Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rozpoznanie i Słowo

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16308
Przeczytał: 98 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:10, 27 Maj 2015    Temat postu: Rozpoznanie i Słowo

Moim życiowo filozoficznym konikiem, idee-fixem, czy czymś tam jeszcze podobnym jest poszukiwanie najbardziej podstawowej esencji istnienia, trwania. Coś, co będzie jeszcze bardziej ogólne, niż kartezjuszowskie cogito, ergo sum. Od lat wiec stawiam pytanie: co jest najbardziej podstawowa ideą esencją bytu w ogóle?
Jak na razie widzę tu dwie odpowiedzi:
- ROZPOZNANIE
i
- SŁOWO (w alegorycznym znaczeniu)
W najbardziej pierwotnym znaczeniu początkiem jakiegokolwiek bytu musi być ROZPOZNANIE - rozumiane dość szeroko, bo np. oddziaływania (cząstek) w fizyce można traktować jako formę rozpoznawania własności cząstki przez układ - układ fizyczne reaguje tak, że "stwierdzając-rozpoznając" istnienie ładunku elektrycznego i masy elektronu, zapewnia temu elektronowi orbital, na którym będzie on sobie bytował w atomie. Poza tym, cokolwiek umysł uznaje za istniejące, musi być najpierw jakoś rozpoznane (odnosi się to też do bytów pojęciowych, idealnych), bo bez rozpoznania umysł nie miałby świadomości danego obiektu. Np. prawo PItagorasa "istnieje", "jest prawdziwe", bo umysł rozpoznaje związane z nim składniki myśli. Byty nierozpoznane, nawet jeśli "istnieją" (choć nie wiadomo co w tym kontekście termin "istnienie" miałby znaczyć), to i tak są nieodróżnialne od nieistniejących, bo umysł w obu tych przypadkach jest tak samo od nich odseparowany.

W Biblii, na początku Ewangelii św. Jana jest z kolei sformułowanie "na początku było słowo". Oczywiście można w ogóle zlekceważyć to przesłanie (pewnie tak zrobi większość ateistów). Ale nawet nie przyjmując teizmu, nawet lekceważąc "poważny" sens Biblii, można jeszcze pobawić się myślowo w nadawanie jakichś dodatkowych, tajemnych znaczeń tekstom tej Księgi. Tak dla fanu, dla pobawienia się konceptami. Więc ja w tym duchu właśnie chcę rozwinąć motyw "słowa".
Czym od strony istoty, samej esencji znaczenia jest "słowo"?

Słowo w języku oznacza ogólnie po prostu PRZYPISANIE POJĘCIA DO JAKIEGOŚ ROZPOZNANIA. Mówiąc "pies" przypisujemy zapamiętane koncepty wiążące się z pewnych gatunkiem czworonogów do jakiegoś fenomenu, który się objawił - np. do biegnącego po trawniku dobermana.
Ogólnie więc słowo jest związane z pewnym AKTEM ŁĄCZĄCYM BIEŻĄCE ROZPOZNANE ZJAWISKO Z CZYMŚ ZAPISANYM W PAMIĘCI, jakby w "systemie informatycznym".
Słowo jest więc symbolem pewnego POWIELENIA świadomości wobec bieżącego stanu rozpoznania.

W tejże Biblii o słowie napisano "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Przez Nie wszystko się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało". To się myślowo układa w pewną całość, wg mnie całkiem sensowną.
Aby świat w ogóle istniał, niezbędne jest pewne powielanie się schematów, którymi są np. prawa fizyki, twarde zależności matematyki i logiki. Powielanie się tych podstawowych zasad tworzy materię, energię, a dalej ewolucję pierwocin życia. Samo życie to też powielanie się - w szczególności kodu DNA w kolejnych pokoleniach. Jednak aby w ogóle można było mówić o powielaniu się czegokolwiek, musi być to COŚ do powielania, musi zostać jakoś w systemie świata rozpoznany ten aspekt, który powieleniu będzie poddany - np. właściwość fizyczna cząstki, kod genetyczny budujący jakiś typ białka itp. Powielać można tylko coś konkretnego, jakieś ZNACZENIE, a nie wszystko jak leci.
Oczywiście nie będę się upierał, że symbolem tego koniecznie musi być termin "słowo". Pewnie dałoby się coś innego tu podstawić. Ale jednak "słowo" nie jest takie złe, więc póki nie ma nic lepszego, niech zostanie.

Ja to odczuwam tak, że SŁOWO i wiążące się z nim ROZPOZNANIE łączą się razem w jeden akt życia i trwania świata. Bo wszystko co jest i co będzie ogólnie polega na skonfrontowaniu się z sytuacją bieżącą, rozpoznaniu w niej czegoś i włączeniu tego czegoś w jakiś wcześniej znany schemat, który "pociągnie" dalej jestestwo w nowe instancje, nowe konfiguracje. Więc dobrym symbolem tego procesu jest właśnie "słowo" - czyli mechanizm łączenia istniejącego w umyśle schematu i gotowości do rozpoznania z bieżącym rozpoznaniem rzeczywistości.

To może teraz "kosmologicznie przetłumaczę" na moje pojęcia ogólne i sposób podejścia ów Biblijny fragment z ew. św. Jana.
Na początku systemu rzeczy pojawił się AKT ZAISTNIENIA I WYŁONIENIA polegający na wyróżnieniu pewnych schematów funkcjonowania rzeczywistości i zastosowaniu owych schematów do każdych następujących instancji rzeczywistości. Bez tego aktu nie jest możliwe nic, co umysł byłby w stanie uznać za "istniejące", co "się staje".
Wszystko co dalej możemy zaobserwować jest właśnie nieustannym powielaniem się schematu - wyłonienia z nicości - chaosu jakichś aspektów rozpoznaniu ich jako podlegających jakiemuś schematowi (prawu fizyki, prawu logicznemu) i zastosowaniu tego schematu. I dalej, i dalej ...
Może w nieskończoność...

Nawiedzone to?...
Może, trochę...
Ale ja tak trochę lubię :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22502
Przeczytał: 28 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:28, 27 Maj 2015    Temat postu:

Dlaczego: nawiedzone?

O ile zrozumiałem, to jest to po prostu słuszne :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16308
Przeczytał: 98 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:39, 03 Cze 2015    Temat postu:

wujzboj napisał:
Dlaczego: nawiedzone?

O ile zrozumiałem, to jest to po prostu słuszne :)

Cieszę się, że chociaż jedna osoba coś potrafiła dostrzec w tym co tam wyżej nasmarowałem. Ale i tak pewnie większość pomyślała - gość, zanim to napisał, pewnie się jakiegoś zioła napalił...
A coś pewnie jeszcze tu dopiszę. Ale nie dzisiaj.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:23, 04 Cze 2015    Temat postu:

Ale komplikujecie [znów]. "Na początku było Słowo, a Słowo Ciałem się stało" oznacza, że wpierw była sama informacja- a raczej dane swobodne, czyli świat wirtualny; potem- za sprawą Woli, czyli Boga- ta potencjalna energia się zmaterializowała.
Amen..czy tak jakoś.
:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16308
Przeczytał: 98 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:45, 05 Cze 2015    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

A coś pewnie jeszcze tu dopiszę.

Aby osoby, które wcześniej się nad tym nie zastanawiały, jakoś obznajomiły sobie koncepcję rozpoznania i jego związek z istnieniem, proponuję wyobrazić sobie następującą sytuację.
Oto załóżmy, że jesteśmy nowonarodzonym niemowlakiem, który patrzy się w wielki ekran. Na tym ekranie co chwila pojawiają się obrazy. Ale obrazy są idealnie chaotyczne - tzn. nie widać żadnych reguł łączących je ze sobą. Niemowlak widzi wszystkie je PO RAZ PIERWSZY. Jednocześnie każdy element każdego obrazu z osobna jest różny od poprzednich - pojawia się po raz pierwszy. Jeśli pojawiło się coś w rodzaju koła, to niemowlak i tak jeszcze nigdy koła w życiu nie widział, nigdy w jego pamięci postać koła nie utworzyła odniesienia. Za każdym razem niemowlak widzi COŚ, ale nie łączy tego z niczym innym, bo jego pamięć jest niejako w stanie permanentnego resetu. Obraz, obraz, obraz... - każdy tak samo inny, nierozpoznawalny, nie zapamiętywalny, nie skojarzony.

Nam taką sytuację trudno jest sobie wyobrazić, bo do wszystkiego co spotykamy mamy jakieś odniesienia. Zawsze coś jest do czegoś (wcześniejszego) podobne, jakoś tam się zazębia z tym co wcześniejsze w umyśle.
Nasz niemowlak tego nie ma. Dla niego wszystko jest nowe, wszystko jest tylko takim "coś", ale nie powiązanym, nie odnoszącym się do niczego.
Teraz wyobraźmy sobie PIERWOTNY CHAOS - czyli jakaś taką "informacyjną zupę", w której pojawiają się co prawda jakieś coś, ale nic ich nie rozpoznaje, nic nie zapewnia im odniesienia, a więc jakiejkolwiek TRWAŁOŚCI. Trwałość istnienia związane jest z powtarzalnością, a powtarzalność jest możliwa tylko wtedy, gdy coś pojawi się jakoś podobne do poprzedniego, odniesie się do tego co było. Rozpoznanie czegokolwiek przez cokolwiek (nawet przez głupi system informatyczny, najprostszy komputerek) wymaga pamięci, wymaga odniesienia. Dopiero gdy owo, najbardziej podstawowe, odniesienie zaistnieje, może dalej dziać się coś, co "istnieje".
Tu warto sobie jeszcze przejść jeszcze jedną ścieżkę myślową - związaną z pytaniem: co jest bardziej "istniejące" - chaos, czy (jednolita) pustka. W moim przekonaniu to pustka bardziej istnieje - bo jest powtarzalna, jest w jednym miejscu taka, jak w innym, można o niej zawsze powiedzieć "to ta pustka, tak w której nic nie ma, w której powtarza się brak czegokolwiek". W chaosie może być tez pustka (na moment), ale za chwilę będzie już coś innego, jakąś nie pustka, jakieś coś niezrozumiałego nowego, i nowego i jeszcze... Chaos bardziej "nie istnieje" bo żadna świadomość nie jest w stanie wyróżnić w nim niczego. W pustce wyróżnić coś się da.

Czy wyłanianie czegoś w chaosie jest "rzeczywiste"?
- To kolejne pytanie. Jeśli chaos jest "absolutnie chaotyczny", to być może ktoś patrzący na ten chaos stwarza ową regułę, owo podobieństwo, następstwo - gdy dokonuje owego przełomu, powołując istnienie. Być może tak. Być może tak jest, że istnienie generowane przez OBSERWATORA jest efektem wewnętrznym tegoż obserwatora, który po prostu filtruje sobie niepotrzebne mu elementy, a zostawia te, które mu jakoś pasują. Pasują do jego koncepcji, do tego kim jest on sam. Ale to nie ma wielkiego znaczenia, czy chaos dlatego zamienia się w istnienie, że jest filtrowany, czy dlatego, że sam z siebie to istnienie jakoś generuje. Bo w obu przypadkach efekt jest taki sam - nagle pojawia się trwałość, związana z tym, że jakieś rozpoznania układają się w pewien ciąg, że coś się powtarza (w jakimś sensie).
Świat bez obserwatora jest niewyobrażalny. Nie ma jako go umieścić w umyśle. Ale obserwator nie może być (myślowo) bierny - przynajmniej dopóki dotyka czegoś tak nieposkromionego, nie ogarnionego, jak chaos.

Człowiek ma wbudowany domyślny system rozpoznawania i filtrowania bodźców, dany przez ewolucję. Dlatego mój początkowy przykład z niemowlakiem jest niezbyt poprawny. Niemowlak prawdziwy rozpoznawałby coś dlatego, że rodzi się z wbudowanymi schematami (tak wykazały badania fizjologiczne, psychologiczne). Ale tutaj zastosowałem takiego niemowlaka trochę innego - nieprawdziwego. Ważne czy spełni on swoje zadanie - pokazania czym jest chaos i rozpoznanie.
- wykasowano -


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 11:14, 05 Cze 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22502
Przeczytał: 28 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:15, 05 Cze 2015    Temat postu:

Chaos zupełnie chaotyczny jest chyba jednak poznawczo równoważny idealnej pustce. Bo o ile nie znajduje on żadnego zaczepienia w istniejących strukturach poznawczych, o tyle jest po prostu niepostrzegalny.

Inny jest natomiast chaos polegający na nieuporządkowanym (przynajmniej z punktu widzenia poznającego podmiotu, np. tego niemowlaka) pojawianiu się elementów rezonujących z istniejącymi strukturami poznawczymi (tj. z pewnymi wzorcami). Tutaj pojawia się coś na kształt rezonansu parametrycznego: z czasem, układ poznawczy trenuje się w wydobywaniu z chaosu czegoś, co ma sens, bo jest do tych struktur dopasowane. Sam proces może zawierać w sobie sprzężenie zwrotne: rezonans parametryczny powoduje konstytuowanie się coraz to nowych i bardziej złożonych struktur poznawczych, na skutek czego chaos jest postrzegany jako coś coraz bardziej uporządkowanego, zrozumiałego, możliwego do kontrolowania. To jednak wymaga, aby na początku był jakiś punkt zaczepienia. Nawet jeśli tym punktem miałaby być możliwość wymuszenia przez "chaos" powstawania pierwotnych struktur poznawczych.

Weźmy na przykład model, w którym mamy ileś tam (skończoną lub nieskończoną ilość) "monad", z których każda może znajdować się w jednym z pewnej ilości (skończonej lub nieskończonej) stanów własnych. Jeśli znalezienie się monady Mj w stanie Sj(Mi) powoduje, że monady Yk przechodzą z prawdopodobieństwem Pik(j) do stanu Sj(Yk) analogicznego do stanu Sj(Mi), to początkowo chaotyczna kombinacja stanów wszystkich monad może ewoluować do stanu uporządkowanego. Sądzę, że na tej zasadzie dałoby się zbudować model opisujący powstawanie struktur poznawczych i równoległe powstawanie poznawalnego świata.


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Pią 13:25, 05 Cze 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 17:54, 05 Cze 2015    Temat postu:

I znowu kombinują, filozofy... Zamiast "płynąć" przez Kosmos w zgodzie z jaźnią, jak choćby buddowie nauczają. ;-P
Michałku Poszukujący: najbardziej podstawową esencją życia jest energia, a najbardziej podstawową ideą- wola. W tym kontekście masz rację, że Słowo niejako łączy te dwie rzeczy, bo słowo to informacja- a informacja, to "zmaterializowane" dane, posiadające już nośniki.
Natomiast nie rozpoznanie. Rozpoznawanie jest cechą świadomości, która jest zupełnie wtórna i występuje tylko w przypadku niektórych bytów. Rozróżnialność jest cechą informacji, a więc i materii- jako nośnika tej pierwszej- ale informacja "składa się" z danych oraz woli; tak więc wracamy do początku.
:)


Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Pią 18:05, 05 Cze 2015, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16308
Przeczytał: 98 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:47, 10 Sie 2016    Temat postu:

Na początek komentarz do pierwszego - wprowadzającego - postu tego wątku. Jakiś czas temu przeczytałem, że słowo "świadomość" pojawiło się w słowniku ludzkości dopiero w czasach względnie nowożytnych (bodaj XVII, albo XVIII wiek). Jan Ewangelista, gdy pisała "na początku było słowo" nie miał w swoim arsenale pojęć "świadomości". Być może dzisiaj pisany, ten fragment Biblii zabrzmiałby:
"Na początku była świadomość, a wszystko było świadomością i bogiem była świadomość. Bez niej nic się nie stało, a przez nią wszystko się stało, co się stało."
Bo to pojęcie świadomości pasuje dobrze do treści, którą zawiera Biblia w cytowanym fragmencie. Pasują też moje opisy dotyczące, dlaczego (wtedy) właśnie użyto "słowo".

wujzboj napisał:
Chaos zupełnie chaotyczny jest chyba jednak poznawczo równoważny idealnej pustce. Bo o ile nie znajduje on żadnego zaczepienia w istniejących strukturach poznawczych, o tyle jest po prostu niepostrzegalny.

Inny jest natomiast chaos polegający na nieuporządkowanym (przynajmniej z punktu widzenia poznającego podmiotu, np. tego niemowlaka) pojawianiu się elementów rezonujących z istniejącymi strukturami poznawczymi (tj. z pewnymi wzorcami). Tutaj pojawia się coś na kształt rezonansu parametrycznego: z czasem, układ poznawczy trenuje się w wydobywaniu z chaosu czegoś, co ma sens, bo jest do tych struktur dopasowane. Sam proces może zawierać w sobie sprzężenie zwrotne: rezonans parametryczny powoduje konstytuowanie się coraz to nowych i bardziej złożonych struktur poznawczych, na skutek czego chaos jest postrzegany jako coś coraz bardziej uporządkowanego, zrozumiałego, możliwego do kontrolowania. To jednak wymaga, aby na początku był jakiś punkt zaczepienia. Nawet jeśli tym punktem miałaby być możliwość wymuszenia przez "chaos" powstawania pierwotnych struktur poznawczych.

Też rozważałem ten wątek. Niewątpliwie dotykamy tu kwestii NATURY świadomości. Ta natura jest właśnie bardzo ważnym "graczem" w owej układance. Zagadkowym graczem.

wujzboj napisał:
Weźmy na przykład model, w którym mamy ileś tam (skończoną lub nieskończoną ilość) "monad", z których każda może znajdować się w jednym z pewnej ilości (skończonej lub nieskończonej) stanów własnych. Jeśli znalezienie się monady Mj w stanie Sj(Mi) powoduje, że monady Yk przechodzą z prawdopodobieństwem Pik(j) do stanu Sj(Yk) analogicznego do stanu Sj(Mi), to początkowo chaotyczna kombinacja stanów wszystkich monad może ewoluować do stanu uporządkowanego. Sądzę, że na tej zasadzie dałoby się zbudować model opisujący powstawanie struktur poznawczych i równoległe powstawanie poznawalnego świata.

Problem jest tutaj ze zdefiniowaniem samych stanów. Czym te stany właściwie są?
Ale sama metoda wydaje się być logicznym, rozsądnym podejściem.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 10:29, 08 Cze 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16308
Przeczytał: 98 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:16, 23 Maj 2020    Temat postu: Re: Rozpoznanie i Słowo

Michał Dyszyński napisał:
Moim życiowo filozoficznym konikiem, idee-fixem, czy czymś tam jeszcze podobnym jest poszukiwanie najbardziej podstawowej esencji istnienia, trwania. Coś, co będzie jeszcze bardziej ogólne, niż kartezjuszowskie cogito, ergo sum. Od lat wiec stawiam pytanie: co jest najbardziej podstawowa ideą esencją bytu w ogóle?
Jak na razie widzę tu dwie odpowiedzi:
- ROZPOZNANIE
i
- SŁOWO (w alegorycznym znaczeniu)
W najbardziej pierwotnym znaczeniu początkiem jakiegokolwiek bytu musi być ROZPOZNANIE - rozumiane dość szeroko, bo np. oddziaływania (cząstek) w fizyce można traktować jako formę rozpoznawania własności cząstki przez układ - układ fizyczne reaguje tak, że "stwierdzając-rozpoznając" istnienie ładunku elektrycznego i masy elektronu, zapewnia temu elektronowi orbital, na którym będzie on sobie bytował w atomie. Poza tym, cokolwiek umysł uznaje za istniejące, musi być najpierw jakoś rozpoznane (odnosi się to też do bytów pojęciowych, idealnych), bo bez rozpoznania umysł nie miałby świadomości danego obiektu. Np. prawo PItagorasa "istnieje", "jest prawdziwe", bo umysł rozpoznaje związane z nim składniki myśli. Byty nierozpoznane, nawet jeśli "istnieją" (choć nie wiadomo co w tym kontekście termin "istnienie" miałby znaczyć), to i tak są nieodróżnialne od nieistniejących, bo umysł w obu tych przypadkach jest tak samo od nich odseparowany.

W Biblii, na początku Ewangelii św. Jana jest z kolei sformułowanie "na początku było słowo". Oczywiście można w ogóle zlekceważyć to przesłanie (pewnie tak zrobi większość ateistów). Ale nawet nie przyjmując teizmu, nawet lekceważąc "poważny" sens Biblii, można jeszcze pobawić się myślowo w nadawanie jakichś dodatkowych, tajemnych znaczeń tekstom tej Księgi. Tak dla fanu, dla pobawienia się konceptami. Więc ja w tym duchu właśnie chcę rozwinąć motyw "słowa".
Czym od strony istoty, samej esencji znaczenia jest "słowo"?

Słowo w języku oznacza ogólnie po prostu PRZYPISANIE POJĘCIA DO JAKIEGOŚ ROZPOZNANIA. Mówiąc "pies" przypisujemy zapamiętane koncepty wiążące się z pewnych gatunkiem czworonogów do jakiegoś fenomenu, który się objawił - np. do biegnącego po trawniku dobermana.
Ogólnie więc słowo jest związane z pewnym AKTEM ŁĄCZĄCYM BIEŻĄCE ROZPOZNANE ZJAWISKO Z CZYMŚ ZAPISANYM W PAMIĘCI, jakby w "systemie informatycznym".
Słowo jest więc symbolem pewnego POWIELENIA świadomości wobec bieżącego stanu rozpoznania.

W tejże Biblii o słowie napisano "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Przez Nie wszystko się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało". To się myślowo układa w pewną całość, wg mnie całkiem sensowną.

Postanowiłem uzupełnić te rozważania w kontekście biblijnym. Oryginał grecki, tam gdzie tłumaczenie na polski, podaje frazę "słowo" zawiera LOGOS.
Okreslenie greckie "logos" posiada przynajmniej dwa znaczenia:
- właśnie słowo, tak jak je rozumiemy po polsku
- po polsku też LOGOS - czyli (trudny do opisania termin), który odnosi się do jakiegoś ogólnego systemu logiki, rozumienia rzeczy, porządku rzeczywistości.

Polskie tłumaczenie, zawierające tylko znaczenie "słowo" jest zatem uproszczeniem, zredukowaniem oryginału.

Warto by się zastanowić nad znaczeniem logos.
Wikipedia w haśle logos napisał:
Logos jest terminem oznaczającym wewnętrzną racjonalność i uporządkowanie czegoś: świata, duszy ludzkiej, wypowiedzi, argumentu.
...
[…] logos jako zasada prawdziwości – poprzez prawa myślenia, poznania i mówienia – jest przedmiotem właściwym logiki; logos jako zasada ontologiczna kosmosu jest przedmiotem fizyki (rozumianej w sensie pierwotnym, przedsokratycznym, jako nauka o physis); wreszcie logos jako zasada kierująca do celu, to znaczy jako zasada, która określa sens każdej rzeczy, a zatem także cel i powinności człowieka, jest przedmiotem etyki[1].


Nie chcę tu kopiować Wikipedii, więc zostawiam linka
[url]https://pl.wikipedia.org/wiki/Logos_(filozofia)[/url]

To wszystko nie oznacza, iż moje wcześniejsze rozważania są jakoś niesłuszne. Jednak chyba warto tego, co podaje Biblia ujrzeć w tym - szerszym - kontekście.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 10:45, 01 Cze 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin