Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wolność, dowodliwość, motywacja, piękno

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:19, 11 Lis 2014    Temat postu: Wolność, dowodliwość, motywacja, piękno

Idea wolności jest w swoim głównym aspekcie przeciwna koncepcji pewnej wiedzy. Bo jeśli - w sposób nieodparty, udowodniony - wiemy jak ma być, jak trzeba postąpić, to oznacza, że nie mamy wyboru, a więc nie sposób mówić wtedy o wolności (wyboru).
Ludzie często pragną wiedzieć. A jednocześnie chcieliby być wolni, chcą realnie wybierać. Tymczasem im bardziej wzrasta wiedza, rozumiana jako znajomość niepodważalnych schematów rzeczywistości, tym bardziej wolność staje się spychana na margines.
Czy zatem wolności i pewnej wiedzy nie da się pogodzić?...
- Wg mnie da się tylko KOMPROMISOWO. Ale trzeba z czegoś zrezygnować (w jakiejś części):
A. Albo trzeba zrezygnować z koncepcji kompletności wiedzy (nie tylko jako aktualna konieczność, wynikająca z naszych ludzkich ograniczeń, ale w ogóle, w idei, nawet w odniesieniu do idealnego stanu wiedzy)
albo
B. Możemy zrezygnować z idei wolności, pogodzić się tym, że w warunkach idealnych staniemy się niewolnikami naszej wiedzy, nie będziemy mogli niczego wybrać, bo przecież każdy wybór niezgodny z tym najlepszym, byłby bez sensu.

Istnieje wreszcie jakaś droga pośrednia - tzn. łącząca częściową rezygnację z wolności i częściową rezygnację z idealnej wiedzy. W takim układzie wiedzę można zdobywać tylko do pewnego poziomu, później natrafia się na barierę chaosu, który zawsze będzie "rozrzucał" bardziej zaawansowane próby opisu rzeczywistości. W takim układzie będzie też jakiś realny wybór, będą pojawiały się niewyjaśnione opcje, dla których nie będzie można ocenić, co jest lepsze i co powinno znaleźć preferencję. Mi takie podejście podoba się najbardziej.

Gdzieś nad tym wszystkim przesuwa się idea dowodu. Dowód miałby być taką nieodpartą procedurą, która w sposób jednoznaczny powiąże przesłanki z tezami, czyli np. wskaże nam precyzyjnie dlaczego w jakimś przypadku powinniśmy wybrać opcję 1, zamiast opcji 2. Ale dowód zawsze musi oprzeć się jakiejś KRYTERIA. On jest w zasadzie pustą maszynką logiczną - wyrzuca to, co musi powstać, jeśli na starcie uzgodnimy stan założeń. Bez założeń nie ma bowiem dowodów, a założenia skądś trzeba brać.
Problem w tym, że na świecie nie ma bezspornego źródła założeń. Zatem nie ma też bezspornych kryteriów do dowodzenia, zatem nie ma bezspornego dowodzenia. Wszelkie dowody, jakie do tej pory przeprowadzono, dadzą się podważyć poprzez zanegowanie (arbitralne) podstaw tych dowodów - ich założeń i przyjętej metodologii. Skoro tak, to jednak...
... jednak chyba nie ma pewnej wiedzy. Przynajmniej pewnej w tym znaczeniu, że nie da się ona podważyć zwykłą, arbitralną negacją.
Gdzieś kolejnym kamyczkiem w tej układance jest motywacja. Motywację można potraktować jako arbitralnie wyłoniony zestaw kryteriów. Przykładowo: oto ktoś arbitralnie uznaje, że spełnieniem jego życia będzie podniesienie ciężaru 300 kilogramów. Takie arbitralne założenie motywacyjne ustawia wybory życiowe owego człowieka, myślenie, kryteria działania wokół owego podstawowego założenia. Buduje też opartą o to założenie wiedzę, bo owa wiedza będzie zmierzała w kierunku realizacji celu - podniesienia założonego ciężaru. Tutaj wybór mógł nastąpić na początku - podczas arbitralnego wybierania celu, ale dalej wiedza mogłaby być właściwie pełna - wtedy jakaś forma wolności byłaby zachowana w całości układu.

Wolność jako cel
Historia ludzkości obfituje w walkę o wolność - osobistą, narodową, ekonomiczną, intelektualną, religijną itp. Dla wielu ludzi wolność wydaje się być sensownym celem. Ale czy taki cel nie jest iluzją?...
Bo czym byłby stan idealnej wolności?
- Chyba sytuacją, gdy mamy najwięcej opcji do wyboru. Do tego owe opcje nie powinny mieć chyba żadnych narzuconych preferencji - wszak dopiero wtedy wybieralibyśmy w sposób niezakłócony i pełny. Tylko jeśli wszystkie opcje są równoprawne, to nie ma powodu wybierać - równie dobrze można sobie wybór wylosować, jako że nic nie przemawia za którąś tam opcją. Idealna wolność (przynajmniej w tym znaczeniu) to żadna wolność, to WOLNOŚĆ DO NICZEGO. I nie warto jej chyba stawiać sobie jako cel.
Czy jest inna wolność?...
Chyba można sobie wyobrazić ślad/zarys innego rodzaju wolności, takiej, która nie będzie obarczona powyższym paradoksem wolności do niczego. Ja widzę taką wolność w połączeniu z ideą PIĘKNA. Piękno, w odróżnieniu od koncepcji pełnej, dowiedzionej zależności, pełnej wiedzy, nie wymusza skupienia się na tym najlepszej opcji. Rzeczy piękne są wyróżnione, ale w sposób niewykluczający - możemy tak samo pięknym uważać obraz górskiej surowej turni, jak obraz wazonu z kwiatami. Oba są piękne, ale ich piękno nie wyklucza się nawzajem. W czyjejś świadomości, w czyichś wyborach piękny wazon nie jest bardziej (ani mniej) wartościowy/piękniejszy od pięknego pejzażu. Jeśli ktoś miałby wybrać jeden z dwóch takich obrazów, musiałby tego dokonać szukając nowych kryteriów. Względem podstawowego kryterium - piękna - wybór okazałby się chaotycznym, ale także wolnym. Dysponując nieskończonym zestawem kryteriów, wybory byłyby nieskończenie skomplikowane - czyli (patrząc zewnętrznie) wolne. A nawet jeśli ilość kryteriów nie byłaby nieskończona, to same kryteria mogłyby być niejednoznaczne, obarczone domieszką chaosu - wtedy też wybory byłyby nieprzewidywalne zewnętrznie (chyba też i wewnętrznie), czyli w jakiś sposób wolne.

Podsumowując
Dla mnie idea wolności nie daje się skalować (rozwijać) inaczej, jak poprzez koncepcję piękna. Piękno jest tym, co zachowuje preferencję dla wyboru, ale jednocześnie nie zmusza wybierającego do preferowania tej jednej, najwartościowszej opcji. Dążenie do piękna jest też formą motywacji. Powiedziałbym, że jest też aktywatorem uczuć religijnych - bo tym, co chyba w sposób najbardziej poprawny skłania człowieka do Absolutu, jest poczucie piękna, czyli doskonałej, cudownej odczuwalności tego, co do nas dociera. Jeśli w ogóle warto istnieć, odczuwać, to chyba właśnie po to, aby odczuwać piękno - coraz mocniej, coraz bardziej bogato w niuanse, możliwości wyboru, feerie nakładających się "czuję jak wspaniale to COŚ jest". :szacunek:


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 17:15, 06 Gru 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin