Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Refleksje na temat medycyny w Polsce i na Świecie

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10018
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 680 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:34, 23 Mar 2018    Temat postu: Refleksje na temat medycyny w Polsce i na Świecie

Od dłuższego czasu mam ochotę rozpocząć taki temat. Teraz go ruszam. Nie wiem, na ile przy nim wytrwam, ale chciałbym się podzielić niektórymi refleksjami, jakie mam na temat ogólnie pojętej dzisiejszej medycyny.
Ten wątek zamierzam przez jakiś przynajmniej czas zostawiać otwartym (prawdopodobnie do czasu objawienia się w nim jakiegoś większego trola).

O medycynie pisze się ogólnie dużo, a do tego w skrajny sposób - od zachwytów, jakie to sukcesy ma ta dziedzina, to narzekania jak to niewydajnie działa. I chyba oba podejścia zawierają w sobie jakąś część prawdy. Z jednej strony medycyna bardzo się rozwinęła, z drugiej...
- po pierwsze mamy pytanie, czy nie mogła rozwinąć się bardziej, lepiej
- po drugie jest sporo do zmiany w tym jak (i czy w ogóle) zdobycze medycyny docierają ostatecznie do chorych ludzi
- po trzecie wielu (a ja też w tej grupie) dostrzega ogromne błędy, niedoskonałości w rozwoju medycyny.

Poniżej zasygnalizuję część problemów, o których myślę w tym kontekście

Mariaż medycyny i biznesu - etycznie dyskusyjne zagadnienie
Z jednej strony możemy powiedzieć, iż dzięki pieniądzom prywatnych inwestorów powstaje wiele odkryć, wiele wspanialych zdobyczy medycyny. Z drugiej strony jednak intuicyjnie czujemy, że silne nastawienie na zysk, połączone z dość szczególną praktyką biznesową firm dostarczających rozwiązania dla medycyny, stwarzają mieszankę, która wydaje się być sprzeczna z pewną misją medycyny z tym wyjątkowym jej celem, jakim jest szacunek dla ludzkiego życia i zdrowia, ratowanie tegoż zdrowia także z jakąś formą POŚWIĘCENIA.
Bo to chyba należałoby powiedzieć wprost - z jednej strony mamy ideę poświęcenia się ludzi ratujących życie, a z drugiej dokładnie przeciwną ideę maksymalizacji zysku przez firmy. I nie ma się co łudzić, że da się to bezkolizyjnie połączyć. Są to EWIDENTNIE SPRZECZNE CELE. Producent leku na jakieś schorzenie jest zainteresowany takim poziomem ceny za ów lek, aby osiągnąć maksymalne zyski. Z drugiej strony wiemy też, że największe zyski osiągane sa przy dużym poziomie ceny, co oczywiście ogranicza dostępność leku. I nawet jeśli produkcja leku kosztuje pojedyczne centy, to sprzedawanie tego leku za setki dolarów "jest w grze" - wszak chodzi o zysk. Z drugiej strony mamy rzesze ludzi, którzy autentycznie poświęcają się, szafują swoim życiem, zdrowiem, aby kogoś uratować - lekarzy, ratowników. Czyli mamy z jednej strony ludzi, którzy poświęcają wszystko dla misji ratowania życia i zdrowia, a z drugiej bogatych prezesów, czy udziałowców firm farmaceutycznych, którzy zarabiają więcej na tym, ze spora część ludzi... NIE ZOSTANIE URATOWANA (bo np. nie będzie już dla nich kosztowo dostępna określona procedura medyczna, czy lek, a te koszty wynikają Z POLITYKI MAKSYMALIZACJI ZYSKU). To oczywiście firmy będą się broniły stwierdzeniem, że dzięki owym dodatkowym zyskom można przeprowadzać nowe badania, czyli te pieniądze nie są dla medycyny "tracone". Na to jednak można odpowiedzieć, że jednak spora część owych pieniędzy jest tracona - przynajmniej w tym sensie, że fundusze inwestycyjne, wielcy inwestorzy zainkasują swoje zyski, niekoniecznie przeznaczając je na rozwój branży, lecz np. na zafundowanie sobie prywatnego odrzutowca, czy jachtu przez beneficjentów układu.

Problem nieefektywnych procedur medycznych Jak się krytycznie przyjrzeć temu, co się dzieje w zakresie procedur medycznych, to widać w tym wielki chaos i często "dziwne" praktyki. Trudno jest się oprzeć wrażeniu, że istnieje spory nacisk na utrzymywanie procedur ewidentnie nieskutecznych, przestarzałych. I choć wiele nowszych badań obaliło pewne stare teorie na temat leczenia wielu chorób, to wciąż leczy się "siłą rozpędu", czyli po staremu - w sposób, o którym wiadomo, że jest nieefektywny. Powiem więcej - toczy się zadziwiająca walka "tradycjonalistów", czyli lekarzy, decydentów zwiazanych ze starymi procedurami, z lekarzami, naukowcami, którzy poszli z wiedzą dalej i mogliby dziś leczyć efektywniej. Miałem okazję zapoznać się z wynikami interesujących badań, które stawiają pod znakiem zapytania bardzo wiele rutynowych procedur medycznych. Dość liczne doniesienia naukowe wskazują na stosowanie kompletnie nieuzasadnionych zabiegów chirurgicznych, używanie leków, które czynią więcej szkody, niż pożytku. W ostatnich latach właściwie obalono ogromną liczbę teorii medycznych - np. na temat roli cholesterolu w rozwoju miażdżycy, liczne mity dietetyczne, zasadność wielu metod leczenia raka, chorób przewlekłych (i innych).

Praktyka, która wygląda, jakby celowo była robiona, aby być nieskuteczną
Z moich kontaktów z medycyną odniosłem wrażenie, że działa ona tak, aby "coś robić", "wykazywać się, że się działa", ale już efekty owych działań - czyli poprawa stanu zdrowia pacjenta - są jakby celem ubocznym, drugorzędnym, a w skrajnych przypadkach niemal... niepożądanym. Pacjent, który przychodzi do lekarza w Polsce z poważniejszym problemem zdrowotnym (czyli czymś wykraczającym poza przeziębienie, grypę, czy anginę) dostaje się w tryby działań nieszczególnie celowych. Pacjent dostaje zlecenie na badania ogólne - krew mocz, co może ma pewien sens, aby wykluczyć jakieś mocno ujawniające się w tych badaniach choroby i trochę podpowiada w zakresie części hipotez na temat przyczyn choroby, lecz faktycznie niewiele daje. Użyteczność informacyjna badań ogólnych, jest mocno dyskusyjna. Jednocześnie jednak lekarze naprawdę rzadko zlecają badania bardziej specjalistyczne. Wolą jakby miesiącami, czy latami "leczyć" pacjentów na choroby przewlekłe nie zdiagnozowane, niż złapać "byka za rogi" zrobić porządną serię badań. Oczywiście głównym problemem tu są koszty - tego rodzaju badania są raczej drogie. Ale jakby policzyć koszty zaniechania owych badań - czyli niezdolność do pracy człowieka przez wiele miesięcy, liczne koszty społeczne (w rodzinach), to bilans pewnie wykazałby, że warto zainwestować względnie sprawnie na początku leczenia w narzędzia precyzyjnej diagnozy.

Problemy współczesnej medycyny to węzeł gordyjski aspektów prawnych
Wiele z tego, co dzieje się źle w medycynie wynika ze złego prawa, czy może jeszcze bardziej - ze złej PRAKTYKI prawa. Niestety, sprawa odpowiedzialności z tytułu leczenia ludzi jest mocno delikatna, a do tego cholernie złożona. Chorób jest wiele, poprawna diagnoza nie jest czymś łatwym. Gdybyśmy zaczęli jakoś "branżę" ścigać mocno prawnie za nietrafione diagnozy, to pewnie za chwilę nie mielibyśmy lekarzy w ogóle. Bo mylnych diagnoz, z różnych przyczyn, jest naprawdę znaczący odsetek. Czyli medyków po prostu nie możemy jakoś szczególnie dociskać za efekty. Jednak trochę się dociska...
To że się dociska, że prawnicy gdzieś tam ostrzą sobie zęby na odszkodowania z tytułu błędów lekarskich powoduje dość szczególny efekt dostosowawczy ze strony lekarzy - szukanie sobie "twardych" potwierdzeń dla diagnoz. To wiąże się, z omawianym na początku, problemem nieaktualizowanych procedur medycznych. Lekarz woli mieć procedury proste, jednoznaczne, bo to go chroni przed oskarżeniem go, iż zrobił coś "niezgodnie z wiedzą medyczną". W związku z tym gremia zajmujące się tworzeniem wytycznych leczenia poszczególnych chorób, znając potrzeby lekarzy, "nie palą się" (łagodnie mówiąc) do aktualizowania owych wytycznych. Bo taka aktualizacja stworzy medykom cały szereg problemów (także prawnych). Po pierwsze spora część lekarzy leczy rutynowo, nie lubi śledzić zmian, postępu w wiedzy medycznej. Oni, gdy zmieni im się wytyczne, nawet tej zmiany nie zauważą i będą leczyli po staremu. Wtedy ktoś mógłby ich oskarżyć za nieprawidłowe leczenie. To jest spora grupa. I decydenci - najczęściej "najbardziej doświadczeni" lekarze (czyli jakże często rutyniarze, przekonani, że rozumy wszystkie zjedli, a poza tym nie bardzo chcący się przyznać, że przez całe życie stosowali nieskuteczne procedury) - nie są zainteresowani psucia biznesu kolegom (także sobie). Stara procedura, nawet jeśli nie jest skuteczna, ma tę zaletę, że zawsze może zostać wskazana w sądzie, jako "postępowanie zgodne z aktualną wiedzą medyczną" (aktualną, bo nikt jej nie zmienił, mimo że nowe badania ewidentnie ją dyskwalifikują, ale to można podważać latami). Czyli z punktu widzenia interesu branży, taka procedura jest lepsza, niż jakaś procedura nowa, być może skuteczniejsza, ale często droższa, bardziej skomplikowana, wymagająca stałego uzupełniania wiedzy przez lekarzy. A sąd ostatecznie przyzna rację lekarzowi, który wskaże tę procedurę medyczną, którą zapisano w rekomendacjach. I nie jestem tu gołosłowny, bo znam przypadek lekarza, który został pozbawiony prawa wykonywania zawodu z racji na to, że leczył "zbyt nowocześnie". Jednemu z jego kolegów nie spodobało się to, że ów lekarz "olewał" stare nieskuteczne rekomendacje, próbując leczyć choroby reumatyczne mniej szablonowo. I doprowadził do usunięcia swojego kolegi z zawodu. Co ciekawe kolegi, który miał duże sukcesy w leczeniu przewlekłych chorób. Ale to przecież nie o skuteczność tu chodzi, tylko o "zgodność z wiedzą medyczną" (nawet jeśli ta "wiedza" jest mocno przestarzała).

Tyle na razie. Myślę, że jeszcze tu coś dopiszę.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 10:38, 23 Mar 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin