej intuicji odejść, sprawę na chłodno przemyśleć, kilka razy poddać w wątpliwość, zanim zdecyduję. I to mi się naprawdę sprawdza - tzn. gdy od tego odchodzę, to zaczynam popełniać ewidentne błędy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:11, 18 Maj 2017    Temat postu:

@ Dyskurs:
Cytat:
"Domem" wartości jest funkcja mózgu intyicyjnego.
W psychice nie ma zazwyczaj wyraźnych, jednoznacznych podziałów... Chociaż faktycznie bardzo wiele wartościowania odbywa się na poziomie intuicji, ale przede wszystkim emocji...
Cytat:
możliwości odczuwania człowieka, że jest obserwowany mimo, iż oczu z tyłu nie ma - podobnie funkcjonuje empatia czyli mirror neurons, moralność i altruizm
Znowu trochę mieszasz kwestie i mylisz pojęcia... Badania R. Sheldrake'a nad mniej rozwiniętymi zmysłami nie mają nic wspólnego właściwie z neuronami lustrzanymi, ani empatią. Moralność i poniekąd zawierający się w niej altruizm, to jeszcze inne pojęcia- bardziej złożone...
Cytat:
Pozwala na bezbłędne czytanie intencji drugich i oszacowanie charakteru moralnego drugiego człowieka.
Nie tak bardzo bezbłędne, ale w większości tak.
Cytat:
Odczuwanie piękna jest wprost proporcjonalne ze wspinaczką po Piramidzie Masłowa w stronę szczytu czyli samorealizacji.
Niezbyt akurat tak to jest; to bardziej złożona kwestia...

Ale ogólnie treść tego twego wpisu zacytowanego jest w przybliżeniu zgodna z Prawdą...
:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:56, 18 Maj 2017    Temat postu:

@ Michał D.:
Cytat:
jakże często te wskazania intuicji można sobie o kant tyłka potłuc
Najczęściej wtedy, gdy to już nie jest "czysta" intuicja, tylko rozważania o tym, co podpowiada...
Cytat:
Bo jednocześnie po ustawieniu na szali tych przypadków, gdy intuicja dała mi ważne wskazówki, a na drugiej przypadki, gdy zawiodła, to nie wiem, w którą stronę wychyliłaby się strzałka. Naprawdę nie wiem.
Przede wszystkim nie wiesz- bo to bardzo trudno rozpoznać, bo nie ma jednoznacznych granic- co "wypływało" z intuicji, a co ją już nie było [czyli rozumek się wtrącił] albo co nią jeszcze nie było [np. emocjonalne bardziej przeczucia].
Cytat:
Powiedział on jedną ważną prawdę - INTUICJE NICZEGO NIE PRAGNĄ WERYFIKOWAĆ, one zawsze akceptują rzeczy - jakie się objawiły: sprzeczne, to sprzeczne, nie przeszkadza, głupie - ależ skąd! Na pewno mądre.
Bo intuicja już to czy tamto zweryfikowała- tylko świadomość jeszcze nie wie o tym! Intuicja nigdy nie jest "głupia", bo bazuje na "pierwotnym doświadczeniu, również wstecz bardziej, niż życie jednego osobnika".
Cytat:
Intuicja (dopóki nie będzie wspomagana intelektem) WSZYSTKO ŁYKNIE, wszystko zaakceptuje.
Absolutnie nie! Jedynie to, co zna z doświadczeń "niemieszczących się" w świadomości- czyli Prawdę niezmanipulowaną spekulacjami rozumu. Dlatego zazwyczaj najlepiej się nią kierować.
Cytat:
Intuicja daje sobą manipulować na setki sposobów.
Odwrotnie: To rozum sam sobą manipuluje na setki sposobów! Intuicja "wie" to, co jest, co było raczej.
Cytat:
Tych przypadków gdy bardzo silne intuicje mnie zawiodły znam z doświadczenia na pęczki - ludzi, którzy wydawali się na początku niefajni, a później ich doceniłem, okoliczności, które okazały się inne, niż je odczytałem. Mnóstwo zdarzeń, sytuacji, rozpoznań.
Zdaje się, że mylisz tu trochę intuicję z tzw. pierwszym wrażeniem, ale już bardziej świadomym. Chociaż znowu nie zachodzi pod tym względem konkretna granica "stała". Jednak intuicja opiera się bardziej na wcześniejszych doświadczeniach [nie tylko osobistych], a pierwsze wrażenie, na aktualnym wrażeniu...
Cytat:
Ale to jakże często jest tylko szum - projekcja własnych lęków, chaotycznych wyobrażeń, wspomnień, gra pozorów.
Gdy ma się "zrytą głowę" poprzez rozumowe "kombinacje" w życiu; dziecięca intuicja prawie nigdy się nie myli...
Cytat:
tym bardziej emocjonalno - poznawczy szum zaczyna nam się wydawać rozpoznaniem świata
Prawie każde działanie zaczyna się od emocji, od przyporządkowania stopnia stresu, czyli ważności- nawet to najbardziej "racjonalne".
Cytat:
Tak więc, gdy nie mam nic innego, albo gdy rzecz nie jest szczególnie ważna i mogę sobie pozwolić na luz, wtedy zdaje się bez obaw na intuicję. Gdy jednak chodzi o coś poważniejszego, to wkładam dużo pracy, aby od czystej intuicji odejść, sprawę na chłodno przemyśleć, kilka razy poddać w wątpliwość, zanim zdecyduję. I to mi się naprawdę sprawdza - tzn. gdy od tego odchodzę, to zaczynam popełniać ewidentne błędy.
Bywa i tak. W końcu intuicja, to też [tylko] wiedza, ale ta bardziej pierwotna i ukryta...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17371
Przeczytał: 103 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:59, 19 Maj 2017    Temat postu:

Temat piękna w kontekście mądrości i światopoglądu uważam za MOCNO NIEDOCENIONY.
Typowy myśliciel - filozof ceni sobie prawdę, słuszność, logikę; a piękno?... to takie ulotne, niekonkretne, subiektywne, może dla artystów, poetów, ale nie do rzetelnego zajmowania się dla poważnych myślicieli. Tymczasem według mnie bez piękna cała układanka w życie, prawdę, mądrość, szczęście PO PROSTU SIĘ NIE DOMYKA.
W moim odczuciu prawda i mądrość jest też szczególną postacią piękna - to piękno umysłu. Dobro i miłość to piękno serca, a Bóg, człowiek, świadomość stanowią piękno jestestwa. Bez włączenia aspektu piękna w myślenie wali się w gruzy, traci sens; ostatecznie żyjemy, trwamy, bo jest w tym piękno.

Piękno to szczególna forma odpowiedzi na pytanie: dlaczego?
- Odpowiedź piękna jest prosta: BO TAK! BO TAKIE JESTEM!
Imię Boga znaczy "Jestem", ale to znaczenie sięga głębiej niż tylko do poziomu "istnieję". "Jestem" oznacza "daję się rozpoznać, odczuć", a skoro ktoś odczuwa, to efektem jest odbiór bezpośredni - w przypadku Boga jest nim odczucie niewysłowionego piękna.
Czym jest jednak piękno?
- harmonią?... chyba też.
- dopasowaniem do umysłu i uczuć odbiorcy?... - niewątpliwie
- zachwyceniem, czyli ODKRYCIEM i WZBOGACENIEM SIĘ DUCHOWYM? - na pewno. Piękno PORUSZA - tam w środku, głębiej, powoduje, że nie możemy być obojętni.
- nadaniem samoistnej wartości - przy czym mechanizm tego nadania jest nieznany, nie algorytmiczny - lecz indywidualny, swoisty dla odbiorcy


Religie nieraz działają tak, jakby chciały ludziom popsuć odbiór piękna Boga i zastąpić je przymusem i nudą. Wiele wizji raju jest w odbiorze nieatrakcyjnych - na łące siedzi kupa luda, rozglądają się, wąchają kwiatki. Nooo, czasem jeszcze śpiewają zgodnym chórem. Tak można przez kilka godzin, no - dzień, dwa, ale więcej? - to byłaby straszna nuda. Sytuację atrakcyjności raju ratuje w tym obrazie piekło - tam jest źle i strasznie, więc większość ludzi pewnie ostatecznie wybierze najnudniejszy raj, byle tylko nie trafić w wieczny ogień. Nudne piękno?...

Prawdziwe piękno nie jest ani trochę nudne! Piękno ze swej istoty jest niejako przeciwieństwem nudy - ono angażuje umysł i uczucia na maksa, wciąga swoją mocą, uwodząc nieodparcie. Wobec prawdziwego piękna można zapomnieć oddychać, a pełen opad szczęki zostawia patrzącego na pozycji kogoś, kto zapomniał o wszystkim, bo zobaczył TO. Czyli odczuł piękno.

Jest jakaś grupa religijnych nauczycieli, którzy uwierzyli w Boga jako władcę Przymusu. Dla nich Bóg się gniewa na ludzi, bo są nieposłuszni, a taka zniewaga jak samodzielne reagowanie i myślenie miałaby zasługiwać na najgorszą karę. Tak sobie właśnie wyobraża spora część religijnych wyznawców. Dla nich liczy się konkret - a najlepszym z konkretów jest kara i przymus. Serca tych ludzi, ich wiara w Boga, jako Prawdziwe Dobro została zastąpiona wiarą w Ostateczne Rozliczenie z Win. Ale kto uwierzył w ostateczną Moc Oskarżania będzie rozliczony właśnie prawem oskarżania - dostanie to, w co wierzył, co jest JEGO. Lepiej jest zapisać się do innego klubu - do klubu Przebaczenia, Miłości i Oddania się Pięknu. To też nie jest łatwe, bo przebaczenie nie jest prostym zapomnieniem, nie polega na anulowaniu tego, co się stało ale UJRZENIU NASZYCH CZYNÓW W ZROZUMIENIU, w głębszym sensie. Są ludzie, którzy boją się rozumieć, wierzą, że od rozumienia się wykręcą, że tylko powiedzą "tak, jestem posłuszny/a, zgadzam się", a sprawa zostanie załatwiona. Ale tak nie będzie, bo w tym byłby fałsz. Zaś przebaczenie dopiero wtedy się dokonuje, gdy zachodzi W PRAWDZIE. Więc dla niektórych trud przebaczania, wynikający z pracy szukania zrozumienia stanie się brzemieniem niezwykle ciężkim.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 0:51, 22 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 2082
Przeczytał: 29 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 15:59, 21 Maj 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
@ JanelleL.:
Cytat:
bowiem nie jakimś spektaklem, widowiskiem, czy dziełem wystawionym na oceny krytyków ma być to piękno, a temu by po prostu trafiało do "odbiorcy" - tak to rozumiem.
Na jedno wychodzi, a właściwie jest to tym samym.
Chyba, że napisałaś "odbiorca" w znaczeniu "ja sam/sama".


Czyli, że niby robi się spektakl dla samego siebie? ..chyba jednak bardziej lub mniej z myślą o innym odbiorcy (odbiorcach), dla siebie samego to może jakoś na próbę :wink:
Chociaż osoby narcystyczne może i bardziej dla samych siebie.

Piotr Rokubungi napisał:

Cytat:
Zastanawiając się jednak nad mechanizmami, przyszły mi w pierwszej chwili na myśl skojarzenia związane z odczuwaniem piękna materialnego, a piękno duchowe jest przecież czymś innym
Czymś innym, czyli czym? Jaka jest różnica? I jak rozróżniasz materialne od duchowego, wedle jakich kryteriów??


... piękno duchowe kojarzy się mi z posiadaniem cech charakteru, osobowości, które ja uznaję jako piękne, dobre ... to taki subiektywne odczucie, bowiem każdy może nieco inaczej odbierać, oceniać takie same cechy, choć pewne są zaliczane przez ogół np. jakąś społeczność do kanonów..
Piękno materialne, np.przedmiotów którymi się otaczamy, naszych domów, tego w co się ubieramy, co chcemy posiadać .... :think: też może świadczyć o pewnych cechach charakteru ..pieknych lub nie.... i taki cytat z filmu, który mi utkwił w pamięci Książe do księżnej podczas jej rozbierania przed nocą poślubną: "Nigdy nie mogłem zrozumieć czemu kobiece stroje muszą być takie skomplikowane" na co ona "Chyba w ten sposób wyrażamy swoją osobowość", " co masz na myśli?", "Mężczyźni mają na to wiele sposobów, nam pozostają kapelusze i suknie".
Pod warunkiem, że owe rzeczy materialne są dokładnie na naszą miarę - bez stwarzania sztucznych pozorów - a z tym już dużo gorzej jest.
Chociaż te pozory właśnie, mogą też świadczyć o naszych wyobrażeniach o sobie, o tym jakie są nasze wzory, do czego chcemy dążyć, w jakim kierunku, l - to takie budowanie siebie na wyrost, jakby o kilka kroków do przodu, jest i w tym jakiś sens...nie, że tylko zakłamywanie, ubarwianie naszej osoby, czy naszej rzeczywistości.

Piotr Rokubungi napisał:

Cytat:
choć w pewnym sensie u podstaw jakiejś wrażliwości na nie, leżą podobne czynniki, tak mi się wydaje.
Jakie to czynniki?..


Trzeba chcieć coś zauważyć, przede wszystkim, zaobserwować, nie tylko patrzeć, ale i zobaczyć.


Piotr Rokubungi napisał:

Cytat:
Ciekawi mnie na początek jak to jest, że jedni ludzie są bardziej, inni mniej wrażliwi na piękno - czy ta wrażliwość- jej jakby indywidualne natężenie, jest czymś danym nam na starcie, tak jak nasze ciało fizyczne, twarz... że mamy takie, a nie inne i może nam się podobać lub nie, możemy je akceptować, kształtować, albo poprawiać..ale było takie, a nie inne nam przypisane.
No, i jak to jest wg ciebie? Dlaczego tak? Czy u podstaw tego leży wartościowanie przekonań?..


Może i wrodzona w pewnym stopniu, gdyż zależna częściowo od wrażliwości naszych zmysłów, czyli "aparatów odbiorczych" i "analizująco-wnioskujących" ale i podlegająca kształtowaniu poprzez rozwój umiejętności dostrzegania, słuchania itd... skupiania uwagi, nadawania czemuś ważności w ten sposób, a nie pomijajania...skutkującego bezmyślnym patrzeniem, słuchaniem a nie słyszeniem. Wartościowanie przekonań przy tym - tak...obserwacja, doświadczenie skutkują nabyciem przekonań, weryfikacją ich z przekonaniami innych, tego, co uznane jako dobre z tym co my uznamy jako dobre, piekne według nas i jak bardzo, czyli co za tym idzie i wartościowaniem.


Piotr Rokubungi napisał:

Cytat:
Jeśli chodzi już o samo odczucie piękna duchowego ... myślę, że to jest tak, iż mamy lub nie, na podstawie naszych pierwszych kontaktów z otoczeniem, z bliskimi przyjęte pewne wzorce, może nawet nie jesteśmy tego świadomi, gdyż przyjmujemy je wówczas, gdy nasza świadomość nie jest jeszcze w dostatecznym stopniu rozwinięta .... i wedle tych wzorców, albo szukamy czegoś, lub nie szukamy może, a napotykając, zauważamy takie piękno, o podobnych cechach, na które jesteśmy indywidualnie wrażliwi lub w przypadku ich braku, czy niedostatecznego ich zarysowania, szukamy nie wiedząc czego, jakby po omacku, kierując się jakimiś potrzebami wewnętrznymi, które chyba każdy w mniejszym lub większym stopniu odczuwa, by doznać dobra, piękna...i taką drogą idąc sami budujemy sobie ten "wzorzec" w jakiś świadomy już sposób.
Czyli podstawą tego są wartości i przekonania [własne, choć przez nas samych tylko przetworzone, tak naprawdę]- tak?
Na razie nie "wnikam", skąd się te biorą z kolei, czym są, jakie są ich "mechanizmy" psychiczne, bo to by było raczej byt wiele na raz dla waszych "małych rozumków"...
;-P Ale i na to pora przyjdzie zapewne...


No... zobaczymy w jakim kierunku pójdzie ewolucja rozumków :mrgreen: :-> ... :wink:


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Nie 16:03, 21 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:03, 21 Maj 2017    Temat postu:

@ JanelleL.:
Cytat:
Czyli, że niby robi się spektakl dla samego siebie? ..chyba jednak bardziej lub mniej z myślą o innym odbiorcy (odbiorcach), dla siebie samego to może jakoś na próbę
Chociaż osoby narcystyczne może i bardziej dla samych siebie.
Przemyśl, co napisałaś uprzednio: "bowiem nie jakimś spektaklem, widowiskiem, czy dziełem wystawionym na oceny krytyków ma być to piękno, a temu by po prostu trafiało do "odbiorcy".", a chyba zrozumiesz sama [o co ci chodzi w końcu]. Podpowiem: Kto ma być tym odbiorcą? Jeśli inna osoba/inne osoby niż ktoś sam, to już jest to jakiś pokaz dla- swego rodzaju- krytyków, prawda??
Cytat:
Piękno materialne, np.przedmiotów którymi się otaczamy, naszych domów, tego w co się ubieramy, co chcemy posiadać .... też może świadczyć o pewnych cechach charakteru ..pieknych lub nie.... i taki cytat z filmu, który mi utkwił w pamięci Książe do księżnej podczas jej rozbierania przed nocą poślubną: "Nigdy nie mogłem zrozumieć czemu kobiece stroje muszą być takie skomplikowane" na co ona "Chyba w ten sposób wyrażamy swoją osobowość", " co masz na myśli?", "Mężczyźni mają na to wiele sposobów, nam pozostają kapelusze i suknie".
Pod warunkiem, że owe rzeczy materialne są dokładnie na naszą miarę - bez stwarzania sztucznych pozorów - a z tym już dużo gorzej jest.
Chociaż te pozory właśnie, mogą też świadczyć o naszych wyobrażeniach o sobie, o tym jakie są nasze wzory, do czego chcemy dążyć, w jakim kierunku, l - to takie budowanie siebie na wyrost, jakby o kilka kroków do przodu, jest i w tym jakiś sens...nie, że tylko zakłamywanie, ubarwianie naszej osoby, czy naszej rzeczywistości.
Czyli zarówno piękno "duchowe", jak i "materialne" ma te same "korzenie"- w ludzkiej psychice; prawda? Poczucie piękna stamtąd pochodzi i jest poniekąd wspólnym mechanizmem psychicznym zarówno w odniesieniu do cech przedmiotów, jak i cech osób.
Cytat:
Trzeba chcieć coś zauważyć, przede wszystkim, zaobserwować, nie tylko patrzeć, ale i zobaczyć.
Miałem na myśli przekonania i wartości [ich].;-P :)
Cytat:
Wartościowanie przekonań przy tym - tak...obserwacja, doświadczenie skutkują nabyciem przekonań, weryfikacją ich z przekonaniami innych, tego, co uznane jako dobre z tym co my uznamy jako dobre, piekne według nas i jak bardzo, czyli co za tym idzie i wartościowaniem.
Ano, ano...:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17371
Przeczytał: 103 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:10, 22 Maj 2017    Temat postu:

JanelleL. napisał:
Jak to jest zatem? ..czy ta umiejętność odczuwania jest nam dana, jakby "odziedziczona w genach", czy bardziej wyuczona, a raczej "naumiana" (:wink:) ..i ten sposób myślenia? Czy to jest tak, że pewne jednostki są w ogóle, z zasady już, niezdolne do takiego sposobu odczuwania, czy może bardziej, na takie wychowane. Jest wiele osób, które żyją w okowach spraw codziennych, związanych z zaspokojeniem niemal wyłącznie potrzeb materialnych i nie tych wystarczających, lecz znacznie wygórowanych, wręcz czyniąc z tego sens własnej egzystencji, do tego stopnia, iż nie dostrzegają niczego poza tym. Tak też byli wychowywani i tak wychowują własne dzieci. Ich dostrzeganie piękna ogranicza się do dostrzeżenia super samochodu, wystawnego domu, mebli, wyposażenia, ciuchów, fryzur, itd... :think: to chyba lepiej, niźli nie dostrzegać niczego, ale skoro są zdolni do podziwu rzeczy materialnych ...to znaczy, że może nie są niewrażliwi na piękno w ogóle, lecz tak została ukierunkowana ich wrażliwość, poprzez wychowanie w materializmie i konsumpcjonizmie...i z moich obserwacji mogło by to być jakąś przyczyną... Wciąż pozostaje też jakby to pytanie, czy nasza psychika na starcie to taka biała kartka, czy mamy "wgrane" w nią już jakieś preferencje, które mogą bardziej niż sposób wychowania wpywać na naszą np. umiejętność odczuwania.

Myślę, że mamy wgrane pewne preferencje - choćby instynkty. Podobają nam się atrakcyjne osoby płci milszej naszym odczuciom.
Ale nie tylko rozpoznane instynkty wpływają na nasz odbiór piękna. Robiono kiedyś naukowe badania percepcji twarzy ludzkich - prawdziwych (fotografie) i tworzonych komputerowo. Oczywiście podobały się zwykle bardziej te prawdziwe, mniej te komputerowe. Ciekawy był jeden efekt - gdy komputerowa symulacja twarzy była prawie jako prawdziwa, ale jednak dało się wyczuć, że prawdziwą nie jest, wtedy percepcja takiej twarzy była zdecydowanie negatywne. Jakbyśmy mieli wewnętrznie, instynktownie zakodowany lęk przed fałszem.
To pewnie dałoby się wytłumaczyć ewolucyjnie - na zasadzie flagi BÓJ SIĘ TYCH, CO UDAJĄ INNYCH NIŻ SĄ. Tak właśnie przecież zachowują się drapieżniki - starają się wtopić w tło, udawać inne kształty itp. Osobnik, który miał z większym prawdopodobieństwem przetrwać powinien być wyczulony na subtelne różnice oddzielające fałsz od prawdy.
To sugeruje pewne wrodzone mechanizmy odczuwania piękna - np. chyba plusować będzie jakiś rodzaj SZCZEROŚCI. Rzeczy, które są niejako "zgodne z tym, czym być powinny" odbierane są jako właściwe, ładniejsze od tych, które są gorzej określone. I chyba to objawia się przy naszej percepcji piękna duchowego - tutaj (ja przynajmniej tak czuję, ale chyba jest to powszechna reguła) jakaś prawdziwość, otwartość, szczerość są w cenie, są odbierane jako coś atrakcyjnego. Fałsz jest brzydki. Ostatnio u mnie w rodzinie pojawił się temat kobiet, które przesadziły z operacjami plastycznymi i botoksem - jeśli jest to widoczne, jeśli twarz robi się jak maska, to nie tylko że nie poprawia to urody, ale wręcz ją psuje.
Podoba nam się szczery uśmiech. Dlaczego? Bo jest właśnie szczery.

Choć oczywiście samą szczerością nie da się zdefiniować piękna. To jeden z wielu elementów, choć chyba w pewien sposób ciekawy i znamienny.
Oczywiście odczuwanie piękna podlega też zmianom, kształtowaniu. W szczególności to co jakoś trochę opatrzone jawi nam się jako bezpieczne, ładne - lubimy znane piosenki, ludzie znajomi, nawet jeśli na początku niekoniecznie nam się podobali, to po jakimś czasie ich fizjonomie stają się nam milsze - jakoś tak pozytywnie opatrzone. Piękno jest złożonym fenomenem.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 1:10, 22 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 24 tematy

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 2:01, 22 Maj 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
"Domem" wartości jest funkcja mózgu intyicyjnego.

Piotr Rokubungi napisał:
W psychice nie ma zazwyczaj wyraźnych, jednoznacznych podziałów... Chociaż faktycznie bardzo wiele wartościowania odbywa się na poziomie intuicji, ale przede wszystkim emocji...
Nie , Piotr. Neuronauka jest tak precyzyjna, ze az "boli". Emocje to nosnik kodyfikowanych danych do naszej podswiadomosci w czasie snu. Przy pomocy tych emocji, ktore sa skorelowane ze zmyslem wechu mozesz plakac lub smiac sie. Mozesz dzialac w afekcie jesli "napadnie" Cie wspomnienie czegos traumatycznego. Kiedy przyjechalam do USA i nauczylam sie adekwatnie jezyka angielskiego po krotkim czasie zaczelam prace biurowa w sieci sklepow z "wyzszej polki". W hurtowni przez ktora przechodzilam do biura pracowal facet, ktory wydawal sie mily i uczynny.
W roku 1990, stracil prace, bo zostal aresztowany. W afekcie, dzgnal 24 letnia zone nozem nie raz ale 50 razy i nie pamietal, ze i jak to zrobil. Dzialal na funkcjach mozgu nizszego gadziej i emocjonalnej, ktore sciagaja krew z platow czolowych i zaklocaja myslenie logiczne a intuicja nie ma prawa funkcjonowac, bo nie ma platformy odskoczni. Chciala sie z nim rozwiesc a poszedl do jej mieszkania pod pretekstem dostarczenia poczty. Otworzyla mu i dzgnal ja 50 razy. Zostal skazany na dozywocie a w roku 2012 odmowiono mu wyjscie na zasadzie parole, bo popelnil w afekcie najbratalniejsze zabojstwo w Stanie.
[link widoczny dla zalogowanych]

Jak myslisz dlaczego nie mam problemu z pamietaniem jego imienia i nazwiska? Bo doswiadczenie tak traumatycznej tragedii mlodej kobiety spowodowala u mnie permanentna kodyfikacje imienia i nazwiska jej oprawcy, ze nie zapomne go do konca zycia. Jakim "zwierzem" trzeba byc w afekcie, zeby dzgac nozem 50 razy? Dlatego w petycji odmowy jest slusznie terminologia savage beast and monster mimo, iz oprawca twierdzil, ze zabil z "milosci".

Dyskurs napisał:
... możliwości odczuwania człowieka, że jest obserwowany mimo, iż oczu z tyłu nie ma - podobnie funkcjonuje empatia czyli mirror neurons, moralność i altruizm


Piotr Rokubungi napisał:
Znowu trochę mieszasz kwestie i mylisz pojęcia... Badania R. Sheldrake'a nad mniej rozwiniętymi zmysłami nie mają nic wspólnego właściwie z neuronami lustrzanymi, ani empatią. Moralność i poniekąd zawierający się w niej altruizm, to jeszcze inne pojęcia- bardziej złożone...
No offense dla Ruppert Sheldrake ale musi uklonic sie neuronauce.

Dyskurs napisał:
Pozwala na bezbłędne czytanie intencji drugich i oszacowanie charakteru moralnego drugiego człowieka.


Piotr Rokubungi napisał:
Nie tak bardzo bezbłędne, ale w większości tak.
Jest tak bezbledne przez doktora naturopatii w badaniu kinezjologicznym, ze wskaze Ci dokladnie w jakim punkcie ciala Twoja intencja i o jakiej czestotowosci energii sie zlokalizowala. Nasze komorki nie konsultuja sie z naszym ego. Macie opoznienie w rozwoju medycyny w Polsce a medycyna prewencyjna, jak przypuszczam, nie jest znana.

Dyskurs napisał:
Odczuwanie piękna jest wprost proporcjonalne ze wspinaczką po Piramidzie Masłowa w stronę szczytu czyli samorealizacji.


Piotr Rokubungi napisał:
Niezbyt akurat tak to jest; to bardziej złożona kwestia ...
Owszem. W wiekszosci, gdy dasz osobie bezdomnej mydlo, to go wyrzuci, bo woli pieniadze na papierosy, alkohol, i narkotyki. Sprawa higieny osobistej u podnoza Piramidy Maslowa czyli walka o przetrwanie jest drugorzedna. Walka o przetrwanie mozna lawo zadymic, zapic, zlub i zacpac - wszystkie w wielu przypadkach na smierc. Jest jeden wyjatek. Matka Teresa z Kalkuty, ktora podobno potrafila nawet w rynsztoku dopatrzec sie piekna kwitnacego kwiatu. Ale trudno okreslic ja jako osobe nieuposazona skoro nikt nie dokonal audytu finansow jej organizacji charytatywnch w sposob jaki powinien byc dokonany.

Piotr Rokubungi napisał:
Ale ogólnie treść tego twego wpisu zacytowanego jest w przybliżeniu zgodna z Prawdą ...


Co za ulga :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pon 2:27, 22 Maj 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:11, 22 Maj 2017    Temat postu:

@ Dyskurs: Sorry, ale nie odniosę się do tego, co napisałaś w swoim wpisie powyżej, bo tak bardzo tam namieszałaś, że nie uważam tego za warte komentowania. Dość często ci się to zdarza; a trochę szkoda, bo czasami piszesz naprawdę dosyć ciekawie i o interesujących sprawach. Ale- tak, jak powyżej właśnie- niekiedy tak mocno nie na temat, nieadekwatnie do opisywanej sprawy, mieszasz różne dyscypliny naukowe, medyczne, niekiedy nie mające ze sobą nic prawie wspólnego [przynajmniej nie na opisywanej płaszczyźnie], że do takiego galimatiasu trudno się sensownie odnieść.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17371
Przeczytał: 103 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:11, 22 Maj 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
@ Dyskurs: Sorry, ale nie odniosę się do tego, co napisałaś w swoim wpisie powyżej, bo tak bardzo tam namieszałaś, że nie uważam tego za warte komentowania. Dość często ci się to zdarza; a trochę szkoda, bo czasami piszesz naprawdę dosyć ciekawie i o interesujących sprawach. Ale- tak, jak powyżej właśnie- niekiedy tak mocno nie na temat, nieadekwatnie do opisywanej sprawy, mieszasz różne dyscypliny naukowe, medyczne, niekiedy nie mające ze sobą nic prawie wspólnego [przynajmniej nie na opisywanej płaszczyźnie], że do takiego galimatiasu trudno się sensownie odnieść.

Normalnie to podobne teksty Piotrowe mocno krytykuję. Ale ten - częściowo z racji na brak niefajnych określeń typu "głupi" itp. (bo "namieszałaś" nie jest w moim przekonaniu obelżywe) - trochę bym nawet poparł.
Trochę napiszę o odbiorze z drugiej strony tekstów, które tworzysz. Z jednej strony jest w tym jakaś chyba artystyczna wizja, więc może powinno się to akceptować, ale z drugiej jednak jak ktoś się włącza w jakąś dyskusję, to też oczekuje pewnego trzymania się tematu. A jak czytam wiele tych dyskursownych tekstów to właściwie nie wiem o czym one są - czasem o wszystkim i niczym na raz. Ostatecznie wychodzi na to, że tylko skroluję ekran, próbując rozpoznawać, czy czasem gdzieś coś nie pojawiło się w temacie, a kompletnie ignorując bardzo dalekie skojarzenia. I odpowiadać też nie mam ochoty, bo właściwie nie bardzo jest na co. Mam wrażenie, że pomieszał się dyskurs styl osobistego pamiętnika i luźnych myśli na dowolny temat z rozmową o konkretnych zagadnieniach. Gdyby tak dyskurs zechciała to uporządkować i pamiętnik prowadziła w dziale "Pamiętnik", myśli luźne w dziale np. "Moje luźne skojarzenia", zaś w odpowiedzi jakoś skupiła się na tematyce sygnalizowanej tytułem wątku, czy głównym tokiem treści, to pozostałym czytającym oszczędziłoby to pracowitego kręcenia kółkiem myszki skrolującej ekran.
Sorry, ale ludzie z grubsza wiedzą o czym chcą dyskutować w konkretnym wątku. Ja, gdy mnie coś nie interesuje, to nie wchodzę w takie wątki, nie czytam, ceniąc swój czas i wysiłek włożony w zrozumienie. I podobnie od siebie traktuję inne osoby - staram się trzymać tematu, aby ktoś kto zajrzy do jakiegoś tematu nie musiał przebijać się przez coś, co go nie interesuje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 24 tematy

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:20, 22 Maj 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
@ Dyskurs: Sorry, ale nie odniosę się do tego, co napisałaś w swoim wpisie powyżej, bo tak bardzo tam namieszałaś, że nie uważam tego za warte komentowania. Dość często ci się to zdarza; a trochę szkoda, bo czasami piszesz naprawdę dosyć ciekawie i o interesujących sprawach. Ale- tak, jak powyżej właśnie- niekiedy tak mocno nie na temat, nieadekwatnie do opisywanej sprawy, mieszasz różne dyscypliny naukowe, medyczne, niekiedy nie mające ze sobą nic prawie wspólnego [przynajmniej nie na opisywanej płaszczyźnie], że do takiego galimatiasu trudno się sensownie odnieść.

Bo w Polsce praktykujecie nauke specjalistyczna w "pudelkach" a w USA holistyczna :)

Dodatkowo, usilujesz (doslownie) zdominowac holism a nie da sie :)

Jestem w < niz 1% populacji swiata INFJ nie ma sily aby mnie zdominowac :)

[link widoczny dla zalogowanych]

Have a nice day - warmest regards and blessings :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 24 tematy

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:27, 22 Maj 2017    Temat postu:

Michal Dyszynksi napisał:
Sorry, ale ludzie z grubsza wiedzą o czym chcą dyskutować w konkretnym wątku.
Mozesz wyjasnic ten fenomen "ludzie z grubsza wiedza o czym chca dyskutowac w konkretnym watku"?

Bo jesli ma to byc watek inkwizycyjny I fundamentalistyczny bez cienia mozliwosci na kielkowanie (uwaga metafora) innowacji I empatycznej kreatywnosci, to prosze sciagnij maske I nie okreslaj sie jako katolik w mysl Ask not, what my ego wants. Ask, what would Jesus do. :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17371
Przeczytał: 103 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:34, 22 Maj 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michal Dyszynski napisał:
Sorry, ale ludzie z grubsza wiedzą o czym chcą dyskutować w konkretnym wątku.
Mozesz wyjasnic ten fenomen "ludzie z grubsza wiedza o czym chca dyskutowac w konkretnym watku"?

Bo jesli ma to byc watek inkwizycyjny I fundamentalistyczny bez cienia mozliwosci na kielkowanie (uwaga metafora) innowacji I empatycznej kreatywnosci, to prosze sciagnij maske I nie okreslaj sie jako katolik w mysl Ask not, what my ego wants. Ask, what would Jesus do. :)

Sorry, ale ja nie zrozumiałem o co Ci chodzi.
Od pewnego poziomu metaforyczności, holistyczności, czy kreatywności nakierowanej na wszystko co do głowy wpadło odbiorca jest już tylko zdezorientowany, a nie ma wrażenie, że o czymś dyskutuje.

Możesz mnie uznać za ograniczonego. I pewnie naprawdę tak jest. Uznajmy: JESTEM OGRANICZONY, bo nie łykam tak szerokiego strumienia skojarzeń, jakie przychodzą Ci do głowy. Jak się dostaję pod ten strumień, to mam jedynie odczucie chaosu, natłoku wrażeń, których nie jestem w stanie przetworzyć. Takie mam ograniczenie.

Naprawdę nie potrafisz pisać o jednej rzeczy na raz i zawsze musisz pisać o wszystkim?

PS
To nie ma nic współnego ani z empatią, ani fundamentalizmem.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 18:35, 22 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 24 tematy

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:35, 22 Maj 2017    Temat postu:

Zachowujecie sie Panowie jakbyscie mieli pewne napiecie ... te Wasze elaboraty roszczeniowe, normalnie torsji mozna dostac :) Ja jak mi cos nie odpowiada to tego nie czytam I kropka. A Wy nie tylko, ze czytancie, nie rozumiecie, nie potraficie poprosic grzecznie o klaryfikacje, a jest darmowa, to jeszcze nie potraficie przez prace nad soba powstrzymac sie od "dolowania" Bialoglowy I poroszczeniowania sobie tez po polsku :) Watek o pieknych kobietach, pieknych ludziach, I milosci, a Gospodarz wraz z "wrogiem" (zart) ale tylko od czasu do czasu wchodza w unie sierpa I mlota (prosze nie mylisc z ZSRR) I ciac I walic Bialoglowe :) A myslmy indywidualnie I kolektywnie jeszcze nawet nie zabrali sie tutaj do dzielenia sie robocza definicja piekna I tele jeszcze pracy, ze konca nie widac :)

Grow up before you grow old and smell the roses and coffee, of course :)

Deva Premal and Miten "All is welcome here"

https://youtu.be/_NN0Kvh4hu4


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pon 19:11, 22 Maj 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 24 tematy

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:51, 22 Maj 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Michal Dyszynski napisał:
Sorry, ale ludzie z grubsza wiedzą o czym chcą dyskutować w konkretnym wątku.
Mozesz wyjasnic ten fenomen "ludzie z grubsza wiedza o czym chca dyskutowac w konkretnym watku"?

Bo jesli ma to byc watek inkwizycyjny I fundamentalistyczny bez cienia mozliwosci na kielkowanie (uwaga metafora) innowacji I empatycznej kreatywnosci, to prosze sciagnij maske I nie okreslaj sie jako katolik w mysl Ask not, what my ego wants. Ask, what would Jesus do. :)

Sorry, ale ja nie zrozumiałem o co Ci chodzi.
Od pewnego poziomu metaforyczności, holistyczności, czy kreatywności nakierowanej na wszystko co do głowy wpadło odbiorca jest już tylko zdezorientowany, a nie ma wrażenie, że o czymś dyskutuje.

Możesz mnie uznać za ograniczonego. I pewnie naprawdę tak jest. Uznajmy: JESTEM OGRANICZONY, bo nie łykam tak szerokiego strumienia skojarzeń, jakie przychodzą Ci do głowy. Jak się dostaję pod ten strumień, to mam jedynie odczucie chaosu, natłoku wrażeń, których nie jestem w stanie przetworzyć. Takie mam ograniczenie.

Naprawdę nie potrafisz pisać o jednej rzeczy na raz i zawsze musisz pisać o wszystkim?

PS
To nie ma nic współnego ani z empatią, ani fundamentalizmem.
Sciagam Ci z empatia "naklejke" wlasna/label. Nie jestes ograniczony. Jestes :)

I postaraj sie zapamietac I odczuc, ze osoba ktora rozni sie od Ciebie najbardziej jest Twoim najskuteczniejszym nauczycielem, bo wyciaga Cie z "przylomow" myslowych :)

Tak jak jestesmy tacy sami w aspekie bycia introwertykami (ladowanie baterii zyciowych w domu) I osoba uporzadkowana (zaczynanie I konczenie spraw, spartanski styl zycia, etc.), nasza diametralna roznica jest w temparamencie NF versus ST czyli energia intuicyjna I odczuwajaca versus energia sensoryczna I logiczna/konceptualistyczna/mentacja :)

Moj Maz byl ISFJ I byl wykonawca moich wielu projektow, ktore powstawal jakby znikad gestalt. Byl skrupulatny I potrafil wszystko rozpracowac od A do Z. Relacja "NF" I "ST" to roznica pomiedzy "N" I "S" ale na speed, bo mobilizuje Twoja logike kiedy "biegasz" w mentacji szukajac jakiegos porzadku A do Z w chaosie :)

[link widoczny dla zalogowanych]

Charles Holt "I am"
https://youtu.be/MTra2uB6EsE
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:25, 22 Maj 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
@ Dyskurs: Sorry, ale nie odniosę się do tego, co napisałaś w swoim wpisie powyżej, bo tak bardzo tam namieszałaś, że nie uważam tego za warte komentowania. Dość często ci się to zdarza; a trochę szkoda, bo czasami piszesz naprawdę dosyć ciekawie i o interesujących sprawach. Ale- tak, jak powyżej właśnie- niekiedy tak mocno nie na temat, nieadekwatnie do opisywanej sprawy, mieszasz różne dyscypliny naukowe, medyczne, niekiedy nie mające ze sobą nic prawie wspólnego [przynajmniej nie na opisywanej płaszczyźnie], że do takiego galimatiasu trudno się sensownie odnieść.

Bo w Polsce praktykujecie nauke specjalistyczna w "pudelkach" a w USA holistyczna :)

Dodatkowo, usilujesz (doslownie) zdominowac holism a nie da sie :)

Jestem w < niz 1% populacji swiata INFJ nie ma sily aby mnie zdominowac :)

[link widoczny dla zalogowanych]

Have a nice day - warmest regards and blessings :)
Uważam, że jednak dość dobrze cię rozumiem, odbieram i w niemałej mierze zgadzam się treścią twoich wpisów. I wcale mi nie daleko do rozumowania holistycznego [chyba bardzo ten typ rozumowania u mnie dominuje], a nawet mistycyzmu częściowo...
Jednak niekiedy przesadzasz ze swoim "roztrzepaniem"...


P. s.: Wg m mnie, to ty, Dyskurs, naprawdę dużo wnosisz, chociaż tak mało konkretnie. Ale mimo tego jednak trochę za bardzo- jak na moje wyczucie- "rzucasz" hasłami, sloganami wyuczonymi i zamieszanie spore robisz. Chociaż, z takiego zamieszania często naprawdę sporo wynika- trochę, jak z "burzy mózgów". Więc uważam, że całkiem fajnie, iż tutaj pisujesz, ale nieco więcej samoopanowania, odrobinę więcej dyscypliny by się tobie przydało w tym, jak piszesz przynajmniej.
Ale doceniam twoje holistyczne podejście i w sumie to dość fajnie, że taka "inna" nieco jesteś.
:)


Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Pon 19:35, 22 Maj 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 24 tematy

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:02, 22 Maj 2017    Temat postu:

I jak Cie nie kochac, Piotr. Na zmiany sie nie zanosi I "byl czas przywyknac", bo ja tu juz 2 lata uzytkownika bede niedlugo swiecic. Trzeba bedzie jakies garden party zrobic. Garden boxes 4 sa, ale pomidory koktajlowe jeszcze nie posadzone, bo czasu braklo mimo, iz jest iluzja :)

A ogolnie, to tego uporzadkowanego slaczka od A do Z mam sporo na uczelni kiedy w grupie pomagamy sobie zdac Comprehensive Exams. Niektorzy a raczje niektore kobiety staraja sie postawic woz przed koniem ale tak sie nie da. Te egzaminy wymagaja tyle energii intelektualnej, fizycznej, emocjonalnej, I duchowej, ze nie mozna okresu przygotowawczego ktorym jest minimum 3 miesiace zdradzic niczym innym, bo sie egazminow nie zda. Mozna zdac poprawkowo ale po co tyle razy do uczelni tak daleko jezdzic, wydawac pieniadze na hotel, srodek lokomocji, inwestowac czas. Poniewaz przesunelam swoje z maja na lipiec zeby nie konkurowaly ze sledztwem o utrate tozsamosci przez shakowanie mojego system komputerowego, wiec obecnie powtarzam material aby utrwalic. Jeden mezczyzna juz sie obronil, wiec sluzy cenna rada. Jest Pastorem w TN I cwiczy wschodnie walki. Wartosciowy czlowiek. Mamy tez wsparcie Profesorow Doktorow jako Mentorow, ktorzy pragna naszego sukcesu :)

Co tutaj pragne przekazac, to ze nawet w srodku burzy zalu/in the midst of grief mozna znalezc siebie gdy ma sie Przyjaciol :)

Hans Zimmer "Tennessee" z filmu "Pearl Harbor"[/I]
https://youtu.be/1eIKVCmgt6U

"We are all in the gutter, but some of us look at stars." - Oscar Wilde

Tutaj tez znalazlam Przyjaciol, Ciebie, Michala, JanelleL., Semele, Wuja Zboja, Karola Ustawa, I jak kogos pominelam to niech sie nie obrazi. Fajnie jest podtrzymywac polskosc, co nie jest latwe gduy angielski na codzien w pracy, na uczelni, w domu, I 32 lata minelo. Mimo, iz niepokoja nas zmiany w Polsce (z 40 gosci na I Komunie Sw. wnuczki sasiadow polskich I 37 z polskimi korzeniami przebuwajacy hw moim domu w poprzedni weekend, wszyscy wypowiedzieli sie, ze zmiany sa dewastujace character moralny czlowieka), w jakis sposob czujemy sie jednak zwiazani z Macierza, mimo, iz w Jej zyciu juz nie uczestniczymy, bo jak potwierdzaja testomonials[/I gosci wielu Rodakow potrafi skutecznie zniechecic. Tutaj jest inne zycie, ktorego nikt kto nie mieszka tutaj od lat nie zrozumie ani nie zinterpretuje. Tutaj, jak ide do sasiada o cos spytac to klaniam sie nisko, bo wstepuje na jej/jego teren a wlasnosc jest nadana od Boga (nie partykularnej religii). Wspolzycie polega na budowie spjnej spolecznosci pomagajac sobie I wspolpracujac. Jak sie ktos "wychyli", to wychowuje ja/jego cala ulica. Tak bylo w Polsce, gdzie wychowywala cala ulica lub cala wioska ale komus przeszkadzalo, nie wiem. Mam nadzieje, ze odbudujecie Kraj od nowa I niech bedzie ostoja wspolpracy tworczej opartej na otwartosci na nowe idee - taka "burze mozgow" ale z piorunochronem, of course :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pon 20:21, 22 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17371
Przeczytał: 103 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:51, 22 Maj 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
I postaraj sie zapamietac I odczuc, ze osoba ktora rozni sie od Ciebie najbardziej jest Twoim najskuteczniejszym nauczycielem, bo wyciaga Cie z "przylomow" myslowych :)

Do roli nauczyciela musiałbym najpierw Cię mentalnie dopuścić - czyli np. chcieć czytać, zastanawiać się nad tym co piszesz. To nie jest takie proste, czy zakwalifikuję Cię do tej roli (nie mówią, na tak, ani na nie, albo na "częściowo").

Znowu tu wrzucę trochę mojej życiowej filozofii, bo to może wyjaśnić sytuację. Już dość dawno sobie ułożyłem ten temat - może ktoś czytający zainteresuje się tym podejściem...
Sprawa wygląda tak: JESTEŚMY (II dekada XXI wieku) ZALANI INFORMACJĄ. Informacji mamy nie tyle za mało, aby jej poszukiwać, co raczej NADMIAR - zewsząd dopływa mnóstwo informacji kompletnie zbędnych. Na szczycie zbędności są pewnie reklamy, szum, czy gadanie nie znanych nam ludzi. Raczej więc budujemy sobie odruchy jak się przed niechcianą informacją bronić, szukamy dobrych mechanizmów selekcji.
- Tu ważna uwaga osobista (taki jest Michał) - osobiście mocno czuję przesyt niechcianą informacja. W domu zwykle wyłączam radio, mało oglądam TV, wchodzę na dość ograniczoną liczbę portali w necie, wycinając dość dokładnie niechciane źródła (jak reklamy). Na facebook wchodzę średnio raz dziennie i zamykam go po średnio 20 sekundach, tylko po to, aby sprawdzić, czy nie ma do mnie ktoś czegoś WAŻNEGO. Mam osobiste nastawienie - jeśli nic o informacji nie wiem - traktuję ją jako niechcianą, bo I TAK NIE JESTEM W STANIE INFORMACJI O TAKIM STATUSIE PRZEROBIĆ.
Stworzyłem sobie pewne mechanizmy selekcji tego, co do mnie dociera.
1. zasada: jak coś nie wygląda na interesujące - odsunąć, zapomnieć
2. jak coś przypomina reklamę (jest namolne, agresywne albo napastliwie emocjonalne) - wyrzucić z pamięci i zapomnieć
3. jak coś dotyczy spraw odległych od moich - zignorować i zapomnieć!
4. jak w czymś jest kompletny brak reguł (chaotyczność) - uznać za śmieć, odsunąć, zapomnieć
5. Jak ktoś mnie oszukał, działa z premedytacją niezgodnie z moimi zasadami, albo w ogóle nie lubię jakiegoś źródła informacji - wypracowuję reguły ignorowania go i staram się zapomnieć.
6. jeśli ktoś z upodobaniem używa trybu twierdzącego, albo wywyższającego się (próbując mnie mentalnie poniżyć) - zasada jest prosta - won z takim przekazem! To przekaz albo od oszołoma, albo od głupca, albo od oszusta.

Od strony pozytywnej: aby coś wzbudziło moje autentyczne zainteresowanie musi spełnić WARUNEK RÓWNOWAGI, który jest jednocześnie filtrem dla informacyjnych śmieci. Ten warunek mówi nam, że rzecz nie powinna być jakoś sztuczna - nie epatować, ale informować konkretnie, emocje trzymać na wodzy, choć tez ich nie unikać, być otwartym na pytania, nie mienić się autorytetem, bo tak czynią oszuści.

Można by mój przepis na dopuszczenie przekazu informacyjnego do mnie jakoś zbiorczo określić jako TRYB ANTYREKLAMOWY i ANTYOSZUSTOWY. Typowa reklama stara się robić z umysłem dokładnie to, co jest swoistym przestępstwem wobec moich osobistych zasad informacji - stara się ściągnąć mnie w stronę niekontrolowanych sugestii, podświadomych emocji, oszołomić, "zamieszać w głowie" - tak, abym nie wiedział, czego właściwie chcę i zechciał to, co ktoś mi przygotował. Dla mnie reklama to swego rodzaju modelowy oszust i manipulant. Mój wróg! Kto wie, czy nie najważniejszy "diabeł" mentalny - czyli ktoś, kto próbuje mną zawładnąć.

W tym układzie - w związku właśnie bardziej z naszym tu dyskutowaniem - chcę zwrócić uwagę na aspekt CHAOSU. Sorry, ale od razu to jasno chcę zadeklarować PRZEKAZ Z SILNĄ DOMIESZKĄ CHAOSU, NIEOKREŚLONOŚCI Z DUŻYM PRAWDOPODOBIEŃSTWEM ZOSTANIE PRZEZ MOJE FILTRY POZNAWCZE UZNANY ZA WADLIWY. Wadliwość chaosu związana jest z moimi osobistymi cechami - z tym jak przetwarzam informacje. Przetwarzam je (relatywnie do średniej w populacji) raczej DOŚĆ GŁĘBOKO. Tzn. potrafię nad jedną rzeczą myśleć długo i uparcie. Nie idę szerokim frontem, a raczej wąską ścieżynką, wybierając do analizy (za to dokładnej) tylko nieliczne informacje. To ma swoje negatywne strony - jestem mało spostrzegawczy (znajomi znają moje wrodzone gapiostwo), unikam sytuacji, gdy informacje plyną do mnie szerokim strumieniem, jest ich dużo, są niepowiązane. Po prostu przy moim trybie pracy umysłu takie informacje i tak nie mogłyby być obsłużone, bo jeśli się na każdą poświęca więcej czasu i wysiłku (głębsza analiza), to tego czasu i sił po prostu nie starcza na jakąś cześć tego, co spływa. Tak już działam od kilkudziesięciu lat mojego życia, jest to moim nawykiem, wrodzoną cechą. I z bardzo dużym prawdopodobieństwem należy przyjąć, że się to nie zmieni. Tak więc z góry zastrzegam, że jeśli Ty, czy ktokolwiek inny zarzuci mnie mało spójnym, mocno "holistycznym", silnie rozwichrzonym i nieuporządkowanym strumieniem informacji, wrażeń etc. to po prostu zostanie zignorowany. Zrobię to mimochodem, automatycznie z jednej strony, ewentualnie rejestrując emocję w rodzaju "ojej, znowu ktoś na mnie zrzuca informacyjne śmieci". Tak więc jeśli chciałabyś się ze mną akurat komunikować, to chyba warto od razu zastrzec, że efektywność wymiany informacji będzie silnie zależna od tego, czy sposób przekazu będzie raczej skupiony, czy chaotyczny. W tym ostatnim przypadku raczej słabo nam wyjdzie dogadywanie, bo trafisz u mnie na barierę mentalną.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 24 tematy

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 5:09, 23 Maj 2017    Temat postu:

Michal Dyszynski napisał:
Do roli nauczyciela musiałbym najpierw Cię mentalnie dopuścić - czyli np. chcieć czytać, zastanawiać się nad tym co piszesz.
Czyli, jak mniemam, do tej pory nie czytasz ale piszesz sobie z muzom :)

Michal Duszynski napisał:
To nie jest takie proste, czy zakwalifikuję Cię do tej roli (nie mówią, na tak, ani na nie, albo na "częściowo").
Wow - czuje chlodny oddech na plecach :)

Michal Dyszynski napisał:

1. zasada: jak coś nie wygląda na interesujące - odsunąć, zapomnieć
2. jak coś przypomina reklamę (jest namolne, agresywne albo napastliwie emocjonalne) - wyrzucić z pamięci i zapomnieć
3. jak coś dotyczy spraw odległych od moich - zignorować i zapomnieć!
4. jak w czymś jest kompletny brak reguł (chaotyczność) - uznać za śmieć, odsunąć, zapomnieć
5. Jak ktoś mnie oszukał, działa z premedytacją niezgodnie z moimi zasadami, albo w ogóle nie lubię jakiegoś źródła informacji - wypracowuję reguły ignorowania go i staram się zapomnieć.
6. jeśli ktoś z upodobaniem używa trybu twierdzącego, albo wywyższającego się (próbując mnie mentalnie poniżyć) - zasada jest prosta - won z takim przekazem! To przekaz albo od oszołoma, albo od głupca, albo od oszusta.
Dosc skomplikowany ten Twoj system zarzadzania informacja. Szybciej jest przez odczuwanie. Dziala blyskawicznie i bezpunktowo :)

To tyle, zeby byl waski strumien informacj i nie bylo chaosu :)

-----------------------------------------------------------------------------------
To na gorze to "slaczek" dla Piotra :)

Piotr, myslisz, ze mam treme przed Michala "eliminacjami"? Nie, wracam do przeszlosci i widze siebie na scenie jako mala filigranowa dziewczynka, ktora pieknym glosem spiewa "Ej przelecial ptaszek" kladac konkurencje na "lopatki". U Metodystow jak przetlumaczylam i zaspiewalam "Najcichsza Obecnosci" wraz ze znajomym gitarzysta, ktory chwyty zagral ze sluchu podobnie jak ja nuty na pianinie, bo Diakon Marcin Gajda, M. D. nie byl w stanie zapisac w sposob w jaki robia to muzycy, wszycy plakali :)

Dzisiaj moim najskuteczniejszym nauczycielem byla osob o niskich intencjach. Dowiedzialam sie, ze sesje Medytacji Uwaznosci przynosza zamierzone efekty, bo na boodziec nie polecialy moje funkcje mozgu gadziego i emocjonalnego tylko poszly w ruch logika i intuicja. I Bogu niech beda dzieki :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Wto 5:19, 23 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17371
Przeczytał: 103 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:38, 23 Maj 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michal Dyszynski napisał:
Do roli nauczyciela musiałbym najpierw Cię mentalnie dopuścić - czyli np. chcieć czytać, zastanawiać się nad tym co piszesz.
Czyli, jak mniemam, do tej pory nie czytasz ale piszesz sobie z muzom :)
...

Piotr, myslisz, ze mam treme przed Michala "eliminacjami"? Nie, wracam do przeszlosci i widze siebie na scenie jako mala filigranowa dziewczynka, ktora pieknym glosem spiewa "Ej przelecial ptaszek" kladac konkurencje na "lopatki". U Metodystow jak przetlumaczylam i zaspiewalam "Najcichsza Obecnosci" wraz ze znajomym gitarzysta, ktory chwyty zagral ze sluchu podobnie jak ja nuty na pianinie, bo Diakon Marcin Gajda, M. D. nie byl w stanie zapisac w sposob w jaki robia to muzycy, wszycy plakali :)

Dzisiaj moim najskuteczniejszym nauczycielem byla osob o niskich intencjach.
To trochę nie tak. W pewnym sensie każdy jest moim nauczycielem. Wszystko mnie uczy - nawet hałas za oknem, czy wpadający przez szparę promień słońca. W tym sensie nauczycielem jesteś.

Ale, jak przypuszczam, chodzi o dość szczególny rodzaj bycia nauczycielem - takim, gdy godzimy się tej drugiej osobie (właśnie nauczycielowi) ODDAĆ KONTROLĘ nad pewnymi aspektami rozumowania, gdy komuś zaczynamy WIERZYĆ, nie mając przesłanek (wystarczających w tym sensie, że samodzielnie by one przeważyły).
Nauczyciel w takiej roli - połączonej właśnie z zaufaniem, oddaniem kontroli - to szczególna rola. Dopuszczenie kogoś do niej, przynajmniej w moim przypadku musiałoby być związane z przeświadczeniem, że osoba - kandydat na nauczyciela NOTORYCZNIE JEST W STANIE UKAZYWAĆ MI NOWE ELEMENTY MOJEGO ROZUMOWANIA, DAJĄCE SIĘ JAKOŚ ZWERYFIKOWAĆ NA MOIM POZIOMIE, ALE TAKIE, KTÓRYCH SAM NIE BYŁEM W STANIE WYROZUMOWAĆ.
Czyli, jeślibym np. próbował rozwiązywać zadania z matematyki, wiedząc jak wygląda rozwiązanie prawidłowe (niekoniecznie zawczasu, ale umiejąc zawczasu stwierdzać CZY jest prawidłowe) i dopiero z pomocą nauczyciela - kandydata rozwiązywałbym owe problemy, to po jakimś czasie pewnie doszedłbym do wniosku w stylu: oho, ten człowiek zawsze wie coś czego ja sam nie wiem, a to co on proponuje sprawdza się, ona wyraźnie więcej rozumie te problemy - może być moim nauczycielem.

Natomiast zdecydowanie i niejako Z MIEJSCA wywalam z mojej listy kandydatów na potencjalnych nauczycieli osoby które:
- po prostu uparcie domagają się posłuszeństwa im
- próbują zdobyć nade mną przewagę emocjonalną, walczą ze mną, licząc że za dobrą monetę wezmę ich upór i upierdliwość
- są gołosłowni - coś stwierdzają, nie umiejąc tego uzasadnić.
Wyróżniłem ten ostatni aspekt, bo w kontekście roli nauczycielskiej jest on ważny. Czasem ważniejsze jest nie tyle samo posiadanie rozwiązania, co PRZEŚLEDZENIE DROGI, jaką to rozwiązanie jest osiągane. Nauczyciel powinien być aktywny szczególnie na tym etapie, powinien WSKAZYWAĆ ŚCIEŻKI, POWIĄZANIA i ZALEŻNOŚCI, a nie arbitralnie ogłaszać to, czy tamto. Dlatego - w moim prywatnym systemie ocen - praktycznie każdy epizod arbitralności, jaki jest związany z kontaktem z daną osobą - potencjalnym nauczycielem, jest silną okolicznością na minus dla owej roli. Jeśli ktoś jest w przeważającym stopniu arbitralny w wypowiedziach, ten nie nadaje się na nauczyciela (choć chyba tutaj robię wyjątek dla źródeł typu Biblia, gdzie wiele stwierdzeń jest arbitralnych - ale tutaj nie mamy do czynienia z człowiekiem, tylko źródłem pisanym, do tego silnie zanurzonym mentalnie w starożytnym sposobie przekazu treści, gdzie arbitralność była normą).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17371
Przeczytał: 103 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:44, 17 Cze 2017    Temat postu:

Uwiedzenie
Przychodzę uwodzić cię pięknem moim
pięknem niezwykłym
i nieodpartym

będziesz się skręcać, wić z pragnienia
lgnąć do niego jak niemowlę do ciała matki
jak zmrożony strudzony wędrowiec do ciepła ogniska

Będziesz szukać tego mojego piękna
tęskniąc nieprzytomnie
marząc o mnie w ciągu dnia
śniąc o mnie w nocy

W końcu zrozumiesz
że żyć w oderwaniu nie potrafisz
że bez mojego piękna wszystko straci smak i barwę,
stając się jałowe i smutne
bez tego mojego piękna nie udźwigniesz siebie.

Michał Dyszyński Warszawa 17.06.2017
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17371
Przeczytał: 103 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:30, 04 Lis 2017    Temat postu:

Odnalezione, ale nie do końca
Piękno jest mocą poszukiwań
Zapowiada COŚ
a nie wiedząc co, będziemy pytali
będziemy ściskali i rozciągali się w uczuciach i myślach
aby choć trochę się zbliżyć
choć trochę doznać jeszcze
odkrywając jakby to coś
co się jawi, choć nigdy do końca
obiecując
i nawet jakby owej obietnicy dotrzymując
ale, niczym sprytny marketingowiec
zostawiając niedosyt tego, co jeszcze może się okazać
Będziemy w tych odkryciach
odkrywać to co poza nami, ale też
odkrywać siebie
odkrywać tę wrażliwość, która nami czuje...
odkrywać tylko częściowo
bo zawsze pozostanie coś jeszcze nieodgadnione
tak w sobie, jak i w tym co pięknem uwodzi
co woła nie dając się zrozumieć.
Choć przecież chyba to nie zrozumienie jakby tutaj chodzi...

Michał Dyszyński Warszawa 4.11.2017
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17371
Przeczytał: 103 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 17:32, 05 Lis 2017    Temat postu:

Kochanie dlaczegoś
Czy kochamy dlaczegoś, czy za bycie?
Jeślibyśmy kochali tak absolutnie bezwarunkowo, tak nie patrząc na nic
to znaczyłoby, że byłoby niezauważalne, gdyby obiekt miłości nam podmieniono
Bo gdyby nic nie zmieniało kochania
i zawsze odpowiedzią na pytanie o miłość było niezmienne "tak, kocham i nie pytam o nic"
to wynikałoby z tego, że nieważne jest JAKI ów ktoś jest
a wtedy aktywne stałoby się pytanie: czy kochamy kogoś, czy też samo kochanie
wszak obiekt miłości - jakiś konkretny i określony
w ogóle w tym układzie nie jest potrzebny.

Ale z drugiej strony, jeśli kochamy za coś i dlaczegoś
jeśli warunkiem miłości jest spełnienie takiego, czy innego wymagania
to też osoba kochana - jako całość, jako konkretny on, czy ona
schodzi na dalszy plan
wtedy miłość staje się bardziej narzuconą procedurą, programem do wykonania
a nie tym strumieniem uczuć, myśli i ducha skupionym na osobie

Więc jaka byłaby prawdziwa miłość?
Jak kochać, aby nie umniejszyć owej miłości i osoby kochanej
z jednej strony żądaniem okazania się jakoś
a z drugiej zlekceważeniam owej osoby, poprzez zignorowanie tego, jak się nam objawia?
- może tak gdzieś pomiędzy tymi przeciwstawnymi podejściami
albo jakby z boku nich, choć nawiązując w jakiś sposób

Michał Dyszyński Warszawa 5.11.2017


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 14:46, 06 Lis 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17371
Przeczytał: 103 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:55, 12 Sty 2018    Temat postu:

Spotkanie
Chciej mnie! - wyszeptała do siebie cicho dziewczyna
patrzyła na chłopaka
gdy on stanął w drzwiach
miał "coś takiego" w spojrzeniu
nie wiadomo kogo, czy czego szukał

Ma w sobie coś niewypowiedzianego!
.. ta dziewczyna
pomyślał chłopak
fajnie by było, gdyby kiedyś była moja.

Michał Dyszyński Warszawa 12.1.2018
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin