Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Niewysluchana modlitwa...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
REGMEN




Dołączył: 09 Gru 2005
Posty: 402
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią 21:51, 09 Lut 2007    Temat postu:

Cyryl napisał
Cytat:
Cytat:
REGMEN napisał:
Cyrylu akt Twojego zawierzenia się Bogu poprzez modlitwę jest Tobie dobrze znany czy tylko tak po omacku do Boga w modlitwie zmierzasz?



Nie rozumiem co masz na myśli.


Szanowny Cyrylu zapytam inaczej.
Twoja komunia z Bogiem jest faktem czy raczej Twoja relacja w stosunku do Boga opiera się na innych przesłankach?

Regmen
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyryl




Dołączył: 16 Sty 2007
Posty: 114
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 7:48, 10 Lut 2007    Temat postu:

No oczywiście, że jest faktem. Myślałeś może, że zmyśliłem tę sytuację?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
REGMEN




Dołączył: 09 Gru 2005
Posty: 402
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kraków

PostWysłany: Sob 15:59, 10 Lut 2007    Temat postu:

Cyryl napisał
Cytat:
No oczywiście, że jest faktem. Myślałeś może, że zmyśliłem tę sytuację?


Szanowny Cyrylu nie miałem tego na myśli!!!
Ale chcę Ci coś powiedzieć w kontekście modlitwy...Rozważ to, co piszę w sercu swoim.

Modlitwa to nic innego jak odnajdywanie siebie w Bogu, a Boga w sobie.
Modlitwa wypływająca z naszej wiary w naszą bliskość z Bogiem gdzie nic nas od Boga już nie oddziela jest miarą naszego zespolenia się w tym dialogu mojego ja z Bożym ja, kiedy mam pełną ufność, że to, czego pragnę nie z subiektywnego chciejstwa, lecz kierowany rozumem i uczuciem serca dla dobra mojego, a także dla dobra bliźniego jest realizowane w wymiarze ponadczasowym to znaczy nie koniecznie już teraz od razu, bo to nie jest bieg na przełaj ku swoim pragnieniom, ale to jest wędrówka ku Bogu czasem może nawet przez pustynię, kiedy jestem poddawany szatańskiemu kuszeniu.
W tej wędrówce ku Bogu nie idę już sam, bo idzie ze mną Sam Bóg. On cały czas mi towarzyszy, a w tych chwilach najtrudniejszych dla mnie jako człowieka czasem ma mnie w swych dłoniach, choć często mój odbiór bliskości Boga wydaje się, że jest On ode mnie tak daleko.
Czasem potrzeba lat, aby zrozumieć sens dawnej modlitwy, kiedy wydaje nam się, że odpowiedzi na tę modlitwę nie było.
Oddając się w modlitwie Bogu w relacji miłości do niego oddajemy tak naprawdę nasze życie we władanie samego Boga, a przez to zyskujemy moc od Boga w Duch Świętym i jesteśmy jedno z Nim jak nas o tej jedności z Bogiem zapewnił Syn Boży.
Nasza częsta nieumiejętność modlenia się jest jakby wkalkulowana w bycie chrześcijaninem, bo tak naprawdę to Duch Święty jest władcą nas to On przyczynia się za nami w błaganiach, kiedy nie potrafimy tego słowami wyrazić...
A więc wyrażajmy się codziennie w swojej słabości poprzez modlitwę do Boga, a Duch Święty w swojej mocy i tak nas odpowiednio przysposobi do przyjęcia na sposób duchowy Bożej natury.

Regmen
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22828
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:05, 10 Lut 2007    Temat postu:

Regmen ladnie to wylozyl, nieprawdaz, Cyrylu?

Wracajac do naszego poletka:

wuj napisał:
gdybys znal wszystkie aspekty sprawy,niewatpliwie wybralbys zgodnie z tym, co Bog uwaza za stosowne.
Cyryl napisał:
Ale przecież w każdym przypadku chyba wykonuje się nie moja wola?
Wiele zamierzeń jest w sercu człowieka, lecz wola Pana się ziści. (Pro 19:21)

Ludzkie zamierzenia sa czesto skutkiem nie tyle jego WOLNEJ woli, ile jego ZNIEWOLENIA grzechem. Wola Pana i wolna wola czlowieka nigdy nie sa sobie przeciwne; Bog stworzyl czlowieka na Swoj obraz i podobienstwo i nie ma miedzy nimi konfliktu, gdy OBAJ sa wolni.

Cyryl napisał:
nawet cokolwiek bym robił, moje losy potoczyłyby się "tak, nie inaczej".

A tego to ja juz nie wiem. Przypuszczam, ze to zalezy od konkretnego przypadku. Jak ktos akurat skoczyl z wiezy do basenu, to niezaleznie od tego, co zrobi, za moment znajdzie sie w wodzie. Z drugiej strony to, w jaki sposob wejdzie w kontakt z ta woda, zalezy w bardzo duzym stopniu od tego, co zrobi.

Cyryl napisał:
mogę szukać innych skuteczniejszych rozwiązań, które nie prowadziłyby do żalu, a pozwoliły udowodnić, że nie muszę cierpieć (modląc się).

Szukac nalezy zawsze. Nawiasem mowiac, czesto to co sie samemu znalazlo uzyskuje wieksza wartosc niz gdyby zostalo podarowane.

Cyryl napisał:
Nie potrzebuję sprawdzać czy potrafię sobie poradzić z jakąś trudną sytuacją, po prostu nie biorę się za nią.

To, czego naprawde potrzebujesz, wie tylko Ten, Kto cie zna od podszewki, bo cie stworzyl. Ty jedynie mozesz przypuszczac, ze to, co o sobie aktualnie wiesz, jest jako tako zgodne z rzeczywistym stanem rzeczy.

wuj napisał:
Czy gdyby Hiob w koncu machnal na wszystko reka i staral sie bez buntu poddac sie swojemu losowi, to jego wiernosc Bogu bylaby bardziej, czy mniej przekonujaca?
Cyryl napisał:
sam napisałeś, że nie wierność jest najważniejsza, lecz szczera wola.

Ale to nie ma byc wiernosc przekonujaca Boga, lecz tego, komu przyklad Hioba byl potrzebny. Czyli taka wiernosc Hioba, jaka zrobi wrazenie na demonie...

Cyryl napisał:
dla mnie poprzez modlitwę w Ogrodzie Oliwnym [ofiara Jezusa] jest mniej przekonywująca.

Dlaczego?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyryl




Dołączył: 16 Sty 2007
Posty: 114
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 16:49, 11 Lut 2007    Temat postu:

Wuj napisał:
Regmen ladnie to wylozyl, nieprawdaz, Cyrylu?

Tak, dziękuję REGMENOWI za te szczere słowa. Modlitwa bywa jednak w pewnych przypadkach lekko "niszcząca", ponieważ może odwrócić od Boga. Wtedy lepiej ufać Mu i pokładać w Nim nadzieję, że tak powiem, "bardziej powierzchownie". Bo życie chyba powinno polegać bardziej na odnajdywaniu mocnych, a nie słabych stron swojego charakteru i wpadaniu w doły. No ale bez tego nie było by z kolei tamtego,... itd. itd. Cóż... takie jest moje zdanie.

Wuj napisał:
Ale to nie ma byc wiernosc przekonujaca Boga, lecz tego, komu przyklad Hioba byl potrzebny. Czyli taka wiernosc Hioba, jaka zrobi wrazenie na demonie...

Wuj napisał:
Ludzkie zamierzenia sa czesto skutkiem nie tyle jego WOLNEJ woli, ile jego ZNIEWOLENIA grzechem. Wola Pana i wolna wola czlowieka nigdy nie sa sobie przeciwne; Bog stworzyl czlowieka na Swoj obraz i podobienstwo i nie ma miedzy nimi konfliktu, gdy OBAJ sa wolni.

W takim razie nasza wola zgadza się z tą Boską. Chodzi tylko o zniewolenie przez 'demonów'. Dlaczego w przypadku tych naszych kusicieli jest inaczej?
Po co tworzył „dobrych z natury, które same uczyniły się złymi” (391 KKK)? Jest to przecież wewnętrznie sprzeczne, czy jakoś tak ;P . Identycznie dobry z natury Bóg może uczynić się złym.
Upadli aniołowie znali chyba Boga twarzą w twarz. Trochę wydaje się to dziwne, że się od niego odwrócili. Czy teraz cierpią?? Jeśli nie, to im nie trzeba nic udowadniać, bo im nie jest potrzebne zbawienie. Nie są niczym ograniczeni (tak jak my nimi), a w dodatku podobno wybrali odejście od Boga na wieczność. Czy jest w ogóle taka możliwość ostatecznego pozbawienia siebie wolności??? Podobno jesteś zdania, że Boże stworzenia "nie są tak głupie, żeby nieskończenie długo iść taką idiotyczną drogą"? (to z
tąd)
Pozwolisz Wuju, że nawiązując do wyboru aniołów umieszczę fragmenty Twej(W) rozmowy z Anbo(A) (link powyżej):

W: Jesli można wszystko ZROBIĆ, to można również wszystkiego się DOWIEDZIEĆ.
A: Jeśli jest coś do poznania, to wiedza nie jest wszech.
W: Bynajmniej. Jest to bowiem wiedza umożliwiająca czynienie wszystkiego. Większa wiedza nie jest potrzebna; jest natomiast SZKODLIWA, bo prowadzi do ograniczenia własnej wolności poprzez zamkniecie się w klatce ścisłego determinizmu. Większą wiedza to wiedza NISZCZĄCĄ strukturę wolnego świata.

Wydaje mi się, że właśnie Bóg dał za dużą wiedzę tym w założeniu „mniej wiedzącym istotom”, bo jest ona niszcząca.

Cyryl napisał:
dla mnie poprzez modlitwę w Ogrodzie Oliwnym [ofiara Jezusa] jest mniej przekonywująca.

Wuj napisał:
Dlaczego?

Związane jest to z cierpieniem i żalem, które nie musiało mieć miejsca. Oznacza to, że prawdziwy kontakt (rozmowa) z Bogiem obarczona jest "łzami i potem". I tu dodam pewne fragmenty:

W: Krotka odpowiedz na to (odwieczne i wobec tego nietrywialne) pytanie jest prosta: cierpimy dlatego, ze nie ufamy Bogu.
A: A dlaczego nie ufamy?
W: Nie ufamy Bogu dlatego, ze nie znamy dostatecznie ani Boga ani siebie.

Chrystus właśnie sam mówił, że wie skąd przybywa i zna swego Ojca. Doprawdy nie wiem, czy specyfika Jego boskości może być powiązana z tą "ufnością". Nie wiadomo w końcu czy Ojcu bezgranicznie ufał, czy nie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
REGMEN




Dołączył: 09 Gru 2005
Posty: 402
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 20:02, 11 Lut 2007    Temat postu:

Cyryl napisał
Cytat:
Tak, dziękuję REGMENOWI za te szczere słowa. Modlitwa bywa jednak w pewnych przypadkach lekko "niszcząca", ponieważ może odwrócić od Boga.


Cyrylu, jakie przypadki modlitwy lekko " niszczącej " odwracającej od Boga masz na myśli?

Cyryl napisał
Cytat:
Wtedy lepiej ufać Mu i pokładać w Nim nadzieję, że tak powiem, "bardziej powierzchownie".


Czy Ty Cyrylu potrafisz ufność i nadzieję w Bogu stopniować, aż do stopnia " bardzo powierzchownego "?

Cyryl napisał
Cytat:
Bo życie chyba powinno polegać bardziej na odnajdywaniu mocnych, a nie słabych stron swojego charakteru i wpadaniu w doły.


Cyrylu, a ja to właśnie widzę zupełnie inaczej niż Ty to widzisz.
Jeśli masz na myśli nasze życie na tym padole łez w relacji do bliźnich i nic nadto to jeszcze można by się z Tobą w jakimś stopniu zgodzić.
Ale życie chrześcijanina takiego, dla którego Panem jest Jezus, a więc to życie po nowonarodzeniu, kiedy otworzyliśmy bramę swego serca dla obiecanego nam Ducha Świętego przez Syna Bożego i ten Duch napełnia nas sobą to to, co ludzkie musi w nas obumrzeć abyśmy mogli uczynić się świątynią dla Ducha Bożego w tym wymiarze ukierunkowanym na Boga. W relacji do Boga naszą wielkością i mocą jest tylko to, co mamy od Boga. Tak naprawdę tylko w Bogu jesteśmy mocni i wielcy, a po za Bogiem jesteśmy już tylko jako ten pył i na nic zda się nam ta moc tego świata obliczona tylko na wielkość w tym wymiarze doczesności.
Oczywiście ta komunia z Bogiem nie zabija w nas naszej inteligencji, mądrości dobrych cech charakteru, ale ta komunia pozwala nam widzieć świat ten dzisiejszy w innym wymiarze. Ten świat dzisiejszy już sam w sobie nie jest celem dla nas samych my mamy cel o wiele większy bycie z Bogiem w tym wymiarze wieczności. Ale idąc w ten świat wieczny jesteśmy zdani tylko na Boga i Jego miłosierdzie. Sami nic z siebie uczynić nie możemy, wszystko, co mamy (nasz wzrost duchowy...) jest dane nam z góry.
Całkowite zdanie się na Boga to jest ta najmocniejsza cecha naszego charakteru...

Regmen
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyryl




Dołączył: 16 Sty 2007
Posty: 114
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 8:44, 12 Lut 2007    Temat postu:

REGMEN napisał:
Cyrylu, jakie przypadki modlitwy lekko " niszczącej " odwracającej od Boga masz na myśli?

REGMEN napisał:
Czy Ty Cyrylu potrafisz ufność i nadzieję w Bogu stopniować, aż do stopnia " bardzo powierzchownego "?

Szanowny REGMENIE, i Ty Wuju, prosiłbym Was bardzo, żebyśmy nie rozwijali zanadto tej dyskusji. Za każdym razem, kiedy zaczynam myśleć głębiej o "tych sprawach", wpadam w jakąś deprechę. Tak samo jest podczas "głębszej" modlitwy. To takie uczucie, jakby ktoś serce kroił nożem. Wszystko to prowadzi mniej lub więcej do załamania nerwowego, problemów z koncentracją i niemal do histerii... (już w szczegóły nie będę wchodził). Dlatego REGMENIE nazwałem to niszczącym skutkiem modlitwy. Jeśli chodzi zaś o stopniowanie ufności i nadziei, to miałem na myśli podejście do sprawy jak, powiedzmy, dziecko z przedszkola - formułka, cyk, pyk i gitara. Intensywne starania o zrozumienie problemów cierpienia, sprawiedliwości, przekazu Biblii i prośby o ich zrealizowanie doprowadzają w moim przypadku do wyżej wymienionego stanu.

REGMEN napisał:
Ten świat dzisiejszy już sam w sobie nie jest celem dla nas samych my mamy cel o wiele większy bycie z Bogiem w tym wymiarze wieczności.

Ja nie odchodzę od Boga w takim sensie, że poważnie obrażam się na Niego. Po prostu nie wiecie jakiego piekła doświadczam, starając się więcej zrozumieć. Dlatego zostawiam to tymczasowo "na boku".

REGMEN napisał:
Ale idąc w ten świat wieczny jesteśmy zdani tylko na Boga i Jego miłosierdzie. Sami nic z siebie uczynić nie możemy, wszystko, co mamy (nasz wzrost duchowy...) jest dane nam z góry.

Rozumiem, tu nie chodzi w tym przypadku o zdanie się na Boga i Jego miłosierdzie, tylko o ziemski kontakt z Nim poprzez modlitwę i próbę "pojęcia" pewnych rzeczy.

REGMEN napisał:
Całkowite zdanie się na Boga to jest ta najmocniejsza cecha naszego charakteru...

:D oby
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
REGMEN




Dołączył: 09 Gru 2005
Posty: 402
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kraków

PostWysłany: Pon 21:51, 12 Lut 2007    Temat postu:

Cyryl napisał
Cytat:
Szanowny REGMENIE, i Ty Wuju, prosiłbym Was bardzo, żebyśmy nie rozwijali zanadto tej dyskusji. Za każdym razem, kiedy zaczynam myśleć głębiej o "tych sprawach", wpadam w jakąś deprechę. Tak samo jest podczas "głębszej" modlitwy. (...) Intensywne starania o zrozumienie problemów cierpienia, sprawiedliwości, przekazu Biblii i prośby o ich zrealizowanie doprowadzają w moim przypadku do wyżej wymienionego stanu.


Okej Cyrylu głębiej przemyślę to, co napisałeś i wkrótce dam Ci odpowiedz jak ja to widzę.
A teraz idę nad tym w cichości serca pomedytować... :think:
***
Aha powiedz mi tylko jak często modlisz się do Boga i ile czasu temu poświęcasz?

Regmen
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22828
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:56, 17 Lut 2007    Temat postu:

Cyrylu, czy mozna juz powolutku i ostroznie jechac dalej?

Cyryl napisał:
Po co tworzył „dobrych z natury, które same uczyniły się złymi”

W tym pytaniu jest ukrytych wiecej pytan:

(1) W jakim celi stworzyl dobrych z natury?
    Bog obdarzyl wszystkimi takimi cechami, jakie sa najcenniejsze i jakimi mozna bylo ich obdarzyc. Bog dal im wiec swiadomosc, milosc (agape) i umilowanie wolnosci. Nie dal im jednak ani wszechwiedzy ani wszechmocy, bo nie tworzym przeciez swoich kopii. Bog stworzyl wszystkie mozliwe osoby, co do ktorych mogl miec pewnosc, ze kiedys osiagna zbawienie.
(2) Z jakiego powodu uczynili sie zlymi?
    Stalo sie tak dlatego, ze kazdy z nich zostal stworzony w takim stanie swiadomosci i w takich warunkach, ktore z jednej strony gwarantuja zbawienie, ale z drugiej strony daja im przy tym maksymalne szanse na osiagniecie jak najwiekszej sumarycznej satysfakcji z wlasnych osiagniec. Poniewaz stworzenia nie posiadaja ani wszechwiedzy ani wszechmocy, ich droga jest w duzym stopniu droga prob i bledow. Nierzadko musza gleboko upasc, by przekonac sie, co znaczy byc "w gorze". Pamietaj przy tym, ze z wysokiego stolka spada sie zwykle nisko. Komu mozna powierzyc wiecej, ten jest rowniez zdolny do wyrzadzenia wiekszych szkod, i temu takze mozna zaufac, ze potrafi te szkody wyrownac z nadwiazka; w przeciwnym przypadku nie mozna by mu bowiem bylo wiecej powierzyc.
(3) Czy to, ze uczynili sie zlymi, zmienilo ich dobra nature?
    Nie, natury ich nie zmienilo. Po prostu stopniowo ukrylo pewne prawdy przed nimi samymi. Ale nie stalo sie tak na zawsze. Upadek moze byc niemal dowolnie gleboki, ale im nizej kto moze upasc, tym silniejsza jest jego zdolnosc do regeneracji. Co - rzecz jasna - nie znaczy, ze trzeba probowac, jak nisko da sie upasc; najnizszy upadek to niekoniecznie optymalna droga do celu, zwykle jest to droga po manowcach, ze stratami na granicy akceptowalnosci i w efekcie z minimalnym zyskiem.

Cyryl napisał:
Upadli aniołowie znali chyba Boga twarzą w twarz.

Nie. Kto zna Boga twarza w twarz, ten od Niego nie odejdzie.

Znali Boga podobnie, jak znamy Go my: ogladanego przez zadymione okulary w krzywym i brudnym zwierciadle.

Cyryl napisał:
dla mnie poprzez modlitwę w Ogrodzie Oliwnym [ofiara Jezusa] jest mniej przekonywująca.
wuj napisał:
Dlaczego?
Cyryl napisał:
Związane jest to z cierpieniem i żalem, które nie musiało mieć miejsca. Oznacza to, że prawdziwy kontakt (rozmowa) z Bogiem obarczona jest "łzami i potem".

Jesli bylo to decyzja Boga, to znaczy, ze musialo miec miejsce. Jezus zstapil na swiat po to, by z wlasnej woli wykonac pewien plan. Do planu tego nalezalo pokazanie ludziom, ze Bog potrafi tak samo odczuwac, jak Jego zwykle stworzenie. Lzami i potem obarczone jest nasze zycie; te lzy i ten pot nabieraja szczegolnego sensu, jesli sluza temu, by pomoc innym ludziom. Niekiedy bladzimy w samotnosci, ale niekiedy bladzimy, by w ten sposob wspomoc innych bladzacych.

Cyryl napisał:
Chrystus właśnie sam mówił, że wie skąd przybywa i zna swego Ojca. Doprawdy nie wiem, czy specyfika Jego boskości może być powiązana z tą "ufnością". Nie wiadomo w końcu czy Ojcu bezgranicznie ufał, czy nie.

Umierajac zawolal do Ojca: "czemu mnie opusciles". Bog rozumie wiec sam, co znaczy, ze czlowiek traci do Niego zaufanie i ze zaczyna przypuszczac, ze On mogl go zostawic bez pomocy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyryl




Dołączył: 16 Sty 2007
Posty: 114
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 15:14, 17 Lut 2007    Temat postu:

wuj napisał:
Cyrylu, czy mozna juz powolutku i ostroznie jechac dalej?

Ale powolutku i niedaleko. Spostrzegam, że obrona słuszności religii katolickiej przypomina coraz bardziej jazdę po "najlepszych" polskich drogach, gdzie kładzie się łatę na łacie, żeby jako tako przez jakiś czas można było po niej, cudem bez uszkodzenia zawieszenia, swobodnie przejechać. Ja w dodatku mam chorobę lokomocyjną :D

Zakładając, że wszystkie stworzone istoty dostąpią zbawienia, a my mamy nawzajem pomóc całemu (w dodatku niematerialnemu) wszechświatowi, to coś mi się wydaje, że nieprędko się to stanie :D. A stworzeń ciągle przybywa.

wuj napisał:
maksymalne szanse na osiagniecie jak najwiekszej sumarycznej satysfakcji z wlasnych osiagniec

Czy według Ciebie sumaryczna satysfakcja dotyczy wszystkich bliskich danej osobie przeżyć z przeszłości, czy odnosi się do aktualnie przeżywanego stanu?

wuj napisał:
Nierzadko musza gleboko upasc, by przekonac sie, co znaczy byc "w gorze"

Dziwne, bo ja jakoś zdaję sobie sprawę, że wcale nie potrzebuję być "w górze", a i tak Bóg mnie wrzuca do dziury. Na nic zdają się prośby o wyciągnięcie z tego dołu. Zapewne powiesz, że tylko Bóg wie, co jest dla mnie najlepsze. Ale zapamiętaj, że to ja podejmuję decyzję co robić w danym przypadku. Skoro wiem, że mnie kocha miłością "agape", to aby sobie ulżyć robię coś, co mi się podoba a Jemu nie (cieszy się wtedy?). Przebaczy mi tak samo jak jakiemuś psycholowi, który będzie niewinnej osobie wyrywał z przyjemnością język, czy co tam jeszcze... Póki co, ta "sprawiedliwość" nie zostaje na ziemi przez Niego zaprowadzona. To my wykonujemy wszystko metodą prób i błędów, za które nie będziemy karani (pomijając ziemskie efekty tych prób). A ja nie domagam się sprawiedliwości okazanej poprzez odpłacenie komuś tym samym czynem, Bóg chyba jednak tak. Jeśli nie, to powinni usunąć sporą część ST, bo mi się zbiera na wymioty jak czytam o sprawiedliwych wyrokach. Psychole też nie są winni, bo tak na nich środowisko wpłynęło, a na nie zaś wcześniejsze środowisko... itd. itd. i do czego lub kogo dochodzimy?

Jeśli chodzi o niemożność powierzenia komuś danego zadania, to wydaje mi się, że jest to całkowicie utopijne i nie wnoszące nic dla cierpiących stwierdzenie. Każdy sobie myśli: "haha, ciekawe czy też byś tak mówił, gdybyś był na moim miejscu?". Każdy cierpiący zgodzi się i modli, że cierpienie jest absolutnie niepotrzebne, co nie przynosi rezultatu, bo będzie on musiał to znosić w przeciwieństwie do jego szczęśliwego kolegi, który nie ma pojęcia "jak to jest".

wuj napisał:
Nie, natury ich nie zmienilo. Po prostu stopniowo ukrylo pewne prawdy przed nimi samymi.

To kto przed nimi tą prawdę odkryje, skoro my jej nie znamy, a mamy sobie pomóc???

wuj napisał:
najnizszy upadek to niekoniecznie optymalna droga do celu, zwykle jest to droga po manowcach, ze stratami na granicy akceptowalnosci i w efekcie z minimalnym zyskiem.

???? to istnieje jednak takie coś jak najmniejszy zysk według Ciebie ????

wuj napisał:
Znali Boga podobnie, jak znamy Go my: ogladanego przez zadymione okulary w krzywym i brudnym zwierciadle.

Po cóż im włożył te zadymione okulary i postawił krzywe zwierciadło?? Chciał, żeby aniołowie wysławiali go przez jakiś chory pryzmat, który sam stworzył?

wuj napisał:
Jezus zstapil na swiat po to, by z wlasnej woli wykonac pewien plan. Do planu tego nalezalo pokazanie ludziom, ze Bog potrafi tak samo odczuwac, jak Jego zwykle stworzenie.

... i że jest bezradny w penych chwilach jak Jego zwykłe stworzenie.

wuj napisał:
Umierajac zawolal do Ojca: "czemu mnie opusciles". Bog rozumie wiec sam, co znaczy, ze czlowiek traci do Niego zaufanie i ze zaczyna przypuszczac, ze On mogl go zostawic bez pomocy.

I widzi, że jest to bardzo dobre. :D

Wuju wybacz, ale czuję, że nieprędko zmienię poglądy dotyczące Bożej miłości (choć bardzo bym chciał), więc nie wiem, czy jest w ogóle sens dalszej rozmowy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22828
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 17:10, 17 Lut 2007    Temat postu:

Cyryl napisał:
Zakładając, że wszystkie stworzone istoty dostąpią zbawienia, a my mamy nawzajem pomóc całemu (w dodatku niematerialnemu) wszechświatowi, to coś mi się wydaje, że nieprędko się to stanie

"Niepredko" moze (choc nie musi) okazac sie znaczyc dla ciebie "natychmiast po mojej (Cyryla) smierci", a dla kogos innego "w zupelnie nieokreslonej przyszlosci, przy ktorej miliardy miliardow lat to niezauwazalny okruch".

Cyryl napisał:
Czy według Ciebie sumaryczna satysfakcja dotyczy wszystkich bliskich danej osobie przeżyć z przeszłości, czy odnosi się do aktualnie przeżywanego stanu?

Satysfakcja jest zawsze okreslona aktualnie, zawiera jednak w sobie dzisiejsza ocene pamietanej przeszlosci i wyobrazanej dzis przyszlosci.

Cyryl napisał:
Zapewne powiesz, że tylko Bóg wie, co jest dla mnie najlepsze. Ale zapamiętaj, że to ja podejmuję decyzję co robić w danym przypadku.

Tak, to ty podejmujesz decyzje. ALe Bog wie, co jest dla ciebie korzystne a co nie, i nie bedzie cie wspieral w tym, co dla ciebie niekorzystne. Nie bedzie jednak rowniez ci przeszkadzal w tym, co dla ciebie niekorzystne, jesli uzna, ze przeszkadzajac ci wyrzadzi ci wieksza szkode, niz nie wtracajac sie.

Cyryl napisał:
aby sobie ulżyć robię coś, co mi się podoba a Jemu nie (cieszy się wtedy?).

Radosc Boga w zwiazku z postepowania stworzen bierze sie z radosci stworzen. Tyle, ze Bog widzi nie tylko twoja radosc, ale i zwiazane z nia radosci i smutki innych, oraz zdaje sobie sprawe z konsekwencji na przyszlosc. Czyli z radosci i smutkow, ktore na skutek tego postepowania stana sie nieuniknione lub bardziej prawdopodobne na przestrzeni nie jednej chwili, lecz byc moze wielu, wielu lat, a nawet eonow.

Cyryl napisał:
Przebaczy mi tak samo jak jakiemuś psycholowi, który będzie niewinnej osobie wyrywał z przyjemnością język, czy co tam jeszcze...

Bog widzi te sytuacje tak samo dokladnie z punktu widzenia tego psychola jak i jego ofiary. Tak, Bog przebaczy ci tak samo, bo to On ciebie stworzyl i On pozwolil na to, by stalo sie to, do czego swoim wyborem doprowadziles. Pytanie tylko, czy (a raczej: kiedy) ty sobie przebaczysz, i jak to bedzie z przebaczeniem innych ludzi.

Cyryl napisał:
ja nie domagam się sprawiedliwości okazanej poprzez odpłacenie komuś tym samym czynem, Bóg chyba jednak tak.

Nie.

Cyryl napisał:
Jeśli nie, to powinni usunąć sporą część ST

Stary i Nowy Testament to teksty pisane przez ludzi dla ludzi. Pisane tak, jak rozumieli i byli w stanie sie wyslowic ich autorzy. Tu nie ma czego usuwac i nie ma czego dodawac; w przeciwnym razie nalezaloby Pismo Swiete nieustannie edytowac. Kto mialby to robic? I jaki bylby tego skutek?

Pamietaj, ze dzis tez nie jestesmy swieci.

Czy naprawde jest to taki wielki problem, ze grzesznik czyta w Biblii o objawieniu widzianym oczyma innych grzesznikow?

Cyryl napisał:
Każdy cierpiący zgodzi się i modli, że cierpienie jest absolutnie niepotrzebne, co nie przynosi rezultatu, bo będzie on musiał to znosić w przeciwieństwie do jego szczęśliwego kolegi, który nie ma pojęcia "jak to jest".

A jesli zaprzecze, to jak odpowiesz? "Nie cierpiales, wiec skad mozesz to wiedziec"?

wuj napisał:
Nie, natury ich nie zmienilo. Po prostu stopniowo ukrylo pewne prawdy przed nimi samymi.
Cyryl napisał:
To kto przed nimi tą prawdę odkryje, skoro my jej nie znamy, a mamy sobie pomóc???

Po pierwsze, ta prawda jest w KAZDYM z nas. Mowi sie czasami, ze czlowiek musi po prostu otworzyc serce dla Boga. Nie Bog otwiera czlowiekowi serce na sile, lecz czlowiek musi zrobic to sam. Aby otworzyc samemu serce, trzeba samemu dojsc do wniosku, ze tak nalezy uczynic. W dochodzeniu do takich wnioskow mozemy sobie wzajemnie pomagac. Wiele wiecej pomoc sobie nie mozemy.

wuj napisał:
najnizszy upadek to niekoniecznie optymalna droga do celu, zwykle jest to droga po manowcach, ze stratami na granicy akceptowalnosci i w efekcie z minimalnym zyskiem.
Cyryl napisał:
???? to istnieje jednak takie coś jak najmniejszy zysk według Ciebie ????

Nie rozumiem pytania. Po pierwsze, wyrazenie "minimalny zysk" znaczy "bardzo maly zysk", a nie "zysk najmniejszy z mozliwych". Ale moze wolisz bardziej zmatematyzowac ten opis? Mozemy sprobowac.

wuj napisał:
Znali Boga podobnie, jak znamy Go my: ogladanego przez zadymione okulary w krzywym i brudnym zwierciadle.
Cyryl napisał:
Po cóż im włożył te zadymione okulary i postawił krzywe zwierciadło??

Przeciez to zdanie jest tylko podsumowaniem tego, co napisalem poprzednio... Punkty 1-3.

wuj napisał:
Jezus zstapil na swiat po to, by z wlasnej woli wykonac pewien plan. Do planu tego nalezalo pokazanie ludziom, ze Bog potrafi tak samo odczuwac, jak Jego zwykle stworzenie.
Bog napisał:
... i że jest bezradny w penych chwilach jak Jego zwykłe stworzenie.

Nie. I ze rozumie "z pierwszej reki", co znaczy dla zwyklego stworzenia bezradnosc w takich chwilach. Bog nigdy nie jest bezradny; sam fakt, ze taka chwila MOZE na Jego stworzenie przyjsc swiadczy o tym, ze nie jest to sytuacja beznadziejna. Bog umiescil Swoich stworzen w swiecie, w ktorym moga sie bez ratunku zagubic.

wuj napisał:
Umierajac zawolal do Ojca: "czemu mnie opusciles". Bog rozumie wiec sam, co znaczy, ze czlowiek traci do Niego zaufanie i ze zaczyna przypuszczac, ze On mogl go zostawic bez pomocy.
Cyryl napisał:
I widzi, że jest to bardzo dobre.

A skad ci to do glowy przyszlo? :shock:

Bog zna twoje cierpienie z TWOJEGO punktu widzenia; ofiara Jezusa to ilustracja tego faktu. Jesli dla ciebie twoje cierpienie nie jest "bardzo dobre", to dokladnie to samo odczucie, te sama ocene zna Bog. Nie slownie, jak poznaje sie tresc listu, lecz osobiscie i bezposrednio, jak poznaje sie kazda chwile w swoim zyciu. Z TWOJEGO punktu widzenia, Cyrylu. Z TWOJEGO, nie z Bozego.

Tyle, ze Bog poza tym (i NIEZALEZNIE od tego) wie rowniez, jakie sa mozliwe konsekwencje stanu, w ktorym sie teraz znajdujesz. Bog jest w stanie przeprowadzic analize przyszlosci Z TWOJEGO PUNKTU WIDZENIA, taka analize, ktorej ty przeprowadzic nie jestes w stanie, bo brak ci do niej danych. Innymi slowy: Bog umie postawic sie w dowolnej sytuacji, ktora moze sie wydarzyc w twojej przyszlosci i zobaczyc te sytuacje dokladnie tak, jakbys ty ja zobaczyl, gdybys sie w niej znalazl. Twoimi oczami, twoim cialem, twoimi odczuciami, twoim bolem i twoją radoscią - a nie Swoją wszechpotegą. (O tym wlasnie zaswiadczyl Jezus swoim zyciem i smiercią.) Majac takie dane - dotyczace nie tylko ciebie, ale i wszystkich stworzen - Bog moze ocenic, czy wlasciwym podejsciem byloby spelnienie jakiejs twojej prosby.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyryl




Dołączył: 16 Sty 2007
Posty: 114
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 23:17, 17 Lut 2007    Temat postu:

Serdeczny Wuju Zbóju, dzięki Ci wielkie za Twoją pomoc i starania przekonania mnie do wujowego światopoglądu. Doszedłem do wniosku, że przerwię tę dyskusję, ponieważ mogłaby się rozwinąć w cały świat, zabrać mi czasu i nerwów, a nie wiem czy jest to konieczne do mojego zbawienia. Nie mam takiej cierpliwości jak ty ;P Z tego co napisałeś wywnioskowałem, że najważniejszym celem jest pokładanie ufności w Bogu i wierze, że dane działania podejmowane metodą prób i błędów przyczynią się do lepszej przyszłości mojej egzystencji. To co dobre, poznajemy po owocach i powinno się mieć nadzieję, że spożytkowanie ich nie przyniesie długotrwałych efektów ubocznych. "Pocieszająca"jest twoja wiara, że Bóg się cieszy z tym kto się cieszy. Nie powinienem się chyba w tym przypadku martwić, że jakiś dewiant psychopata odnosi radość z czynienia zła niewinnej osobie, aczkolwiek pochwalić go: "Bóg z Tobą", jednocześnie wksazując, że nie czyni dobrze, co znów mogłoby doprowadzić do jego (być może i Boga) cierpienia. Grunt to czynić tak, aby każdy był szczęśliwy, a to już nie jest takie proste. Idealnych zasad szukamy, a podporządkowanie się "świętości Pism" (pisanych przez grzeszników) związane jest z ich błędną interpretacją, co czasem może wyrządzić większe szkody, niż w przypadku pójścia za "głosem serca". Dlatego zawsze powinno się kierować "zdrowym rozsądkiem" i nie oczekiwać nadzwyczajnych działań ze strony Opatrzności. Tylko Bóg wie kiedy Prawda ma wyjść na jaw, my tylko róbmy co uważamy za słuszne. Mi wydaje się, że jeśli nieumiejętna modlitwa przynosi poważne cierpienie i oddalenie od Boga, to należy ją odrzucić. W końcu największą satysfakcję odnosi się z doświadczenia na "własnej skórze", niestety.
Jezusa Chrystusa należy jak najbardziej podziwiać jako człowieka, który swoim życiem dał doskonały przykład bezgranicznigo dążenia do postawionych sobie celów, pragnienia zaprowadzenia miłości, wzajemnej pomocy i jedności. Niewątpliwie Jego cierpienie odkrywa prawdę, że aby dojść do doskonałości, żyjemy na ziemi, gdzie nieodłączną, właściwą i być może najważniejszą częścią istnienia jest doświadczanie bólu.
Rzeczą najbardziej mi przykrą jest przypuszczalnie nierównomierne obdarzenie cierpieniem Boskich stworzeń. Mam jednak wielką nadzieję, że w pełni zrozumiem słuszność katowania tych biduli i że zostaną im przydzielone specjalne przywileje w przyszłym etapie ich wędrówki do domu. Ja nie przyjmę do wiadomości, że jedna osoba została przydzielona do danego zadania, bo nie byłaby w stanie unieść innego ciężaru i będzie miała łatwiej osiągnąć to co ja chcę.
Właściwych decyzji :pidu:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22828
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:42, 17 Lut 2007    Temat postu:

Ja tez dziekuje za ciekawa rozmowe. A na zakonczenie proponuje ci przeczytac z Ewangelii wg. Sw. Mateusza przypowiesc o robotnikach w winnicy:

Mt 20:1-16 napisał:
1 Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. 2 Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. 3 Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, 4 i rzekł do nich: "Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam". 5 Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. 6 Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: "Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?" 7 Odpowiedzieli mu: "Bo nas nikt nie najął". Rzekł im: "Idźcie i wy do winnicy!" 8 A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: "Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!" 9 Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. 10 Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. 11 Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, 12 mówiąc: "Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty". 13 Na to odrzekł jednemu z nich: "Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? 14 Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. 15 Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?" 16 Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.

No i nie zapomnij o karnawale :D :gitara: :pidu:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
REGMEN




Dołączył: 09 Gru 2005
Posty: 402
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 2:15, 18 Lut 2007    Temat postu:

Cyrylu w naszej ziemskiej wędrówce jako wierzący w Boga musimy postępować jak sportowiec profesjonalista, który po pierwszym zwycięstwie nie spoczywa na laurach, ale dalej wytrwale trenuje...
Podobnie ów sportowiec profesjonalista po pierwszej porażce nie załamuje się tylko też dalej wytrwale trenuje...Bo jest świadom celu, ku któremu zmierza.
Jeśli potrafisz wykrzesać z siebie ową cechę, (bo masz ją w sobie) wierzącego profesjonalisty w Boga to świat zobaczysz w innym wymiarze, a i cel, ku któremu będziesz zmierzać stanie Ci się bardziej realnym.
Cyrylu nie martw się, że być może karierę zaczynasz od porażki. Porażka uczy pokory i jest jakby wkalkulowana w nasze życie ze względu na nasz wzrost duchowy, który mamy rozwijać w naszym życiu.
Życzę Ci tego profesjonalizmu i wzrostu duchowego Cyrylu.

Regmen
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyryl




Dołączył: 16 Sty 2007
Posty: 114
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 20:06, 18 Lut 2007    Temat postu:

Heh, śfinie kochane, znowu doznałem oświecenia dzisiaj (i to nie tylko przez słońce) :D. Jednak odziwo szybko się to wydarzyło, choć mówiłem, że nieprędko się to stanie. Obym jak najdłużej w tym stanie trwał :) Jeszcze raz dzięki wielkie. :serce:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sfinia
Założyciel, admin



Dołączył: 01 Gru 2005
Posty: 1687
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Hlefik

PostWysłany: Pią 15:23, 23 Lut 2007    Temat postu:

Sfinia Naczelna cieszy sie w imieniu sfin :D (Sorki za slaby refleks, to efekt karnawalu i nawalu wrazen z nim zwiazanych. Ale teraz juz Wielki Post, wiec i czas na nowe posty...)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hanah




Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 378
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: trójmiasto
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 8:48, 02 Kwi 2008    Temat postu:

Tyle piszecie o modlitwie, a wszystko te dyskusje toczą się jakby obok tematu. Możemy a nawet powinniśmy modlić się o to czego pragniemy. Już sam Jezus zachęcał aby to robić. Jedynym problemem wydaje się skuteczność a tym samym poznanie w jaki sposób powinniśny się modlić.
Bardzo pomocne w tym temacie okażą sie odkrycia psychologiczne jak również z pokrewnych dziedzin. Obenie wiemy ,że bardzo duży wpływ na nasze życie ma tzw pozytywne myślenie. A czym ono jest? Z grubsza można powiedzieć nastawieniem , że: wszystko będzie dobrze
:grin: Jednak są szczegóły, które świadczą o tym ,że nie zawsze.
Obecne odkrycia neurolingwistyczne tzw NLP wskazuje jak ważne jest stworzenie odpowiedniego obrazu tego czego oczekujemy. Jeżeli bedę myśleć "nie chcę być chory" to najprawdopodobniej jednak bedę chory! Dlaczego? Pewnie dla tej samej przyczyny dla ktorej jeżeli powiem nie myśl w tym momencie o padajacym deszczu to ze wzdledu na zasugerowany obraz, pomyślisz właśnie o padającym deszczu. Kluczem do możliwie szybkiej realizacji modlitwy jest nie tylko obraz, w jakim przedstawimy to czego pragniemy ale również wejście na odpowiedni poziom umysłu ( tu działania fal muzgowych). Działanie myśli w zakresie różnych częstotliwosci również została potwierdzona. Istnieją już szkoły i nauczane są techniki jak podczas aktywności muzgowej w stanie alfa a nawet teta otrzymywać pewne obrazy i kreować w ten sposób swoją rzeczywistość . Mam na myśli odkrycia Jose Silvy. Z tradycji chrześcijańskiej nasuwa się zalecenie: aby modlić się rano i wieczorem właśnie gdy nasz mózg w sposub naturalny znajduje się w fazie aktywności mózgu połączonym z wytwarzniem fal alfa- stanu gdy jeszcze sie nie obudziliśmy lub gdy prawie zasypiamy. Obecnie ludzie nawet nie bedący katolikami a nawet można powiedzieć z sumieniem lekko na bakier ( znam takich osobiście) potrafią wykonać odpowiednio modlitwę aby otrzymać wymagany dla siebie rezultat. Ja osobiście również to potrafię. Gdy nabierzemy już doświadczenia z "wykonaniem" modlitw dochodzimy do nastepnego kroku , w którym zaczynamy rozumieć ,że nasze modlitwy o cukierka ,są sytuacją gdzie prosząc o cukierka nie zdajemy sobie sprawy, że możemy prosić o cukiernię a nawet o fabrykę cukierków. Niektórzy w takim momencie dodają do swojej modlitwy "...to albo coś lepszego..." Ostatnim etapem wydaje się dojście do zrozumienia i przekonania ,że Bóg który nas kocha chce dla nas najlepszych rzeczy jakie są możliwe. I modlenie się w z wiazku z tym o: "...bądz wola Twoja.." oraz:"... chleba naszego powszedniego..." gdzie chleb powszedni nie koniecznie musi znaczyć sam chleb ale wszystko to co jest nam potrzebne do życia i realizacji naszych zadań.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lorn




Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 11
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Katowice

PostWysłany: Śro 17:29, 02 Kwi 2008    Temat postu:

To ja w takim razie też się wtrącę a co sobie będę żałować :grin:

Z podobnym pytaniem zgłosiłam się kiedyś do znajomego Kapłana. Odpowiedział że każda modlitwa zostaje wysłuchana. Nie każda jednak prośba w niej zawarta zostaje spełniona. Wydaje mi się, że spełnienie danej prośby zależy od Woli Boga i jego planu względem człowieka.
Nie wydaje mi się tez (ale jest to tylko moje prywatne odczucie) że modlitwa nie jest swego rodzaju "koncertem życzeń" i nie mozna względem Boga przybierać pozycji roszczeniowej. W końcu jaki sens miałyby wtedy wypowiadane w modlitwie słowa "Bądź wola Twoja...".


" to dla mnie poprzez modlitwę w Ogrodzie Oliwnym jest mniej przekonywująca."
A dla mnie właśnie wtedy Jezus jest najbliższy. Nie możesz zapominać, że pomimo tego, że był Synem Bożym był też człowiekiem. Wiedział co go czeka i wiedział że taka jest wola Jego Ojca ale po prostu po ludzku się bał. Każdy z nas boi się cierpienia i bólu. To co nieznane też nas przeraża. Ta modlitwa to bardzo ludzki odruch. Bardzo przekonywujący (dla mnie).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hanah




Dołączył: 17 Mar 2008
Posty: 378
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: trójmiasto
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 18:42, 05 Kwi 2008    Temat postu:

Oczywiście, że modlitwa nie może mieć charakteru życzeniowego , nie może być przysłowiową lampą Alladyna. Jednak jesteśmy dziećmi Bożymi i jako dzieci często czujemy się nieszczęśliwi. A tego Bóg nie chce. Dlatego pozwala nam na prośby ( nawet zachęca aby je składać). Bóg sam często chce o wiele lepszych dla nas rozwiązań niż o nie prosimy. Jednak to my mamy wolny wybór co uznamy za lepsze. Zwłaszcza w momentach trudnych i wymagających poświęceń. Moje prywatne modlitwy były wysłuchiwane bardzo często, ale po latach lub jakimś czasie stwierdzałam, że nie prosiłam o najlepsze. Nauczona doświadczeniem staram się modlić bądź wola Twoja. Choć moje chciejstwo często wyłazi mi nie tylko uszmi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2835
Przeczytał: 13 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:47, 05 Kwi 2008    Temat postu:

Tzw. modlitwa ma taki sam sens i skutecznosc jak rozmowa z odkurzaczem a o wiele mniejsza niz rozmowa z kotem albo psem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22828
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:46, 05 Kwi 2008    Temat postu:

Hanah napisał:
ważne jest stworzenie odpowiedniego obrazu tego czego oczekujemy

Ale raczej nie to jest konieczne do tego, by Bóg wysłuchał modlitwy! Jeśli zachodzi taka konieczność, to wskazuje to raczej na zachodzenie jakiegoś zjawiska na poziomie fizycznym.

Hanah napisał:
Nauczona doświadczeniem staram się modlić bądź wola Twoja.

Też tak do tego podchodzę.

Nawiasem mówiąc, jest taki standardowy schemat bajkowy "małpia łapka"; być może wiesz, co mam na myśli. Schemat ten polega na tym, że ktoś dostaje się w posiadanie jakiegoś przedmiotu spełniającego życzenia. Tyle, że życzenia te spełniają się na skutek zajścia okoliczności zupełnie ale to zupełnie niepożądanych. I w efekcie prowadzi to do lawinowo narastającego nieszczęścia.

Gdyby Bóg spełniał nasze modlitwy "jak leci", to działałby ze skutkami podobnymi do działania tej bajkowej małpiej łapki...


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Sob 23:47, 05 Kwi 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22828
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 0:02, 06 Kwi 2008    Temat postu:

Lorn napisał:
pomimo tego, że był Synem Bożym był też człowiekiem. Wiedział co go czeka i wiedział że taka jest wola Jego Ojca ale po prostu po ludzku się bał.

I właśnie dzięki temu wiemy, że nie był żadnym supermanem, lecz zwykłym człowiekiem. A ponieważ był także Bogiem, to wiemy, że Bóg zna nasze uczucia tak, jak my je znamy. I w tej sytuacji szczególnego znaczenia nabierają słowa "cokolwiek uczyniłeś bliźniemu, Mnie uczyniłeś". Po prostu Bóg odczuwa moją radość i moje cierpienie tak, jak ja - człowiek - je odczuwam, a nie jak wszechpotężna istota obserwująca wszystko gdzieś z niepojętego oddalenia swej wielkości.

Co z kolei ma również swoje znaczenie w modlitwie. Bo mówimy nie tylko do kogoś najpotężniejszego, ale mówimy przy tym do kogoś najbliższego. Bliższego mnie niż ja sam, bo znającego mnie z jednej strony dokładnie tak, jak ja znam siebie, a z drugiej strony - znającego mnie dogłębnie, jak tylko Stwórca może mnie znać.


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Nie 0:05, 06 Kwi 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
abangel666
Opiekun Kawiarni



Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 3093
Przeczytał: 1 temat

Skąd: z Piekła

PostWysłany: Nie 3:54, 06 Kwi 2008    Temat postu:

wujzboj napisał:

Gdyby Bóg spełniał nasze modlitwy "jak leci",


A był taki film, Bóg chciał pójść na urlop, to swoją funkcję dał jednemu facetowi.... już pierwszego dnia gość dostał tyle modlitw z prośbami, że się przeraził..... i kliknął: "spełnij wszystkie"; jednym z efektów było, że padło miliony szóstek w Totka, płatnych po ledwie kilka dolców(1)....

(1) dolec - popularnie: dolar
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22828
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 17:41, 06 Kwi 2008    Temat postu:

"Wszechmogący Bruce" się to chyba nazywało.

Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Nie 17:42, 06 Kwi 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lorn




Dołączył: 02 Kwi 2008
Posty: 11
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Katowice

PostWysłany: Pon 14:43, 07 Kwi 2008    Temat postu:

mat napisał:
Tzw. modlitwa ma taki sam sens i skutecznosc jak rozmowa z odkurzaczem a o wiele mniejsza niz rozmowa z kotem albo psem.


No i znowu muszę powtórzyć że modlitwa to nie jest koncert życzeń. Mat przyjmujesz bardzo twardą postawę roszczeniową "ja chcę, ja proszę, ja muszę dostać" (wybacz bezpośredniość ale tak to zrozumiałam-jeśli źle przepraszam).

Jaką masz pewność albo dowód na to, że Twoja modlitwa nie została wysłyuchana? A może ta Twoja prośba została spełniona tylko inaczej niż sobie tego życzyłeś? To nie działa jak "pstryk i mam".

W jednej takiej książce dość mądrej jest napisane że wiara wielkości ziarnka gorczycy może góry przenosić. Poza recytowaniem kolejnej porcji zamówień do Pana Boga trzeba by też odrobinkę uwierzyć.

Bóg to nie kelner w restauracji.
Strach pomyśleć co by było, gdyby działał na zasadzie "małpiej łapki". Wyobraźcie sobie co by się działo gdyby każda prośba każdego człowieka była spełniona...Lekki chaos (zupełnie jak w "Bruce Almighty":))
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin