Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

z ateisty na wierzącego
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauka a światopogląd
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 2632
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:18, 16 Sty 2021    Temat postu: z ateisty na wierzącego

Jak myślicie, dlaczego niektórzy ateiści konwertują na wiarę? Co najczęściej powoduje te zmiany?

Myślę, że nigdy nie byli zbyt blisko nauki. Być blisko nauki znaczy poszerzać swoją wiedzę, wiedzieć jak nauka wyjaśnia różne procesy, jak uzasadnia zjawiska dotyczące świata i człowieka. Czym jest świadomość wiemy. Jest nawet książka o tym tytule w języku polskim. Skąd wzięła się materia itp mamy już kilka koncepcji, które są nadal badane i weryfikowane. Co nie znaczy, że są ostateczne. Nauka ma to do siebie, że weryfikuje siebie samą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3475
Przeczytał: 23 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:24, 16 Sty 2021    Temat postu:

Ludwik Pasteur powiedział: "Trochę wiedzy oddala od Boga. Dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSwan




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 974
Przeczytał: 34 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:43, 16 Sty 2021    Temat postu: Re: z ateisty na wierzącego

Kruchy04 napisał:
Jak myślicie, dlaczego niektórzy ateiści konwertują na wiarę? Co najczęściej powoduje te zmiany?

Być może dlatego, iż uważają, że wiara ateistyczna jest tak beznadziejna, że lepiej wybrać religijną. Ot taki wybór mniejszego zła...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 19375
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:11, 16 Sty 2021    Temat postu: Re: z ateisty na wierzącego

Kruchy04 napisał:
Jak myślicie, dlaczego niektórzy ateiści konwertują na wiarę? Co najczęściej powoduje te zmiany?

A może dlatego, że gdy człowiek dorasta, to zaczyna dostrzegać ograniczenia swoich wcześniejszych postaw i założeń, że to co kiedyś zdawało się być proste, przy bliższym wejrzeniu zaczyna ukazywać swoje drugie, a może i trzecie dno. Ciekawa jest w tym kontekście droga Leksza Kołakowskiego - w młodości mocno buńczucznego, wojującego ateisty, a pod koniec życia teisty (choć też wciąż mocno niezależnego, wierzącego mocno "po swojemu", bez jakiegoś wyraźnego identyfikowania, czy wzorowania się na jednej konkretnej grupie religijnej).
Są też tacy, jak Andre Frossard, który do Boga doszedł drogą osobistego objawienia.
Moja droga od ateizmu do wiary była związaną z POCZUCIEM OBECNOŚCI (bliżej niesprecyzowanym, nie związanym z jakimś mistycznym konkretnym epizodem) - obecności czegoś (chyba bardziej kogoś), co wykracza poza to co widać, słychać i czuć dotykiem, czy nosem.

Ja osobiście uważam, że chyba najbardziej perspektywiczna droga od ateizmu do Boga byłaby taka łącząca wiele aspektów - intelektualny (jak np. u Kołakowskiego), mistyczny (jak np. u Frossarda), ogólnego przeświadczenia (jak np. u mnie) i może parę innych (np. pominięty tu, w większości nadużywany, ale w istocie też dający coś dodatkowo aspekt społeczny). Poleganie tylko na jednej ścieżce czyni nowozdobytą wiarę słabo osadzoną, chwiejną, podatną na słabości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MaluśnaOwieczka




Dołączył: 28 Gru 2020
Posty: 509
Przeczytał: 43 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:58, 16 Sty 2021    Temat postu:

Ateistą jest się, gdy się nie ma problemów i żyje się bez lęków.
Wierzącym się zostaje, gdy pojawiają się problemy, towarzyszące im lęki i potrzeba nadziei.

Wierzący, którzy wierzą "od zawsze", naprawdę nie wierzą, tylko kultywują tradycję z dziada pradziada.


Ostatnio zmieniony przez MaluśnaOwieczka dnia Sob 18:59, 16 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 19375
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:27, 16 Sty 2021    Temat postu:

MaluśnaOwieczka napisał:
Ateistą jest się, gdy się nie ma problemów i żyje się bez lęków.
Wierzącym się zostaje, gdy pojawiają się problemy, towarzyszące im lęki i potrzeba nadziei.

Ja tam wierzącym zostałem w okresie życia, w którym miałem relatywnie mało problemów i lęków.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MaluśnaOwieczka




Dołączył: 28 Gru 2020
Posty: 509
Przeczytał: 43 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:40, 16 Sty 2021    Temat postu:

A to wcześniej byłeś ateistą?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 19375
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:52, 16 Sty 2021    Temat postu:

MaluśnaOwieczka napisał:
A to wcześniej byłeś ateistą?

Byłem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MaluśnaOwieczka




Dołączył: 28 Gru 2020
Posty: 509
Przeczytał: 43 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:55, 16 Sty 2021    Temat postu:

A do kiedy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 19375
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:59, 16 Sty 2021    Temat postu:

MaluśnaOwieczka napisał:
A do kiedy?

W podstawówce moim rodzicom (obojgu wtedy ateistom) oświadczyłem, że chcę chodzić na religię.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MaluśnaOwieczka




Dołączył: 28 Gru 2020
Posty: 509
Przeczytał: 43 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:55, 16 Sty 2021    Temat postu:

Więc nigdy nie byłeś ateistą. Jako dziecko nie mogłeś być ateistą, bo byłeś za młody na takie rozważania. Wszedłeś w wiek dojrzewania i chciałeś po prostu czegoś innego, niż rodzice.
Gdyby rodzice byli zaś głęboko religijni, to pewnie chciałbyś się z tej religii wypisać.

A być może przyczyna była taka, że wszyscy pozostali koledzy i koleżanki na religię chodzili i Ty czułeś się przez to odmieńcem, a człowiek ma potrzebę czucia się członkiem grupy, więc chciałeś tego i Ty.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 19375
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:18, 16 Sty 2021    Temat postu:

MaluśnaOwieczka napisał:
Więc nigdy nie byłeś ateistą. Jako dziecko nie mogłeś być ateistą, bo byłeś za młody na takie rozważania. Wszedłeś w wiek dojrzewania i chciałeś po prostu czegoś innego, niż rodzice.
Gdyby rodzice byli zaś głęboko religijni, to pewnie chciałbyś się z tej religii wypisać.

A być może przyczyna była taka, że wszyscy pozostali koledzy i koleżanki na religię chodzili i Ty czułeś się przez to odmieńcem, a człowiek ma potrzebę czucia się członkiem grupy, więc chciałeś tego i Ty.

Nie twierdzę, że któreś z tych czynników nie miały wpływu. To nie jest tak, że coś się robi z jednego powodu. Pamiętam jednak jak, jako młodociany ateista wyśmiewałem moją babcię, że się modli do czegoś czego nie widać, pamiętam swoje poczucie własnej wyższości intelektualnej i przekonanie o bezdennej głupocie tych, którzy wierzą w rzeczy, na które nie ma twardych potwierdzeń.
Do dzisiaj z resztą też jakoś ateizm cenię, rozumiem, akceptuję, bo wiem jak to jest. Powiedziałbym, że mimo młodego wieku, jako - fakt że na pewno nie specjalnie dojrzały - ateista posiadałem już wszystkie najbardziej typowy przekonania ateisty o teizmie. W tym np. przekonanie, że wierzy się z powodu lęku przed śmiercią itp.
Dziś uważam, że tamto doświadczenie mojego ateizmu jest czymś bardzo cennym, pozwalającym mi zrozumieć nie tylko innych ludzi (w szczególności właśnie ateistów), ale i samego siebie dzisiaj - bo mam jakiś obszar odniesienia, z grubsza rozumiem jak to jest.
Dzisiaj, gdy słyszę/czytam wypowiedzi ateistów, którzy niedawno porzucili religię, to trochę ich rozumiejąc, patrzę na nich z pobłażliwością i wyrozumiałością. Powiedziałbym większości z nich coś w stylu: zdaje Ci się, żeś rozumy pozjadał, że te twoje argumenty są takie ostateczne i pewne, a nie widzisz jak to wszystko razem do kupy jest duuuużo baaaardziej skomplikowane. Właściwie dla mnie w ponad 90% ateizm z mojej strefy kulturowej dałby się opisać jako MAŁO REFLEKSYJNY REDUKCJONIZM w myśleniu, jako przyjęcie uproszczeń, które co prawda ładnie się prezentują dla umysłu, który chciałby mieć szybko "właściwe odpowiedzi", ale pomija to, jaki diabeł tkwi w szczegółach, jak wiele jest w tym (ateistycznym) rozumieniu myślenia życzeniowego.

Przy czym nie będę przeczył, iż wiele zarzutów względem samych teistów jest jak najbardziej słusznych. Jako ludzie słabi i często głupi, teiści popełniają liczne ewidentne błędy, więc zarzuty wobec nich bywają zasadne. Problem w tym, że czym innym jest teizm w praktyce, religia - jaką budują ludzie, a pewien teizm idealny, modelowy, skupiony na samym zagadnieniu istoty rzeczywistości. To jest trochę jak ziemia i niebo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 11159
Przeczytał: 90 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:32, 16 Sty 2021    Temat postu: Re: z ateisty na wierzącego

Kruchy04 napisał:
Jak myślicie, dlaczego niektórzy ateiści konwertują na wiarę? Co najczęściej powoduje te zmiany?

Myślę, że nigdy nie byli zbyt blisko nauki. Być blisko nauki znaczy poszerzać swoją wiedzę, wiedzieć jak nauka wyjaśnia różne procesy, jak uzasadnia zjawiska dotyczące świata i człowieka. Czym jest świadomość wiemy. Jest nawet książka o tym tytule w języku polskim. Skąd wzięła się materia itp mamy już kilka koncepcji, które są nadal badane i weryfikowane. Co nie znaczy, że są ostateczne. Nauka ma to do siebie, że weryfikuje siebie samą.


Dopiero na tym forum dowiedziałam się, ze ateizm ma coś wspólnego z nauką.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Nie 5:51, 17 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MaluśnaOwieczka




Dołączył: 28 Gru 2020
Posty: 509
Przeczytał: 43 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:54, 16 Sty 2021    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
W tym np. przekonanie, że wierzy się z powodu lęku przed śmiercią


Nigdy tego nie rozumiałem. Z powodu lęku przed (własną) śmiercią powinno się właśnie NIE wierzyć w Boga (a w szczególności w życie po śmierci), zamiast w tego Boga wierzyć.
Jeśli się boisz śmierci, to najlepiej, jeśli po tej śmierci nic nie ma - wtedy masz gwarancję, że po śmierci nic Ci nie grozi, więc nie musisz się jej bać. Jeśli jednak po śmierci coś jest, no to umierając jesteś w czarnej dupie - cholera wie, co Cię tam spotka.

Michał Dyszyński napisał:
jak wiele jest w tym (ateistycznym) rozumieniu myślenia życzeniowego.

Tak jak w każdym innym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 19375
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:08, 16 Sty 2021    Temat postu:

MaluśnaOwieczka napisał:
Michał Dyszyński napisał:
W tym np. przekonanie, że wierzy się z powodu lęku przed śmiercią


Nigdy tego nie rozumiałem. Z powodu lęku przed (własną) śmiercią powinno się właśnie NIE wierzyć w Boga (a w szczególności w życie po śmierci), zamiast w tego Boga wierzyć.
Jeśli się boisz śmierci, to najlepiej, jeśli po tej śmierci nic nie ma - wtedy masz gwarancję, że po śmierci nic Ci nie grozi, więc nie musisz się jej bać. Jeśli jednak po śmierci coś jest, no to umierając jesteś w czarnej dupie - cholera wie, co Cię tam spotka.

I tu się z Tobą zgadzam. Dodam wręcz, że zupełnie nie rozumiem, dlaczego ktoś wpadł na ten pomysł, aby ten mechanizm psychologiczny w ogóle wskazywać w kontekście religii, które głoszą istnienie piekła. To jakiś absurd, bo jeśli ktoś wierzy w to, co mu przynosi nadzieję, sprawia przyjemność to powinien wymyślać sobie ewidentnie bardziej pozbawione gróźb religie iż np. chrześcijaństwo. Niestety, w ateizmie takie zwrócenie uwagi na jawną niekonsekwencję rozumowań tego typu nie działa, jest ignorowane i dalej twierdzi się swoje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 3117
Przeczytał: 66 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 22:31, 16 Sty 2021    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
MaluśnaOwieczka napisał:
Michał Dyszyński napisał:
W tym np. przekonanie, że wierzy się z powodu lęku przed śmiercią


Nigdy tego nie rozumiałem. Z powodu lęku przed (własną) śmiercią powinno się właśnie NIE wierzyć w Boga (a w szczególności w życie po śmierci), zamiast w tego Boga wierzyć.
Jeśli się boisz śmierci, to najlepiej, jeśli po tej śmierci nic nie ma - wtedy masz gwarancję, że po śmierci nic Ci nie grozi, więc nie musisz się jej bać. Jeśli jednak po śmierci coś jest, no to umierając jesteś w czarnej dupie - cholera wie, co Cię tam spotka.

I tu się z Tobą zgadzam. Dodam wręcz, że zupełnie nie rozumiem, dlaczego ktoś wpadł na ten pomysł, aby ten mechanizm psychologiczny w ogóle wskazywać w kontekście religii, które głoszą istnienie piekła. To jakiś absurd, bo jeśli ktoś wierzy w to, co mu przynosi nadzieję, sprawia przyjemność to powinien wymyślać sobie ewidentnie bardziej pozbawione gróźb religie iż np. chrześcijaństwo. Niestety, w ateizmie takie zwrócenie uwagi na jawną niekonsekwencję rozumowań tego typu nie działa, jest ignorowane i dalej twierdzi się swoje.

Jednak dzisiaj wśród wielu chrześcijan jest rozpowszechniona wiara w to, że piekło jest puste, wszyscy zostaną zbawieni, a to zmienia postać rzeczy. Wierzący jednak bardziej wierzą w niebo niż piekło.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MaluśnaOwieczka




Dołączył: 28 Gru 2020
Posty: 509
Przeczytał: 43 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:42, 16 Sty 2021    Temat postu:

Nie wszyscy, a jedynie ci, co chodzili do kościoła i regularnie przyjmowali opłatek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 3117
Przeczytał: 66 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 23:00, 16 Sty 2021    Temat postu:

MaluśnaOwieczka napisał:
Nie wszyscy, a jedynie ci, co chodzili do kościoła i regularnie przyjmowali opłatek.

Teraz jest narracja, ze wystarczy być w miarę dobrym człowiekiem. Tylko hitlery idą do piekła, o ile idą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MaluśnaOwieczka




Dołączył: 28 Gru 2020
Posty: 509
Przeczytał: 43 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:04, 16 Sty 2021    Temat postu:

Jeśli Hitler chodził regularnie do kościoła i przyjmował komunię, to nie pójdzie do piekła.
Ty pójdziesz, bo nie chodziłaś.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 4992
Przeczytał: 118 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:13, 16 Sty 2021    Temat postu: Re: z ateisty na wierzącego

Kruchy04 napisał:
Jak myślicie, dlaczego niektórzy ateiści konwertują na wiarę? Co najczęściej powoduje te zmiany?

Myślę, że nigdy nie byli zbyt blisko nauki. Być blisko nauki znaczy poszerzać swoją wiedzę, wiedzieć jak nauka wyjaśnia różne procesy, jak uzasadnia zjawiska dotyczące świata i człowieka. Czym jest świadomość wiemy. Jest nawet książka o tym tytule w języku polskim. Skąd wzięła się materia itp mamy już kilka koncepcji, które są nadal badane i weryfikowane. Co nie znaczy, że są ostateczne. Nauka ma to do siebie, że weryfikuje siebie samą.


Jak nauka "weryfikuje siebie samą" to jest w błędnym kole

Dziękuję, kurtyna w dół
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 2632
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 1:24, 17 Sty 2021    Temat postu:

dodam jeszcze, że akiś czas temu przeczytałem 'Dlaczego wierzymy w boga(ów)?'. Odpowiedź jest prosta. Mamy wewnątrz siebie mechanizmy, które do wiary nas skłaniają, gdyż różne wyznania, ich obrzędy, cała otoczka wywołuje w naszych organizmach odpowiednie doznania. Jedni są na to bardziej odporni, inni mniej.

Michał Dyszyński napisał:
A może dlatego, że gdy człowiek dorasta, to zaczyna dostrzegać ograniczenia swoich wcześniejszych postaw i założeń, że to co kiedyś zdawało się być proste, przy bliższym wejrzeniu zaczyna ukazywać swoje drugie, a może i trzecie dno. Ciekawa jest w tym kontekście droga Leksza Kołakowskiego - w młodości mocno buńczucznego, wojującego ateisty, a pod koniec życia teisty (choć też wciąż mocno niezależnego, wierzącego mocno "po swojemu", bez jakiegoś wyraźnego identyfikowania, czy wzorowania się na jednej konkretnej grupie religijnej).


No te nawrócenia bezwyznaniowe mogę zrozumieć to się da naukowo wytłumaczyć. Trochę gorzej idzie mi zrozumienie nawrócenie się na konkretną religię. Tacy ludzie podejrzewam nie byli ateistami z przyczyn racjonalnych. Ateizm daję wolność od przymusu kościelnych doktryn* które są szkodliwe**. Ta wolność jest bezcenna i to jest bardzo pozytywne.

*Musisz głosić, nie możesz się sprzeciwić. Musisz bezwzględnie słuchać księdza i Biblii bo inaczej jesteś grzeszny. Jedność myśli to bezmyślny tłum z którego nie możesz się wychylać bo zostaniesz wykluczony. Nowe pomysły są krytykowane jako herezja i Twoi przyjaciele będą Twoimi wrogami jeśli się im sprzeciwisz.

**Bezwzględne posłuszeństwo jakiemuś bogu. To mentalne przyzwolenie na niewole względem kogoś. Już nie mówiąc o wspólnocie religijnej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 2632
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 1:59, 17 Sty 2021    Temat postu: Re: z ateisty na wierzącego

fedor napisał:
Kruchy04 napisał:
Jak myślicie, dlaczego niektórzy ateiści konwertują na wiarę? Co najczęściej powoduje te zmiany?

Myślę, że nigdy nie byli zbyt blisko nauki. Być blisko nauki znaczy poszerzać swoją wiedzę, wiedzieć jak nauka wyjaśnia różne procesy, jak uzasadnia zjawiska dotyczące świata i człowieka. Czym jest świadomość wiemy. Jest nawet książka o tym tytule w języku polskim. Skąd wzięła się materia itp mamy już kilka koncepcji, które są nadal badane i weryfikowane. Co nie znaczy, że są ostateczne. Nauka ma to do siebie, że weryfikuje siebie samą.


Jak nauka "weryfikuje siebie samą" to jest w błędnym kole

Dziękuję, kurtyna w dół


czyżby?
Dowody naukowe zastępują lepsze dowody naukowe.
Lepiej wierzyć w coś, co już wiemy, że nie jest prawdą?
W gadającego węża?
Serio?
Kurtyna w dół
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSwan




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 974
Przeczytał: 34 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 2:03, 17 Sty 2021    Temat postu: Re: z ateisty na wierzącego

Kruchy04 napisał:

W gadającego węża?

A co proponujesz? Gadającą małpę?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 11159
Przeczytał: 90 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 5:54, 17 Sty 2021    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
dodam jeszcze, że akiś czas temu przeczytałem 'Dlaczego wierzymy w boga(ów)?'. Odpowiedź jest prosta. Mamy wewnątrz siebie mechanizmy, które do wiary nas skłaniają, gdyż różne wyznania, ich obrzędy, cała otoczka wywołuje w naszych organizmach odpowiednie doznania. Jedni są na to bardziej odporni, inni mniej.

Michał Dyszyński napisał:
A może dlatego, że gdy człowiek dorasta, to zaczyna dostrzegać ograniczenia swoich wcześniejszych postaw i założeń, że to co kiedyś zdawało się być proste, przy bliższym wejrzeniu zaczyna ukazywać swoje drugie, a może i trzecie dno. Ciekawa jest w tym kontekście droga Leksza Kołakowskiego - w młodości mocno buńczucznego, wojującego ateisty, a pod koniec życia teisty (choć też wciąż mocno niezależnego, wierzącego mocno "po swojemu", bez jakiegoś wyraźnego identyfikowania, czy wzorowania się na jednej konkretnej grupie religijnej).


No te nawrócenia bezwyznaniowe mogę zrozumieć to się da naukowo wytłumaczyć. Trochę gorzej idzie mi zrozumienie nawrócenie się na konkretną religię. Tacy ludzie podejrzewam nie byli ateistami z przyczyn racjonalnych. Ateizm daję wolność od przymusu kościelnych doktryn* które są szkodliwe**. Ta wolność jest bezcenna i to jest bardzo pozytywne.

*Musisz głosić, nie możesz się sprzeciwić. Musisz bezwzględnie słuchać księdza i Biblii bo inaczej jesteś grzeszny. Jedność myśli to bezmyślny tłum z którego nie możesz się wychylać bo zostaniesz wykluczony. Nowe pomysły są krytykowane jako herezja i Twoi przyjaciele będą Twoimi wrogami jeśli się im sprzeciwisz.

**Bezwzględne posłuszeństwo jakiemuś bogu. To mentalne przyzwolenie na niewole względem kogoś. Już nie mówiąc o wspólnocie religijnej.


Najgorsze chyba to słuchanie księdza?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 19375
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 13:54, 17 Sty 2021    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
dodam jeszcze, że akiś czas temu przeczytałem 'Dlaczego wierzymy w boga(ów)?'. Odpowiedź jest prosta. Mamy wewnątrz siebie mechanizmy, które do wiary nas skłaniają, gdyż różne wyznania, ich obrzędy, cała otoczka wywołuje w naszych organizmach odpowiednie doznania. Jedni są na to bardziej odporni, inni mniej.

Michał Dyszyński napisał:
A może dlatego, że gdy człowiek dorasta, to zaczyna dostrzegać ograniczenia swoich wcześniejszych postaw i założeń, że to co kiedyś zdawało się być proste, przy bliższym wejrzeniu zaczyna ukazywać swoje drugie, a może i trzecie dno. Ciekawa jest w tym kontekście droga Leksza Kołakowskiego - w młodości mocno buńczucznego, wojującego ateisty, a pod koniec życia teisty (choć też wciąż mocno niezależnego, wierzącego mocno "po swojemu", bez jakiegoś wyraźnego identyfikowania, czy wzorowania się na jednej konkretnej grupie religijnej).


No te nawrócenia bezwyznaniowe mogę zrozumieć to się da naukowo wytłumaczyć. Trochę gorzej idzie mi zrozumienie nawrócenie się na konkretną religię. Tacy ludzie podejrzewam nie byli ateistami z przyczyn racjonalnych. Ateizm daję wolność od przymusu kościelnych doktryn* które są szkodliwe**. Ta wolność jest bezcenna i to jest bardzo pozytywne.

*Musisz głosić, nie możesz się sprzeciwić. Musisz bezwzględnie słuchać księdza i Biblii bo inaczej jesteś grzeszny. Jedność myśli to bezmyślny tłum z którego nie możesz się wychylać bo zostaniesz wykluczony. Nowe pomysły są krytykowane jako herezja i Twoi przyjaciele będą Twoimi wrogami jeśli się im sprzeciwisz.

**Bezwzględne posłuszeństwo jakiemuś bogu. To mentalne przyzwolenie na niewole względem kogoś. Już nie mówiąc o wspólnocie religijnej.

Rozumiem Twoje zastrzeżenia i do pewnego stopnia się z nimi zgadzam. Trzeba by jakoś rozróżnić teizm jako ogólna idea, jako ścieżka duchowości, a przynależność do konkretnego wyznania, a wręcz lojalność względem jakiejś konkretnej organizacji religijnej.
Ja bronię teizmu w tym wysokopoziomowym idealnym rozumieniu. To, któremu księdzu, popowi, imamowi, rabinowi, czy komu tam jeszcze ktoś miałby wierzyć, słuchać się go, przewartościowywać życie z powodu tego, co ów zabrania, bądź nakazuje, jest inną sprawą. Na pewno złożoną, niejednoznaczną sprawą.
Życie pokazuje, że nie ma organizacji religijnej idealnej. Więcej, właściwie to nawet trudno jest powiedzieć, iż ludzie którzy tworzą struktury religijne w ogóle są jakoś szczególnie godni zaufania. Z drugiej strony jednak, człowiek który chciałby jakoś wzrastać w swojej duchowości, na czymś musi się oprzeć. Jest trochę w sytuacji podobnej do jakiegoś naukowca, który wszystko odrzucił, ale jednak chce badać świat - on w końcu jednak jakąś teorię będzie musiał uznać, coś przyjąć. A jeśli nawet nie przyjmie jej jako absolutne wskazanie, to przynajmniej roboczo, na zasadzie "sprawdźmy jak to będzie, gdy się te założenia uzna, a potem spróbuje prześledzić ich konsekwencje".

Jest taki "chwyt", który według mnie warto jest ogólnie stosować wobec siebie, gdy zaczynamy się robić jako bardzo wybrzydzający, zrzędzący na coś tam. Nawet w rodzinie, w społecznościach, ze wszystkim, co nas spotyka. Jak nam doskwiera nasz partner, który wszystko robi źle, ma tyle wad i w ogóle, to warto sobie postawić sytuację, jak to będzie zupełnie bez niego. Nie podoba ci się mąż, żona?...
- To może lepie będzie ci w samotności... Chcesz tego?
Nie podoba ci się zupełnie to państwo?
- Wyemigruj w miejsca świata, gdzie nie ma żadnego porządku państwowego, gdzie rządzi ten, kto akurat czuje się wystarczająco silny, aby wprowadzać swoje zasady. Chcesz tego?...
Nie podobają ci się rytuały, zasady religii?
- To spróbuj zupełnie bez nich budować duchowość? Co zrobisz?...
Siądziesz sobie i co?...
- Od czego zaczniesz? W którą stronę się skierujesz?

To jest bardzo pouczające doświadczenie mentalne - odrzucić wszystkie zasady, założenia, wszystko w ogóle. Zostaje pustka, kompletny brak odniesień. Nie ma obowiązku niczego, nie ma żadnej prawdy, żadnego wskazania na kierunek ten, czy inny. Teraz trzeba budować od zera. Ale co z tym dalej?... Od czego zacząć w ogóle myślenie? Jakie pytania postawić?...

To nie jest tak, że mi się mój katolicyzm podoba jako idealna postać religijności. To nie jest tak, że co mi jakiś ksiądz powie, to ja strzelę obcasami i zakrzyknę: "tak jest! Przyjąłem! Wierzę bez zastrzeżeń!" - tak nie jest. Raczej traktuję to, co inni ludzie wytworzyli w celu jakiegoś kultywowania swojej duchowości JAKO PROPOZYCJĘ. Czy na pewno do końca życia będę katolikiem?...
- Sorry, ale nie obiecuję tego. Zamierzam być uczciwy względem siebie, a to jednocześnie oznacza, iż jeśli pojawiłby się wystarczająco poważny konflikt pomiędzy tym, co jestem w stanie przyjąć jako prawdziwe, szczere, nieoszukane, a tym co mi będą głosili moi katoliccy współwyznawcy, to odrzucę raczej to, co mi głoszą ludzie, niż zacznę robić sobie wodę z mózgu i zacznę zgadzać się z czymś, czego - w uczciwości swojego sumienia - zaakceptować nie potrafię. I nawet dodam, że pomniejsze konflikty sumienia muszę sobie w tym kontekście wciąż rozwiązywać. Ale są one, póki co, pomniejsze, więc chyba wciąż - pomimo braku świadomości jakiejś pełnej zgodności - uważam, iż katolikiem mam prawo się nazywać. Choć nie mogę na 100% obiecać, iż to się nie zmieni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauka a światopogląd Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin