Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Teodycea, Genesis, Lem i teoria względności

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
O.K.




Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 1756
Przeczytał: 91 tematów

Pomógł: 107 razy

PostWysłany: Sob 16:46, 17 Sty 2015    Temat postu: Teodycea, Genesis, Lem i teoria względności

Ostatnimi czasy przyszło mi do dyskusji z paroma ateistami uważającymi - nie nowość - że nie da się pogodzić istnienia Wszechmocnego, Wszechwiedzącego i Wszechdobrego Boga z problemem istnienia zła na tym świecie. Oczywiście problem jest stary jak świat i od wieków różni filozofowie próbowali dać odpowiedź na to pytanie, przy czym większość rezultatów była niestety mało satysfakcjonująca. Ateiści wszelkiej maści zawsze potrafią bowiem wyciągnąć z szuflady jakieś demagogiczne argumenty, w stylu skoro Bóg jest dobry i wszechmogący, to dlaczego pozwala biednym dzieciom umierać na raka mózgu itp. W ich odczuciu neguje to przynajmniej jedną cech z triady "Wszech" atrybutów Boga. Oczywiście zdanie chrześcijan jest zupełnie odmienne, problem tylko z uzasadnieniem ze sprzeczność jest tu pozorna. Jednak wydaje mi się że znalazłem dość satysfakcjonujące podejście uzasadnienia dlaczego 3xWszech Bóg urządził nasz świat w ten sposób a nie inny. Wymaga to jednak wyłożenia i połączenia kilku kwestii nad którymi zastanawiałem się nad każdym z osobna przez ileś tam lat, aż w końcu doszedłem do wniosku że łączą się one w jedną spójną całość.

Pierwsza rzecz, czy da się sprawić by świat stał się idealny? I tak i nie, zależnie od tego z jakiej perspektywy patrzymy. W każdym bądź razie wydaje się pewne że tego świata nawet dysponując boską mocą nie da się uczynić idealnym.

Poparcie dla tego wniosku przychodzi z nieoczekiwanej strony -choćby z lektury książek Stanisława Lema, w którego twórczości ten motyw często się przewija (by wspomnieć chociaż takie utwory jak "Kobyszczę" czy "Wizja Lokalna"). Lem sam siebie określał jako ateistę (chociaż jego stosunek do religii był tak naprawdę mocno niejednoznaczny), a jako główny powód swojej niewiary podawał właśnie niemożność zbudowania idealnego świata. Paradoksalnie jednak kwestia niemożliwości zbudowania idealnego świata jest jednym z elementów rozwiązania rozważanego tutaj problemu, dlaczego świat nie jest idealny, nawet jeśli założymy istnienie Wszechmocnego, Wszechwiedzącego i Wszechdobrego Boga.

Jedną z najciekawszych Lemowych wizji nieudanych prób stworzenia świata idealnego jest Wizja Lokalna (dla przypomnienia [link widoczny dla zalogowanych] ). Taki świat próbowano stworzyć w Luzanii - jednym z supermocarstw opisywanej w powieści planty Encji. Środkiem do tego była koncepcja etykosfery realizowanej poprzez bystry -nanourządzenia modyfikujące właściwości materii tak by uczynienie jakiejkolwiek krzywdy sobie bądź bliźnim było niemożliwe. Wbrew jednak oczekiwaniom obiecany raj zmienił się oczywiście w piekło -bo w owym świecie idealnym zabrakło możliwości zaspokojenia potrzeby uczynienia bliźnim i sobie fizycznej krzywdy (przy równocześnie zachowanej możliwości doznawania psychicznych urazów).

Widzimy jednak że zbudowanie idealnego świata w ten sposób nie jest możliwe, nawet dysponując technologią dorównująca boskim mocom.Nawet jeśli wyeliminujemy jedną formę zła, ono objawi się w inny sposób (czego większość ateistów nie rozumieją, myśląc że jeśli boską mocą wyeliminuje się dziecięcego raka mózgu, to świat stanie się fundamentalnie lepszy). Czy jednak stworzenie idealnego świata jest absolutnie niemożliwe, nawet dla Wszechmogącego Boga (co prowadziłoby -jak Lema - w stronę ateizmu)? Wydaje się że nie -bowiem zarówno wizja Raju z Księgi Rodzaju, jak i eschatologiczna wizja Królestwa Niebieskiego są właśnie takimi światami. Tak więc w czym problem -dlaczego Bóg nie mógł od razu uczynić tego świata takim zaoszczędzając wszystkim żyjącym w nim istotom cierpienia?

Księga Rodzaju wydaje się zawierać odpowiedź na to pytanie -świat stworzony pierwotnie przez Boga był dobry i pozbawiony cierpienia- jest ono efektem grzechu dokonanego w Raju przez pierwszych ludzi. Poprzez zjedzenie owocu z Drzewa Poznania Dobra i Zła sprzeciwili się oni Bogu, stali się źli i dlatego zostali za karę wygnani z Raju. Należy się tu jednak zastanowić nad istotnymi kwestiami. Po pierwsze, czy chodzi tu jedynie o drakońskie wymierzenie kary za zdawałoby się drobne nieposłuszeństwo i sprzeciwienie się pozornie dziwacznemu Bożemu zakazowi? A po drugie biblijny opis z Księgi Rodzaju wydaje się sprzeczny z wiedzą dzisiejszej nauki. Odczytując biblijną odpowiedź literalnie dochodzimy do wniosku że Bóg stworzył świat idealny wraz z pierwszymi ludźmi ok. 6000 lat temu, a następnie Adam i Ewa nabroili w raju i cały świat został obłożony Bożą klątwą przez co stał się taki jaki znamy dzisiaj. Tymczasem dzisiejsza nauka mówi nam że Wszechświat wyłonił się z pierwotnej osobliwości ok. 13.8 mld lat temu, następnie przez miliardy lat formowały się galaktyki, gwiazdy i planety. Jakieś 4.6 mld lat temu uformowała się Ziemia, wkrótce powstało na niej życie, które następnie stopniowo rozwijało się od pierwszej protobakterii w procesie ewolucji -eliminującej "nieprzystosowane" osobniki (cierpienie!). Były swego czasu na Ziemi dinozaury, zginęły one w wyniku uderzenia planetoidy (cierpienie!), z kolei schedę objęły ssaki, z których wyewoluowały stopniowo hominidy i w końcu pojawił się człowiek. Problem w tym że nawet jeśli przyjmiemy istnienie pary hominidów które rozwinęły się na tyle, że można ich uznawać za pierwszych obdarzonych duszami ludzi (Adam i Ewa), to jednak cierpienie pojawiło się przed ich narodzinami , a zatem również zanim byli oni w stanie w jakikolwiek sposób zgrzeszyć, sprowadzając klątwę na ten świat.

Obie te kwestie da się rozwiązać przyjmując jedną kluczową rzecz: opowieść o Raju z Księgi Rodzaju nie ma charakteru historycznego lecz mityczny. Tu potrzebna jest jedna klaryfikacja by ktoś nie popełnił tej pomyłki, NIE OZNACZA to że ta opowieść się nigdy nie zdarzyła. Wprost przeciwnie -jak najbardziej się zdarzyła, tyle że w przestrzeni mitycznej, a nie w żadnym konkretnym punkcie naszej czasoprzestrzeni fizycznej (i równocześnie historycznej). Co to konkretnie oznacza, wyjaśnię dalej, teraz jednak trzeba zauważyć ze jest to opowieść wysoce symboliczna -posługująca się właśnie symbolami do wyrażenia prawd najgłębszych, jak to w mitach bywa. Adam i Ewa to reprezentanci całej ludzkości - nawet jeśli nie wszyscy indywidualni ludzie to jednak zawierają oni przynajmniej cząstkę każdego z nas. Stąd też brzemię grzechu pierworodnego (i jego konsekwencji w postaci cierpienia) spada na wszystkich nas ludzi, egzystujących w tym świecie (czyli od momentu poczęcia). Wszyscy mamy tendencję do zła. I to jest właśnie powód dla którego ten świat nie jest idealny.

Tu wracamy do Lema i do kwestii niemożności uczynienia świata (tego świata!) idealnym. Świat ten nie może być po prostu idealny, bo jest w nim element zła, który my wprowadziliśmy -ludzie. Nawet gdyby Bóg chciał uczynić ten świat idealnym, w sposób podobny jak w opisanym przez Lema przykładzie Luzanii (poprzez fizyczną eliminacje cierpienia) to skutek byłby opłakany -bo po prostu to zło jest w nas. Istoty z tendencją do czynienia zła nie mogą funkcjonować w idealnym świecie - bo zło jest nadal w nich samych. Dlatego w biblijnej opowieści Bóg wygnał Adama i Ewę z Raju.

W owej opowieści jest też więcej ciekawych wątków, pozwalających patrzeć na tę sprawę z różnych kątów widzenia. Drzewo na którym rosły zakazane owoce to Drzewo Poznania Dobra i Zła. Człowiek, chcąc zerwać z niego owoce, chce poznać Dobro i Zło -i dostaje to czego chce. Biblia temu wcale nie zaprzecza, a wręcz stwierdza to wprost:

Po czym Pan Bóg rzekł: «Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki» -Gen 3:22 (BT).

Człowiek chce poznać zło, a więc poznaje je -skazując w ten sposób siebie na bytowanie w świecie nieidealnym. Dlatego też Bóg mu zabronił tykania owoców tego Drzewa. Wiedział jakie to będzie mieć konsekwencje, i przestrzegł przed nimi Adama i Ewę -ci jednak i tak za podszeptem Węża (którego słowu zaufali bardziej niż słowu Boga) zrobili swoje. Bóg jednak im w tym nie przeszkodził -a mógł gdyby chciał -bo stworzył ich jako posiadających wolną wolę, a więc również i możliwość wyboru zła. To jednak nie samo istnienie wolnej woli jest tu przyczyną zła -jak wielu błędnie sądzi -lecz jej nadużycie. Aniołowie mają wolną wolę i (te które pozostały wierne Bogu) jako istoty doskonałe mogą przebywać w Niebie. Pierwsi Rodzice znali konsekwencje swojego wyboru -zostali ostrzeżeni - a mimo wszystko zrobili swoje. Z tymże jako że w przeciwieństwie do aniołów, jako że ludzka perspektywa jest ograniczona, ich wybór nieposłuszeństwa (w przeciwieństwie do wyboru upadłych aniołów) nie jest wyborem ostatecznym i człowiek wciąż ma szansę odkupienia i stania się istotą doskonałą. Człowiek, w przeciwieństwie do demonów nie jest istotą całkowicie skorumpowaną i dlatego egzystuje w świecie który nie jest idealny, ale nie jest również całkowicie zły -bo dla istot całkowicie skorumpowanych jest przeznaczony właśnie całkowicie skorumpowany świat (bo w takim tylko może funkcjonować), czyli innymi słowy piekło.

Pozostaje druga kwestia, czyli pozornej niezgodności opowieści z Księgi Rodzaju ze współczesną nauką. Jak już jednak wspominałem, opowieść o Raju i o upadku człowieka nie powinna być odczytywana z perspektywy historycznej, lecz mitycznej. Szukanie lokalizacji Ogrodu Eden w konkretnym miejscu na Ziemi w konkretnym czasie jest pozbawione sensu. Opisana historia upadku Adama i Ewy rozegrała się poza naszą czasoprzestrzenią -i zapewne nie w sposób jaki został dosłownie opisany, niemniej jednak sens jest ten sam. Tak samo Bóg, jako istota transcendentną jest poza naszymi czasem i przestrzenią.

Problem pozornej niezgodności pojawił się z tego powodu że ludzie próbują narzucać swoją czasoprzestrzenną perspektywę, która pozornie wydaje im się oczywista, i to jeszcze w galileuszowskim wydaniu (osobno płynący jednolicie czas, a osobno przestrzeń) na boską transcendencję. Tymczasem już od czasów Einsteina 100 lat temu wiemy że czasoprzestrzeń ma zupełnie inną strukturę, inne właściwości niż się to pozornie wydaje. Najlepiej to zilustrować na przykładzie najprostszej płaskiej czasoprzestrzeni ze Szczególnej teorii względności i za pomocą diagramu Minkowskiego (nawet się nie bawiąc w bardziej pogmatwane przypadki w Ogólnej Teorii Względności).

Tutaj można zaznajomić się z podstawowym jego opisem:
[link widoczny dla zalogowanych]

Otóż czasoprzestrzeń składa się punktów zwanych zdarzeniami (nawet jeśli sie w nich nic nie zdarzyło). Każdemu zdarzeniu da się przyporządkować pewne koordynaty czasowe i przestrzenne, jednak nie są one absolutne i zależą od wyboru układu współrzędnych. Jest możliwe by np. w jednym z układów współrzędnych dwa zdarzenia miały takie same współrzędne czasowe (czyli zdarzyły się w tym samym czasie), podczas gdy w innym układzie miały inne współrzędne czasowe (czyli jedno zdarzyło się później niż drugie). Dopóki jednak przesył informacji następuje z prędkością nie większą niż prędkość światła, nie jest możliwy kauzalny wpływ późniejszego zdarzenia późniejszego na drugie, tzn. nie da się znaleźć takiego układu w którym zdarzenie które w jakimś układzie jest późniejsze bądź równoczesne od drugiego, mogło wpływać (przesłać informację) na to które w tym układzie jest wcześniejsze (bądź równoczesne, o ile nie są to te same zdarzenia, oczywiście).

Ta zasada jest zburzona gdy mamy możliwość podróżowania szybciej niż światło. Wówczas zasada kazuzalna leży, i istnieje możliwość podróży w czasie -ze wszelkimi tego paradoksalnymi skutkami, opisywanymi w literaturze na ten temat.

I tu pytanie jest co widzi Bóg? Otóż, jako byt transcendenty, widzi całą czasoprzestrzeń, jako że jest poza nią! Dla niego nie ma żadnego wyróżnionego układu, i nie ma absolutnego zegarka w naszym ludzkim znaczeniu. Poza tym myśl boża na pewno jest szybsza od światła (i aniołowie pewnie też) -czyli cała struktura kazualna po prostu leży. Stąd też wydarzenia późniejsze mogą wpływać na wcześniejsze, za pośrednictwem boskiej mocy oczywiście (jak choćby nasze późniejsze decyzje, poprzez wiedze Boga o nich, na wcześniejsze wydarzenia). Pytanie o klasycznie rozumianą relację przyczyna-skutek traci sens, jako że skutek może (z perspektywy tego świata) poprzedzać przyczynę! Bóg musi tylko tak zaprojektować świat by był pod tym względem spójny i by nie dochodziło nim do wewnętrznych sprzeczności (a to z boską mocą da się zrobić).

Jaki jest tego efekt dla opowieści z Księgi Rodzaju? Otóż jeśli przyjmiemy że zdarzyła się ona poza naszymi czasem i przestrzenią, to Bóg mógł, znając decyzję człowieka, zaprojektować dla niego cały nieperfekcyjny świat na zesłanie (pierwotny miał być perfekcyjny) od podstaw od momentu Wielkiego Wybuchu. Ten świat byłby nieperfekcyjny zanim jeszcze pojawił się w nim człowiek -jednak odpowiedzialność za ten brak perfekcji spoczywa na człowieku. Gdyby nie zgrzeszył, inny świat dla niego zrealizowany -świat który jednak zgodnie z Bożą obietnica i tak zostanie zrealizowany, i do którego człowiek w końcu trafi - jeśli przyjmie ofertę Odkupienia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin