Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rozproszenie uwagi, a myślenie

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:56, 20 Lis 2016    Temat postu: Rozproszenie uwagi, a myślenie

Wątek, który chcę poruszyć właściwie pasuje bardziej do działu psychologia. Więc umieszczenie go w części filozoficznej wydaje się być wadliwe. Jednak wnioski, jakie chcę wysnuć z początkowych spostrzeżeń będą już mocno filozoficzne, więc mam nadzieję, że jakoś wybronię lokalizację tego tematu.

Skąd mi się wzięło, to co chcę tu napisać?
- Ano z ostatnich moich obserwacji i przemyśleń dość mocno nawiązujących do tematu uczciwości intelektualnej. Ale wniosek dość mocno sięga w kognitywistykę, może w teorię sieci neuronowych, a na pewno teorię edukacji, rozwoju myślenia i świadomości.
Zacznę od bazowej tezy, która wydaje się być dla wielu może banalnym spostrzeżeniem: aby poprawnie myśleć (o czymkolwiek nieco bardziej złożonym, niż najprostsze rozpoznania i przyporządkowania) nie wystarczy samo skupienie uwagi, niezbędne jest również ROZPRASZANIE swoich myśli, swoisty "reset" spojrzenia na świat.
Wagę tego spostrzeżenia odkryłem względnie niedawno, więc przypuszczam też, że dla wielu osób będzie ono nieoczywiste. Wiele badań stwierdza, ze z problemem, którego nie potrafimy rozwiązać warto się "przespać", czasem przejść po powietrzu spacerkiem, albo zająć czymś odciągającym uwagę. Ja w swojej pracy myślowej bardzo czesto to odczuwam. Gdy nie radzę sobie z jakimś problemem, to staram się oderwać od niego, spojrzeć jakoś z nowej strony. Ale to spojrzenie z nowej strony wymaga jakoś...
odrzucenia/odsunięcia owej "starej strony". Myślenie o trudnych problemach "jeszcze bardziej" w tym samym co do tej pory kierunku jest przeciwskuteczne.
Można to porównać z opisem, który kiedyś wymyślił mój ojciec. Stwierdził on mianowicie, ze kura jest głupim zwierzakiem, a pies (względnie) mądrym. Bo jak kura chce wyjść za płot, to zwykle długo chodzi raz w te, raz we wte przy jakimś wybranym kawałku płotu. Ale skoro w tym miejscu dziury w płocie nie było, to jej tam nie ma dalej i kura chodzi, chodzi - tam i z powrotem, tam i z powrotem, tam i... - na próżno. W odróżnieniu od niej "mądry" pies zwykle obleci całe podwórko, przeszuka płot w wielu miejsach i - z większym prawdopodobieństwem - odkryje szczelinę, którą da się wykorzystać do wydostania.
Ten prosty przykład pokazuje wiele rzeczy związanych z myśleniem. Także myśleniem człowieka. Pokazuje m.in. to, dlaczego wojskowi są najczęściej mało kreatywni intelektualnie. Ano tacy są, bo zwykle działają na rozkaz - działają w wybranym kierunku, zwykle upośledzając myślenie "szeroko" (bo w tą stronę nie było rozkazu). Pokazuje to też, że właśnie nie sposób jest być trwale kreatywnym "w trybie rozkazu". Tam gdzie jest zamordyzm, tam króluje powtarzalność, intelektualna drętwota. Bo myślenie wymaga wolności, a wolność z kolei wymaga poszerzania zakresu postrzegania, myślenia, działania intelektualnego poza to co, co aktualnie przewidywalne, co dało się dostrzec (a w konsekwencji nakazać).
Aby zaś dać sobie szanse wyjścia poza schematy (które zapewne zostały już - przez innych - przepatrzone i rozwiązania trudniejszego problemu w nich nie znaleziono), trzeba te schematy CHOCIAŻBY TECHNICZNIE, CHOĆBY NA CHWILĘ odrzucić, odsunąć od swojej głowy. Trzeba sobie zaprzeczać, zwątpić w to co się wie (choćby tylko na chwilę), poszukać w obszarze, który z jakichś powodów zaniedbano w innych próbach rozwiązania problemu.
Ma to oczywiście związek z uczciwością intelektualną. Intuicyjnie wyczuwamy, że osoby bardzo silnie utkwione wiarą, myślą, postrzeganiem w w jedną stronę/aspekt jakoś (się) w tych swoich rozpoznaniach świata, problemów "oszukują". Jeśli ktoś nie patrzy na rzeczywistość trochę "wzrokiem nienarodzonego dziecka", nie spodziewając się co ma zobaczyć, tylko wrzucając "na luz", nie dekretując z góry co będzie, czy jak będzie rozpoznane, tylko taki ktoś ma szansę ujrzenia rzeczy w pełni - takimi "jakie są", a nie jakimi pragnie widzieć je nasze nastawienie. Uczciwym intelektualnie (tak w pełni) może być więc tylko ten, kto umie (przynajmniej jakoś "technicznie" - czyli może bez uznania opcji za dokonaną, ale przynajmniej za możliwą) wyjść poza to, co rozumiał, wie, odczuwał do tej pory.
Jednak stare poglądy, odczucia, spostrzeżenia często jakoś się "kleją" do umysłu. Trudno jest nieraz pozbyć się z głowy natrętnej melodii i podobnie trudno jest przy rozwiązywaniu problemu oderwać się od tych prób i sprawdzeń, których się wcześniej użyło. Bo na zadawane sobie w myśli pytanie: no to jak to rozwiązać? powraca najczęściej to, co już wcześniej próbowaliśmy. I wtedy jesteśmy jak ta głupia kura, która wciąż przeszukuje ten sam kawałek płotu.
Warto jest więc wzbogacać swoje myślenie o techniki nie tylko podążania za problemem, ale i odrywania się od niego, od użytych wcześniej myśli. To jest zwykle nawet trudniejsze, bo nie wiemy DO CZEGO TE MYŚLI KIEROWAĆ. Nie chcemy zwykle zupełnie zająć się głupotami. Choć czasem właśnie zajęcie się głupotami, a potem jeszcze spojrzenie na problem z zupełnie nowej strony, pomaga w znajdowaniu rozwiązania.
Myślę, że opisana zasada - technika działa tez na poziomie ogólnym, już filozoficznym. Często nam się wydaje, że "jest", jak my myślimy. W rzeczywistości wszystko ma nieskończenie wiele aspektów, a my tylko utrzymujemy w głowie jeden z nich, będąc ślepym na pozostałe. Dlatego odrywanie się od tego, co już wiemy, szukanie tam gdzie nam się to wydawało mało obiecujące, wreszcie...
znalezienie sobie dobrego krytyka, oponenta jest dobrym impulsem do rozwoju twórczości. Oponent ma tę zaletę, że jest niejako poza nami od początku swojego życia, więc to co chcielibyśmy w takim układzie osiągnąć (oderwać się od siebie myślącego jak do tej pory nieefektywnie) daje nam gratis - właśnie swoją innością i odrębnością. Jest więc dla nas intelektualnym skarbem.
Wniosek ogólny zaś byłby taki, że inni ludzie są więc nam potrzebni do rozwoju kreatywności. Szkoda, ze tak mało osób to docenia i traktuje swoich przeciwników w dyskusji jak wrogów, choć w istocie często są to (najlepsi...) przyjaciele. A przynajmniej są cudownymi przyjaciółmi naszej kreatywności.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:40, 20 Lis 2016    Temat postu: Re: Rozproszenie uwagi, a myślenie

Po napisaniu jw. przyszedł mi do głowy pewien (chyba) ciekawy wniosek dotyczący uczciwości intelektualnej.
Jak pisałem wyżej, odbieram uczciwość intelektualną jako umiejętność m.in. oderwania się od poprzednich rozwiązań, myśli, schematów. Uczciwie z kimś dyskutować oznaczałoby także być gotowym na zmianę swojego zdania. Uczciwe rozpatrywanie problemu oznacza szukanie rozwiązań poza znanymi schematami, nawet poza własnymi założeniami, wiarą. Wierzący powinien być trochę w myśleniu ateistą, aby móc dyskutować o swojej wierze, zaś uczciwy ateista powinien jakoś "trochę uwierzyć" - choćby własnie jakoś "technicznie", próbę zacząć obracać się w umysłowości wierzącego. Bo tylko w taki sposób bedzie w stanie rozumieć co komunikuje mu druga osoba.
Ale w związku z tym uczciwość intelektualna musiałaby być częściowo pewną umiejętnością - "techniką myśli", taką zdolnością do odrywania się od tego co znane, uwewnętrznione. Trzeba jakoś odchodzić od samego siebie, zaprzeczać samemu sobie. Tylko wtedy jest się uczciwym wobec dyskutanta z drugiej strony, ale też i...
..względem samego siebie. Bo uczciwość wobec własnego umysłu oznacza chyba też PRAWDZIWE szukanie rozwiązań. A szukanie jest zawsze w tym co niewiadome, w tym co poza znanymi schematami. Kto nie szuka prawdziwie, tylko powtarza znane sobie schematy, NIE SZUKA W OGÓLE. Taki ktoś jest oszustem nawet wobec samego siebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:49, 24 Lis 2016    Temat postu:

Michałek, ty gdy myślisz, to też rozproszony jesteś. ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin