Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Poczucie wolności, a bycie naprawdę wolnym

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16738
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 11:06, 26 Lip 2020    Temat postu: Poczucie wolności, a bycie naprawdę wolnym

Przed chwilą mnie oświeciło, że nasze NAJCZĘŚCIEJ SPOTYKANE, TYPOWE poczucie wolności, jest właściwie sprzeczne z posiadaniem prawdziwej wolności.
Kiedy CZUJEMY SIĘ wolni?
- Czujemy się wolni, gdy rzeczy składają się zgodnie z tym, co nam podrzucają pragnienia - np. mamy ochotę na ciastko, to dostajemy ciastko; chcemy pójść gdzieś tam, to nic nam nie zabrania tam pójść. Nie ma problemów w realizacji tego, co chcemy, droga jest "prosta, jak strzelił" od strony mentalnej, od strony odczuć. Ale w takim układzie nie pojawiają się alternatywy, wtedy jest jedna opcja - ta wyznaczona przez pragnienia, których przecież nie wyznaczyliśmy najczęściej sami, które wzięły się tak same znikąd. To nie my więc wybieramy, tylko chcenia wzięte bez przemyślenia, wybierają za nas.

Prawdziwa wolność, niestety, często BĘDZIE BOLAŁA.
Bo czym jest wolność prawdziwa?
- Prawdziwa wolność jest GRĄ WIELU PRZESŁANEK, TRUDEM POPRAWNEGO WYBORU.
W prawdziwej wolności nie ma prostego zaspokajania zachcianek, tylko często występowanie przeciw zachciankom w imię jakichś wyższych wartości, uświadomionego dobra. Prawdziwa wolność będzie polegała na ŻMUDNYM BUDOWANIU PRZESTRZENI ODNIESIEŃ, na przeciwstawieniu się banalnym rozstrzygnięciem, nieprzemyślanym impulsom.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 12:12, 05 Sie 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16738
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 12:29, 05 Sie 2020    Temat postu: Re: Poczucie wolności, a bycie naprawdę wolnym

Michał Dyszyński napisał:
Prawdziwa wolność, niestety, często BĘDZIE BOLAŁA.
Bo czym jest wolność prawdziwa?
- Prawdziwa wolność jest GRĄ WIELU PRZESŁANEK, TRUDEM POPRAWNEGO WYBORU.
W prawdziwej wolności nie ma prostego zaspokajania zachcianek, tylko często występowanie przeciw zachciankom w imię jakichś wyższych wartości, uświadomionego dobra. Prawdziwa wolność będzie polegała na ŻMUDNYM BUDOWANIU PRZESTRZENI ODNIESIEŃ, na przeciwstawieniu się banalnym rozstrzygnięciem, nieprzemyślanym impulsom.

Zastanawiam się nad pewnym pesymistycznym wydźwiękiem pogrubionej części zacytowanego posta. I stawiam sobie pytanie: czy na pewno ten ból musi być?
- Gdyby tak było, to by mi to nie pasowało, bo oznaczałoby to, że Bóg nie ma dla ludzkości przygotowanego raju. Wszak, zakładając że ostatecznie do Boga trafią właśnie wolni, udoskonaleni członkowie ludzkości, to musieliby oni wciąż doznawać - wspomnianego wyżej - bólu wolności.
Dlatego chyba muszę zmodyfikować swoje stanowisko w tym względzie. Ból wolności jest wg mnie zjawiskiem przejściowym, związanym z tym, że tu na ziemi przebijamy się mentalnie do wolności przez swoistą "skorupę" nieuporządkowanych pragnień, emocji. Ale tę skorupę w końcu - jak zakładam - uda się przebić, a wtedy wolność umysłu będzie już przede wszystkim radością. Czy czystą radością?...
- Trudno powiedzieć... :think:
Skłaniałbym się raczej ku tezie, że wolność trochę musi ocierać się o jakiś dyskomfort, musi niejako "zaglądać" także w zło. Ale czym innym jest zaglądanie, świadomość zła, którego jednak NIE DOPUSZCZAMY do swojego umysłu, a czym innym jest pozostawanie w tego zła władzy.
To jest właśnie powód, dla którego Bóg zesłał człowieka na Ziemię - człowiek musi poznać zło (dobro też, ale tutaj wskazuję na aspekt zła), aby potem móc wybierać, aby potem był istotą wolną, czyli świadomą konsekwencji swoich wyborów. Mając jednak w swoim umyśle tę świadomość, w jakiś sposób zło rozumiejąc, umysł będzie w stanie owo ZŁO TRZYMAĆ NA DYSTANS. Ważny w tym jest ASPEKT PODMIOTOWOŚCI - to człowiek sam będzie w stanie zło trzymać na dystans. Bo człowiek ma być podmiotem. To nie będzie tak, że Bóg - niczym rodzice wobec niesfornych dzieci - musiałby "chować niebezpieczne przedmioty, aspekty życia" przed człowiekiem, bo człowiek - jak to bezmyślne dziecko - wszystkiego by chciał próbować, próbować, nie znając konsekwencji. To jednak będzie tak, że człowiek sam będzie w stanie z jednej strony owych "naprawdę niebezpiecznych zabawek" nie dotykać, a tymi niebezpiecznymi trochę (jak np. nożem) będzie w stanie się posłużyć w sposób niedestrukcyjny.

Myślę, że ta analogia z dziećmi w kontekście tłumaczenia wolności całkiem mi się udała... :)
Można by ją pociągnąć dalej, bo wynikają z niej kolejne interesujące wnioski, związane z pytaniem: dlaczego jednak zło musimy poznać, aby być wolnym, a dalej aby móc osiągać WIĘKSZE DOBRO.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16738
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:57, 17 Wrz 2020    Temat postu: Re: Poczucie wolności, a bycie naprawdę wolnym

A tutaj mój mały esej w odpowiedzi Kruchemu04 - właściwie idealny w kontekście tego tematu
Michał Dyszyński napisał:
Kruchy04 napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Kruchy04 napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Kruchy04 napisał:
nigdy nie było żadnej wolności, więc nic nam nie zostało ograniczone.
Po prostu jesteś jaki jesteś

Ja - JESTEM JAKI JESTEM, czyli wolny. :)
Może nie jestem wolny w sposób absolutny, bo byłoby to pojmowanie wolności paradoksalne, czyli wiele rzeczy WYWIERA NA MNIE WPŁYW, ale pomiędzy tymi wpływami jak ostatecznie wybieram w sposób wolny.
Wciąż piszesz o wpływach, jakby one obowiązkowo musiały determinować, czyli domykać wszystkie opcje w ścieżkach dziania się. Ja uważam, że nie ma powodu przyjmować owego (nadmiarowego) założenia, że mamy do czynienia z pełnym domknięciem.


inaczej robilibyśmy rzeczy po prostu bez powodu, pojawiałby się one w naszej świadomości i już.
Czy to jest ta wolna wola?

Coś bliskiego wolnej woli tu zasygnalizowałeś. Dla tego co robimy w naszej wolności nie da się wskazać żadnego jednego, konkretnego powodu. Jest wiele wpływów, które wszystkie jakoś zostaną uwzględnione przy wypracowaniu decyzji. Być może nawet będzie nieskończenie wiele wpływów, albo wpływów o nieznanym mechanizmie splatania się z resztą wpływów. Może wypracowywanie decyzji jest niemodelowalne, co będzie oznaczało, że każda nazwa, każde wskazanie na coś, co miałoby być przyczyną będzie niekompletne, fałszujące obraz całości, bo skomplikowanie całego tego systemu wypracowującego decyzję jest klasy nieskończoność. Ostatecznie decyzja pojawi się w naszej głowie. Pojawi się w towarzystwie dodatkowych odczuć, które powstawały podczas jej opracowywania, pojawi się zmieniając osobę, przenosząc jej historię do nowego punktu. Wszystko to razem jest splecione, a więc nie ma tu statycznego ja, tylko jedno wielkie oddziaływanie wszystkiego ze wszystkim.


ale to żadna wolność, że Ci się coś nagle w głowie pojawia.

To już wolę determinizm, bo chociaż jest przewidywalny.

Ja, gdy rozważam za i przeciw jakiejś decyzji, nie czuję, aby się nagle wynik owych rozważań pojawiał. Nagle występuje jedynie przy reakcji - decyzji odruchowej, bezwiednej. Bezwiedność jest jedną z form reaktywności. Ale jedną z form, a nie czymś występującym zawsze.
Im bardziej jednak NAPRAWDĘ ROZWAŻAM, biorąc pod uwagę zdarzenia z przeszłości, symulacje przyszłości, wplatam w to nakazy moralne, własne wcześniejsze postanowienia, wiedzę zdobywaną na różnych etapach życia, tym bardziej sam proces rozumowania się rozwleka, a jednocześnie tym trudniej jest wskazać od czego właściwie końcowa decyzja będzie zależała. Gdy decyzja powstaje z niezliczonej ilości, nawarstwiających się przesłanek, scalonych indywidualnymi cechami decydującego, to nie sposób jest zasadnie powiedzieć, żę "wzięła się z okoliczności A", albo "wywołał ją artefakt B". W skrajnych przypadkach taka decyzja staje się spleciona niemal z całym życiem, dojrzewaniem świadomości, rozwikływaniem problemów życiowych, krętą ścieżką rozwoju świadomości decydującego. A jako teista - chrześcijanin dołożyłbym jeszcze do tej układanki natchnienie od Boga, osobistą modlitwę, czy inne mentalne formy wglądu w rzeczywistość ponadmaterialną.
Bezwolny jest zatem ten, kto działa odruchowo, kto niczego nie rozważa, nie myśli, nie stawia sobie zagadnień wartościowania naszych czynów i ich efektów przed oczy, próbując dociekać w nich sensu. Naszym celem jest narodzenie się z ducha, co ja w dużym stopniu wiążę z odrzuceniem tych postaci odruchowości, czy uległości zewnętrznym czynnikom, jakie spotykamy - genom, kulturowym naciskom, ogólnie temu co materialne. Jesteśmy bardziej wolni, jeśli WYBUDOWALIŚMY PRZESTRZEŃ WOLNOŚCI W SOBIE. Tą przestrzenią wolnosci jest nasz światopogląd, nasza ŚWIADOMOŚĆ tego, kim jesteśmy, na jakich zasadach funkcjonuje nasze jestestwo, gdy cele, jakie sobie stawiamy, nie są prostym pobraniem memów społecznych, lecz czymś głęboko przemyślanym, opartym o analizę siebie i najbardziej podstawowego rozumienia świata. Jesteśmy wolni, gdy cele naszego działania są zgodne z NAMI, a nie z tym, co nam narzucono. Ale owo "nami" trzeba w sobie jakoś skonstruować, bo nie jest nim prosta reaktywność, odziedziczona po zwierzęcej części naszej natury, ani nawet prosta podległość naciskom kulturowym.
Wolny jest ten, kto swoje decyzje potrafi przemielić głęboko wewnątrz świadomości, dokonując wielu prób synchronizacji tego, co jest przedmiotem decyzji, z tym co wybudował jako obraz ja w kontekście reszty rzeczywistości.
Jeszcze inaczej mówiąc, decyzje stają się wolne, gdy pozbywamy się przy tych cech:
- bezwiedności, odruchowości, a w konsekwencji zależności od tego co narzucone
- celowości nieprzemyślanej osobiście, celowości narzuconej, wmuszonej, wmanipulowanej
- skupienia na doraźnej warstwie rzeczy, na celach jednowymiarowych, nie biorących pod uwagę głębszych zależności, a w szczególności nie uwzględniających cech indywidualnych osoby.
- zależności od iluzji poznawczych i ewidentnie błędnych przekonań.

Ja powiedziałbym dzisiaj, że wolność woli polega nie tyle na tym, że występują jakieś incydenty decyzyjne, że to konkretna decyzja byłaby wolna, bądź nie, lecz na WYBUDOWANIU W SOBIE OBSZARU OSOBISTEJ WOLNOŚCI, do którego później odnoszą się nasze rozważania na temat tego, jak decydować w życiu.
Wolnym jest ten, kto stawia pytania, także wątpi, ale i te wątpliwości rozwiewa w oparciu o swój rozum. Bezwolnym jest ten, kto bezrefleksyjnie zgadza się na to, co mu wyprodukują jego geny, sytuacja, wychowanie, gdy nie nie jest w stanie do decyzji dołożyć czegoś naprawdę osobistego, czyli WYPRACOWANEGO SAMODZIELNIE.
Przestrzeń wolności powstaje nie w oparciu o to, co dostaliśmy na start, lecz o to, co samodzielnie wytworzyliśmy, czego nie było na początku, lecz my - naszym życiem, przemyśleniami, decyzjami - to stworzyliśmy. To jest NASZE, bo wyrosło ponad to, co zadane początkowo. Im bardziej owo coś, owa przestrzeń wolności jest spójna, niesprzeczna, dająca odpowiedzi, do których gotowi jesteśmy przyznać się zawsze (a nie zmieniając co chwilę zdanie), tym bardziej można mówić, iż owa przestrzeń rozumienia z zawartymi w niej odniesieniami - ów konstrukt odniesienia dla decyzji JEST BYTEM, jest CZYMŚ, ma cechę trwałości.
Czym innym jest odczucie wolności - które pojawia się, gdy dostajemy to, czego domagają się nasze chcenia, choć niekoniecznie owe chcenia same są w stanie wyrastać ponad incydentalność życia, a czym innym jest wolność woli, w sensie świadomościowym, o którym tutaj mówię. Ludzie mają poczucie, że są wolni, gdy im się rzeczy układają według ich schemacików w głowach, schemacików na końcu których jest cel, który - często całkiem bez kontroli ich świadomości - w głowach im powstał. Jednak to poczucie wolności jest często czymś odwrotnym od tej wolności prawdziwej, jest związane ze zniewoleniem. To trochę tak, jak alkoholik, który czuje się wolny, bo oto wreszcie może się napić wódy. Ma wtedy przekonanie o swojej wolności, bo realizuje chcenie, które w nim było. Jednak my, patrząc z zewnątrz, powiemy że alkoholik właśnie jest zniewolony, bo patrzymy nie na ten aspekt sprawy, iż chcenie alkoholika się zrealizowało, lecz na brak zdolności tego alkoholika do użycia na szerszą skalę ŚWIADOMOŚCI I ROZUMIENIA. Ten model - nałogu - jest według mnie bardzo fajny w kontekście rozważań nad wolnością ludzkich decyzji, a więc wolności woli.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin