Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kłamliwi głosiciele Boga

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17418
Przeczytał: 111 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:55, 21 Sie 2020    Temat postu: Kłamliwi głosiciele Boga

Od jakiegoś czasu głęboko wierzę w to, że test jakiemu podlega człowieczeństwo z woli Boga ma o wiele głębsze poziomy, niż to się na pierwszy rzut oka wydaje. Naiwne religie z upodobaniem głoszą tezę, iż najważniejsze w kontekście wiary w Boga jest posłuszeństwo, właściwie to ślepe posłuszeństwo i lojalność autorytetom religijnym. To, że tak głoszą owe naiwne, a może częściowo powodowane złą wolą osoby w religiach, to jedno, tak ma być.

Człowiek prawdziwie przebudzony do wolności w Bogu powinien się sprawdzić również pod tym kątem - czy umie rozpoznać Boga poddany presji nauk fałszywych proroków?
Fałszywych proroków trzeba odrzucić. Tak mówi Biblia i pewnie niewielu w to wątpi. Problemem jednak jest KTO JEST FAŁSZYWYM, A KTO PRAWDZIWYM PROROKIEM?

Jest taka bajka o dziewczynie, która ma rozpoznać ukochanego spośród dziesięciu identycznych osób, zaczarowanych przez złego czarnoksiężnika. Tylko jedna z tych dziesięciu osób jest jej ukochanym, co niestety nie jest możliwe do stwierdzenia wizualnie,. Dziewczyna musi rozpoznać ukochanego inną metodą niż prostym testem wzrokowym - czyli jak?
Jak to w bajkach bywa. Dziewczyna ukochanego rozpoznaje. Rozpoznaje SERCEM.

Jestem głęboko przekonany, że Bóg oczekuje od swoich prawdziwych wyznawców, od tych którzy go ukochali i uznali NAPRAWDĘ SZCZERZE właśnie dość podobnego rozpoznania. Dał ludziom Bóg tyle religii, tylu proroków światopoglądowych, tylu głosicieli prawd mniej bądź bardziej nośnych. Wielu z nich głosi konieczność uwierzenia tylko im, uwierzenia pod groźbą wiecznych mąk w piekle, czy innej formy odrzucenia. Inni głoszą ukojenie w odrzuceniu Boga i odpowiedzialności za własne czyny. Kuszą: nie martw się, nic nie jest ważne, w końcu wszystko się skończy, bo życie, a nawet istnienie osoby (w tym Twoje) to jedna wielka blaga. I znękany wątpliwościami umysł także ideę może chętnie pochwycić, bo zyska spokój, ukojenie od bólu duszy.
Bóg skryty, Bóg zakamuflowany przez złych czaroksiężników tego świata, taki odległy, taki bezradny, bo nie pomagający na co dzień w kłopotach...
Odrzucić, że istnieje?
A może przeciwnie - uznać, że jest; ale jest na SPOSÓB CUDZY, jak najbardziej odległy od własnego osądu, od serca, od rozumu; może totalnie zaufać temu, co ma jakąś piękną szatę, wyniosłe spojrzenie i dostojną mowę?...
Na tym dostojeństwie, na zewnętrznych atrybutach, umysł by się zaczepił, pozbył tych dręczących wątpliwości i wierzył bez rozterek. Więc wielu tak wierzy - oddaje swoją duszę i rozum na wyłączne władanie tych, którzy wizualnie się świetnie prezentują, mają gładką mowę, ale też imponują władczością i charyzmą. Myślą sobie ich wyznawcy - skoro są tacy przekonywujący, to muszą znać prawdę, na pewno głoszą boga prawdziwego...
Choćby za chwilę ci charyzmatyczni zaczęli gadać bzdury, choćby się totalnie kompromitowali. Ale im bojaźliwi wyznawcy zaufali, bo sami nie chcieli obudzić swojego serca i umysłu, nie chcieli wierzyć sobą, w uczciwości wewnętrznej. Wszak można się pomylić...
Ale przecież w wyborze tego spośród ludzi, komu się tak bardzo zaufało, też można się pomylić...

A tu może Bóg czeka z nadzieją: a może jednak odkryjesz mnie CZYMŚ GŁĘBOKIM W SOBIE?
Może trzeba odkryć Boga tak samą najgłębiej skrywaną cząstką swojego serca i umysłu?
- Wszak tylko tak Boga odkrywając, będziesz w przyszłości mógł powiedzieć: to jest MÓJ BÓG, ja Go odkryłem w największej niepewności, odkryłem Go wbrew roszczeniom wielkich cwaniaków, odkryłem Go mimo braku pewności rozumu, odkryłem SAMYM SOBĄ!
Może trzeba niejako odkopać obraz Boga w sobie, ten obraz zasypany głupimi instynktami, lękami, manipulacjami wrogich, albo nawet tylko głupich ludzi? Może ta praca odkopywania Boga, do uwierzenia w niego ALE JUŻ W SZCZEROŚCI PRAWDY, jest właśnie tym najważniejszym, co powinniśmy ofiarować Bogu?... A może nie tylko Bogu, ale też i samemu sobie?...

Może właśnie takiego odkrycia Go Bóg od człowieka oczekuje?... :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17418
Przeczytał: 111 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 2:15, 18 Lis 2020    Temat postu: Re: Kłamliwi głosiciele Boga

Religia ciemności i ciemnoty
Część ludzi, choć zdaje się wyznawać religię Boga z prawdy, miłości i piękna
w istocie wierzy w religię przemocy, zakłamania i pogardy dla świadomości
Wierzą, że to co tak naprawdę się liczy, to twarda dyscyplina i trzymanie się schematów
Są przekonani, że wymuszanie na ludziach wypowiadania słów zgodnych z jakimś kanonem już jest wiarą i sensem religii
Zakazaliby najchętniej każdej szczerej myśli, zastępując taka myśl twardym przymusem
zamknęliby usta każdemu, kto chciałby pytać o trudne sprawy
zablokowaliby każdy rozwój, byle tylko chronić jakieś stare kanony
złości ich ludzka wolność
złości ich szczerość
uczciwość intelektualną biorą za bunt przeciw prawdzie
gdy mówią o przebaczeniu, to zawsze w sposób napuszony, zagmatwany, niezrozumiały
aby nikomu nie przyszło do głowy, że trzeba naprawdę przebaczać
Boga mają za tyrana, albo za sędziego, który ze wszystkiego najbardziej pragnie karać
cenią sobie walkę z wrogiem, a wrogów zawsze sobie znajdą

W rzeczywistości ci ludzie są nieszczęśliwi i złamani
złamani przez szatana, który tak silną roznieca w nich złość
tak potężne pragnienie odwetu i agresji za własne cierpienia i bóle
tak bardzo zazdroszczą w zawiści nieutulonej
i domagają się uznania od wszystkich w postaci niezasłużonej i bezwarunkowej
tak bardzo nieuporządkowane są ich emocje
że wygrywa zawsze ta złość
ta złość i ta chęć przelania jej na kogoś
niech on tez cierpi, skoro ja sobie ze sobą poradzić nie umiem...
skoro czuję, że taki słaby/słaba jestem...
skoro na przemian albo chcę się ostatecznie potępić, albo wywyższyć absolutnie, wszystkich rzucając pod stopy.

Z nieuporządkowanego bólu i gnuśności duchowej biorą się ci czciciele religii przemocy
a najtrudniej jest przyznać się im do błędu, uznać swoje słabości w prawdzie
więc muszą zawsze wystawiać tę upiększoną wersję siebie
więc muszą wciąż przed sobą kłamać
a żeby to były wiarygodne, to budują tez kolejne poziomy kłamstwa i iluzji w swoim otoczeniu
mając cichą nadzieję, że gdy kłamstw jest tak wiele, to nikt się nie połapie, jak bardzo kłamią, gdy wciąż chwalą siebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin