Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

wasza opinia nt. nondualizmu
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauka a światopogląd
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 4992
Przeczytał: 118 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 6:02, 04 Sty 2021    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
nogi są częścią człowieka, ale człowiek nie jest nogami, za to i nogi i cały człowiek to wszechświat, w formie nóg i człowieka.
Jak pognieciona poduszka.

możemy sobie tak dzielić, ale to jest w istocie wszystko wszechświat.

uważam, że można sobie robić podział na zbiory, ale to nie zmienia faktu, że wszystko jest jednym w istocie.
Trafnym przykładem będzie porównanie z ciastem drożdżowym, gdzie ciasto to cały wszechświat, a jego różne nierówności, pory itd to różne formy, które można wyróżnić, jednak one wszystkie to jest to samo ciasto.

Wszystko to jest jeden i ten sam wszechświat, a różne jego formy, to tylko różne jego formy, jak nierówności w strukturze ciasta drożdżowego.

Wszędzie Cię otacza wszechświat, jesteś w nim zanurzony, ale Ty sam nie jesteś wszechświatem? Co jest w Tobie innego?

I o nie jest tak, że ja jestem całym wszechświatem i nie ma nic więcej, tylko, że w istocie jestem wszechświatem, jak por z ciasta jest ciastem.
Por nie jest całym ciastem, ale jest ciastem w formie pora.
Tu nie ma znanego błędu.

Widzisz różne formy tego samego i nie dostrzegasz, że jest to jedno i to samo. Jak gdybyś spoglądał na różne części ciasta i nie widział, że w gruncie rzeczy patrzysz cały czas na jedno i to samo ciasto.


Prymitywny monizm, który został obalony już przez starożytnych Greków. Skoro wszystko jest jednym i tym samym Wszechświatem to po co polemizujesz z Katolikusem skoro on jest tobą i nie ma żadnej różnicy? Do takich absurdów i sprzeczności prowadzi twoje "rozumowanie". Na Katolikusowy argument nogi też nie byłeś w stanie odpowiedzieć bez popadnięcia w podobne sprzeczności

Kruchy04 napisał:
Katolikus napisał:
Kruchy04 napisał:
no i nie nazywamy, a w istocie wszystko składa się atomów. Dlaczego w przypadku wszechświata miałoby być inaczej?


Bo tak jak wszystko nie jest atomem (choć się składa z atomów) tak wszystko nie jest wszechświatem (chociaż wszystko jest jego elementem)?


wszystko jest atomami, tylko te atomy tworzą różne formy, przez co można dostrzec różnice, co nie zmienia faktu, że wszystko to są atomy, a szerzej, wszyskto to jest wszechświat.


No i kiedy sprawdziłeś, że cały Wszechświat to atomy? Nadal zero odpowiedzi


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pon 6:13, 04 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 2632
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:36, 04 Sty 2021    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Prymitywny monizm, który został obalony już przez starożytnych Greków. Skoro wszystko jest jednym i tym samym Wszechświatem to po co polemizujesz z Katolikusem skoro on jest tobą i nie ma żadnej różnicy? Do takich absurdów i sprzeczności prowadzi twoje "rozumowanie". Na Katolikusowy argument nogi też nie byłeś w stanie odpowiedzieć bez popadnięcia w podobne sprzeczności


katolikus to nie ja, tak samo jak lewy róg pokoju to nie prawy róg pokoju, a jednak oba rogi to część tego samego pokoju, to pokój po prostu.

Cytat:
No i kiedy sprawdziłeś, że cały Wszechświat to atomy?

Cały Wszechświat to nie atomy, z atomów składa się materia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 2632
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:39, 04 Sty 2021    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Jak sobie oglądam tego Parsonsa, który owe iluzje ja pracowicie obala swoim doświadczeniem, to mam nieodparte wrażenie, że widzę kogoś, kto obala jakiegoś chochoła. Wręcz się zastanawiam, czy ja jestem kimś tak całkowicie różniącym się?
Ja nie przypominam sobie jakiegoś szczególnego utożsamiania się, jakiegoś takiego ja do obalenia na Parsonsowy sposób. Jest postrzeganie (tu się zgadzam z Parsonsem) i jest doczepianie kolejnych postrzeżeń do jakiejś kolejki w pamięci. Tu nie ma żadnych iluzji, jest konkret - albo kolejne postrzeżenie do jakiejś tam kolejki trafia, w której daje się znaleźć najbliższe wcześniejsze postrzeżenie, czyli jest jakiś ciąg, jakaś ponumerowana lista owych postrzeżeń, albo postrzeżenie jest oderwane zupełnie. Jakby było oderwane zupełnie, to nie dałoby się go nawet wyrazić słowami, bo słowa pochodzą z jakiegoś języka, a język używany w konkretnej wypowiedzi konkretnej osoby jest zbiorem zapamiętanych skojarzeń słowa - desygnaty (te ostatnie mogą być rozmyte, niejednoznaczne, ale ostatecznie w jakiś tam zbiór skojarzeń celują). Skoro Parsons w ogóle mówi, skoro posługuje się językiem niechaotycznie, to znaczy, że do jakiegoś zbioru (jakoś tam uporządkowanego) postrzeżeń i wspomnień doczepia aktualne postrzeżenia. Może nie nazywać tego "ja", może nie utożsamiać się z tą kolejką zapisywanych danych pamięciowych, ale z racji na to, że jednak się komunikuje niechaotycznie, należy uznać, że coś to synchronizuje, coś ten chaos porządkuje. Dla mnie będzie to osoba - ja. Jak bardzo ktoś ten porządek, tę listę wrażeń utożsamia z czymś, tam i z czym (może z niczym) to już inna sprawa.
To jest trochę tak, jak z pytaniem czy istnieje kreska na papierze. Oto ktoś zrobił długopisem taką kreskę. Kreska oczywiście składa się z plamek atramentu, które też można w opisie rozdzielać. Jednak jak się ten rysunek zeskanuje, a na nim zapuści - przecież nieświadomy - prosty program komputerowy do rozpoznawania krawędzi, to on da wynik, że krawędź tu jest. Jest sekwencja, jest zależność jednych kropek od drugich. Kreska jest znacząco innym bytem, niż całkiem chaotyczny zbiór plamek atramentu na papierze. Można tego nie nazywać "kreską", można się upierać teraz, że jakieś tam, widoczne pod mikroskopem, przerwy w poplamieniu papieru atramentem oddzielają jedne plamki atramentu od innych, ale analiza niezależna, komputerowa, wykaże tutaj zależność - jest złamanie chaotycznego rozkładu plamek na znaczącą skalę.
Jak dla mnie to ten Parsons jest sprzeczny w swoich deklaracjach i postawie. Tylko jakby bełkotał bez sensu, poruszał się chaotycznie, zmieniał co chwila na twarzy ciele, rozpływał i gęstniał na zmianę, to mógłbym powiedzieć, że ewentualnie Parsons jest jakąś iluzją dla kogoś, kto Parsonsa widzi. Ale, że jego wypowiedź i wygląd posiada znaczącą dawkę przewidywalności, TO WŁAŚNIE OWA PRZEWIDYWALNOŚĆ jest powodem, dla którego Parsons nie jest iluzją, tylko bytem, który daje się potwierdzać analizą niezależną od ludzkiej świadomości - może go rozpoznać program do rozpoznawania twarzy, postaci.
Podsumowując:
To iluzja - w rozumieniu, o którym mówi tu Parsons - sama jest iluzją... :rotfl:
Nie ma żadnej iluzji tam, gdzie jawnie, obiektywnie, niezależnie od czyjegoś widzimisię (np. programem działającym w oparciu o analizę konkretnych kryteriów), daje się stwierdzić złamanie chaotycznego rozkładu jakichś tam danych.


formułowanie niechaotycznych zdań może być robione przez sam mózg, przez rozbudowany algorytm, który sam się uczy, możesz nazywać ten algorytm "ja", bo to jesteś w gruncie rzeczy Ty, ale sęk w tym, że wszystko dzieje się samo, analiza danych, reakcja na nie, myślenie, mówienie itd.
Żadne "ja" niczym tu nie kieruje, a jest tworem, działającym na zasadach praw fizyki, chemii itd, które płynie w ciągu przyczynowo skutkowym wraz z całym wszechświatem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4767
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 11:56, 04 Sty 2021    Temat postu:

Kruchy napisał:
formułowanie niechaotycznych zdań może być robione przez sam mózg, przez rozbudowany algorytm, który sam się uczy, możesz nazywać ten algorytm "ja", bo to jesteś w gruncie rzeczy Ty, ale sęk w tym,


dałbyś już spokój gimbusie, "ja" to nie znaczy "ty" i tylko tyle.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 4101
Przeczytał: 71 tematów


PostWysłany: Pon 12:31, 04 Sty 2021    Temat postu:

"Ja" jest konstruktem budowanym z różnych doznań. Jest koordynatorem i aktorem zarazem. Wszystkie doznania płyną do "mnie" i wszystkie działania wychodzą ode "mnie". "Jestem" centrum, które choć nie jest konkretne, "jest" czymś, na co wszystkie te działania i doznania wskazują.
Teraz, doznanie Parsonsa jest sytuacją, w której tego wskazania nie ma. Nie ma już "ja doznaję", "ja działam", ani "ja jestem". Są doznania, są działania, ale na nikogo nie wskazują, nie ma już zakrzywienia przepływu działań, który sam o sobie świadczył. Jak wir w rzece. U Parsonsa ten wir przestał istnieć, a nurt płynie dalej.
Dla kogoś, kto nie doznał czegoś takiego, sytuacja jest bezsensowna i nie jest on w stanie, analizując obecne doznania, wyciągnąć właściwych wniosków.

"Ja" jest tendencyjnym konstruktem w pamięci świeżej. Konceptem powoływanym do istnienia przy każdym świadomym doznaniu. Jest turbulencją, która choć wpływa na przepływ, nie tworzy go. Bez tej turbulencji nie wraca chaos, bo "ja" nigdy nie odpowiadało za harmoniczność działania. Wręcz przeciwnie, "ja" działa przez poświęcenie obecnej harmonii, dla przyszłych benefitów.
Praktycznie wszystkie praktyki niedualności (z chrześcijańskimi włącznie) starają się zatrzymać tę turbulencję, wewnętrzny wir, który zaburza przepływ. Najprościej można to ująć stwierdzeniem, "nie działaj wbrew swojemu działaniu", "nie mów sobie jaki masz być, jak masz działać".
Dualne myślenie jest efektem idei "ja" napędzanej strachem przed niewłaściwym działaniem. Innymi słowy, "ja" nie jest naturalne, jest sztucznym tworem, wywołanym i podtrzymywanym. Można je przyrównać to podniesionej ręki. Takie działanie przydaje się w zrywaniu owoców, a ponieważ dobrodziejstwa kultury dają nam tyle owoców, nie ma po co tej ręki opuszczać. Z czasem takie zachowanie stanie się bolesne, ale póki jest opłacalne, to wszyscy będą chodzić z uniesioną ręką, a życie będzie ciągłą troską, ciągłym bilansem za i przeciw.

Jeżeli komuś nie podoba się Parsons, to mogą sobie posłuchać Sama Harrisa. On, w odróżnieniu od Parsonsa, wchodzi w niedualność powoli, latami praktyki i analizy, więc jest w połowie drogi, tzn. może wywołać brak "ja".

Jeszcze raz, dla kogoś, kto nie doznał niedualności, temat jest jak dyskusja ślepego o kolorach. Możesz wykładać teorie o długościach fal i ich wpływie na doznanie, ale nigdy nie pojmiesz purpurowego. Niedualność nie jest jakiś religijnym wierzeniem, jest doznaniem niezależnym od religii, kultury, czy przekonań (Harris jest ateistą). Negowanie go jest po prostu ignorancją.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4767
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 12:38, 04 Sty 2021    Temat postu:

Cytat:
"Ja" jest konstruktem budowanym z różnych doznań.


"ja" jest doświadczeniem każdego, i na głowę trzeba upaść, żeby innych słuchać o tym, co jest jedynie przedmiotem własnego doświadczenia.

można posłuchać, co kto inny ma tu do powiedzenia, zdając sobie oczywiście sprawę, że i tak znaczenie jego słów, będzie jedynie własną interpretacją.

czas dorosnąć Banjankri, a nie szukać sobie autorytetów, które powiedzą ci kim jesteś :wink:


PS
zwłaszcza, że te "autorytety" opowiadają jedynie o swoich problemach poznawczych


Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Pon 12:40, 04 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 4101
Przeczytał: 71 tematów


PostWysłany: Pon 13:01, 04 Sty 2021    Temat postu:

lucek napisał:
Cytat:
"Ja" jest konstruktem budowanym z różnych doznań.


"ja" jest doświadczeniem każdego, i na głowę trzeba upaść, żeby innych słuchać o tym, co jest jedynie przedmiotem własnego doświadczenia.

można posłuchać, co kto inny ma tu do powiedzenia, zdając sobie oczywiście sprawę, że i tak znaczenie jego słów, będzie jedynie własną interpretacją.

czas dorosnąć Banjankri, a nie szukać sobie autorytetów, które powiedzą ci kim jesteś :wink:

Drogi lucjanie, bólu dupy nie zakrzyczysz ;).
W twojej opinii, nie ma tematu, są tylko szarlatani (autorytety) robiący ludzi w konia. Nie ma innej możliwości! Bo tak!
Nie masz nic poważnego do powiedzenia w temacie, bo nic o nim nie wiesz, ale się nie zgodzisz. Jak przedszkolak tupiący nóżką, którego strasznie nurtuje to, że nie wie, ale nie ma odwagi się przyznać. Jesteś leniwy. Nie chce ci się interpunkcji stosować, a co dopiero usiąść na dupie i godzinami pracować ze swoją świadomością. Udajesz spokojnego racjonalistę, który wszystko wie, i w pocie czoła starasz się tą iluzję utrzymać. Kiedy pojawia się coś z poza spektrum twojego poznania, dostajesz trzęsiawki. Dlatego uganiasz się po całym forum, starając się obalić wszystko, czego nie rozumiesz. Dorośnij :).
I na koniec, jeżeli chcesz wypowiadać się w konkretnym temacie, to sprawdź najpierw, co na ten temat mieli do powiedzenia inni, znani ludzie w historii. Wikipedia to minimum. I to nie jest żadne szukanie autorytetów, to po prostu rzetelna analiza. Bez własnej analizy i bez poznania tego, co mówią inni, twoje komentarze są dziecinne. Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że beztreściowe, niechlujne pisanie na forum jest czymś, czym zajmują się dorośli ludzie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4767
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 13:06, 04 Sty 2021    Temat postu:

dorośnij :)


istnieje jedynie jednostkowy podmiot poznający, cała zaś rzeczywistość jest jedynie projekcją jego umysłu .....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 4101
Przeczytał: 71 tematów


PostWysłany: Pon 13:14, 04 Sty 2021    Temat postu:

lucek napisał:
dorośnij :)


istnieje jedynie jednostkowy podmiot poznający, cała zaś rzeczywistość jest jedynie projekcją jego umysłu .....

I kolejna, ślamazarna próba wciśnięcia solipsyzmu, tam gdzie w ogóle nie pasuje.
Klasyczne, nie wiem, ale przecież tyle pracowałem nad swoim imidżem, i czytałem wikipedię o solipsyzmie, więc muszę się wypowiedzieć. Lucjanie, w tym temacie (i nie tylko), masz dupę kompletnie gołą, a paradujesz jak maharadża.
Twoja uszczypliwość jest śmiesznie niegroźna. :)


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pon 13:16, 04 Sty 2021, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4767
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 13:19, 04 Sty 2021    Temat postu:

solipsyzm jest jak najbardziej na miejscu, nie rozumiesz po prostu, że odkrywasz mi ciągle Amerykę i tylko dla tego nie mam ochoty odnosić się do twoich rewelacji :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 4101
Przeczytał: 71 tematów


PostWysłany: Pon 13:37, 04 Sty 2021    Temat postu:

lucek napisał:
solipsyzm jest jak najbardziej na miejscu, nie rozumiesz po prostu, że odkrywasz mi ciągle Amerykę i tylko dla tego nie mam ochoty odnosić się do twoich rewelacji :)

Nawet definicji solipsyzmu z wikipedii nie znasz :) . Masz tylko jakąś swoją teorię, której nie masz nawet odwagi w pełni przedstawić. Snujesz się tylko po różnych tematach, wyrażając swoje znużenie i irytację. Nie współczuję, chociaż jak już zbierzesz się na odwagę, to chętnie wyśmieję :wink: .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 19374
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:41, 04 Sty 2021    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Jak sobie oglądam tego Parsonsa, który owe iluzje ja pracowicie obala swoim doświadczeniem, to mam nieodparte wrażenie, że widzę kogoś, kto obala jakiegoś chochoła. Wręcz się zastanawiam, czy ja jestem kimś tak całkowicie różniącym się?
Ja nie przypominam sobie jakiegoś szczególnego utożsamiania się, jakiegoś takiego ja do obalenia na Parsonsowy sposób. Jest postrzeganie (tu się zgadzam z Parsonsem) i jest doczepianie kolejnych postrzeżeń do jakiejś kolejki w pamięci. Tu nie ma żadnych iluzji, jest konkret - albo kolejne postrzeżenie do jakiejś tam kolejki trafia, w której daje się znaleźć najbliższe wcześniejsze postrzeżenie, czyli jest jakiś ciąg, jakaś ponumerowana lista owych postrzeżeń, albo postrzeżenie jest oderwane zupełnie. Jakby było oderwane zupełnie, to nie dałoby się go nawet wyrazić słowami, bo słowa pochodzą z jakiegoś języka, a język używany w konkretnej wypowiedzi konkretnej osoby jest zbiorem zapamiętanych skojarzeń słowa - desygnaty (te ostatnie mogą być rozmyte, niejednoznaczne, ale ostatecznie w jakiś tam zbiór skojarzeń celują). Skoro Parsons w ogóle mówi, skoro posługuje się językiem niechaotycznie, to znaczy, że do jakiegoś zbioru (jakoś tam uporządkowanego) postrzeżeń i wspomnień doczepia aktualne postrzeżenia. Może nie nazywać tego "ja", może nie utożsamiać się z tą kolejką zapisywanych danych pamięciowych, ale z racji na to, że jednak się komunikuje niechaotycznie, należy uznać, że coś to synchronizuje, coś ten chaos porządkuje. Dla mnie będzie to osoba - ja. Jak bardzo ktoś ten porządek, tę listę wrażeń utożsamia z czymś, tam i z czym (może z niczym) to już inna sprawa.
To jest trochę tak, jak z pytaniem czy istnieje kreska na papierze. Oto ktoś zrobił długopisem taką kreskę. Kreska oczywiście składa się z plamek atramentu, które też można w opisie rozdzielać. Jednak jak się ten rysunek zeskanuje, a na nim zapuści - przecież nieświadomy - prosty program komputerowy do rozpoznawania krawędzi, to on da wynik, że krawędź tu jest. Jest sekwencja, jest zależność jednych kropek od drugich. Kreska jest znacząco innym bytem, niż całkiem chaotyczny zbiór plamek atramentu na papierze. Można tego nie nazywać "kreską", można się upierać teraz, że jakieś tam, widoczne pod mikroskopem, przerwy w poplamieniu papieru atramentem oddzielają jedne plamki atramentu od innych, ale analiza niezależna, komputerowa, wykaże tutaj zależność - jest złamanie chaotycznego rozkładu plamek na znaczącą skalę.
Jak dla mnie to ten Parsons jest sprzeczny w swoich deklaracjach i postawie. Tylko jakby bełkotał bez sensu, poruszał się chaotycznie, zmieniał co chwila na twarzy ciele, rozpływał i gęstniał na zmianę, to mógłbym powiedzieć, że ewentualnie Parsons jest jakąś iluzją dla kogoś, kto Parsonsa widzi. Ale, że jego wypowiedź i wygląd posiada znaczącą dawkę przewidywalności, TO WŁAŚNIE OWA PRZEWIDYWALNOŚĆ jest powodem, dla którego Parsons nie jest iluzją, tylko bytem, który daje się potwierdzać analizą niezależną od ludzkiej świadomości - może go rozpoznać program do rozpoznawania twarzy, postaci.
Podsumowując:
To iluzja - w rozumieniu, o którym mówi tu Parsons - sama jest iluzją... :rotfl:
Nie ma żadnej iluzji tam, gdzie jawnie, obiektywnie, niezależnie od czyjegoś widzimisię (np. programem działającym w oparciu o analizę konkretnych kryteriów), daje się stwierdzić złamanie chaotycznego rozkładu jakichś tam danych.


formułowanie niechaotycznych zdań może być robione przez sam mózg, przez rozbudowany algorytm, który sam się uczy, możesz nazywać ten algorytm "ja", bo to jesteś w gruncie rzeczy Ty, ale sęk w tym, że wszystko dzieje się samo, analiza danych, reakcja na nie, myślenie, mówienie itd.
Żadne "ja" niczym tu nie kieruje, a jest tworem, działającym na zasadach praw fizyki, chemii itd, które płynie w ciągu przyczynowo skutkowym wraz z całym wszechświatem.

To, czy ja kieruje, czy też nie kieruje nie jest kwestią deklaracji, czy innych form arbitralnego stwierdzania, lecz daje się USTALIĆ względnie obiektywnie. Obiektywizm ustalania jest w tym przypadku niczym innym, tylko stwierdzeniem, że jakiś tam rodzaj procedury pomiarowej czegoś, jest spójny, daje przewidywalne wyniki, nawet w odniesieniu do SYTUACJI, KTÓRE SĄ WCZEŚNIEJ NIEPRZEWIDYWALNE.

To jest skomplikowane, trudne do pojęcia, ale spróbuję to jakoś wyjaśnić.
Są procedury, które działają ale czynią to deterministycznie, nie zawierają w sobie aspektu poszukiwań I DOSTOSOWAWCZOŚCI. Przykładowo jak ktoś ma w domu termometr elektroniczny, to sobie odczytuje na nim temperaturę. Termometr działa tak, że sczytuje jakieś dane z części swojej konstrukcji - czujnika, a następnie przetwornik analogowo cyfrowy i jakiś tam układ scalony zamienia ten odczyt na postać cyfr na ekranie. To działa prosto i jednocznacznie.
Są jednak inne postaci działań, mechanizmy dostosowawczości, jakby "procedury", które nie są jednoznacznie zdefiniowane z czego co mamy sczytać, aby co konkretnego osiągnąć. W tym przypadku CELE nie jest definiowane jednoznacznie, lecz w postaci rozmytej. Poza tym cele są liczne, z powiązaniami wzajemnymi, tworzące złożoną strukturę, a do tego uwikłane w przypadkowość. Tak działa świadomość, że MY NIE WIEMY JAK DZIAŁA, nie jesteśmy w stanie stworzyć jednoznacznego opisu owej świadomości.
W moim rozumieniu rzeczy Parsons myli brak identyfikowania ja z czymś tam, co sobie jako cel identyfikacji wcześniej zakładał, z brakiem ja w ogóle. Identyfikowanie się z czymś nie jest wcale warunkiem, aby ja istniało. Ja istnieje poprzez to, że POTRAFIMY ROZPOZNAĆ SPÓJNOSĆ w jego emanacjach. To, że z Parsonsem daje się porozmawiać, że rozumie on zadawane mu pytania, odpowiadając na nie tak, że rozmówca ma wrażenie jako tako sensownego dialogu, oznacza już samo w sobie, że istnieje podmiot, z którym rozmowa jest toczona. A to, że ten podmiot nie identyfikuje się z czymś, z czym być może identyfikować by się mógł, jest drugo, a może trzecio, czy czwartorzędną kwestią.
Ja osobiście nie posiadam od lat niczego, co potrafiłbym wskazać jako owo coś, z czym miałbym się identyfikować. I wcale mi to nie przeszkadza, aby twierdzić, że moje ja istnieje. Istnieje ono nie przez tę wskazywalność na coś konkretnego, lecz przez spójność reakcji, myśli, działania. A tę spójność wykazuje również Parsons i cała masa np. buddystów, którzy pojęcie ja określają jako "iluzję".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4767
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 13:53, 04 Sty 2021    Temat postu:

Banjankri napisał:
Nawet definicji solipsyzmu z wikipedii nie znasz :) .


co najwyżej mógłbym jej nie rozumieć, ale myślę, że nawet taki głąb jak Ty już zrozumiał ....
ale pomijając twoje złośliwości to może dobra okazja, żeby nieukom wyjaśnić, czym jest solipsyzm i skąd się wzięła jego idiotyczna interpretacja:

Cytat:
Sławne paradoksy Gorgiasza, spisane w swoistym manifeście starożytnego nihilizmu, dziele O naturze albo o niebycie (Περί του μη όντος ή περί φύσεως, Perí toú me ontos e perí phýseos), brzmią następująco (trylemat Gorgiasza):

Nic nie istnieje. (οὐδέν ἔστιν oudén éstin w oryginale jedno przeczenie, dosł. 'nic istnieje')
Gdyby nawet coś było, to byłoby to niepoznawalne. (εἰ καί έστιν, ἀκατάληπτον ἀνθρώπῳ ei kaí éstin, akatáli̱pton anthró̱po̱)
Gdyby nawet było poznawalne, to i tak wiedzy o tym nie udałoby się przekazać. (εἰ καί καταληπτόν, ἀλλά τοί γε ἀνέξοιστον καί ἀνερμηνευτον τῷ πέλας ei kaí katali̱ptón, allá toí ge anéxoiston kaí anermi̱nef̱ton tó̱ pélas)
Swoje tezy argumentował w następujący sposób:

Nic nie istnieje:
Skoro wśród filozofów przyrody zdania na temat bytu, tego czym właściwie jest i jaki jest, są podzielone, to oznacza ni mniej ni więcej, że go nie ma, gdyż w przeciwnym wypadku nie dałby się określić zarazem jako „jeden”, „mnogi” bądź „niezmienny” i „powstający”.

Gdyby nawet coś było, to byłoby to niepoznawalne:
Myśl według ówczesnych poglądów sprowadzana była do myśli o bycie w taki sposób, że można było uznawać myśl i byt za to samo. Niebytu w tej koncepcji pomyśleć się nie dało. Tymczasem Gorgiasz dowodzi, że można sobie wyobrazić np. latającego człowieka, mimo że taki nie istnieje. W konsekwencji myśli zostają oddzielone od bytu i przestają być wiarygodnym źródłem poznania świata.

Gdyby nawet było poznawalne, to i tak wiedzy o tym nie udałoby się przekazać:
Swoje odczucia zmysłowe takie jak kolor, zapach czy barwę możemy przekazać innemu za pomocą słów, które te odczucia symbolizują. Lecz nie mamy żadnej gwarancji, że drugi rozumie nasze sformułowania tak, jak my. Nie wiemy też czy te same bodźce powodują u niego takie same uczucia.

Wobec takich racji Gorgiasz neguje zarówno prawdę absolutną (gr. ἀλήθεια aletheia) jako niepoznawalną, jak i prawdę subiektywną (gr. δόξα doksa) jako nie mającą sensu.


oczywiście, te paradoksy odnoszą się do ówcześnie panującego systemu pojęć, bo dziś, o ile pojęcie "prawdy subiektywnej" nadal jest pozbawione sensu, to monoteistyczne pojęcie "Boga" rozwiązuje trylemat Gorgiasza.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 4101
Przeczytał: 71 tematów


PostWysłany: Pon 14:02, 04 Sty 2021    Temat postu:

Mokry kapiszon.
Czego innego można było się spodziewać, jak nie lucka wklejającego ten sam fragment o Gorgiaszu, i jego samo-wywrotnych twierdzenia.

I tak lucku, Bóg ci wszystko rozwiązuje, idź do kościoła klęknij, a pokusa minie.

Zostawiłem ci trochę miejsca, abyś mógł wyjść z dyskusji z twarzą, a ty ponawiasz swój żenujący apel.
Do czytania nieuku, a nie będziesz tutaj dylematy Bogiem rozwiązywał. :)


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pon 14:13, 04 Sty 2021, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4767
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 14:18, 04 Sty 2021    Temat postu:

nudny jesteś, ale myślę, że ze swoich mistrzów i autorytetów z przed tysięcy lat się wyleczyłeś .... to odkrywcze być może dla ateistycznej psychologii o korzeniach tych samych co nazizm lub "z dupy wziętej" moralności :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 4101
Przeczytał: 71 tematów


PostWysłany: Pon 14:22, 04 Sty 2021    Temat postu:

lucek napisał:
nudny jesteś, ale myślę, że ze swoich mistrzów i autorytetów z przed tysięcy lat się wyleczyłeś .... to odkrywcze być może dla ateistycznej psychologii o korzeniach tych samych co nazizm lub "z dupy wziętej" moralności :)

Jak zwykle, nie masz nic do powiedzenia. Za dużo Gorgiasza.
I tak przy okazji, znalazłem coś nowego, o tej twojej Ameryce:
"Zen Buddhism teaches that there is no boundary between the self and the world; the goal of Zen meditation is to forget the distinction between “I” and everything else. At first glance, this might look like solipsism, but really it’s the opposite. Whereas solipsism reduces the universe to the individual mind, Zen meditation dissolves the mind into the universe. In other words, solipsism questions the existence of everything outside the self; Zen questions the existence of the self.".
Jak widać, nie tą Amerykę odkryłeś.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pon 14:27, 04 Sty 2021, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4767
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 14:43, 04 Sty 2021    Temat postu:

Cytat:
Jak zwykle, nie masz nic do powiedzenia. Za dużo Gorgiasza.
I tak przy okazji, znalazłem coś nowego, o tej twojej Ameryce:
"Zen Buddhism teaches that there is no boundary between the self and the world; the goal of Zen meditation is to forget the distinction between “I” and everything else. At first glance, this might look like solipsism, but really it’s the opposite. Whereas solipsism reduces the universe to the individual mind, Zen meditation dissolves the mind into the universe. In other words, solipsism questions the existence of everything outside the self; Zen questions the existence of the self.".
Jak widać, nie tą Amerykę odkryłeś.


ale ty durny jesteś, nie utożsamiam buddyzmu z solipsyzmem, a z hipokryzją ..... bo owszem i monoteistycznej religii jest ten element, ale nie jest, nie musi być, sensem życia

a ponadto:
"nie spokojna jest dusza człowieka dopóki nie spocznie w Bogu"

więc, inaczej niż buddyzm, odróżnia świat wyobrażeń, pojęć człowieka od rzeczywistości materialnej .... buddyzm z tym nie daje sobie rady, sprowadzając do bełkotu jak ten Kruchego :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 4101
Przeczytał: 71 tematów


PostWysłany: Pon 14:54, 04 Sty 2021    Temat postu:

lucek napisał:
Cytat:
Jak zwykle, nie masz nic do powiedzenia. Za dużo Gorgiasza.
I tak przy okazji, znalazłem coś nowego, o tej twojej Ameryce:
"Zen Buddhism teaches that there is no boundary between the self and the world; the goal of Zen meditation is to forget the distinction between “I” and everything else. At first glance, this might look like solipsism, but really it’s the opposite. Whereas solipsism reduces the universe to the individual mind, Zen meditation dissolves the mind into the universe. In other words, solipsism questions the existence of everything outside the self; Zen questions the existence of the self.".
Jak widać, nie tą Amerykę odkryłeś.


ale ty durny jesteś, nie utożsamiam buddyzmu z solipsyzmem, a z hipokryzją ..... bo owszem i monoteistycznej religii jest ten element, ale nie jest, nie musi być, sensem życia

a ponadto:
"nie spokojna jest dusza człowieka dopóki nie spocznie w Bogu"

więc, inaczej niż buddyzm, odróżnia świat wyobrażeń, pojęć człowieka od rzeczywistości materialnej .... buddyzm z tym nie daje sobie rady, sprowadzając do bełkotu jak ten Kruchego :wink:

To po co zacząłeś bełkotać o solipsyzmie w temacie o nondualizmie? Sam nie wiesz, ale to jedyne, co ostatnio czytałeś, więc wrzuciłeś, tak jak wszędzie wrzucasz. Nie masz kompletnie pojęcia, o czym jest temat, ale ostatnio czytałeś o Gorgiaszu, to dorzucisz swoje cztery grosze, podciągając pod to temat. Jak widać, chybiłeś i to grubo.

Cytat:
"nie spokojna jest dusza człowieka dopóki nie spocznie w Bogu"

Znasz z doświadczenia, czy łykasz jak pelikan, na autorytet Augustyna?
Naprawdę, śmieszny jesteś. :)

Cytat:
buddyzm z tym nie daje sobie rady

Niezależnie od tego, czy buddyzm sobie z czym radzi, czy nie, faktem jest, że ty nie masz o buddyzmie zielonego pojęcia. Nie wiem, czy masz jakiekolwiek pojęcie, o czymkolwiek... no może poza jakimś tam urywkiem o Gorgiaszu, który musisz przeklejać z wikipedii, bo z pamięci nie dasz rady.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pon 14:56, 04 Sty 2021, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4767
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 15:05, 04 Sty 2021    Temat postu:

Cytat:
To po co zacząłeś bełkotać o solipsyzmie w temacie o nondualizmie?


nie odnosiłem się jełopie do nondualizmu, tylko do twojego i nie tylko, rozumienia moich, i nie tylko, wypowiedzi :)

"nie tylko" bo autor "nondualizmu" też nie rozumie chyba pojęcia "matafizyka", skoro ją odrzuca a jednocześnie "nondualizm" jest niczym innym jak własnie metafizyką :)


Cytat:
Niezależnie od tego, czy buddyzm sobie z czym radzi, czy nie, faktem jest, że ty nie masz o buddyzmie zielonego pojęcia.

to prawda, nie interesuję się czymś, w czym niema nic interesującego, czyli nic, czego bym nie rozumiał :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 4101
Przeczytał: 71 tematów


PostWysłany: Pon 16:52, 04 Sty 2021    Temat postu:

lucek napisał:
nie odnosiłem się jełopie do nondualizmu, tylko do twojego i nie tylko, rozumienia moich, i nie tylko, wypowiedzi

Zacznijmy od tego, że twoich wypowiedzi nie da się zrozumieć, bo są bez sensu. Taki efekt uboczny pisania postów od niechcenia.

Cytat:
skoro ją odrzuca a jednocześnie "nondualizm" jest niczym innym jak własnie metafizyką

Kolega się przejdzie po temacie i wyszuka sobie kto, i gdzie odnosił się do metafizyki.
Cytat:

to prawda, nie interesuję się czymś, w czym niema nic interesującego, czyli nic, czego bym nie rozumiał

Ja się nie interesuję hodowlą pijawek, dlatego się w tym temacie nie wypowiadam. Wiem jednak, że jest wiele "geniuszy", którzy nie przepuszczą żadnej okazji, aby zabłysnąć swoją niewiedzą i wypowiedzą się na absolutnie każdy temat.
Nie przestawaj się ośmieszać!


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pon 16:56, 04 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4767
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 17:16, 04 Sty 2021    Temat postu:

Cytat:
Ja się nie interesuję hodowlą pijawek, dlatego się w tym temacie nie wypowiadam.


sobą jednak każdy, chce czy nie chce, nie ma wyboru, musi się zajmować .... śmieszne są jedynie "autorytety", które innym chcą mówić co jest, lub nie jest dla nich wartością ....

twoje autorytety, to dla mnie tylko aroganckie głupki :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 4101
Przeczytał: 71 tematów


PostWysłany: Pon 17:55, 04 Sty 2021    Temat postu:

lucek napisał:
Cytat:
Ja się nie interesuję hodowlą pijawek, dlatego się w tym temacie nie wypowiadam.


sobą jednak każdy, chce czy nie chce, nie ma wyboru, musi się zajmować .... śmieszne są jedynie "autorytety", które innym chcą mówić co jest, lub nie jest dla nich wartością ....

twoje autorytety, to dla mnie tylko aroganckie głupki :)

Nikt tutaj nie pisał, co powinieneś uważać za wartościowe. To tylko twój ograniczony światopogląd doprowadził cię do takich wniosków. Twoje wartości, mi zwłaszcza, koło ogona latają, tak samo jak to, kogo uznajesz za autorytet, a kogo nie. Zresztą, ciężko mówić o wartościach przy braku dualizmu.
Twoje oburzenie jest tym bardziej śmieszne, kiedy przewiniemy kawałek dyskusji, i zobaczymy jak cytujesz autorytet. :)



Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Pon 17:58, 04 Sty 2021, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4767
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 18:06, 04 Sty 2021    Temat postu:

:) raczej rozbawiony, i tobą i pelikanką (w filozofii), ty to oczywiste - bufon :), a ona, cholera wie czego się naćpała :think:

Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Pon 18:08, 04 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 4992
Przeczytał: 118 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:05, 04 Sty 2021    Temat postu:

Gimbus ma znowu ferie

Kruchy04 napisał:
katolikus to nie ja, tak samo jak lewy róg pokoju to nie prawy róg pokoju, a jednak oba rogi to część tego samego pokoju, to pokój po prostu


Znowu zdanie wewnętrznie sprzeczne. Ty już nawet tych sprzeczności nie rejestrujesz

Kruchy04 napisał:
Cytat:
No i kiedy sprawdziłeś, że cały Wszechświat to atomy?

Cały Wszechświat to nie atomy, z atomów składa się materia.


Znowu tylko pusta deklaracja bo pytałem jak sprawdziłeś to, że z atomów składa się materia. A ty tylko od nowa powtórzyłeś to, że z atomów składa się materia. Ale twoje zapewnienie nie jest uzasadnieniem


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pon 21:08, 04 Sty 2021, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 2632
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:18, 05 Sty 2021    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Kruchy04 napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Jak sobie oglądam tego Parsonsa, który owe iluzje ja pracowicie obala swoim doświadczeniem, to mam nieodparte wrażenie, że widzę kogoś, kto obala jakiegoś chochoła. Wręcz się zastanawiam, czy ja jestem kimś tak całkowicie różniącym się?
Ja nie przypominam sobie jakiegoś szczególnego utożsamiania się, jakiegoś takiego ja do obalenia na Parsonsowy sposób. Jest postrzeganie (tu się zgadzam z Parsonsem) i jest doczepianie kolejnych postrzeżeń do jakiejś kolejki w pamięci. Tu nie ma żadnych iluzji, jest konkret - albo kolejne postrzeżenie do jakiejś tam kolejki trafia, w której daje się znaleźć najbliższe wcześniejsze postrzeżenie, czyli jest jakiś ciąg, jakaś ponumerowana lista owych postrzeżeń, albo postrzeżenie jest oderwane zupełnie. Jakby było oderwane zupełnie, to nie dałoby się go nawet wyrazić słowami, bo słowa pochodzą z jakiegoś języka, a język używany w konkretnej wypowiedzi konkretnej osoby jest zbiorem zapamiętanych skojarzeń słowa - desygnaty (te ostatnie mogą być rozmyte, niejednoznaczne, ale ostatecznie w jakiś tam zbiór skojarzeń celują). Skoro Parsons w ogóle mówi, skoro posługuje się językiem niechaotycznie, to znaczy, że do jakiegoś zbioru (jakoś tam uporządkowanego) postrzeżeń i wspomnień doczepia aktualne postrzeżenia. Może nie nazywać tego "ja", może nie utożsamiać się z tą kolejką zapisywanych danych pamięciowych, ale z racji na to, że jednak się komunikuje niechaotycznie, należy uznać, że coś to synchronizuje, coś ten chaos porządkuje. Dla mnie będzie to osoba - ja. Jak bardzo ktoś ten porządek, tę listę wrażeń utożsamia z czymś, tam i z czym (może z niczym) to już inna sprawa.
To jest trochę tak, jak z pytaniem czy istnieje kreska na papierze. Oto ktoś zrobił długopisem taką kreskę. Kreska oczywiście składa się z plamek atramentu, które też można w opisie rozdzielać. Jednak jak się ten rysunek zeskanuje, a na nim zapuści - przecież nieświadomy - prosty program komputerowy do rozpoznawania krawędzi, to on da wynik, że krawędź tu jest. Jest sekwencja, jest zależność jednych kropek od drugich. Kreska jest znacząco innym bytem, niż całkiem chaotyczny zbiór plamek atramentu na papierze. Można tego nie nazywać "kreską", można się upierać teraz, że jakieś tam, widoczne pod mikroskopem, przerwy w poplamieniu papieru atramentem oddzielają jedne plamki atramentu od innych, ale analiza niezależna, komputerowa, wykaże tutaj zależność - jest złamanie chaotycznego rozkładu plamek na znaczącą skalę.
Jak dla mnie to ten Parsons jest sprzeczny w swoich deklaracjach i postawie. Tylko jakby bełkotał bez sensu, poruszał się chaotycznie, zmieniał co chwila na twarzy ciele, rozpływał i gęstniał na zmianę, to mógłbym powiedzieć, że ewentualnie Parsons jest jakąś iluzją dla kogoś, kto Parsonsa widzi. Ale, że jego wypowiedź i wygląd posiada znaczącą dawkę przewidywalności, TO WŁAŚNIE OWA PRZEWIDYWALNOŚĆ jest powodem, dla którego Parsons nie jest iluzją, tylko bytem, który daje się potwierdzać analizą niezależną od ludzkiej świadomości - może go rozpoznać program do rozpoznawania twarzy, postaci.
Podsumowując:
To iluzja - w rozumieniu, o którym mówi tu Parsons - sama jest iluzją... :rotfl:
Nie ma żadnej iluzji tam, gdzie jawnie, obiektywnie, niezależnie od czyjegoś widzimisię (np. programem działającym w oparciu o analizę konkretnych kryteriów), daje się stwierdzić złamanie chaotycznego rozkładu jakichś tam danych.


formułowanie niechaotycznych zdań może być robione przez sam mózg, przez rozbudowany algorytm, który sam się uczy, możesz nazywać ten algorytm "ja", bo to jesteś w gruncie rzeczy Ty, ale sęk w tym, że wszystko dzieje się samo, analiza danych, reakcja na nie, myślenie, mówienie itd.
Żadne "ja" niczym tu nie kieruje, a jest tworem, działającym na zasadach praw fizyki, chemii itd, które płynie w ciągu przyczynowo skutkowym wraz z całym wszechświatem.

To, czy ja kieruje, czy też nie kieruje nie jest kwestią deklaracji, czy innych form arbitralnego stwierdzania, lecz daje się USTALIĆ względnie obiektywnie. Obiektywizm ustalania jest w tym przypadku niczym innym, tylko stwierdzeniem, że jakiś tam rodzaj procedury pomiarowej czegoś, jest spójny, daje przewidywalne wyniki, nawet w odniesieniu do SYTUACJI, KTÓRE SĄ WCZEŚNIEJ NIEPRZEWIDYWALNE.

To jest skomplikowane, trudne do pojęcia, ale spróbuję to jakoś wyjaśnić.
Są procedury, które działają ale czynią to deterministycznie, nie zawierają w sobie aspektu poszukiwań I DOSTOSOWAWCZOŚCI. Przykładowo jak ktoś ma w domu termometr elektroniczny, to sobie odczytuje na nim temperaturę. Termometr działa tak, że sczytuje jakieś dane z części swojej konstrukcji - czujnika, a następnie przetwornik analogowo cyfrowy i jakiś tam układ scalony zamienia ten odczyt na postać cyfr na ekranie. To działa prosto i jednocznacznie.
Są jednak inne postaci działań, mechanizmy dostosowawczości, jakby "procedury", które nie są jednoznacznie zdefiniowane z czego co mamy sczytać, aby co konkretnego osiągnąć. W tym przypadku CELE nie jest definiowane jednoznacznie, lecz w postaci rozmytej. Poza tym cele są liczne, z powiązaniami wzajemnymi, tworzące złożoną strukturę, a do tego uwikłane w przypadkowość. Tak działa świadomość, że MY NIE WIEMY JAK DZIAŁA, nie jesteśmy w stanie stworzyć jednoznacznego opisu owej świadomości.
W moim rozumieniu rzeczy Parsons myli brak identyfikowania ja z czymś tam, co sobie jako cel identyfikacji wcześniej zakładał, z brakiem ja w ogóle. Identyfikowanie się z czymś nie jest wcale warunkiem, aby ja istniało. Ja istnieje poprzez to, że POTRAFIMY ROZPOZNAĆ SPÓJNOSĆ w jego emanacjach. To, że z Parsonsem daje się porozmawiać, że rozumie on zadawane mu pytania, odpowiadając na nie tak, że rozmówca ma wrażenie jako tako sensownego dialogu, oznacza już samo w sobie, że istnieje podmiot, z którym rozmowa jest toczona. A to, że ten podmiot nie identyfikuje się z czymś, z czym być może identyfikować by się mógł, jest drugo, a może trzecio, czy czwartorzędną kwestią.
Ja osobiście nie posiadam od lat niczego, co potrafiłbym wskazać jako owo coś, z czym miałbym się identyfikować. I wcale mi to nie przeszkadza, aby twierdzić, że moje ja istnieje. Istnieje ono nie przez tę wskazywalność na coś konkretnego, lecz przez spójność reakcji, myśli, działania. A tę spójność wykazuje również Parsons i cała masa np. buddystów, którzy pojęcie ja określają jako "iluzję".


czy dość dobrze rozwinięta sztuczna inteligencja potrzebuje jakiegoś "ja", abyś mógł z nią swobodnie konwersować?
Taka sztuczna inteligencja nie potrzebuje nawet być świadoma, po prostu jest akcja i reakcja, a, że system jest skomplikowany i się uczy to tworzy złudzenie żywego organizmu, jakiegoś właśnie podmiotu.
Czy nie może być tak samo z ludźmi?
I co to w ogóle jest to "ja"?
Ja się od jakiegoś czasu nad tym zastanawiam i dochodzę do wniosku, że ha w sumie nigdy nie wierzyłem w żadnej "ja".
Kiedyś wierzyłem w duszę, ale odkąd jestem ateistą, nie wierzę w żadne "ja". Dla mnie, kiedy ktoś mówił o "ja" to dla mnie była to po prostu świadomość/jaźń, ale z tego co widzę to nondualiści odróżniają te dwie rzeczy "ja" i świadomość.
Nie wiem więc czym to w ogóle miałoby być.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauka a światopogląd Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 4 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin