Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Świat jest absurdem, a językiem absurdu jest paradoks

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 683
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Nie 20:49, 02 Wrz 2018    Temat postu: Świat jest absurdem, a językiem absurdu jest paradoks

Niedawno uświadomiłam sobie, że rzeczywistość najłatwiej jest opisać językiem paradoksu. Jakiegokolwiek jednostronnego sądu o świecie bym nie sformułowała, nigdy nie wyczerpię w ten sposób tego, co w świecie się zawiera. Zawsze mi wyjdzie, że patrzę na rzeczywistość jednostronnie.

Np. znamienne skoro Bóg jest dobry, skąd się wzięło zło
Niemożność pogodzenia ze sobą tych dwóch pierwiastków, doprowadziła mnie swego czasu do koncepcji Boga, który jest grzesznikiem obdarzonym wolną wolą, dokładnie jak człowiek.
Albo czy człowiek jest zwierzęciem czy jednak czymś różnym od zwierząt? Z jednej strony przejawia cechy właściwe dla zwierząt, ale z drugiej całe sedno człowieczeństwa mieści się w tym, co od zwierząt go różni. Tak więc mi wychodzi, że człowiek jest i nie jest zwierzęciem.

Kopalnią paradoksów jest Biblia:
Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga.
Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.
Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi

Sama postać Jezusa Chrystusa, Boga wcielonego jest paradoksem

Do paradoksu szczególnie chętnie sięgają poeci, w tym poeci religijni jak Jan Twardowski. Wiersz "Sprawiedliwość" chyba każdy kojarzy.

(...)
Dziekuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne

(...)

Cytat:
Fascynacja paradoksem wydaje się w przypadku Twardowskiego zrozumiała. Księdzu poecie paradoks pozwala wypowiadać rzeczy wykraczające swym formatem poza możliwości ludzkiego rozumu i granice poznania — bez zbędnego dystansu czy patosu, które uniemożliwiają bezpośrednie komunikowanie się. Deklarując, iż lubi „piętrzyć” paradoksy, poeta uchyla także rąbka tajemnicy swojego filozoficznego i poetyckiego warsztatu. Ponieważ, jak sam twierdził, „to chyba po prostu myślenie paradoksalne, tzn. nieoczekiwane, nieprawdopodobne, zbliża bardziej do tajemnicy niż inne”. Poezja posługująca się językiem niedomówień pozwala mu podjąć próbę wyrażenia niewyrażalnego — mówienia trafnie i o egzystencji, i o transcendencji, i o Bogu.
[link widoczny dla zalogowanych]


Czy zgadzacie się z tezą, że świat jest absurdem, a językiem absurdu jest paradoks?


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Nie 20:51, 02 Wrz 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:31, 03 Wrz 2018    Temat postu: Re: Świat jest absurdem, a językiem absurdu jest paradoks

towarzyski.pelikan napisał:
Niedawno uświadomiłam sobie, że rzeczywistość najłatwiej jest opisać językiem paradoksu. Jakiegokolwiek jednostronnego sądu o świecie bym nie sformułowała, nigdy nie wyczerpię w ten sposób tego, co w świecie się zawiera. Zawsze mi wyjdzie, że patrzę na rzeczywistość jednostronnie.

Filozofią Hegla się interesowałaś (to słynne: teza, antyteza i synteza)?
Dostarczył nam Hegel w tym zakresie paru fajnych koncepcji i języka. Buddyści dorzucili tu swoje, a inni filozofowie w ogólności jeszcze więcej.
Ale oczywiście zgoda co do meritum.
Rzecz/idea nie jest nigdy absolutnie sama w sobie, ale jak jang-yin wyłania się z tła. Tło rysuje nam rzecz, a rzecz uwidacznia, że jest tło. Punkt nie jest punktem, jeśli nie ma płaszczyzny, której jest częścią, a płaszczyzna nie jest płaszczyzną, jeśli nie można wskazać pojedynczych punktów, które są wyborem na niej. To co przeciwne stanowi o możliwości ukazania się tego, co proste. Dobro nie wyłoni się z niebytu, jeśli nie spotka jakiegoś zła, na którym się ujawni, prawdę docenimy dopiero wtedy, gdy dostrzeżemy jakim jest darem w świecie fałszów i błędów. Bez owych fałszów i błędów, prawda stałaby się ograniczeniem umysłu i szykaną; mając w świadomości te błędy i fałsze, prawda ujawnia się jako rozwiązanie i coś budującego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8265
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 3:40, 03 Wrz 2018    Temat postu: Re: Świat jest absurdem, a językiem absurdu jest paradoks

Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Niedawno uświadomiłam sobie, że rzeczywistość najłatwiej jest opisać językiem paradoksu. Jakiegokolwiek jednostronnego sądu o świecie bym nie sformułowała, nigdy nie wyczerpię w ten sposób tego, co w świecie się zawiera. Zawsze mi wyjdzie, że patrzę na rzeczywistość jednostronnie.

Filozofią Hegla się interesowałaś (to słynne: teza, antyteza i synteza)?
Dostarczył nam Hegel w tym zakresie paru fajnych koncepcji i języka. Buddyści dorzucili tu swoje, a inni filozofowie w ogólności jeszcze więcej.
Ale oczywiście zgoda co do meritum.
Rzecz/idea nie jest nigdy absolutnie sama w sobie, ale jak jang-yin wyłania się z tła. Tło rysuje nam rzecz, a rzecz uwidacznia, że jest tło. Punkt nie jest punktem, jeśli nie ma płaszczyzny, której jest częścią, a płaszczyzna nie jest płaszczyzną, jeśli nie można wskazać pojedynczych punktów, które są wyborem na niej. To co przeciwne stanowi o możliwości ukazania się tego, co proste. Dobro nie wyłoni się z niebytu, jeśli nie spotka jakiegoś zła, na którym się ujawni, prawdę docenimy dopiero wtedy, gdy dostrzeżemy jakim jest darem w świecie fałszów i błędów. Bez owych fałszów i błędów, prawda stałaby się ograniczeniem umysłu i szykaną; mając w świadomości te błędy i fałsze, prawda ujawnia się jako rozwiązanie i coś budującego.
Jako homo sapiens wyewoluowalismy sie aby zyc w paradoksie, bo paradoks jest czescia naszej kondycji ludzkiej. Mamy potencjal byc moralni i niemoralni bo jestesmy ssakiem z najwiekszym mozgiem i najwyszym poziomem kompleksowosci zycia zaleznym od naszej fizjologii i srodowiska. Adam Smith (ten od ekonomii) w ksiazce "Sentymenty Moralne" opisal, ze czlowiek czyniac krzywde blizniemu krzywdzi siebie a czyniac dobro odczuwa satysfakcje, bo dobro innych sprawia, ze czuje sie potrzebnym spolecznie. Dlaczego wiec czlowiek chce sie krzywdzic a nie czynic dobro? Kultury wschodnie od tysiacleci kultywuja fenomen empatii, ktory w kulturze zachodniej jest w dalszym ciagu nowy. Neuronauka zidentyfikowala chemiczna "zupe" zwiazana z czynieniem dobra i czynieniem zla. I tak oksytocyna spowoduje u czlowieka poczucie bezpieczenstwa i altruizm. A kortyzol zagrozenia i agresji. Poniewaz kortyzol jest rezultatem zaklocen snu, bo podwyzszony powoduje bezsennosc a ta podwyzsza poziom kortyzolu, wiec warto dbac o sen i byc osoba ktora swoje dobro stawia jako drugorzedne na poczet dobra spolecznego. Jakkolwiek, do tej grupy zaliczaja sie nieliczni, bo wiekszosc ludzi na swiecie poddaje sie wlasnej biologii i zyje pomiedzy "mlotem i kowadlem" dobra subiektywnego (co z tego bede mial) i zla.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 683
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Pon 12:09, 03 Wrz 2018    Temat postu: Re: Świat jest absurdem, a językiem absurdu jest paradoks

Michał Dyszyński napisał:

Filozofią Hegla się interesowałaś (to słynne: teza, antyteza i synteza)?
Dostarczył nam Hegel w tym zakresie paru fajnych koncepcji i języka. Buddyści dorzucili tu swoje, a inni filozofowie w ogólności jeszcze więcej.
Ale oczywiście zgoda co do meritum.


Mam wrażenie, że Hegel jest mocno niedoceniany.

Znalazłam ciekawy tekst krytyczny filozofii Hegla
[link widoczny dla zalogowanych]


Cytat:
Przy lekturze Hegla ma się często wrażenie, że autor pokpiwa
sobie z czytelnika, albo nawet wręcz kpi sobie zeń w żywe oczy,
plotąc w namaszczony sposób zupełne banialuki. Nie jest to oczywiście
lekki francuski esprit, lecz ciężkostrwany niczym golonka
z kapustą teutoński Spass. Być może jednak, że poczęstowany nim
czytelnik dozna w efekcie poważniejszej przemiany świadomości
niż na skutek subtelnych intelektualnych igraszek, które łechcą jedynie
szare komórki. W porównaniu z nimi gruntowny Heglowski
traktament to solidne garbowanie skóry, o ile nie wręcz wstrząśnienie
mózgu. To, co trudno byłoby uznać za racjonalną metodę przekonywania,
może niemniej jednak okazać się najprostszą drogą do
wprawienia się w pożądany stan ducha.


Michał Dyszyński napisał:

Rzecz/idea nie jest nigdy absolutnie sama w sobie, ale jak jang-yin wyłania się z tła. Tło rysuje nam rzecz, a rzecz uwidacznia, że jest tło. Punkt nie jest punktem, jeśli nie ma płaszczyzny, której jest częścią, a płaszczyzna nie jest płaszczyzną, jeśli nie można wskazać pojedynczych punktów, które są wyborem na niej. To co przeciwne stanowi o możliwości ukazania się tego, co proste. Dobro nie wyłoni się z niebytu, jeśli nie spotka jakiegoś zła, na którym się ujawni, prawdę docenimy dopiero wtedy, gdy dostrzeżemy jakim jest darem w świecie fałszów i błędów. Bez owych fałszów i błędów, prawda stałaby się ograniczeniem umysłu i szykaną; mając w świadomości te błędy i fałsze, prawda ujawnia się jako rozwiązanie i coś budującego.


Nic dodać, nic ująć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8265
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 14:29, 03 Wrz 2018    Temat postu: Re: Świat jest absurdem, a językiem absurdu jest paradoks

towarzyski.pelikan napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Filozofią Hegla się interesowałaś (to słynne: teza, antyteza i synteza)?
Dostarczył nam Hegel w tym zakresie paru fajnych koncepcji i języka. Buddyści dorzucili tu swoje, a inni filozofowie w ogólności jeszcze więcej.
Ale oczywiście zgoda co do meritum.


Mam wrażenie, że Hegel jest mocno niedoceniany.

Znalazłam ciekawy tekst krytyczny filozofii Hegla
[link widoczny dla zalogowanych]


Cytat:
Przy lekturze Hegla ma się często wrażenie, że autor pokpiwa
sobie z czytelnika, albo nawet wręcz kpi sobie zeń w żywe oczy,
plotąc w namaszczony sposób zupełne banialuki. Nie jest to oczywiście
lekki francuski esprit, lecz ciężkostrwany niczym golonka
z kapustą teutoński Spass. Być może jednak, że poczęstowany nim
czytelnik dozna w efekcie poważniejszej przemiany świadomości
niż na skutek subtelnych intelektualnych igraszek, które łechcą jedynie
szare komórki. W porównaniu z nimi gruntowny Heglowski
traktament to solidne garbowanie skóry, o ile nie wręcz wstrząśnienie
mózgu. To, co trudno byłoby uznać za racjonalną metodę przekonywania,
może niemniej jednak okazać się najprostszą drogą do
wprawienia się w pożądany stan ducha.


Michał Dyszyński napisał:

Rzecz/idea nie jest nigdy absolutnie sama w sobie, ale jak jang-yin wyłania się z tła. Tło rysuje nam rzecz, a rzecz uwidacznia, że jest tło. Punkt nie jest punktem, jeśli nie ma płaszczyzny, której jest częścią, a płaszczyzna nie jest płaszczyzną, jeśli nie można wskazać pojedynczych punktów, które są wyborem na niej. To co przeciwne stanowi o możliwości ukazania się tego, co proste. Dobro nie wyłoni się z niebytu, jeśli nie spotka jakiegoś zła, na którym się ujawni, prawdę docenimy dopiero wtedy, gdy dostrzeżemy jakim jest darem w świecie fałszów i błędów. Bez owych fałszów i błędów, prawda stałaby się ograniczeniem umysłu i szykaną; mając w świadomości te błędy i fałsze, prawda ujawnia się jako rozwiązanie i coś budującego.


Nic dodać, nic ująć.
Moze ta opinia Pana Marka Rosiaka bylaby zabawna gdyby nie brak elementarnej wiedzy czym jest "duch". Wprawdzie Voltaire przekazal nam, ze
Cytat:
tysiace tomisk metafizyki nie wyjasnia nam czym jest dusza/duch.
ale zyjac w dobie XXI wieku wiemy, ze ducha nie karmi naduzywanie funkcji intelektualnej mozgu - owszem prowadzi do "wodopoju" ale w pewnym momencie intelekt trzeba zostawic jakby poza soba (metafora) :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5664
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:14, 03 Wrz 2018    Temat postu:

Hegel to prawdziwy filozof.
Świat nie jest absurdem.
Język z wmontowaną weń reifikacją jest zapewne tym, co wyróżnia nas z
reszty świata zwierzęcego. Zatem Kratylos, który doradzał nam zamilknąć i tyl-
ko kierować uwagę na interesujące nas zjawiska przez wskazywanie palcem,
proponował nam powrót do stanu dzikości. Wykreowany przez Przybysławskie-
go Heraklit proponuje nam powrót do wczesnego dzieciństwa.
Z zachowanych fragmentów i relacji starożytnych wyłania się obraz Hera-
klita jako człowieka wyniosłego, wypowiadającego się w sposób aforystyczny
świadczący o szczególnym upodobaniu do paradoksów. W jego wypowiedziach
nie dostrzegamy choćby śladu troski o komunikatywność, to też zasłużył sobie
na określenie „ciemny”. W tym stanie rzeczy próby „właściwego” odczytania
jego myśli i intencji, jak również próby podważania istniejących interpretacji, są
przedsięwzięciem niestosownym. Natomiast aforyzmy Heraklita niewątpliwie
były i — jak widać — są nadal źródłem inspiracji w przedsięwzięciach zmierza-
jących do sformułowania własnego stanowiska i osadzenia go w pewnej filozo-
ficznej tradycji. Tak właśnie posłużył się Heraklitem Przybysławski: proszę, już
Heraklit pokazał, że ów nudny Arystotelesowski dyskurs nie jest powszechnie
obowiązujący, że można przeciwstawić się „arystotelesowskim przyzwyczaje-
niom, które każą nam zakładać, że język mówi o czymś”, że można podważyć
naszą „naiwną wiarę w istnienie rzeczy”(s. 9). Sądzę (jak mniemam, nie bez-
podstawnie), że stanowisko bliskie Przybysławskiemu, które stara się podeprzeć
autorytetem Heraklita, trafnie, choć krótko i dosadnie, scharakteryzował Leszek
Kołakowski w swojej „Wielkiej encyklopedii filozofii i nauk politycznych” pod
hasłem „dekonstrukcjonizm”: „że co by się nie mówiło, to i tak nic to nie zna-
czy”
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8265
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 0:07, 04 Wrz 2018    Temat postu:

Semele napisał:
Hegel to prawdziwy filozof.
Świat nie jest absurdem.
Język z wmontowaną weń reifikacją jest zapewne tym, co wyróżnia nas z
reszty świata zwierzęcego.
Zatem Kratylos, który doradzał nam zamilknąć i tyl-
ko kierować uwagę na interesujące nas zjawiska przez wskazywanie palcem,
proponował nam powrót do stanu dzikości. Wykreowany przez Przybysławskie-
go Heraklit proponuje nam powrót do wczesnego dzieciństwa.
Z zachowanych fragmentów i relacji starożytnych wyłania się obraz Hera-
klita jako człowieka wyniosłego, wypowiadającego się w sposób aforystyczny
świadczący o szczególnym upodobaniu do paradoksów. W jego wypowiedziach
nie dostrzegamy choćby śladu troski o komunikatywność, to też zasłużył sobie
na określenie „ciemny”. W tym stanie rzeczy próby „właściwego” odczytania
jego myśli i intencji, jak również próby podważania istniejących interpretacji, są
przedsięwzięciem niestosownym. Natomiast aforyzmy Heraklita niewątpliwie
były i — jak widać — są nadal źródłem inspiracji w przedsięwzięciach zmierza-
jących do sformułowania własnego stanowiska i osadzenia go w pewnej filozo-
ficznej tradycji. Tak właśnie posłużył się Heraklitem Przybysławski: proszę, już
Heraklit pokazał, że ów nudny Arystotelesowski dyskurs nie jest powszechnie
obowiązujący, że można przeciwstawić się „arystotelesowskim przyzwyczaje-
niom, które każą nam zakładać, że język mówi o czymś”, że można podważyć
naszą „naiwną wiarę w istnienie rzeczy”(s. 9). Sądzę (jak mniemam, nie bez-
podstawnie), że stanowisko bliskie Przybysławskiemu, które stara się podeprzeć
autorytetem Heraklita, trafnie, choć krótko i dosadnie, scharakteryzował Leszek
Kołakowski w swojej „Wielkiej encyklopedii filozofii i nauk politycznych” pod
hasłem „dekonstrukcjonizm”: „że co by się nie mówiło, to i tak nic to nie zna-
czy”
Jezyk nie jest jedynym artefaktem kulturowym ktory wyroznia nas od siwata zwierzat :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5664
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 3:52, 04 Wrz 2018    Temat postu:

Ok. Co jeszcze?

Właściwie są elementy absurdu. Jednak to słowo nakierowuje nas na bezsens.
Życie ludzkie nie jest bezsensowne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 683
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Wto 9:22, 04 Wrz 2018    Temat postu:

Semele napisał:
Ok. Co jeszcze?

Właściwie są elementy absurdu. Jednak to słowo nakierowuje nas na bezsens.
Życie ludzkie nie jest bezsensowne.


Absurd wcale nie kieruje na bezsens. Z sensem w absurdalnym świecie jest tak jak w utworze "Jestem Bogiem" Paktofoniki:

(...) W bezsensie sens jest jedynym awansem
Balansem w naturze, równowagi korekta,
unoszę się ponadto na specjalnych efektach (...)


Żeby w ogóle odkryć sens życia najpierw trzeba obnażyć jego absurdalność :)


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Wto 9:23, 04 Wrz 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8265
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 0:08, 05 Wrz 2018    Temat postu:

Semele napisał:
Ok. Co jeszcze?

Właściwie są elementy absurdu. Jednak to słowo nakierowuje nas na bezsens.
Życie ludzkie nie jest bezsensowne.
W kontekscie faktu, ze czlowiek jest jedynym stworzeniem na Ziemi, ktore trzeba do zycia zachecac, zdziwilabys sie ilu ludzi zmienia forme nie odkrywajac sensu swego zycia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5664
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:18, 08 Wrz 2018    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Semele napisał:
Ok. Co jeszcze?

Właściwie są elementy absurdu. Jednak to słowo nakierowuje nas na bezsens.
Życie ludzkie nie jest bezsensowne.


Absurd wcale nie kieruje na bezsens. Z sensem w absurdalnym świecie jest tak jak w utworze "Jestem Bogiem" Paktofoniki:

(...) W bezsensie sens jest jedynym awansem
Balansem w naturze, równowagi korekta,
unoszę się ponadto na specjalnych efektach (...)


Żeby w ogóle odkryć sens życia najpierw trzeba obnażyć jego absurdalność :)

W analogii do muzyki, tej najbardziej może metafizycznej ze sztuk, wrażenia z lektury Hegla porównać można chyba tylko do gry na tępej pile. Nasuwa się przypuszczenie, że być może inspiracja płynąca z jego pism to coś w rodzaju poetyckiego natchnienia, pod wpływem którego w niewytłumaczalny sposób zmienia się nasze postrzeganie rzeczywistości. W ten sposób pisarstwo Hegla lokowałoby się w nurcie irracjonalizmu i mistycyzmu.

Świetny kawałek z Rosiaka...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 683
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Sob 11:11, 08 Wrz 2018    Temat postu:

Irracjonalizm broni się w ramach samego Hegla.

Irracjonalizm ma tę przewagę nad racjonalizmem, że mieści w sobie dwie opozycje.

Racjonalizm (teza) + ir (antyteza) = Irracjonalizm (synteza)

Racjonaliści nagminnie gwałcą brzytwę Ockhama. Zamiast szukać najprostszych rozwiązań (na które człowiek naturalnie wpada, kiedy zaufa syntezie serca z rozumem), to nie potrafią się na nic zdecydować. Mnożą byty ponad potrzebę. Są wewnętrznie sprzeczni.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Sob 11:11, 08 Wrz 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5664
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 14:12, 08 Wrz 2018    Temat postu:

I to jest fajne. Bo człowiek jest wewnętrznie sprzeczny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8265
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 18:23, 08 Wrz 2018    Temat postu:

Semele napisał:
I to jest fajne. Bo człowiek jest wewnętrznie sprzeczny.
Niekoniecznie. Zyje w stalym spokoju wewnetrznym, bo go swiadomie w sobie tworze :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 683
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Sob 18:48, 08 Wrz 2018    Temat postu:

Semele napisał:
I to jest fajne. Bo człowiek jest wewnętrznie sprzeczny.


To nie jest fajne. To jest zatrzymanie się na etapie analizy. Racjonalista bywa racjonalny i bywa emocjonalny. Nigdy nie ma w nim równowagi. Czasem teza, a czasem antyteza.

Zaś irracjonalista idzie o krok dalej - tworzy syntezę, która jest wewnętrznym porządkiem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 19:13, 08 Wrz 2018    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Irracjonalizm broni się w ramach samego Hegla.

Irracjonalizm ma tę przewagę nad racjonalizmem, że mieści w sobie dwie opozycje.

Racjonalizm (teza) + ir (antyteza) = Irracjonalizm (synteza)

Racjonaliści nagminnie gwałcą brzytwę Ockhama. Zamiast szukać najprostszych rozwiązań (na które człowiek naturalnie wpada, kiedy zaufa syntezie serca z rozumem), to nie potrafią się na nic zdecydować. Mnożą byty ponad potrzebę. Są wewnętrznie sprzeczni.


Ja to widzę tak:
teza :Racjonalizm -antyteza: Irracjonalizm
Tylko co jest syntezą? Nie wiem, ale chcę nią być i ją wyrażać, chcę plusów racjonalizmu i plusów irracjonalizmu.

Irracjonalizm ma swoje plusy, bez tego typu myślenia cały świat artystyczny pójdzie z torbami... Koniec z rozpoczynaniem wizjonerskich projektów, bo statystycznie mają za małe szanse powodzenia, więc racjonalnie jest odpuścić...

Taką syntezą jest dla mnie np sztuka użytkowa - racjonalne wytyczne z odpowiednią dozą fantazji, abstrakcji.

Nasze mózgi nie są racjonalne, dochodzenie do prawdy na drodze racjonalnego, logicznego myślenia to nie ich główne zadanie, mamy taką funkcję do zadań specjalnych... A i tak mimo wyniku takich operacji potrafi wygrać opcja intuicyjna, uczuciowa, pozornie absurdalna i to z korzyścią.

Gdyby tak w pełni racjonalnie podjeść do świata to on nie ma sensu i nawet nie ma jak go nadać. Bo tak mega racjonalnie patrząc sens to puste znaczeniowo pojęcie i należy je usunąć ;)

Do tego irracjonalne zachowania uważamy za racjonalne i a racjonalne za irracjonalne.
Praca na 2 etaty aby paść na zawał przed 40dziestką - racjonalne
Zwiedzanie świata ze znajomymi autostopem - irracjonalne

No i pojęcia : irracjonalne, absurdalne, bezsensowne nie znaczą tego samego, bo irracjonalne może jak najbardziej być sensowne, a absurdalne w pełni racjonalne :mrgreen:

Co złego jest w mnożeniu bytów? Kasę pomnażać ok, a pomnożyć sobie w umyśle nieskończone ilości światów, istot, pokręconych modeli i zbędnych , niepraktycznych ale ciekawych bytów nie ok? Dlaczego? Kto to ustalił i po co?

Człowiek jest wewnętrznie sprzeczny?... Zależy jak na to spojrzeć...
I tak i nie i ja w tym sprzeczności nie dostrzegam, to w pełni logiczny wniosek ;-P
To tak samo jak 'ja' istnieję i mnie nie ma i też nie jest to nic sprzecznego i niech mi ktoś próbuje wmawiać że jestem kiedy twierdzę że mnie nie ma :rotfl:

Ostatnio serio gdy odpływam sobie w świat medytacji na automacie łączą mi się w nową całość sprzeczne koncepty i to jest wręcz magiczne...
Ziemia jest okruchem gdzieś na ramionach jednej z niezliczonej ilości galaktyk będąc równocześnie centrum wszechświata.
Bóg równocześnie stworzył wszechświat i nad nim czuwa oraz nie istnieje.
Ja jestem Bogiem i nie ma niczego, a wszystko to sen będący rzeczywistością...
Byt i niebyt, istnienie i nie istnienie, wszystko splata się w węża jedzącego swój ogon i w znak tao...
Pustka jest Pełnią, Wszystko jest niczym...
Wszystko jest względne i bezwzględne , subiektywnie obiektywne i obiektywnie subiektywne.

Jak ktoś twierdzi że to bzdura ok, największa bzdura jest największą Prawdą, bo Prawda może być całkowicie nie prawdopodobna- a kto jej zabroni?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8265
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:02, 08 Wrz 2018    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Semele napisał:
I to jest fajne. Bo człowiek jest wewnętrznie sprzeczny.


To nie jest fajne. To jest zatrzymanie się na etapie analizy. Racjonalista bywa racjonalny i bywa emocjonalny. Nigdy nie ma w nim równowagi. Czasem teza, a czasem antyteza.

Zaś irracjonalista idzie o krok dalej - tworzy syntezę, która jest wewnętrznym porządkiem.
W uczuciu Jednosci nie ma zadnych sprzecznosci, bo zawiera wszystko. Klasyfikowanie siebie lub innych jest tylko szufladka mentalna a opisywanie jak funkcjonuja inni projekcja z tej szufladki. Uczucie Jednosci jest bezwarunkowe i konczy sie tam gdzie uwaga kieruje sie na mysl o czyms odseparowanym potegowana energia mozgu :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 683
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Sob 20:34, 08 Wrz 2018    Temat postu:

Ircia napisał:

Ja to widzę tak:
teza :Racjonalizm -antyteza: Irracjonalizm
Tylko co jest syntezą? Nie wiem, ale chcę nią być i ją wyrażać, chcę plusów racjonalizmu i plusów irracjonalizmu.


Kiedyś też tak na to patrzyłam, ale później sobie uświadomiłam, że irracjonalizm to nie jest oddanie się samym tylko uczuciom i intuicji.

Patrząc na rozwój człowieka, to najpierw mamy dziecko, które w zasadzie jest kłębkiem emocji i uczuć (ir), później w miarę dorastania staje się racjonalny (a racjonalizm mieści w sobie również emocjonalizm, z tym że jako to racjonalizm - analitycznie je od siebie oddziela, a więc racjonalista bywa racjonalny i uczuciowy i z rzadka udaje mu się to połączyć w jedno, jeżeli ma np. zacięcie artystyczne)

Kolejna faza rozwoju to irracjonalizm, a więc wyjście ponad dualizm: racjonalizm i emocjonalizm (opozycję teza - antyteza) i syntetyczne uzyskanie nowego porządku, w którym opozycja zostaje zniesiona

Dlaczego tak sądzę? Nawet śledząc choćby artystów tworzących w duchu irracjonalnym, to przecież oni nie odrzucają racjonalizmu (w znaczeniu: oddają się już tylko czuciu), tylko wzbogacają racjonalizm o ten zagubiony ir.

Cytat:
Irracjonalizm ma swoje plusy, bez tego typu myślenia cały świat artystyczny pójdzie z torbami... Koniec z rozpoczynaniem wizjonerskich projektów, bo statystycznie mają za małe szanse powodzenia, więc racjonalnie jest odpuścić...


W ogóle sam artyzm wynika z połączenia emocji z intelektem analitycznym. Można mieć fajne emocje, superintuicję, a bez tej logicznej formy (czy to będzie słowo pisane, czy nuty, czy technika malarska) nic się nie stworzy.

Cytat:
Co złego jest w mnożeniu bytów? Kasę pomnażać ok, a pomnożyć sobie w umyśle nieskończone ilości światów, istot, pokręconych modeli i zbędnych , niepraktycznych ale ciekawych bytów nie ok? Dlaczego? Kto to ustalił i po co?


Nic złego, o ile to stwarzanie tych bytów do czegokolwiek sensownego prowadzi. Jeżeli ja mnożę byty i mam w głowie jeszcze większy mętlik niż miałam, zanim zaczęłam swoją intelektualno-wizjonerską przygodę, to pytanie - czy idę dobrą drogą?

Cytat:
Ostatnio serio gdy odpływam sobie w świat medytacji na automacie łączą mi się w nową całość sprzeczne koncepty i to jest wręcz magiczne...
Ziemia jest okruchem gdzieś na ramionach jednej z niezliczonej ilości galaktyk będąc równocześnie centrum wszechświata.
Bóg równocześnie stworzył wszechświat i nad nim czuwa oraz nie istnieje.
Ja jestem Bogiem i nie ma niczego, a wszystko to sen będący rzeczywistością...
Byt i niebyt, istnienie i nie istnienie, wszystko splata się w węża jedzącego swój ogon i w znak tao...
Pustka jest Pełnią, Wszystko jest niczym...
Wszystko jest względne i bezwzględne , subiektywnie obiektywne i obiektywnie subiektywne.


O to mi się podoba. Pokonujesz pozorne sprzeczności. Brzmi sensownie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5664
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:05, 08 Wrz 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Semele napisał:
I to jest fajne. Bo człowiek jest wewnętrznie sprzeczny.
Niekoniecznie. Zyje w stalym spokoju wewnetrznym, bo go swiadomie w sobie tworze :)


Ambiwalentne odczucia w stosunku do jednej osoby to norma.


To co piszę luźno jest związane z tematem. Ale JEST to wazne zdanie w kontekście moich pytań kierowanych do wuja zboja.

Co do spokoju wewnetrznego..
Rolo May:Jedną z istotnych przyczyn bolesnego uczucia pustki, bezosobowości (depersonalizacji), apatii, bezuczuciowości, lub uczuć, będących jedynie odreagowaniem przez gwałt i przemoc, postrzega May w absolutyzacji techniki, która doprowadziła także do stechnicyzowania człowieka wraz z jego najbardziej wewnętrznym światem. "Kult technologii - stwierdza May - niszczy uczucia, namiętności, zaciera ludzką tożsamość. (...) Technologia zuboża świadomość. (...) Narzędzia przestają być przedłużeniem świadomości i stają się jego substytutem, prowadzą do jej okrojenia i wyparcia"


Zdolność tworzenia nie jest przywilejem wybitnych jednostek, lecz jest tęsknotą każdego człowieka, który w głębi swego wnętrza pragnie odnaleźć sens w pozornym bezsensie i uporządkować harmonijnie to, co postrzega się na pierwszy rzut oka jako chaos. "Pożądanie formy - stwierdza May - jest sposobem na znalezienie sensu życia. I na tym polega prawdziwa twórczość"

Spokój wewnetrzny JEST istotny ale bardziej istotne jest życie bez poczucia pustki.
Niepokój jest stanem, którego człowiek nie powinien się bać.

Ale boi się i staje się tym strasznym mieszczaninem w przydeptanych kapciach.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Sob 21:08, 08 Wrz 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8265
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:22, 08 Wrz 2018    Temat postu:

Semele napisał:
Dyskurs napisał:
Semele napisał:
I to jest fajne. Bo człowiek jest wewnętrznie sprzeczny.
Niekoniecznie. Zyje w stalym spokoju wewnetrznym, bo go swiadomie w sobie tworze :)


Ambiwalentne odczucia w stosunku do jednej osoby to norma.
Raczej stereotyp.

[quote="Semele"]To co piszę luźno jest związane z tematem. Ale JEST to wazne zdanie w kontekście moich pytań kierowanych do wuja zboja.
Semele napisał:
zwiazane. Kwestia jest czy umysl czlowieka sztucznie orzdziela, bo wowczas czlowiek do pewnego stopnia cierpi.

[quote="Semele"]Co do spokoju wewnetrznego..
Rolo May:Jedną z istotnych przyczyn bolesnego uczucia pustki, bezosobowości (depersonalizacji), apatii, bezuczuciowości, lub uczuć, będących jedynie odreagowaniem przez gwałt i przemoc, postrzega May w absolutyzacji techniki, która doprowadziła także do stechnicyzowania człowieka wraz z jego najbardziej wewnętrznym światem. "Kult technologii - stwierdza May - niszczy uczucia, namiętności, zaciera ludzką tożsamość. (...) Technologia zuboża świadomość. (...) Narzędzia przestają być przedłużeniem świadomości i stają się jego substytutem, prowadzą do jej okrojenia i wyparcia".

Zdolność tworzenia nie jest przywilejem wybitnych jednostek, lecz jest tęsknotą każdego człowieka, który w głębi swego wnętrza pragnie odnaleźć sens w pozornym bezsensie i uporządkować harmonijnie to, co postrzega się na pierwszy rzut oka jako chaos. "Pożądanie formy - stwierdza May - jest sposobem na znalezienie sensu życia. I na tym polega prawdziwa twórczość"

Spokój wewnetrzny JEST istotny ale bardziej istotne jest życie bez poczucia pustki. Niepokój jest stanem, którego człowiek nie powinien się bać.
Ale boi się i staje się tym strasznym mieszczaninem w przydeptanych kapciach.
Wewnętrzny spokój odnosi się do umyślnego stanu rownowagi psychicznej i duchowej, pomimo potencjalnej obecności stresorów. Spokój wewnetrzny i pogoda ducha sa udzialem czlowieka z usposobieniem wolnym od skutków stresu dzieki stalej pracy nad soba.

Nie wiem co Rolo May ma na mysli piszac o pustce, ale mysle, ze chodzi o uczucie apatii, z ktorego nie sposob stworzyc stanu organizmu bez stresu, bo swiadomosc czlowieka jest zbyt niska. Jest tak niska, ze moze zaowocowac odebraniem sobie zycia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5664
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 4:02, 09 Wrz 2018    Temat postu:

Musialabys przeczytać książkę Rollo Maya. Może być dla Ciebie ciekawa. Tło społeczne jest amerykańskie. Kazdy Amerykanin chodzi do psychiatry....
Dlaczego?
Amerykanie boją się wewnetrznego niepokoju. Dlatego od urodzenia ucza się slicznie uśmiechać..
Oczywiście bardzo uproscilam przeslanie tej książki.

Dawno ja czytalam. Polecam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:36, 09 Wrz 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:


Nie wiem co Rolo May ma na mysli piszac o pustce, ale mysle, ze chodzi o uczucie apatii, z ktorego nie sposob stworzyc stanu organizmu bez stresu, bo swiadomosc czlowieka jest zbyt niska. Jest tak niska, ze moze zaowocowac odebraniem sobie zycia.
[/quote]

Dyskurs - przy maksymalnej apatii nawet nie ma stresu jest pełny tumiwisizm, z którego tak trudno wyjść po łączy się to z pozwoleniem na powrót stresu. Najgorszy jest właśnie moment gdy wraca odrobinka chęci działania, bo jedyne co wpada do głowy to skończyć tą beznadziejną grę - kto jak kto ale ja się na tym gównie znam, bo bawię się z deprechą od lat i od kiedy nie jestem w depresji, nawet jej nie mam, a jej doświadczam jestem zdolna sobie z tym radzić i poznawać od podszewki , co sprawia że dostrzegam niezamierzone błędy osób które próbują pomóc, także psychologów - chcą dobrze, ale leczą złamanie nogi plastrem... Potrafią słuchać , ale zadają nie te pytania...
Obecnie cieszę się wręcz że miałam możliwość doświadczenia tak wielu stanów psychiki, bo wiem co jest zmienne a co zawsze pozostaje i co daje oparcie niezależnie do tego co się dzieje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin