Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kompulsywne rozważania swojego statusu społecznego

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 30731
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:52, 25 Gru 2022    Temat postu: Kompulsywne rozważania swojego statusu społecznego

Kiedyś, wiele lat temu postanowiłem sobie unikać zbytniego porównywania się z ludźmi, czy - obserwowanego u niektórych mi bliskich osób - kompulsywnego procesowania swojego statusu społecznego. Widziałem wielu takich ludzi - wiecznie zestresowanych tym, jak zostaną odebrani, co ktoś sobie o nich pomyślał albo pomyśli...
Sam u siebie też widzę nieraz takie objawy. Tyle że ja mam chyba w większym niż średnia stopniu cechę krytycyzmu wobec własnych postaw i zachowań. Dokonuję okresowych ocen (coś w pobliżu rachunków sumienia, ale znacznie szerzej rozumianego), zastanawiając się, na co nieraz bezproduktywnie marnuję moją życiową energię. Wtedy symulując obserwację siebie jakby z zewnątrz, próbując usuwać z ocenności instynktowne pragnienie akceptacji, połączone ze mimowolnym pragnieniem zwalaniem wszelkiej winy na innych, próbuję dociec:
- jak to ze mną w ogóle jest? (nie oceniając wartościująco, chodzi o samo stwierdzenie stanu faktycznego)
- czy uważam to za dla mnie korzystne, czy też nie? (też tu nie wartościując moralnie, tylko pod kątem czystej użyteczności)
- na koniec także dochodząc do oceny społecznej, etyczno - moralnej, czyli zajmując stanowisko, czy raczej to coś jest dobre, czy złe (mając też świadomość, że ostatecznej oceny nie mnie jest dokonać).
Takie oddzielenie oceny siebie od różnych instynktownych nacisków mentalnych, jestem w ogóle w stanie jakiejś dążącej ku obiektywizmowi, a nie procesowaniu swoich lęków, oceny dokonać. Ci, co nie umieją na żadnym z etapów swojej samoobserwacji zdystansować się od potrzeby akceptacji, zwyciężania, nie bycia frajerem, bycia uznanym za dobrą osobę, bycia uznanym członkiem społeczności itp. - tacy w ogóle nie będą w stanie ocenić się jako tako obiektywnie. Bo zamiast zadawać sobie pytanie "to jaki w końcu w ogóle jestem?", będą wciąż się wikłać w lękliwe: ojej! Może ktoś mnie nie lubi!... Straszne by było, gdyby się okazało, że jestem niżej w hierarchii społecznej! O niemożliwe! Ktoś może sobie pomyśleć o mnie to złe coś... Nie!!! Tego nie zniosę! Czyli teraz muszę uznać, iż na pewno rzeczy mają się tak, jak to jest mi potrzebne, aby moje lęki się nie zmaterializowały...

Sam za szczególnie cenne uważam co jakiś czas...
dać się trochę zgnoić! :shock:
Tak! Nawet zgnoić, znieważyć, potraktować niesprawiedliwie!
Ale... jednak NA MOICH WARUNKACH!
Na moich warunkach, czyli w obszarze, w którym co prawda czuję tę nieprzyjemność negatywnej oceny mnie, jednak mam też nad tym kontrolę, jak bardzo mnie to dotyka, trenuję swoją zdolność wytrzymywania krytyki. Tak zyskuję wolność od bycia odgórnie sterowanym lękami przed brakiem akceptacji społecznej. To mi oszczędza pewnej formy stresu, rozterek wewnętrznych. Co prawda stres i tak w jakiejś formie wróci, ale już przynajmniej nie z tego powodu. Już coś tam w sobie mam opanowane. :)


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 2:06, 26 Gru 2022, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 30731
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:18, 25 Gru 2022    Temat postu: Re: Kompulsywne procesowanie swojego statusu społecznego

Dlaczego uważam to odpięcie się od kompulsywnego rozważania czy jestem, czy nie jestem akceptowany społecznie za (bardzo) ważne?
Powodów zebrało się nieco - zauważyłem, że:
1. dając się wodzić tym rozważaniom za nos, stresuję się, cierpię, a jest to duża przykrość
2. próbuję instynktownie oszukiwać w swoich ocenach rzeczywistości, aby uzyskać w nich lepszy obraz siebie, co dalej nieraz ewoluuje do postawy osobistego zakłamania,
3. staję się od tego zależny od ludzi, a niektórzy z nich bezwzględnie to wykorzystują
4. stres i cierpienie wynikające z (choćby potencjalnego) uznania mnie za gorszego, niż bym chciał działa dodatkowo paraliżująco na myślenie w szerszym zakresie - odciąga moją uwagę od wielu innych ważnych do ustalenia spraw
5. mogę zachować praktycznie wszystkie korzyści związane z samym myśleniem o swojej pozycji społecznej, ale...
już w trybie osobistej wolności, bez przymusu. Wystarczy wdrożyć się mentalnie do tego, aby w ogóle o swoim statusie myśleć, jednak zachowując do tego pewien minimalny dystans, czynić to "w ochronnej atmosferze" braku wewnętrznego parcia na uzyskanie pozytywnej oceny. Uważam, że to się da. Czyli oczywiście będę wtedy uczestniczył w życiu społecznym, będę rozumiał więzi z innymi ludźmi, ale one już nie będą działały paraliżująco na moje funkcje intelektualne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin