Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kłamstwo i przemoc zwykle grają w jednej drużynie

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 30657
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:20, 25 Paź 2022    Temat postu: Kłamstwo i przemoc zwykle grają w jednej drużynie

Z moich życiowych obserwacji wynika, że postawa kłamstwa i wywierania przemocy nie są od siebie niezależne, lecz silnie ze sobą korelują. I nie ma tu chyba niczego dziwnego w tym spostrzeżeniu. Daje się spójnie wytłumaczyć, stosując dość naturalne założenia dotyczące celowości typowych ludzkich intencji w zakresie rywalizacji, dominacji, osiągania przewag na polu społecznym.

Spróbuję tutaj przedstawić swoją diagnozę, dlaczego tak właśnie jest, że właśnie kłamstwo i przemoc zwykle grają w jednej drużynie.

Warto by zadać sobie pytanie: dlaczego pewnej części ludzi stosowanie przemocy jest mentalnie, emocjonalnie bliskie?
- Moją odpowiedzią tutaj byłoby: jest tak dlatego, że tendencja do przemocy ma swoje źródło w głębszym paradygmacie umysłu - potrzebie sprawczości. Tyle że owa potrzeba jest u przemocowców nie przepracowana, ona ma nieuporządkowaną, kapryśną i nieodpowiedzialną postać.
Przemoc jest szczególnym przypadkiem wypełnienia intencji działania skutecznie. Owa intencja sama w sobie jest ważna i cenna dla kształtowania się świadomości, osobowości. Wszyscy musimy jakoś ową cechę skuteczności sobie opracować, wdrożyć do jej stosowania. Oznacza to, że gdy pojawiają się jakieś przeszkody na drodze do celu, który sobie wytyczamy, to naturalne i słuszne jest pokonywanie owych przeszkód. Tak jest dobrze, tak właśnie ma być.
Jednak w pewnych warunkach, a konkretnie tam, gdzie dana osoba traktuje sprawczość powierzchownie i czysto instynktownie, nie patrząc na bardziej długofalowe skutki, sprawczość ewoluuje do postawy przemocy. Bo oto gdy przeszkodą jest wola drugiego człowieka, to pokonywanie owej przeszkody stanie się automatycznie działaniem przeciw tej woli. A działanie nie uwzględniające godności i prawa do wolności drugiej osoby, zaś wkraczające w życie owej osoby jest - z definicji - przemocą. Czyli przemocowiec do pewnego stopnia "chce dobrze", ale że pomija szersze aspekty sprawy i skupia się na tych prostych ścieżkach i własnym chciejstwie, to wychodzi na krzywdzenie innych.

Dalszym etapem rozwoju postawy przemocy jest wykształcenie się pewnego nawyku walki z innymi osobami. Incydentalnie okazana przemoc nieraz daje się jeszcze usprawiedliwić, czasem wręcz może ona być słuszna. Problem z przemocowcami jest jednak taki, że im postawa agresji wchodzi w krew.. I znowu mechanizm jest dość łatwy do prześledzenia, oparty jest o zamianę częściej wykazywanej postawy w nawyk, czyli w coś, co już bardziej bezwiednie zaczyna kształtować reakcje i zachowania. O ile może na początku jedna czy druga okazana agresja kandydata na przemocowca miała uzasadnienie, to po okazaniu jej po raz setny i sto pierwszy, zaczynają się kształtować pewne ścieżki odruchowe, emocje się dostosowują, reakcje wchodzą człowiekowi w krew, przez co zaczyna on przypominać przysłowiowego "psa Pawłowa" - już okazuje przemoc bezwiednie, bezrefleksyjnie.
Warto dodać, że postawa przemocy jest narzędziem ewolucyjnego schematu dominowania. Postawy dominacyjne dostajemy z naszymi genami, czyli także przemoc będzie wspierana przez biologiczny układ nagrody w mózgu. To wszystko razem powoduje, że postawa przemocy ma tendencję do utrwalania się.

Tu dochodzimy do punktu, w którym bezwiedny charakter postawy przemocy generuje nowy efekt - zakłamywanie rzeczywistości. Jeśli już dana osoba utrwaliła w sobie odruchowe łamanie "objawów buntu i nieposłuszeństwa jej woli" ze strony ludzi, z którymi przychodzi się jej kontaktować, zaś ludzie ci nieraz mają przecież słuszne argumenty za swoim stanowiskiem, to nasz przemocowiec (o ile jeszcze na start nie zakłamywał odczytów rzeczywistości) staje przed dylematem: jeśli przyznam moim oponentom rację, to przegram, nie osiągnę pożądanego stanu zdominowania ich... Oj, niedobrze!
Co wygra w tym układzie?
- Wierność uczciwym, bezstronnym rozpoznaniom - czyli w skrócie "wygra prawda" - czy może potrzeba postawienia na swoim, a z nią też okazania postawy dominacji?...
Doświadczenie pokazuje, że jednak zwykle, szczególnie u tych, którzy postawy agresywne przyjmują bezwiednie, a więc poza kontrolą swojego intelektu, wygrywa potrzeba dominowania, co objawia się automatycznie zafałszowywaniem rzeczywistości. Potrzeba dominacji generuje dalej coraz to dalej posunięte racjonalizacje, zakłamania, upieranie się przy tezach nie dlatego, że stoją za nimi argumenty merytoryczne, lecz dlatego, że w ten sposób zaspakajana jest potrzeba dominowania oponenta, sprzeciwiania się mu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 30657
Przeczytał: 71 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:56, 25 Paź 2022    Temat postu: Re: Kłamstwo i przemoc zwykle grają w jednej drużynie

Między kłamstwem i przemocą panuje forma szczególnej symbiozy.

Dzięki kłamstwu przemoc jest łatwiejsza i bardziej urozmaicona. Psychopaci, czyli osobowości znane ze skłonności do przemocy, niszczące ludzi, znani są jednocześnie z tego, że notorycznie kłamią. Kłamstwo jest znakiem rozpoznawczym psychopaty.

Dlaczego psychopata kłamie?
- Bo głównym paradygmatem tego typu zaburzenia osobowości jest absolutne pragnienie kontroli nad ludźmi z otoczenia. Gdyby psychopata musiał respektować reguły, które wyznacza prawdziwość, to miałby związane ręce. A "mając gdzieś" zasadę mówienia prawdy psychopata zyskuje nawet rodzaj przewagi w realizacji swojego celu (także przewagi nad nie psychopatycznymi konkurentami do wywierania wpływu na ludzi). Zatem psychopata dowolnie będzie się raz przymilał, a raz groził, raz obiecywał, a potem przyjmował groźną postawę, gdy próbuje się z obietnic rozliczać, albo wytyka mu inne sprawki. Psychopata uważa, ze jemu wolno wszystko, wszystko mu się należy, a on sam zobowiązań nie ma żadnych. I w ogóle to on jest przekonany, że w tej postawie taki cwany jest, to mu się należy, bo przecież "jest lepszy od innych".
Psychopata kłamiący notorycznie sprawnie manipuluje ludźmi - szczególnie tymi, którzy dają się manipulować, jako że NIE STAWIAJĄ GRANICY W POSTACI DOMAGANIA SIĘ PRAWDY. Ofiarą psychopatów będą zatem głównie ludzie, którzy wybaczają kłamstwo, bo najczęściej zostali zmanipulowani słodkimi obietnicami przemieszanymi z groźbami na tyle, że nie widzą, iż akurat z psychopatą sprawa jest beznadziejna, albo już zupełnie się poddali. Statystyki pokazują, że bardzo niewielu psychopatów się zmienia na lepsze. Niestety.
Psychopatyczna osobowość w modelowy sposób ilustruje to wzajemne wspomaganie się przemocy i kłamstwa.
Przemoc jest potrzebna wtedy, gdy ofiara się zbytnio buntuje. Wtedy groźbami psychopata "doprowadza ją do porządku", czyli stanu zależności od agresora. Z drugiej strony sama przemoc, gdyby tylko była eskalowana aż do maksymalnej wartości, kończyłaby się ostatecznym konfliktem, może nawet morderstwem. Psychopata w większości przypadków nie jest zainteresowany zabijaniem swojej ofiary, bo on wyżywa się dręczeniu jej, wyżywaniu się na niej. Tak więc jeśli dochodzi do sytuacji, w której eskalacja przemocy doprowadza do reakcji skrajnych u owej ofiary - np. histerycznego nieutulonego płaczu, krzyków, które zwabiają obce osoby, a być może policję, czy nawet "tylko" skrajnej depresji, w której ofiara zamyka się w sobie i w ogóle już na nic nie reaguje - psychopata traci w istocie swoją kontrolę i szanse na dręczenie. Wtedy psychopata musi swoją kontrolę sprawować inteligentniej niż tylko samą presją, już nie tylko kijem, lecz także marchewką. Więc będzie udawał dobrego, czasem wręcz skruszonego, przyniesie kwiaty, bądź inny prezent żonie - ofierze przemocy domowej, będzie przez jakiś czas przykładnym partnerem. Ale to już samo jest formą oszustwa, bo psychopata nie naprawia się trwale, on udaje. Jego "dobroć" też opiera się o fałszywe słowa, o instrumentalne traktowanie. Chodzi tu bowiem w większości przypadków tylko o to, aby ofiara się nie wymknęła spod kontroli.

Ale nawet nie będąc psychopatą, pozostają względnie normalnym człowiekiem, będziemy podlegać temu samemu schematowi - że kłamstwo i agresja wzajemnie się będą wspierać. Poczucie władzy, jakie bierze się udanych aktów agresji wobec ludzi, daje złudne przekonanie, że sprawuje się w pełni kontrolę nad rzeczywistością. U tyranów pozostających długo u władzy będzie to poczucie ewoluowało do przeświadczenia o "boskości", o tym, że nawet jeśli coś obiektywnie nie byłoby prawdą, to tyran mocą swojego chciejstwa może owo coś prawdziwym uczynić. Krótko mówiąc, pozostającym u władzy latami, często "odbija".
Jednak nie zawsze kłamstwo bierze się z charakteru przemocowego; czasem notoryczni kłamcy są - odwrotnie - osobami zastraszonymi i skrajnie wycofanymi, zaś kłamstwo jest ich reakcją obronną. Czasem też skłonność do kłamstwa bierze się z jakiejś postaci nieuporządkowania, wynikającej z chorobliwej postaci optymizmu (typ sensata, mitomana, chorobliwego fantasty, który wciąż zmyśla jakieś "legendy" dla otoczenia), czyli uznawania że wszystko się musi komuś udać, wszystko pójdzie dobrze. A jeśli pożyczona duża suma postawiona na wyścigach, okazuje się być stracona, to optymista będzie przed rodziną, czy wierzycielami kłamał, konstruował różne legendy, które mają uwiarygodnić tłumaczenia sprzeczne ze stanem rzeczywistym. Są więc kłamcy nieagresywni.
Bo znacznie silniejsza jest zależność w drugą stronę - od przemocy do kłamstwa. Praktycznie każdy przemocowy osobnik będzie kłamał, ale niekoniecznie każdy kłamca musi być przemocowy.
Przemoc w "najbardziej doskonałej organizacyjnie" postaci, czyli wojna, jest w ogóle ściśle powiązana ze sztuką kamuflażu, mylenia wywiadów - czyli kłamstwa ściśle zaplanowanego i przemyślanego. Przemoc na polu prawnym też jest ściśle powiązana z kłamaniem w sądzie.
Podsumowując byłoby tu takie wynikanie, że
z przemocy w niemal ścisły sposób rodzi się kłamstwo (jeśli są od tego wyjątki, to bardzo bardzo rzadkie)
z kolei z samym kłamstwem dalej związana jest
- albo przemoc
- albo słabość, zagubienie, niezorganizowanie wewnętrzne.
Czy logicznie nie mamy tu dwustronnego wynikania, nie ma równoważności.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin