Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wątek dla (bardzo) nielicznych

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16714
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:18, 11 Lip 2020    Temat postu: Wątek dla (bardzo) nielicznych

Wątek ten jest dla mnie i dla... baaardzo nielicznych
Po wielu latach publikowania różnych postów na forum SFiNIA pozbyłem się pewnych złudzeń, że ideał czystej dyskusji, takiej w której głównym i podstawowym celem jest dociekanie samej prawdy odkrywanej wspólnie przez dyskutantów da się jakoś łatwo dzielić z innymi. Zawsze wydawało mi się, że prowadzenie sporu dla sporu jest stratą czasu, że poniżanie innych dyskutantów jest zdradzaniem się z własną słabością, wynikającą z braku argumentów w dyskusji i próbą zastąpienia tych argumentów odrzucającą emocją.

Mam dość jałowych sporów
Mam więc intencję odcięcia się od ZBYTNIEJ POLEMICZNOŚCI w dyskusjach. Szczególnie takie dyskusje, w których ludzie nawzajem przerzucają się oskarżeniami, próbą poniżenia, nazwania pejoratywnym epitetem uważam za totalnie jałowe, nie prowadzące do niczego, co byłoby moim celem. Dla wielu ludzi jednak prowadzenie sporu dla samego sporu wydaje się być bardzo atrakcyjnym celem dyskutowania. Takiego podejścia mam - co nieco - dość. Niech się ludzie spierają, ale przynajmniej tutaj tego nie będzie.
Jednak gdyby ktoś miał interesujące, MERYTORYCZNE (także jak najbardziej krytyczne) spostrzeżenie, na temat tego co tu napiszę, to zachęcam do zasygnalizowania mi takiej myśli - na priva w odblokowanych wątkach, czy jeszcze jak mnie tam "dopadnie" (np. poprzez e-mail). Jeśli uznam, że taka uwaga pasuje do tematyki wątku, to ją włączę do rozważań.

Dla większości czytających tu będzie bardzo nudno...
Jest też parę innych powodów. dla których ten wątek będę pisał raczej dla siebie, niż do dyskusji ogólnej (dlatego też jest na blogu i zostanie zamknięty dla komentujących). Jednym z nich jest przekonanie, że w swoich poszukiwaniach ciekawych ścieżek rozumu dotarłem do obszarów, gdzie mało kto ma ochotę zajrzeć. A nawet jak ktoś tam zajrzy, to zajrzy tak "trochę", czyli za chwilę stamtąd się wynosi, jako że przedstawiane przeze mnie idee są:
- zbyt rozwlekle pisane
- zbyt odległe od posiadanych intuicji
- zbyt wymagające wchodzenia w obszary myśli, które wydają się nieinteresujące na start
- zbyt skomplikowane ogólnie i jakoś ogólnie nieatrakcyjne.
Dla mnie jednak właśnie niektóre z takich właśnie myśli jawią się jako najciekawsze. Chcę je zapisać - trochę jako rodzaj pamiętnika dla siebie, ale też trochę z lekką nadzieją, że kiedyś może, jeden, dwóch, a nawet może więcej ludzi kiedyś będzie w stanie dzielić to, o czym tu będę pisał.
Jednocześnie uprzedzam tu od razu wszystkich, którzy by nieopatrznie tu zajrzeli, że czynią to na własną odpowiedzialność. Z góry nie zapraszam nikogo, kto uznał już na start, że to co tu piszę jest nudne, za długie, za ... (jakieś tam inne). Po prostu to jest miejsce dla wyjątkowo dopasowanych do mnie Czytelników, tych, którzy mają zamiar jakoś zbliżyć się do tych ścieżek myśli, które są mocno niestandardowe, może dziwne (a dla większości pewnie "głupie", albo i "nawiedzone").

To nie będą łatwe sprawy...
Dodam, że będę tu raczej pisał o rzeczach, które uważam za wyjątkowo trudne. Trudne dla mnie, wymagające od mnie wielu lat przemyśleń, często zmian stanowisk. Skoro piszącemu te przemyślenia sprawiły trudność, to należy się spodziewać, że czytającym też je sprawią. Dlatego też zgłębianie tego, co tu będę pisał można uznać za cel jakby dla...
masochistów. :rotfl: Dla ludzi, którzy z łamania sobie głowy na tematy trudne, czasem sprawiające ból, nie czynią problemu aż tak wielkiego, aby odstąpić od tych tematów. Kto chce za tym myśleniem podążyć, zrobi to na własną odpowiedzialność.

Wątek pierwszy

Wolna wola, jako klucz do sensu wszystkiego.
Właściwie wszystko co istnieje należałoby uznać za emanację wolności (woli). Bez tej wolności nie ma myśli, nie ma rozpoznania, nie ma bytu. Nie ma tego wszystkiego, bo nie czegoś najbardziej podstawowego MECHANIZMU-OPCJI RÓŻNICOWANIA - stwierdzania co jest, a czego nie ma.
Aby cokolwiek dało się zasadnie uznać za istniejące, musi to coś odróżniać się od niebytu, albo i od innego bytu. Różnicowanie zaś - tak w ogóle, jako aktywność czegoś, co by jakoś można było związać z Obserwatorem Świata, wymaga skonfrontowania ze sobą minimum DWÓCH OPCJI, które są:
- różne
- nieoczywiste na start
- rozróżniane już na start
- i do rozróżnienia, w innym akcie rozpoznania (także po wyborze, np. wolnym wyborze).
Jeśli wolnej woli (rozumianej jako szansa na wybór, możliwość wyboru z opcji) nie ma, to nie ma mechanizmu wyłaniającego opcje dla jakiegoś aspektu rzeczywistości. Jeśli tych opcji nie ma, to całe rozpoznanie świata, całego jego istnienie jest stałością, absolutną jednią, "jednolitą płaszczyzną" niebytu, niestwierdzalnością z natury rzeczy. Dopiero jakieś zróżnicowanie opcji, odróżnienie się jednej z nich od innej, czy innych wyrywa rzeczywistość z pustki takosamości, czy wręcz zawszetakosamości, w której naniosekunda jest dokładnie taka sama jak sto miliardów lat istnienia.
Aby był byt, musi być jakieś stwierdzenie tego bytu, czyli musi być
- obserwator stwierdzający - nazywam go tu "Obserwatorem" (na tym etapie jest to postać czysto teoretyczna, która nie ma żadnych właściwości poza tym, że jest w stanie stwierdzać istnienie, odróżniając je od innych istnień, a także nieistnień).
- Obserwator "oscyluje pomiędzy opcjami" - minimum dwiema, ostatecznie stwierdzając zajście jednej z nich, a nie zajście drugiej.
- jeśli istnienie ma nie zniknąć już w chwilę po tym, jak zostało przez Obserwatora stwierdzone, tenże Obserwator musi dysponować formą PAMIĘCI, jakiejś postaci utrwalenia swojego rozpoznania. Dalej zaś tenże obserwator musi co jakiś czas DOKONYWAĆ INSPEKCJI stanu swojego stanu pamięci, czyli dysponować aktem MYŚLI. W przeciwnym wypadku istnienia byłyby nietrwałe, czyli robiłyby się nieodróżnialne chaosu - szumu, od samej, czystej nieodróżnialności - niebytu.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 19:14, 11 Lip 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16714
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:48, 11 Lip 2020    Temat postu: Re: Wątek dla (bardzo) nielicznych

Stwierdzalność i Obserwator
Aby świat o jakim myślimy zyskał jakąkolwiek postać realności, musi istnieć Obserwator dla tego świata. Przynajmniej jeden obserwator, a do tego mający wolność wyboru - stwierdzania rzeczy, różnicujących się, dających szansę odróżnienia bytu od niebytu.
Jest tak, bo jeślibyśmy zanegowali potrzebę Obserwatora, to z automatu zrównujemy wszystkie światy wydumane, z zupełnej fantazji, nieistniejące, nierealna, z tymi realnymi. Czym jest bowiem coś nierealne?
- Z definicji jest tym czymś, czego nie da się zaobserwować w żadnej formie. Smok wyfantazjowany jest nierealny dlatego, że nie możemy go zaobserwować - przy czym chodzi tu nie tylko o zaobserwowanie tego smoka tu i teraz, ale ZAOBSERWOWANIE W OGÓLE - kiedykolwiek i jakkolwiek. Smok, krasnoludek, czy niewykrywalny czajniczek na orbicie są nierealne. Są takie nie tylko dlatego, że nie spełniają jakiegoś konkretnego, dzisiejszego czy jutrzejszego kaprysu zaobserwowania ich, lecz że nie będą zaobserwowane PRZEZ NIKOGO I NIGDY.
To jest bardzo ważny aspekt sprawy - nierealne jest nieobserwowane przez nikogo nigdy, a nie tylko tu i teraz w sposób, konkretnie wskazany. Jeśli sobie tylko pomyślimy o czymkolwiek takim, że powiemy o tym "to jest fantazja", "to nie istnieje", to zawsze powodem, dla którego mamy zasadność dla owego stwierdzenia jest niemożliwość zaobserwowania tego przez KAŻDEGO OBSERWATORA (ściślej chyba dla RACJONALNEGO OBSERWATORA, ale o tym będzie kiedyś później), nie tylko tego jednego wskazanego i np. tylko dzisiaj, lecz każdego obserwatora w każdych możliwych warunkach.
Powstaje tu jednak ciekawe pytanie: czy każdy obserwator, obserwujący jakiś byt daje nam gwarancję istnienia owego bytu?
Z doświadczenia wiemy, że ludzie - którym tu arbitralnie przypiszemy rolę obserwatorów - miewają omamy, iluzje. Nie jesteśmy skłonni każdemu rozpoznaniu zadeklarowanemu przez dowolnego obserwatora, przypisywać moc stwierdzenia bytu. Rozpoznanie bytu, a przynajmniej SAMA MOŻLIWOŚĆ TAKIEGO ROZPOZNANIA jest zatem warunkiem koniecznym, aby odróżniać realny byt od fantazji, ale nie jest warunkiem wystarczającym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin