Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Uwodzicielska siła wojny i przemocy

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:25, 29 Lip 2016    Temat postu: Uwodzicielska siła wojny i przemocy

Od lat jedna rzecz mnie zastanawia. Do dzisiaj nie potrafiłem jej sobie sensownie wytłumaczyć. Aż nagle przyszedł rodzaj olśnienia.

Dlaczego tak wielu ludzi (w większości mężczyzn) para się wojną, dąży do agresji, walki, starcia. Coż jest takiego uwodzicielskiego w przemocy, że kibole urządzają ustawki, w których główną "korzyścią" jaką się osiąga jest bycie pobitym -co prawda może w mniejszym, bądź większym stopniu, ale jakieś rany, guzy, czy obtarcia będą. Masochizm? Atawizm?...

Oczywiście uwodzicielską moc agresji da sie wytłumaczyć w pewien ewolucyjny sposób - że była korzystna dla wyłaniania najlepszych genów, bo zwycięzca bojów w stadzie zyskiwał wyższą pozycję i szanse na dostęp do samic (kobiet, w przypadku ludzi). Jednak psychologiczny mechanizm wciąż był nie wyjaśniony - tzn. to, że coś jest ewolucyjnie korzystne, nie tłumaczy działania samego mechanizmu powodującego, że tak wiele ludzi poświęca bardzo dużo tylko po to aby móc się bić.

Dziś tak dogłębniej do mnie dotarło, że zasadniczym składnikiem mechanizmu "słodzącego" ludziom walkę, agresję jest ZNIECZULAJĄCA, EUFORYCZNA MOC samej walki. Ludzie podczas walki silnie nakierowują się na cel, funkcjonują jak w transie, jak po narkotyku. Tak to MUSIAŁO DZIAŁAĆ, bo gdyby w chwili największego zagrożenia organizm skupiał się na tym, że go boli, albo że ma jakieś problemy, to z dużym prawdopodobieństwem nie byłby w stanie dać z siebie tych ostatnich rezerw potrzebnych do przetrwania. Więc - z samej biologii, z konieczności ewolucyjnej - walka znieczula, wywołuje euforię, pomaga zapomnieć o problemach, kłopotach. Ludzie w ferworze walki nie czują bólu, często nie wiedzą, że są śmiertelnie ranni, nie mają problemów, nie martwi ich problem podatków, zdrowia, niechęci innych ludzi. Wtedy wszystko robi się jasne, proste - jest wyraźny cel, a to co kłopotliwe - znika.

Tryb walki jest fajny, jest przyjemny. Podobny jest tryb silnej rywalizacji, co dodatkowo skłania ludzi do gier, sportu, hazardu. Chce się jakoś znieczulić, nie myśleć o tych problemach życia.
Uzależnienie od hazardu dotyka określonego typu ludzi, o psychice łaknącej emocji. Oni bardzo chcą zagłuszać ten ból istnienia, nudę życia, konieczność zajmowania się mnóstwem mało atrakcyjnych emocjonalnie rzeczy. Te nieciekawe przeżycia chcie się zasłonić czymkolwiek, a walka jest niezwykle skutecznym środkiem.

Dziś mamy coraz to nowe przypadku ludzi poświęcających życie w samobójczych atakach. To, że są motywowani religijnie nie w pełni tłumaczy ich zachowania. Okazuje się, że wielu z ostatnich terrorystów wcale nie było zbytnio religijnych. Za to mieli problemy psychiczne, emocjonalne - z sobą, z agresją, z opanowaniem uczuć. Można ich zrozumieć - oto z jednej strony mają ten świat, który ogólnie jest nudny, wymagający, wymusza skupienie na tysiącach życiowych pierdół, a z drugiej wielki wybuch emocji, euforyczny akt sprzeciwu, które jednocześnie pozwala się pozbyć problemów żywota.

Ja bym chciał umieć wyzwalać ową moc walki w sposób kontrolowany. Robić coś w takiej euforii, w takim znieczuleniu. To się trochę udaje. Pewien gracz komputerowy z Korei po prawie 48 godzinach nieprzerwanego grania w counter strike'a zmarł z wycieńczenia. Nie zauważył, że już jego organizm ma dość, że odmawia posłuszeństwa. Taki był znieczulony.
Gdyby tak nauczyć się angażować do poziomu osiąganego w walce, wykonując codzienne, niezbędne zadania - przy sprzątaniu, albo w pracy zawodowej. To osłodziłoby życie. Napełniło je formą szczęścia. Choć jednocześnie pewnie stałoby się zagrożeniem. Bo stany euforyczne same z siebie sa niebezpieczne; przeszkadzają w racjonalnej ocenie sytuacji. Więc może z tym zaprzęganiem euforii walki do codziennego życia nie jest najlepszy pomysł... :think:


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 17:45, 24 Wrz 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:32, 09 Wrz 2020    Temat postu: Re: Uwodzicielska siła wojny i przemocy

Michał Dyszyński napisał:
Oczywiście uwodzicielską moc agresji da sie wytłumaczyć w pewien ewolucyjny sposób - że była korzystna dla wyłaniania najlepszych genów, bo zwycięzca bojów w stadzie zyskiwał wyższą pozycję i szanse na dostęp do samic (kobiet, w przypadku ludzi). Jednak psychologiczny mechanizm wciąż był nie wyjaśniony - tzn. to, że coś jest ewolucyjnie korzystne, nie tłumaczy działania samego mechanizmu powodującego, że tak wiele ludzi poświęca bardzo dużo tylko po to aby móc się bić.

Dziś tak dogłębniej do mnie dotarło, że zasadniczym składnikiem mechanizmu "słodzącego" ludziom walkę, agresję jest ZNIECZULAJĄCA, EUFORYCZNA MOC samej walki. Ludzie podczas walki silnie nakierowują się na cel, funkcjonują jak w transie, jak po narkotyku. Tak to MUSIAŁO DZIAŁAĆ, bo gdyby w chwili największego zagrożenia organizm skupiał się na tym, że go boli, albo że ma jakieś problemy, to z dużym prawdopodobieństwem nie byłby w stanie dać z siebie tych ostatnich rezerw potrzebnych do przetrwania. Więc - z samej biologii, z konieczności ewolucyjnej - walka znieczula, wywołuje euforię, pomaga zapomnieć o problemach, kłopotach. Ludzie w ferworze walki nie czują bólu, często nie wiedzą, że są śmiertelnie ranni, nie mają problemów, nie martwi ich problem podatków, zdrowia, niechęci innych ludzi. Wtedy wszystko robi się jasne, proste - jest wyraźny cel, a to co kłopotliwe - znika.

Tryb walki jest fajny, jest przyjemny. Podobny jest tryb silnej rywalizacji, co dodatkowo skłania ludzi do gier, sportu, hazardu. Chce się jakoś znieczulić, nie myśleć o tych problemach życia.

Chyba też dodatkowym elementem słodzącym tryb walki jest POCZUCIE SPRAWCZOŚCI.
Dla większości ludzi znacznie przyjemniejsze jest pozostawanie w trybie aktywności, jasnego nakierowania na cel, niż w trybie wątpliwości. Dobry cel emocjonalnie uskrzydla. A cel, który dodatkowo jest wspomagany przez biologię, jest związany z szeptem naszej zwierzęcej natury "tak rób dalej, bo musisz się bronić, albo zdobywać nowe obszary, osiągać wyższą pozycję", uskrzydla podwójnie, albo i potrójnie.
Jednak kto się tej przyjemności wojny, agresji, sprawczości niekontrolowanej rozumem odda bez zastanowienia, kto się w niej zatraci, ten stanie się wadliwym członkiem społeczności, będzie czynił zło, a także pozbawi się szansy na prawdziwą wolność.
Wolność bowiem oznacza dawanie sobie szansy, na coś więcej, niż to, co się narzuca.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin