Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sąd nad ludzkim życiem

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14908
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:01, 21 Lis 2019    Temat postu: Sąd nad ludzkim życiem

Religie swoje tezy w większości ogniskują na zagadnieniu osądu wyborów człowieka. Jego konsekwencją w chrześcijaństwie miałoby być zbawienie, bądź potępienie. W tym wątku spróbuję zastanowić się nad zagadnieniem sądu nad wyborami świadomości w sposób najpierw maksymalnie ogólny, a później jakoś dopasować to do koncepcji religijnych.

Zacznę bardzo.... niereligijnie, bo od koncepcji, którą się religiom najczęściej przeciwstawia - mechanizmów przetrwania w świecie, także w kontekście ewolucji. Ciekawą ścieżką myśli jest według mnie biologiczne uzasadnienie samej potrzeby oceny, osądu działań i wyborów świadomej istoty. Uważam, że jest to WAŻNE SPOJRZENIE NA SPRAWĘ. Ludzie wierzący religijnie jakby nie próbowali często zastanawiać się nad istotą ocen i sądów w ogóle, przechodząc od razu do moralności związanej ze swoją religią. Tymczasem rozpatrzenie tej sprawy ogólnie, w oderwaniu od autorytarnych nakazów, buduje bardzo pouczające, wyjaśniające tło zagadnienia osądu i oceny. Wnioski, które z takiej refleksji płyną są też uniwersalne - słuszne nie tylko dla konkretnej religii, ale dla dowolnego światopoglądu, także ateistycznego.

Walka o przetrwanie w złożonym środowisku przyrodniczym, przekonywająco tłumaczy, dlaczego świadomość powinna się sama oceniać, dlaczego ten dodatkowy mechanizm sprzężenia zwrotnego w układzie oceny świata - oceniający jest wręcz kluczowy dla przetrwania, dla zdobycia przewagi konkurencyjnej, osiągania sukcesów. Owo sprzężenie zwrotne powoduje, że działania są skuteczne.
Weźmy prosty przykład ręki sięgającej po owoc. Panowania nad ruchami uczymy się we wczesnej fazie życia, więc później uważamy tę zdolność sięgania po coś za naturalną i oczywistą. W rzeczywistości jednak tę zdolność zdobyliśmy w ramach uczenia się. Małe dziecko sięga po zabawkę, co jest w pewnym stopniu instynktowne, jednak poprawność owego sięgania już jest efektem uczenia się. Niemowlak porównuje to co widzi - własną rękę i zabawkę - a potem koryguje impulsami nerwowymi skurcze mięśni tak, by palce mogły się zamknąć na zabawce. Na początku nie będzie to idealne. Dopiero po iluś tam próbach niemowlak chwyci zabawkę.
Na tym przykładzie widać już, że OCENY MAJĄ SWOJĄ HIERARCHIĘ i strukturę. Jest ocena bezpośrednich sygnałów zmysłowych - np. widok zabawki, odczucie zabawki ręką, jest ocena tego w kontekście celu "udało się chwycić zabawkę", jest na koniec ocena całej tej czynności "jestem skuteczny, wykonałem to, co chciałem".
Ta ocena - CZY OSIĄGNĄŁEM CEL - jest osią myślenia i działania.
Wszystko co robimy, wszelka sprawczość, sprowadza się do owej oceny: cel osiągnięty, czy też nie?...

Opisywany przykład był prosty, skupiający się na celu bardzo elementarnym. W rzeczywistych sytuacjach hierarchia celów jest bardziej rozbudowana. Po "zaliczeniu sobie" celu "umiem chwytać przedmioty ręką", pojawiają się cele bardziej złożone - np. umiem chwycić gałąź, a potem się podciągnąć, albo umiem chwycić kamień, zamachnąć się, a potem wypuścić go tak, że poleci w żądanym kierunku itp. Wszystko to wykorzystuje mechanizm oceny tego, co widać, jak kolejne cele dają się realizować.

wyższym, ale w dłuższej perspektywie niezbędnym poziomem hierarchii oceniania, jest OCENA SAMEGO OCENIAJĄCEGO.
Do tego niezbędna jest dodatkowo nowa funkcjonalność - połączenia wielu aspektów myślenia i odczuwania w koncept JA.
Ja, to nic innego, tylko swego rodzaju "wspólny mianownik" dla celów: ja chwytam owoc, abym ja mógł go zjeść, abym ja zaspokoił głód.
Gdyby tego ja nie było, to nie byłoby głównego celu - zaspokojenie potrzeby organizmu posiłkiem. Cudzą ręką, wkładając coś do cudzych ust, nie najemy się. Najemy się dopiero wtedy, gdy połączymy w całość SWOJE ruchy, SWOJE usta, do których włożymy owoc, mając na myśli SWÓJ cel najedzenia się (wszak to MY jesteśmy głodni).
Tak to z celowości działania KONSTRUUJE SIĘ JEDNOCZEŚNIE:
- OCENNOŚĆ działania
- OBIEKT - JA, który działania inicjuje, tworzy dla nich cele i podlega ich skutkom.

Na tym tutaj na razie zakończę. Bo uważam, że zagadnienie oceny w kontekście ja - osoby chyba zostało zarysowane. Niech na razie owo zarysowanie zamknie się w obszarze tego konkretnego posta - zaliczam sobie ów cel: przedstawienie wstępu do biologicznych, behawioralnych podstaw mechanizmu oceny, będącej dalej podstawą do OSĄDÓW człowieka. Wynikają z tego zaawansowane wnioski. O nich będzie później.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14908
Przeczytał: 95 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:34, 01 Lut 2020    Temat postu: Re: Sąd nad ludzkim życiem

Wszelkie nasze decyzje i dalej działania wynikają z (o)sądu. Oceniamy świat i siebie - szczególnie SWOJE MOŻLIWOŚCI. Tak do końca jednak nie wiemy, co mogliśmy zrobić, a czego nie. Nie znamy swoich prawdziwych ograniczeń, nie znamy "gliny" z jakiej jesteśmy mentalnie ulepieni. Czyli, choć osądzać (siebie) musimy, bo inaczej nie dowiemy się o sobie nic, to ten osąd zawsze będzie obarczony błędem, ryzykiem nieprawidłowości.

Dlaczego musimy się osądzać?
Po to, ABY DZIAŁAĆ. Działanie świadome ma swój cel. Do sformułowania celu niezbędne jest jednak wcześniejsze ustalenie, czy w ogóle istnieje jakakolwiek szansa realizacji, albo czy cel ma sens (bo może np. już jest zrealizowany, albo nie służy nam do niczego). Każde działanie będzie bazowało na jakichś osądach siebie i świata. Przykładowo decydując się na określony kierunek studiów, będziemy starali się wyważyć to, czy mamy szansę te studia skończyć - w więc musimy jakoś osądzić swoje możliwości. Podobnie jest właściwie z każdym życiowym zadaniem. Dlatego osądzanie wszystkiego mamy we krwi. Ono staje się też ostatecznie pewnego rodzaju celem samym w sobie - jest przyczyną samopoznania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin