Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Tragedia w Indiach

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Aktualności
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arystoteles




Dołączył: 28 Gru 2018
Posty: 166
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:21, 29 Paź 2019    Temat postu: Tragedia w Indiach

Niestety nie udało się uratować małego Sujitha Wilsona. Cierpień, jakich doznawało to malutkie dziecko i jego rodzina nawet nie sposób opisać. Nie sposób tego opisać, jednak zobaczyło to i usłyszało miliony. Przerażający płacz malutkiego chłopczyka, który po wpadnięciu do ciasnej i głębokiej studni, cierpiał przez dwie doby. Jego strach, jego pragnienie, żeby mama go zabrała, muszą być uczuciami nie do opisania. Przez dwie doby...

Czego byś oczekiwał/a od dobrego wg Ciebie człowieka, który ma możliwość uratowania tego dziecka szybko?

Za kogo byś uznał/a człowieka, który ma taką możliwość, ale nie robi tego, tylko się przygląda...

Czego byś oczekiwał/a od konkretnego bytu, który ma możliwość aby temu zaradzić natychmiast, który ma możliwość aby to małe dziecko zostało uratowane, nie cierpiąc ani chwili? Nie cierpiąc przez dwie doby?

I czego byś się spodziewała w takiej sytuacji, gdyby było wiadome, że nie istnieje nikt z takimi możliwościami, albo nie istnieje nikt z takimi możliwościami, kogo nazwałbyś dobrym, wartym uwielbienia?

--To tylko pytania, może niech każdy odpowie sobie sam? :think:--

nie stawiam nikomu żadnych zarzutów...

Ja mogę odpowiedzieć na jedno z pytań w swoim imieniu.
Gdyby przyjąć bez żadnych zastrzeżeń, że wina leży po stronie ludzi, którzy nie zabezpieczyli, nie upilnowali, czy w jakikolwiek inny sposób przyczynili się do tej tragedii, to po bycie, który miałbym uznać za dobry i który miałby możliwości np wyciągnięcia tego chłopca, spodziewałbym się, że nie dopuści on do dwudobowego cierpienia takiego maluszka, ponieważ jacyś inni ludzie nie dopilnowali czegoś. Zwyczajnie nie spodziewałbym się po mającym możliwości bycie, który miałbym uznać za dobry, że zrobi z cierpienia tego dziecka przykład, by uważać na coś. Nie spodziewałbym się, że dopuści taki byt do sytuacji, w której za winny innych będzie tak bardzo mocno i tak długo cierpieć małe dziecko.

Nie spodziewam się po bycie, który uznałbym za dobry i który by miał duże możliwości, że ten będzie akceptował pomysł, z którego wynika, że konsekwencje ewentualnych błędów innych, ponoszą w tak brutalny sposób małe dzieci.

Poza tym chyba teiści zdają sobie sprawę, że czasami podobne cierpienia nie są skutkiem żadnego braku odpowiedzialności jakichkolwiek ludzi, a przynajmniej nic na to nie wskazuje. Ludzie, w tym także dzieci, cierpią czasami w skutek nagłych nieprzewidywalnych dla człowieka zdarzeń naturalnych, z których niektóre występują także na innych planetach przecież...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1149
Przeczytał: 4 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:39, 29 Paź 2019    Temat postu:

Kiedyś zadałem takie pytanie: "wchodzisz na dziecięcy oddział onkologiczny i jesteś wszechmocny. Co robisz?"

Dlatego problem zła i NIEPOTRZEBNEGO cierpienia na świecie jest jednym z najpoważniejszych argumentów przeciwko istnieniu wszechmocnego, wszechwiedzącego i miłosiernego boga. Chyba, że odrzuci się któryś z tych atrybutów, ale żaden na serio wierzący chrześcijanin tego nie zrobi.

"Najzabawniejsze" w tym wszystkim jest to, że ten niebiański sadysta z przerostem ego uważa się za naszego ojca. Niezła patologia.


Ostatnio zmieniony przez Kruchy04 dnia Wto 19:39, 29 Paź 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arystoteles




Dołączył: 28 Gru 2018
Posty: 166
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:48, 29 Paź 2019    Temat postu:

Cytat:
"Najzabawniejsze" w tym wszystkim jest to, że ten niebiański sadysta z przerostem ego uważa się za naszego ojca. Niezła patologia.

Na szczęście nie ma dobrych podstaw aby sądzić, że taki ktoś w ogóle istnieje. Oby nie. Przynajmniej nie taki, który mógł, ale tego nie zrobił.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3331
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:50, 29 Paź 2019    Temat postu:

Bóg nie obiecywał że będżie raj na ziemi
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1149
Przeczytał: 4 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:04, 29 Paź 2019    Temat postu:

Bez problemu można wyobrazić sobie świat gdzie cierpienie jest skutkiem działań tylko innego człowieka, chrześcijanie nawet w ramach swojej teodycei nie mają dobrej odpowiedzi dlaczego nasz tak nie wygląda.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3331
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:05, 29 Paź 2019    Temat postu:

Skąd wiesz czy np takie niezależne od ludzi poiżary czy trzęsienia ziemi nie są skurkiem naszych grzechów?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8049
Przeczytał: 111 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 2:39, 30 Paź 2019    Temat postu:

"W naszym cierpieniu Bóg krzyczy do nas; cierpienie to Jego megafon, który służy do obudzenia głuchego świata" Lewis......
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1149
Przeczytał: 4 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 1:46, 17 Lis 2019    Temat postu:

Dlaczego teisci boją się przyznać, że Bóg stworzył zło?

https://www.youtube.com/watch?v=wzto7YHSv54
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1149
Przeczytał: 4 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 1:53, 17 Lis 2019    Temat postu:

Cytat:
Skąd wiesz czy np takie niezależne od ludzi poiżary czy trzęsienia ziemi nie są skurkiem naszych grzechów?


bo te zjawiska były już przed pojawieniem się człowieka?
bo mamy naturalistyczne wyjaśnienia tych zjawisk, a religijne nie są wstanie ich wyjaśnić?
bo jeśli są skutkiem naszych grzechów to, ktoś musiał tam skonstruować tę rzeczywistość żeby właśnie one były przyczyną, a więc nie jest odpowiedzialny człowiek?

Cytat:
"W naszym cierpieniu Bóg krzyczy do nas; cierpienie to Jego megafon, który służy do obudzenia głuchego świata"


Tak jakby cierpienie ograniczało się do jakiś lekcji, z których zawsze wypływa jakieś dobro..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9982
Przeczytał: 78 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 2:47, 17 Lis 2019    Temat postu:

Andy72 napisał:
Skąd wiesz czy np takie niezależne od ludzi poiżary czy trzęsienia ziemi nie są skurkiem naszych grzechów?
Mamy XXI wiek i jestem naukowcem :wink:

Ponieważ w USA katolicyzm to taki dodatek kulturowy to z automatu mamy szerszą perspektywę i obraz katolickiego Boga spójny z samooceną katolika nam nie straszny. Wystarczy, że Konstytucja USA zapewnia nam wolność wyznania i wolność od bycia indoktrynowanym, więc zebrania katolików li tylko w obiektach kultu nikomu nie przeszkadzają. Jak chcą iść na jakąś pielgrzymkę, dla przykładu do LaSalette Shrine, to policja ich tam odeskortuje a z powrotem jadą do domów samochodami, bo przejść tyle mil trzeba mieć krzepę. Nie noszą żadnych ikon, bo to niedozwolone. Amerykanie polskiego pochodznia zwykle ubierają się na biało czerwona na polski dzień w tej świątyni, bardzo ładnej zresztą <-> https://youtu.be/M8LHVFkP0pE h*ttps://youtu.be/M8LHVFkP0pE

https://youtu.be/VLWU5BetbrQ
h*ttps://youtu.be/VLWU5BetbrQ

Religia jest jednym z filarów kultury narodowej. Pozostałymi są język i polityka czyli sprawy obywateli. Religia katolicka w Polsce ma feudalny posmak katastroficzny, bo tak się postrzega większość katolików i tak przez siebi postrzegają Boga, który z definicji ma być w ciszy serca aby być w równowadze emocjonalnej i spokoju wewnętrznym. Niestety Watykan kontrolując polskich katolików przez namiestników papieża nie głosi dobrej nowiny w postaci kontemplacji która od słowa prowadzi do ciszy serca, bo to nie jest opłacalny interes. Kiedy Watykan potrzebował pieniędzy na budowę kosztownych świątyń to wprowadzano odpusty za grzechy i namiestnicy watykańscy udawali się do konających arystokratów aby wyłudzać folwarki i inne środki trwałe na potrzeby budowy świątyń, które są obecnie albo ogromnymi kosztami albo są przemieniane na celu innego użytku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9982
Przeczytał: 78 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 3:13, 17 Lis 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Dlaczego teisci boją się przyznać, że Bóg stworzył zło?

https://www.youtube.com/watch?v=wzto7YHSv54
Ależ skąd. Gdy Matka Natura połączyła 2 telomery na kosmidach c8.1 i c29B i w rezultacie z 2 chromosomów małpy powstał ludzki chromosom 2, to w trakcie ewolucji staliśmy się gatunkiem żyjącym w widełkach 2 pierwotnych emocji strachu i milosci moralnej. Strach to źródło zła a miłość moralna to źródło dobra społecznego. Miłość moralna wymaga samodyscypliny i w dobie konsumpcjonizmu wiekosc ludzi nie posiada uwagi aby dokonywać refleksji nad sobą i pracować nad sobą. To się u nas zmienia, bo wartości kultury narodowej są dla nas Amerykanów ważne. W plejadzie Bogów, amerykańsko-katolicki Bóg jest pewnie najsurowszy ale to się też zmienia, bo wymiera "stara gwardia" a młodzi w surowego Boga wierzyć nie chcą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8049
Przeczytał: 111 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 6:40, 17 Lis 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Cytat:
Skąd wiesz czy np takie niezależne od ludzi poiżary czy trzęsienia ziemi nie są skurkiem naszych grzechów?


bo te zjawiska były już przed pojawieniem się człowieka?
bo mamy naturalistyczne wyjaśnienia tych zjawisk, a religijne nie są wstanie ich wyjaśnić?
bo jeśli są skutkiem naszych grzechów to, ktoś musiał tam skonstruować tę rzeczywistość żeby właśnie one były przyczyną, a więc nie jest odpowiedzialny człowiek?

Cytat:
"W naszym cierpieniu Bóg krzyczy do nas; cierpienie to Jego megafon, który służy do obudzenia głuchego świata"


Tak jakby cierpienie ograniczało się do jakiś lekcji, z których zawsze wypływa jakieś dobro..


Mam tę książkę ale jeszcze jej nie przeczytałam. Może wygrzebie i zacznę czytać.
Jestem ateistka od urodzenia ale prawdę pisząc nigdy nie myślałam o tym aspekcie. Po prostu nie znalam atrybutów Boga (wszechmocny, milosierny itp itd). Nie zaprzatalam sobie tym głowy. Cierpienie ISTNIEJE bo taka jest natura świata. Jedynie my ludzie możemy próbować to zmienić. Niezależnie czy wierzymy w jakiegokolwiek Boga czy w niego nie wierzymy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15645
Przeczytał: 115 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:15, 17 Lis 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Cierpienie ISTNIEJE bo taka jest natura świata. Jedynie my ludzie możemy próbować to zmienić. Niezależnie czy wierzymy w jakiegokolwiek Boga czy w niego nie wierzymy.

Ładnie to napisałaś. :szacunek: :*

W pewnym sensie cierpienie jest tym co najbardziej realne. Realne w tym sensie, że nie dające się usunąć prostym chciejstwem, nieodparte. Z tego płynie jedna podstawowa nauka: KONSEKWENCJE TEGO, czym jest ten świat, jacy okażemy się w nim my, SĄ - REALNIE FUNKCJONUJĄ.
Cierpienie właściwie jest GŁÓWNĄ OZNAKĄ REALNOŚCI ŚWIATA (w sensie, o którym standardowi realiści raczej nie myślą...). A skoro tak, skoro jednak realność w jakiejś postaci występuje, to i nasze istnienie w tym wszystkim jest pewną nieodpartą okolicznością. Dlatego właśnie, że jest z cierpieniem powiązane.
Może nam się to nie podobać. Mało komu się to podoba. Problem w tym, że w owym ontycznym układzie jest coś za coś. Gdyby cierpienia w ogóle nie było, to i realność by znikała, jako że wszystko świadomość mogłaby zmienić "używając groźby": niech będzie tak jak jak chcę, bo zacznę cierpieć, co jest zabronione. (zatem wszystko muszę móc ustawić po swojemu, a więc wszystko można by - chceniem - np. unicestwiać, czyli nie byłoby to pewne, trwałe)
Ewentualnie jeszcze cierpienie można by usunąć jakoś drastycznie redukując funkcje świadomościowe - czyniąc człowieka automatem, który nie byłby w stanie pomyśleć niczego, co ku cierpieniu jakoś (nawet tylko potencjalnie) miałoby prowadzić. To zaś de facto oznaczałoby unicestwienie świadomości w człowieku, unicestwieniem samego człowieczeństwa.
Jeśli jednak cierpienie miałoby być przejściowe, to chyba byłoby jakoś do zaakceptowania. Wtedy jego rola sprowadziłaby się do uświadomienia człowiekowi PRAWA KONIECZNOŚCI, czyli tego, że pewne rzeczy po prostu muszą być takie, jakie są, niezależnie od naszego chciejstwa. Gdy świadomość taki stan rzeczy zaakceptuje, jest już znacząco bliżej osobistego wyzwolenia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9982
Przeczytał: 78 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:43, 17 Lis 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Kruchy04 napisał:
Cytat:
Skąd wiesz czy np takie niezależne od ludzi poiżary czy trzęsienia ziemi nie są skurkiem naszych grzechów?


bo te zjawiska były już przed pojawieniem się człowieka?
bo mamy naturalistyczne wyjaśnienia tych zjawisk, a religijne nie są wstanie ich wyjaśnić?
bo jeśli są skutkiem naszych grzechów to, ktoś musiał tam skonstruować tę rzeczywistość żeby właśnie one były przyczyną, a więc nie jest odpowiedzialny człowiek?

Cytat:
"W naszym cierpieniu Bóg krzyczy do nas; cierpienie to Jego megafon, który służy do obudzenia głuchego świata"


Tak jakby cierpienie ograniczało się do jakiś lekcji, z których zawsze wypływa jakieś dobro..


Mam tę książkę ale jeszcze jej nie przeczytałam. Może wygrzebie i zacznę czytać.
Jestem ateistka od urodzenia ale prawdę pisząc nigdy nie myślałam o tym aspekcie. Po prostu nie znalam atrybutów Boga (wszechmocny, milosierny itp itd). Nie zaprzatalam sobie tym głowy. Cierpienie ISTNIEJE bo taka jest natura świata. Jedynie my ludzie możemy próbować to zmienić. Niezależnie czy wierzymy w jakiegokolwiek Boga czy w niego nie wierzymy.
W jaki sposób proponujesz zmieniać naturę świata i czy przetrwamy w tym procesie jako gatunek? :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9982
Przeczytał: 78 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:24, 17 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
Cierpienie ISTNIEJE bo taka jest natura świata. Jedynie my ludzie możemy próbować to zmienić. Niezależnie czy wierzymy w jakiegokolwiek Boga czy w niego nie wierzymy.

Ładnie to napisałaś. :szacunek: :*

W pewnym sensie cierpienie jest tym co najbardziej realne. Realne w tym sensie, że nie dające się usunąć prostym chciejstwem, nieodparte.
Tak. Kosztem pierwotna wartość odwagi, która jest wrodzona ale przez niektórych zakopywana jak talent w ziemi przed zgonem, jest cierpienie przez pożyczanie adrenaliny aby stanąć samotnie przed grupą i wygłosić swoje stanowisko. Ale gdyby osoba odważna tego nie uczyniła, to będzie cierpieć z powodu nieogłoszenia swego stanowiska. Tak funkcjonuje natura ludzka jako składowa natury. Cierpienie jest, jak piszesz Panie MD "realne", bo obserwując je zmysłowo i intuicją/odczuciowo można je "dotknąć" i poczuć jego szorstkość, która buduje nasz charakter moralny jako zbiór wartości/cnót.,

MD napisał:
Z tego płynie jedna podstawowa nauka: KONSEKWENCJE TEGO, czym jest ten świat, jacy okażemy się w nim my, SĄ - REALNIE FUNKCJONUJĄ. Cierpienie właściwie jest GŁÓWNĄ OZNAKĄ REALNOŚCI ŚWIATA (w sensie, o którym standardowi realiści raczej nie myślą...). A skoro tak, skoro jednak realność w jakiejś postaci występuje, to i nasze istnienie w tym wszystkim jest pewną nieodpartą okolicznością. Dlatego właśnie, że jest z cierpieniem powiązane. Może nam się to nie podobać. Mało komu się to podoba. Problem w tym, że w owym ontycznym układzie jest coś za coś. Gdyby cierpienia w ogóle nie było, to i realność by znikała, jako że wszystko świadomość mogłaby zmienić "używając groźby": niech będzie tak jak jak chcę, bo zacznę cierpieć, co jest zabronione. (zatem wszystko muszę móc ustawić po swojemu, a więc wszystko można by - chceniem - np. unicestwiać, czyli nie byłoby to pewne, trwałe)
Tak, refleksja/wgląd w siebie może na początku być bardzo nieprzyjemna lub nawet zabójcza i dlatego chętnych do praktyki "spaceru" (termin roboczy) z cierpieniem rozwojowym jest niewielu. Przykrywanie koniecznosci cierpienia rozwojowego pozorami materialnego komfortu prowadzi do głębokiego cierpienia neurotycznego ale jego konsekwencje zawsze mogą tacy cierpiętnicy zapić alkoholem, uśmierzyć narkotykami, etc.

MD napisał:
Ewentualnie jeszcze cierpienie można by usunąć jakoś drastycznie redukując funkcje świadomościowe - czyniąc człowieka automatem, który nie byłby w stanie pomyśleć niczego, co ku cierpieniu jakoś (nawet tylko potencjalnie) miałoby prowadzić. To zaś de facto oznaczałoby unicestwienie świadomości w człowieku, unicestwieniem samego człowieczeństwa.
Tak i to czyni demencja,
która z powodu zaniku pamięci w podświadomości tworzy osobowość agresywną opartą na gniewie i frustracji, bo gdzieś tam w człowieku tli się subtelna pamięć kim był. W trakcie dysertacji czytałam wspomnienia Nancy Reagan o the longest goodbye/najdłuższym pożegnaniu z mężem Ronald'em i rozszerza to perspektywę tej choroby. Mama ma wszesne stadium ale pamięta w większości kim jest. Czasami myli dni tygodnia ale jej przypominam. Czasami jadąc do kościoła mówi, że kogoś Pan Bóg skarze, ale nie komentuję licząc na to, że za moment zapomni. I tak przeważnie jest, bo zanim dojedziemy do budynku kościoła i upewniam się, że sama wysiądzie z samochodu i wyjdzie na schody otwierając drzwi gdzie już jest z innymi, to jadę do domu lub sklepu.

MD napisał:
Jeśli jednak cierpienie miałoby być przejściowe, to chyba byłoby jakoś do zaakceptowania. Wtedy jego rola sprowadziłaby się do uświadomienia człowiekowi PRAWA KONIECZNOŚCI, czyli tego, że pewne rzeczy po prostu muszą być takie, jakie są, niezależnie od naszego chciejstwa. Gdy świadomość taki stan rzeczy zaakceptuje, jest już znacząco bliżej osobistego wyzwolenia.
Przejściowe jest tylko dorastanie z cierpienia jako dziecko przez tworzenie mechanizmów obronnych aby przetrwac ale nie zdarza się każdemu. Na naszym forum jest sporo użytkowników, którzy nie wyrosli z mechanizmów obronnych z dzieciństwa i przez cierpienie neurotyczne piszą tutaj publiczne pamiętniki swoich przeżyć niekonieniecznie przez szczegóły tych przeżyć ale przez ich dalekosiężne konsekwencje jakimi jest, między innymi, patologiczna kontrola wszystkich i wszystkiego. Są tak terytorialni w swoim emocjonalnym niezrównoważeniu, że nie są w stanie pamiętać racjonalnie, że są ludzmi. Funkcjonują z instynktu jak dzikie zwierzęta. I to jest tragedia ludzka. Cierpienie jest stałe ale człowiek może wybrać czy będzie cierpiał rozwojowo czy neurotycznie. Ten wybór związany jest z lękiem i wymaga wartości odwagi aby się ze sobą zmierzyć i zainwestować w szanowanie siebie a tym samym być w stanie szanować innych. Pomiędzy pokorą św. Piotra i rozpaczą Judasza jest ogromna i pouczającą różnica. I pokora i rozpacz była konsekwencją zdrady najpierw siebie a potem przyjaciela. Ale konsekwencje zdrady prze pokore były dla św. Piotra zbawienne a dla rozpaczajacego Judasza nie.

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Nie 20:35, 17 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8049
Przeczytał: 111 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:36, 17 Lis 2019    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Niezły dialog w tym filmie...
O Hitlerze i Adolfach. No i o Bogu...
https://youtu.be/Z40DbPuGfeo


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Nie 21:49, 17 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Aktualności Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin