Autor Wiadomość
bol999
PostWysłany: Sob 22:34, 20 Mar 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:
mat napisał:
W koncu Krzyz zostal nam sila narzucony tysiac lat temu

A Berlin kiedyś był słowiańską stolicą.



.... a Wrocław/Breslau, Jelenia Góra/ Hirschberg itd niemieckimi miastami a Warszawa własnością Rokosow'a?
Teraz to wszystko UE a Polska gdzie?- na starych mapach. :cry:
Do dziś pół miasta Ludwigshafem, okolice Weisswasser/Bila Woda, Cottbus aż po Dresden mówi w domu po polsku jak i 40 milionów UE między Wisłą i Odrą i co z tego? :think: :pidu:
wujzboj
PostWysłany: Sob 16:56, 20 Mar 2010    Temat postu:

mat napisał:
W koncu Krzyz zostal nam sila narzucony tysiac lat temu

A Berlin kiedyś był słowiańską stolicą.
bol999
PostWysłany: Sob 8:45, 20 Mar 2010    Temat postu:

mat
Cytat:
Przeciwko katolickim Krzyzom ....

........z dużej litery ja protestuję. Dużą literą pisze się "Kreuz".

Wszystkie krzyżyki możecie wyrzucić, ale zostawcie tych łotrów (tawariszczci) między którymi zawsze wisiał Jezus w szkołach.
Krzyż to historia Jezusa a nasza te łotry.
mat
PostWysłany: Pią 19:06, 19 Mar 2010    Temat postu:

Przeciwko katolickim Krzyzom w miejscach publicznych najglosniej powinna protestowac patriotyczna prawica a nie kosmopolityczna lewica. W koncu Krzyz zostal nam sila narzucony tysiac lat temu. Watykan zabral nam wtedy nasza polska, slowianska wiare i narzucil nam obce azjatyckie wyznanie.
barycki/konto usunięte
PostWysłany: Pon 18:31, 18 Sty 2010    Temat postu:

mat:
Cytat:
Jeszua ("cokolwiek blizniemu czynicie, mnie czynicie)"


Święta prawda, jest tu dwóch takich, co Jezusa zamęczyli, czyniąc mi krzywdę. A do tego jak kłamią, że kochają pana Jezusa.

Adam Barycki
mat
PostWysłany: Pon 17:45, 18 Sty 2010    Temat postu:

Oless napisał:
.Szkoła austriacka nie używa metod matematycznych do opisu zjawisk ekonomicznych, tak jak przyjęło się to robić, mało tego krytykuje ekonomię głównego nurtu za formalizm matematyczny. A nie mówiłem, uwielbiasz wypowiadać się w tematach o których nie masz zielonego pojęcia, a nawet nie zauważasz że kompromitujesz się przed osobami które wiedzą cokolwiek w temacie. Cały mat(yzm) :rotfl:

Nie zrozumiales mej przenosni. We wczesniejszym poscie pisalem o pseudonaukowej szkole austriackiej koncentrujacej sie na niemierzalnych zjawiskach "psychologicznych", a wiec jej hipotezy nie sa naukowe, albowiem nie sa one weryfikowalne.

Oless napisał:
mat napisał:
czy zgodnie z zaleceniem Jeszu (Mat. 19:21) oddales juz swoj majatek na rzecz bliznich?
Z sytuacji jednostkowych nie buduje się ogólnych reguł. Dlatego nie możesz być chrześcijaninem, ono wymaga rozsądku, a to jak pokazujesz na każdym kroku jest ci zupełnie obce. Wypowiadając sie poza wszleką rzetelnością na każdy temat tylko obniżasz poziom tego forum swoim niedowładem intelektualnym.

Coz za ciekawe rzeczy, a gdzie i kiedy niedowlad umyslowy Jeszua ("cokolwiek blizniemu czynicie, mnie czynicie)" wymagal rozsadku? Z tego co wiem to wymagal bezmyslnej wiary ("blogoslawieni, ktorzy nie widzieli a uwierzyli") i oddawania majatku (Mt 19:21). O koscielnym nakazie rzetelnosci tez nie slyszalem, za to sporo o pochwale poboznego klamstwa (w tym akurat jestes prymusem).
Oless
PostWysłany: Pon 14:15, 18 Sty 2010    Temat postu:

.
Szkoła austriacka nie używa metod matematycznych do opisu zjawisk ekonomicznych, tak jak przyjęło się to robić, mało tego krytykuje ekonomię głównego nurtu za formalizm matematyczny. A nie mówiłem, uwielbiasz wypowiadać się w tematach o których nie masz zielonego pojęcia, a nawet nie zauważasz że kompromitujesz się przed osobami które wiedzą cokolwiek w temacie. Cały mat(yzm) :rotfl:

mat napisał:
czy zgodnie z zaleceniem Jeszu (Mat. 19:21) oddales juz swoj majatek na rzecz bliznich?

Z sytuacji jednostkowych nie buduje się ogólnych reguł. Dlatego nie możesz być chrześcijaninem, ono wymaga rozsądku, a to jak pokazujesz na każdym kroku jest ci zupełnie obce. Wypowiadając sie poza wszleką rzetelnością na każdy temat tylko obniżasz poziom tego forum swoim niedowładem intelektualnym.
mat
PostWysłany: Nie 11:37, 10 Sty 2010    Temat postu:

Oless napisał:
Nie, mam podstawową wiedzę na temat różnych szkół ekonomicznych - w tym szkoły austriackiej. To pozwala mi sensownie wypowiadać się w temacie, co dla ciebie jest nieosiągalne.

Na korepetycjach byles? :) Niestety musze Cie zmartwic, twoja "wiedza" nt. ekonomi jest podobna do tej z watkow o religii, czyli lekturki apologetyczne, dobre dla oszolomow, a nie ludzi powaznych. Gdybys mial podstawowa wiedze, to dalbys sobie spokoj z zachwalaniem Szkoly Austriackiej, ktorej nikt nigdy z powaznych ekonomistow nie bral na powaznie. Noblami tez sie nie podniecaj, bo Nobla z ekonomii otrzymal niejeden glupek i niejeden chory na umysle (co mozna np. obejrzec na jednym niezlym filmie). A apropos bakterii, Szkola Austriacka to taka medycyna, ktora nic nie wie o bakteriach i wirusach, za to potrafi wytworzyc grube tomiska analizujace matematycznie i to z uzyciem najnowszych technik statystycznych, przebieg goraczki u pajcentow.
ps. czy zgodnie z zaleceniem Jeszu (Mat. 19:21) oddales juz swoj majatek na rzecz bliznich czy wciasz sie migasz oddajac czesc bogowi mamonie?
Oless
PostWysłany: Sob 23:54, 09 Sty 2010    Temat postu:

mat napisał:
Oless napisał:
Masz teraz jeszcze jakieś pytania ?

Masz fixum-dyrdum na punkcie pseudonaukowej szkoly austriackiej.

Nie, mam podstawową wiedzę na temat różnych szkół ekonomicznych - w tym szkoły austriackiej. To pozwala mi sensownie wypowiadać się w temacie, co dla ciebie jest nieosiągalne. Pokazałem ci to na przykładzie wskaźników ekonomicznych, którymi machasz nieporadnie jak wielkim liściem.

Nierzetelność jest twoim nawykiem, bo czy istnieje temat w którym sprostowanie twoich omyłek nie wymagałoby pisania elaboratów? Dopiero jak ktoś poświęci swój czas to jesteś w stanie zamilknąć, jak wyżej.

Jednakże ponieważ nikomu się nie chce za tobą latać, to matowa nierzetelność pomnaża się na forum , niczym bakterie.
wujzboj
PostWysłany: Czw 0:45, 10 Gru 2009    Temat postu:

Podwójne pensje dla brodatych!
Oless
PostWysłany: Nie 14:54, 06 Gru 2009    Temat postu:

Anonymous napisał:
Precz z dyktatura kleru w Polsce!

Balcerowicz musi odejść!
Gość
PostWysłany: Nie 10:52, 06 Gru 2009    Temat postu:

malachi napisał:
dlaczego ateiści tak lubują się w niewoli?

Precz z dyktatura kleru w Polsce!
barycki/konto usunięte
PostWysłany: Sob 16:40, 05 Gru 2009    Temat postu:

malachi:
Cytat:
co to jest wysoka kultura?


To coś takiego, co nie jest podobne do tańca z gwiazdami i w czym nie mogłaby uczestniczyć Cichopek.

malachi:
Cytat:
dlaczego ateiści tak lubują się w niewoli?


Bo wolność to uświadomiona konieczność, a nie ptacy niebiescy.

Adam Barycki
malachi
PostWysłany: Sob 16:30, 05 Gru 2009    Temat postu:

mat napisał:

Gdzie ci to powiedzieli, w TVN? Wysoka kultura kwitnie z reguly tylko w ustrojach totalitarnych (niewolnictwo, feudalizm, dyktatura oswiecona).


co to jest wysoka kultura?
dlaczego ateiści tak lubują się w niewoli?
mat
PostWysłany: Sob 16:23, 05 Gru 2009    Temat postu:

wujzboj napisał:
Dzisiaj wpływ przeciętnego człowieka na decyzje polityczne jest też, rzecz jasna, iluzoryczny

wujzboj napisał:
Każdy, kto jest u władzy, musi najbardziej liczyć się z tymi, którzy mają pieniądze.

Juz to pisalem. Jak sam widzisz, trzeba byc idiota aby gloryfikowac taki system, natomiast branie udzialu w tzw. wyborach to tylko legitymowanie tej parodii demokracji
wujzboj napisał:
mat napisał:
w tzw. liberalnej (burzuazyjnej) demokracji wybory to taka sama farsa jak byla za tzw. komuny. Stad je olewam, jak sie da.
Nie powinieneś olewać. W ten sposób pomagasz utrzymywać kulturę polityczną na poziomie rynsztoka. Ewolucja, mat, ewolucja. Dbaj o dobór naturalny.

Gdzie ci to powiedzieli, w TVN? Wysoka kultura kwitnie z reguly tylko w ustrojach totalitarnych (niewolnictwo, feudalizm, dyktatura oswiecona). Demokracja, a szczegolnie burzuazyjna oznacza na ogol rzady plebsu (ochlokracje), w kapitalizmie rynkowym zas czesto plutokracje, czyli rzady elity pieniadza, na ogol bedacej na niskim poziomie kultury.
Sdx
PostWysłany: Śro 14:47, 02 Gru 2009    Temat postu:

Wracając na chwilę do tematu...

Miejsce krzyży powinno byc w salach gdzie są lekcje religii. Problem w tym, że w wielu szkołach takich specjalnych sal po prostu nie ma, wobec czego uważam, że powinno je się usunąc.
wujzboj
PostWysłany: Wto 1:04, 01 Gru 2009    Temat postu:

mat napisał:
typowe dla religianta

Znasz ten dowcip o Jasiu i białej chusteczce?

wuj napisał:
Czy mógłbyś wypisać wady i zalety jednopartyjnego (!) systemu "komuny" i wielopartyjnego (!) sytemu "kapitalizmu"? Czy zauważasz, że komunizmu nie ma i nie było nigdzie na świecie? Czy zauważasz, że podstawowa różnica pomiędzy jednym i drugim systemem polega na tym, że w jednym przypadku mamy rządy konstytucyjnie jednopartyjne, a w drugim - konstytucyjnie wielopartyjne?

Wypisałeś. Obejrzymy:

mat napisał:
1. Kapitalizm to tak naprawde korporacyjny "komunizm". Kapitalizm rozni sie do "komunizmu" tym, ze w "komunizmie" rzadzi Partia a w kapitalizmie rzadza korporacje.

Mylisz kapitalizm z faszyzmem. Być może nie mylisz komunizmu z marksizmem-leninizmem, bo użyłeś cudzysłowu.

mat napisał:
2. W PRLu mielismy kilka partii oraz bezpartyjnych a nawet chrzescijanskich poslow w cyrku zwanym Sejmem. Dzis mamy w tym samym cyrku praktycznie dwie liczace sie partie (PO i PiS) plus pomniejsze stronnictwa typu SLD czy PSL. Niewielka to roznica.

Duża, ponieważ po pierwsze ilość miejsc w Sejmie dla każdej z tych partii i stronnictw była ściśle ustalona przez Patrię (PZPR), a nie przez wyborców. Co więcej, nie było możliwości, żeby zarejestrować sobie nową partię polityczną, jeśli żadna ze starych ci nie odpowiadała. Władza była podzielona "raz na zawsze", wybory mogły nieco tasować ludzi, ale tylko w ramach jednej partii. Absolutna większość należała z przydziału do PZPR, więc reszta miała jedynie głos doradczy. Zresztą i tak wszystkie istotne wyniki głosowania brzmiały: bez głosów przeciwnych (wszyscy za, ewentualnie poseł PAX wstrzymał się od głosu - jak się wstrzymał, to była już sensacja i w kolejkach szeptano sobie z dumą o opozycji).

Oczywiście, miało to swoje zalety. Rządziło się łatwiej, bo opozycja nie bruździła (Wiesz, dlaczego Sejm jest okrągły? Żeby opozycja nie kryła się po kątach). Rząd był stabilny, władza zmieniała się co jakieś dziesięć lat na skutek rozruchów. Przypominało to nieco warunki w królestwie - z tym, że Partia musiała bardziej niż król sprawiać wrażenie, że dba o dobro ludu i dlatego znacznie więcej niż król rzeczywiście dla ludu robiła. Zresztą, przecież sam fakt, że ktoś dorwał się do władzy, nie oznacza, że tylko zgarnia pod siebie. Wielu partyjnych zajmowało się administracją ze szczerą chęcią, żeby coś dla ludzi zrobić. Pozytywną stroną systemu było właśnie to, że formalnie był on dla ludu i że chociaż lud nie miał nad niczym żadnej kontroli, to jednak partyjniacy w oficjalnych przepychankach musieli uwzględniać oficjalną ideologię, żeby jednego z drugim jakiś trzeci nie wygryzł. I dlatego czasy PZPR pozostawiły po sobie edukację na sensownym poziomie, oraz w miarę rozsądną opiekę medyczną. (Trudności w wyjazdach za granicę odgrywały w tym też jednak istotną rolę. Chociaż wyjechać było od nas o niebo łatwiej, niż z innych demoludów, to mimo wszystko wymagało to wysiłku nieporównanie większego, niż dzisiaj i wobec tego drenaż mózgów był znacznie mniejszy, niż jest dziś. Pieniądze zainwestowane w wykształcenie młodzieży procentowały wtedy w kraju, a to się liczy.)

Dzisiaj wpływ przeciętnego człowieka na decyzje polityczne jest też, rzecz jasna, iluzoryczny. Walka o wyborcę skutkuje natomiast zupełnie kretyńską demagogią, w sumie niewiele różniącą się intelektualnie od tego, czym karmiono nas za czasów Partii. Tyle, że dzisiaj można sobie pozwolić na głośne wyrażenie sprzeciwu i władzy znacznie trudniej jest z takim sprzeciwem walczyć. Ma zresztą mniejszą motywację, bo ten głos ginie w hałasie innych głosów - w sumie nikt nie wie, kto mówi prawdę, kto kłamie, a kto się tylko myli. Pomimo to, jest poczucie wolności - i to jest ważne, bo zachęca człowieka do samodzielnego myślenia i z czasem owocuje rozsądniejszym społeczeństwem i w efekcie skuteczniejszą demokracją. Jest też poczucie, że wolno próbować coś zmieniać - a to jest istotne, bo nie odbiera motywacji. Chociaż w praktyce działanie jednostek skutkujące rozsądnymi systemowymi zmianami wyczuwalnymi w skali lat czy dziesięcioleci jest niezwykle trudne, to jednak czas płynie w końcu nie latami czy dziesięcioleciami, ale setkami, a nawet i tysiącami lat...

Problem "demokratycznego hałasu" (nie wiadomo, kto mówi sensownie, ani kto w ogóle mówi prawdę) jest tym ostrzejszy, im młodsza jest demokracja. Nasza jest bardzo młoda, bo doświadczenia przedwojenne (i tak niewielkie, bo był reżim) dawno diabli wzięli, minęło zbyt dużo czasu na wojnę i na demolud. Nie ma tradycji demokratycznej wśród polityków i nie ma wyczucia politycznego wśród ludzi.

Główną zaletą systemu wielopartyjnego (zadomowionego, a nie w stanie embrionalnym) jest jednak według mnie po prostu to, że jest on po prostu na dłuższą metę najstabilniejszy pod każdym względem. I pod względem bezpieczeństwa politycznego (prześladowanie opozycji jest w systemie wielopartyjnym znacznie mniej prawdopodobne i stanowi raczej wyjątek od reguły) i pod względem stabilności gospodarki (w systemie jednopartyjnym bardzo łatwo pójść za pokusą centralnego sterowania, a w ten sposób jeden idiota potrafi rozłożyć wszystko - i chociaż jeden geniusz może niekiedy wiele uratować, to jednak o upadek łatwiej). Dlatego moim zdaniem optymalna jest rozwinięta, utrwalona demokracja parlamentarna. W takich warunkach także i lewica może optymalnie realizować swoje socjalne plany. W końcu o ile dąży do dobra mas, o tyle powinna z czasem zdobywać głosy mas, nieprawdaż?

mat napisał:
3. Partie z definicji dbaja o swoje wlasne interesy, a nie o interesy wyborcow.

Oczywiście.

mat napisał:
4. Wybory w kapitalizmie to parodia, tak naprawde nic nie zmieniaja - przy wladzy zostaja zawsze te same elity, zmieniaja sie tylko twarze w rzadzie. Poczytaj prace V. Pareto (teoria elit). Gdyby wybory mogly odsunac obecne elity od wladzy, to by byly po prostu zakazane, czy to w Polsce, czy w UK, czy tez w Australii. A wiec nie ma znaczenia kto, gdzie i na kogo glosuje, bo w tzw. liberalnej (burzuazyjnej) demokracji wybory to taka sama farsa jak byla za tzw. komuny. Stad je olewam, jak sie da.

Komentarz do tego jest powyżej.

Nie powinieneś olewać. W ten sposób pomagasz utrzymywać kulturę polityczną na poziomie rynsztoka. Ewolucja, mat, ewolucja. Dbaj o dobór naturalny :).

Nie jest też prawdą, że "gdyby wybory mogły odsunąć obecne elity od władzy, to by były po prostu zakazane". W systemie wielopartyjnym nie ma czegoś takiego, jak jedna elita władzy; na tym właśnie polega dowcip, że różne elity biorą się za łby. One nie muszą różnić się ideologią (choć bywa, że się różnią), to nie jest ważne. Ważne, że to różne "układy".

Istotny problem polega natomiast na lobbingu. Każdy, kto jest u władzy, musi najbardziej liczyć się z tymi, którzy mają pieniądze. Na to jednak nic nie poradzisz. Możesz co prawda zrobić rewolucję i zabrać "im" forsę, przelewając ją na konto własnej partii - ale wtedy problem dla kraju pozostaje ten sam, zmieniają się tylko nazwiska. No i dochodzi kwestia terroru politycznego, który w nowej sytuacji można świetnie rozbudować dla utrzymania tak szczęśliwie zdobytej władzy.

wuj napisał:
Nawiasem mówiąc, nawet i tam /tj. na zachodzie) gospodarka nie wytrzymała tego obciążenia socjalnymi zobowiązaniami; wygląda po prostu na to, że na praktyczne wprowadzenie socjalizmu jeszcze świata nie stać (a co dopiero mówić o komunizmie).
mat napisał:
Widac, ze twym idealem jest kapitalizm brytyjski z poczatku XIX weku - 16 godzinny dzien pracy siedmioletnich dzieci w kopalni.

Wybacz, ale tę odpowiedź mogę określić tylko nieregulaminowym słowem: bełkot. Mam nadzieję, że wiwo mi to wybaczy, bo w końcu to jest Kawiarnia :). I mam nadzieję, że ty także się za to zbytni nie obrazisz. OK?

A tak w ogóle: ja mam poglądy lewicowe, mat (Oless potwierdzi) :P.
mat
PostWysłany: Pon 23:02, 30 Lis 2009    Temat postu:

Budyy napisał:
A terazmat. Jaka jest korelacja długu publicznego z ilością krzyży w polskich szkołach?

Interesy kleru kat., a szczegolnie hierarchow sa interesami Watykanu, a nie poszczegolnych panstw, chocby nawet przewazajaco katolickich jak Polska. (wystarczy popatrzec: bogaty Watykan, papiez, ktorego leczenie kosztuje rocznie miliony dolarow USA i los katolikow chocby w Argentynie czy Brazylii; o Filipinach czy Mozambiku albo Angoli juz nie wsponme przez wrodzona mi skromnoscc i przyzwoitosc). Ciemni polscy katolicy oddaja czesc "cudownym" obrazom przedstawiajacym zydowke Miriam i jej nieslubnego syna oraz po domach i szkolach buduja kapliczki poswiecone papiezowi Wojtyle, wbrew wyraznym zaleceniom Dekalogu. Jesli Boga nie ma, to sie tylko kompromituja swa irracjonalna wiara, i marnuja czas, ktory mogli by lepiej poswiecic na prace. Ale jesli On Jest? To moze tlumaczyc te katastrofalna sytuacje gospodarczo-spoleczna (w tym dlugu publicznego) Polski, kraju milionow balwochwalcow. ;P
mat
PostWysłany: Pon 22:49, 30 Lis 2009    Temat postu:

wujzboj napisał:
A nie zauważasz, mat, że świat nie jest czarno-biały?

Smieszny jestes, ale to wlasnie ty robisz. Wiesz, na czym polega roznica miedzy mna a toba? Ty gloryfikujesz (typowe dla religianta) system (w tym przypadku kapitalizm), ja nie gloryfikuje zadnego systemu (ani tzw. realnego socjalizmu, feudalizmu, ani niewolnictwa, ani kapitalizmu) teraz bozkiem jest kapitalizm (a nie lubie zadnych bozkow) wiec ja przywracam proporcje.
Ale ze podswiadomie zdajesz sobie sprawe, ze kapitalizmem jest cos nie tak, a na dodatek jest dosc gleboko unarzany we krwi wiec reagujesz jak radziecki agitator na wiesc, ze najwspanialszy ustroj na swiecie moze miec jakies rysy. Zagluszasz w sobie ten nieprzyjemny dysonas (anty)komunistyczna histeria "a u was bija murzynow".

wujzboj napisał:
Czy mógłbyś wypisać wady i zalety jednopartyjnego (!) systemu "komuny" i wielopartyjnego (!) sytemu "kapitalizmu"? Czy zauważasz, że komunizmu nie ma i nie było nigdzie na świecie? Czy zauważasz, że podstawowa różnica pomiędzy jednym i drugim systemem polega na tym, że w jednym przypadku mamy rządy konstytucyjnie jednopartyjne, a w drugim - konstytucyjnie wielopartyjne?


1. Kapitalizm to tak naprawde korporacyjny "komunizm". Kapitalizm rozni sie do "komunizmu" tym, ze w "komunizmie" rzadzi Partia a w kapitalizmie rzadza korporacje.
2. W PRLu mielismy kilka partii oraz bezpartyjnych a nawet chrzescijanskich poslow w cyrku zwanym Sejmem. Dzis mamy w tym samym cyrku praktycznie dwie liczace sie partie (PO i PiS) plus pomniejsze stronnictwa typu SLD czy PSL. Niewielka to roznica.
3. Partie z definicji dbaja o swoje wlasne interesy, a nie o interesy wyborcow.
4. Wybory w kapitalizmie to parodia, tak naprawde nic nie zmieniaja - przy wladzy zostaja zawsze te same elity, zmieniaja sie tylko twarze w rzadzie. Poczytaj prace V. Pareto (teoria elit). Gdyby wybory mogly odsunac obecne elity od wladzy, to by byly po prostu zakazane, czy to w Polsce, czy w UK, czy tez w Australii. A wiec nie ma znaczenia kto, gdzie i na kogo glosuje, bo w tzw. liberalnej (burzuazyjnej) demokracji wybory to taka sama farsa jak byla za tzw. komuny. Stad je olewam, jak sie da.

wujzboj napisał:
Socjalistyczne stosunki społeczne były znacznie lepiej realizowane w kilku krajach zachodnich, formalnie kapitalistycznych, niż w jakimkolwiek kraju "demoludu".

Kapitalizm ma to do siebie, ze wciaga ludzi w biede. Dopiero ruch robotniczy (socjalistyczny i laburzystowski) i zwiazkowy na Zachodzie wyciagnal spora czesc tamtejszych robotnikow z owej kapitalistycznej nedzy.

wujzboj napisał:
Nawiasem mówiąc, nawet i tam /tj. na zachodzie) gospodarka nie wytrzymała tego obciążenia socjalnymi zobowiązaniami; wygląda po prostu na to, że na praktyczne wprowadzenie socjalizmu jeszcze świata nie stać (a co dopiero mówić o komunizmie).

Widac, ze twym idealem jest kapitalizm brytyjski z poczatku XIX weku - 16 godzinny dzien pracy siedmioletnich dzieci w kopalni.

Oless napisał:
Masz teraz jeszcze jakieś pytania ?

Masz fixum-dyrdum na punkcie pseudonaukowej szkoly austriackiej.
Budyy
PostWysłany: Pon 22:35, 30 Lis 2009    Temat postu:

A teraz Oless i mat. Jaka jest korelacja długu publicznego z ilością krzyży w polskich szkołach?
Oless
PostWysłany: Pon 20:50, 30 Lis 2009    Temat postu:

mat napisał:
A propos powagi w ekonomii i nazwisk ktore polecales to nikt z powaznych ekonomistow nigdy nie bral tzw. szkoly austriackiej na serio.

Nie przypominam sobie, abym zalecał jakieś nazwiska, ale skąd możesz wiedzieć , że rewolucję marginalistyczną w XIX w. zawdzięczamy właśnie m.in "austriakowi" Carlowi Menegerowi lub, że "neoaustriak" Hayek został uhonorowany nagrodą Nobla w 1974. Twoja wdzięczność do tej szkoły powinna być tym większa, że choć nie słynie z popularności to jako jedna z nielicznych zadała sobie trud zbadania i wykazania niedorzeczności marksistowskich teorii skutecznie przewidując krach i niemożność funkcjonowania pełnego socjalizmu.

mat napisał:
Szkola austriacka koncentruje sie na niemierzalnych zjawiskach "psychologicznych", a wiec jej hipotezy nie sa naukowe, albowiem nie sa one weryfikowalne (ani tez falsyfikowalne w zrozumieniu Poppera).

Prawa ekonomii w ogóle nie są empirycznie weryfikowalne w taki sposób jak prawa przyrodnicze, co nie znaczy, że są mniej naukowe czy, że nie są obiektywne. Obok wiedzy uzyskiwanej z doświadczenia istnieje wiedza aprioryczna, a prawa ekonomiczne mogą mieć charakter właśnie aprioryczny.

Metodologia szkoły austriackiej opiera się na prakseologicznych aksjomatach ludzkiego działania, ale bez wnikania w psychologiczne przyczyny (np. " ludzie dążą do osiągnięcia jak największej użyteczności jak najmniejszym kosztem") To, że nazywana jest szkołą psychologiczną nie oznacza, że chce badać coć "niemierzalnego", ale że przedmiot badań ekonomii - jak pieniądz, dobra kapitałowe, stawki płac - nie określają właściwości fizyczne bądź chemiczne, lecz psychiczne lub subiektywne nastawienia człowieka wobec tych zjawisk. Ekonomia szkoły austriackiej jest bardzo bliska działaniu i wyborom realnego człowieka (a nie jakiegoś Homo economicusa) oraz ucieka od abstrakcyjnych i zmatematyzowanych modeli teoretycznych, które często nie mają nic wspólnego z rzeczywistym działaniem człowieka. Takie podejście ma swoich zwolenników nawet poza tą szkołą, np. na polskim terenie jest to prof. Ryszard Szewczyk, który głosi potrzebę stworzenia ekonomii personalistycznej, bowiem ekonomia głównego nurtu uwikłana jest w modele prowadzące do błędnych konkluzji, jak pozytywna rola iluzji nowego pieniądza i stymulowania popytu (manipulowania stopą procentową) Jak widzisz dochodzi do podobnych monetarnych wniosków jak austriacy ( www.szewczyk.net.pl ).

mat napisał:
Stad tez nikt z powaznych ekonomistow nie bierze 'Austriakow' na serio.

Żartujesz, a kto bierze na poważnie ekonomię głównego nurtu? No dobra to ja żartuję :grin: Zauważ jednak, że dominujace teorie keynesowskie i monetarne są tak zagregatowane, że nie były w stanie przewidzieć aktualnego kryzysu finansowego ( za to analitycy szkoły austriackiej jak Peter Shiff ostrzegali przed pęknięciem bańki). Nie zawsze rację ma ten kto jest w większości, "prawda jest tam gdzie jest". Chcesz wiedzieć co mówią o teorii austriaków Twoi poważani ekonomiści ? Otóż na jej podstawie trafnie przewidują przyszłość ! :grin: Jak podaje dr Mateusz Machaj z UWr :

" Warto tu zwrócić uwagę na wypowiedź Tylera Cowena, krytyka austriackiej teorii cyklu koniunkturalnego, wybitnego amerykańskiego ekonomisty, który trzy lata temu napisał na swoim blogu, że gdyby był zwolennikiem teorii Hayeka, dokonałby następujących spostrzeżeń/predykcji:

1. Uznałby, że azjatyckie banki centralne kupując dolara zakłócają kurs waluty i solidnie obniżają stopy procentowe.
2. Uznałby, że gospodarka amerykańska ma „nadinwestycje” w sektorach nieeksportowych, szczególnie w nieruchomościach.
3. Uznałby, że nagromadzono ogromny dług, zarówno publiczny jak i prywatny.
4. Uznałby, że ten trend nie może iść w nieskończoność. Oznaczałoby to, że gospodarka amerykańska potrzebowałaby rosnących zastrzyków pieniędzy, co nie mogłoby rzecz jasna zostać osiągnięte.
5. Uznałby, że dolar zmierza w stronę pogrążenia, gospodarka będzie musiała przestawić się w stronę eksportu, co nie będzie szokiem łatwym do zniesienia.
6. Zainwestowałby w opcje sprzedaży T-bond futures i zrobił niezłe pieniądze.

Azjatyckie banki faktycznie solidnie dewaluowały walutę, a rządowe papiery tracą na wartości (nie jest do końca jasne, co miał na myśli z futures). Szczególnie prawdziwe okazały się uwagi o długu, boomie budowlanym i o tym, że dolar będzie musiał zapłacić za to określoną cenę i że prowadzona przez ostatnie lata polityka banku centralnego będzie prowadziła do kryzysu. It’s Hayek’s time again!
Czy można sobie wyobrazić większą ironię losu? – wybitny krytyk danej teorii sugeruje, że jeśli wierzyłby w tę teorię, to dokonałby konkretnych przewidywań, a następnie te przewidywania okazują się poprawne. "

Masz teraz jeszcze jakieś pytania ?

z artykułu:
Nadchodzi kolejna lekcja
Oless
PostWysłany: Pon 19:15, 30 Lis 2009    Temat postu:

Cytat:
J. P. Sartre "Huragan nad cukrem"
http://legaba.6te.net/huragan_nad_cukrem.htm

Do książek zawsze warto zaglądać jak ktoś ma czas, a ja mam, więc przejrzałem obszerne fragmenty. Potwierdzam - dobrze się czyta, kilka ciekawych spostrzeżeń o tym, że Kuba była w zasadzie kolonią amerykańską a nie samodzielnym państwem. Najwygodniej się jednak krytykuje zatem nie omieszkam dodać, że Sartre w całym opisie relacji gospodarczych pomiędzy Kubą a USA niezupełnie trafnie identyfikuje żródło problemu, czy pozytywne lub negatywne cechy tej współpracy, na szczęście jako pisarzowi możemy mu to wybaczyć, nie tacy jak on ekonomiści tkwią myślami w błędach merkantylizmu.

W tym akapicie mamy klasyczne nieporozumienie, czyli przedstawianie importu jako zła ekonomicznego:
" Począwszy od tego okresu najbardziej dalekowzroczni Kubańczycy zrozumieli, że bilans handlu z USA zawsze już będzie ujemny. Amerykanie wzruszali ramionami, kiedy z tego powodu wyrzekano przed nimi.
— Kuba to kraj wyspecjalizowany — mówili. — Niech pracuje dla nas, my będziemy pracować dla niego.
Pracowali tak dobrze, że zarzucili całą wyspę swoimi towarami — począwszy od buldożerów i mechanicznych dźwigów, poprzez elektryczne pralki, skończywszy na papierosach.
"

Co za potworni najeźdzcy! :mrgreen: Panu Sartre zabrakło zdrowego rozsądku, że import potrzebnych społeczeństwu towarów w zamian za eksport cukru jest czymś pozytywnym i mile widzianym. Oznacza to bowiem że w wyniku takiej zamiany Kuba wzbogaciła się o buldożery, dźwigi, pralki i papierosy. Podobnie wyolbrzymia kwestię tzw. ujemnego bilansu, który tak naprawdę jest bilansem dodatnim, wszkaże ludziom zazwyczaj myli się istota bogactwa. Jak tłumaczył cierpliwie już Adam Smith miarą bogactwa nie jest posiadanie dużej ilości pieniędzy i złota ale prawdziwym bogactwem jest posiadanie domów, samochodów, samolotów, pralek, książek, płyt i lekarstw, czyli namacalnych rzeczy materialnych, które służą do zaspokajania konkretnych ludzkich potrzeb. W perspektywie długookresowej równowaga bilansu płatniczego utrzymuje się sama - dlatego nie należy się nią przejmować - przyczyna jest banalnie prosta, bilans niezrównoważony prowadzi albo do wyczerpania rezerw gotówkowych jednego uczestnika (więc musi zacząć sprzedawać) albo do braku worków na kolekcjonowanie monet i dolarów, co prędzej kończy się niechęcią dalszego ich zbierania (więc musi zacząć kupować).

Najważniejsza nauka jaka wynika z przeczytania Huraganu nad cukrem polega na obserwacji, że przewrót komunistyczny niestety nie uratował Kuby od tego co Sartre uważał za wyspiarskie problemy, przeciwnie tylko je wzmożył. Według niego problemem była np. nadprodukcja cukru, jednakże kiedy tylko rewolucjoniści doszli do władzy "zabrali się" za gospodarkę i jak czytamy na Wikipedii " wprowadzano w życie nierealne projekty gospodarcze, od 1968 rozpoczęto program przekształcenia Kuby w światowego potentata w produkcji cukru (w założeniach miało to rozwiązać problemy ekonomiczne i stanowić początek industrializacji), który jednak wraz z innymi niecelowymi inwestycjami pogłębiał stopniowo problemy gospodarcze. " Gorzko też śmieszy fakt, że problemem kolonii była ziemia leżąca odłogiem, ale w jaiej sprawie Castro II wydał dekret w 2009 roku ? W bardzo podobnej.
wujzboj
PostWysłany: Pon 18:56, 30 Lis 2009    Temat postu:

A nie zauważasz, mat, że świat nie jest czarno-biały?

Czy mógłbyś wypisać wady i zalety jednopartyjnego (!) systemu "komuny" i wielopartyjnego (!) sytemu "kapitalizmu"?

Czy zauważasz, że komunizmu nie ma i nie było nigdzie na świecie?

Czy zauważasz, że podstawowa różnica pomiędzy jednym i drugim systemem polega na tym, że w jednym przypadku mamy rządy konstytucyjnie jednopartyjne, a w drugim - konstytucyjnie wielopartyjne?

Socjalistyczne stosunki społeczne były znacznie lepiej realizowane w kilku krajach zachodnich, formalnie kapitalistycznych, niż w jakimkolwiek kraju "demoludu". Nawiasem mówiąc, nawet i tam /tj. na zachodzie) gospodarka nie wytrzymała tego obciążenia socjalnymi zobowiązaniami; wygląda po prostu na to, że na praktyczne wprowadzenie socjalizmu jeszcze świata nie stać (a co dopiero mówić o komunizmie).
mat
PostWysłany: Pon 17:14, 30 Lis 2009    Temat postu:

Oless napisał:
Widzisz, ekonomia to jest poważna nauka społeczna, więc nie jest tak że pierwszy lepszy chłopek roztropek jest w stanie odkryc piorunujący potencjał w zbankrutowanej teorii ekonomicznej i mądrować się czego to on nie wie o ekonomii; aby cos pojąć z nauk ekonomicznych należy najpierw zapoznać sie z pewnymi pojęciami podobnie jak matematyki uczyłeś się od tabliczki mnożenia, a ty nawet nie rozumiesz pojęć którymi chcesz się posługiwać, nie masz pojęcia co we współczesnej ekonomii dominuje a co nie, nie mówiąc już o posługiwaniu się miernikami ekonomicznymi. Na razie raczysz nas słodką niewiedzą i nietreściwym wodolejstwem.

A propos powagi w ekonomii i nazwisk ktore polecales to nikt z powaznych ekonomistow nigdy nie bral tzw. szkoly austriackiej na serio. "Austriacy" to w ekonomii cos w rodzaju Libertasu w polityce - glosza glupoty i przesady, tyle, ze maja zamoznych sponsorow. Szkola austriacka koncentruje sie na niemierzalnych zjawiskach "psychologicznych", a wiec jej hipotezy nie sa naukowe, albowiem nie sa one weryfikowalne (ani tez falsyfikowalne w zrozumieniu Poppera). Stad tez nikt z powaznych ekonomistow nie bierze 'Austriakow' na serio.
A wodolejstwem racza nas ci co wychwalaja kapitalizm, gdzie 10% zyje a 90% wegetuje.

Oless napisał:
mat napisał:
Bo nie prowadze firmy, gdyz me zasady moralne nie pozwalaja mi zyc z cudzej pracy
a może odwrotnie? Nie prowadzisz firmy bo nie rozumiesz na czym polega jej prowadzenie. I żyjesz z cudzej organizacji twojego miejsca pracy?

Kapitalizm robi z ludzi albo potworow, co wyzyskuja innych ludzi, albo bezmyslnych, wyzyskiwanych robotow. Ja staram sie nie byc ani jednym ani drugim, co, jak sie pewnie domyslasz, nie jest wcale proste.
abangel666
PostWysłany: Pon 13:08, 30 Lis 2009    Temat postu:

No i.... skrobłam kilka słów o F. Castro i rozpoczęła się dyskusja zupełnie nie na temat wątku.... zawsze tak mam; odezwę się, a to jest jak wsadzenie kija w mrowisko....

Jeszcze raz, ludziom myślącym, bo do moherów nigdy nikt nie dotrze, bo to porypańcy.... religia im z mózgu zrobiła gnojówkę (nawet z nimi nie rozmawiam, juz nie rozmawiam; nie warto); więc polecam ludziom myślącym książkę J. P. Sartre "Huragan nad cukrem"
http://legaba.6te.net/huragan_nad_cukrem.htm

Powaga! To się świetnie czyta, bardzo łatwy język, wspaniała opowieść.... poczytajcie w bezsenną noc.

---------

Na zachętę daję fragment książki:


Mieszkamy w jednej z najelegantszych dzielnic. Ho­tel "Nacional", ze swoimi dwoma graniastosłupami zę­batych wieżyc, to forteca luksusu. Dwóch zalet wymaga się od jego gości przybywających tu z kontynentu: fortuny i dobrego smaku. Ponieważ jednak razem wy­stępują one rzadko, więc jeżeli ktoś posiada pierwszą z nich, przyznaje mu się i tę drugą — z przymruże­niem oka.

Często spotykam w hallu rosłych Yankees (tak się jeszcze nazywa ich na Kubie, chyba żeby się mówiło Americano); są eleganccy i wysportowani; ze zdziwie­niem patrzę na ich zwarzone twarze. Co im tak strasz­nie dolega? Miliony czy wrażliwość?

Jest to w każdym razie problem, który mnie nie do­tyczy.

Moje całe paryskie mieszkanie mogłoby się zmieścić w pokoju dla milionerów, który zajmuję.

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group