Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Poszukiwanie wolności
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hushek
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 23 Lut 2011
Posty: 6780
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: umiłowany kraj
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:37, 16 Lis 2015    Temat postu: Re: Poszukiwanie wolności

balans napisał:
JanelleL. napisał:


Pozwolę sobie wrócić do początku tego tematu.....bowiem jakoś tak rozmowa zeszła w kierunku wiary, a było o poszukiwaniu wolności.


Ja również chciałbym powrócić do tematu wątku, aczkolwiek wiara w odkupieńczą Ofiarę Jezusa ma z tym ścisły związek.

Zapełnienie pustki o której powyżej pisałem, jest możliwe tylko poprzez uwierzenie w Syna Bożego Jezusa Chrystusa i postępowanie zgodnie z Jego nauczaniem. Ta prawdziwa wolność (zapełnienie pustki serca) jest uwolnieniem od grzechu. Czyli odwrócenie się od dawnego życia, a zwrócenie się w kierunku Boga. Jest to zwrot o 180 stopni, czyli nawrócenie, narodzenie się na nowo...
Dziwne,

Jakoś nie odczuwam żadnej pustki, mimo, że nie wierzę w Jezuska, ani w żadne inne mzimu.

Ty balans czegoś sie boisz, że tak desperacko i umówmy się - nieudolnie jednak - próbujesz przekonywać innych ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
balans




Dołączył: 20 Cze 2015
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pomorskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:12, 16 Lis 2015    Temat postu: Re: Poszukiwanie wolności

hushek napisał:
balans napisał:


Ja również chciałbym powrócić do tematu wątku, aczkolwiek wiara w odkupieńczą Ofiarę Jezusa ma z tym ścisły związek.

Zapełnienie pustki o której powyżej pisałem, jest możliwe tylko poprzez uwierzenie w Syna Bożego Jezusa Chrystusa i postępowanie zgodnie z Jego nauczaniem. Ta prawdziwa wolność (zapełnienie pustki serca) jest uwolnieniem od grzechu. Czyli odwrócenie się od dawnego życia, a zwrócenie się w kierunku Boga. Jest to zwrot o 180 stopni, czyli nawrócenie, narodzenie się na nowo...
Dziwne,

Jakoś nie odczuwam żadnej pustki, mimo, że nie wierzę w Jezuska, ani w żadne inne mzimu.

Ty balans czegoś sie boisz, że tak desperacko i umówmy się - nieudolnie jednak - próbujesz przekonywać innych ?


To zrozumiałe że dla osoby która neguje Boga jest to dziwne.

Pustka, pragnienie czegoś towarzyszy ZANIM uwierzy się w Jezusa. Kiedy człowiek uwierzy to jego wnętrze zostaje zapełnione, bo wtedy nawiązuje kontakt z Bogiem. Polecam taki stan każdemu...wówczas sprawy doczesne schodzą na drugi plan.

Na jakiej podstawie wysnuwasz wniosek że się boję i nieudolnie piszę o doświadczaniu Boga, skoro to zagadnienie jest Ci obce ?

W sumie to martwię się tym że na forach o tematyce religijnej, i w ogóle jest tylu ludzi nie uznających istnienia Stwórcy, Projektanta i Dawcy wszelkiego życia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hushek
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 23 Lut 2011
Posty: 6780
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: umiłowany kraj
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:25, 16 Lis 2015    Temat postu: Re: Poszukiwanie wolności

balans napisał:

To zrozumiałe że dla osoby która neguje Boga jest to dziwne.

Pustka, pragnienie czegoś towarzyszy ZANIM uwierzy się w Jezusa. Kiedy człowiek uwierzy to jego wnętrze zostaje zapełnione, bo wtedy nawiązuje kontakt z Bogiem. Polecam taki stan każdemu...wówczas sprawy doczesne schodzą na drugi plan.

Na jakiej podstawie wysnuwasz wniosek że się boję i nieudolnie piszę o doświadczaniu Boga, skoro to zagadnienie jest Ci obce ?

W sumie to martwię się tym że na forach o tematyce religijnej, i w ogóle jest tylu ludzi nie uznających istnienia Stwórcy, Projektanta i Dawcy wszelkiego życia.
A teraz odwróćmy wektory :wink:

To zrozumiałe, że dla kogoś kto wierzy w Boga coś jest dziwne, nawet to, że niewierzący nie odczuwa żadnej pustki...nie wierząc.

Na jakiej podstawie twierdzisz, że pustka towarzyszy tym co nie wierzą ?

Bo ja równie dobrze mogę stwierdzić - pustka towarzyszy tym co wierzą.

Słowo przeciwko słowu - tylko ja nie wypowiadam sie kategorycznie o wierzących - Ty o niewierzących natomiast wypowiadasz się nadzwyczaj "fachowo". Z czego to wynika ? Z zadufania, pychy (to podobno grzechy) czy jeszcze czegoś innego ?

Skąd wiesz, że doświadczenie wiary w Boga jest mi obce ? Bo niewiara w Boga Tobie jest obca - bez wątpliwości...

Balans,

Naprawdę - postaraj się jednak o bardziej przekonywujące argumenty. Tu jednak z reguły nie piszą i nie czytają takich argumentów przedszkolaki :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
balans




Dołączył: 20 Cze 2015
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pomorskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:06, 16 Lis 2015    Temat postu: Re: Poszukiwanie wolności

hushek napisał:
balans napisał:

To zrozumiałe że dla osoby która neguje Boga jest to dziwne.

Pustka, pragnienie czegoś towarzyszy ZANIM uwierzy się w Jezusa. Kiedy człowiek uwierzy to jego wnętrze zostaje zapełnione, bo wtedy nawiązuje kontakt z Bogiem. Polecam taki stan każdemu...wówczas sprawy doczesne schodzą na drugi plan.

Na jakiej podstawie wysnuwasz wniosek że się boję i nieudolnie piszę o doświadczaniu Boga, skoro to zagadnienie jest Ci obce ?

W sumie to martwię się tym że na forach o tematyce religijnej, i w ogóle jest tylu ludzi nie uznających istnienia Stwórcy, Projektanta i Dawcy wszelkiego życia.
A teraz odwróćmy wektory :wink:

To zrozumiałe, że dla kogoś kto wierzy w Boga coś jest dziwne, nawet to, że niewierzący nie odczuwa żadnej pustki...nie wierząc.

Na jakiej podstawie twierdzisz, że pustka towarzyszy tym co nie wierzą ?

Bo ja równie dobrze mogę stwierdzić - pustka towarzyszy tym co wierzą.

Słowo przeciwko słowu - tylko ja nie wypowiadam sie kategorycznie o wierzących - Ty o niewierzących natomiast wypowiadasz się nadzwyczaj "fachowo". Z czego to wynika ? Z zadufania, pychy (to podobno grzechy) czy jeszcze czegoś innego ?

Skąd wiesz, że doświadczenie wiary w Boga jest mi obce ? Bo niewiara w Boga Tobie jest obca - bez wątpliwości...

Balans,

Naprawdę - postaraj się jednak o bardziej przekonywujące argumenty. Tu jednak z reguły nie piszą i nie czytają takich argumentów przedszkolaki :wink:


Akurat jesteś w takiej fazie Swego życia że wszystko układa się pomyślnie, nie masz więc bodźca. bo człowiek postępuje w myśl porzekadła „jak trwoga to do Boga”.

O tej pustce wiem na podstawie świadectw ludzi którzy osiągnęli jakiś wymarzony cel, sądząc że teraz będą szczęśliwi i wolni. Lecz ich słowa wskazują że tak jednak się nie stało.

Moje mocne stanowisko jest wynikiem tego że doświadczam Bożej realności w codziennym życiu. Przecież przedstawiłeś się jako ateista. Pomijam powody dla których tak się stało, gdyż mogą być różne, np. rozczarowanie Bogiem...

Droga za Bogiem jest bardzo prosta, więc piszę i argumentuję używając prostych rzeczy. Nie lubię filozofować.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10140
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 4:52, 17 Lis 2015    Temat postu:

Kiedy nie wierzysz lecz wiesz, że niczego ci nie brakuje, wszystko należy do ciebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hushek
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 23 Lut 2011
Posty: 6780
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: umiłowany kraj
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 9:28, 17 Lis 2015    Temat postu: Re: Poszukiwanie wolności

balans napisał:
Akurat jesteś w takiej fazie Swego życia że wszystko układa się pomyślnie, nie masz więc bodźca. bo człowiek postępuje w myśl porzekadła „jak trwoga to do Boga”.

Akurat nie możesz wiedzieć, czy jestem w fazie życia, gdzie wszystko mi sie układa pomyslnie, czy wręcz przeciwnie - wszystko mi sie sypie. To tylko Twoje przypuszczenia. Tak, czy owak zapewniam Ciebie, że nawet jak byłem w najgorszych tarapatach nie przyszło mi do głowy, by zwracać sie do bytu, w którego nie wierzę - w myśl porzekadła. Więc to nietrafiony argument.
Cytat:
O tej pustce wiem na podstawie świadectw ludzi którzy osiągnęli jakiś wymarzony cel, sądząc że teraz będą szczęśliwi i wolni. Lecz ich słowa wskazują że tak jednak się nie stało.

Znam ludzi, którzy osiagnęli swój wymarzony cel, czy nawet cele i poczuli pustkę, a deklarują sie jako ludzie wierzący. I co Ty na to ? Osiąganie jakiegoś celu, czy poczucia wolności - ma nikły zwiazek z wiarą, czy niewiarą. Kolejny nietrafiony argument.
Cytat:
Moje mocne stanowisko jest wynikiem tego że doświadczam Bożej realności w codziennym życiu. Przecież przedstawiłeś się jako ateista. Pomijam powody dla których tak się stało, gdyż mogą być różne, np. rozczarowanie Bogiem...
Nie wnikam w to w jaki sposób doświadczasz tej boskiej obecności w swoim życiu. Ja natomiast jestem ateistą, bo takiej obeności w swoim zyciu nie doświadczam - w najmniejszym stopniu. A powody mojej niewiary ? Żadne tam rozczarowanie - przestalem wierzyć w byty nieistniejące jako dziecko, tak jak przestałem wierzyć w krasnoludki i inne bajki.
Cytat:
Droga za Bogiem jest bardzo prosta, więc piszę i argumentuję używając prostych rzeczy. Nie lubię filozofować.
Pewno jest prostsza - nie ma bowiem pola na różne wątpliwości - "oto tajemnica wiary" - załatwia Wam wszystko, nawet sprawy, które przeczą zdrowemu rozsądkowi. Ale czasami jednak warto nieco pofilozofować. Choćby po to, by argumentując nie używać za prostych rzeczy - prościutkich do zbicia nawet takiemu głąbowi jak ja...

Pozdrawiam :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
balans




Dołączył: 20 Cze 2015
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pomorskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:51, 17 Lis 2015    Temat postu: Re: Poszukiwanie wolności

hushek napisał:

Akurat nie możesz wiedzieć, czy jestem w fazie życia, gdzie wszystko mi sie układa pomyslnie, czy wręcz przeciwnie - wszystko mi sie sypie. To tylko Twoje przypuszczenia. Tak, czy owak zapewniam Ciebie, że nawet jak byłem w najgorszych tarapatach nie przyszło mi do głowy, by zwracać sie do bytu, w którego nie wierzę - w myśl porzekadła. Więc to nietrafiony argument.


Faktycznie mogę tylko przypuszczać, zapewne robię to według stereotypu myślowego. Myślę jednak że nie oddaliłem się zbytnio od stanu rzeczywistego. Ocena co jest wielkim problemem życiowym, jest bardzo subiektywne. Życie zweryfikuje to.

hushek napisał:
Znam ludzi, którzy osiagnęli swój wymarzony cel, czy nawet cele i poczuli pustkę, a deklarują sie jako ludzie wierzący. I co Ty na to ? Osiąganie jakiegoś celu, czy poczucia wolności - ma nikły zwiazek z wiarą, czy niewiarą. Kolejny nietrafiony argument.


Czy wiesz że w sferze wiary w Boga i bycia chrześcijaninem są falsyfikaty, na wzór fałszywych pieniędzy ?

hushek napisał:
Nie wnikam w to w jaki sposób doświadczasz tej boskiej obecności w swoim życiu. Ja natomiast jestem ateistą, bo takiej obeności w swoim zyciu nie doświadczam - w najmniejszym stopniu. A powody mojej niewiary ? Żadne tam rozczarowanie - przestalem wierzyć w byty nieistniejące jako dziecko, tak jak przestałem wierzyć w krasnoludki i inne bajki.


Natomiast ja zacząłem ufać Bogu w wieku nastoletnim, aczkolwiek w ludzkie historyjki też nie wierzę. Bo Biblii nie można przyrównać do żadnej z nich.
Tak jak już powyżej napisałem, nikt z nas nie zna swojej przyszłości tu na ziemi. Przyszłość sprawdzi kto na jakim buduje fundamencie...Gdyż ja buduję na Chrystusie i znam swoją przyszłość po tym życiu. A cokolwiek spotka mnie jeszcze w tym życiu, to mam świadomość że jestem w Jego dłoniach.
Czy Ty masz jakąś perspektywę jak przyjdzie zakończyć ziemską egzystencję ?

hushek napisał:
Cytat:
Droga za Bogiem jest bardzo prosta, więc piszę i argumentuję używając prostych rzeczy. Nie lubię filozofować.
Pewno jest prostsza - nie ma bowiem pola na różne wątpliwości - "oto tajemnica wiary" - załatwia Wam wszystko, nawet sprawy, które przeczą zdrowemu rozsądkowi. Ale czasami jednak warto nieco pofilozofować. Choćby po to, by argumentując nie używać za prostych rzeczy - prościutkich do zbicia nawet takiemu głąbowi jak ja...


Wszystko zależy z jakiego punktu patrzy się na wszelakie sprawy, w tym też na wiarę/zaufanie Bogu. Tak więc od tego zależy rozumienie czym jest zdrowy rozsądek. Dla mnie ludzie wykazujący wiarę Bożemu Słowu, właśnie ukazują swój rozsądek. Bo przecież wszystko co stworzył dotychczas człowiek, upadło i zawiodło. Natomiast zapisy biblijne okazały się rzetelne. Przykładowo narodzenie, Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, przepowiedziane w szczegółach tysiące lat wcześniej. Sprawdziło się w każdym detalu. Potwierdza do historia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hushek
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 23 Lut 2011
Posty: 6780
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: umiłowany kraj
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:01, 17 Lis 2015    Temat postu:

Na razie odniosę sie do dwóch rzeczy,
Cytat:
Tak jak już powyżej napisałem, nikt z nas nie zna swojej przyszłości tu na ziemi. Przyszłość sprawdzi kto na jakim buduje fundamencie...Gdyż ja buduję na Chrystusie i znam swoją przyszłość po tym życiu. A cokolwiek spotka mnie jeszcze w tym życiu, to mam świadomość że jestem w Jego dłoniach.
Czy Ty masz jakąś perspektywę jak przyjdzie zakończyć ziemską egzystencję ?
To prawda - nikt nie zna swojej przyszłości tu na ziemi - bez różnicy czy to są wierzacy, czy niewierzący. Nie znasz swojej przyszłości po życiu - Ty tylko wierzysz, że będziesz miała jakieś życie po życiu. Ale nie znasz tego napewno, bo to by było bluźnierstwo - wg Waszej wiary - przyszłość każdego zna chyba jedynie Najwyższy, czyż nie ? Może to być Niebo, może równie dobrze być Piekło - niezbadane są ponoć wyroki boskie, czyż nie ?

Czy ja mam jakąś perspektywę po śmierci ? Ależ oczywiście, że nie mam żadnej... jako ja - jednostka ludzka, żyjaca tu i teraz. Mnie już nie będzie, co najwyżej geny po mnie...

Cytat:
Natomiast zapisy biblijne okazały się rzetelne. Przykładowo narodzenie, Śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, przepowiedziane w szczegółach tysiące lat wcześniej. Sprawdziło się w każdym detalu. Potwierdza do historia.
Nie Szanowna, to nieprawda.

Zapisy o przyjściu mesjasza są wcześniejsze niż biblia starego i nowego testamentu lub też występują także w innych, nie-chrześcijańskich pismach religijnych. To podstawy religioznawstwa - nie ograniczającego się jedynie do studiowania źródeł judeo-chrześcijańskich.

Co potwierdza mianowicie historia - są jakieś twarde dowody, czy tylko wiara w te dowody, których jakoś nie ma ? Wg niektórych apokryfów Jezus miał żone i dzieci - dlaczego to nie jest twardy dowód ? Dlaczego rękopisy z Qumran nie są włączone do biblii ? Dlaczego wreszcie biblia katolicka, czy protestancka różni się w szczegółach od tej, która posługują się Świadkowie Jehowy ? Oni też uznawani są przecież za sektę chrzescijańską.

Polecam Tobie pozycje pt. "Historia Boga" - napisaną przez Karen Armstrong. Nie jest to praca pisana z pozycji ateistycznych, ani nawet zbytnio antyreligijnych. Stara sie ona jednak pokazać historię różnych bytów wyższych, w różnych cywilizacjach monoteistycznych i politeistycznych na przestrzeni wieków - przed i po narodzinach Chrystusa...


Ostatnio zmieniony przez hushek dnia Wto 19:02, 17 Lis 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4105
Przeczytał: 9 tematów


PostWysłany: Wto 19:18, 17 Lis 2015    Temat postu:

hushek napisał:
Mnie już nie będzie, co najwyżej geny po mnie...


:mrgreen: ... może jeszcze memy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
balans




Dołączył: 20 Cze 2015
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pomorskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:22, 17 Lis 2015    Temat postu:

hushek napisał:
To prawda - nikt nie zna swojej przyszłości tu na ziemi - bez różnicy czy to są wierzacy, czy niewierzący. Nie znasz swojej przyszłości po życiu - Ty tylko wierzysz, że będziesz miała jakieś życie po życiu. Ale nie znasz tego napewno, bo to by było bluźnierstwo - wg Waszej wiary - przyszłość każdego zna chyba jedynie Najwyższy, czyż nie ? Może to być Niebo, może równie dobrze być Piekło - niezbadane są ponoć wyroki boskie, czyż nie ?

Czy ja mam jakąś perspektywę po śmierci ? Ależ oczywiście, że nie mam żadnej... jako ja - jednostka ludzka, żyjaca tu i teraz. Mnie już nie będzie, co najwyżej geny po mnie...



Z tym że ta wiara jest pewnością. Cała Biblia jest tą prawdą przesiąknięta, tym że wierni Bogu mogą liczyć na nagrodę w postaci bycia domownikami Boga. Tak naprawdę to jest celem prawdziwych chrześcijan.
To co piszesz o bluźnierstwie dotyczy tylko chrześcijańskiej religii dominującej na globie. Ja zaś jestem tzw. bratem odłączonym, protestantem. Mamy odmienne zdanie w tej kwestii, gdyż w Biblii jest wyraźnie powiedziane że człowiek w swoim duchu może być zbawiony już teraz.

No to jesteś w smutnej sytuacji z powodu tego że żyjesz bez nadziei. Mówiąc potocznie i trochę brzydko - „beznadziejne życie”. Ale możesz to zmienić, akurat o tym decyduje człowiek. Nie chciałbyś mieć tę nadzieję ? Co stracisz jeśli będziesz ją mieć ?

hushek napisał:
Nie Szanowna, to nieprawda.

Zapisy o przyjściu mesjasza są wcześniejsze niż biblia starego i nowego testamentu lub też występują także w innych, nie-chrześcijańskich pismach religijnych. To podstawy religioznawstwa - nie ograniczającego się jedynie do studiowania źródeł judeo-chrześcijańskich.

Co potwierdza mianowicie historia - są jakieś twarde dowody, czy tylko wiara w te dowody, których jakoś nie ma ? Wg niektórych apokryfów Jezus miał żone i dzieci - dlaczego to nie jest twardy dowód ? Dlaczego rękopisy z Qumran nie są włączone do biblii ? Dlaczego wreszcie biblia katolicka, czy protestancka różni się w szczegółach od tej, która posługują się Świadkowie Jehowy ? Oni też uznawani są przecież za sektę chrzescijańską.

Polecam Tobie pozycje pt. "Historia Boga" - napisaną przez Karen Armstrong. Nie jest to praca pisana z pozycji ateistycznych, ani nawet zbytnio antyreligijnych. Stara sie ona jednak pokazać historię różnych bytów wyższych, w różnych cywilizacjach monoteistycznych i politeistycznych na przestrzeni wieków - przed i po narodzinach Chrystusa...

Co za niedorzeczności piszesz że rzekomo są zapisy o narodzeniu Jezusa gdzieś wcześniej poza Starym Testamentem, gdzie ?

Przecież rękopisy z Qumran są zgodne z aktualną Biblią...A w tym poniższym linku (film do czytania) masz badania archeologiczne które stanowią dowód że fakty opisane w Biblii są prawdziwe, np. rzeź niemowląt z inicjatywy króla Heroda, spis ludności, Artemida Efeska, takie postacie jak : Kwiryniusz, Oktawian, Galion.


https://www.youtube.com/watch?t=53&v=hVt0zzzR2d4

*jestem mężczyzną !
:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hushek
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 23 Lut 2011
Posty: 6780
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: umiłowany kraj
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:04, 17 Lis 2015    Temat postu:

balans napisał:
(...)
*jestem mężczyzną !
:)
A to przepraszam, nieuważnie czytałem... :(

Co do reszty postu - odniosę się jutro - bardziej od ewentualnego zbawienia interesuje mnie jednak w tej chwili mecz Polska-Czechy :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hushek
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 23 Lut 2011
Posty: 6780
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: umiłowany kraj
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:09, 18 Lis 2015    Temat postu:

Dzień Dobry :)

No to jedziemy...
Cytat:
Z tym że ta wiara jest pewnością. Cała Biblia jest tą prawdą przesiąknięta, tym że wierni Bogu mogą liczyć na nagrodę w postaci bycia domownikami Boga. Tak naprawdę to jest celem prawdziwych chrześcijan.
To co piszesz o bluźnierstwie dotyczy tylko chrześcijańskiej religii dominującej na globie. Ja zaś jestem tzw. bratem odłączonym, protestantem. Mamy odmienne zdanie w tej kwestii, gdyż w Biblii jest wyraźnie powiedziane że człowiek w swoim duchu może być zbawiony już teraz.
Pewnością czego ? To tylko wiara, nie pewność. Piszesz, że cała Biblia jest przesiąknięta prawdą. Naprawdę mam zacytować pewne fragmenty tej książki z którymi nie dasz sobie rady ? Tylko powiedz....mogę zacytować dużo.

Wśród protestantów nie ma pojęcia bluźnierstwa ? To ciekawe - Luter by się pewno zdziwił, a już napewno w grobie przewrócił.

To, że jesteś protestantem - to nawet lepiej - łatwiej mi bowiem zbić argumenty.

Bo widzisz jest tak - protestanci to = schizmatycy, ostępcy od "prawdziwej" wiary, heretycy nawet. Nic w tym nie widzę zdożnego - przed Wami było setki sekt-heretyckich, po Was jest ich tysiące.

Nie dziwi więc Ciebie, że Wy - chrześcijanie róznych obrządków uznajecie jednego Boga, a czcicie Go w inny, czasami zupełnie się wykluczjący sposób ? Mało tego - czcząc tego samego Boga wyrzynaliście się za pomocą ognia i oręża. To Wam nakazuje Wasza biblia ?

Dziwna to wiara... :think:

Cytat:
No to jesteś w smutnej sytuacji z powodu tego że żyjesz bez nadziei. Mówiąc potocznie i trochę brzydko - „beznadziejne życie”. Ale możesz to zmienić, akurat o tym decyduje człowiek. Nie chciałbyś mieć tę nadzieję ? Co stracisz jeśli będziesz ją mieć ?
To kwestia optyki. Smutna sytuacja (strach prze niebytem) to Twoja sprawa - ja się tego nie boję. I moje życie nie jest beznadziejne raczej. Już raczej Twoje takie jest - jeśli liczysz na coś wiecej po śmierci. A jeśli się przeliczysz ? Tego się nie dowiesz raczej już...zupełnie tak ja ja.

Cytat:
Co za niedorzeczności piszesz że rzekomo są zapisy o narodzeniu Jezusa gdzieś wcześniej poza Starym Testamentem, gdzie ?
Ten wpis świadczy o tym, że marnie Was tam szkolą w tych kościółkach. Choćby dlatego powinni, by zbijać argumenty takich jak ja.

Ano widzisz, dlatego właśnie proponowałem Tobie pracę K. Armstrong, czy też innych którzy zajmują się historia religii – nie konkretnej religii, a wielu. Proszę:

- Syn Boży(Si-Osiris)- człowiek zrodzony z boga(Osiris) i dziewicy(Izyda), zmartwychwstający i po śmierci zasiadający na tronie obok swego ojca; kobieta, która w cudowny sposób poczęła syna z bogiem; przepowiedziany chłopiec, który w wieku 12 lat nauczał i swą wiedzą zadziwiał największych mędrców; bóg, który ulepił ludzkość z gliny, piekielne kotły, w których po śmierci cierpią katusze grzesznicy- religia staroegipska.

I takich, bardzo podobnych historyjek było wiele. Kersey Graves w swojej książce "The World's Sixteen Crucified Saviors" (Szesnastu ukrzyżowanych Zbawicieli Świata), naliczył co najmniej szesnastu takich bogów, o których teraz prawie zupełnie zapomniano. A chrześcijanie nie chcą nawet o tym słyszeć. Bo wierzą w ten akurat jeden przypadek (niepotwierdzony historycznie) - no cóz - wielka jest siła nałogu i przyzwyczajenia, tradycji, przemilczeń, kłamstw nawet itp.

Religie bowiem balans są do siebie niezwykle podobne w swych ogólnych założeniach, różnią się oczywiście szczegółami i realiami wynikającymi z tego, że były aktywne (te religie) w różnych okresach czasu, w różnych warunkach itp. Ale rdzeń pozostaje - ten sam.
Cytat:
Przecież rękopisy z Qumran są zgodne z aktualną Biblią...A w tym poniższym linku (film do czytania) masz badania archeologiczne które stanowią dowód że fakty opisane w Biblii są prawdziwe, np. rzeź niemowląt z inicjatywy króla Heroda, spis ludności, Artemida Efeska, takie postacie jak : Kwiryniusz, Oktawian, Galion.
Skoro rękopisy z Qumran są zgodne z aktualną biblią dlaczego nie stanowią jej integralnej części ? Czy biblie nowego testamentu układał Bóg, czy Ojcowie kościoła ?

Swoja drogą dobrze, że zaznaczyłeś AKTUALNĄ (sic!). To wiele wyjaśnia.

Wiesz, jakby tu powiedzieć - na jutubie to ja mogę Tobie znaleźć dowolne treści potwierdzające lub zaprzeczające absolutnie wszystkiemu. Jeśli to dla Ciebie jest jakikolwiek dowód - niech Twój Bóg ma Ciebie w opiece... :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16738
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:22, 20 Lis 2015    Temat postu:

hushek napisał:
Cytat:
No to jesteś w smutnej sytuacji z powodu tego że żyjesz bez nadziei. Mówiąc potocznie i trochę brzydko - „beznadziejne życie”. Ale możesz to zmienić, akurat o tym decyduje człowiek. Nie chciałbyś mieć tę nadzieję ? Co stracisz jeśli będziesz ją mieć ?
To kwestia optyki. Smutna sytuacja (strach prze niebytem) to Twoja sprawa - ja się tego nie boję. I moje życie nie jest beznadziejne raczej. Już raczej Twoje takie jest - jeśli liczysz na coś wiecej po śmierci. A jeśli się przeliczysz ? Tego się nie dowiesz raczej już...zupełnie tak ja ja.

Co do tej nadziei, to sprawa faktycznie jasną nie jest. Również w pismach chrześcijańskich wspomina się o "nadziei WBREW NADZIEI". I chyba ta nadzieja chrześcijanina wcale łatwą nie jest. Kto wie, czy nie prościej jest już zgodzić się na tę śmierć, rozumianą jako ostateczne wyłączenie świadomości, niż rozważać możliwość niekończących się mąk piekielnych, czy nawet kończących się czyśćcowych. Ten świat, ze swoimi "atrakcjami" dla ludzi mało skłonnych do rozpychania się łokciami (a przecież tacy mają być chrześcijanie - cisi, miłosierni, którzy płaczą, cierpiący prześladowania) raczej nie wzbudza nadziei, lecz jej przeciwieństwo. W końcu w Biblii nie ma mowy o płakaniu z radości...
Cierpień chrześcijanin ma więc na co dzień spodziewać się sporo, co - wg słów Jezusa - jest tutaj właściwie normą. Za to ostatecznie czeka WIELKA NAGRODA. Ale faktycznie, trzeba niemałej mocy wzbudzania w sobie owej nadziei, aby nie zwątpić w to, że kiedykolwiek tę nagrodę dostaniemy. Skoro tyle na co dzień płaczu, cierpienia, walki ze sobą i światem...
Ja tam nie pokusiłbym się o werdykt "kto wygrał" w kwestii nadziei - chrześcijanin, czy ateista. Sam tego nie wiem, to trochę zależy od charakteru osoby, od jej siły przekonania samego siebie, że jednak kiedyś ostatecznie wyjdzie na dobre. Dlatego sam w dyskusjach raczej nie wyciągam tej kwestii jako argument na korzyść teizmu. Bo nie wiem, czy nie jest to bardziej argument przeciw niemu. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin