Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Walka umysłu z chciejstwem, ale tylko tym głupim

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16736
Przeczytał: 66 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:07, 14 Lip 2020    Temat postu: Walka umysłu z chciejstwem, ale tylko tym głupim

Termin "chciejstwo" na sfinii pojawiał się w różnych kontekstach - czasem pozytywnych, czasem negatywnych. W sensie pozytywnym pisał o chciejstwie chyba wuj (trochę też ja) - jako wskazanie, że ostatecznie wszystko co o tym świecie uważamy, każdy nasz pogląd zawiera aspekt naszej akceptacji, wolności wyboru, wiary w to, że wszystko to, co nasz pogląd miałoby uzasadnić, nie jest jakąś formą iluzji. W sensie negatywnym chciejstwo jest z kolei jakimś chorym woluntaryzmem osoby, która jest przekonana, że "wszystko jej wolno", czyli że nie będzie żadnych negatywnych konsekwencji uznawania rzeczy zupełnie dowolnie, że nie trzeba na nic, ani na nikogo się przy decyzjach życiowych oglądać, skoro "ja tak chcę".
Chcę się skupić na tym drugim - złym, głupim - chciejstwie.

Chciejstwo dowolnego uznawania rzeczy wielu zwiodło. Teoretycznie bowiem jest tak, że nikt mnie nie może zmusić do uznania czegoś, czego ja uznać nie mam ochoty. Nawet jeśli ktoś przystawi mi pistolet do skroni i wymusi na mnie deklarację, że się z nim w czymś zgadzam, to i tak zawsze mogę sobie powiedzieć, że zadeklarowałem to pod przymusem, a tak naprawdę wciąż uważam po swojemu. I tak "wychodzę na swoje". Tak czysto formalnie "wolno jest uznawać wszystko" - największą prawdę za największą bzdurę, a największą bzdurę za największą prawdę. Najbardziej godny szacunku czyn każdy sobie może określić po swojemu - np. jako "głupotę i zbrodnię", a odwrotnie największą niegodziwość może z kolei tytułować (i do pewnego stopnia w to wierzyć) jako "najlepszą decyzję, jaka zaistniałą w historii świata". Czy zatem na to złe chciejstwo tak absolutnie "nie ma siły"?...

Osobiście uważam, że i tak, i nie.
Zewnętrznej siły to może i nie ma, ale...
... co by człowiek nie zadecydował, a nawet jakby się zapierał przy swoim to STOSOWNE KONSEKWENCJE NASTĄPIĄ.
Podam prosty przykład - można oczywiście w zaparte twierdzić, że zepsute hamulce samochodowe "świetnie działają". Jednak jeśli komuś przyjdzie przejechać się takim samochodem, w którym tych hamulców rzeczywiście jest brak, to skutki tego mogą być opłakane. Można głosić swoją rację z uporem w dowolnej sprawie - np. można się uważać, że jest się wielkim chojrakiem, że każdemu może "obić mordę", ale gdy przyjdzie ktoś, kto sam czuje się odpowiednio mocny, to może przeciw nam wystąpić z twardym "sprawdzam!", a wtedy okaże się, czyja morda rzeczywiście zostanie obita.
Osobiście uważam, że jednym z głównych zadań, jakie stoi przed człowiekiem jego życiu, jest zrozumienie, ułożenie się z tendencją do chciejstwa, nie mającego pokrycia w przesłankach świata.

Takiego jawnego, twardego przeczenia faktom, takiego chciejstwa wyzywającego i totalnego, nie spotyka się często. Ale nagminne jest mniejsze chciejstwo, takie w trudniejszej do wyśledzenia formie. Bo skoro rzeczy jawią nam się najczęściej w niekompletnej postaci, to można chciejstwa wciskać jako "wiedzę", tam gdzie rzecz jest nieznana. Mnóstwo informacji o tym, co w życiu spotykamy, jest ukrytych. Nasz umysł może mieć tendencję do zastępowania braku wiedzy w jakiejś kwestii swoją, wygodną dla emocji, wersją rzeczy. Takie chciejstwo może posłodzić nam emocje - tu będziemy mieli korzyść. Ale jednocześnie to samo chciejstwo zaburzy nasz ogląd rzeczy - zakładając coś totalnie bez sprawdzenia, a tylko po linii pragnień, będziemy z dużym prawdopodobieństwem popełniali błędy, zaczniemy postrzegać rzeczywistość w nieprawidłowych proporcjach, błędnie oceniać fakty. To się w końcu na nas skrupi, bo decyzje oparte o fałszywe przesłanki (zakładając pewną minimalną racjonalność decydenta) będą raczej mniej skuteczne w osiąganiu celów, niż te dla których przesłanki będą bliższe prawdy. Po prostu sami sobie zaszkodzimy tym fałszowaniem rzeczywistości.
Dlatego ja stoję na stanowisku, że walka z głupim chciejstwem jest czymś niezwykle ważnym, niezbywalnym dla umysłu. To jest zadanie życia.
Oczywiście zasadne tutaj staje się tez pytanie: a po czym poznamy, czy nasze chciejstwo jest mądre, czy głupie?
- Na to chyba nie ma jednej odpowiedzi. Kompletowanie sobie reguł rozpoznawania dobrych i złych chciejstw jest kolejnym wyzwaniem, jakie stawia przed nami życie. Dlatego potrafi być ono takie ciekawe.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 21:08, 14 Lip 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16736
Przeczytał: 66 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:28, 14 Lip 2020    Temat postu: Re: Walka umysłu z chciejstwem, ale tylko tym głupim

Właściwie każde rozstrzygnięcie w nieoczywistej kwestii jest jakąś postacią walki racjonalności z chciejstwem kapryśnym i głupim. Cokolwiek nie przyjdzie nam rozsądzić, pierwszy odruch będzie pewnie taki:
- uznajmy to wedle najprostszych zasad, nie trzeba się będzie męczyć nad dylematami, rozstrzygnięcie dostanie się od razu.
Ktoś inny może ulec innemu chciejstwu - co by nie było, uznajmy, że ja tu jestem mądry, a wszyscy pozostali są głupi. Ja zaś powinienem zostać doceniony, wywyższony nad resztę.
Ale też niektórzy mogą mieć chciejstwa paradoksalne, np. skrajnie pesymistyczne np. - zdarzy się na pewno źle, zawsze zdarza się źle, więc przyjmę tu najgorszy możliwy wariant.
Możliwości jest wiele. Zwykle pierwsza myśl jest po tej linii najprostszych pragnień, albo uproszczeń rzeczywistości. Niektórzy rutynowo oceniają "obcy - na pewno wróg", inni "ależ tym ludziom głupoty w głowie, ja bym im powiedział jak się żyje, co należy robić, tylko ci głupole się mnie nie słuchają!".
Typów chciejstwa jest prawie tyle, ile ludzi. Rozmawiając przy różnych okazjach widać różnorodność uznawania rzeczy wedle zupełnie dziwacznych wzorców - np. skrajnie nastawionych narodowo, politycznie, feministycznie i mizoginicznie, skrajnie optymistycznie i skrajnie pesymistycznie. Dążenie do sprawdzenia sprawy, do racjonalności, niestety zdarza się niezbyt często.
Aby pokonać te narzucające się chciejstwa, niezbędna jest chyba forma buntu - przeciw sobie, ale i przeciw niewolnictwu względem prostych wzorców. Trzeba sobie postanowić: jednak poszukam też drugiego dna, spojrzę na szerszy kontekst sprawy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin