Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Hipoteza celowej neutralności

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16736
Przeczytał: 66 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:19, 03 Cze 2016    Temat postu: Hipoteza celowej neutralności

Od paru lat noszę w sobie pewną myśl, którą tutaj chciałbym przedstawić. Myśl ta jest związana przede wszystkim z koncepcją teizmu, ale nie tylko z nią, bo odnosi się do ogólnych praw myślenia. Choć do teizmu wyjątkowo zgrabnie pasuje. :)

Hipoteza jest następująca: Ponieważ pewne aspekty myślenia, rozumienia, działania ujawniają się JEDYNIE W WARUNKACH KONFLIKTU, NIEPEWNOŚCI, BRAKU DANYCH, BRAKU PROCEDUR (modeli), to celowe w sensie poznawczym, dla rozwoju umysłu jest mnożenie owych sytuacji dla rozwoju funkcjonującej świadomości.

Brzmi to pewnie mętnie, pewnie zbyt ogólnie, więc przedstawię na przykładach.
Jak objawia się np. taka cecha jak uczciwość?
- czy wtedy, gdy jest oczywiste, jak należy postąpić, czy gdy występuje konflikt pomiędzy korzyścią dla kogoś, a etyką, którą ta osoba deklaruje?
Chyba oczywistym jest, że ktoś ma szanse dowieść swojej uczciwości tylko wtedy, gdy zostanie postawiony w sytuacji rozdźwięku - czyli np. oszustwo mu się opłaci, choć z drugiej strony mamy tu sprzeczność z zasadami uczciwości. Konflikt - sprzeczność niejako wyłania więc koncept uczciwość.
Dość podobnie jest w przypadku teizmu w ogóle. Wierzący zadają sobie pytanie: a dlaczego Bóg nie objawia się wszystkim w sposób permanentny. Przecież wtedy ludzie, widząc Jego potęgę, postępowali by właściwie, a więc nie byłoby zła na świecie. I wszystko by się naprawiło. Poza tym, jeśli tak ważna w religii jest wiara, to wszyscy - z automatu - by ją mieli, tzn. nie wątpiliby w Boga, którego istnienie byłoby niepodważalne. A jednak...
A jednak człowiek (wierzący) został postawiony w sytuacji zmagania się niejasnymi przesłankami na temat istnienia Boga, czy też tego, czego On właściwie od ludzi chce.
Hipoteza celowej neutralności głosi, że taka sytuacja jest PRAWEM, czyli TAK WŁAŚNIE MA BYĆ, że człowiek jest co rusz konfrontowany z niepewnością swoich ustaleń, sądów, przekonań.
Oczywiście tutaj walczący ateista szybko się uśmiechnie i powie coś w stylu: wygodna ta twoja hipoteza, skoro nie umiesz dowieść istnienia swojego Boga, to dorabiasz sobie do tej słabości prawo, że tak właśnie ma być. Ateista doda pewnie dalej: a nie widzisz, że w ten sposób oszukujesz? - (oszukujesz siebie, a może i innych...)

Od razu zastrzegam - odrzucam ten potencjalny atak ateizmu. Odrzucam go na kilka sposobów. Pierwszy powód mojego odrzucenia jest taki, że ja ogłaszam HIPOTEZĘ. Powtórzę hipotezę, a nie coś do wierzenia. Po prostu sobie rozważam. Może hipotezę będę musiał na koniec odrzucić. Ale rozważać ją chcę.
Drugi powód odrzucania owego potencjalnego ataku ateizmu jest taki, że w ogóle odrzucam te ataki opierające się o "psychologizowanie", czy może swoistą "emocjonalną ekonomię". Te zarzuty są niemal zawsze DOMNIEMANE, odwołujące się do myśli i uczuć, które może ktoś, ale może i nie ma. Tymczasem wielu domniemywaczy, którzy sugerują np. że teiści przyjmują istnienie Boga ze strachu przed śmiercią, po pewnym czasie traktuje ten argument jako swego rodzaju dowód (!) nieuczciwości, czy głupoty teistów. Samo domniemanie uzyskuje status faktu, koronnego nieraz argumentu. A to przecież wciąż jest tylko domniemanie. I nie wiadomo do jakiego teisty jest kierowane - może do takiego, który akurat pragnie śmierci, bo ma dość swojego jestestwa, zaś ofertę życia wiecznego przyjmuje, bo nie potrafi jej odrzucić... Tak też bywa.

Ale to była dygresja. Wracam do hipotezy celowej neutralności w kontekście wiary w Boga. Czy taka hipoteza ma tu jakiś sens, to znaczy czy oferuje nam jakieś korzyści w rodzaju udostępnienia jakichś WYJASNIEŃ, budowania rozumienia zależności?...
Według mnie właśnie to jest siłą mojej hipotezy, że ona wyjaśnia całkiem sporo - i to zarówna na gruncie religijnym, jak i na gruncie czystej analizy świadomości (już bez kontekstów wiary).

W myśl owej hipotezy człowiek jest wciąż PRÓBOWANY - tzn. wciąż doznaje coraz to nowych rozdźwięków pomiędzy tym co pragnie, co rozumie, a wymogami rzeczywistości, która się na niego zwala ze wszystkich stron. Po co mu to? - nie lepiej byłoby po prostu od początku wyjaśnić sprawę (a wtedy człowiek wybrałby to, co jest logiczne i sensowne)?
Ano gdyby wszystko na tym świecie było wyjaśnione, to mielibyśmy STAN IDEOWEJ ŚMIERCI WSZECHŚWIATA. To byłoby coś podobnego do stanu maksymalnej entropii - żadnego miejsca na rozwój, na indywidualność, na istnienie w sensie innym, niż statyczne trwanie jakiegoś supermechanizmu świata.
Tylko tam, gdzie nie ma jasności, pewności jest możliwość wyboru. Wybór z oczywistości, to nie wybór, tylko po prostu wzięcie tej jednej jedynej opcji - oczywistej - i zastosowanie jej. To jest bycie mechanizmem. A celem jest właśnie NIE BYCIE MECHANIZMEM. I tylko tak daje się ów cel osiągnąć, że stwarza się sytuacje niejasności, wyboru, nieokreśloności.

Hipoteza celowej neutralności jest w istocie WYBOREM PEWNEJ ONTOLOGII - ontologii NIESKOŃCZONEGO ROZWOJU; ewentualnie można ją nazwać "ontologią wolności". Ta ontologia tak sytuuje istnienie, naturę bytu, że ów byt KREUJE UNIKALNE MOMENTY PRZYROSTU INFORMACJI WE WSZECHŚWIECIE. Każdy wybór, każde przełamanie nieokreśloności - czegoś, czego wcześniej nie znano, co nie było określone - dodaje jakiś nowy bit do wszechświata. Tutaj prawo zachowania informacji byłoby więc nie spełnione. W tej koncepcji świadomość jest właśnie takim GENERATOREM NOWYCH BYTÓW INFORMACYJNYCH (stąd można by wyciągać koncepcję światów równoległych).
Ontologią przeciwną do tej mojej ontologii wolności byłaby ONTOLOGIA MECHANIZMU - w której żadne nowe byty informacyjne nie są we wszechświecie tworzone, a wszystko po prostu kręci się - zawsze TAK JAK MUSI, na jeden jedyny sposób.

Wracając do hipotezy celowej neutralności i ontologii wolności/nieskończonego rozwoju - ta ontologia niesie za sobą pewne konsekwencje. Jedną z nich jest PYTANIE O NOŚNIK. Co jest nośnikiem rzeczywistości?
W świecie mechanistycznym rolę nośnika pełni materia. Materia stabilizuje odniesienia pomiędzy obiektami. W świecie wolności jest trudniej, bo wciąż przybywają nowe bity informacji - co tę informację "trzyma"?
Tu warto dodać, że skoro bity przybywają, to może i mogą ubywać. Wybór bitu informacji, który miałby zniknąć też byłby objawem kreatywności we wszechświecie. Czy świadomość jest właśnie takim rezerwuarem informacyjnym? A może cała społeczność wszystkich świadomości niejako "utrzymuje" ten wszechświat w istnieniu?

Tak czy siak dążenie do neutralności, będącej postawieniem wyboru "na ostrzu noża", w sposób nieokreślony można uznać za PRAWO BYTU - tylko w ramach wyborów, w ramach wydobywania się z nieokreśloności powstawałoby istnienie - istnienie właśnie jako WYBÓR, a nie jako coś co stabilnie trwa bez zmiany.
A dlaczego stabilne trwanie miałoby być tu niewłaściwe?
- Bo idealna stabilność, to brak zmiany. A brak zmiany, to nieoddziaływanie, a nieoddziaływanie to zapadnięcie się w separację od reszty.
W moim rozumieniu świat statyczno - mechanistyczny (ten inny, niż świat wolności) powinien ZANIKAĆ. Zanika swoją REDUKCJĄ ODNIESIEŃ. Świat wyboru jest światem rozpoznawania odniesień. W odróżnieniu od niego świat statyczny NIE WYRÓŻNIA, czyli będąc zawsze taki sam, "zapada się informacyjnie" do punktu.

Dobra, na razie daję spokój...
Pewnie, jeśli jakiś Czytelnik dobrnął do tego miejsca, już zaczyna się zastanawiać nad tym, gdzie znaleźć telefon do psychiatry dla tego Dyszyńskiego. Zgadzam się - te myśli wyglądaj na "nieco" odjechane. I pewnie niewielu Czytelników w ogóle załapuje o co mi tu chodzi. Ale może przynajmniej pewne fragmenty nadadzą się komuś jako forma inspiracji do własnych koncepcji.
Ale może kiedyś temat rozwinę. Choć pewnie będzie to głównie tylko mój osobisty notatnik, bo chyba niewielu przetrwa te moje zakręcone wywody. Ale nikogo nie zmuszam przecież do ich czytania. :->
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16736
Przeczytał: 66 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 10:44, 09 Wrz 2020    Temat postu: Re: Hipoteza celowej neutralności

Michał Dyszyński napisał:
Od paru lat noszę w sobie pewną myśl, którą tutaj chciałbym przedstawić. Myśl ta jest związana przede wszystkim z koncepcją teizmu, ale nie tylko z nią, bo odnosi się do ogólnych praw myślenia. Choć do teizmu wyjątkowo zgrabnie pasuje. :)

Hipoteza jest następująca: Ponieważ pewne aspekty myślenia, rozumienia, działania ujawniają się JEDYNIE W WARUNKACH KONFLIKTU, NIEPEWNOŚCI, BRAKU DANYCH, BRAKU PROCEDUR (modeli), to celowe w sensie poznawczym, dla rozwoju umysłu jest mnożenie owych sytuacji dla rozwoju funkcjonującej świadomości.
...
Ale może kiedyś temat rozwinę. Choć pewnie będzie to głównie tylko mój osobisty notatnik, bo chyba niewielu przetrwa te moje zakręcone wywody. Ale nikogo nie zmuszam przecież do ich czytania. :->

Temat rozwijam teraz za pomocą nowej, uzupełniającej hipotezy.
Ta hipoteza mogłaby zostać określona jako
Hipoteza kreacji nowych bytów przez świadomość.
O ile hipoteza pierwsza, skupiała się na tym, że świadomość, doznająca niepewności i rozdźwięku - konfliktu pomiędzy swoimi celami, a doznaniami i odczuciami będzie się rozwijała, to druga hipoteza mówi o tym, co jest efektem tego rozwoju.
Nazwę tę hipotezę: hipotezą o kreacji bytów przez świadomość (w skrócie "hipoteza kreacji").
Treścią hipotezy kreacji jest nim pojawienie się nowych TRWAŁYCH bytów w układance rzeczywistości. Odpowiednio udoskonalona (!) świadomość byłaby zatem - z natury rzeczy, z tego, czym jest - KREATOREM istnień.
Istnienie trwałe będzie jednak możliwe dopiero wtedy, gdy kreacja, która dokonuje się za sprawą świadomości będzie NIESPRZECZNA. Nie może bowiem trwale istnieć nic, co jest wewnętrznie skonfliktowane w sposób nierozwiązywalny, takie coś anihiluje samo siebie, zapadając się w chaos. Świadomość jednak, dzięki temu, że jest ekspansywna, a także że jest w stanie konstruować symulacje, próbne ścieżki istnienia, może tak te ścieżki wytyczyć, aby domknęły się one w całość, która broni się przed zapadnięciem w nicość, przed rozpłynięciem. Nowy byt będzie jakoś wpisywał się w rzeczywistość, będąc z jednej strony z tą rzeczywistością sczepionym, powiązanym, a z drugiej DOKŁADAJĄC WŁASNĄ INDYWIDUALNOŚĆ i nową kreację.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16736
Przeczytał: 66 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:36, 09 Wrz 2020    Temat postu: Re: Hipoteza celowej neutralności

Obie te hipotezy w jakiś sposób ze sobą "współpracują".
Hipoteza celowej neutralności BUDUJE NAM PRZESTRZEŃ MENTALNĄ do aktywności umysłu. Konflikty, pytania, wątpliwości, symulacje tego, co się może zdarzyć, oceny, ale też błędy i porażki na drodze kształtowania się naszego rozumienia, tworzą rodzaj SIECI TESTOWYCH I UTRWALONYCH ZALEŻNOŚCI. Są tutaj też wszelkie wzorce rozumowania, jakie sobie potworzyliśmy.
Teraz powstaje pytanie, kiedy to wszystko ma szanse STWORZYĆ SAMODZIELNY BYT?
Czy to, co myślimy funkcjonuje wyłącznie w sieci powiązań w naszym umyśle?
Czy to co myślimy jest RZECZYWISTOŚCIĄ?
W końcu zaistnienie jakiejś myśli też jest swego rodzaju faktem, zdarzyło się, można to nawet potwierdzić jakimś opisem słownym. Jednak z natury samo proste pomyślenie czegoś jest nietrwałe, zapominamy o tym, rozpływa się to, degraduje. Dopiero gdy myśli połączą się w SYSTEM osiągną pewien minimalny poziom integracji, pojawią się w nich zamknięte cykle, konstruujące trwałość, czyli powrót do poprzednich stanów, powstanie szansa na to, że ukonstytuuje się jako tako samodzielny byt.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16736
Przeczytał: 66 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:48, 09 Wrz 2020    Temat postu: Re: Hipoteza celowej neutralności

Michał Dyszyński napisał:
Dopiero gdy myśli połączą się w SYSTEM osiągną pewien minimalny poziom integracji, pojawią się w nich zamknięte cykle, konstruujące trwałość, czyli powrót do poprzednich stanów, powstanie szansa na to, że ukonstytuuje się jako tako samodzielny byt.


O tych cyklach należałoby napisać coś więcej. Cykl jest niezbędny, aby jakieś aspekty zmieniającego się systemu, powtarzały się. Cykl powoduje, że system co jakiś czas NAWRACA (choćby częściowo, jakimś swoich aspektem) do poprzednich stanów. Dopiero dzięki pojawieniu się w systemie cykli, system ma szanse skonstruować dla stanów, jakich dotyczy ideę CZASU, który byłby jakoś mierzalny, który nie ekspandowałby w sposób niekontrolowany do nieskończoności.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin