Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Poszukiwanie wolności
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16736
Przeczytał: 66 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:56, 19 Paź 2015    Temat postu: Poszukiwanie wolności

Zastanawiałem się nie raz skąd u wielu ludzi tak dziwne zachowania, często sprzeczne z w miarę racjonalnie rozumianą korzyścią życiową. Czemu ludzie prowokują, pakują się w niebezpieczne sytuacje, robią różne głupoty - ot tak, właściwie bez wyraźnego celu. Według mnie musi być w naszych umysłach wbudowana jakaś funkcjonalność, niemal przymus ekspansji we wszystkie strony - takiej ekspansji często chaotycznej, robionej nie w konkretnym celu, ale dla niej samej. To takie wbudowane w umysł POSZUKIWANIE WOLNOŚCI.

Po co ludzie gramolą się na jakieś niedostępne szczyty?
Po co biją rekordy Guinnessa w coraz to bardziej dziwacznych przedsięwzięciach?
Po co kłócą się o pierdoły, walczą o przysłowiową pietruszkę?
Dlaczego wystarczy zabronić wejścia w jakąś dziurę, a za chwilę zjawi się sto takich, którzy zaczną przeciw temu protestować, choć wcześniej nigdy by ta dziura nie zwróciła ich zainteresowania?

Tę, często zupełnie irracjonalną, potrzebę szukania wolności we wszystkich pewnie da się jakoś uzasadniać ewolucyjnie. Można argumentować, że osobnik, który więcej szukał, więcej zwiedził, zdobył doświadczenie, które daje mu przewagę w walkach konkurencyjnych. A może dzięki takim wariatom, co wciąż się porywają na nowe, jakby bezsensowne wyzwania, populacja znajduje wyjście z trudnych sytuacji - gdy standardowe postępowania zawodzą, gdy tylko to co nowe ma szanse stać się ostatnią deską ratunku?
Ale z drugiej strony taka ślepa dążność ku różnym rodzajom wolności jest zagrożeniem. Nie wiadomo jakiego dżina wypuścimy z kolejnej otwartej butelki. Do tej pory ludziom udawało się przetrwać katastrofy, jakie sami sobie gotowali, ale teraz mamy nową jakość - naukę, która stwarza zagrożenia wykraczające poza standardową możliwość klęski. Dzisiaj można zbudować bombę, która zniszczy całe państwo, nawet cały kontynent, można wyprodukować wirusa, który zniszczy pół populacji świata, albo środek chemiczny, który zatruje setki milionów ludzi. A człowiek chce wciąż próbować, wciąż ma najróżniejsze pomysły. I wiele wskazuje na to, że jakaś część ludzi nie ma tego bezpiecznika jakim jest zagrożenie życia - zamachowcy samobójcy to normalka dzisiejszych czasów. A gdyby tak ktoś miał zostać samobójcą detonując nie zwykłą bombę, ale jakieś takie naprawdę wielkie BUUUM!?...
- Nie sądzę, aby takiemu samobójcy sprawiło to różnicę, a właściwie to nawet będzie z tego zadowolony, że ginąc pociągnie za sobą większą liczbę istnień.

Może właśnie dotarliśmy do czasów, w których wbudowane w ludzkość mechanizmy biologiczne, związane z potrzebą ekspansji, spowodują zagładę naszego gatunku?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9166
Przeczytał: 88 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:31, 05 Lis 2015    Temat postu: Re: Poszukiwanie wolności

Michał Dyszyński napisał:
Zastanawiałem się nie raz skąd u wielu ludzi tak dziwne zachowania, często sprzeczne z w miarę racjonalnie rozumianą korzyścią życiową. Czemu ludzie prowokują, pakują się w niebezpieczne sytuacje, robią różne głupoty - ot tak, właściwie bez wyraźnego celu. Według mnie musi być w naszych umysłach wbudowana jakaś funkcjonalność, niemal przymus ekspansji we wszystkie strony - takiej ekspansji często chaotycznej, robionej nie w konkretnym celu, ale dla niej samej. To takie wbudowane w umysł POSZUKIWANIE WOLNOŚCI.

Po co ludzie gramolą się na jakieś niedostępne szczyty?
Po co biją rekordy Guinnessa w coraz to bardziej dziwacznych przedsięwzięciach?
Po co kłócą się o pierdoły, walczą o przysłowiową pietruszkę?
Dlaczego wystarczy zabronić wejścia w jakąś dziurę, a za chwilę zjawi się sto takich, którzy zaczną przeciw temu protestować, choć wcześniej nigdy by ta dziura nie zwróciła ich zainteresowania?

Tę, często zupełnie irracjonalną, potrzebę szukania wolności we wszystkich pewnie da się jakoś uzasadniać ewolucyjnie. Można argumentować, że osobnik, który więcej szukał, więcej zwiedził, zdobył doświadczenie, które daje mu przewagę w walkach konkurencyjnych. A może dzięki takim wariatom, co wciąż się porywają na nowe, jakby bezsensowne wyzwania, populacja znajduje wyjście z trudnych sytuacji - gdy standardowe postępowania zawodzą, gdy tylko to co nowe ma szanse stać się ostatnią deską ratunku?
Ale z drugiej strony taka ślepa dążność ku różnym rodzajom wolności jest zagrożeniem. Nie wiadomo jakiego dżina wypuścimy z kolejnej otwartej butelki. Do tej pory ludziom udawało się przetrwać katastrofy, jakie sami sobie gotowali, ale teraz mamy nową jakość - naukę, która stwarza zagrożenia wykraczające poza standardową możliwość klęski. Dzisiaj można zbudować bombę, która zniszczy całe państwo, nawet cały kontynent, można wyprodukować wirusa, który zniszczy pół populacji świata, albo środek chemiczny, który zatruje setki milionów ludzi. A człowiek chce wciąż próbować, wciąż ma najróżniejsze pomysły. I wiele wskazuje na to, że jakaś część ludzi nie ma tego bezpiecznika jakim jest zagrożenie życia - zamachowcy samobójcy to normalka dzisiejszych czasów. A gdyby tak ktoś miał zostać samobójcą detonując nie zwykłą bombę, ale jakieś takie naprawdę wielkie BUUUM!?...
- Nie sądzę, aby takiemu samobójcy sprawiło to różnicę, a właściwie to nawet będzie z tego zadowolony, że ginąc pociągnie za sobą większą liczbę istnień.

Może właśnie dotarliśmy do czasów, w których wbudowane w ludzkość mechanizmy biologiczne, związane z potrzebą ekspansji, spowodują zagładę naszego gatunku?


To nie jest poszukiwanie wolności to poszukiwanie bodźców.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16736
Przeczytał: 66 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:50, 05 Lis 2015    Temat postu: Re: Poszukiwanie wolności

Semele napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Zastanawiałem się nie raz skąd u wielu ludzi tak dziwne zachowania, często sprzeczne z w miarę racjonalnie rozumianą korzyścią życiową. Czemu ludzie prowokują, pakują się w niebezpieczne sytuacje, robią różne głupoty - ot tak, właściwie bez wyraźnego celu.


To nie jest poszukiwanie wolności to poszukiwanie bodźców.

Wydaje mi się, że człowiek nie szuka DOWOLNYCH bodźców. Szuka coraz to nowych bodźców, wykraczających poza poprzednio poznane schematy. Gdyby chodziło tylko o samo szukanie bodźców, to ludzie zadowalaliby się powtarzaniem tych bodźców, które znają - w końcu nie są one jakoś gorsze od tych nowych. Dlatego diagnozuję tę sytuację jako poszukiwanie wolności.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 5:23, 12 Lis 2015    Temat postu: Re: Poszukiwanie wolności

Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Zastanawiałem się nie raz skąd u wielu ludzi tak dziwne zachowania, często sprzeczne z w miarę racjonalnie rozumianą korzyścią życiową. Czemu ludzie prowokują, pakują się w niebezpieczne sytuacje, robią różne głupoty - ot tak, właściwie bez wyraźnego celu.


To nie jest poszukiwanie wolności to poszukiwanie bodźców.

Wydaje mi się, że człowiek nie szuka DOWOLNYCH bodźców. Szuka coraz to nowych bodźców, wykraczających poza poprzednio poznane schematy. Gdyby chodziło tylko o samo szukanie bodźców, to ludzie zadowalaliby się powtarzaniem tych bodźców, które znają - w końcu nie są one jakoś gorsze od tych nowych. Dlatego diagnozuję tę sytuację jako poszukiwanie wolności.
Bodźców się nie szuka. Bodźce otrzymywane są przez nasz system nerwowy i przetwarzane przez mózg, który z prędkością światła „pompuje” do fizjologii 50 + trylionów komórek związki chemiczne spójne z tym do czego mózg dopasował otrzymany bodziec z punktu widzenia matrycy podświadomości. Dlatego 2 różne osoby wsiadając na roller coaster będą miały różne odczucia, bo bodziec to nie roller coaster lecz trajektoria/ruch przetwarzania bodżca związanego z doświadczaniem jazdy na roller coaster przez 2 indywidualne systemy nerwowe i 2 mózgi przetwarzające doświadczenie na bazie 2 różnych i unikalnym ram referencji doświadczeń życiowych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
balans




Dołączył: 20 Cze 2015
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pomorskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:36, 12 Lis 2015    Temat postu:

Odpowiedź jest prosta. W ekstremalnych chwilach organizm człowieka wytwarza adrenalinę, swoisty narkotyk.
To właśnie jest celem, ten narkotyk otrzymuje się poprzez zdobywanie normalnie niedostępnych miejsc. Zaletą tego specyfiku jest brak skutków ubocznych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hushek
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 23 Lut 2011
Posty: 6780
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: umiłowany kraj
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:29, 12 Lis 2015    Temat postu:

balans napisał:
Odpowiedź jest prosta. W ekstremalnych chwilach organizm człowieka wytwarza adrenalinę, swoisty narkotyk.
To właśnie jest celem, ten narkotyk otrzymuje się poprzez zdobywanie normalnie niedostępnych miejsc. Zaletą tego specyfiku jest brak skutków ubocznych.
Pod warunkiem wszakże, że te ekstremalne warunki bedą niby-ekstremalne.

Bo jak będą jednak naprawdę ekstremalne - to może być skutek uboczny w postaci - zejścia z tego łez padołu...lub też kalectwo - jak czasami piszą gdzieniegdzie... :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
balans




Dołączył: 20 Cze 2015
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pomorskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 9:49, 13 Lis 2015    Temat postu:

hushek napisał:
balans napisał:
Odpowiedź jest prosta. W ekstremalnych chwilach organizm człowieka wytwarza adrenalinę, swoisty narkotyk.
To właśnie jest celem, ten narkotyk otrzymuje się poprzez zdobywanie normalnie niedostępnych miejsc. Zaletą tego specyfiku jest brak skutków ubocznych.
Pod warunkiem wszakże, że te ekstremalne warunki bedą niby-ekstremalne.

Bo jak będą jednak naprawdę ekstremalne - to może być skutek uboczny w postaci - zejścia z tego łez padołu...lub też kalectwo - jak czasami piszą gdzieniegdzie... :wink:


Adrenaliny w różnego typu symulatorach nie wytworzy się, muszą to być warunki realne, a nie pozorne. Z takim stanem rzeczy oczywiście związane są jakiegoś typu skutki uboczne, w postaci kalectwa lub śmierci fizycznej. Podkreślam aspekt fizyczności, czyli ustania funkcjonowania ciała. Ale człowiek z tej części składa się zaledwie w jednej trzeciej...
Autor wątku zatytułował myśl „Poszukiwanie wolności”. Ludziom doświadczających takich ekstremalnych przeżyć, WYDAJE SIĘ że są wówczas wolni. Przez jakiś czas zapewne tak jest, lecz chwila mija, jak mówi jakaś piosenka. Doniesienia tych ludzi tzn, turystów ekstremalnych, sportowców, muzyków i wszelkich artystów, dowodzą że to wszystko nie zapełnia pustki duszy...Można to osiągnąć tylko w jeden sposób. Jesteś zainteresowany moim zdaniem na ten temat ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9166
Przeczytał: 88 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 11:35, 13 Lis 2015    Temat postu:

balans napisał:
Odpowiedź jest prosta. W ekstremalnych chwilach organizm człowieka wytwarza adrenalinę, swoisty narkotyk.
To właśnie jest celem, ten narkotyk otrzymuje się poprzez zdobywanie normalnie niedostępnych miejsc. Zaletą tego specyfiku jest brak skutków ubocznych.


Ja tak mam próbując wskrzesić TO co o jest??

http://www.sfinia.fora.pl/nauki-spoleczne,44/wywiad-z-terlikowskim-w-t-p,8150.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16736
Przeczytał: 66 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:53, 13 Lis 2015    Temat postu:

balans napisał:
Ludziom doświadczających takich ekstremalnych przeżyć, WYDAJE SIĘ że są wówczas wolni. Przez jakiś czas zapewne tak jest, lecz chwila mija, jak mówi jakaś piosenka. Doniesienia tych ludzi tzn, turystów ekstremalnych, sportowców, muzyków i wszelkich artystów, dowodzą że to wszystko nie zapełnia pustki duszy...Można to osiągnąć tylko w jeden sposób. Jesteś zainteresowany moim zdaniem na ten temat ?

Ja byłbym jak najbardziej zainteresowany. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
balans




Dołączył: 20 Cze 2015
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pomorskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:11, 13 Lis 2015    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
balans napisał:
Ludziom doświadczających takich ekstremalnych przeżyć, WYDAJE SIĘ że są wówczas wolni. Przez jakiś czas zapewne tak jest, lecz chwila mija, jak mówi jakaś piosenka. Doniesienia tych ludzi tzn, turystów ekstremalnych, sportowców, muzyków i wszelkich artystów, dowodzą że to wszystko nie zapełnia pustki duszy...Można to osiągnąć tylko w jeden sposób. Jesteś zainteresowany moim zdaniem na ten temat ?

Ja byłbym jak najbardziej zainteresowany. :think:


Prawdziwe zaspokojenie wewnętrznej potrzeby każdego człowieka, możliwe jest tylko poprzez nawiązanie z Nim osobistej relacji. Polega to na karmieniu się Słowem Chrystusowym, trwanie w Krzewie. Tak jak przedstawia to 15 rozdział Ewangelii Jana.
To jest trwanie w Nim, czyli „nadawanie” - modlitwa
Oraz sprawienie żeby On trwał w człowieku, czyli „odbiór” - czytanie/słuchanie Jego Słowa.

Dlaczego tylko w ten sposób „pustka” serca może być zaspokojona ?
Dlatego że człowiek jest uczyniony na podobieństwo Boga...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hushek
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 23 Lut 2011
Posty: 6780
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: umiłowany kraj
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:13, 13 Lis 2015    Temat postu:

balans napisał:
hushek napisał:
balans napisał:
Odpowiedź jest prosta. W ekstremalnych chwilach organizm człowieka wytwarza adrenalinę, swoisty narkotyk.
To właśnie jest celem, ten narkotyk otrzymuje się poprzez zdobywanie normalnie niedostępnych miejsc. Zaletą tego specyfiku jest brak skutków ubocznych.
Pod warunkiem wszakże, że te ekstremalne warunki bedą niby-ekstremalne.

Bo jak będą jednak naprawdę ekstremalne - to może być skutek uboczny w postaci - zejścia z tego łez padołu...lub też kalectwo - jak czasami piszą gdzieniegdzie... :wink:


Adrenaliny w różnego typu symulatorach nie wytworzy się, muszą to być warunki realne, a nie pozorne. Z takim stanem rzeczy oczywiście związane są jakiegoś typu skutki uboczne, w postaci kalectwa lub śmierci fizycznej. Podkreślam aspekt fizyczności, czyli ustania funkcjonowania ciała. Ale człowiek z tej części składa się zaledwie w jednej trzeciej...
Autor wątku zatytułował myśl „Poszukiwanie wolności”. Ludziom doświadczających takich ekstremalnych przeżyć, WYDAJE SIĘ że są wówczas wolni. Przez jakiś czas zapewne tak jest, lecz chwila mija, jak mówi jakaś piosenka. Doniesienia tych ludzi tzn, turystów ekstremalnych, sportowców, muzyków i wszelkich artystów, dowodzą że to wszystko nie zapełnia pustki duszy...Można to osiągnąć tylko w jeden sposób. Jesteś zainteresowany moim zdaniem na ten temat ?
Od końca - jeśli pozwolisz...

Tak, jestem zainteresowany Twoim zdaniem na ten, czy inny temat - w końcu to forum dyskusyjne jest,

Co zaś do reszty Twojego postu, to:

- Skąd wiesz, że arenaliny nie wytworzy się w warunkach kontrolowanych ? Wykonałaś kiedyś skok bangee, albo płynęłaś w poprzek jeziora bez specjalnej nadziei, że jednak dopłyniesz do brzegu ? Zapewniam Ciebie, że przynajmniej w tym drugim wypadku człowiek nie czuję sie wolny, a przecież adrenalina aż w nim kipi.
Cytat:
Można to osiągnąć tylko w jeden sposób

Jestem ateistą, zapewne dłużej niż Ty masz latek, więc wybacz - nie działają na mnie próby przekonywania do czegoś niematerialnego.

Zbawieniem "duszy" też nie jestem zainteresowany jakoś.

Ale chętnie pogadam na ten temat... :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 4:42, 14 Lis 2015    Temat postu:

hushek napisał:
balans napisał:
Odpowiedź jest prosta. W ekstremalnych chwilach organizm człowieka wytwarza adrenalinę, swoisty narkotyk.
To właśnie jest celem, ten narkotyk otrzymuje się poprzez zdobywanie normalnie niedostępnych miejsc. Zaletą tego specyfiku jest brak skutków ubocznych.
Pod warunkiem wszakże, że te ekstremalne warunki bedą niby-ekstremalne.

Bo jak będą jednak naprawdę ekstremalne - to może być skutek uboczny w postaci - zejścia z tego łez padołu...lub też kalectwo - jak czasami piszą gdzieniegdzie... :wink:
Niby ekstremalne. Możesz to rozwinąć. Z pewnością zainteresowałoby neuronaukowca. Zaznaczam, że li tylko z humorystycznego punktu widzenia. Zaznaczam, że kortyzol i adrenalina potrzebne nam są do życia. Co nie jest potrzebne to brak równowagi w gospodarce adrenalinowo-kortyzolowej. Pożyczanie adrenaliny z jutra na teraz szybko spowoduje kondycję zmęczonych nadnerczy, której nikomu nie życzę. Zakłócenie gospodarki kortyzolowej to obłędne koło bezsenności, która podwyższa poziom kortyzolu a kortyzol powoduje bezsenność.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 4:52, 14 Lis 2015    Temat postu:

balans napisał:
Odpowiedź jest prosta. W ekstremalnych chwilach organizm człowieka wytwarza adrenalinę, swoisty narkotyk.
To właśnie jest celem, ten narkotyk otrzymuje się poprzez zdobywanie normalnie niedostępnych miejsc. Zaletą tego specyfiku jest brak skutków ubocznych.
Nie wiesz o czym piszesz. Użyłeś skrótu myślowego. Poziom adrenaliny podwyzsza się wykładniczo w sytuacji „walcz lub uciekaj” i niekoniecznie musi to być realne zagrożenie. Może to być zagrożenie urojone. Mózg nie wie czy jest realne czy urojone. Wysyła impulsy do fizjologii aby pompowała adrenalinę. Kiedy następuje w percepcji sygnał „walcz lub uciekaj”, wówczas cała fizjologia 50 + trylionów komórek przechodzi z prędkością światła na modułę „pogotowie” i całkowicie wstrzymany jest wzrost komórkowy. Tak jak krótkie sytuacje „walcz lub uciekaj” pozwalają nam na odpływ krwi do kończyn górnych i dolnych aby uciekać lub bronić się, ta sytuacja wstrzymuje pracę funkcji mózgu wyższego czyli intelektuy i intuicji z powodu niedokrwienia płatów czołowych. Funkcja mózgu gadziego pracujca na pełnych obrotach z funkcją mózgu emocjonalnego to samodestrukcja w krótkim czasie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 60 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 4:59, 14 Lis 2015    Temat postu:

balans napisał:
Michał Dyszyński napisał:
balans napisał:
Ludziom doświadczających takich ekstremalnych przeżyć, WYDAJE SIĘ że są wówczas wolni. Przez jakiś czas zapewne tak jest, lecz chwila mija, jak mówi jakaś piosenka. Doniesienia tych ludzi tzn, turystów ekstremalnych, sportowców, muzyków i wszelkich artystów, dowodzą że to wszystko nie zapełnia pustki duszy...Można to osiągnąć tylko w jeden sposób. Jesteś zainteresowany moim zdaniem na ten temat ?

Ja byłbym jak najbardziej zainteresowany. :think:


Prawdziwe zaspokojenie wewnętrznej potrzeby każdego człowieka, możliwe jest tylko poprzez nawiązanie z Nim osobistej relacji. Polega to na karmieniu się Słowem Chrystusowym, trwanie w Krzewie. Tak jak przedstawia to 15 rozdział Ewangelii Jana.
To jest trwanie w Nim, czyli „nadawanie” - modlitwa
Oraz sprawienie żeby On trwał w człowieku, czyli „odbiór” - czytanie/słuchanie Jego Słowa.

Dlaczego tylko w ten sposób „pustka” serca może być zaspokojona ?
Dlatego że człowiek jest uczyniony na podobieństwo Boga...
Słowo to lectio divina/sacra. To emocjonalność, intelekt, wyobraźnia i zmysłowość. To w dalszym ciągu przed-kontemplacja. Przez ingerencję cesarza Konstantyna, kultura zachodnia utraciła zdolność kontemplacji, która jest bezwarunkową ciszą serca.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
balans




Dołączył: 20 Cze 2015
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pomorskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 9:32, 14 Lis 2015    Temat postu:

hushek napisał:


- Skąd wiesz, że arenaliny nie wytworzy się w warunkach kontrolowanych ? Wykonałaś kiedyś skok bangee, albo płynęłaś w poprzek jeziora bez specjalnej nadziei, że jednak dopłyniesz do brzegu ? Zapewniam Ciebie, że przynajmniej w tym drugim wypadku człowiek nie czuję sie wolny, a przecież adrenalina aż w nim kipi.


W samym czasie wykonywania tych ekstremalnych czynności które są w jakimś stopniu kontrolowane, ale nie całkowicie. Człowiek jest wówczas skupiony na tych konkretnych czynnościach. Nie jest to czas na refleksje, one pojawiają się na samym końcu. Niejednokrotnie można usłyszeć od tych ludzi (szczególnie od lotniarzy) że czują się wolni.

hushek napisał:
Jestem ateistą, zapewne dłużej niż Ty masz latek, więc wybacz - nie działają na mnie próby przekonywania do czegoś niematerialnego.

Zbawieniem "duszy" też nie jestem zainteresowany jakoś.

Ale chętnie pogadam na ten temat... :)


Mimo przeżycia wielu wiosen, naprawdę jesteś zdania że to co widzimy zmysłem wzroku to wszystko ?
Jak więc tłumaczysz zachwyt pięknem, albo uczucie miłości ? Przecież to jest niematerialne ?

Odnośnie zbawienia duszy to zamieszczę ten poniżej fragment z Biblii :
„  I powiedział im podobieństwo: Pewnemu bogaczowi pole obfity plon przyniosło.I rozważał w sobie: Co mam uczynić, skoro nie mam już gdzie gromadzić plonów moich?  I rzekł: Uczynię tak: Zburzę moje stodoły, a większe zbuduję i zgromadzę tam wszystko zboże swoje i dobra swoje. I powiem do duszy swojej: Duszo, masz wiele dóbr złożonych na wiele lat; odpocznij, jedz, pij, wesel się. Ale rzekł mu Bóg: Głupcze, tej nocy zażądają duszy twojej; a to, co przygotowałeś, czyje będzie? „
[Łk 12;16-20 BW].
W wielu miejscach jest też powiedziane że jeśli człowiek straci swoją duszę dla Chrystusa, to tak naprawdę ją zachowa. Oraz postawione jest pytanie „ cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, jeśli siebie samego zatraci lub szkodę poniesie? „
Czy w wobec mnogości zapisów traktujących zagadnienie duszy, rozsądnie jest nie interesować się tym ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hushek
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 23 Lut 2011
Posty: 6780
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: umiłowany kraj
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:27, 14 Lis 2015    Temat postu:

balans napisał:
W samym czasie wykonywania tych ekstremalnych czynności które są w jakimś stopniu kontrolowane, ale nie całkowicie. Człowiek jest wówczas skupiony na tych konkretnych czynnościach. Nie jest to czas na refleksje, one pojawiają się na samym końcu. Niejednokrotnie można usłyszeć od tych ludzi (szczególnie od lotniarzy) że czują się wolni.
No, nie całkiem tak jest...

W trakcie skoku na bangee nic w zasadzie nie jest już kontrolowane - choć przyznaję - człowiek odczuwa w trakcie odlot - poczucie całkowitej wolności.

Natomiast w próbie dopłynięciu do brzegu, kiedy naprawdę nie ma się pewności, czy damy radę do tego brzegu dopłynąć - nie ma żadnej wolności - jest za to strach, który wyzwala adrenalinę.
Cytat:
Mimo przeżycia wielu wiosen, naprawdę jesteś zdania że to co widzimy zmysłem wzroku to wszystko ?
Jak więc tłumaczysz zachwyt pięknem, albo uczucie miłości ? Przecież to jest niematerialne ?
Ad - pierwsze - tak, uważam, że to co widzimy zmysłami jest konkretem. Co nie znaczy wcale, że tego co nie zdołamy spostrzec swoimi zmysłami - nie istnieje. Bakterii, albo atomu (wzrok), czad (zmysł powonienia) itp. - nigdy nie widziałem, a przecież nie masz chyba wątpliwości, że jednak istnieją ? :wink:

Zachwyt pięknem, uczucie miłości - to kategorie związane z ludzką wrażliwością. Bóg, czy też niewiara w coś nadprzyrodzonego nie mają z tym nic wspólnego.

ps. Fajnie sie z Tobą gada. I piszę to bez żadnej ironii :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
balans




Dołączył: 20 Cze 2015
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pomorskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:15, 14 Lis 2015    Temat postu:

@ hushek

Przykład z bakterią czy czadem jest sferą uchwytną, podobnie jak fale i promieniowanie różnego rodzaju.
Jednak chodzi o dziedzinę której nie można zmierzyć i raczej nikt nie odkryje sposobu pomiaru, czyli uczucia i emocje.
Myślę że właśnie wrażliwość na piękno stworzenia Bożego, ma bardzo ścisły związek z Bogiem. Bo przecież światy (roślinny, zwierzęcy i etc.) nie powstały ze świata zjawisk. A doznania zachwytu piękna tęczy i barw, jest też związane z Bogiem. Dodam z jednym Bogiem, w trzech Osobach. Analogicznie jak jest światło białe, które powstaje w wyniku pomieszania, czerwieni, zieleni i niebieskiego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hushek
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 23 Lut 2011
Posty: 6780
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: umiłowany kraj
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:06, 14 Lis 2015    Temat postu:

balans napisał:
@ hushek

Przykład z bakterią czy czadem jest sferą uchwytną, podobnie jak fale i promieniowanie różnego rodzaju.
Jednak chodzi o dziedzinę której nie można zmierzyć i raczej nikt nie odkryje sposobu pomiaru, czyli uczucia i emocje.
Myślę że właśnie wrażliwość na piękno stworzenia Bożego, ma bardzo ścisły związek z Bogiem. Bo przecież światy (roślinny, zwierzęcy i etc.) nie powstały ze świata zjawisk. A doznania zachwytu piękna tęczy i barw, jest też związane z Bogiem. Dodam z jednym Bogiem, w trzech Osobach. Analogicznie jak jest światło białe, które powstaje w wyniku pomieszania, czerwieni, zieleni i niebieskiego.
To bardzo ciekawy punkt widzenia. Tyle, że nieprawdziwy...

Ja jako ateista, odczuwając zachwyt nad pięknem tęczy, barw, czy czegokolwiek innego - zasługuje to Bogu, w którego przcież nie wierzę ?

No, nie sądze,,,


Ostatnio zmieniony przez hushek dnia Sob 23:07, 14 Lis 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
balans




Dołączył: 20 Cze 2015
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pomorskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 10:34, 15 Lis 2015    Temat postu:

hushek napisał:
balans napisał:
@ hushek

Przykład z bakterią czy czadem jest sferą uchwytną, podobnie jak fale i promieniowanie różnego rodzaju.
Jednak chodzi o dziedzinę której nie można zmierzyć i raczej nikt nie odkryje sposobu pomiaru, czyli uczucia i emocje.
Myślę że właśnie wrażliwość na piękno stworzenia Bożego, ma bardzo ścisły związek z Bogiem. Bo przecież światy (roślinny, zwierzęcy i etc.) nie powstały ze świata zjawisk. A doznania zachwytu piękna tęczy i barw, jest też związane z Bogiem. Dodam z jednym Bogiem, w trzech Osobach. Analogicznie jak jest światło białe, które powstaje w wyniku pomieszania, czerwieni, zieleni i niebieskiego.
To bardzo ciekawy punkt widzenia. Tyle, że nieprawdziwy...

Ja jako ateista, odczuwając zachwyt nad pięknem tęczy, barw, czy czegokolwiek innego - zasługuje to Bogu, w którego przcież nie wierzę ?

No, nie sądze,,,


Jest takie powiedzenie „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Ty siedzisz w fotelu niewiary i dlatego masz takie zdanie. Zaś ja siedzę w w fotelu wiara i zaufanie Stwórcy – Zbawicielowi i Dawcy wszelkiego życia. A On zainspirował bezpośrednich uczniów Jego Syna – Syna Człowieczego Jezusa Chrystusa, żeby zapisali taką oto myśl :
„ Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę.Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę,dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. Mienili się mądrymi, a stali się głupi.  „
[Rz 1;18-22 BW].
Jak widzisz Słowo Boże jest bardzo dosadne i trafia w punkt. Nie posądzam Ciebie o takie myślenie, ale wielu ludzi o Twoim światopoglądzie, uważa się za mądrzejszych od wierzących. Jakiekolwiek masz stanowisko, to jednak nie zmienia to stanowiska Boga. I nie masz już nic na obronę Swego punktu widzenia.
To że nie wierzysz Bogu Stwórcy, to wyrządzasz krzywdę jedynie sobie samemu...pomyśl ile tracisz odrzucając Go ? A jeśli okaże się że Biblia mówi prawdę i spotka Cię los o jakim mówi ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hushek
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 23 Lut 2011
Posty: 6780
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: umiłowany kraj
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 10:58, 15 Lis 2015    Temat postu:

balans napisał:

Jest takie powiedzenie „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Ty siedzisz w fotelu niewiary i dlatego masz takie zdanie. Zaś ja siedzę w w fotelu wiara i zaufanie Stwórcy – Zbawicielowi i Dawcy wszelkiego życia. A On zainspirował bezpośrednich uczniów Jego Syna – Syna Człowieczego Jezusa Chrystusa, żeby zapisali taką oto myśl :
„ Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę.Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę,dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. Mienili się mądrymi, a stali się głupi.  „
[Rz 1;18-22 BW].
Jak widzisz Słowo Boże jest bardzo dosadne i trafia w punkt. Nie posądzam Ciebie o takie myślenie, ale wielu ludzi o Twoim światopoglądzie, uważa się za mądrzejszych od wierzących. Jakiekolwiek masz stanowisko, to jednak nie zmienia to stanowiska Boga. I nie masz już nic na obronę Swego punktu widzenia.
To że nie wierzysz Bogu Stwórcy, to wyrządzasz krzywdę jedynie sobie samemu...pomyśl ile tracisz odrzucając Go ? A jeśli okaże się że Biblia mówi prawdę i spotka Cię los o jakim mówi ?
Ano widzisz, to jest tak wg mnie,

Ja mam swój punkt widzenia - Tym masz swój. Ja wprawdzie nie udowodniłem, że Boga nie ma, ale Ty tym bardziej nie jesteś wstanie udowodnić, że jednak jest. Opierasz się jedynie na samej wierze w słowo...

Sama biblia, to jednak znacznie za mało...dla Ciebie jest to prawda objawiona, dla mnie jedynie niezbyt składna logicznie książka...


Ostatnio zmieniony przez hushek dnia Nie 10:59, 15 Lis 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
balans




Dołączył: 20 Cze 2015
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pomorskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 11:31, 15 Lis 2015    Temat postu:

hushek napisał:
balans napisał:

Jest takie powiedzenie „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Ty siedzisz w fotelu niewiary i dlatego masz takie zdanie. Zaś ja siedzę w w fotelu wiara i zaufanie Stwórcy – Zbawicielowi i Dawcy wszelkiego życia. A On zainspirował bezpośrednich uczniów Jego Syna – Syna Człowieczego Jezusa Chrystusa, żeby zapisali taką oto myśl :
„ Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę.Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę,dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności. Mienili się mądrymi, a stali się głupi.  „
[Rz 1;18-22 BW].
Jak widzisz Słowo Boże jest bardzo dosadne i trafia w punkt. Nie posądzam Ciebie o takie myślenie, ale wielu ludzi o Twoim światopoglądzie, uważa się za mądrzejszych od wierzących. Jakiekolwiek masz stanowisko, to jednak nie zmienia to stanowiska Boga. I nie masz już nic na obronę Swego punktu widzenia.
To że nie wierzysz Bogu Stwórcy, to wyrządzasz krzywdę jedynie sobie samemu...pomyśl ile tracisz odrzucając Go ? A jeśli okaże się że Biblia mówi prawdę i spotka Cię los o jakim mówi ?
Ano widzisz, to jest tak wg mnie,

Ja mam swój punkt widzenia - Tym masz swój. Ja wprawdzie nie udowodniłem, że Boga nie ma, ale Ty tym bardziej nie jesteś wstanie udowodnić, że jednak jest. Opierasz się jedynie na samej wierze w słowo...

Sama biblia, to jednak znacznie za mało...dla Ciebie jest to prawda objawiona, dla mnie jedynie niezbyt składna logicznie książka...


Przecież tekst jaki zamieściłem wskazuje na dowód istnienia Projektanta i Wykonawcy. Przywołam jeszcze raz tę myśl „ Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem „.
Mówiąc inaczej.
Zjawiska przyrody, w szczególności ŚWIATŁO, wskazuje na Boga. To że jedno światło w rzeczywistości składa się z trzech, chociaż nie uświadamiamy sobie tego. Innym wielkim i niewytłumaczalnym dziełem jest misterny kwiatek, który dodatkowo jeszcze wydziela zapach.
Tak więc nie ma potrzeby sięgać do Biblii, żeby zobaczyć geniusz Boga.
Dałem jedynie dwa przykłady, ale jest ich całe mnóstwo w postaci świata zwierzęcego i funkcjonowania naszego ciała. Siedzimy sobie przed ekranem, możemy jednocześnie widzieć i słyszeć dźwięki jakie są w kuchni czy na ulicy. Klikamy sobie myszką, a w tym samym czasie nasz żołądek trawi śniadanko, a nerki filtrują kawę. Czy to wszystko dzieje się tak samo ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16736
Przeczytał: 66 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:13, 15 Lis 2015    Temat postu:

Obserwując Waszą polemikę jakoś przyznaję rację obu stronom. Sam jestem teistą. Ale przyznam, że nie za bardzo mi odpowiada dość często spotykana retoryka teistyczna polegająca na gromkim nawoływaniu Uwierz! Uwierz!! UWIERZ!!!
Zawsze bowiem w tle mamy podstawowe pytanie W CO WŁAŚCIWIE mam uwierzyć?
i drugie: DLACZEGO mam w to właśnie uwierzyć, a nie (jak to pewien znajomy miało powiedzieć) np. "w drewniany kołek".
Nawet patrząc z perspektywy chrześcijaństwa, czy ogólniej teizmu nie możemy zapominać o pojawiających się fałszywych prorokach. I sama Biblia przed nimi przestrzega. Wołanie "uwierz" tak w ogóle, tak bez jasnego zarysowania w co wierzyć, ale w co (tak całkiem blisko i tak bardzo podobnego) także już NIE WIERZYĆ (!!!) - taka retoryka może być zgubna dla odbiorcy, który uwierzy w coś, co przyniesie mu szkody, zniszczenie mechanizmów rozumowania, może na koniec duchową zagładę.
Islamiści zabijający przypadkowych ludzi, a potem samych siebie właśnie W IMIĘ WIARY pokazują najbardziej wyraziście, że sama wiara, tak w ogóle, tak bez dodatku rozumu, integracji z głębszymi obszarami świadomości może być drogą do piekła.
Dlatego nie przepadam za nawiedzonymi tekstami sporej części teistów, którzy krzyczą uwierz, uwierz!, ale nie umieją odpowiedzieć na szczegółowe pytania jak ową wiarę WPISAĆ W SENSOWNOŚĆ ROZUMOWANIA, W CAŁY ŚWIATOPOGLĄD. I chyba DOBRZE, ŻE WIELU ATEISTÓW NIE DAJE IM SIĘ PRZEKONAĆ! Bo gdyby się "przekonali", to w istocie straciliby sensowność tych podstaw myślenia, które jako tako rozumieją, a w zamian zaczęliby operować koncepcjami, które i tak będą oderwane od ich umysłu. A takie operowanie myślą rzeczami kompletnie niezrozumiałymi, obcymi da w efekcie raczej przypadkowe, chaotyczne rezultaty, a nie dobre życiowe wybory.
A co do uwierzenia "w Jezusa", to uważam, że niestety, wielu nawołujących do owego uwierzenia nie za bardzo w ogóle wie, na czym owo uwierzenie miałoby polegać. U nich jakże często polega ono po prostu na dość mechanicznym powtarzaniu "uwierz w Jezusa", przy jednoczesnym braku głębszego znaczenia, głębszego powiązania tej wiary z czymkolwiek, co objawi się sensownie w życiu.
Co jest wg mnie probierzem prawdziwej wiary w Jezusa? - Chyba, to jak się SKŁADAJĄ W CAŁOŚĆ wybory ludzi. Na "wyjściu" całej owej logicznej maszynki jaką jest myślący, dokonujący wyborów człowiek ostatecznie powinna pojawić się miłość, pokój, sprawiedliwość. Jeśli te wartości (szczególnie miłość!) na wyjściu się nie pojawiają, to znaczy, że prawdziwej wiary w Jezusa nie było, zaś były czcze deklaracje.
Tutaj kluczową wartością jest POKORA. Objawia się ona w tym, że UNIKA SIĘ ŁATWEGO OCENIENIA SWOICH DZIAŁAŃ JAKO POPRAWNE, jeśli nie ma naprawdę przekonywujących danych. Wielu wierzących jest przekonanych, że robią coś dobrze, choć ludzie wokół nich masowo cierpią, albo ewidentnie muszą oni odgradzać się umysłem od skarg, uwag, próśb innych ludzi - muszą wciąż kręcić, zamykać się umysłem i sercem, aby utrzymać twierdzenie o poprawności swojego działania. Niestety, wciąż trzeba doskonalić swoje działania, wciąż szukać, wciąż być (z siebie) w jakimś stopniu niezadowolonym i OTWARTYM NA NOWE WYZWANIA.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 20:14, 15 Lis 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1999
Przeczytał: 19 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 3:00, 16 Lis 2015    Temat postu: Re: Poszukiwanie wolności

Michał Dyszyński napisał:
Zastanawiałem się nie raz skąd u wielu ludzi tak dziwne zachowania, często sprzeczne z w miarę racjonalnie rozumianą korzyścią życiową. Czemu ludzie prowokują, pakują się w niebezpieczne sytuacje, robią różne głupoty - ot tak, właściwie bez wyraźnego celu. Według mnie musi być w naszych umysłach wbudowana jakaś funkcjonalność, niemal przymus ekspansji we wszystkie strony - takiej ekspansji często chaotycznej, robionej nie w konkretnym celu, ale dla niej samej. To takie wbudowane w umysł POSZUKIWANIE WOLNOŚCI.

Po co ludzie gramolą się na jakieś niedostępne szczyty?
Po co biją rekordy Guinnessa w coraz to bardziej dziwacznych przedsięwzięciach?
Po co kłócą się o pierdoły, walczą o przysłowiową pietruszkę?
Dlaczego wystarczy zabronić wejścia w jakąś dziurę, a za chwilę zjawi się sto takich, którzy zaczną przeciw temu protestować, choć wcześniej nigdy by ta dziura nie zwróciła ich zainteresowania?


Pozwolę sobie wrócić do początku tego tematu.....bowiem jakoś tak rozmowa zeszła w kierunku wiary, a było o poszukiwaniu wolności.
Mnie się wydaje, że to, o czym pisze Michał wynika bardziej z wbudowanej ciekawości, potrzeby gonitwy za czymś nowym, czymś co nie poznane, dalej za tym by kształtować siebie, imponować sobą samemu sobie, innym, imponować własnymi osiągnięciami, zdobywać uznanie, status, pieniądze i co za tym dalej idzie być "atrakcyjnym" dla płci przeciwnej, a czasem i dla własnej w zależności od preferencji.....a czasem i nie być - niektórym wszak może zależeć wyłącznie na tym by być uznanym np.naukowcem.
Poszukiwanie wolności.... nie sądzę, żeby to wszystko o czym była mowa powyżej prowadziło do wolności - wręcz przeciwnie, wszystko to ogranicza ową wolność. Wolność - niektórym dają ją pieniądze, ale tylko pozornie dają, bo dają wolność w wymiarze "wolności naszych czasów" tzn. stać mnie na wszystko, chcę to jadę, chcę kupuję - kupuję co chcę, zdrowie kupuję, nie skupiam swojej uwagi na zapewnieniu sobie przetrwania, mam czas na zainteresowania...........itd. To oczywiście nie jest żadna Wolność to jest jakiś tam rodzaj wolności. Oczywiście można się zaraz zaplątać w kolejne wałkowanie tematu czym jest w ogóle wolność..... ale wrócę lepiej do tego, o czym pisał Michał....po co się gramolą etc? W dużej mierze, właśnie dlatego że im zakazano. To tak jak wsadzić kogoś do klatki i ten ktoś już wie co to brak wolności, nawet już wie co to wolność. Zabrać wolność i już mamy pragnienie wolności i poszukiwanie wolności.
Zdobyta przykładowa pietruszka zabiera nam wolność i to by miało sens...pojawia się pragnienie wolności w obliczu zniewolenia posiadaniem pietruszki. ;-P


Ostatnio zmieniony przez JanelleL. dnia Pon 11:39, 16 Lis 2015, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16736
Przeczytał: 66 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:33, 16 Lis 2015    Temat postu: Re: Poszukiwanie wolności

JanelleL. napisał:
Pozwolę sobie wrócić do początku tego tematu.....bowiem jakoś tak rozmowa zeszła w kierunku wiary, a było o poszukiwaniu wolności.
Mnie się wydaje, że to, o czym pisze Michał wynika bardziej z wbudowanej ciekawości, potrzeby gonitwy za czymś nowym, czymś co nie poznane, dalej za tym by kształtować siebie, imponować sobą samemu sobie, innym, imponować własnymi osiągnięciami, zdobywać uznanie, status, pieniądze i co za tym dalej idzie być "atrakcyjnym" dla płci przeciwnej, a czasem i dla własnej w zależności od preferencji...
....po co się gramolą etc? W dużej mierze, właśnie dlatego że im zakazano. To tak jak wsadzić kogoś do klatki i ten ktoś już wie co to brak wolności, nawet już wie co to wolność. Zabrać wolność i już mamy pragnienie wolności i poszukiwanie wolności.

Pisząc tekst otwierający wątek miałem w myśli jeszcze jeden aspekt sprawy - jest nim pytanie, czy czasem ewolucja nie stoi za naszym pragnieniem poszerzania swoich horyzontów, eksploracji nowych terenów, wynajdowania czegoś ukrytego. Niewątpliwie da się taką skłonność wyprowadzić już choćby z konieczności poszukiwania pożywienia. Zwierzęta muszą być ciekawe, wścibskie ekspansywne, bo w gorszych czasach jedzenie daje się znaleźć już tylko w miejscach trudniejszych, tam gdzie inne osobniki nie dotarły. Podobnie pewnie inwencja w zdobywaniu partnera powinna być nagradzana choćby dlatego, że ciekawość w jakiś sposób świadczy o sile genów - tylko zdrowe osobnik wykazują naturalną ciekawość świata. Osobniki chore zwykle są osowiałe, kryją się, unikają wyzwań (co z resztą ma uzasadnienie, bo trzeba oszczędzać siły na walkę z chorobą, a w stanie słabości łatwiej jest paść ofiarą drapieżnika).
Ale ewolucja jedno, a duchowość, to jeszcze inna sprawa. Tu już docieramy do pewnej mojej hmmmm... teorii, która niekoniecznie da się jakoś doświadczalnie potwierdzić, ale mam nadzieję, że ma jakąś atrakcyjność intelektualną. Otóż ja twierdzę, że owo poszukiwanie wolności jest właściwie KONIECZNOŚCIĄ I NIEZBĘDNĄ RACJĄ BYTU, w pewnym sensie jest nawet SPOSOBEM ISTNIENIA jednostek inteligentnych.
Właściwie wszystko co myślimy, o czym byśmy nie decydowali, nie oceniali, nie brali na naszą myślową "tapetę" nosi w sobie znamię poszukiwania wolności. Podam prosty przykład - obserwacja otoczenia. W oknie siedzi staruszka (ale może też kot, pies, czy kanarek) i obserwuje sobie co się dzieje. Jak to się wewnętrznie odbywa?
- Ano tak, że oto np. coś się poruszyło. Obserwator podąża za tym wrażeniem. Ale nie poprzestaje na zafiksowaniu się na źródle owego bodźca, lecz patrzy szerzej - trochę w lewo, trochę w prawo, nasłuchuje, porównuje. Mimowolnie zadaje sobie pytania w stylu: a po co to coś się rusza? Czy to jest duże? Czy to jest groźne, a może sympatyczne? Jak przejdzie trochę dalej, to go zobaczę w całości - czy przejdzie?... Umysł obserwatora niejako "luźno błądzi" po terenie obserwacji, nieco skupiając się na wyróżnionych aspektach, ale wykonuje dodatkową pracę - wybiega myślą w przód, przewiduje sytuacje, docieka motywów obserwowanych istot. Można by zaryzykować twierdzenie, że cała owa obserwacja jest niejako skąpana w wolności myśli, przewidywań. W ten sposób umysł się szkoli, testuje hipotezy - np.: pewnie teraz ten obserwowany zwierzak pójdzie w lewo, bo coś leży. Nooo idzie. Nie poszedł jednak w prawo - boi się, czy co?...
Te myśli, przewidywania nie są deterministyczne, nic ich na sztywno nie wymusza, są kreacją obserwującego - dlatego podpinam je pod wolność myśli.
Oczywiście obserwacja jest relatywnie prostym (relatywnie - bo bezwzględnie pewnie jednak jest mocno skomplikowana) rodzajem aktywności. Teraz można sobie wyobrazić dalsze funkcjonowanie obserwatora - po pewnym czasie zaczyna być głodny - pojawia się aspekt wolności w kontekście porzucenia obserwacji i poszukania czegoś w lodówce (może w misce, jeśli to zwierzak domowy). I znowu po drodze pojawi się mnóstwo ciekawych rzeczy, które trzeba zarejestrować, może zlekceważyć, a może się nimi zająć. Zaryzykowałbym tu twierdzenie w stylu: funkcjonujący umysł ZAWSZE jest wręcz SKĄPANY W WOLNOŚCI.
Nie sposób jest myśleć o czymkolwiek bez dualizmu, bez porównania rzeczy z jej zaprzeczeniem. Umysł zawsze "porusza się" od głównego obiektu, który jest rozważany do jego (potencjalnych) zaprzeczeń, powiązań itp.
Weźmy znane pojęcia - np. punkt. Jeśli wyobrazimy sobie punkt matematyczny, to tylko na płaszczyźnie, w przestrzeni, ale nie do wyobrażenia jest "tylko punkt", bez jego otoczenia, bez "pamiętania" w tle, że obok są inne punkt jest jakieś uniwersum. I umysł myśląc o punkcie jednocześnie myśli częściowo o tym, co ten punkt sytuuje, jakoś rozważa dostępne konteksty.
Weźmy inny, bardziej życiowy przykład - zakupy. Cokolwiek myślimy sobie o przedmiocie, który w sklepie trzymamy w ręce jako potencjalny obiekt zakupu, zawsze BŁĄDZIMY PO JEGO KONTEKSTACH - a to, czy jest drogi, czy się przyda, czy jest ładny, czy rodzina nas nie wyśmieje itp. Umysł buduje sobie mały światek kontekstów - robiąc to w sposób wolny, starając się dostrzegać rzeczy nowe. Niewyobrażalne jest myślenie "tylko o przedmiocie" i o niczym więcej. Cokolwiek weźmiemy jako myśl - naprawdę dowolny aspekt - np. leżący długopis. Nie da się myśleć "tylko o długopisie" z pominięciem całego otoczenia, czy rozlicznych kontekstów z tym długopisem związanych. I nie ma ścisłej reguły, które konteksty należy użyć, a które pominąć. Wolność w myśleniu jest właściwie samym myśleniem, jest istotą funkcjonowania umysłu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
balans




Dołączył: 20 Cze 2015
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pomorskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:06, 16 Lis 2015    Temat postu: Re: Poszukiwanie wolności

JanelleL. napisał:


Pozwolę sobie wrócić do początku tego tematu.....bowiem jakoś tak rozmowa zeszła w kierunku wiary, a było o poszukiwaniu wolności.


Ja również chciałbym powrócić do tematu wątku, aczkolwiek wiara w odkupieńczą Ofiarę Jezusa ma z tym ścisły związek.

Zapełnienie pustki o której powyżej pisałem, jest możliwe tylko poprzez uwierzenie w Syna Bożego Jezusa Chrystusa i postępowanie zgodnie z Jego nauczaniem. Ta prawdziwa wolność (zapełnienie pustki serca) jest uwolnieniem od grzechu. Czyli odwrócenie się od dawnego życia, a zwrócenie się w kierunku Boga. Jest to zwrot o 180 stopni, czyli nawrócenie, narodzenie się na nowo...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin