Autor Wiadomość
wujzboj
PostWysłany: Nie 23:25, 13 Kwi 2008    Temat postu:

Jakby kto nie wiedział, to: http://youtube.com/watch?v=ZEVDJ_kp1Cc
wiwo
PostWysłany: Nie 22:31, 13 Kwi 2008    Temat postu:

Jak przenosić sie do maszyny, to proponuję przy czarodziejskiej muzyce Pink Floyd "Welcome To The Machine"
wujzboj
PostWysłany: Nie 19:25, 13 Kwi 2008    Temat postu:

Ano czemu nie...

Niestety, nieprzyjemność polega na tym, że w perspektywie nasze życie organiczne stanie się wobec ichniego życia nieorganicznego mrówką wobec słonia, nie tylko pod względem siły fizycznej, ale także intelektualnej a być może i emocjonalnej. Wtedy już nic tylko wysiadać z tych białek i przenosić się do maszyny :fuj:.
wiwo
PostWysłany: Nie 18:35, 13 Kwi 2008    Temat postu:

Pan Gąsienica napisał:

Wrażania jakby obserwować robota malującego arcydzieła, albo komponującego przy fortepianie :(


A czemu nie?
Pan Gąsienica
PostWysłany: Nie 15:19, 13 Kwi 2008    Temat postu:

wujzboj napisał:
Cały dowcip polega na tym, że AI jest lepiej dostosowana również do rozwiązywania zadań "na intuicję"...

Na czym polega intuicja? Czy jeśli nie umiesz grać w szachy, to pozycja figur mówi ci coś? A jeśli znasz zasady, ale nie analizowałeś wielu przykładowych partii i sam nie grałeś wiele?

Intuicja bierze się z doświadczenia.


No w sumie zgadza się, sam w kółko powtarzam swoim uczniom, że intuicja nie bierze się z kosmosu tylko po prostu z dużej liczby rozwiązanych zadań...

Szkoda, osobom kochającym szachy ciężko się pogodzić z widokiem rozłożonego na łopatki arcymistrza :cry:

Wrażania jakby obserwować robota malującego arcydzieła, albo komponującego przy fortepianie :(
wujzboj
PostWysłany: Nie 2:14, 13 Kwi 2008    Temat postu:

Ach abi, każdy z tych 256 procesorów był wiele tysięcy razy szybszy od trzydziestotonowej maszyny zwanej ENIAC, która jakieś pół wieku wcześniej stała sobie w Filadelfii zżerając 140 kilowatów mocy (powiadano, że gdy ENIAC startował, to w Filadelfii przygasały światła) i wyglądała mniej więcej tak:


Wydajność ENIACa odpowiadała mniej więcej komputerowi o zegarze 5 kHz. Ty masz w domu zapewne komputer nie mający mniej niż 3 GHz, czyli milion razy szybszy. Od jakichś dwudziestu lat szybkość komputerów podwaja się mniej więcej co dwa lata, czyli rośnie 32 razy co dziesięć lat (słynne prawo Moore'a). Innymi słowy, po dziesięciu latach od meczu z Kasparowem (czyli jak by nie było, w zeszłym roku) komputer mocy Deep Blue waży nie trzy tony, lecz mniej więcej tyle, co sam Kasparow. Za kolejne dziesięć lat będzie to waga mózgu Kasparowa...
abangel666
PostWysłany: Śro 0:54, 02 Kwi 2008    Temat postu:

Wiwo, nie mogę znaleźć linka do ros. filmu "Arcymistrz".
Za dożo linków google wyświetla.

Wuj..... ja nie przepadam za Kasparowem, bo trochę chamowaty jest..... ale taki umysł budzi szacunek..... to geniusz.....

I nie piernicz..... Wuj..... 256 procesorów + ponad 2 tony złomu na jeden ludzki umysł..... to była dobra walka; jak dla mnie wygrał Kasparov.....

drugi geniusz, to Węgierka Judit Polgar.
Mimo, że to baba, została najmłodszym arcymistrzem męskim.....


***

PS. A Kramnika to nigdy nie lubiłam..... zawsze był dla mnie jakiś fałszywy.....
wiwo
PostWysłany: Śro 0:41, 02 Kwi 2008    Temat postu:

Tak czy siak, programy komputerowe do gry w szachy wymagają doświadczenia człowieka. Jeżeli powstanie sztuczna inteligencja, która jak dziecko w pewnym momencie dowie się jakie są reguły tej gry i poprzez rozgrywanie kolejnych partii, a więc samoedukację, pokona arcymistrza, to będzie coś. Wtedy uwierzę.
wujzboj
PostWysłany: Śro 0:17, 02 Kwi 2008    Temat postu:

Kajtku, nie wiem, czy Deep Blue był przeprogramowywany podczas partii, ale każdy się uczy. W każdym razie o ile wiem, to arcymistrzom raczej trudno wygrywa się z arcyprogramami. Ostatnio wspomniałem, że taki na przykład program Deep Fritz (multiprocesorowa wersja Fritza, którego być może znasz), gładko wygrał w 2006 mecz z Kramnikiem, wtedy już mistrzem świata. Komputer wygrał dwie partie i zremisował cztery; nie przegrał żadnej... A komputerowym mistrzem świata Fritz bynajmniej nie jest. Aktualnie górą jest program o sympatycznej nazwie Rybka.

Jako ciekawostkę warto może przytoczyć fakt, że manager Weselina Topałowa, mistrza świata FIDE, oskarżył Kramkina, że w meczu z Topałowem o mistrzostwo świata w 2006 roku Kramkin oszukiwał, korzystając (w toalecie, do której nadzwyczaj często wychodził :D) z pomocy właśnie programu Fritz 9 (nb., Kramkin wygrał ten mecz i został mistrzem). Niezależnie od tego, czy Kramkin oszukiwał, czy nie, analiza pokazała, że spośród posunięć Kramkina:
    - w partii 1, na 65 ruchów po otwarciu, 41 było identycznych z rekomendacją Fritza;
    - w partii 2, na 46 ruchów po otwarciu, 40 było identycznych z rekomendacją Fritza;
    - w partii 3, na 46 ruchów po otwarciu, 4o było identycznych z rekomendacją Fritza;
    - w partii 4, na 40 ruchów po otwarciu, 30 było identycznych z rekomendacją Fritza;
    - w partii 5, na 18 ruchów po otwarciu, 14 było identycznych z rekomendacją Fritza.
Te liczby mówią same za siebie; spróbujcie państwo sami osiągnąć zbliżony wynik... A konsultantem (obojętne teraz, czy w czasie meczu, czy po meczu) nie był superkomputer, lecz program, który można za kilkadziesiąt dolarów kupić w sklepie i zainstalować go na swoim laptopie. Nie wiem, jak napisany jest Fritz, ale przypuszczam, że korzysta on zarówno z zaprogramowanych sztywno reguł, jak i z techniki rozpoznawania wzorców. Program grający za pomocą sztywnych reguł jest uzależniony od programisty. Program rozpoznający wzorce można napisać tak, by sam się uczył na własnym doświadczeniu, i by SAM sobie konstruował reguły.

Grając i analizując cudze partie, zarówno ty jak i taki program uczycie się nie tylko sztywnych schematów (np. otwarcia), ale z czasem zauważacie, jakiego rodzaju podobieństwa w ułożeniu figur są istotne. To pozwala wam skonstruować sobie z czasem wyczucie "siły pozycji". Nie porównujecie wszystkich kombinacji, lecz wydobywacie z konfiguracji figur to, co według waszego aktualnego doświadczenia jest najważniejsze. Kiedy planujecie kolejny ruch, nie analizujecie każdego wykonalnego poruszenia każdą bierką, lecz rozważacie tylko takie ruchy i tylko takimi bierkami, które według waszej oceny są warte analizy. Ta ocena zmienia się z czasem, bo doświadczenie się zmienia, baza danych się zmienia, wzorce się zmieniają, reguły ewoluują. Uczycie się, i jest to formalnie rzecz biorąc proces tego samego rodzaju, jak nauka czytania czy nauka rozpoznawania twarzy.

Sztuczna inteligencja (AI) polega właśnie na daniu programowi możliwości uczenia się na podstawie własnego doświadczenia. Jeśli programista nie pozwoli algorytmowi zbytnio uczyć się, lecz z jakiegoś powodu będzie polegał na swojej znajomości problemu i zada algorytmowi strukturę wymyśloną na podstawie doświadczenia programisty, wtedy wynik pracy algorytmu będzie ograniczony umiejętnościami (na przykład, szachowymi) jego autora. To tak, jakbyś ucząc swoje dziecko gry w szachy, zabronił mu samodzielnie myśleć i nakazał mu jedynie postępować zgodnie z regułkami, które mu wpoiłeś. Komputer zajdzie w tym dalej, niż dziecko, bo umie analizować w każdej chwili nieporównanie więcej danych (abi, co tam 256 procesorów, superkomputer może mieć ich wiele, wiele tysięcy) i zastosuje twoje regułki wiele skuteczniej, ale tak czy owak gracza (lub filozofa :P) wielkiej klasy z tego nie będzie. Choć niewykluczone, że na ludzkich mistrzów świata i to już wystarcza... Nie dam bowiem głowy, że Fritz czy Deep Blue w dużym stopniu nauczyły się swoich sztuczek same na podstawie dostarczonych im bibliotek z mistrzowskimi partiami (choć z tych bibliotek niewątpliwie korzystają).
wiwo
PostWysłany: Pon 20:30, 31 Mar 2008    Temat postu:

abangel666 napisał:
Wiwo, mówisz o rosyjskim filmie pt. "Arcymistrz", gdzie główny bohater wyzwał na partię Pana Boga.....


Mówię o opowiadaniu, filmu nie widziałem. Ale nie wykluczam. Mógł powstać na tej podstawie. W odwrotną stronę wykluczam.
abangel666
PostWysłany: Pon 16:08, 31 Mar 2008    Temat postu:

Wiwo, mówisz o rosyjskim filmie pt. "Arcymistrz", gdzie główny bohater wyzwał na partię Pana Boga.....

Kajtek, Deep Blue miał 256 procesorów, ważył ponad 2 tony i jeszcze mu moduły pamięci wymieniali podczas gry..... a i tak Kasparov by z nim wygrał, tylko, ze miał wtedy powazne problemy rodzinne i nie mógł się skoncentrować.....
wiwo
PostWysłany: Pon 9:17, 31 Mar 2008    Temat postu:

Nie wykluczam, a podejrzewam, że sztuczna inteligencja przerośnie swego twórcę. Ma nieskończenie większy dostęp do informacji i możliwożliwość ich przetwarzania. Skleroza także raczej nie grozi. Ale co to będzie , kiedy osiągnie zdolności tworzenia własnej moralności i przez nią oceny innych zachowań. Wątpię zeby zrozumiała ten świat. A jak zechce zrobić porzadek? :shock:
kajtek
PostWysłany: Pon 8:27, 31 Mar 2008    Temat postu:

A z tym Deep Blue to nie było tak że go programiści przeprogramowywali w czasie rozgrywki aby nie szedł w analizowanie "oczywistych złych gałęzi"
wujzboj
PostWysłany: Nie 23:05, 30 Mar 2008    Temat postu:

A pamiętasz średniowieczne powiedzenie, że uczeń nie przerośnie nauczyciela? :D

Co do przerastania to jeszcze jedna uwaga. Już zwyczajny młot jest silniejszy od ręki, która go zrobiła. Samochód jest szybszy od swojego konstruktora. Naprawdę nie ma nic dziwnego w tym, że sztuczna inteligencja może być inteligentniejsza od programisty.
wiwo
PostWysłany: Nie 17:21, 30 Mar 2008    Temat postu:

Przypomina mi się opowiadanie jakiegoś hinduskiego autora, o mistrzu szachowym, który nigdy nie przegrywał. Duma i pewność mistrza rosła , aż stała się tak wielka, że wyzwał na pojedynek swojego stwórcę. Oczekiwał dułgo i doczekać się nie mógł. Starzał się i gorzkniał. Razu pewnego słuzba znalazła go w ogrodzie martwego. Na stoliku stała szachownica z rozegraną partią. Mistrz, grający pionami czarnymi przegrał,wszystkie piony białe były na szachownicy. Umarł z rozpaczy. Popełnił grzech pychy.

Nie bardzo wiem , czemu mi się to przypomniało i co to ma wspólnego z tematem o inteligencji komputera. Jak już , to bardziej z kamieniem, którego nie można podnieść. W kazdym razie nie warto grzeszyć, bo się może źle skończyć :grin: A zwłaszcza grzechem pychy w stosunku do swego Stwórcy.

Z zainteresowaniem będe śledził proces edukacji bota. Narazie pozwolę sobie na zachowanie całkowitego spokoju. Jak pisałem w przypadku powstania sztucznej inteligencji, niezaleznej od twórców i zdolnej do myślenia abstrakcyjnego, powstanie problem. Zwłaszcza dla zwolenników ewolucji.
wujzboj
PostWysłany: Nie 16:37, 30 Mar 2008    Temat postu:

Cały dowcip polega na tym, że AI jest lepiej dostosowana również do rozwiązywania zadań "na intuicję"...

Na czym polega intuicja? Czy jeśli nie umiesz grać w szachy, to pozycja figur mówi ci coś? A jeśli znasz zasady, ale nie analizowałeś wielu przykładowych partii i sam nie grałeś wiele?

Intuicja bierze się z doświadczenia. Nie sprowadza się ona do mechanicznego rozpatrywania wszystkich możliwych kombinacji, lecz na wydobywaniu podobieństw, na rozpoznawaniu wzorców. Grając i analizując cudze partie, uczysz się nie tylko sztywnych schematów (np. otwarcia), ale z czasem zauważasz, jakiego rodzaju podobieństwa w ułożeniu figur są istotne. To pozwala ci skonstruować sobie z czasem wyczucie "siły pozycji". Nie porównujesz wszystkich kombinacji, lecz wydobywasz z konfiguracji figur to, co według twojego doświadczenia jest najważniejsze. Kiedy planujesz kolejny ruch, nie poruszasz w myśli każdą bierką, lecz tylko tymi, które w twojej wyobraźni należą do grupy "teraz zagrożone i warte obrony" i/lub do grupy "teraz możliwe do użycia w sensownym ataku". Uczysz się, i jest to formalnie rzecz biorąc proces tego samego rodzaju, jak nauka czytania czy nauka rozpoznawania twarzy.

Jeśli programista nie pozwoli algorytmowi zbytnio uczyć się, lecz będzie polegał na swojej znajomości problemu i zada algorytmowi strukturę wymyśloną na podstawie swojego własnego doświadczenia, wtedy wynik pracy algorytmu będzie ograniczony pomysłowością programisty i jego umiejętnością przełożenia własnego doświadczenia na język kodu komputerowego. A że bardzo trudne jest zorientowanie się, jak działają własne wyuczone schematy rozpoznawania wzorców i w praktyce sprowadza się je do jakichś uproszczonych regułek, zazwyczaj i tak trudnych do zaimplementowania w kodzie komputerowym bo powstałych i używanych na zupełnie innym poziomie abstrakcji, to takie podejście nie wróży większego sukcesu. To tak, jakbyś ucząc swoje dziecko gry w szachy, zabronił mu samodzielnie myśleć i nakazał mu jedynie postępować zgodnie z regułkami, które mu wpoiłeś. Komputer zajdzie w tym dalej, niż dziecko, bo umie analizować w każdej chwili nieporównanie więcej danych i zastosuje twoje regułki wiele skuteczniej, ale tak czy owak gracza wielkiej klasy z tego nie będzie.

Jednak jeśli wytłumaczysz dziecku reguły gry i pozwolisz, żeby grało, czytało i szukało, i jeśli będzie ono ćwiczyło więcej, niż ty, to niedługo zaczniesz z nim przegrywać. A że komputer może przećwiczyć wiele, wiele, wiele więcej, niż ty byłbyś w stanie przeanalizować w ciągu całego swojego życia zajmując się tylko i wyłącznie szachami, to w zasadzie NIE MASZ NAJMNIEJSZYCH SZANS. Jedynym czynnikiem działającym na twoją korzyść jest jak na razie to, że duża część algorytmu jest nadal oparta na wpisanych sztywno regułach. Nie jest to jednak żadne fundamentalne ograniczenie, lecz ograniczenie biorące się stąd, że puszczenie w ruch układu uczącego się nie jest takie trywialne.

Ale i tak taki na przykład program Deep Fritz (multiprocesorowa wersja Fritza, którego być może znasz), gładko wygrał w 2006 mecz z Kramnikiem, wtedy mistrzem świata. Komputer wygrał dwie partie i zremisował cztery; nie przegrał żadnej... A komputerowym mistrzem świata Fritz bynajmniej nie jest. Aktualnie górą jest program o sympatycznej nazwie Rybka.
Pan Gąsienica
PostWysłany: Nie 14:11, 30 Mar 2008    Temat postu:

wujzboj napisał:
Robalu, a co jak intuicja komputera zaczyna być górą, bo jest oparta na znajomości wielu więcej pozycji i na wiele szybszej ich analizie? Akurat w grze w szachy komputery kładą ludzi najłatwiej.


Teraz nie wiem jak to jest, ale jeszcze kilka lat temu człowiek jednak był górą.

Przede wszystkim liczba kombinacji jest jednak olbrzymia i często jakby niedoceniana. Jak jest mało figur na szachownicy i pozycja prosta komputer oczywiście jest górą, bo możliwych kombinacji nie jest tak dużo ale jak pozycja jest zamknięta ta liczba staje się naprawdę GIGANTYCZNA (z każdym posunięciem rośnie wykładniczo) - zarówno komputer, jak i człowiek muszą podejmować decyzje w sytuacji niepełnych danych, czyli zdając się na intuicyjne "wyczucie" pozycji, a tutaj człowiek jest górą.

Oczywiście wraz ze wzrostem możliwości przeliczeniowych komputerów ta sytuacja się zmieni, ale jeszcze kilka lat temu tak to wyglądało.

Podsumowując, byłbym ostrozny z tym "najłatwiej".
wiwo
PostWysłany: Nie 1:07, 30 Mar 2008    Temat postu:

Nie napisałem "Nie roześmieje się. Napisałem "raczej nie.. " Zawsze trzeba zostawić sobie jakąś furtkę, Napisałem, że nie podejmuję się wyrokować. I to znaczy , że się nie podejmuję. Jeżeli pod koniec roku komputer zada sam sobie pytanie typu " dlaczego JA jestem?" , to będziemy mieli problem. :grin:
wujzboj
PostWysłany: Nie 0:29, 30 Mar 2008    Temat postu:

Z wróbelkiem? To taki stary kawał o kwadratowych zającach. "P: Czym się różni wróbelek? O: Tym, że ma jedną nóżkę bardziej".

Wiwo, a czemu komputer miałby się nie roześmiać? Zachowanie AI nie jest programowane. AI uczy się. Tak, jak ty się uczysz.
Mati
PostWysłany: Nie 0:05, 30 Mar 2008    Temat postu:

O co chodzi z tym wróbelkiem? ;p
wiwo
PostWysłany: Nie 0:00, 30 Mar 2008    Temat postu:

Tak poważniej to ta technologia jest młoda i nie tylko widać jej rozwój co galopadę. Nie odważę się wyrokować co będzie za lat 20, a tym bardziej za 1000.
wiwo
PostWysłany: Sob 23:56, 29 Mar 2008    Temat postu:

Poczytałem. Faktycznie Kasparow. Raz wygrał, potem przegrał dwie partie, wygrywając jedną. Trzy remisy. Deep Blue miało jakieś niesamowite czasy zdolność obliczeniową, Rozważało 200 000 000 możliwości/ s. Tak czt siak, to nie komputer, tylko jego możliwości obliczeniowe oraz praca innych szachistów i programistów, kontra jeden ludzki umysł. Wróbelek przejdzie jężeli programista zna wróbelka i to w języku, w którym wróbelek jest. Jeżeli rozmowa będzie w języku angielskim, a wróbelek jest naszą rodzima produkcją, to raczej komputer się nie rozesmieje.
wujzboj
PostWysłany: Sob 23:43, 29 Mar 2008    Temat postu:

E tam. Jak bot przechodzi test Turinga, to i test wróbelka przejdzie. Wtyczka zaś w pewnym momencie zaczyna sprowadzać się do pozbawienia papu. Potrzeba jedzenia nie jest wyłączną domeną robotów...

Robalu, a co jak intuicja komputera zaczyna być górą, bo jest oparta na znajomości wielu więcej pozycji i na wiele szybszej ich analizie? Akurat w grze w szachy komputery kładą ludzi najłatwiej.
wiwo
PostWysłany: Sob 23:27, 29 Mar 2008    Temat postu:

No i zawsze można w sytułacji podbramkowej wyciagnąć wtyczkę. :mrgreen:
Pan Gąsienica
PostWysłany: Sob 23:20, 29 Mar 2008    Temat postu:

wiwo napisał:
Pamiętam, że kiedyś odbył się pojedynek szachowy między aktualnym mistrzem świata (Spasski, albo Kasparow. Pamięć zawodzi. Nawet nie pamiętam, który był Rosjaninem, a który Amerykaninem) , a komputerem centralnym( NASA, ????- wymyśliłem, też nie pamiętam) Pamiętam tylko, że człowiek przegrał.


Chyba chodzi o Kasparow - Deep Blue. Do dzisiaj jestem przekonany, że Kasparow się podłożył. No bo sorry, jak ktoś figurę podwala w debiucie...

Z komputerem trzeba ponoć wchodzić w bardzo zamknięte i skomplikowane pozycje, żeby mu się procesor przegrzał, wtedy triumfuje duch i intuicja nad bezdusznym kalkulatorem :)

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group