Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Emocjonalne, a funkcjonalne traktowanie rzeczy

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:27, 03 Sie 2019    Temat postu: Emocjonalne, a funkcjonalne traktowanie rzeczy

Rozumowanie człowieka jest rozpostarte pomiędzy aspektem funkcjonalnym, a emocjonalnym.
Postrzeganie w stanie czystym byłoby tylko funkcjonalne - po prostu zmysły rejestrują piksele, dźwięki, zapachy. Te wrażenia same w sobie nie mają atrybutu dobra, zła, czy brzydoty. Jednak wrażenie trafia na mapę wspomnień i oczekiwań - z porównania owych wrażeń z mapą wyłania się werdykt: emocja.
Emocja powoduje, ze doznanie "zaczyna żyć swoim życiem" piksele przestają już być pikselami, a stają się znaczeniami. Potem umysł ludzi nie umiejących spojrzeć na sprawę z dystansu widzi tylko to ostatnie - te emocje. Ludzie bezrefleksyjni są przekonani, że świat jest taki, jakie są ich emocje o tym świecie.
Jednak zawsze są owe dwie instancje - czysty odbiór na początku, a dopiero dalej pojawia się ten zestaw filtrów jakie nakłada na ów obraz nasza świadomość i podświadomość.
Jeśli ktoś daje się nadmiernie uwieść swoim emocjom, to przestaje w ogóle postrzegać rzeczy, jakimi one są. Zawsze zamiast pierwotnych obrazów pojawiają się ich zastępniki, przetworzone przez pragnienia i oczekiwania konstrukty.
Przy czym nie twierdzę, że konstrukty są czymś złym. Ale MOGĄ stawać się źródłem fałszów, a dalej cierpienia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 10307
Przeczytał: 115 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:56, 03 Sie 2019    Temat postu:

Piszesz o sobie???
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:58, 03 Sie 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Piszesz o sobie???

Teraz piszę o pewnej idei.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:38, 01 Lis 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Ludzi potrzebujących empatii często drażni i rozczarowuje nasze pochopne założenie, że pragną otuchy albo konkretnych technicznych rad. Marshall B. Rosenberg

Zainteresował mnie ostatni podpis Semele - właśnie w kontekście tematu tego wątku. Chciałbym go skomentować po swojemu.
Uważam, że są dwa dość znacząco różne typy osobowości:
- osobowość poszukująca emocji, wrażeń, trochę lekceważąca aspekt intelektualny, konceptualny, bo opierająca się w życiu na tym co incydentalne, na tym co "się zdarza tu i teraz".
- osobowość poszukująca TRWAŁOŚCI ODNIESIEŃ W MYŚLI - KONSTRUUJĄCA, dowartościowująca aspekt intelektualny, a trochę odstawiająca na bok emocje - aby nie zaciemniały obrazu konstrukcji myśli.
Obie te osobowości w SPOSÓB NATURALNY wolą sobie właściwy styl bodźców im dostarczany. Osoby szukające emocji nudzą się dysputami intelektualnymi, a osoby poszukujące rozwiązań intelektualnych nudzą się (zbyt chaotycznymi) emocjami.

To się też przenosi na aspekt oczekiwań względem kontaktu z innymi osobami. Osoby nastawione na intelekt SZUKAJĄ ROZWIĄZAŃ - próbują jakoś naprawić sytuację, problem, odsuwając na bok emocje, które zwykle przeszkadzają w myśleniu, w ocenie danych. Takie osoby - wpatrzone we własne potrzeby mentalne - mogą uważać, że ktoś sygnalizujący jakiś problem właśnie oczekuje porad jak ten problem rozwiązać, jak to - usuwając w cień emocje - sprawić, aby sprawa została pozytywnie załatwiona, a sporna kwestia w ogóle zniknęła z horyzontu. Tymczasem, jeśli spotkają osobę, która ma potrzebę raczej sygnalizowania swoich emocji, a nie rozwiązywania problemów, natrafią na barierę niezrozumienia.
Ja przyznam, że jestem osobą dość preferującą rozwiązania intelektualne (które w ogóle traktuję jako "rozwiązania"). Jak mam jakieś w sobie emocje, to ich najczęściej nie uzewnętrzniam, aby nie robić komuś kłopotu. Uważam, że tylko tak mogę być dobrym człowiekiem, że będę innych chronił przed jakimś zrzucaniem na nich swoich problemów - szczególnie, jeśli i tak nie widać dla nich rozwiązania. To po co komuś miałbym psuć humor swoimi zwierzeniami?... To byłoby - w moim odczuciu - egoistyczne, niedobre.
Muszę przyznać jednak, że (ze zdumieniem) obserwuję też znaczącą inną postawę - właśnie skupiającą się na emocjach dla samych emocji. Są ludzie (mnie mentalnie trudno jest to zrozumieć, bo odczuwam ich postawę jako masochistyczną, związaną z dostarczaniem sobie cierpienia), którzy w swoich emocjach (dobrych, czy złych - to bywa obojętne) po prostu chcą tkwić, chcą je przeżywać, dodatkowo jeszcze opowiadając o nich innym ludziom. Tacy ludzie wcale nie oczekują rady, gdy mówią o problemie, nie oczekują jego rozwiązania i uwolnienia się, ale chcą być "wysłuchane i zrozumiane" (cokolwiek by to nie miało znaczyć). Ale też słowo "zrozumienie" definiuje się znacząco inaczej w umyśle osób emocjonalnych, niż tych nastawionych na intelekt. O ile dla osób intelektualnie nastawionych "zrozumienie" oznacza wybudowanie stosownego modelu, w którym jakieś zdarzenia zyskają system odniesień, nazw, opisów, o tyle dla osób emocjonalnych "zrozumienie" jest raczej poszukiwaniem akceptacji, jakimś takim potwierdzeniem, że się daną osobę ceni, szanuje, kocha (czy jakie tam inne uczucia są oczekiwane).
Trudno jest porozumieć się osobom z tych dwóch "obozów" bo inaczej traktują słowa, mają zupełnie inne potrzeby. Potrzeby są inne do tego stopnia, że zastosowane niezgodnie z preferencją (intelektualną, czy emocjonalną) wywołają EFEKT PRZECIWNY do zamierzonego. Tzn. ktoś nastawiony na rozwiązywanie problemu, jeśli o nim opowie i spotka się z reakcją w stylu "tak rozumiem cię, jestem z tobą, dasz sobie radę..." może z irytacją się żachnąć: co ty mi tu za pierdoły opowiadasz - jest problem do załatwienia, myśl nad nim, a nie pocieszaj mnie teraz, bo wcale tego nie potrzebuję. Z drugiej strony, ktoś nastawiony na przeżywanie emocji, skonfrontowany z "pomocą" polegającą na szukaniu jak najszybszego pozbycia się przyczyny owej emocji i rozwiązania kwestii od strony praktycznej, będzie raczej zirytowany takim "wsparciem". Taki ktoś bowiem chce często jeszcze trochę z tymi emocjami pobyć, nieraz nawet wcale nie chce rozwiązania problemu, tylko wsparcia jak w tej sytuacji zdobyć siły psychiczne do wytrwania.

Czy ktoś ma tutaj rację?
- Wg mnie to nie jest żadna kwestia racji. Po prostu mamy różne potrzeby psychiczne i warto to uszanować, nie mierząc innych swoją miarą. Trzeba się pogodzić też czasem z jakąś...
formą własnej ułomności (!) w zakresie rozumienie reakcji osób o innym stylu na linii intelekt - emocje. Jak się nie rozumie czyjejś potrzeby wygadania się, czy opowiadania sobie pocieszających słów, to trzeba to przyznać, ale nie mówić komuś "głupi(a) jesteś, bo nie próbujesz rozwiązać problemu, tylko wciąż w kółko marudzisz". Z kolei druga strona też nie powinna oskarżać kogoś o "nieczułość", jeśli ten na skargi na jakiś problem zareaguje próbą rozwiązania owego problemu. On po prostu bierze kierowane do siebie słowa tak jak zostały sformułowane - że oto jest problem, a więc naturalnym postępowaniem jest jego rozwiązanie.

Ja zdaję sobie sprawę z tego, że mam już we krwi pewien swój ideał HARTU OSOBISTEGO (może trochę jako mężczyzna, jako "nie mazgaj"), więc już zupełnie podświadomie unikam sytuacji, gdzie emocje za bardzo hulają. I raczej słaby jestem w pocieszających tekstach. Po prostu muszę dość mocno walczyć z sobą, aby zachowywać wbrew temu co rozumiem, czuję, co wydaje mi się sensowne. Normalną dla mnie postacią reakcji jest redukowanie spraw do rozpoznawalnych, obektywnych elementów i znajdowanie rozwiązań. "Roztkliwianie się" nad nimi uważam za dziwne, głupie, budzące irytację swoją bezsensownością (przecież to i tak nie załatwi problemu...).

Na koniec dodam, że właściwie to trudno jest rozstrzygnąć, które podejście jest jakoś tam rozsądniejsze. Po prostu spotykamy się z dwoma rodzajami wyzwań w życiu:
- wyzwania, w których można coś zrobić, zareagować adekwatnie, rozwiązując problem
- wyzwania, w których już nic nie da się zrobić, a jedyne co pozostaje, to wytrwać, to nie dać się samemu zniszczyć.
I teraz w zależności od tego, na które wyzwanie się trafi, inna strategia będzie tą właściwą. Ilustruje to znana powszechnie:

Modlitwa Marka Aureliusza napisał:
Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to, co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 1088
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 1:55, 01 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Jednak zawsze są owe dwie instancje - czysty odbiór na początku, a dopiero dalej pojawia się ten zestaw filtrów jakie nakłada na ów obraz nasza świadomość i podświadomość.

Jaki to jest zestaw filtrów? Masz coś konkretnego namyśli w tym temacie?


Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Pią 1:59, 01 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 2:03, 01 Lis 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Jednak zawsze są owe dwie instancje - czysty odbiór na początku, a dopiero dalej pojawia się ten zestaw filtrów jakie nakłada na ów obraz nasza świadomość i podświadomość.
Kod:


Jaki to jest zestaw filtrów? Masz coś konkretnego namyśli w tym temacie?

Nieświadome aspekty postrzegania - korekcja perspektywy (i związane z tym złudzenia) "dopowiadanie" przez umysł nieistniejących głosek w dźwięku, efekty związane z nastawieniem, czy inne - instynktowne, bądź nabyte (temat ściśle związany z efektem złudzeń - można wyszukać w necie), mechanizmy przetwarzania danych ze zmysłów. W podobny sposób działa to na poziomie nawyków emocjonalnych (zespół typu PSD i inne podobne), czy intelektualnych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin