Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Ta straszna sekta Hare Kryszna

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Komentarze: Anty(k)wariat Wuja / Artykuły
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:34, 30 Lis 2005    Temat postu: Ta straszna sekta Hare Kryszna

[link widoczny dla zalogowanych]


17 maja 2002
Ta straszna sekta Hare Kriszna

Drogi Darku,

Dziekuje za szybka odpowiedz!

Buszujac po sieciowych rewelacjach na temat tzw. sekt, trafilem przypadkiem na twoj artykul "Hinduizm 'made in Poland'". Wydaje mi sie, ze bardzo powierzchownie podszedles do sprawy. Obce religie zawsze wygladaja fatalnie, bo oglada sie je z zewnatrz. A szczegolnie taka religia jak HK, ktora w hinduizmie jest czyms w rodzaju naszego odpowiednika Swiadkow Jehowy :) Zauwaza sie w nich z latwoscia wady i wynaturzenia, ktore w naturalny sposob umykaja uwadze w naszej wlasnej religii. Na podobnej zasadzie dzialala kiedys (i czesto dziala nadal) wywyzszanie wlasnego narodu nad inne. Trudno ocenic sprawiedliwie wlasne srodowisko i trudno ocenic sprawiedliwe cudze; zwykle przesadza sie dosc drastycznie w jedna lub druga strone.

Zanim odpowiem pokrotce na twoje glowne uwagi, powiem pare slow o sobie. Mam 43 lata, jestem z zawodu fizykiem-teoretykiem, w okolicach studiow bylem ateista, dzis jestem katolikiem, a uwierzylem w Boga dzieki kontaktom z owa "sekta Hare Hrishna".

> Jezus jest Synem. Kryszna jest Ojcem.
> Jezus jest synem Kryszny (poglad Hare Kryszna).


Skoro Bog jest jeden, skoro Kriszna jest Bogiem, a Jezus jest Synem Bozym, wiec Jezus jest synem Kriszny. To logiczne...



Czytaj dalej: [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mikon




Dołączył: 15 Gru 2005
Posty: 359
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 1:27, 23 Gru 2005    Temat postu:

Cytat:
Sprzecznosci [miedzy Biblia a Wedami] sa pozorne, gdyz dotycza spraw drugorzednych: filozofii, kosmologii, kultu.


Dotycza tez spraw pierwszorzednych, takich jak tzw. prawdy wiary (nie mowie o teologii!).

Cytat:
Takich "sprzecznosci" znajduje sie mnostwo zarowno w Biblii jak i w Wedach (mam na mysli wewnetrzne sprzecznosci: Biblia nie zgadza sie z Bibila, a Wedy z Wedami).


Dlatego ciesze sie, ze jestem katolikiem, i wierze w Objawienie (Pismo Swiete interpretowane wewnatrz zywej Tradycji Kosciola). Co prawda zywa Tradycja Kosiciola na dzis tez ma sprzecznosci, ktory jutro beda rozwiazane, a pojawia sie nowe, ale jednak to zupelnie co innego...

Cytat:
Natomiast istota Biblii (wedlug chrzescijanskiego rozumienia) polega na przekazaniu Dobrej Nowiny, ze podstawa prawdziwego zycia jest milosc.


O ile wiem, Kosciol naucza, ze Dobra Nowina to znacznie wiecej, niz to podstawowe zdanie, ktore wypowiedziales. Nie pamietam w tej chwili dokladnie, jak np. KKK definiuje Dobra Nowine, czy nie jest to np. synonim Objawienia. W kazdym razie osobiscie uwazam, ze conajmniej caly Kerygmat jest niezbedny, zeby mozna bylo o czyms mowic, ze zawiera Dobra Nowine. Podejrzewam tez, ze "chrzescijanskie rozumienie" (cokolwiek mogloby to znaczyc, oprocz po prostu Twojego rozumienia) tego pojecia jest znacznie szersze, niz podajesz.

Jesli mam racje, to robi sie klopot, bo nie wiem, czy w Wedach znajdziesz np. dobra nowine o tym, ze skutkiem grzechu jest smierc, ze Jezus dobrowolnie ofiarowal sie za Ciebie-grzesznika i zostal umeczony z powodu Twoich i cudzych grzechow oraz, ze pokonal grzech i smierc, zmartwychwstal, chce Cie znac i chce Cie uczynic szczesliwym i jedynie On potrafi, jesli zawierzysz Mu siebie, wybawic Cie od smierci wiecznej.

Jak istotny to jest news, jesli ktos ma szczescie potraktowac go powaznie i sprawdzic na wlasnej skorze, to dla takiego czlowieka szybko staje sie bardzo jasne.

Cytat:
Bo Prawda i Zyciem jest jedynie Bog. Jak dlugo nie zyjemy w Jego Krolestwie, jestesmy otoczeni falszywa wiedza - czyli zyjemy w zludzeniach, w mai. Wlasnie dlatego tyle "sprzecznosci" w naukach gloszonych przez rozne religie i tyle "wewnetrznych sprzecznosci" i "kajania sie rozumu przed wiara" w kazdej z tych nauk - owe sprzecznosci dotycza spraw opisanych tam w jezyku naszej niewiedzy, w jezyku naszych zludzen. Kto patrzy w Boga, nie potyka sie o sprzecznosci.


Moge sie mylic, ale wydaje mi sie, ze wedlug Kosciola Katolickiego, w innych religiach moga byc "ziarna prawdy", a reszta, oprocz tych ziaren, jest wytworem zagubionego czlowieka, albo nawet bytow, ktore temu zagubieniu sa winne (to sie wydaje ciemnogrodem i arogancja, ale jak sie wezmie pod uwage religie zalecajace skladanie ofiar z ludzi, etc., to juz troche inaczej wyglada). Tak wiec, wrzucanie religii do jednego worka wydaje mi sie niezgodne z nauczaniem Kosciola.

Natomiast w pelni sie z Toba zgadzam co do "kajania sie rozumu przed wiara", jezyka niewiedzy i osobowego, a nie jedynie intelektualnego, odnoszenia sie do Boga. I zapewne zagubione rozumienie 100% prawdziwego Objawienia, wyrazonego jednakze w jezyku niewiedzy, i ubostwianego, zamiast prowadzacego do Boga, moze prowadzic do praktykowania religii w sposob jeszcze bardziej odrazajacy, niz praktykowanie religii w 100% wymyslonej przez demony, ktore jednak nie sa w stanie usunac z glebi serca praktykanta pragnienia "zeby On mnie uslyszal i zeby cos dobrego z tych krwawych rzeczy, ktore teraz robie, wyszlo". A jednak same religie sie istotnie roznia...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:52, 26 Gru 2005    Temat postu:

wuj napisał:
Sprzecznosci [miedzy Biblia a Wedami] /.../ dotycza spraw drugorzednych: filozofii, kosmologii, kultu
mikon napisał:
Dotycza tez spraw pierwszorzednych, takich jak tzw. prawdy wiary

Twierdze, ze tu sprzecznosc jest pozorna, jedynie na poziomie sformulowan teologicznych.

wuj napisał:
Natomiast istota Biblii (wedlug chrzescijanskiego rozumienia) polega na przekazaniu Dobrej Nowiny, ze podstawa prawdziwego zycia jest milosc.
mikon napisał:
Kosciol naucza, ze Dobra Nowina to znacznie wiecej, niz to podstawowe zdanie, ktore wypowiedziales

Bo samo slowo "milosc" jest warte tyle, co "owokulgon". Trzeba je wypelnic trescia. Caly wysilek Slowa Bozego, caly wysilek Jezusa, caly wysilek Kosciola idzie w wypelnianie trescia tego slowa. A reszta to tlo biorace sie z takich a nie innych uwarunkowan spolecznych, kulturowych, historycznych, geograficznych i innych takich.

mikon napisał:
czy w Wedach znajdziesz np. dobra nowine o tym, ze skutkiem grzechu jest smierc, ze Jezus dobrowolnie ofiarowal sie za Ciebie-grzesznika i zostal umeczony z powodu Twoich i cudzych grzechow oraz, ze pokonal grzech i smierc, zmartwychwstal, chce Cie znac i chce Cie uczynic szczesliwym i jedynie On potrafi, jesli zawierzysz Mu siebie, wybawic Cie od smierci wiecznej.

Jak wiesz, czego szukac, to znajdziesz.

Jak nie wiesz, czego szukac, to nie znajdziesz tego ani w Pismie Swietym, ani w tradycji, ani w nauce Kosciola Katolickiego. Znajdzesz tylko slowa, ktore odczytasz w sposob nie majacy wiele wspolnego z przekazem, a moze nawet w sposob dokladnie sprzeczny z przekazem.

mikon napisał:
wedlug Kosciola Katolickiego, w innych religiach moga byc "ziarna prawdy", a reszta, oprocz tych ziaren, jest wytworem zagubionego czlowieka, albo nawet bytow, ktore temu zagubieniu sa winne (to sie wydaje ciemnogrodem i arogancja, ale jak sie wezmie pod uwage religie zalecajace skladanie ofiar z ludzi, etc., to juz troche inaczej wyglada). Tak wiec, wrzucanie religii do jednego worka wydaje mi sie niezgodne z nauczaniem Kosciola.

Przede wszystkim, nauczanie Kosciola jest skierowane z konstrukcji do naszego kregu kulturowego i jest czynione z koniecznosci z punktu widzenia naszego kregu kulturowego. Czlowiek czytajacy inna religie z zewnatrz moze w niej dostrzec jedynie ziarna prawdy. Dotyczy to zarowno katolika patrzacego na hinduizm jak i hindusa patrzacego na katolicyzm. Badzmy wiec bardzo ostrozni z absolutnym opiniowaniem innych religii. Badzmy rowniez bardzo ostrozni z przypisywaniem absolutnego znaczenia literze nauczania Kosciola w tej kwestii. Pamietajmy, do kogo jest to nauczanie adresowane i kto je wyslawia.

mikon napisał:
same religie sie istotnie roznia

To nie ulega najmniejszej watpliwosci.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mikon




Dołączył: 15 Gru 2005
Posty: 359
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 13:44, 27 Gru 2005    Temat postu:

wujzboj napisał:
wuj napisał:
Sprzecznosci [miedzy Biblia a Wedami] /.../ dotycza spraw drugorzednych: filozofii, kosmologii, kultu
mikon napisał:
Dotycza tez spraw pierwszorzednych, takich jak tzw. prawdy wiary

Twierdze, ze tu sprzecznosc jest pozorna, jedynie na poziomie sformulowan teologicznych.


Ja niestety nie mam bladego pojecia o sprzecznosciach miedzy Biblia, tak jak ja Kosciol interpretuje, a Wedami. Ale z checia bym sie czegos dowiedzial.

Czy twierdzisz, ze czesc wspolna zbiorow prawd wiary zawartych w Biblii i Wedach jest rownowazna, z dokladnoscia do sformulowania teologicznego? Czy moze zauwazasz zawieranie w ktoras strone? A moze czesc wspolna jest pusta?

wujzboj napisał:
wuj napisał:
Natomiast istota Biblii (wedlug chrzescijanskiego rozumienia) polega na przekazaniu Dobrej Nowiny, ze podstawa prawdziwego zycia jest milosc.
mikon napisał:
Kosciol naucza, ze Dobra Nowina to znacznie wiecej, niz to podstawowe zdanie, ktore wypowiedziales

Bo samo slowo "milosc" jest warte tyle, co "owokulgon". Trzeba je wypelnic trescia. Caly wysilek Slowa Bozego, caly wysilek Jezusa, caly wysilek Kosciola idzie w wypelnianie trescia tego slowa. A reszta to tlo biorace sie z takich a nie innych uwarunkowan spolecznych, kulturowych, historycznych, geograficznych i innych takich.


Dobra uwaga.

wujzboj napisał:
mikon napisał:
czy w Wedach znajdziesz np. dobra nowine o tym, ze skutkiem grzechu jest smierc, ze Jezus dobrowolnie ofiarowal sie za Ciebie-grzesznika i zostal umeczony z powodu Twoich i cudzych grzechow oraz, ze pokonal grzech i smierc, zmartwychwstal, chce Cie znac i chce Cie uczynic szczesliwym i jedynie On potrafi, jesli zawierzysz Mu siebie, wybawic Cie od smierci wiecznej.

Jak wiesz, czego szukac, to znajdziesz.

Jak nie wiesz, czego szukac, to nie znajdziesz tego ani w Pismie Swietym, ani w tradycji, ani w nauce Kosciola Katolickiego. Znajdzesz tylko slowa, ktore odczytasz w sposob nie majacy wiele wspolnego z przekazem, a moze nawet w sposob dokladnie sprzeczny z przekazem.


Tak. Ale zakladajac, ze Duch Swiety mnie oswiecil, jak tych Trzech Kroli i stad wiem gdzie szukac i potrafie dostrzec. Czy wtedy w Wedach znajdziesz Dobra Nowine? Bo w Biblii interpretowanej przez Kosciól --- tak (kiedys mi sie udalo i dlatego tu jestem:-).

To co mi sie wydaje bardzo konkretna i niezacieralna roznica, to historia Wcielenia. Bog raz jeden w historii wcielil sie w czlowieka, raz jeden umarl i raz jeden zmartwychwstal. Wcielil sie nie w kogo innego, tylko w Jezusa z Nazaretu. Gdybym Ci powiedzial, Jarku Dabrowski, ze bede Cie nazywal Pania Felicja, bo to jest to samo, z dokladnoscia do sformulowan teologicznych, to bys sie pewnie zdziwil. Mysle, ze tylko chrzescijanskie objawienie przekazuje prawde historyczna (nie w sensie nauki-historii) o Wcieleniu i tylko ono identyfikuje, z imienia, narodu, rodziny, historii, czasu, grobu, sposobu mowienia, etc. jedynego Czlowieka-Boga.

Nie wiem, czy historia zbawienia jest zasadnicza czescia Dobrej Nowiny. Pewnie nie. Wiem (z nauczania Kosciola), ze dokladna znajomosc tozsamosc Czlowieka-Boga nie jest konieczna, zeby wejsc z nim w osobowa relacje i zostac przez niego zbawionym. Ale czy w Wedach znajde chocby te prawde wiary, ze konkretny, majacy niemityczny rodowod i imie, dziecinstwo i uczucia, rozterki i apetyt i miejsce smierci i grob, czlowiek, urodzony na ziemi raz w konkretnym roku i dniu, jest jednoczesnie Bogiem i dzis zbawia?

wujzboj napisał:
mikon napisał:
wedlug Kosciola Katolickiego, w innych religiach moga byc "ziarna prawdy", a reszta, oprocz tych ziaren, jest wytworem zagubionego czlowieka, albo nawet bytow, ktore temu zagubieniu sa winne (to sie wydaje ciemnogrodem i arogancja, ale jak sie wezmie pod uwage religie zalecajace skladanie ofiar z ludzi, etc., to juz troche inaczej wyglada). Tak wiec, wrzucanie religii do jednego worka wydaje mi sie niezgodne z nauczaniem Kosciola.

Przede wszystkim, nauczanie Kosciola jest skierowane z konstrukcji do naszego kregu kulturowego i jest czynione z koniecznosci z punktu widzenia naszego kregu kulturowego.


No nie za bardzo. Duza czesc nauczania Kosciola jest skierowana i formulowana w tracycji Judaizmu (czy jak ten kontekst kulturowy nazwac), inna w tradycji antycznej, etc. To wszystko brzmi bardzo egzotycznie i obco. I dla Hindusa i dla mnie. Ale nawet Obcemu mozna zaufac...

wujzboj napisał:
Czlowiek czytajacy inna religie z zewnatrz moze w niej dostrzec jedynie ziarna prawdy.


Nie potrafie tego uzasadnic, ale wydaje mi sie, ze my, ludzie, az tak sie nie roznimy. Ze z odpowiednim przygotowaniem jestem w stanie zarowno zrozumiec i przyjac/odrzucic glowne zasady, powiedzmy, Judaizmu z czasow Jezusa, jak i hinduizmu. I podobnie z Hindusem. I zrobic to nie na zasadzie pokrewienstwa kulturowego, tylko zgodnosci z sumieniem, poczuciem prawdy, dobra, etc.

wujzboj napisał:
Dotyczy to zarowno katolika patrzacego na hinduizm jak i hindusa patrzacego na katolicyzm. Badzmy wiec bardzo ostrozni z absolutnym opiniowaniem innych religii. Badzmy rowniez bardzo ostrozni z przypisywaniem absolutnego znaczenia literze nauczania Kosciola w tej kwestii. Pamietajmy, do kogo jest to nauczanie adresowane i kto je wyslawia.


No, Kosciol jest coraz bardziej samoswiadomy w tej kwestii. Ma za soba juz wiele wiekow (kiedys na pograniczu herezji, a od pol wieku calkiem legalnej) inkulturacji. Z mnostwem wpadek, nieporozumien, etc. (Nie mowiac juz o pierwszych wiekach Kosciola, kiedy byl w permanentnej inkulturacji, i nie zawsze prymitywnej.) Nie znam dobrze tych doswiadczen Kosciola, bo bym potrafil jakos konkretniej bronic swojego stanowiska. Myslisz, ze ta madrosc jeszcze nie dotarla do Watykanu?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:39, 27 Gru 2005    Temat postu:

mikon napisał:
Czy twierdzisz, ze czesc wspolna zbiorow prawd wiary zawartych w Biblii i Wedach jest rownowazna, z dokladnoscia do sformulowania teologicznego?

Twierdze, ze zarowno Wedy jak i Biblie mozna zinterpretowac jako wyrazenie (w jezyku ludzkich pojec) podstawowej prawdy mowiacej, ze jest jeden Bog i ze Bog jest wszechmocna miloscia.

Rzecz jasna, Wedy to zbior ksiag znacznie obszerniejszy od Biblii i zawierajacy wiele utworow literackich i traktatow filozoficznych. Ksiegi te sa bardzo roznym poziomie mistycznym, zawieraja okruchy tej prawdy w bardzo roznej koncentracji, sa pisane z bardzo roznych punktow widzenia, sa w gruncie rzeczy multikulturowe. Ksiegi z kanonu Biblii sa nie tylko monokulturowe, ale takze bardziej nasycone tymi okruchami. A przynajmniej nam, Europejczykom, latwiej jest te okruchy wylapac z Biblii.

mikon napisał:
zakladajac, ze Duch Swiety mnie oswiecil, jak tych Trzech Kroli i stad wiem gdzie szukac i potrafie dostrzec. Czy wtedy w Wedach znajdziesz Dobra Nowine?

Tak.

mikon napisał:
Gdybym Ci powiedzial, Jarku Dabrowski, ze bede Cie nazywal Pania Felicja, bo to jest to samo, z dokladnoscia do sformulowan teologicznych, to bys sie pewnie zdziwil.

Nie, nie zdziwilbym sie. Dziwi cie to? :D

mikon napisał:
tylko ono identyfikuje, z imienia, narodu, rodziny, historii, czasu, grobu, sposobu mowienia, etc. jedynego Czlowieka-Boga.

Mysle, ze ciekawie byloby porozmawiac na boczku (moze w dziale Katolicyzm) o tym, co wlasciwie znaczy dla ludzkosci osoba, zycie i smierc Jezusa.

mikon napisał:
czy w Wedach znajde chocby te prawde wiary, ze konkretny, majacy niemityczny rodowod i imie, dziecinstwo i uczucia, rozterki i apetyt i miejsce smierci i grob, czlowiek, urodzony na ziemi raz w konkretnym roku i dniu, jest jednoczesnie Bogiem i dzis zbawia?

Znajdziesz przede wszystkim informacje o tym, ze jesli kochasz i ufasz Bogu - Wszechmocnej Milosci - to On cie zbawi. Znajdziesz tez informacje o tym, ze to nie zaden abstrakcyjny Absolut, lecz Osoba ktora potrafi przyjsc do czlowieka jako czlowiek. Mozesz wiec pokochac Boga ludzka miloscia i zaufac Mu w ludzki sposob.

mikon napisał:
Duza czesc nauczania Kosciola jest skierowana i formulowana w tracycji Judaizmu (czy jak ten kontekst kulturowy nazwac), inna w tradycji antycznej, etc.

W tej tradycji tkwia korzenie naszej dzisiejszej kultury.

mikon napisał:
z odpowiednim przygotowaniem jestem w stanie zarowno zrozumiec i przyjac/odrzucic glowne zasady, powiedzmy, Judaizmu z czasow Jezusa, jak i hinduizmu. I podobnie z Hindusem. I zrobic to nie na zasadzie pokrewienstwa kulturowego, tylko zgodnosci z sumieniem, poczuciem prawdy, dobra, etc.

"Z odpowiednim przygotowaniem" mozna, rzecz jasna, wszystko. Ale przedtem trzeba przebic sie przez Himalaje barier pojeciowych. Przeplynac ocean slow, z ktorych kazde wydaje sie spychac cie w kierunku dokladnie przeciwnym do tego, w ktorym zamierzasz plynac.

mikon napisał:
Myslisz, ze ta madrosc jeszcze nie dotarla do Watykanu?

Mysle, ze dotarla dostatecznie wysoko. Rowniez na tron papieski. Ale nie znaczy to, ze moze stamtad swobodnie promieniowac. Bo blask rzucany nieopatrznie moglby na trwale oslepic oczy przywykle do polmroku.

Jezus tez nie opowiadal wszystkiego, bo sa rzeczy, ktorych jego sluchacze nie mogliby zniesc... A Mojzesz dopuszczal - wedlug slow Jezusa - zle postepowanie, bo serca ludzi byly zatwardziale.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mikon




Dołączył: 15 Gru 2005
Posty: 359
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 19:45, 28 Gru 2005    Temat postu:

Nie czuje sie kompetentny do dyskusji na praktycznie zaden z tych tematow, ktore sie wykrystalizowaly, natomiast z nich wszystkich jakos pociaga mnie Twoj sposob mowienia o jednym.

wujzboj napisał:
mikon napisał:
czy w Wedach znajde chocby te prawde wiary, ze konkretny, majacy niemityczny rodowod i imie, dziecinstwo i uczucia, rozterki i apetyt i miejsce smierci i grob, czlowiek, urodzony na ziemi raz w konkretnym roku i dniu, jest jednoczesnie Bogiem i dzis zbawia?

Znajdziesz przede wszystkim informacje o tym, ze jesli kochasz i ufasz Bogu - Wszechmocnej Milosci - to On cie zbawi. Znajdziesz tez informacje o tym, ze to nie zaden abstrakcyjny Absolut, lecz Osoba ktora potrafi przyjsc do czlowieka jako czlowiek. Mozesz wiec pokochac Boga ludzka miloscia i zaufac Mu w ludzki sposob.


To juz bardzo duzo. Znacznie wiecej, niz "Bog jest wszechmocna miloscia". Chociaz nie jestem pewien znaczenia slow przez Ciebie uzytych.

Bo dobra nowina zamykajaca sie w "Bog jest wszechmocna miloscia" natychmiast pograza mnie w rozpaczy. Moge sie probowac ratowac jakimis falszywimi lekarstwami, np. samozbawieniem roznego rodzaju, ksztaltowaniem sumienia przez wymyslne niemoralne moralnosci, gluszeniem, ale nie wychodzac poza chrzescijanstwo, a poprzestajac w nim na "Bog jest wszechmocna miloscia" jestem po prostu skonczony.

Bo grzesze. Grzesze wbrew swojemu dobru, niezaleznie od tego, jak dobrze to swoje dobro rozumiem (choc moze ma znaczenie, ze nigdy nie rozumiem go absolutnie i doskonale). Grzesze przeciw Bogu i to niezaleznie od tego, jak bardzo w Niego wierze, co o nim sadze, jakie mam o nim uczucia. Grzeszac odrzucam Boga i to co mi chce dac, czyli wszystko. Zostaje z niczym. Skazuje sie na smierc i zaglade i sam sie zabijam i daje nura w naglebsza przepasc.

Poniewaz grzech mi szkodzi, i po jakims czasie to staje sie zwykle ewidentne, a mimo to grzesze, wiec czuje sie glupkiem i swoja wlasna ofiara. Winie sie i nienawidze sie. Czuje sie bezsilny i lekam sie momentu, kiedy owoce moich kolejnych grzechow na mnie spadna.

Kiedy teraz dowiaduje sie, ze Bog jest miloscia, to jest jeszcze gorzej. Bo to znaczy, ze nie tylko jestem glupkiem, ale i swinia i niewdziecznikiem. Tak sie Mu odplacam za milosc. I to znaczy, ze za moj los nie ponosi winy okrutne fatum ani psychopatyczny Rezyser, ani moja do grzechu zaprojektowana natura, tylko ja sam, caly ja, kazda czesc mnie w spisku przeciw mnie samemu.

Kiedy dotrze do mnie, ze On jest wszechmocny, wcale nie jest mi lepiej. To ja juz musze byc skonczonym imbecylem i siarka cuchnacym okropnikiem, skoro nawet wszechmoc wobec mnie opuszcza rece, i jak grzeszylem, tak grzesze. A moze On jednak nie jest taki dobry, skoro jest wszechmocny, a pozwala na cos tak zlego, jak ja?

Jak jeszcze do tego dodasz Prawo (Ty nie dodales, bo chyba pozostajesz na poziomie tzw. religijnosci naturalnej, a jak sie do tego doda Prawo to, karykaturalnie upraszczajac, dopiero wtedy wychodzi Judaizm), to siegnalem dna. Bo mam w Prawie lopatologicznie powiedziane, co robic, a czego nie, z wyjasnieniami i duzym marginesem bezpieczenstwa, zebym nawet nie zblizal sie do grzechu. I nic. I grzesze. Malo tego, kiedys tam uroczyscie przyjalem Prawo. I zgrzeszylem. I zobaczylem, ze Prawo jest sluszne i nadane z milosci. I zgrzeszylem znowu, calym soba.

Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:03, 28 Gru 2005    Temat postu:

Wiadomo, ze najtrudniej przebaczyc sobie samemu...

Ale widzisz, stwierdzenie "Bog jest wszechmocna miloscia" znaczy rowniez to, ze Bog nie ma do ciebie pretensji o twoje grzechy (i nawet o twoja nienawisc do Niego). Nie ma, bo wie dokladnie, jak to wszystko wyglada z twojego punktu widzenia i rozumie cie. Rozumie cie po pierwsze tak, jak ty sam siebie rozumiesz (czyli tak, jak sam siebie nie rozumiesz) - i wie tak jak ty wiesz, co znaczy stan, w ktorym sie znajdujesz. A po drugie, rozumie cie znacznie bardziej, niz ty sam jestes w stanie siebie zrozumiec. Po trzecie, to On ciebie stworzyl. I skoro jest wszechmocna miloscia, to nie stworzyl zadnego niedorobionego bubla, lecz kogos, kogo mogl postawic w takich warunkach, w jakich go postawil i ZAUFAC MU. Powtorze, bo zdanie dlugie: Bog zaufal tobie i wie, ze nie zawiedziesz tego zaufania. Bo w Swoich rachunkach przewidzial nawet najgorsze, co jestes w stanie uczynic - i wie, rowniez to nie zawiedzie Jego zaufania. Wie, bo kazda z mozliwych drog tego swiata Bog przeszedl osobiscie. Przeszedl, bo jako Bog bedacy wszechmocna miloscia jest tez Bogiem calkowicie odpowiedzialnym i nie wysyla swoich stworzen w nieznane i na grozbe zatracenia.

Wystarczy wiec probowac dazyc do Boga taka droga, jaka sie umie. I starac sie nie czynic nic, co wydawaloby sie zle. Jesli zas sie juz cos takiego wydarzy, to nie dostawac z tego powodu histerii, lecz probowac w miare swoich mozliwosci jak najbardziej zniwelowac zle skutki swojego postepowania.

A jednym z tych skutkow jest nieustajaca pretensja do siebie samego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mikon




Dołączył: 15 Gru 2005
Posty: 359
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 11:33, 31 Gru 2005    Temat postu:

wujzboj napisał:
Wiadomo, ze najtrudniej przebaczyc sobie samemu...


Przebaczac? Komukolwiek? To On jest "wszechmocna miloscia", nie ja. Dlaczego i jak mialbym przebaczac? Dlatego, zeby sie Mu podlizac? Przebaczac wbrew uczuciom, wbrew rozumowi, wbrew instynktom, czy jest cos we mnie, wbrew czemu bym tego nie robil? To czym wlasciwie jest to przebaczenie? A czy ja, wieczny dluznik i bankrut, w ogole mam prawo komukolwiek darowywac dlugi? Przeciez one juz dawno nie naleza do mnie...

wujzboj napisał:
Ale widzisz, stwierdzenie "Bog jest wszechmocna miloscia" znaczy rowniez to, ze Bog nie ma do ciebie pretensji o twoje grzechy (i nawet o twoja nienawisc do Niego).


A ja myslalem, ze Mu zalezy...

wujzboj napisał:
Nie ma, bo wie dokladnie, jak to wszystko wyglada z twojego punktu widzenia i rozumie cie.


Z mojego punktu widzenia wyglada to znacznie gorzej, niz sadzac po pozorach. Bo jestem swiadom zlych motywacji nawet tego, co robie dobrze. I jestem swiadom ze to, czego nie zrobilem zle, nie zrobilem, bo mi sie nie udalo tak zle, jak chcialem.

wujzboj napisał:
Rozumie cie po pierwsze tak, jak ty sam siebie rozumiesz (czyli tak, jak sam siebie nie rozumiesz) - i wie tak jak ty wiesz, co znaczy stan, w ktorym sie znajdujesz. A po drugie, rozumie cie znacznie bardziej, niz ty sam jestes w stanie siebie zrozumiec.


Dobrze, ze ja sam siebie tak doglebnie nie rozumiem, bo bym chyba wykorkowal na sam swoj widok. :(

wujzboj napisał:
Po trzecie, to On ciebie stworzyl. I skoro jest wszechmocna miloscia, to nie stworzyl zadnego niedorobionego bubla, lecz kogos, kogo mogl postawic w takich warunkach, w jakich go postawil i ZAUFAC MU.


To jest wlasnie najgorsze w tym wszystkim, jak juz wczesniej pisalem.

wujzboj napisał:
Powtorze, bo zdanie dlugie: Bog zaufal tobie


Tak.

wujzboj napisał:
i wie, ze nie zawiedziesz tego zaufania.


No skoro juz zawiodlem, to jak wie? Chodzi Ci o to, ze sumarycznie i biorac srednia? Boze, nie... Nawet nie chce sobie wyobrazac sumy tego wszystkiego...

wujzboj napisał:
Bo w Swoich rachunkach przewidzial nawet najgorsze, co jestes w stanie uczynic


Jak wiem, ze On nie jest mna zaskoczony. Ja juz tez nie jestem...

wujzboj napisał:
- i wie, rowniez to nie zawiedzie Jego zaufania.


To On w koncu ufa mi, czy komus innemu?

wujzboj napisał:
Wie, bo kazda z mozliwych drog tego swiata Bog przeszedl osobiscie. Przeszedl, bo jako Bog bedacy wszechmocna miloscia jest tez Bogiem calkowicie odpowiedzialnym i nie wysyla swoich stworzen w nieznane i na grozbe zatracenia.


On nie jest naopiekuncza mamusia, ktora nie pozwala synusiowi wychodzic z domu, bo tak groza mu rozne liczne i dobrze jej znane niebezpieczenstwa. Mysle, ze On wysyla swoje stworzenia w grozny swiat, o ktorym, jak piszesz, bardzo dobrze wie, jak jest niebezpieczny. A skoro sa grozby, to jest ryzyko. A osoba odpowiedzialna to taka, ktora nie unika ryzyka, tylko je podejmuje w rozsadny sposob i pozwala innym podejmowac.

wujzboj napisał:
Wystarczy wiec probowac dazyc do Boga taka droga, jaka sie umie.


Wystarczy do czego? Czyzbys jednak mial dla mnie jakas nadzieje, oprocz tych pokladow delikatnej zyczliwosci i dobrych zyczen, ktore widze w Twoim wpisie?

wujzboj napisał:
I starac sie nie czynic nic, co wydawaloby sie zle. Jesli zas sie juz cos takiego wydarzy, to nie dostawac z tego powodu histerii, lecz probowac w miare swoich mozliwosci jak najbardziej zniwelowac zle skutki swojego postepowania.


A co ze skutkami zaniechania dobra, egozimu, lenistwa? Kiedy te skutki niwelowac? Jestem bankrutem, nie ma mowy, zebym zdolal odpracowac, nawet to co odpracowac mozna --- zycia mi starczy, chocby od dzis nie grzeszyl i spal 5 godzin na dobe...

wujzboj napisał:
A jednym z tych skutkow jest nieustajaca pretensja do siebie samego.


To jest najmniejszy problem. Moge w Piekle spokojnie winic 1000 roznych osob za moja kleske i duzo lepiej mi z tego powodu nie bedzie...

"Bog jest wszechmocna miloscia." A ja jestem grzesznikiem odrzucajacym wszechmocna milosc. Czy to juz wszystko?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:40, 31 Gru 2005    Temat postu:

Poniewaz odbieglismy juz dosc daleko od tematu omawianego artykulu, to proponuje przeniesienie rozmowy w nowy watek, moze w dziale Katolicyzm? Jak bys go zatytulowal?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mikon




Dołączył: 15 Gru 2005
Posty: 359
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 15:12, 31 Gru 2005    Temat postu:

"Co to jest katolicka Dobra Nowina?"

Ale jestesmy ciagle w temacie Twojego artykulu. Dyskutujemy, czy Dobra Nowina, jaka mozna odczytac z Wed, jest taka jak ta, ktora Kosciol Katolicki odczytuje z Objawienia. Poniewaz nie jestem kompetenty, zeby to rozpatrywac abstrakcyjnie, a pociaga mnie to, jak Ty opowiadasz o Dobrej Nowinie (odczytanej z Wed?), wiec bylem ciekaw, czy Twoja Dobra Nowina bylaby w stanie dac mi nadzieje. Czy bylaby dla mnie dobra. Jesli nie, to jest istotnie rozna od katolickiej, bo ta daje mi szczescie i nadzieje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:01, 31 Gru 2005    Temat postu:

W takim razie mozemy kontynuowac tutaj. Chociaz musisz przeciez pamietac, ze mowa jest o Dobrej Nowinie, ktora ja odczytuje zarowno z Wed jak i z Ewangelii jak i z mojego sumienia. I to w kolejnosci zaczynajac od sumienia, bo przeciez to jest to, co z calej tej listy rozumiem najbardziej.

Kontynuujmy wiec tu pamietajac, ze jesli zwiazek z artykulem stanie sie zbyt abstrakcyjny, mozemy zawsze przeniesc te rozwazania w bardziej pasujace miejsce.

wuj napisał:
Wiadomo, ze najtrudniej przebaczyc sobie samemu...
mikon napisał:
Przebaczac? Komukolwiek? To On jest "wszechmocna miloscia", nie ja. Dlaczego i jak mialbym przebaczac? Dlatego, zeby sie Mu podlizac?

Dlatego, ze On juz ci przebaczyl. Jesli i inni ci przebaczyli (lub nie mozesz do nich dotrzec), to jedym problemem psychologicznym jaki pozostal, jest twoj brak przebaczenia sobie. Jesli postarales sie o takie zadoscuczynienie, jakie jest wykonalne i jesli podjales juz postanowienie, ze nie bedziesz wiecej powtarzal twojego bledu, wtedy jedyne istotne zlo biorace sie z twojego dawnego postepowania i ktoremu mozesz zaradzic tkwi w twoim stosunku do ciebie samego.

Co znaczy przebaczenie?

wuj napisał:
"Bog jest wszechmocna miloscia" znaczy rowniez to, ze Bog nie ma do ciebie pretensji o twoje grzechy (i nawet o twoja nienawisc do Niego).
mikon napisał:
A ja myslalem, ze Mu zalezy...
Milosc nie przejawia sie w fochach i pretensjach, lecz w staraniu, by kochana osoba doznala tego, co dla niej najlepsze. Jak spiewala Ordonka:

Jesli pokochasz tak czule jak ja,
Tak tkliwie, zarliwie, tak - wiesz,
Do ostatka, do szalu, do dna,
To zdradzaj mnie wtedy i grzesz!

Milosc ci wszystko wybaczy
Smutek zamieni ci w smiech
Milosc tak pieknie tlumaczy
Zdrade i klamstwo i grzech
CHocbys ja przeklal w rozpaczy
Ze jest okrutna i zla
Milosc ci wszystko wybaczy
Bo milosc, moj mily, to ja.


A to przeciez sa slowa tylko czlowieka...

mikon napisał:
jestem swiadom zlych motywacji nawet tego, co robie dobrze. I jestem swiadom ze to, czego nie zrobilem zle, nie zrobilem, bo mi sie nie udalo tak zle, jak chcialem.

Nie wierze, zeby ktos swiadomie (czyli nie w zaslepieniu szalu) planowal cos, co uwaza za zle. Ale to chyba rozmowa na konfesjonal... Albo przynajmniej na priv.

mikon napisał:
bym chyba wykorkowal na sam swoj widok.

Haslo: syn marnotrawny. Ojciec wiedzial, jaki on jest NAPRAWDE i nie przestal na niego czekac.

Pamietaj, ze Bog ciebie stworzyl. To twoj Ojciec.

wuj napisał:
to On ciebie stworzyl. I skoro jest wszechmocna miloscia, to nie stworzyl zadnego niedorobionego bubla, lecz kogos, kogo mogl postawic w takich warunkach, w jakich go postawil i ZAUFAC MU.
mikon napisał:
To jest wlasnie najgorsze

Skoro On ci zaufal i On sie nie myli, to sprawa jest prosta. choc wszystko poplatales, nie zawiodles Jego zaufania. Po prostu twoje zycie jest trudne, twoje zadanie nielatwe, wiele czyha na twojej drodze niebezpieczenstw i pulapek i wiadomo, ze wielu nie ominiesz. Bog nie mierzy swoich oczekiwan w liczbach bezwzglednych. On mierzy je wzgledem twoich mozliwosci. I dlatego moze ci zaufac. Wie, kim jestes i gdzie sie znajdzjesz. I nie myli sie, mikonie.

mikon napisał:
skoro juz zawiodlem

Tylko w twoim rozumieniu. Twoj krzyz nosisz nie sam, nosi go tez Jezus. Nie zapominaj o tym.

Po prostu staraj sie zawsze minimalizowac ilosc swoich bledow. Wapadaj w jak najmniejsza ilosc pulapek, tak mala, jak potrafisz. A jesli ci sie cos nie uda, to pamietaj, ze Bog jest z toba. I nie histeryzuj, ze Go zawiodles. Przepros - jesli umiesz - bo to zawsze lagodzi bol (a Jego boli) i nie zwiekszaj bolu (Jego i twojego) odrzucajac Jego reke.

Nie umiesz nie odrzucic? Widocznie wciaz musisz sie nauczyc...

wuj napisał:
Wystarczy wiec probowac dazyc do Boga taka droga, jaka sie umie.
mikon napisał:
Wystarczy do czego? Czyzbys jednak mial dla mnie jakas nadzieje, oprocz tych pokladow delikatnej zyczliwosci i dobrych zyczen, ktore widze w Twoim wpisie?

Wystarczy do tego, by znalezc sie na prostej drodze do zbawienia.

mikon napisał:
A co ze skutkami zaniechania dobra, egozimu, lenistwa?

Staraj sie je usunac na tyle, na ile jest to w twojej mocy. Jednym ze skutkow, ktorego usuniecie jest w twojej mocy, jest odrzucanie Bozej reki wyciagnietej do ciebie.

wuj napisał:
- i wie, rowniez to nie zawiedzie Jego zaufania.
mikon napisał:
To On w koncu ufa mi, czy komus innemu?

Tobie.

mikon napisał:
osoba odpowiedzialna to taka, ktora nie unika ryzyka, tylko je podejmuje w rozsadny sposob i pozwala innym podejmowac.

Osoba odpowiedzialna to taka, ktora nie dopuszcza do katastrofy, ktorej mozna uniknac.

mikon napisał:
"Bog jest wszechmocna miloscia." A ja jestem grzesznikiem odrzucajacym wszechmocna milosc. Czy to juz wszystko?

O reszcie wlasnie mowimy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mikon




Dołączył: 15 Gru 2005
Posty: 359
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 12:00, 04 Sty 2006    Temat postu:

wujzboj napisał:
W takim razie mozemy kontynuowac tutaj. Chociaz musisz przeciez pamietac, ze mowa jest o Dobrej Nowinie, ktora ja odczytuje zarowno z Wed jak i z Ewangelii jak i z mojego sumienia. I to w kolejnosci zaczynajac od sumienia, bo przeciez to jest to, co z calej tej listy rozumiem najbardziej.


Z sumienia i Wed, to ciagle jestesmy w temacie. Jesli postaralbys sie za wczesnie nie siegac do tego, co odczytales z Ewangeli, to tez bedzie OK, bo moment, w ktorym w koncu siegniesz do Ewangelii moze nam pokazac gdzie jest roznica. Ale jesli od razu dajesz synteze ze wszystkich trzech zrodel, to lepiej by sie przeniesc.

wujzboj napisał:
mikon napisał:
Przebaczac? Komukolwiek? To On jest "wszechmocna miloscia", nie ja. Dlaczego i jak mialbym przebaczac? Dlatego, zeby sie Mu podlizac?

Dlatego, ze On juz ci przebaczyl. Jesli i inni ci przebaczyli (lub nie mozesz do nich dotrzec), to jedym problemem psychologicznym jaki pozostal, jest twoj brak przebaczenia sobie.


Z tego co wiem, nie mam specjalnie powaznych problemow psychologicznych. Najpowazniejszym problemem wczorajszego mordercy wcale nie jest jego poczucie winy ani brak przebaczenia sobie. Nie wiem, czy do Ciebie dociera: ja naprawde jestem winny.

wujzboj napisał:
Jesli postarales sie o takie zadoscuczynienie, jakie jest wykonalne i jesli podjales juz postanowienie, ze nie bedziesz wiecej powtarzal twojego bledu, wtedy jedyne istotne zlo biorace sie z twojego dawnego postepowania i ktoremu mozesz zaradzic tkwi w twoim stosunku do ciebie samego.


Jak rozumiem, ta koniunkcja w ostadnim zdaniu jest wewnatrz konkluzji implikacji? Bo istotne zlo wynikajace z mojego postepowania jest wielorakie, ale ta jego czesc, na ktora moge cos poradzic jest rzeczywiscie niewielka. I rzeczywiscie cwiczeniami psychologicznymi jestem w stanie troche zlego wplywu mojego zla na mnie samego wyeliminowac. Np. leczyc objawy depresji wynikajacej ze slusznego poczucia winy (ktorego w zwiazku z tym nie nalezy leczyc!).

wujzboj napisał:
Co znaczy przebaczenie?


A ja wiem. W zyciu bym na tak dziwne pojecie sam nie wpadl. Skoro Bog jest wszechmocny, a mimo to sie nie msci, bo jest miloscia, to pewnie przebaczenie ma cos wspolnego z zaniechaniem zemsty. Pewnie jest to milosc do tego, ktory Ci zawinil. Zyczenie dobra temu, ktory Cie skrzywdzil. Czyli, Pan Bog mnie nadal kocha, mimo, ze zgrzeszylem. A ja nadal siebie nie kocham, z grzechem, czy bez. To znaczy, czasem siebie samego kocham, czasem nie, i na ogol kocham w chory sposob. Tak wiec przebaczenie sobie nie za bardzo dotyczy mojej osoby, bo nie za wiele warta jest ta milosc, ktora mialbym, mimo krzywdy, podrzymywac.

wujzboj napisał:
wuj napisał:
"Bog jest wszechmocna miloscia" znaczy rowniez to, ze Bog nie ma do ciebie pretensji o twoje grzechy (i nawet o twoja nienawisc do Niego).
mikon napisał:
A ja myslalem, ze Mu zalezy...
Milosc nie przejawia sie w fochach i pretensjach, lecz w staraniu, by kochana osoba doznala tego, co dla niej najlepsze.


Owszem, ale nie mialem na mysli fochow, tylko gniew. Tak jak malzonka ma obowiazek gniewac sie na meza, kiedy ten wykorzystuje seksualnie ich wlasne dziecko. Ma obowiazek. Nie fochow. Gniewu. Nie tlumaczenia:

Milosc tak pieknie tlumaczy
Zdrade i klamstwo i grzech


tylko gniewu. I najpierw gniewu i dzialania w obronie dziecka, a dopiero sporo potem przebaczenia. Jesli zacznie od przebaczenia, a zaniedba gniew (w czlowieku trudno na raz to zmiescic, szczegolnie w wirze wydarzen), to zdradzi dziecko.

Tak samo, zyczylbym sobie, zeby Bog gniewal sie na mnie, ze krzywdze samego siebie (powiedzimy, ze na tej krzywdzie sie w tym momencie skupie).

A wracajac do Ordonki: piekny tekst i prawdziwy, za wyjatkiem

Milosc tak pieknie tlumaczy
Zdrade i klamstwo i grzech


bo to jest odwrotnosc przebaczenia. To nie jest podrzymanie milosci mimo krzywdy, co pokazuje jej wielkosc, tylko zamiecenie krzywdy pod dywan, co ukrywa zarowno zlo krzywdy, jak i dobro milosci. Odbiera milosci dynamizm, zywotnosc, czyni ja mulista i tekturowa.

wujzboj napisał:
mikon napisał:
jestem swiadom zlych motywacji nawet tego, co robie dobrze. I jestem swiadom ze to, czego nie zrobilem zle, nie zrobilem, bo mi sie nie udalo tak zle, jak chcialem.

Nie wierze, zeby ktos swiadomie (czyli nie w zaslepieniu szalu) planowal cos, co uwaza za zle.


No to kogos takiego wlasnie spotkales. Nie dalej jak kilka dni temu swiadomie przez kilka godzin z przerwami planowalem i na biezaco realizowalem cos, co z pelna swiadomoscia caly ten czas uznawalem za zle (i teraz tez uznaje). Czy wedlug Twojej Dobrej Nowiny taka osoba jak ja ma szanse na zbawienie? Wedlug Disneyowskiej dobrej nowiny, na pewno nie. A co z Twoja?

wujzboj napisał:
Ale to chyba rozmowa na konfesjonal... Albo przynajmniej na priv.


Nie chce Ciebie, ani nikogo krepowac. Ty znasz lepiej swoje forum. Mozemy przestac.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:12, 04 Sty 2006    Temat postu:

Moze najpierw ustalmy cos, co jest dla mnie niejasne, mikonie.

Wydawalo mi sie, ze piszesz w swoim imieniu (stad uwaga o privie lub konfesjonale). Teraz odnosze wrazenie, ze wcielasz sie w wymyslona osobe. Chcialbym, zeby:

1. Zawsze bylo jasne, czy mowimy o realnym czy o wymyslonym przypadku;

2. Zawsze gdy tylko mozliwe, ograniczac sie do przypadkow realnych, czyli do twoich doswiadczen z toba i moich doswiadczen ze mna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mikon




Dołączył: 15 Gru 2005
Posty: 359
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 17:33, 04 Sty 2006    Temat postu:

wujzboj napisał:
Wydawalo mi sie, ze piszesz w swoim imieniu (stad uwaga o privie lub konfesjonale). Teraz odnosze wrazenie, ze wcielasz sie w wymyslona osobe.


Jedno i drugie. Referuje pewien ograniczony wycinek moich odczuc, nadziei, etc. Nie jestem to ja, bo ja mam wiele wymiarow, a tu przedstawiam tylko jeden. Konkretnie: w tym watku interpretuje swoje doswiadczenia, swoj obraz siebie, etc. na podstawie tych fragmentow Dobrej Nowiny, ktore mi po kolei prezentujesz. Poniewaz to sa rowniez fragmenty uznawanej przez mnie Dobrej Nowiny (a jak nie, to wyraznie protestuje), wiec to co przedstawiam jest czescia moich pogladow o mnie, Bogu, etc. Bez uzupelniajacych innych czesci, to co mowie wyglada absurdalnie i horrorowo, ale tez cos takiego probuje dowiesc: ze tak skromna Dobra Nowina nie potrafi rozjasnic horroru rzeczywistosci (inna sprawa, ze nie pozwala go tez w pelni dostrzec, wiec dla osob nią zyjacych to inaczej wyglada).

wujzboj napisał:
1. Zawsze bylo jasne, czy mowimy o realnym czy o wymyslonym przypadku;


Bede uwazal. Generalnie, mowie rzeczywiscie w pierwszej osobie, i co prawda troche syntetyzuje i metaforyzuje, ale wymyslone jest tylko to, ze mnie zacmilo i znam tylko fragment Dobrej Nowiny. Pod wszystkim innym sie podpisuje. To znaczy, gdyby Dobra Nowina miala tylko te skladniki, co do ktorych do tej pory sie dogadalismy, to rzeczywiscie tak i tylko tak interpretowalbym swoje polozenie, zyciorys, etc. Poniewaz Dobra Nowina jest bogatsza, wiec to co przedstawiam czasami jest wrecz zaniedbywalnym marginesem moich rzeczywistych odczuc i przekonan, co nie zmienia sprawy, ze nie jest to falszywe. I fajnie jest czasami wyjac cos z marginesu i sobie to wyraznie powiedziec i przypomniec dlaczego rzeczywiscie wolno to trzymac na marginesie.

wujzboj napisał:
2. Zawsze gdy tylko mozliwe, ograniczac sie do przypadkow realnych, czyli do twoich doswiadczen z toba i moich doswiadczen ze mna.


Tak wlasnie zaproponowalem w polowie watku, ze darujemy sobie abstrakcje, a za to chetnie bym uslyszal Twoja Dobra Nowine i sprobowalby zreinterpretowac moje doswiadczenie zyciowe wedlug niej, skonfrontowac ją i moje doswiadczenie, i zobaczyc, co wyniknie. Wiem, dziwna forma literacka. :) Z grubsza --- to jest forma literacka zwana ewangelizacją i Ty wystepujesz w roli ewangelizatora.

P.S. Tam ostatnio z malzonka i krzywdzonym dzieckiem to mi sie wplatala abstrakcja, ale to chyba bylo jasne?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:45, 04 Sty 2006    Temat postu:

Dobra, to traktuje to tak, jakby bylo o tobie i jakby nie bylo problemu z publicznym rozwazaniem szczegolow.

mikon napisał:
Z sumienia i Wed

Na dzis dzien nie jestem gotow wyciagac cytatow z Wed. Pod tym wzgledem zostaje mi tylko odniesc sie do faktu, ze moje dzisiejsze podejscie do Dobrej Nowiny ma swoje korzenie w mojej dawnej wycieczce filozoficzno-religijnej na Wschod i poparcie w moich okazyjnych kontaktach z ludzmi z tamtego kregu. Jesli to wystarczy (mnie wystarcza), to OK.

mikon napisał:
Najpowazniejszym problemem wczorajszego mordercy wcale nie jest jego poczucie winy ani brak przebaczenia sobie. Nie wiem, czy do Ciebie dociera: ja naprawde jestem winny.

Nie wiem, czy do ciebie dociera: nie ty jestes winny, lecz grzech, ktory cie obsiadl. Poszukaj siebie POD tym grzechem. Nie uwazaj za swoje tego, do czego cie grzech namowil. Nie identyfikuj sie z grzechem.

Pomyliles sie, wierzac grzechowi. Nie daj mu teraz korzystac z twojej pomylki. Staraj sie naprawic te skutki twojego blednego dzialania, ktore poprawic mozesz, i staraj sie wiecej nie grzeszyc. Reszte zostaw Bogu. Nie szarp sie z tym, co nie w twojej mocy - zostaw to Bogu. Zrzuc z siebie te wine, bo to grzech cie zwiodl, a Bog to rozumie. Zostaw to Bogu, nie rob z siebie tytana tam, gdzie jestes slaby jak mrowka.

wuj napisał:
Co znaczy przebaczenie?
mikon napisał:
W zyciu bym na tak dziwne pojecie sam nie wpadl.

Nie wierze. Potrafisz przebaczyc psu, ze jego wlos przyczepil sie do twoich spodni, prawda? I dziecku potrafisz przebaczyc, ze narysowalo domek troche krzywo. Wiec nie jest az tak zle.

mikon napisał:
pewnie przebaczenie ma cos wspolnego z zaniechaniem zemsty.

W przypadku Boga, jest to zaniechanie zemsty, ktorej ty sie spodziewasz a ktora Bogu nigdy nawet przez mysl nie przeszla.

mikon napisał:
A ja nadal siebie nie kocham, z grzechem, czy bez. To znaczy, czasem siebie samego kocham, czasem nie, i na ogol kocham w chory sposob.

Jesli zauwazasz chorobe to znaczy, ze masz dostateczne zdrowe oczy. Dostatecznie zdrowe sumienie. I wlasnie tam, w tym sumieniu dostrzegajacym twoja chorobe, szukaj siebie. Bo to, czego nie kochasz i co jest chore, to nie ty lecz twoj grzech. Poszukaj w sobie tego kawalka siebie, ktory buntuje sie przeciwko chorobie.

Ten kawalek to jestes wlasnie ty.

mikon napisał:
nie mialem na mysli fochow, tylko gniew. Tak jak malzonka ma obowiazek gniewac sie na meza, kiedy ten wykorzystuje seksualnie ich wlasne dziecko. Ma obowiazek. Nie fochow. Gniewu.

Gniew to zawsze objaw slabosci i strachu. Gniew bierze sie stad, ze czlowiek czuje sie bezradny w obliczu zagrozenia. Bog nigdy nie znajduje sie w takiej sytuacji, w ktorej grozilaby mu utrata kontroli. Wiec Bog sie nie gniewa.

[quote="mikon]A wracajac do Ordonki: piekny tekst i prawdziwy, za wyjatkiem

Milosc tak pieknie tlumaczy
Zdrade i klamstwo i grzech


bo to jest odwrotnosc przebaczenia. To nie jest podrzymanie milosci mimo krzywdy, co pokazuje jej wielkosc, tylko zamiecenie krzywdy pod dywan, co ukrywa zarowno zlo krzywdy, jak i dobro milosci. Odbiera milosci dynamizm, zywotnosc, czyni ja mulista i tekturowa.[/quote]
Nie. Nawet u czlowieka tak nie jest. Milosc nie zamiata krzywdy pod dywan; ona po prostu leczy krzywdy bez gniewu i bez nienawisci, cierpliwie budujac wzajemne zrozumienie i nie wymagajac wiecej, niz naprawde moze dostac.

mikon napisał:
Nie dalej jak kilka dni temu swiadomie przez kilka godzin z przerwami planowalem i na biezaco realizowalem cos, co z pelna swiadomoscia caly ten czas uznawalem za zle (i teraz tez uznaje). Czy wedlug Twojej Dobrej Nowiny taka osoba jak ja ma szanse na zbawienie? Wedlug Disneyowskiej dobrej nowiny, na pewno nie. A co z Twoja?

Wypadaloby to omowic w szczegolach, a nie ogolnikowo. Bo ogolniki maja maly przekroj czynny na trafienie w inne ogolniki...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Komentarze: Anty(k)wariat Wuja / Artykuły Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin