Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dostęp do broni palnej

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:01, 29 Lip 2016    Temat postu: Dostęp do broni palnej

Co jakiś czas odzywa dyskusja na temat postulowania większej, bądź mniejszej dostępności broni palnej dla obywateli. Sprawa z jednej strony dotyczy Polski, gdzie broń palna jest w posiadaniu bardzo niewielkiego odsetka ludności, a z drugiej strony USA, gdzie taką broń ma praktycznie każdy, kto zechce. W Polsce pojawiają się liczne głosy, że broń palna powinna być bardziej dostępna, zaś w USA, mówi się o ograniczaniu tej dostępności.

Nie będę ukrywał, że jest przeciwnikiem szerokiego dostępu do broni palnej. Argumenty za tą dostępnością uważam, w zdecydowanej większości, za chybione. Ale nie jestem też ortodoksem w tym względzie i zakładam, że w określonych warunkach, przy drastycznej zmianie sytuacji w kraju, może trzeba będzie inaczej podejść do sprawy.

Patrząc statystycznie na sprawę: W 2013 r. w Polsce zamordowano 574 osoby ...
Pod względem liczby zabójstw w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców Polska wypada lepiej niż większość państw naszego regionu.

[link widoczny dla zalogowanych]

Warto zwrocić uwagę na jeszcze jedną sprawę: "W Stanach Zjednoczonych mieszka około 5% ludności świata, ale w latach 1966-2012 miało tam miejsce 31% wszystkich masakr przeprowadzonych za pomocą broni palnej."
[link widoczny dla zalogowanych]


Porównując Polskę i USA mamy: [link widoczny dla zalogowanych]
W 2014 roku zabójstw z użyciem broni palnej było w Polsce 32 (w tym usiłowania zabójstw), czyli ok. 0,08 na 100 tys. mieszkańców (najczęściej podawana miara statystyczna).
W USA ta liczba jest na poziomie ponad 10 tys. zabójstw, co daje 3,1 na 100 tys. Tak więc na jednego mieszkańca w USA przypada ok. 40 razy więcej zabójstw z użyciem broni palnej.
Oczywiście, gdyby się tylko takim wskaźnikiem kierować, to mielibyśmy obraz dość tendencyjny. W końcu liczą się zabójstwa w ogóle i moze być tak, że brak broni palnej jakoś zwiększa np. liczbę (albo udział procentowy) zabójstw w inny sposób - np. nożem, pałką, czy przez uduszenie.
Tutaj jednak też Polska wypada lepiej, niż USA, bo mamy ogólną liczbę zabójstw w Polsce na 100k mieszkańców: 1,22; zaś w : 5,22.
Czyli w Polsce jest ponad 4 krotnie mniej wszelkich zabójstw, niż w USA.

Oczywiście trudno jest porównywać te kraje - Polska jest etnicznie dość jednorodna, USA zaś zróznicowane, a to jednak wśród czarnoskórych amerykanów jest znacznie większa przestępczość i liczba zabójstw. Poza tym są kraje - jak Islandia - gdzie broni palnej jest dużo, a zabójstw z jej użyciem mało.
[link widoczny dla zalogowanych]
Jeśli się spojrzy na statystyki światowe, to trudno jest znaleźć jednoznaczną korelację pomiędzy ilością posiadanej przez obywateli broni, a liczbą zabójstw. Choć niewątpliwie praktycznie nie ma krajów o dużej liczbie zabójstw, w których broni palnej jest naprawdę mało. To jest oczywiście zrozumiale, bo bronią palną zabija się najskuteczniej.

Jak wspomniałem jestem przeciwnikiem powszechnego dostępu do broni palnej. Ale główny mój argument nie jest związany z ilością zabójstw. Nie wiadomo właściwie co by się stało, gdyby w Polsce ludzie uzyskali powszechny dostęp do broni palnej - czy liczba zabójstw by wzrosła, czy zmalała. Za wzrostem byłaby na pewno większa łatwość dokonania zabójstwa, przeciw - większa możliwość obrony w wypadku napadu. Tyle, że liczba napadów na człowieka w Polsce, a już szczególnie powiązanych z zabójstwem ogólnie nie jest zbyt duża. Więc jeśliby ta liczba zmalała, to i tak ów efekt nie byłby silny statystycznie. W Polsce najwięcej zabójstw odbywa się w rodzinach, w afekcie, z użyciem tego co pod ręką, czyli najczęściej noża. I w tym zakresie dostępność bron palnej bardzo niewiele zmienia.
Ciekawe jest porównanie liczby zabójstw w krajach o powszechnym dostępie do broni palnej - właśnie jak USA, czy wspomniana Islandia, albo np. Szwajcaria (gdzie też jest mało zabójstw). Okazuje się, że decydują tutaj mocno złożone czynniki.
Wygląda na to, że społeczeństwa mocno zróżnicowane, konfliktowe, etnicznie niejednorodne charakteryzują się większą liczbą zabójstw. Ja bym jednak dołożył też swoistą kulturę, etos. W niektórych krajach panuje etos silnego faceta, który musi udowadniać swoją męskość, bezkompromisowość. Takie udowadnianie oddziaływa szczególnie na młodych mężczyzn, którzy nie czują się pełnoprawnymi, wartościowymi członkami społeczności, jeśli nie udowodnią swojej odwagi, męskiej siły. W tych społeczeństwach więc zabójstw robi się dużo więcej, bo młodzi ludzie silniej rywalizują, częściej sprawdzają się w walce, a przede wszystkim cenią sobie pewnego rodzaju kulturę agresji.
I to chyba jest właśnie mój główny powód przeciw powszechności dostepu do broni palnej. Gdy broń taka jest w zasięgu, gdy niejako przypomina o tym, ze trzeba walczyć, że agresja jest bliska, jako że jej symbol - przedmiot do zabijania - jest widoczny, to wszystko niejako "wychowuje" społeczeństwo do cichego przyzwolenia na przemoc. Oczywiście może być też i efekt odwrotny - tzn. broń może przypominać o pewnej nieodwracalności wyborów ludzkich - śmierć kończy życie, jest nieodwracalna, więc może warto zastanowić się nad kontrolą impulsów agresji.
Ale właśnie - kontrola impulsów.
W dobie terrorystów samobójców, w obliczu coraz to liczniejszej grupy desperatów, którzy zabijają i sami chcą zginać, słabnie argument zwolenników posiadania broni o "odstraszającej" jej mocy. Desperata zagrożenie śmierci nie odstraszy. A desperaci też niejako "hodują się" w atmosferze powszechnego dostępu do narzędzi zabijania.

Jednym z najbardziej bałamutnych, choć chyba najczęściej przytaczanych, argumentów o potrzebie dostępności broni palnej jest argument wolności. Zwolennicy dostępu do broni uważają ów dostęp za swego rodzaju symbol, gwaranta wolności obywatelskich. Ja tego kompletnie nie rozumiem.
Jako atrybut wolności można uznać wszystko co się chce. Może to być posiadanie domu, pracy (co popieram, a co nie jest jakoś gwarantowane), posiadanie motocykla, czy złotego kija od szczotki. W tym dla jakiejś grupy ludzi posiadanie narzędzia do zabijania jest jakimś szczególnym objawem prawa do wolności. To pewnie więcej wolności byłoby, jak by każdy mógł miec w swoim ogródku czołg. A jeszcze więcej, jak by każdy miał sporą bombę, niszczącą pół ulicy, albo i ładunek nuklearny, który mógłby posłużyć do zniszczenia miasta. Każdy może się upierać przy czym chce, jako gwaranci swojej obywatelskiej wolności.
Ja uważam, że wśród możliwych praw związanych z wolnością (dostęp do informacji, może internetu, prawo do poruszania się, zgromadzeń, prasy, słowa itp.) dołożenie prawa powszechnego dostępu do narzędzi łatwego zabijania innych ludzi jest tym najmniej przekonywującym. Uważam, ze to żadna wolność, jeśli wszyscy wokoło mieliby w szulfadach spluwy i każdy mający niezbyt zrównoważonego psychicznie sąsiada będzie musiał się martwić co się stanie, gdy temu ostatniemu ostatnie klepki w szarej istocie mózgu się obluzują. Ale oczywiście, w wielu krajach jakoś to działa, ludzie mają broń i masowo się nie zabijają. Ale w Polsce trochę bym się bał. Za dużo obserwuję w niej ludzi skrajnie sfrustrowanych, desperatów różnej maści. Oczywiście oni dalej moga zabijać - choćby rozpędzonym samochodem, nożem, czy kawałkiem cegły. Ale tak jest trudniej.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 13:48, 29 Lip 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 1 temat

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:28, 30 Lip 2016    Temat postu:

Najważniejsze w tym jest to, aby wszyscy [w miarę- przynajmniej większość] mieli równy dostęp, czyli aby była sprawiedliwość. Chociaż sprawiedliwość nie do końca i nie zawsze równa się równemu dostępowi... Wracając do meritum: nie jest tak istotne do jakiej broni będzie to dostęp, ani czy w ogóle- ważne, by wszyscy mieli jak najbardziej wyrównane szanse, równe siły, podobne środki "odstraszania". Tylko, że to utopia, bo człowiek zawsze dążył i dąży do uzyskania przewagi nad innymi. I co? Zakazać i pilnować każdego, żeby nie miał noża, żeby nie zrobił sobie z ułamanej gałęzi pałki?..
Czy jest na to jakieś dobre, sprawiedliwe, słuszne rozwiązanie? Prawnego, prewencyjnego, czy penitencjarnego raczej nie ma; chyba, że państwo policyjne, totalitarne...
Ale sposobu, rozwiązania trzeba szukać gdzie indziej, jak we wszystkich właściwie sprawach, które ludzi dotyczą: w ludzkiej psychice. Tej myśli na razie nie rozwinę, bo można by wiele na ten temat, ale chyba prawie każdy wie albo przeczuwa przynajmniej, o czym to...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:44, 26 Wrz 2016    Temat postu:

Prawo do noszenia broni, a zdrowie psychiczne
Od pewnego czasu PRAKTYCZNY ASPEKT prawa do noszenia broni widzę przede wszystkim w odniesieniu od poziomu zdrowia psychicznego, rozsądku obywateli.
Wyjaśnia to względnie prosty model.
Weźmy kraj, w którym wszyscy obywatele są racjonalni, zrównoważeni, rozsądni i uczciwi. W takim kraju zarówno noszenie broni (prawo do takiego noszenia), jak i zakaz noszenia broni NIE MAJĄ WPŁYWU na jakość życia. Rozsądni ludzie bowiem nie mają zamiaru nikogo zabijać, więc nie ma też kwestii, czy ktoś powinien posiadać broń do swojej obrony. Można by co najwyżej mówić potrzebach posiadania broni w celach sportowych albo hobbystycznych.
Weźmy druga stronę skali - kraj, w którym jest bardzo dużo ludzi niezrównoważonych emocjonalnie, wariatów, osobników skłonnych do agresji.
Znowu - tutaj dość trudno jest powiedzieć, czy zakaz noszenia broni jest pozytwyny, czy negatywny. Argument za noszeniem broni w takim kraju wygląda tak: jeśli jakiś wariat będzie komuś (rozsądnemu) zagrażał, to ten ma się czym bronić. Z drugiej jednak strony, jeśli broń tak w ogóle można nosić, to ma ją także ten osobnik niezrównoważony. Pytanie jest tylko KTO PIERWSZY WYCIĄGNIE SWOJĄ GIWERĘ. Gdy naprawdę dużo ludzi będzie miało w takim kraju broń, wtedy pewnie zabójstwa będą na porządku dziennym - jedni będą strzelali, bo mają nierówno pod sufitem, inni w obroni, jeszcze inni w zemście za wcześniejsze zabójstwa.
Czy gdyby w takim kraju był zakaz noszenia broni, to byłoby lepiej?
- Trudno powiedzieć. Myślę, zę ilość zabójstw by się zmniejszyła, bo byłyby trudniejsze. Z drugiej jednak strony zabijać się można nawet gołymi rękami, czy kamieniem a więc wariat będzie dalej mógł kogoś zabić. Tyle, ze słabemu wariatowi to może się nie udać, bo wielu jest silniejszych od niego i go powstrzymają. Jeśli w takim kraju jeszcze jako tako działają slużby publiczne, czyli mamy policjantów już z bronią, to chyba łatwiej sie ogarnie w takich przypadkach całą te sytuację, bo jednak policja ma większą przewagę nad tą całą rzeszą wariatów.
Jak to jest w rzeczywistych krajach?
- Tutaj mój prosty model chyba się załamuje. W rzeczywistych krajach na stan bezpieczeństwa obywateli wpływa dużo więcej czynników, niż te rozpatrywane - np. dostępność broni z nielegalnych źródeł, obyczajowość, napływ emigrantów, poziom praworządności (m.in. na ile możemy ufać policji) i wiele innych czynników. W tym wszystkim jednak dawałbym wskazanie w kierunku unikania powszechnego dostępu do broni palnej. Bo myślę, że broń palna powoduje, że zabija się względnie łatwo. I ludzie powoli przyzwyczajają się do takiego łatwego zabijania. Potem zaś trudno jest to zatrzymać, gdy broń jest łatwo dostępna. Ja osobiście, nawet gdyby mi przyniesiono do domu pistolet i powiedziano - masz, używaj kiedy uważasz za stosowne - pewnie bym się bał go użyć. Za dużo mam wyobraźni, poczucia odpowiedzialności, a pewnie zdeterminowany, bandzior wyprzedziłby mnie z łatwością w kwestii sięgnięcia po taki sposób oddziaływania na otoczenie, jakim jest strzelenie do człowieka.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 18:56, 28 Lis 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:53, 28 Lis 2017    Temat postu:

Ostatnio natrafiłem na takie opracowanie:
[link widoczny dla zalogowanych].
Jest ono pisane z pozycji zwolennika dostępu do broni palnej.

Tu dygresja:
Chciałbym w pewien sposób zaprotestować przeciwko używaniu ogólnego określenia "broń" w stosunku do konkretnego typu broni, czyli jej PALNEJ wersji. Bronią ogólnie może być wiele przedmiotów - mamy też np. broń jądrową. Tu warto dodać, iż dyskusja o szerokim dostępie do broni jądrowej byłaby chyba też ciekawa. Można by tu powtórzyć jakąś cześć argumentów dotyczących broni palnej, dodać nowe. Broń zaczyna się od zaawansowanych umiejętności w walce wręcz, poprzez broń, białą, palną jednostrzałową, dalej automatyczną, czy rozpryskową, aż do zaawansowanych rodzajów, stosowanych w nowoczesnych armiach świata, jak rakiety balistyczne, czy broń masowego rażenia. Poza tym nazwa "broń" sugeruje, jakoby ktoś raczej miałby się z pomocą owych urządzeń "bronić". Statystycznie jednak obrona wystąpi tu z grubsza tak samo często (albo nawet i rzadziej) jak atak. Sensowniej, bardziej zgodnie z praktyką, byłoby mówić o tych urządzeniach jako o NARZĘDZIACH ZABIJANIA.

Chciałbym dalej zwrócić uwagę na według mnie najgłówniejszy powód, dla którego ja jestem przeciwnikiem powszechnego dostępu do broni PALNEJ - powód IDEOLOGICZNO WYCHOWAWCZY.
Zadaję sobie pytanie: co powinienem odpowiedzieć swojemu dziecku, które zadało by mi następujące pytania:
Dziecko: Tato, co to jest ten dziwny metalowy przedmiot?
- To jest broń palna.
Dziecko: A do czego ona jest?
- Do zabijania ludzi. Dzięki broni palnej zabija się ludzi znacznie sprawniej, niż innymi metodami. Do tego właśnie broń palna jest przeznaczona, aby niewielkim wysiłkiem spowodować śmierć drugiego człowieka.
Dziecko: To chcesz zabijać ludzi?...
- No nie chcę, ale musimy się szykować, że będziemy czasem musieli zabijać ludzi.
Dziecko: Inni też będą chcieli nas zabić i mają u siebie broń palną?
- Tak dziecko. Wszyscy szykujemy się na to, aby się nawzajem zabijać, choć pewnie większość z nas ma nadzieję, że do tego nie dojdzie.
Tu powstaje to główne pytanie: czy jeśli STANDARDEM W MYŚLENIU jest opcja zabijania drugiego człowieka (ludzie mają w domach przedmioty właśnie przede wszystkim do tego celu służące), to należy się dziwić, że rosną kolejne pokolenia, które zabijanie ludzi traktują jako coś normalnego?


Wyobrażam sobie inną rozmowę z dzieckiem - w sytuacji, gdy w domu nie ma broni palnej.
Dziecko: dzisiaj dowiedziałem się, że w wojnach zginęło wiele ludzi, że ludize się zabijają.
Odpowiedź rodzica: Tak. Ludzie bywają dla siebie okrutni, ale tego nie chcemy, robimy wszystko co się da, aby takie sytuacje, gdy ludzie są zabijani, się nie powtórzyły.
Dziecko: A jak to robimy?
- Izolujemy złych ludzi, karzemy ich za podobne czyny, staramy się uczyć rozwiązywać spory pokojowo. Dlatego np. w naszym domu nie ma narzędzi służących do zabijania ludzi, myśl o zabiciu drugiego człowieka jest nam wstrętna, to jest coś zdecydowanie ANORMALNEGO, coś o czym ludzie właściwie nie powinni myśleć, brać pod uwagę siebie jako sprawców zabójstwa. Prawdą jest jednak, że - podobnie jako to bywało kiedyś - trzeba będzie zabijać w obronie. Dlatego mamy armię, policję, wyposażone w skuteczne narzędzia do zabijania. Dlatego też nieustannie śledzimy zachowania złych ludzi, którzy mogliby nam zagrozić. Może przyjdzie taki czas, że ktoś z nas zabije drugiego człowieka, ale dziś nie chcielibyśmy nikomu nawet sugerować tej opcji, nie chcielibyśmy, aby ludzie piastowali w swoich umysłach taką możliwość, jakoś przymierzali się do niej. Może to się jednak zmienić w sytuacji wielkiego zagrożenia. Ale tylko w takiej sytuacji.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 19:05, 28 Lis 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 1 temat

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:10, 29 Lis 2017    Temat postu:

Filmy oraz gry komputerowe przekazują, iż "zabili go i uciekł"...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:07, 29 Lis 2017    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Filmy oraz gry komputerowe przekazują, iż "zabili go i uciekł"...

Tak, mamy jeszcze kwestię filmów, gier, książek. Ale to jest inna sfera - NIE TA REALNA. W filmach tez latają smoki, których - jak wiemy - nie ma realnie. Uważam, że przemoc, wojna, cierpienie w sztuce JAK NAJBARDZIEJ POWINNY BYĆ. Jako przestroga!
Ważne jest jednak, abyśmy my w samych swoich przygotowaniach życiowych, wyborach opowiedzieli się - czy jesteśmy za, czy przeciw samej idei zabijania ludzi, czy traktujemy to zabijanie jako coś, co się zdarza, ale jest niechciane, czy jakoś się w tym lubujemy.
To trochę tak jak z załatwianiem potrzeb fizjologicznych - musimy te rzeczy robić, ale nie wystawiamy ich na widok publiczny, ukrywamy. Mówimy o nich tyle, ile trzeba, staramy się załatwić je sprawnie i skutecznie, lecz nie stanowią naszej chluby, nie budujemy wokół nich rozrywki (np. nie spotykamy się ze znajomymi, aby "posrać w miłym towarzystwie").
Myślę, że tak właśnie powinno być traktowane zabijanie - jak wizyta w toalecie - jeśli gdzie wyniknie konieczność zabijania (bo mamy ewidentne zagrożenie i innego sposobu nie ma), to pewnie napastnika zabijemy, ale nie będziemy się tym chlubić, zrobimy dalej wszystko, aby takie sytuacje się nie pojawiały, aby zniechęcić wszystkich tych, którym zabijanie mogłoby się spodobać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5762
Przeczytał: 1 temat

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:35, 29 Lis 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Filmy oraz gry komputerowe przekazują, iż "zabili go i uciekł"...

Tak, mamy jeszcze kwestię filmów, gier, książek. Ale to jest inna sfera - NIE TA REALNA. W filmach tez latają smoki, których - jak wiemy - nie ma realnie. Uważam, że przemoc, wojna, cierpienie w sztuce JAK NAJBARDZIEJ POWINNY BYĆ. Jako przestroga!
Ważne jest jednak, abyśmy my w samych swoich przygotowaniach życiowych, wyborach opowiedzieli się - czy jesteśmy za, czy przeciw samej idei zabijania ludzi, czy traktujemy to zabijanie jako coś, co się zdarza, ale jest niechciane, czy jakoś się w tym lubujemy.
To trochę tak jak z załatwianiem potrzeb fizjologicznych - musimy te rzeczy robić, ale nie wystawiamy ich na widok publiczny, ukrywamy. Mówimy o nich tyle, ile trzeba, staramy się załatwić je sprawnie i skutecznie, lecz nie stanowią naszej chluby, nie budujemy wokół nich rozrywki (np. nie spotykamy się ze znajomymi, aby "posrać w miłym towarzystwie").
Myślę, że tak właśnie powinno być traktowane zabijanie - jak wizyta w toalecie - jeśli gdzie wyniknie konieczność zabijania (bo mamy ewidentne zagrożenie i innego sposobu nie ma), to pewnie napastnika zabijemy, ale nie będziemy się tym chlubić, zrobimy dalej wszystko, aby takie sytuacje się nie pojawiały, aby zniechęcić wszystkich tych, którym zabijanie mogłoby się spodobać.
Osobiście stosunkowo niedawno zaakceptowałem w pełni taki pogląd, iż zabijanie [również siebie] jest po prostu nieracjonalne. A dość dobrym sposobem, rozwiązaniem jest izolowanie tych, którzy czynią szczególne zł innym od reszty społeczeństwa, ale przede wszystkim pomoc psychologiczna i motywowanie takich osób, by zrozumieli -podobnie, jak ja- że nie da się przeżyć bez wysiłku, a zabieranie jego owoców innym jest..hm..nieracjonalne m. in. również- z punktu widzenia zbiorowości ludzkiej. Po prostu: życie, to szanse- na zmiany, na współpracę, zamiast walki, na rozwój... Chociaż niezbyt wierzę, w grzech, w niebo, czy piekło, to uważam również, iż zabójstwo czy samobójstwo są traktowane, jako największe zbrodnie i grzechy, ponieważ odbierają te możliwość, szanse; a- z grubsza biorąc- raczej każdy człowiek na nie "zasługuje" w mniej więcej równym stopniu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:49, 16 Sty 2018    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]
Tam napisano, że
Cytat:
Teenagers in the United States are 82 times more likely to die from gun homicide

Teenagers also have significantly poorer outcomes in the United States.

Perhaps most startling, children between the ages of 15 and 19 are 82 times more likely to die from gun homicide in the United States than in peer countries.

America has 4.4 percent of the world’s population, but almost half of the civilian-owned guns around the world. Research shows that the more guns in a country, the more gun deaths. Conversely, states with fewer guns have fewer gun deaths.

Szokujące :shock: - aż 82 razy (!) częściej nastolatkowie są zabijani z broni palnej w USA w porównaniu do innych rozwiniętych krajów.

Nie będę ukrywał, że postrzegam USA jako trochę "dziki kraj", tzn. kraj ludzi w dużym stopniu mentalnie zaburzonych - chorobliwie lubujących się przemocy, bądź dominacji finansowej (Wall Street). W swoim czasie nawet miałem hipotezę, że skłonności do usprawiedliwiania przemocy w USA biorą się z doboru genetycznego. Jest zrozumiałe, że kraj powstały głównie z imigrantów, z ludzi opuszczających swoje rodzinne miejsca musi jakoś dać nadreprezentację osobników szczególnie przebojowych, odważnych (kto się obawia, ten zostaje w domu, nawet mając złe warunki), lecz (co jest tą samą cechą, tylko widzianą z innej strony) oczywiście agresywnych, dążących do dominacji, mniej skłonnych do zważania na etykę, potrzeby innych ludzi. Własny dom opuszczali często ludzie, którzy weszli w konflikt z prawem, którym "grunt się palił pod nogami". Czyli w USA powinno być z natury więcej "genów awanturniczych".
Problem z moją hipotezą jest taki, że jak napisano w podlinkowanym artykule, Australia (kraj do którego kiedyś zsyłano przestępców, zaś dzisiejsza ludność jest w znacznym stopniu ich potomkami) ma znacząco niższy poziom zabójstw i przemocy. Ale z tego co mi wiadomo, w Australii wdrożono jakieś wyjątkowo drakońskie prawo dotyczące posiadanie niebezpiecznych narzędzi. Nie wiem na ile to jest prawda, ale ktoś mi mówił, że mogą człowieka aresztować za noszenie śrubokręta. Jeśli jednak w Australii jest niski poziom przestępczości, a szczególnie tej związanej z zabójstwami, to świadczyłoby o sukcesie owego programu walki z agresją i przestępczością.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 22:00, 16 Sty 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:21, 16 Sty 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
aż 82 razy (!) częściej nastolatkowie są zabijani z broni palnej w USA w porównaniu do innych rozwiniętych krajów.

Po czasie przyszła mi do głowy jeszcze inna hipoteza, która odnosi się do dzikiej, brutalnej mentalności mieszkańców USA. Oglądam nieraz filmy w TV. Większość z tych wyświetlanych pochodzi z USA, choć spora część jest europejskich. Generalnie w filmach jest sporo przemocy - czasem krew leje się naprawdę gęsto. Jest jednak subtelna różnica pomiędzy pokazywaniem przemocy w typowym filmie z USA, a w filmie europejskim. Tą różnicę stanowi "zabijanie dla zabawy". Zauważyłem, że jednak w kinie europejskim, jak ktoś kogoś zabija, to dzieje się to w sposób drastyczny, wredny, zaś zabijający znacznie rzadziej (w porównaniu do produkcji hollywoodzkich) jest fajnym facetem. Amerykańskie filmy z kolei masowo raczą nas zabijaniem z uśmiechem na ustach, śmierć jest jak zmiana skarpetek - prosta i przyjemna, nie zostawiająca śladu na bohaterze, który wciąż jest tym miłym gościem. W Europie myśli się jednak o śmierci trochę inaczej. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:27, 12 Maj 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
aż 82 razy (!) częściej nastolatkowie są zabijani z broni palnej w USA w porównaniu do innych rozwiniętych krajów.


Nie będę ukrywał, że ten stosunek afirmujący licznych Amerykanów (nie wszystkich oczywiście, bo coraz więcej mamy zdań przeciwnych) do użycia broni palnej w jakiś sposób mnie mierzi, nawet zniechęca do tego kraju. I względy praktyczne są tu nawet na drugim planie. Sprawa jest bardziej emocjonalno - mentalna.
Ja widzę tak, że spora część osób z obywateli USA hołubi w sobie następującą z grubsza myśl: świat jest niebezpieczny, pojawiają się zagrożenia, więc zło trzeba eliminować, a najlepiej jest wziąć sprawy eksterminacji złych osobników we własne ręce - najlepiej, najskuteczniej jest zabić osobiście...

To bardzo mocno kontrastuje z pewnym moim osobistym lękiem. Mam pewien własny lęk, który we mnie siedzi i gnębi - to lęk, że może kiedyś zdarzy się, ze zabiję człowieka. Dlatego myśl, że mam w domu przedmiot, która z grubsza jest właśnie przeznaczony do zabijania ludzi, którego mogę użyć do odebrania komuś życia, mniej jakoś przerażałaby i mierziła. To trochę tak, jakby mieć w domu coś obrzydliwego, wstrętnego, a jeśli jeszcze się tym miałbym pasjonować, to mnie wręcz odrzuca. Co ciekawe, nie mam takich problemów w odniesieniu do broni czysto sportowej - np. wiatrówka, mimo że w szczególnych sytuacjach nawet mogłaby zrobić krzywdę, to mnie tak nie mierzi. Bo jednak wiatrówka z przeznaczenia ludzi nie zabija. Co prawda wiatrówki przypominają tę broń do zabijania, a a poza tym jakąś tam krzywdę mogą zrobić, ale nie jestem ortodoksem - krzywdę drugiemu człowiekowi można zrobić młotkiem, krzesłem, gołą ręką, a nawet złym słowem. Więc absurdem byłaby jakaś skrajna postawa, w ramach której w imię ochrony przed agresją zakazuje posiadania młotka, twardych krzeseł, albo nakazuje obcinanie rąk i języków...
Z drugiej strony jednak taki pozytywny stosunek do narzędzi zabijania jest według mnie jakoś tak duchowo... niemiły. Ale to tak subiektywnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adriatyk
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 06 Mar 2016
Posty: 3004
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:51, 14 Maj 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Amerykańskie filmy z kolei masowo raczą nas zabijaniem z uśmiechem na ustach, śmierć jest jak zmiana skarpetek - prosta i przyjemna, nie zostawiająca śladu na bohaterze, który wciąż jest tym miłym gościem. W Europie myśli się jednak o śmierci trochę inaczej.

Ja myślę, Dyszyński, że wpływ na powód produkcji takich filmów mogą mieć zorze polarne i nie wydaje mi się, aby kto mógł w jaki weryfikowalny sposób temu zaprzeczyć, jedynie tylko arbitralnie mógłby.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:08, 27 Lip 2018    Temat postu:

Dość często zdarza mi się czytać jakieś kroniki policyjne. I zauważyłem, że większość opisywanych w nich przestępstw zachodzi w stanie silnego wzburzenia, w sytuacji, gdy ktoś traci nad sobą kontrolę, jest (przynajmniej częściowo) niepoczytalny. Zabójstw z premedytacją, jest znacznie mniej, niż tych w afekcie. To spostrzeżenie, w połączeniu z zagadnieniem dostępu do broni palnej jest kluczowe. Bo zwolennicy ułatwień w tym dostępie podnoszą argument, że jak wszyscy mają broń, to zawsze się znajdzie ktoś, kto napastnika może zabić, czy choćby postrzelić. Niby tak, ale liczy się też stan psychiczny - napastnik w większości sytuacji jest zaburzony, w skrajnych emocjach - zabija w szale. Ludzie wokół, nawet mając broń są najczęsciej przerażeni, a przynajmniej pełni wątpliwości, obaw, czy wolno jest im zabić drugiego człowieka. Zabić człowieka, jeśli się nie jest do tego przyzwyczajonym, szkolonym, jest trudno. Z resztą, wielu owych szaleńców, którzy w pewnej chwili zapałają rządzą mordu, za godzinę, czy dwie będę przerażeni i zgnębieni. Jeśli w ich rękach nie będzie naprawdę skutecznych narzędzi zabijania (tylko takie, gdzie trzeba wykazać się siłą, umiejętnością, przełamać barierę dodatkową zamachnięcia się na kogoś siłą swoich mięśni) to skutki tego szału będą mniejsze.
Zabijają przede wszystkim szaleńcy, ludzie zaburzeni. Im mniej jest skutecznych narzędzi zabijania w łatwym dostępie, tym skutki owych szaleństw będą mniejsze.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin