Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 2614
Przeczytał: 68 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:59, 05 Paź 2020    Temat postu: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

Najnowsza encyklika Papieża Franciszka Fratelli Tutti budzi gorące dyskusje. Nie ominie to i sfini xD

Ciekawe zdanie z encykliki brzmi: "Paradoks polega na tym, że niekiedy ci, którzy deklarują się jako niewierzący, mogą żyć wolą Bożą lepiej niż osoby wierzące."
[link widoczny dla zalogowanych]

W kontekście tego zdania, chciałbym podyskutować o tym, czy jest tak, że wszystko jedno, czy będziesz wierzący, czy nie, bo najważniejszym jest czynić dobro?

W religii chyba kładzie się jednak nacisk, że trzeba być wierzącym, ale właściwie to po co? Nie wystarczy, jeśli z serca będę czynił dobrze (np. swoim życiem będę blisko tego, co nauczał Jezus w kazaniu na górze)?

Dlaczego w religii tak bardzo kładzie się nacisk na to, ze trzeba wierzyć?


Ostatnio zmieniony przez Kruchy04 dnia Wto 0:00, 06 Paź 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 11102
Przeczytał: 93 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 1:17, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

Kruchy04 napisał:
Najnowsza encyklika Papieża Franciszka Fratelli Tutti budzi gorące dyskusje. Nie ominie to i sfini xD

Ciekawe zdanie z encykliki brzmi: "Paradoks polega na tym, że niekiedy ci, którzy deklarują się jako niewierzący, mogą żyć wolą Bożą lepiej niż osoby wierzące."
[link widoczny dla zalogowanych]

W kontekście tego zdania, chciałbym podyskutować o tym, czy jest tak, że wszystko jedno, czy będziesz wierzący, czy nie, bo najważniejszym jest czynić dobro?

W religii chyba kładzie się jednak nacisk, że trzeba być wierzącym, ale właściwie to po co? Nie wystarczy, jeśli z serca będę czynił dobrze (np. swoim życiem będę blisko tego, co nauczał Jezus w kazaniu na górze)?

Dlaczego w religii tak bardzo kładzie się nacisk na to, ze trzeba wierzyć?


Co to znaczy żyć wolą Bożą?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 3092
Przeczytał: 54 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 8:47, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

Kruchy04 napisał:

Dlaczego w religii tak bardzo kładzie się nacisk na to, ze trzeba wierzyć?

Bo są dwa znaczenia słowa wiara: w jednym wiara oznacza zakładanie istnienia Boga (Wierzę, że Bóg istnieje), a w drugim oznacza ufność pokładaną w Bogu (Wierzę Bogu). To właśnie z tej ufności bierze się naśladowanie Chrystusa, dobre uczynki etc., a nie z faktu, że zakładam, że Bóg istnieje. Dlatego ateista może być bliższy Bogu niż tzw. "wierzący".

I teizm jako termin powszechnie się wiąże z tym pierwszym znaczeniem, mimo że istotą teizmu jest to drugie znaczenie.

Jordan Peterson np. wkurzał różnych ateistów w debatach, twierdząc, że jego ateistyczny rozmówca tak naprawdę jest wierzący, ponieważ istotą wiary w Boga jest wg niego "act as if God exists". Jeśli jesteś dobrym człowiekiem, to wierzysz w Boga, a więc mu ufasz, niezależnie od tego, czy zakładasz, że istnieje, czy nie.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Wto 8:48, 06 Paź 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 4268
Przeczytał: 70 tematów


PostWysłany: Wto 9:21, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

Kruchy04 napisał:
Najnowsza encyklika Papieża Franciszka Fratelli Tutti budzi gorące dyskusje. Nie ominie to i sfini xD

Ciekawe zdanie z encykliki brzmi: "Paradoks polega na tym, że niekiedy ci, którzy deklarują się jako niewierzący, mogą żyć wolą Bożą lepiej niż osoby wierzące."
[link widoczny dla zalogowanych]

W kontekście tego zdania, chciałbym podyskutować o tym, czy jest tak, że wszystko jedno, czy będziesz wierzący, czy nie, bo najważniejszym jest czynić dobro?

W religii chyba kładzie się jednak nacisk, że trzeba być wierzącym, ale właściwie to po co? Nie wystarczy, jeśli z serca będę czynił dobrze (np. swoim życiem będę blisko tego, co nauczał Jezus w kazaniu na górze)?

Dlaczego w religii tak bardzo kładzie się nacisk na to, ze trzeba wierzyć?

Jeśli nie będziesz wierzył w tzw. prawdy wiary, to dlaczego miałbyś być - jak to okresliłeś - blisko nauczania Jezusa? Bez boskiego autorytetu nauczanie kapłanów nie jest nic lepsze od nauczania etyków itd. Nauczanie musi mieć boski autorytet, by było ważniejsze od innych, by miało moc czegoś, z czym się nie dyskutuje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 2614
Przeczytał: 68 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 10:19, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

towarzyski.pelikan napisał:
Kruchy04 napisał:

Dlaczego w religii tak bardzo kładzie się nacisk na to, ze trzeba wierzyć?

Bo są dwa znaczenia słowa wiara: w jednym wiara oznacza zakładanie istnienia Boga (Wierzę, że Bóg istnieje), a w drugim oznacza ufność pokładaną w Bogu (Wierzę Bogu). To właśnie z tej ufności bierze się naśladowanie Chrystusa, dobre uczynki etc., a nie z faktu, że zakładam, że Bóg istnieje. Dlatego ateista może być bliższy Bogu niż tzw. "wierzący".

I teizm jako termin powszechnie się wiąże z tym pierwszym znaczeniem, mimo że istotą teizmu jest to drugie znaczenie.

Jordan Peterson np. wkurzał różnych ateistów w debatach, twierdząc, że jego ateistyczny rozmówca tak naprawdę jest wierzący, ponieważ istotą wiary w Boga jest wg niego "act as if God exists". Jeśli jesteś dobrym człowiekiem, to wierzysz w Boga, a więc mu ufasz, niezależnie od tego, czy zakładasz, że istnieje, czy nie.


Nie muszę pokładać żadnej ufności w Bogu (a nawet prywatnie mogę uważać Boga i boskiego Jezusa za ciekawy przypadkowy wymysł ludzki), aby moje życie przypominało naśladowanie Chrystusa w sprawach etyczno-moralnych. Więc jakby nie było to wiara ani w znaczeniu pierwszym ani drugim potrzebna nie jest. Czy więc może różnić się teista od ateisty? Ten pierwszy do światopoglądu tradycyjnie dodaje nadmiarowe wierzenia, które nie są potrzebne.

Można być uczciwie przekonanym, że Boga nie ma, Jezus Bóg to apokaliptyczny wymysł, Kościół to instytucja czysto ludzka, a jednocześnie w swoim życiu pragnąć i realizować to dobro, które było bliskie nauczaniu ewangelicznego Jezusa.

Więc powstaje też pytanie o sens takich praktyk, jak spowiedź, chrzest, komunia, wstrzemięźliwość seksualna i wiele innych rytuałów religijnych, które dla wielu wierzących są jakąś koniecznością w drodze do zbawienia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 2614
Przeczytał: 68 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 10:24, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

anbo napisał:
Kruchy04 napisał:
Najnowsza encyklika Papieża Franciszka Fratelli Tutti budzi gorące dyskusje. Nie ominie to i sfini xD

Ciekawe zdanie z encykliki brzmi: "Paradoks polega na tym, że niekiedy ci, którzy deklarują się jako niewierzący, mogą żyć wolą Bożą lepiej niż osoby wierzące."
[link widoczny dla zalogowanych]

W kontekście tego zdania, chciałbym podyskutować o tym, czy jest tak, że wszystko jedno, czy będziesz wierzący, czy nie, bo najważniejszym jest czynić dobro?

W religii chyba kładzie się jednak nacisk, że trzeba być wierzącym, ale właściwie to po co? Nie wystarczy, jeśli z serca będę czynił dobrze (np. swoim życiem będę blisko tego, co nauczał Jezus w kazaniu na górze)?

Dlaczego w religii tak bardzo kładzie się nacisk na to, ze trzeba wierzyć?

Jeśli nie będziesz wierzył w tzw. prawdy wiary, to dlaczego miałbyś być - jak to okresliłeś - blisko nauczania Jezusa? Bez boskiego autorytetu nauczanie kapłanów nie jest nic lepsze od nauczania etyków itd. Nauczanie musi mieć boski autorytet, by było ważniejsze od innych, by miało moc czegoś, z czym się nie dyskutuje.


Po co mi prawda wiary np. "Jest jeden Bóg, który sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze" albo np. "Dusza ludzka jest nieśmiertelna", do tego, aby głodnego nakarmić? Po, co mi te nadmiarowe wierzenia?

Jeśli Bóg istnieje to będzie mnie rozliczał z prawd wiary, czy z tego, jak żyłem, i czy byłem dobrym człowiekiem?


Ostatnio zmieniony przez Kruchy04 dnia Wto 10:24, 06 Paź 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 11102
Przeczytał: 93 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:36, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

Kruchy04 napisał:
anbo napisał:
Kruchy04 napisał:
Najnowsza encyklika Papieża Franciszka Fratelli Tutti budzi gorące dyskusje. Nie ominie to i sfini xD

Ciekawe zdanie z encykliki brzmi: "Paradoks polega na tym, że niekiedy ci, którzy deklarują się jako niewierzący, mogą żyć wolą Bożą lepiej niż osoby wierzące."
[link widoczny dla zalogowanych]

W kontekście tego zdania, chciałbym podyskutować o tym, czy jest tak, że wszystko jedno, czy będziesz wierzący, czy nie, bo najważniejszym jest czynić dobro?

W religii chyba kładzie się jednak nacisk, że trzeba być wierzącym, ale właściwie to po co? Nie wystarczy, jeśli z serca będę czynił dobrze (np. swoim życiem będę blisko tego, co nauczał Jezus w kazaniu na górze)?

Dlaczego w religii tak bardzo kładzie się nacisk na to, ze trzeba wierzyć?

Jeśli nie będziesz wierzył w tzw. prawdy wiary, to dlaczego miałbyś być - jak to okresliłeś - blisko nauczania Jezusa? Bez boskiego autorytetu nauczanie kapłanów nie jest nic lepsze od nauczania etyków itd. Nauczanie musi mieć boski autorytet, by było ważniejsze od innych, by miało moc czegoś, z czym się nie dyskutuje.


Po co mi prawda wiary np. "Jest jeden Bóg, który sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze" albo np. "Dusza ludzka jest nieśmiertelna", do tego, aby głodnego nakarmić? Po, co mi te nadmiarowe wierzenia?

Jeśli Bóg istnieje to będzie mnie rozliczał z prawd wiary, czy z tego, jak żyłem, i czy byłem dobrym człowiekiem?


Chciałbyś zatem aby Bóg istniał i Ciebie rozliczał. Ja myślę, że wystarczą nam ludzie.

Jesli byliśmy naprawdę dobrzy w czymś, oni będą pamiętać i przyjdą na grob. Hitler byl zły i JEST przykładem osoby której nie należy zapominać. Dlaczego ??
Mam nadzieję, że wszyscy wiemy. :cry:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 11102
Przeczytał: 93 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:45, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

towarzyski.pelikan napisał:
Kruchy04 napisał:

Dlaczego w religii tak bardzo kładzie się nacisk na to, ze trzeba wierzyć?

Bo są dwa znaczenia słowa wiara: w jednym wiara oznacza zakładanie istnienia Boga (Wierzę, że Bóg istnieje), a w drugim oznacza ufność pokładaną w Bogu (Wierzę Bogu). To właśnie z tej ufności bierze się naśladowanie Chrystusa, dobre uczynki etc., a nie z faktu, że zakładam, że Bóg istnieje. Dlatego ateista może być bliższy Bogu niż tzw. "wierzący".

I teizm jako termin powszechnie się wiąże z tym pierwszym znaczeniem, mimo że istotą teizmu jest to drugie znaczenie.

Jordan Peterson np. wkurzał różnych ateistów w debatach, twierdząc, że jego ateistyczny rozmówca tak naprawdę jest wierzący, ponieważ istotą wiary w Boga jest wg niego "act as if God exists". Jeśli jesteś dobrym człowiekiem, to wierzysz w Boga, a więc mu ufasz, niezależnie od tego, czy zakładasz, że istnieje, czy nie.


Bóg czyli bycie dobrym...???

bycie dobrym... co to znaczy.
Wg Fedora dawanie klapsów.
Według wuja bycie świadomościa realistyczną..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 11102
Przeczytał: 93 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:46, 06 Paź 2020    Temat postu:

Hitler ma gdzieś grób???
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 4268
Przeczytał: 70 tematów


PostWysłany: Wto 10:47, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

Kruchy04 napisał:

Po co mi prawda wiary np. "Jest jeden Bóg, który sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze" albo np. "Dusza ludzka jest nieśmiertelna", do tego, aby głodnego nakarmić? Po, co mi te nadmiarowe wierzenia?

Jeśli Bóg istnieje to będzie mnie rozliczał z prawd wiary, czy z tego, jak żyłem, i czy byłem dobrym człowiekiem?

To, z czego będzie cię rozliczał, to zależy od tego, jaki jest ten Bóg, który - załóżmy - istnieje. Nauki co do tego, jak żyć, mogą być różne (nie sprowadzają się do prostego "głodnego nakarmić"), dlatego boski autorytet te przypisywane Bogu czyni je właściwymi. Jak już wcześniej napisałem: Nauczanie musi mieć boski autorytet, by było ważniejsze od innych, by miało moc czegoś, z czym się nie dyskutuje.


Ostatnio zmieniony przez anbo dnia Wto 10:50, 06 Paź 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 3092
Przeczytał: 54 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:50, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

Kruchy04 napisał:

Nie muszę pokładać żadnej ufności w Bogu (a nawet prywatnie mogę uważać Boga i boskiego Jezusa za ciekawy przypadkowy wymysł ludzki), aby moje życie przypominało naśladowanie Chrystusa w sprawach etyczno-moralnych. Więc jakby nie było to wiara ani w znaczeniu pierwszym ani drugim potrzebna nie jest. Czy więc może różnić się teista od ateisty? Ten pierwszy do światopoglądu tradycyjnie dodaje nadmiarowe wierzenia, które nie są potrzebne.

Skąd wiesz, że nie musisz pokładać ufności w Bogu? Skąd wiesz, że przyczyną tego, że Twoje życie przypomina naśladowanie Chrystusa nie jest właśnie owa ufność?
Cytat:
Można być uczciwie przekonanym, że Boga nie ma, Jezus Bóg to apokaliptyczny wymysł, Kościół to instytucja czysto ludzka, a jednocześnie w swoim życiu pragnąć i realizować to dobro, które było bliskie nauczaniu ewangelicznego Jezusa.

Powtórzyłeś tylko to, na co ja zwróciłam uwagę, nie trzeba zakładać istnienia Boga, żeby pragnąć i realizować dobro, ale z tego nie wynika, że to pragnienie i realizacja nie jest wynikiem pokładania ufności w Bogu.

Można sobie wyobrazić coś takiego, że Bóg wszczepił w naturę człowieka taki kompas dobra. I żeby korzystać z tego kompasu wcale nie musisz być świadomy, że Bóg Ci go wszczepił. Ale jeśli Bóg go wszczepił, to znaczy, że kierując się tym kompasem słuchasz głosu Boga, a więc pokładasz w nim ufność.
Cytat:
Więc powstaje też pytanie o sens takich praktyk, jak spowiedź, chrzest, komunia, wstrzemięźliwość seksualna i wiele innych rytuałów religijnych, które dla wielu wierzących są jakąś koniecznością w drodze do zbawienia.

Ja uważam, że same rytuały nie mają kompletnie żadnego znaczenia, jeśli za nimi nie idzie jakaś wiara, refleksja. Samo odbębnianie rytuałów ma na pewno wartość psychologiczną, tzn. może ułatwiać rozwój duchowy, więc może mieć wartość pomocniczą. Np. rytuał uczy dyscypliny.

Wstrzemięźliwość seksualna to akurat nie jest żaden rytuał, ale można ją wybronić nawet psychologicznie podobnie jak każdą inną wstrzemięźliwość, np. jedzeniową. Zdolność powściągania namiętności jest cnotą, kształtującą moralny charakter człowieka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 4268
Przeczytał: 70 tematów


PostWysłany: Wto 10:59, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

Kruchy04 napisał:


W religii chyba kładzie się jednak nacisk, że trzeba być wierzącym, ale właściwie to po co?

W zasadzie to pytanie jest nieprecyzyjne. Można je zrozumieć tak: 1) dlaczego religie kładą nacisk na to, by wierzyć w Boga? 2) dlaczego Bóg miałby chcieć/kazać w siebie wierzyć?
Religie (kapłani religii) mają interes (szeroko rozumiany) w tym, byś wierzył w ich Boga, a nie tylko był dobrym czlowiekiem, według twojego rozumienia.
Bogu (o ile istnieje) może zależeć na tym z powodów, o których już pisąłem: żebyś miał nieomylny drogowskaz w życiu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 2614
Przeczytał: 68 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:12, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

anbo napisał:
Kruchy04 napisał:

Po co mi prawda wiary np. "Jest jeden Bóg, który sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze" albo np. "Dusza ludzka jest nieśmiertelna", do tego, aby głodnego nakarmić? Po, co mi te nadmiarowe wierzenia?

Jeśli Bóg istnieje to będzie mnie rozliczał z prawd wiary, czy z tego, jak żyłem, i czy byłem dobrym człowiekiem?

To, z czego będzie cię rozliczał, to zależy od tego, jaki jest ten Bóg, który - załóżmy - istnieje. Nauki co do tego, jak żyć, mogą być różne (nie sprowadzają się do prostego "głodnego nakarmić"), dlatego boski autorytet te przypisywane Bogu czyni je właściwymi. Jak już wcześniej napisałem: Nauczanie musi mieć boski autorytet, by było ważniejsze od innych, by miało moc czegoś, z czym się nie dyskutuje.


Nie wiem, czy się rozumiemy. Jezus w swoim nauczaniu, promował pewien model postawy życiowej (a postaw życiowych możemy wyobrazić sobie bardzo wiele). W ten Jezusowy model wpisuje się coś takiego, jak "bycie dobrym człowiekiem" i o o tym, co to znaczy Jezus nauczał w kazaniu na górze, w licznych przypowieściach itp. Załóżmy, że nigdy nie wierzyłem w religijną ontologię i całe to "wyznanie wiary", ALE żyję (bo uważam tak za słuszne niezależnie od religii i nauczania Jezusa) na sposób modelu Jezusowego np. w 80%. Po, co zatem ta dodatkowa wiara skoro można realizować bycie dobrym człowiekiem bez tego?

Są wierzący nie praktykujący "bycie dobrym człowiekiem"
I są niewierzący (nie wierzę w "wyznanie wiary") praktykujący "bycie dobrym człowiekiem". Czy dowodzi to tego, że wiara religijna jest zbędna (chodzi o tą całą ontologiczną treść i wiele praktyk religijnych)?


Ostatnio zmieniony przez Kruchy04 dnia Wto 11:17, 06 Paź 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 11102
Przeczytał: 93 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 11:13, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

anbo napisał:
Kruchy04 napisał:


W religii chyba kładzie się jednak nacisk, że trzeba być wierzącym, ale właściwie to po co?

W zasadzie to pytanie jest nieprecyzyjne. Można je zrozumieć tak: 1) dlaczego religie kładą nacisk na to, by wierzyć w Boga? 2) dlaczego Bóg miałby chcieć/kazać w siebie wierzyć?
Religie (kapłani religii) mają interes (szeroko rozumiany) w tym, byś wierzył w ich Boga, a nie tylko był dobrym czlowiekiem, według twojego rozumienia.
Bogu (o ile istnieje) może zależeć na tym z powodów, o których już pisąłem: żebyś miał nieomylny drogowskaz w życiu.


Bogu chyba na tym nie zależy. Myślę, że Bogu zależy na tym abyśmy myśleli.

Kurczaki pieczone :-) :-) :-)

Może tak kurczę myślę bo byłam wychowana w ateistycznym rycie..

Ale nie w nihilistycznym. :serce:


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Wto 11:15, 06 Paź 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 2614
Przeczytał: 68 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:15, 06 Paź 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Skąd wiesz, że nie musisz pokładać ufności w Bogu? Skąd wiesz, że przyczyną tego, że Twoje życie przypomina naśladowanie Chrystusa nie jest właśnie owa ufność?


Pomiędzy mną, a Jezusem nie ma żadnej relacji: nie modlę się, wierzę, że był apokaliptycznym prorokiem. Taka postawa zrywa jakąkolwiek ufność. Bo, jak mogę ufać komuś, kogo uważam za coś wymyślonego? xD

a mimo to jestem dobrym człowiekiem (przynajmniej załóżmy to na potrzeby tematu) w sensie, że wiele z tych nauk, które głosił Jezus to ja realizuję w swoim życiu (nawet możemy przyjąć, że nie zdaję sobie sprawy z tego, że moje życie jest w praktyce bliskie teoretycznemu nauczaniu Jezusa).

Po, co mi zatem przyjmowanie do światopoglądu dodatkowej wiary w postaci "wyznania wiary" i wielu praktyk religijnych np. spowiedź, chrzest, uczęszczanie na msze w niedziele, by świętować pamiątkę zmartwychwstania itp.? Bez tego mogę być dobrym człowiekiem.

Cytat:
Można sobie wyobrazić coś takiego, że Bóg wszczepił w naturę człowieka taki kompas dobra. I żeby korzystać z tego kompasu wcale nie musisz być świadomy, że Bóg Ci go wszczepił. Ale jeśli Bóg go wszczepił, to znaczy, że kierując się tym kompasem słuchasz głosu Boga, a więc pokładasz w nim ufność.


może realnie tak jest, ale ja w to nie wierzę, a i tak mogę być dobrym człowiekiem. Nie rozumiesz, chrześcijanie mocno zachęcają do przyjęcia wiary i praktykowania wszystkich tych ich "rytuałów" (dodatkowo u różnych wyznań to są różne często wykluczające się wzajemnie praktyki), a ja się pytam, czy nie wystarczy być dobrym człowiekiem?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 4268
Przeczytał: 70 tematów


PostWysłany: Wto 11:33, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

Kruchy04 napisał:


Nie wiem, czy się rozumiemy. Jezus w swoim nauczaniu, promował pewien model postawy życiowej

Promował postawę życiową skrojoną na bliskość (za życia tego pokolenia) końca świata. Taka życiowa postawa jest nieżyciowa. Nie wyobrażam sobie naśladowania Jezusa we wszystkim, co zalecał, natomiast niektóre z jego zaleceń powszechnie się uważa za słuszne, godne wykonywania. Jeśli jednak ich nie uznasz za boskiego pochodzenia, to możesz je interpretować dowolnie, możesz z nich zrezygnować, możesz postępowac wedle własnego uznania, poza tym nauki Jezusa nie wyczerpują wszystkich sytuacji. Jeśli natomiast uznasz nauczanie Jezusa (i inne z Biblii) za Boże, to dostajesz to, o czym już pisałem: poparty Bożym autorytetem zbiór zasad, a nie swoje doraźne widzimisie. (Zakładam, że są jasno wyłożone.)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 3092
Przeczytał: 54 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 11:35, 06 Paź 2020    Temat postu:

Kruchy04 napisał:

może realnie tak jest, ale ja w to nie wierzę, a i tak mogę być dobrym człowiekiem.

To nie ma znaczenia w co wierzysz. Np. faktem jest, że rodzice i społeczeństwo przekazali mi kiedyś pewne wartości, które zinternalizowałam jako własne. Ale ja nie muszę w to wierzyć, mogę uznać, że ja sama z siebie wyznaję te wartości, nikt mi ich nie wpoił, to ja jestem taka dobra z własnej niczym niezdeterminowanej natury. I będę się kierować tymi wartościami myśląc, że rzeczywiście nikt mi ich nie dał, a faktem będzie, że jednak ich źródło jest poza mną.
Cytat:
Nie rozumiesz, chrześcijanie mocno zachęcają do przyjęcia wiary i praktykowania wszystkich tych ich "rytuałów" (dodatkowo u różnych wyznań to są różne często wykluczające się wzajemnie praktyki), a ja się pytam, czy nie wystarczy być dobrym człowiekiem?

Z różnych powodów mogą zachęcać, np. dlatego, że im osobiście one pomagają, a część z nich wierzy w to, że one są rzeczywiście niezbędne do zbawienia. Nie widzę potrzeby, żeby to widzieć tak czarno-biało, że albo te praktyki są całkowicie bez sensu, albo bez nich nie da się być dobrym człowiekiem. Można są osoby, dla których te praktyki są bardziej istotne niż dla innych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 11102
Przeczytał: 93 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 11:56, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

anbo napisał:
Kruchy04 napisał:

Po co mi prawda wiary np. "Jest jeden Bóg, który sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze" albo np. "Dusza ludzka jest nieśmiertelna", do tego, aby głodnego nakarmić? Po, co mi te nadmiarowe wierzenia?

Jeśli Bóg istnieje to będzie mnie rozliczał z prawd wiary, czy z tego, jak żyłem, i czy byłem dobrym człowiekiem?

To, z czego będzie cię rozliczał, to zależy od tego, jaki jest ten Bóg, który - załóżmy - istnieje. Nauki co do tego, jak żyć, mogą być różne (nie sprowadzają się do prostego "głodnego nakarmić"), dlatego boski autorytet te przypisywane Bogu czyni je właściwymi. Jak już wcześniej napisałem: Nauczanie musi mieć boski autorytet, by było ważniejsze od innych, by miało moc czegoś, z czym się nie dyskutuje.


Boski autorytet...

Czyli zasadniczo męski??


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Wto 11:57, 06 Paź 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 4268
Przeczytał: 70 tematów


PostWysłany: Wto 12:02, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

Semele napisał:
anbo napisał:
Kruchy04 napisał:

Po co mi prawda wiary np. "Jest jeden Bóg, który sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze" albo np. "Dusza ludzka jest nieśmiertelna", do tego, aby głodnego nakarmić? Po, co mi te nadmiarowe wierzenia?

Jeśli Bóg istnieje to będzie mnie rozliczał z prawd wiary, czy z tego, jak żyłem, i czy byłem dobrym człowiekiem?

To, z czego będzie cię rozliczał, to zależy od tego, jaki jest ten Bóg, który - załóżmy - istnieje. Nauki co do tego, jak żyć, mogą być różne (nie sprowadzają się do prostego "głodnego nakarmić"), dlatego boski autorytet te przypisywane Bogu czyni je właściwymi. Jak już wcześniej napisałem: Nauczanie musi mieć boski autorytet, by było ważniejsze od innych, by miało moc czegoś, z czym się nie dyskutuje.


Boski autorytet...

Czyli zasadniczo męski??

Zasadniczo tak. Myślę, że religie pełniły i pełnią też rolę pomocniczą w wywyższaniu się mężczyzn, dbaniu o własne interesy kosztem kobiet, ich wolności... I łatwiej im to czynić, gdy powołują się na boski autorytet nauk/nakazów/zakazów, które głoszą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
abangel666
Opiekun Kawiarni



Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 3093
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: z Piekła

PostWysłany: Wto 14:46, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

towarzyski.pelikan napisał:

są dwa znaczenia słowa wiara: w jednym wiara oznacza zakładanie istnienia Boga (Wierzę, że Bóg istnieje), a w drugim oznacza ufność pokładaną w Bogu (Wierzę Bogu).


Wierzę że PiS da.
Czy to jest wiara czy ateizm?


Ostatnio zmieniony przez abangel666 dnia Wto 14:52, 06 Paź 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2829
Przeczytał: 15 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:03, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

Kruchy04 napisał:
Ciekawe zdanie z encykliki brzmi: "Paradoks polega na tym, że niekiedy ci, którzy deklarują się jako niewierzący, mogą żyć wolą Bożą lepiej niż osoby wierzące."

Z biblijnego punktu widzenia to herezja, wiec nie przywiazywalbym wielkiej wagi do slow papieza. Natomiast jest to jasna wskazowka dla wierzacych w Jahwe, ze od kosc. rzymskiego lepiej trzymac sie z daleka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 11102
Przeczytał: 93 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:15, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

mat napisał:
Kruchy04 napisał:
Ciekawe zdanie z encykliki brzmi: "Paradoks polega na tym, że niekiedy ci, którzy deklarują się jako niewierzący, mogą żyć wolą Bożą lepiej niż osoby wierzące."

Z biblijnego punktu widzenia to herezja, wiec nie przywiazywalbym wielkiej wagi do slow papieza. Natomiast jest to jasna wskazowka dla wierzacych w Jahwe, ze od kosc. rzymskiego lepiej trzymac sie z daleka.


Franciszek zasługuje na miano lewaka??
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2829
Przeczytał: 15 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:24, 06 Paź 2020    Temat postu: Re: wierzący, czy niewierzący? Wszystko jedno..

Semele napisał:
Franciszek zasługuje na miano lewaka??

Kim jest Franciszek pewnie wie diabeł, a lewakiem byl Jezus i takich antyjahwistycznych oszczerstw nie głosił.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin