Autor Wiadomość
Drizzt
PostWysłany: Śro 20:40, 10 Sty 2007    Temat postu:

Chyba ty jesteś postrzelony ;P
Zbanowany Uczy
PostWysłany: Śro 16:02, 10 Sty 2007    Temat postu:

Niby nie boli, ale... :wink: Zabawne uczucie, no nie?

Poza tym jak pewnie wiesz albo i nie, miła Dylogio, internauci forowi są dość specyficzną i postrzeloną populacją, stąd zakres Twojej teorii może być mocno ograniczony.
Drizzt
PostWysłany: Śro 15:54, 10 Sty 2007    Temat postu:

I temu się właśnie bałem :p
Zbanowany Uczy
PostWysłany: Śro 15:43, 10 Sty 2007    Temat postu:

Matko jedyna, a jest zgoda Komisji Bioetyki? Może i w innych działach mnie testują jak bydlę? :shock: :shock:

:wink:
dylogia
PostWysłany: Śro 11:13, 10 Sty 2007    Temat postu:

witajcie;)

Ankieta się nie otwiera bo już minął termin wypełniania...
Chciałabym podziękować wszystkim, którzy wypowiedzieli się w tym wątku oraz wzięli udział w ankiecie. Jestem studentką psychologii i przeprowadzam badanie internetowe. Po wielogodzinnych negocjacjach z Drizztem udało mi się go namówić na współpracę przy tym badaniu, za co chwała mu i szacunek :szacunek: Post, którym zapoczątkował dyskusję nie był jego autorstwa i treści w nim zawarte nie odzwierciedlają jego poglądów na ten temat. Całość została stworzona na potrzeby badania, w którym mierzony był tzw. efekt polaryzacji grupowej, w uproszczeniu polegający na tym, że początkowe poglądy osób biorących udział w dyskusji, bądź obserwujących wątek, stają się bardziej skrane pod wpływem udziału/obserwacji dyskusji. W celu sprawdzenia tej hipotezy została wprowadzona ankieta, której wyniki zostaną porównane z wynikami osiągniętymi przez grupę kontrolną. Na razie dysponuję tylko wynikami surowymi, jeśli jednak ktoś będzie zainteresowany całym raportem, to gdy takowy powstanie, chętnie się nim podzielę.

Pozdrawiam,
dylogia
Michał Dyszyński
PostWysłany: Pon 9:25, 08 Sty 2007    Temat postu:

Jakoś nie otwiera mi się żadna ankieta.... :(
Drizzt
PostWysłany: Nie 14:01, 31 Gru 2006    Temat postu:

Widzę, że wątek obumiera, a ja zbieram pewne dane :P Poniżej znajduje się link do ankiety z jednym pytaniem odnośnie tej dyskusji. Wypełnienie zajmie Wam 10 sek., a mi są potrzebne wyniki, więc z góry dzięki za pomoc.
LINK DO ANKIETY
Michał Dyszyński
PostWysłany: Czw 13:44, 28 Gru 2006    Temat postu:

Co do agresji i gier mam jeszcze parę drobiazgów do dodania.
Moim zdaniem w typowych przypadkach samo granie ma z grubsza neutralny wpływ na psychikę pod kątem agresji. Neutralny nie oznacza tu jednak - żaden, ale raczej na zasadzie: uruchamiający różne reakcje, ale bez wyraźnej preferencji w kierunku długofalowego wzrostu zachowań agresywnych.
Jednak...
W wielu sytuacjach gry okażą sie szkodliwe. Z jednej strony znane są doniesienia o jakimś zapaleńcu w Korei, który zmarł z wycieńczenia przez wiele godzin bez wytchnienia grając w Counter Strike'a. Poza tym wielu ludzi wyraźnie ogranicza normalne kontakty ze światem oddając się nałogowemu graniu. Tyle, że nie jest to wina gier jako takich (ani nawet brutalności w tych grach), a raczej ludzkiej natury, która ma problem z zachowaniem równowagi, dystansu wobec tego co ekscytujące.
Ostatecznie więc większość młodych ludzi w dzisiejszych, po przejściu przez jakąś tam fazę zachłyśnięcia się grami, wraca do równowagi i normalnych reakcji ze światem. Bez jakichś istotnych szkód dla psychiki. Podobnie większość ludzi obejrzy w swoim życiu jakieś filmy pornograficzne i nie stanie się chorobliwymi erotomanami, inni mają okres nadmiernej "imprezowości" (z nadużyciem alkoholu włącznie), co też się kończy. Po jakimś czasie przychodzi opamiętanie. I ma to swój sens, bo człowiek musi się nauczyć opanowywać wiele nachodzących na niego chęci, pasji, impulsów.

Oczywiście pojawia się problem tych innych - tych, którzy mają kłopoty z poradzeniem sobie z własną psychiką. I tacy, często nieco odrzucani przez otoczenie (w sposób naturalny, bo dla innych ludzi są to osobnicy dziwni, mało zrozumiali i mało przystępni). To odrzucenie często właśnie powoduje, że tym bardziej lgną do nałogów i innych patologicznych, skrajnych zachowań. Ale dla takich ludzi nałogowe granie jest raczej skutkiem ich natury, niż przyczyną późniejszych niewłaściwych zachowań. Raczej - bo w szczególnych przypadkach może być inaczej (ale to już ekstremum nawet wśród nietypowych).
Gdyby tak się wczuć w psychikę człowieka, który nie bardzo sobie radzi w relacjach z kolegami, to co on(a) ma robić po powrocie ze szkoły/pracy itp?... Z ludźmi nie pogada, bo ci go nie akceptują. Telewizja szybko się nudzi. Więc gra. Gdyby nie grał, to pewnie też nie zająłby się czymś "wartościowym", ale np. "szukał guza" - np. włócząc się tu, czy tam. Może od tego grania dodatkowo mu odbije?... W pewnych sytuacjach tak będzie, choć jak by siedział gapiąc się godzinami w ścianę, to też jest duża szansa na inną formę dewiacji. Taki ktoś już na starcie ma zaburzoną psychikę - nie umie czerpać satysfakcji z normalnych związków z ludźmi, nie umie się opanowywaćw trudniejszych sytuacjach, ma problem z samooceną. Taka psychika będzie znajdowała pożywkę w świecie gier. I to pewnie gier brutalnych, a nie pasjansa. To zrozumiałe, tylko że nie jest to wina brutalności gier, a faktu, że nieco bardziej są one dopasowane do potrzeb takiego gracza. Co z tego wyniknie?... Zależy od człowieka, sytuacji... W zaburzonym, mało przewidywalnym umyśle może zdarzyć się wszystko - tak w wyniku grania, jak i bezczynności, jak też i nawet kontaktów z innymi ludźmi (które niosą stres, bo wciąż przekonujesz się, jak bardzo trudno jest zrozumieć innych ludzi i jak bardzo oni nie są w stanie zaakceptować ciebie).
Ten chłopak w Niemczech, który zabił kilku nauczycieli i uczniów ze swojej byłej szkoły pewnie i grał w gry. Pewnie w brutalne. A kto z chłopaków w tym wieku nie gra?... A co miał robić, jeśli miał dużo czasu, a mało kto chciał z nim wytrzymywać w bezpośrednich kontaktach?...
Oczywiście mógł sobie grać w szachy... Ale przecież nie tego potrzebowała jego patologiczna psychika. Więc grał w gry akcji, które jakoś go zajmowały, może też grały na istotnych dla niego elementach uczuciowości. A to tez nie wystarczyło...

Ale mimo to... Sam jestem zdania, ze chyba warto jakoś owe gry kontrolować. Ale "miękko" tzn. ze świadomością, ze w większości przypadków sam widok agresji w grach nie ma długofalowego wpływu na ludzi, w w jakimś stopniu może nawet przyczynić się do wytłumienia, wysycenia nadmiaru emocji związanych z pragnieniem doznania "przygody" w świecie innym od naszej zwykłej codzienności. Nie ma prostej reakcji - jak pogram w strzelanki, to wyjdę z kałachem na ulicę, żeby sobie pozabijać naprawdę.
Gra to gra, a życie, to życie. I chyba niemal każdy to rozumie. A w końcu do tego służy gra i zabawa - oderwaniu się od zwykłego świata i zagłębieniu w rzeczywistość inną - odległą od realiów, ale przez to dopełniającą w nas dręczące pragnienie zmiany, oderwania się od szarości.
I jeszcze jedno - główna szkodliwość gier NIE polega więc na nauce agresji, ale na czymś innym - na ZANIECHANIU. Chodzi mi o zaniechanie nauki, doskonalenia związków z normalnymi ludźmi, na zawieraniu przyjaźni, rozwiązywaniu trudnych problemó związanych z relacjami międzyludzkimi. Bo w grze prawie wszystko jest łatwiejsze - można się na nowo odrodzić, można zmienić level, na jakim gramy. W życiu to nie przejdzie. A potem człowiek musi się jednak z życiem zmierzyć. Będąc nieprzygotowanym do walki z realnymi problemami.
Michał Dyszyński
PostWysłany: Śro 23:39, 27 Gru 2006    Temat postu:

Myślę, że badanie agresji nie jest łatwą sprawą. Szczególnie związku agresji z grami. Bo badanie samych korelacji może być bardzo mylące. Opierając się na korelacjach najbardziej niebezpiecznymi miejscami jest własne łóżko i szpital, bo tam umiera najwięcej ludzi.
A pomyślmy nad bardziej zaawansowaną metodą badania agresji: dość standardowe doświadczenie psychologiczne - bierzemy grupę ludzi, dzielimy ją losowo na kontrolną i roboczą,a potem roboczej karzemy grać w brutalne gry, zaś kontrolnej tych gier zabraniamy.
Tylko co dalej?
Taka metodologia stawia szereg pytań:
Jak długo ma trwać eksperyment?
Czy samo zabranianie/nakazywanie grania w brutalne gry nie jest już formą agresji (ze strony eksperymentatorów) , która wystarczająco zaburza efekt końcowy?
Jak badać wyniki? - standardowymi pytaniami, co być zrobił w takiej to, a takiej sytuacji?... Na ile odpowiedzi będą wynikały ze stanu frustracji, elementu związku z eksperymentem psychologicznym (może przekora wobec badaczy), niż wpływem gry?
Badać impulsy nerwowe?
Ale jak impulsy badane w laboratorium, w sytuacji nienaturalnej przekładają się na zachowania w świecie normalnym?
A może sprawdzać czy grający - tak ogólnie - są bardziej ogresywni?
Ale co wtedy badamy - czy wpływ gier, czy też wpływ środowiska rodzinnego w którym dzieci zostawia się sam na sam z komputerem, zamiast z nimi rozmawiać, skłaniać do nauki?...
A może w ten sposób zbadamy przede wszystkim skłonność do alienowania się od otoczenia (wynikające zwykle z kompleksów i lęków) i komputer jest tu po prostu namiastką prawdziwych związków z ludźmi, przyjaźni, wymiany informacji, aktywności wzgledem innych ludzi?...
Myślę, że naprawdę trudno byłoby mnie przekonać co do wyniku eksperymentu badającego wpływ gier na psychikę. Czyli wpływu, który jest:
a) trwały (długofalowy)
b) niezależny do preferencji wybierania sobie rozrywki z komputerem wynikającej z nieśmiałości i tym podobnych cech charakteru
c) zamożności (dostęp do komputera i gier)
d) wpływu środowisk rówieśniczych (np. mody na granie i na znajmość samych gier wśród kolegów)
e) innych schematów zachowań (też związanych ze środowiskiem - np. ogólna brutalność młodzieży w danej grupie, czy pozowanie na "twardzieli")
f) cech wrodzonych innego rodzaju (np. wrodzonej reaktywności i jej korelacji z typowymi formami spędzania czasu)
i wielu innych.

Z drugiej strony wydaje mi się, że wpływ wielu gier JEST negatywny. Ale wynika to najczęsciej nie tyle z brutalnej treści gier komputerowych, co z faktu alienowania się od otoczenia graczy. To są młodzi ludzie, którzy zamiast rozmawiać z innymi, uczyć własnych zachowań w normalnych reakcjach z ludźmi tłuką w myszkę i klawiaturę przez wiele godzin na dobę. To stres dla organizmu i psychki. Może mało uświadamiany, ale jednak. I ten stres może się gdzieś uzewnętrznić...
miki
PostWysłany: Wto 15:35, 26 Gru 2006    Temat postu:

PTRqwerty napisał:
Poczułem się przekonany przez dwa ostatnie posty - miki i Jana Dyszyńskiego.


- a ja już trochę mniej, tak jak napisał Michał, stanowią jednak pewien wzorzec zachowania wpływający na myślenie, dający pewien ogląd rzeczywistości i sugerujący rządzące tą rzeczywistością prawa, mylący „prawa dżungli”, z zasadami do jakich, w opozycji do pierwszych, dążą ludzie ... choć nadal twierdzę, że to nie kwestia emocji, a treść niektórych gier jest częścią szerszego zjawiska - „faszyzmu dla ubogich”, a i brak prostej definicji agresji i mieszanie do zasad rządzących społecznościami ludzkimi „praw natury” też nie jest przypadkowa.

(gdyby istniała prosta i oczywista def. agresji jak np. USA mogła by się kreować na obrońcę światowego pokoju ... patrząc globalnie, a i w bliższym otoczeniu przy jasnych definicjach też dużo spraw mogło by zacząć wyglądać inaczej)
ptr
PostWysłany: Wto 7:55, 26 Gru 2006    Temat postu:

Poczułem się przekonany przez dwa ostatnie posty - miki i Jana Dyszyńskiego.
Michał Dyszyński
PostWysłany: Pon 23:29, 25 Gru 2006    Temat postu:

PTRqwerty napisał:
Gry zawierające przemoc powodują, że człowiek otwiera się na agresję;

Pozwolę sobie zauważyć, że problem jest dość złożony.
I stwierdzenie, ze ktoś przez gry "otwiera się na agresję" nie jest łatwe do uzasadnienia. A powód jest zasadniczy - agresja jest stanem bardzo pierwotnym, instynktownym. Pisklę po wykluciu się z jaja (przynajmniej jakaś ich część) zaczyna od wypychania z gniazda swoich braci. Małe dziecko, odizolowane od normalnego świata już bardzo szybko zaczyna być w rózny sposób agresywne. Agresja jest wpisana w nasze DNA bardzo głęboko - widac je u zwierząt bardzo nisko stojących w ewolucji. I wcale te zwierzęta nie muszą się owej agresji uczyć, otwierać na nią, dostosowywać. Uczą się raczej różnorakich form agresji. Ale uczą się też agresję opanowywać. I wcale nie jestem pewien, czy kontakt z agresją w różnych postaciach (m.in. w grach) daje (ostateczny) efekt zwiększenia niekontrolowanej, czy opanowywania istniejącej agresji.
W świecie starożytnym, gdy o grach, filmach, fotografiach z agresją nikt nie słyszał (były co najwyżej opowiadania o tejże agresji, turnieje i publiczne egzekucje) wcale nie było tak łagodnie i nieagresywnie. Stosowano tortury, krzyżowano, rzucano na pożarcie zwierzętom, a Kain zabił Abla.
Z kolei ilość udokumentowanych przypadków na 100 osób statystycznej ludności w dzisiejszych czasach rozpasanej agresji w mediach i grach wcale nie wydaje się większa, niż to ongiś bywało. W takiej Europie mamy namniejszą w historii ilość wojen (czy też ilość ludzi, którzy nie doświadczyli rzetelnej wojny). A przecież nigdy do tej pory w historii świata nie było tyle agresywnych filmów i gier.

Wg mnie zwalanie dzisiejszej agresji na brutalne gry jest po prostu myśleniem po linii "prostego podobieństwa" - w stylu: jakiś łysy ukradł - wniosek: ale ci łysi są skorzy do złodziejstwa...
Nie oznacza to oczywiście, ze w jakichś tam przypadkach gry nie będą miały wpływu na osoby z nich korzystające. Na pewno jakoś tam mają ten wpływ. Ale ten wpływ może być róznoraki. Np.:
- pokazanie, że agresja owszem - jest, ale na dłuższą metę nic nie daje
- wysycenie agresywnych potrzeb (wyżycie się)
- skłonienie do naśladownictwa - to chyba wszyscy uważają ze ten najbardziej niebezpieczny efekt. Ale jak często on ma miejsce?...
- uświadomienie sobie, że jednak ta agresja, to nie dla mnie
- ćwiczenie w agresji - ale znowu - co z tego ćwiczenia wyniknie: czy umiejętność opanowania, czy wręcz przeciwnie - brak kontroli nad agresją?...
-uczenie się zachowań agresywnych od innych (instruktarz dla zboczeńców). Ale jak ktoś jest zboczeńcem, to juz aktualnie nim jest i wcale nie wiadomo, czy jego zachowania bez owej gry byłyby mniej okropne...
- i inne...
Ja sam wymordowałem hordy potworów w "doomie". A niestety - nie potrafię zabić karpia na święta. I nigdy go nie zabiłem, a jedyna w moim życiu sytuacja, gdy świadomie odebrałem zwierzęciu życie (nie liczę tu ukatrupionych komarów i innych owadów), jest jednym z najobrzydliwszych wspomnień jakie zalegają w mojej głowie. I wzdragam się na myśl, że mogłoby się to powtórzyć. Natomiast bez żadnych skrupułów rozwalę pluton żołnierzy w grze typu quake itp....
Chciałbym zwrócić uwagę, że ewolucja jest dość mądrym w swoich zawansowanych przejawach mechanizmem - większość zwierząt zaawansowanych ewolucyjnie (nie mówiąc juz o ludziach) ma wrodzoną umiejętność rozróżniania zabawy od działań na serio. Już mały psy tarmosza się warcząc straszliwie w pozorowanych walkach. I poza drobnymi stłuczeniami i zadrapaniami nic im nie jest. A ten sam pies, kiedy trzeba miażdży kość rywala, czy ofiary. I ludzie nie są w tym wcale od psów, kotów, wilków, niedźwiedzi itd... głupsi. Dzieci naśladują różne zachowania dorosłych i zwykle wcale im to nie szkodzi na psychikę. A w tych nielicznych wypadkach, gdzie widać jakiś związek przyczynowy zabawy i negatywnego zachowania na serio zwykle mamy do czynienia z patologią, która zapewne i tak prędzej czy później dałaby efekt czegoś złego.
Przy czym sam do końca nie twierdzę, że żadna gra nie szkodzi, albo też że efekt gier nie występuje. Stawiam tylko tezę, że związek zachowań na dłuższą metę i gier nie jest oczywisty, a na pewno jest bardzo skomplikowany i trudno jest tu doszukać się wyraźnych związków przyczynowych.
Natomiast zdaję sobie tez sprawę z tego, że zapewne prędzej czy później powstanie gran NAPRAWDĘ szkodliwa. I pewnie wtedy trzeba będzie zareagować. Ale odpowiedź na pytanie, która to bedzie gra, nie jest prosta.
miki
PostWysłany: Nie 18:34, 24 Gru 2006    Temat postu:

PTRqwerty 4x napisał:
Jeżeli oglądamy ...
Nikt nie ogląda filmów o ... jakby oglądał film ...
To co widzimy oddziałuje na nas.


PTRqwerty, z tego właśnie wynika, ze oglądamy bo chcemy oglądać i tak się czuć, a więc przyczyna jest poza tym co oglądamy. Nikt przecież nie zmusza do oglądania odpowiedniej dawki choćby jednaj z 4 treści, o których pisałeś.

PTRqwerty napisał:
Równocześnie można usłyszeć pogląd, że gry komputerowe nie mają wpływu na stany psychiczne graczy.


Gdzie ty to słyszałeś? – brak wpływu na stany psychiczne to brak percepcji. Co właściwie masz na myśli pisząc „stany psychiczne”?

PTRqwerty napisał:
Nie napisałem, że źródłem agresji jest coś zewnętrznego. Natomiast czynniki zewnętrzne potęgują różnorodne emocje. Gry zawierające przemoc powodują, że człowiek otwiera się na agresję; zresztą stan bardzo przyjemny.


„Stan bardzo przyjemny” gdy się jest ofiarą czy agresorem?

Jedyne co oglądaniu filmów i grom można zarzucić to, to że przyzwyczajają – czynią „zwyczajnymi” pewne zachowania, mogą powodować pomylenie sytuacje w której dziecko myli rzeczywistość z fikcyjnym światem gry i doświadczeniami w ten sposób nabytymi, zwłaszcza gdy gry i filmy są w zasadzie jedynym źródłem doświadczeń. Poza tym w grach, w przeciwieństwie do rzeczywistości, doświadczenie można powtórzyć. To jednak dotyczy jedynie pewnych grup wiekowych – chyba do - na granicy przedszkola i szkoły.

PTRqwerty, agresja to nie emocje – chyba, ze ofiary. A wśród dzieci „agresja” to raczej kalkulowany „eksperyment”.

PTRqwerty napisał:
Nie napisałem, że źródłem agresji jest coś zewnętrznego. Natomiast czynniki zewnętrzne potęgują różnorodne emocje. Gry zawierające przemoc powodują, że człowiek otwiera się na agresję;


co rozumiesz przez „otwieranie się na agresję”?

PTRqwerty napisał:
oduczyły myślenia i tylko uzasadniają siebie w każdy, nawet najbardziej bełkotliwy, sposób.


PTRqwerty napisał:
a nie do swoich fantazji o tym co napisałem


PTRqwerty, gdyby nie dzisiejszy świąteczny dzień napisałby Ci pewnie: „ żebyś nauczył się myśleć, i przestał bełkotać i fantazjować”, co zresztą agresją z mojej strony by nie było, a jedynie reakcją na twoje agresywne wypowiedzi, których źródłem jest jedynie fakt, że ty myślisz inaczej.

Proponował bym PTRqwerty, na początek jednak zdefiniować agresję.
Czy masz coś przeciwko takiej ogólnej definicji:

przyznawanie sobie większych praw niż drugiemu

lub może masz inną propozycję ?
ptr
PostWysłany: Nie 16:07, 24 Gru 2006    Temat postu:

Źródłem (źródłem) agresji jest wnętrze człowiek, a nie gry komputerowe. Nie napisałem, że źródłem agresji jest coś zewnętrznego. Natomiast czynniki zewnętrzne potęgują różnorodne emocje. Gry zawierające przemoc powodują, że człowiek otwiera się na agresję; zresztą stan bardzo przyjemny.

Pragnę zauważyć, że to Gość, który pisał po mnie napisał o tym, że ja powiedziałem o tym, że gry są źródłem agresji. Ja zaś pisałem tak: "Jeżeli oglądamy komedię romantyczną, to wzbudzamy w sobie nastrój takiego rozmantyzmu i dowcipu", itd. Zatem pisałem, że to my w sobie taki stan wzbudzamy.

Z przyjemnością napiszę tu coś jeszcze, jeśli ktoś się odniesie do tego co napisałem, a nie do swoich fantazji o tym co napisałem.
miki
PostWysłany: Nie 14:21, 24 Gru 2006    Temat postu:

PTRqwerty napisał:
Stawiam tezę, że taki pogląd głoszą ludzie, których gry komputerowe już oduczyły myślenia i tylko uzasadniają siebie w każdy, nawet najbardziej bełkotliwy, sposób.


Twoja teza to idiotyzm - ja np. nie grywam w gry, a upatrywanie w nich źródła agresji, uważam to za idiotyzm, podobnie nie lubię filmów pełnych okrucieństwa - wyłączam, nie lubię też "nastroju romantycznego" ... i idiotyzmów głoszonych przez tzw. "autorytety moralne" - ludzi przeważnie o podwójnej moralności :D

"gry" to skutek nie przyczyna, przyczyna to "faszyzm dla ubogich" czyli obecnie, chyba najpopularniejsza mentalność :wink:
Gość
PostWysłany: Nie 14:15, 24 Gru 2006    Temat postu:

PTRqwerty, zakładając nawet, że gry są źródłem agresji to od czego zależy kto sięga po "gry", a kto po filmy o "rybkach".

Na marginesie grywasz :mrgreen: ?
ptr
PostWysłany: Nie 13:38, 24 Gru 2006    Temat postu:

Jeżeli Twój dylemat Drizzt'cie polega tym, czy gry agresywne prowadzą do agresji, to według mnie to jest dosyć oczywiste, gdyż nasiąkamy tym z czym obcujemy.

Przykłady.
1. Jeżeli oglądamy komedię romantyczną, to wzbudzamy w sobie nastrój takiego rozmantyzmu i dowcipu. Nikt nie ogląda komedii romantycznych, aby czuć się tak, jakby oglądał horror. To co widzimy oddziałuje na nas.
2. Jeżeli oglądamy horror, to wzbudzamy w sobie szereg lęków. Nikt nie ogląda horrorów, aby czuć się tak, jakby oglądał komedię romantyczną. To co widzimy oddziałuje na nas.
3. Jeżeli oglądamy pornografię, to wzbudzamy w sobie pewnego rodzaju stan ekscytacji. Nikt nie ogląda pornografii, aby czuć się tak, jakby oglądał film przyrodniczy o rybkach pływających w akwarium. To co widzimy oddziałuje na nas.
4. Jeżeli oglądamy film przyrodniczy o rybkach w akwarium, to wzbudzamy w sobie zachwyt nad pięknem podwodnego świata. Nikt nie ogląda filmów o podwodnym świecie, aby czuć się tak, jakby oglądał film pornograficzny. To co widzimy oddziałuje na nas.

Równocześnie można usłyszeć pogląd, że gry komputerowe nie mają wpływu na stany psychiczne graczy. Stawiam tezę, że taki pogląd głoszą ludzie, których gry komputerowe już oduczyły myślenia i tylko uzasadniają siebie w każdy, nawet najbardziej bełkotliwy, sposób.
miki
PostWysłany: Nie 11:35, 24 Gru 2006    Temat postu:

Drizzt napisał:
Takie cuś za mną chodzi, więc może się ktoś wypowie... W moim skromnym odczuciu istnieje ścisły związek pomiędzy poziomem agresji a częstotliwością z jaką dana osoba gra w gry komputerowe. Mam wielu znajomych ...


trudno jednak orzec co jest przyczyną, a co skutkiem - dla czego jedni siadają do takich gier, a inni nie ...

Drizzt napisał:
że przemoc w grach komputerowych, to druga po narkotykach przyczyna agresji. A metody w nich używane stanowią bogaty repertuar gotowych zachowań agresywnych, które aż się proszą by wykorzystać je w rzeczywistości nie-wirtualnej. Dziękuje za uwagę :]


jak poprzednio, przydałby się jeszcze zdefiniować agresję, bo zachowań agresywnych (które ja i nie tylko definiuje jako : przyznawanie sobie większych praw niż drugiemu) jest mnóstwo w całym otoczeniu – tymczasem, mimo prostej i oczywistej definicji, o agresji mówi się bez względu na definicję – określając pojęciem „agresja” wybrane zachowania, nie zależnie od tego czy są agresją czy obroną – być może to co piszesz o „grach i narkotykach” to tylko reakcja na agresję.
Gość
PostWysłany: Nie 11:26, 24 Gru 2006    Temat postu: Re: Gry komputerowe...

Drizzt napisał:
Takie cuś za mną chodzi, więc może się ktoś wypowie... W moim skromnym odczuciu istnieje ścisły związek pomiędzy poziomem agresji a częstotliwością z jaką dana osoba gra w gry komputerowe.
Za dużo grasz ;P
Drizzt
PostWysłany: Nie 11:21, 24 Gru 2006    Temat postu: gry komputerowe=>agresja RODZI agresję. + ANKIETA

Takie cuś za mną chodzi, więc może się ktoś wypowie... W moim skromnym odczuciu istnieje ścisły związek pomiędzy poziomem agresji a częstotliwością z jaką dana osoba gra w gry komputerowe. Mam wielu znajomych, których pochłania świat wszelkich gier i zauważyłem, iż pod ich wpływem stają się oni (jeszcze :D) bardziej agresywni. Jeśli coś im w grze nie wyjdzie, wyładowują agresję na innych, latają zestresowani, denerwują się itp. Jeden typ stwierdził, że w momencie kiedy próbuje pobić kolejny rekord w Collina 2 to telefony go drażnią, a jeśliby ktoś go przypadkiem potrącił, to "łeb by urwał ". Zacząłem nad tym gdybać i w sumie to, nie mam pojęcia, co może być fajnego w grach typu "bij - zabij". Jucha lejąca się po całym ekranie? Bo przecież tam już nawet nie chodzi o to, żeby po prostu ubić, tylko żeby rozszarpać przeciwnika i to, w jak najbardziej brutalny sposób :D. Czy można to traktować jako sukces? Według mnie, to jest CZYSTA AGRESJA, którą potem przenosi się do reala. Wysoki poziom adrenaliny + poczucie władzy + brak konsekwencji, prowadzą do zacierania się granic pomiędzy tzw. dobrem a złem (w sensie społecznym a nie filozoficznym). A dalej już nic nie stoi na przeszkodzie by osiągać swoje życiowe cele przy użyciu agresji. Bo skoro tam się udało, a gra jest w dużym stopniu odwzorowaniem rzeczywistości, to czemu by nie spróbować działać w ten sam sposób w prawdziwym życiu? I nie są to tylko moje przemyślenia bo chodzą słuchy ;) , że przemoc w grach komputerowych, to druga po narkotykach przyczyna agresji. A metody w nich używane stanowią bogaty repertuar gotowych zachowań agresywnych, które aż się proszą by wykorzystać je w rzeczywistości nie-wirtualnej. Dziękuje za uwagę :]

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group