Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Technologia dobra

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13264
Przeczytał: 58 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:51, 02 Mar 2018    Temat postu: Technologia dobra

Dzisiaj dotarła do mnie myśl, która mi wyjaśnia pewne moje dylematy. Związana jest z, chyba oczywistym dla każdego etycznie zaangażowanego człowieka - z postulatem czynienia dobra. Jasne jest, że etycznym jest czynić dobro. Ale...
Ale jednocześnie spotyka się często ludzi, którzy to dobro czynią w sposób nie do końca fajny, często nieskuteczny. Jest spora grupa ludzi, która chce czynić dobro - owszem, nawet poświęcając się przy tym - jednak tak zbyt samodzielnie i zbyt po swojemu. Nadopiekuńcza matka, pragnąc dobra dla swojego dziecka, ubezwłasnowalnia to dziecko. Co prawda ma dobre intencje, chce dziecku życia uczynić jak najpiękniejszym, poświęca się dla tego celu, ale efekt ostateczny często jest gorszy, niż gdyby była matka oschłą i leniwą. Bo rozpieszczone przez nią dziecko, nauczy się roszczeniowości, nie będzie miało potrzeby aby od siebie wymagać, stanie się egoistą.
Myślę, że wielu ludziom przydałby się inny nakaz niż "trzeba czynić dobro", warto może zamienić go na "trzeba w życiu być katalizatorem dobra".

Katalizator w chemii jest taką substancją, która dodana w niewielkiej ilości do jakiejś mieszaniny innych substancji znacząco przyspiesza zachodzące reakcje. Katalizator samochodowy zwiększa wydajność reakcji zamieniającej toksyczne frakcje gazów spalinowych, w mało szkodliwe. Katalizator to coś, co "działa" (właściwie to jednak trudno powiedzieć, że aktywnie działa) bardzo "inteligentnie" - nie zużywa się (albo zużywa się w minimalnym stopniu), jest niezwykle wydajny - bo pojedyncze atomy katalizatora są w stanie wywołać reakcję w tysiącach cząsteczek tych substancji, której wydajność katalizator zwiększa.
W dzisiejszym świecie, nastawionym na bezpośrednie, "ręczne sterowanie", ukierunkowanym na proste, rozpoznawalne efekty, zdaje się brakować podejścia typu właśnie katalitycznego - takiego, w którym nie robi się tego dobra ZA ludzi, nawet się ich nie zmusza do tego dobra, jednak stwarza się warunki, w których owi ludzie sami zaczynają dobro czynić.
Porównanie "dobra katalitycznego" do dobra w stylu bezpośredniego działania można przedstawić na przykładzie sytuacji, gdy jest jakaś patologiczna rodzina, w której ojciec pije, nie pracuje, awanturuje się, a jego żona i dzieci cierpią. Działanie bezpośrednie polegałoby na odseparowaniu toksycznego ojca od rodziny i może udzielenie kobiecie i dzieciom jakiejś zapomogi, może wsparcia w pokonaniu jakichś bezpośrednich problemów (np. naprawienie jej pralki, czy przywiezienie zakupów). Ostatecznie mielibyśmy jakiś tam jeden problem rozwiązany - matka nie miałaby awanturującego się faceta, dzieci dostałyby trochę spokoju. Ale głębiej patrząc na sprawę to w tym byłaby też porażka - brak rozwiązania problemu w sposób w pełni satysfakcjonujący, bo w wyniku mamy samotnego mężczyznę, który pewnie się jeszcze bardziej zbaniaczy, samotną kobietę, a na dodatek ciężar zrzucony na resztę społeczeństwa, które będzie musiało się dodatkowo troszczyć o niesamodzielną matkę z dziećmi.
Działanie typu katalitycznego to rozwiązanie problemu u samego źródła - może jakaś terapia owego ojca rodziny, zdiagnozowanie co w owej rodzinie dzieje się źle (czasem taka wredna postawa mężczyzny wynika też z innych błędów - czy to otoczenia, czy kobiety) i po prostu przywrócenie owej rodzinie funkcjonalności. To byłoby takie dobro, w którym samodzielnie nie robi się wiele - ot, może trzeba porozmawiać, może kogoś tam zrozumieć, znaleźć właściwe słowa. To - patrząc od strony wykonywanej pracy - zdaje się niewiele, bo później główny wysiłek podejmie ten mężczyzna - pracując na swoją rodzinę, rozwiązując jej problemy. Ale to właśnie wtedy tego dobra robi się więcej, ogólnie jest lepiej, bo ratuje się rodzinę nie tylko doraźnie, lecz na dłużej, bo nie trzeba potem wydatkować środków zewnątrz, a poz tym (kto wie, czy nie najważniejsze w tym układzie) ratujemy samego ojca rodziny, który zamiast skończyć gdzieś zapijaczony w rowie, staje się wartościowym człowiekiem.
Oczywiście nie zawsze udaje się być katalizatorem. Czasem bezpośrednia pomoc jest koniecznością. Poza tym bycie katalizatorem dobra jest trudne - wymaga wyczucia, inteligencji, wiedzy, empatii, intuicji. Katalizatorami dobra na wielką skalę stali się przede wszystkim ludzie, którzy byli wielkimi nauczycielami ludzkości - wizjonerzy, filozofowie, twórcy dzieł literackich, także wybitni politycy. No i oczywiście są ludzie będący katalizatorami zła...

Wydaje mi się, że to podejście katalityczne w stronę dobra jest niedoceniane. No może nie jest tak, że w ogóle się o nim nie mówi (nie chodzi oczywiście o nazwę "katalizator dobra", którą tu ukułem, ale o realne zachowania), lecz chyba nie wystarczająco się ten kierunek rozwija.
Wiele katalizowania dobra związane jest z mechanizmami tworzenia prawa w państwie. Niektórzy chcieliby za pomocą prawa załatwić wszystkie problemy - mają przekonanie, że jak się czegoś tam zabroni, to się sprawę załatwi. Przykład z prohibicją w USA wyraźnie pokazał, że skądinąd słuszne idee, jeśli są wprowadzane bez przemyślenia, tak bezpośrednio, nieraz obracają się przeciwko celom, którym miały służyć. W ogóle chyba naprawianie życia społecznego mechanizmami prawnymi wydaje się być mało celowe, z punktu widzenia efektu katalitycznego dla dobra. Bo wymuszanie zachowań karami, ingerencją aparatu przymusu prowadzi do swoistego błędnego koła - ludzie optymalizują się na tym, co tworzy im system prawny, a nie na sobie, na zrozumieniu siebie, swojego życia. To, czy kogoś wsadzą za coś do wiezienia, czy nie choć może zaspokajać czyjeś poczucie sprawiedliwości, to najczęściej nie naprawia samych przyczyn, dla którego zło się dzieje. A choć oczywiście osobniki totalnie aspołeczne powinny być izolowane, to jednak zwykle lepiej jest, gdy w społeczeństwie powstaje jak najwięcej mechanizmów dogadywania się, rozwiązywania sporów polubownie, na różne "własne" sposoby, a nie poprzez prawników i sądy. Prawo oczywiście jest ważne, też i z tego powodu, że jest swoistym katalogiem norm, ale dla wzrostu dobra kluczowy jest WZROST ŚWIADOMOŚCI ludzi, nie zaś wzrost ich poprawności i posłuszeństwa względem władzy, przepisów, czy czego tam jeszcze.
Generalnie najwięcej dobra powstaje wtedy, gdy TWORZY SIĘ OGÓLNE WARUNKI do tego dobra, a nie gdy ktoś arbitralnie, mocą wielkiej wladzy dobro wprowadzi. Gdyby teraz Bóg objawił się w świecie z ogromną mocą, gdyby zaczął bezapelacyjnie i przykładnie karać złych ludzi, a nagradzać dobrych, to po prostu w ten sposób zostałoby wyeliminowane to dobro, który każdy człowiek musi odnajdować w sobie. I zostałoby wyeliminowane to drugie dobro, które ofiarowują sobie ludzie nawzajem, gdy chcą naprawiać różne błędy, gdy kombinują (jak potrafią) co zrobić, aby było lepiej.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 17:02, 12 Kwi 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13264
Przeczytał: 58 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:15, 12 Kwi 2018    Temat postu: Re: Technologia dobra

Zmieniłem nazwę wątku, bo chcę go rozszerzać o nowe aspekty. Poprzedni tytuł "katalizator dobra" odnosił się tylko do jednego pomysłu - sprawy ważnej, ale jednostkowej. Chciałbym w owym wątku pisać o tym jak być dobrym, jak czynić dobro.
Uważam, że sprawa jest trudna, a różne systemy moralne często postulują rozwiązania, które są przeciwskuteczne, nie dają się realnie wprowadzać, bo cały ich model jest uproszczony.

Podstawowy problem z tradycyjną moralnością
Moralność, wdrażanie społeczeństw do pewnych zasad postępowania mają w założeniu być takimi strażnikami dobra. Religie judeochrześcijańskie proponuję 10 przykazać, czy jakieś normy uzupełniające. Państwa tworzą systemy prawne, kodeksy mające normować życie społeczne. Ale jakże często z tego wszystkiego dobra trudno się doczekać. Czasem wydaje się, że ludzie byliby szczęśliwsi, gdyby zamiast im gadać o tym co trzeba, albo czego nie trzeba, skupili się po prostu na empatii. Empatia, pozytywne uczucia same by chroniły społeczeństwa przed działaniami destrukcyjnymi.
Problem jednak jest z tym, że pewna część ludzi ma (wrodzone?...) upośledzone odczuwanie empatii. Psychopaci, jak wykazują badania, są niewrażliwi na widok cierpienia innych osób. Osoby z pewnymi zaburzeniami autystycznymi (aspergerowcy) choć często mają dobre chęci (inaczej niż psychopaci), też nie czują kontaktu z bliźnimi, przesadnie się skupiając na warstwie konceptualnej życia. Z drugiej strony ludzie zbyt empatyczni też mają pewien życiowy problem - często trudno jest im się zdystanować od manipulacji, nacisków ze strony innych ludzi, bywają wykorzystywani, mają problem z przetwarzaniem informacji na poziomie czysto intelektualnym, oderwanym od warstwy emocjonalnej.
Oczywiście większość ludzi jest gdzieś tam pomiędzy skrajnościami - mają pewien wrodzony zasób empatii, ale też potrafią ową empatię blokować. Gdzieś tu czuwać powinien jakiś zdrowy rozsądek, doświadczenie, wiedza - z jednej strony nie dać się naciągać cwaniakom wykorzystującym empatyczne nastawienia, a z drugiej nie stać się gruboskórnym, zimnym draniem i egoistą, który robi wszystko wyłącznie pod katem własnych interesów, ignorując dobro pozostałych ludzi.

Dobro to proces, to coś co się doskonali
Moje życiowe doświadczenia skłaniają mnie aktualnie do przekonania, że z dobrem właściwie nie ma drogi na skróty - jego się uczymy przez całe życie. Jak sobie przypominam siebie z lat dziecięcych, to byłem (jak to dziecko) małym egoistą. Pozbycie się egoizmu to praca polegająca na odnajdowaniu samego siebie w nowej rzeczywistości mentalnej, to przekształcenie samego siebie.
Oczywiście podstawowym pytaniem jest: a właściwie dlaczego mielibyśmy przekształcić siebie do owej nowej postaci?
- Bo może nie należy nic zmieniać, przyjąć siebie jakim się jest...
Jednak są przynajmniej dwa istotne powody do tego, aby jednak zgodzić się z potrzebą zmiany i transformacji wewnętrznej:
1. Powód pierwszy wynika z faktu, że i tak świat, my, wszystko się zmienia, więc i tak trzeba będzie się jakoś dostosować.
2. Powód drugi wynika z tego, że żyjąc w świecie jaki jest nam dany najczęściej i tak nie jesteśmy szczęśliwi, chcielibyśmy czegoś lepszego. Więc znowu - i tak w jakimś kierunku żeglować życiowo trzeba. To niech będzie to już kierunek jakoś przemyślany.

Głównym grzechem względem dobra, a także względem samego siebie jest rezygnacja z dążenia ku doskonałości, zaakceptowanie tego co złym zastaliśmy. Grzechem podobnym do tego, choć wydawałoby się, ze jakoś innym jest co prawda uznanie konieczności zmian, ale jednak zmian powierzchownych, zachowujących istotę zła, które nad człowiekiem panuje. Zło nie ma prawa nad człowiekiem panować w ogóle!
Więc i tak - trzeba walczyć, trzeba szukać nowego siebie i nowego świata, bo zostając w miejscu, albo tylko pozorując zmiany, idąc na łatwiznę, ostatecznie znieważamy samego siebie, jako istotę mającą rozeznanie, moc, jako kogoś niosącą w sobie wartość człowieczeństwa i rozumu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin