Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Definicje - nie definicje

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:47, 14 Cze 2015    Temat postu: Definicje - nie definicje

Gdy zastanawiamy się nad filozofią, którą w dużym stopniu można utożsamić z refleksją nad znaczeniem słów i pojęć, to zwykle prędzej czy później pojawia się pytanie o DEFINICJĘ słowa. Naiwni filozoficznie ludzie wyobrażają sobie przy tym, że przeczytanie jakiejś definicji z encyklopedii wyczerpuje wiedzę o tym, czym jest dane pojęcie.
Ludzie chcieliby uprościć sobie świat, a przy tym chcieliby jakoś wierzyć, że to co zawrą w swoich słowach jest "prawdą" w sensie uchwycenia całości tego, co w rozumieniu świata człowiek osiągnął. Ale to jest myślenie życzeniowe, to jest złudzenie. Nasze słowa, a precyzyjniej nasze pojęcia, nie są w stanie uchwycić złożoności rzeczy świata i umysłu. One tylko jakoś tam ukierunkowują myśl, nie dając jednak gwarancji dotarcia do spójnej treści.

Dlatego gdy myślimy o definicjach pojęć, to z góry trzeba założyć, że będą one cząstkowe, tymczasowe, niedoskonałe. Przy czym błąd rozumienia pojęcia jest jeszcze stosunkowo niewielki w odniesieniu do relatywnie prostych, bardziej technicznych spraw. Są pewne pojęcia szczególnie wielkie, szczególnie podstawowe - takie, których definicją nie sposób jest wyczerpać w żaden sposób. O tych wielkich pojęciach można jednak mówić w sposób opisowy, czasem jakby poetycki, czasem bardziej techniczny, ale i tak, jak by nie kombinować, to pełnej definicji nie da się dla nich słowami skonstruować.
W miarę dobrze udaje się stworzyć definicje pojęć, które są jakąś względnie prostą kombinacją tego, co oczywiste, jednakowe dla wszystkich ludzi. Dość dobrze działa to w matematyce. W fizyce definiujemy pewne wielkości, ale też nie zawsze później wiemy czym "tak do końca" jest to, czego definicję potrafimy wypisać.
Dobrym przykładem jest taka wielkość jak temperatura. Na początku wydawała się pojęciem względnie prostym - to takie coś, co daje się zmierzyć termometrem. Jednak wraz z rozwojem wiedzy sprawa zaczęła się komplikować - po pierwsze odkryto naturę zjawisk cieplnych, czyli ruch chaotyczny cząsteczek. Poźniej okazało się, że podobnie jak cząsteczki może zachowywać się wiele innych bytów fizycznych - np. promieniowanie, pole. Powstały wtedy interpretacje temperatury zupełnie "odjechane" patrząc względem pierwszych koncepcji. Mamy temperatury poniżej zera bezwzględnego (co odpowiadałoby w prostej interpretacji ruchowi cząsteczek wolniejszemu niż spoczynek...), mamy nawet temperaturę próżni - choć tam nie ma do czego przyłożyć termometru. Pewnie rozwój fizyki dopisze do tego pojęcia nowe rozdziały, czyniąc je jeszcze bardziej zakręconym.
Bo jak by się tak zastanowić, to precyzyjne zdefiniowanie czegoś możliwe jest wtedy, gdy owo pojęcie jest jakąś kombinacją innych pojęć - już dobrze zdefiniowanych. Ale tamte pojęcia też trzeba wcześniej zdefiniować. A trudno jest podać takie startowe pojęcie, które w 100% zrozumiałe, jednolicie dla wszystkich a do tego byłoby początkiem wszystkiego co da się pomyśleć. Nowe pojęcia są kombinacją starych pojęć, ale stare pojęcia są kombinacją jeszcze starszych, albo jakoś bardziej pierwotnych pojęć, a te kombinacją...
... no właśnie - czego?
- bezpośrednich doznań? - ale te są subiektywne, bezpośrednio nieprzekazywalne, więc możemy chyba tylko liczyć, że u innych ludzi są jakoś podobne, a więc że rzeczywiście wiemy o czym mówimy, gdy się porozumiewamy.

Wracając zaś do wielkich pojęć.
Takie wielkie pojęcia odnoszą się do wielkich ludzkich dążeń, aspektów życia i odczuwania. Takim wielkim pojęciem jest miłość, sprawiedliwość, prawda, szczęście, piękno. Możemy je sobie przybliżyć, ale do końca je uchwycić słowami się nie da.
Postanowiłem tutaj na swoim blogu zapisać niektóre z tych wielkich pojęć - takimi definicjami - nie definicjami, czyli dość luźnymi refleksjami czym właściwie owo pojęcie jest.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:38, 11 Lut 2016    Temat postu: Re: Definicje - nie definicje

Definicja czasu
Czasem określamy istnienie sensowego (spójnego rozumowo) przyporządkowania pewnych aktów rozpoznania aspektów rzeczywistości do elementów ciągu wzorcowego.

Zwykle owym ciągiem wzorcowym są jakieś "tyknięcia" zegara - czy to fizycznie istniejącego, czy tylko modelowo. Chodzi o umieszczenie rozpoznań gdzieś POMIĘDZY tyknięciami owego zegara. Mamy więc do czynienia z pewną nieokreślonością chwili pomiędzy dwiema najbliższymi wartościami.
Pytaniem dość zasadniczym jest kwestia "ziarnistości" - skwantowania czasu. W fizyce "czas Plancka", czyli wartość ok. 5,4 x 10 do -44 s uważany jest za najmniejszą długość czasu mającą sens fizyczny. Wielkość ta zależy od stałych uniwersalnych - stałej grawitacyjnej, prędkości światła, stałej Plancka.
Ja abstrahuję w swoich rozważaniach od czystej fizyki. NIe zastanawiam się teraz, na ile czas we wszechświecie jest jakoś synchronizowany. Można przecież mówić o jakimś abstrakcyjnym czasie procesu modelowego - np. jeśli tworzymy grę komputerową, albo film, to poszczególne klatki są naturalnym dla owego filmu czasem. I nie ma znaczenia, czy czasem zatrzymujemy ów film podczas odtwarzania - z punktu widzenia samego filmu czas i tak jest jednolity - nawet jeśli bieżące odtwarzanie go zatrzymuje.
Oczywiście można zadać pytanie, czy patrząc z jakiejś ponadwszechświatowej perspektywy czas wszechświata też nie zatrzymuje się, zwalnia, czy przyspiesza. To dla nas też nie ma wielkiego znaczenia, czy podczas pisania (czytanie przez kogoś) tego tekstu nie nastąpiły ze 3 zatrzymania biegu czasu wszechświata, a potem puszczenia tego czasu dalej.
Czas jest więc (w najprostszym ujęciu) po prostu umieszczeniem chwil jakichś zdarzeń pomiędzy określonymi tyknięciami zegara - może co sekundę, a może co pikosekundę.
Ale przecież w równaniach fizycznych czas (ściślej wg mojej definicji ów "ciąg wzorcowy") jest zmienną rzeczywistą... (albo urojoną na wykresach Minkowskiego)?...
Wiele równań fizycznych upraszcza rzeczywistość - np. równania mechaniki bryły sztywnej nie uwzględniają ziarnistości materii, czy nawet odształceń. Tak więc to uproszczenie zwykle nie przeszkadza, ... tzn. dopóki nie natrafimy na sytuację, w której przeszkadzać zacznie...

Czy czas może być zapętlony?
Jeśli taka idea przyda się przy rozwiązywaniu jakiegoś problemu, to czemużby nie?
Na pewno na zegarku wskazówkowym czas zapętlonym jest ewidentnie - bo mamy tutaj do czynienia z rachubą modulo 12 godzin.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 20:52, 11 Lut 2016, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:13, 05 Mar 2016    Temat postu: Re: Definicje - nie definicje

Definicja grzechu - wg MD

Grzech - to ZNIEWAŻENIE JESTESTWA

Właściwie można by powiedzieć, że najczęściej i przede wszystkim jest to po prostu ZNIEWAŻENIE WŁASNEGO JESTESTWA. Ale z racji na to, że nasze jestestwo przegląda się niejako w bytowaniu z innymi istotami, grzech znieważa nasze jestestwo łącznie z jestestwem innych osób. Odbywa się to poprzez ZAKŁÓCENIE RELACJI ZAUFANIA I PRAWDY WZGLĘDEM innych istot, czyli degraduje określoność owej relacji, czyni ja chaotyczną, nieużyteczną, wadliwą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3332
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:33, 05 Mar 2016    Temat postu:

Grzech - tkwienie w błędnym myśleniu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:39, 05 Mar 2016    Temat postu:

Andy72 napisał:
Grzech - tkwienie w błędnym myśleniu

Też. Ale oprócz grzechu "tkwienia" jest też grzech szukania, grzebania się w tym, co niszczące, a do tego kto wie, czy nie najważniejszą formą grzechu jest LENISTWO (choć to też faktycznie jakaś forma tkwienia). Tu pasuje pewna sentencja "kto nie idzie naprzód, ten się cofa". Bo ważnym grzechem jest nie iść naprzód ze swoim rozwojem duchowym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3332
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:54, 05 Mar 2016    Temat postu:

Trzeba uważać na błąd "deficjonizmu", który domaga się definicji każdego pojęcia, a gdy poda się definicję, znowu pyta o definicję tej definicji i tak w nieskończoność ;-)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:05, 05 Mar 2016    Temat postu:

Andy72 napisał:
Trzeba uważać na błąd "definicjonizmu", który domaga się definicji każdego pojęcia, a gdy poda się definicję, znowu pyta o definicję tej definicji i tak w nieskończoność ;-)


Masz rację. Warto przyjąć, że definicja nie jest czymś ostatecznym.
Ja traktuję definicję jako rodzaj kompromisu.

Z jednej strony mamy REALNE UŻYCIE słowa. Jeśli ludzie zaczynają masowo używać pewnych terminów w oderwaniu od pierwotnego znaczenia (wiele jest takich przykładów, bo języka ewoluuje), to zasadne staje się w pewnym momencie pytanie: czy dane słowo znaczy jeszcze to, co znaczyło 20 lat temu?...

Z drugiej strony mamy pewną SENSOWNOŚĆ, LOGIKĘ. Pewne ludzkie koncepcje okazują się błędne. I słowa, które te błędy opisywały prowadzą w chaos. Np. powiedzenie "pójść na koniec świata", używające określenia "koniec świata" nie ma sensu fizycznego, realnego, jako że ziemia jest kulą, czyli nie ma końca. Pozostaje znaczenie potoczne. Jest sporo słów w języku, które ludzie używają błędnie, jednostronnie, naiwnie - w tym sensie, że owe użycia sugerują sytuacje, zdarzenia, zastosowania które nie są realne, są ułudą, albo prowadzą w stronę destrukcyjną. Definiując słowo staramy się omijać owe błędy ludzkiego rozumowania.
Dlatego też wiele definicji jest wieloznacznych - z jednej strony jakoś starają się nawiązać do użycia, a z drugiej prostować błędy naiwnego pojmowania świata. To widać często w definicjach encyklopedycznych - nieraz człowiek po przeczytaniu określenia na temat jakiegoś słowa, dowiaduje się z pewnym zdziwieniem jak wiele przeoczył w kolokwialnym jego użyciu, w dotychczasowym, nie do końca przemyślanym rozumieniu.

Ale na pewno warto jest definicje traktować jako pewną wskazówkę gdzie kierować myśl w związku z użytym słowem, choć niekoniecznie jako ostateczną, pełną "mądrość" w zakresie rozumienia owego terminu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:13, 06 Sie 2018    Temat postu:

To napisała Ircia.
Ircia napisał:
...wiedza to wiara w coś co uważamy za pewne, czyli w praktyce wierzymy, że mamy podstawy aby tak sądzić i wierzymy że zostało to poprawnie zweryfikowane

Jak dla mnie - cudne. :brawo:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 15:11, 04 Gru 2018    Temat postu:

Wiedza obiektywna to zgodność z wzorcami założonymi myśli.
Miłość jest zgodnością i współodczuwaniem z szerszym kontekstem życia i rozwoju otaczających nas istot świadomych.

Wiedza nie na wiele się zda bez miłości, bo nawet znając miliony użytecznych wzorców oceny rzeczywistości, nawet mając wielką umiejętność przekształcania modeli i sformułowań logicznych, opisujących różne sytuacje i zagadnienia, nie będziemy mieli żadnej pewności, iż te przekształcenia i sformułowania czemukolwiek dla nas wartościowemu posłużą. Już dziś wiedzy na świecie jest tak wiele, jest ona tak na wyciągnięcie ręki, że ktoś na wiedzy zafiksowany mógłby dzień i noc kolekcjonować jej okruchy, dowiadywać się, dowiadywać, dowiadywać... Tylko po co? Jaki w tym cel, jeśli wiedzy nie wchłoniętej i tak zawsze będzie o wiele więcej, niż tej, którą udało się umysłem opanować, jeśli bycie taką "biblioteką myśli ludzkości" ostatecznie samo w sobie niczemu oczywistemu nie służy?...
Wiedza, jaką ma człowiek, zyskuje sens dopiero wtedy, gdy najpierw uznamy dla niej jakiś cel. Tym celem jest wywyższenie świadomości jako takiej - gdy świadomość jest na szczycie, gdy jest hołubiona, ogniskując na sobie działania, wtedy dopiero działanie w stylu "zdobywam wiedzę, bo dzięki temu ubogacam świadomość" staje się zasadne i sensowne. A wywyższenie świadomości w postaci mastertendencji, rozmytego pragnienia by świadomość trwała, rozwijała się w dobrostanie, to nic innego, tylko miłość.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:50, 04 Wrz 2019    Temat postu:

Wiedza to: sprawdzony i uzgodniony stan powiązań pomiędzy założonymi elementami rozumowania.
Owe elementy założone to:
- definicje
- konstrukcja modelu
- domyślna aplikacja modelu (ustalenie do czego się on stosuje).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:28, 25 Paź 2019    Temat postu:

Pustosłowie to używanie słów, którym nie jesteśmy w stanie nadać jako tako spójnej treści, prowadzącej do rozpoznawania czegoś w sposób jakoś tam jednoznaczny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16748
Przeczytał: 69 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 13:42, 23 Lut 2020    Temat postu:

Myślenie jest bardziej luźną grą założeń, a nie odwoływaniem się do absolutnych prawd.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin