Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Znaczenie istnienia Boga

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:29, 26 Lis 2019    Temat postu: Znaczenie istnienia Boga

Dwa fundamentalne pytania, na które moim zdaniem, każda wierząca w Boga osoba powinna znać odpowiedź.
1. Jakie to ma znaczenie czy Bóg istnieje, czy nie?
2. Co byś zrobił/zrobiła, gdyby nie istniał? (nie wnikam jak się ktoś przekonał do istnienia Boga, i nie wnikam w jaki sposób miałby zwątpić w jego istnienie)


Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Wto 23:44, 26 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 1:25, 27 Lis 2019    Temat postu: Re: Znaczenie istnienia Boga

szaryobywatel napisał:
Dwa fundamentalne pytania, na które moim zdaniem, każda wierząca w Boga osoba powinna znać odpowiedź.
1. Jakie to ma znaczenie czy Bóg istnieje, czy nie?
2. Co byś zrobił/zrobiła, gdyby nie istniał? (nie wnikam jak się ktoś przekonał do istnienia Boga, i nie wnikam w jaki sposób miałby zwątpić w jego istnienie)

Ja powiedziałbym, że ważniejsze jest inne pytanie: O JAKIEGO Boga chodzi.
Bóg deistyczny nie specjalnie ma dla nas znaczenie.
Bóg rozumiany na różne inne sposoby, oznaczałby...
... to co oznaczał w każdym z tych sposobów, co jednocześnie zmieniałoby odpowiedzi na pytania postawione w pierwszym poście wątku.

Dlatego dla mnie - teisty - pytanie CZY Bóg istnieje jest nierozerwalnie związane właśnie z pytaniem JAKI jest Bóg, w którego wierzę (bądź ewentualnie wątpię).
Jeszcze inaczej sformułuję tę myśl następująco: wierze w Boga DLATEGO, że wierzę w Boga KONKRETNEGO TAKIEGO, a nie jakiegoś innego (w moim przypadku Boga chrześcijańskiego).
Dopiero teraz wyjaśnia się znaczenie tego, w co wierzę - wierząc w Boga chrześcijańskiego wierzę w Miłość i Prawdę rozumianą duchowo, powiązaną z pojęciem osoby, wolnością woli owej osoby. Wszystko to razem tworzy swego rodzaju całość: Bóg dlatego jest miłością, że jest osobą doskonałą - wybiera w sposób pozbawiony sprzeczności, fałszu, zaś człowiek dlatego jest w stanie kochać w wolności i prawdzie, że jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga będącego Miłością i Prawdą. Wszystko istniejace JEST dlatego, że stanowi emanację prawdy, a także zostało zaakceptowane i zaafirmowane miłością. Miłość zaś sama jest akceptującym, afirmującym wyborem, czyli jest nierozerwalnie związana z pojęciem wolności.
W innego Boga nie chciałbym wierzyć, inny Bóg nie miałby dla mnie znaczenia.

Nie wierzę w Boga, który tylko sądzi, nie mając atrybutu miłości. Bez miłości mamy bożka, nie Boga. A w bożków ja nie wierzę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9473
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 3:33, 27 Lis 2019    Temat postu: Re: Znaczenie istnienia Boga

szaryobywatel napisał:
Dwa fundamentalne pytania, na które moim zdaniem, każda wierząca w Boga osoba powinna znać odpowiedź.
1. Jakie to ma znaczenie czy Bóg istnieje, czy nie?
2. Co byś zrobił/zrobiła, gdyby nie istniał? (nie wnikam jak się ktoś przekonał do istnienia Boga, i nie wnikam w jaki sposób miałby zwątpić w jego istnienie)
Limitem tych pytań jest brak roboczej definicji Boga.

Jeśli roboczo zdefiniuję Boga za Natywnymi Amerykaninami jako najwyższy instynkt samopoznania, to nie muszę wierzyć że istnieje lecz wiem że jest.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 7216
Przeczytał: 94 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 7:30, 27 Lis 2019    Temat postu: Re: Znaczenie istnienia Boga

szaryobywatel napisał:
Dwa fundamentalne pytania, na które moim zdaniem, każda wierząca w Boga osoba powinna znać odpowiedź.
1. Jakie to ma znaczenie czy Bóg istnieje, czy nie?
2. Co byś zrobił/zrobiła, gdyby nie istniał? (nie wnikam jak się ktoś przekonał do istnienia Boga, i nie wnikam w jaki sposób miałby zwątpić w jego istnienie)


Zadalabym pytanie inaczej:

Jakie znaczenie ma to, czy sadzimy, że określony Bóg ISTNIEJE?

Ja sądzę. Że Bóg w pewnym sensie istnieje. JEST tworem kulturowym człowieka.
Co bym zrobiła w społeczeństwie, W którym "Boga" nie ma.

Wyobraźmy sobie takie społeczeństwo. Czy takie już istniało,?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 777
Przeczytał: 84 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:46, 27 Lis 2019    Temat postu:

Cytat:
Dwa fundamentalne pytania, na które moim zdaniem, każda wierząca w Boga osoba powinna znać odpowiedź.
1. Jakie to ma znaczenie czy Bóg istnieje, czy nie?
2. Co byś zrobił/zrobiła, gdyby nie istniał? (nie wnikam jak się ktoś przekonał do istnienia Boga, i nie wnikam w jaki sposób miałby zwątpić w jego istnienie)


Takie znaczenie, że jeśli nie, to świat ostatecznie pogrąży się w ciemności. Światła kiedyś zgasną, chyba że ktoś wierzy w jakiś nieskończony cykl narodzin i śmierci wszechświata, w którym ludzkość ponownie mogłaby zaistnieć. Tylko, co miałoby być uzasadnieniem takiego cyklu? Świat bez Boga to świat bez szansy na poznanie prawdy o rzeczywistości. Ale to jeszcze chyba nie jest najgorsze. Nie ma podstaw, by wierzyć, że jest jakiś wyróżniony sens życia, pozostaje chyba tylko jakaś przypadkowa bezlitosna obojętność w ramach, której niczego nie jesteśmy wstanie wyróżnić, mamy tylko punkt widzenia innej osoby ani punkt lepszy ani gorszy.. Nie ma sensu wierzyć, że świat może być lepszym miejscem, a człowiek ma moc by wzrastać i stawać się kimś ponad swoje ewolucyjne wyposażenie. Przebaczenie komuś, poświęcenie dla kogoś, miłość wobec kogoś, a pieniądz, władza, osiągnięcia kosztem wszystkich.. To tylko wymyślone konstrukty ani gorsze ani lepsze, znaczące co najwyżej tyle, co komuś się uwidzi, że znaczą.. Nie ma nikogo, kto mógłby oczyścić świat i ludzi z wszelkiego rozbicia, niedoskonałości oraz wrogości. Nie ma żadnej harmonii, do której ludzki umysł mógłby dążyć. Nie ma nikogo, kto mógłby uzdrowić ludzki umysł jeśli ten pogubi się w swoim życiu.. Nie ma nawet sensu stwierdzać, że można się pogubić.. Totalne błądzenie we mgle.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 7216
Przeczytał: 94 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:21, 27 Lis 2019    Temat postu:

Znamy katolikusie tlumy ludzi niewierzacych w Boga Biblii czy tez innego, którzy zyja sensownie, ku pożytkowi ludzi.
[link widoczny dla zalogowanych]

Nie działają w zwiazku z religią.!!!

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:16, 27 Lis 2019    Temat postu: Re: Znaczenie istnienia Boga

Michał Dyszyński napisał:

Dopiero teraz wyjaśnia się znaczenie tego, w co wierzę - wierząc w Boga chrześcijańskiego wierzę w Miłość i Prawdę rozumianą duchowo, powiązaną z pojęciem osoby, wolnością woli owej osoby. Wszystko to razem tworzy swego rodzaju całość: Bóg dlatego jest miłością, że jest osobą doskonałą - wybiera w sposób pozbawiony sprzeczności, fałszu, zaś człowiek dlatego jest w stanie kochać w wolności i prawdzie, że jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga będącego Miłością i Prawdą. Wszystko istniejace JEST dlatego, że stanowi emanację prawdy, a także zostało zaakceptowane i zaafirmowane miłością. Miłość zaś sama jest akceptującym, afirmującym wyborem, czyli jest nierozerwalnie związana z pojęciem wolności.
W innego Boga nie chciałbym wierzyć, inny Bóg nie miałby dla mnie znaczenia.

Nie wierzę w Boga, który tylko sądzi, nie mając atrybutu miłości. Bez miłości mamy bożka, nie Boga. A w bożków ja nie wierzę.


Czy bez Boga w którego wierzysz, postępowałbyś inaczej niż postępujesz wobec ludzi?

Dyskurs napisał:
najwyższy instynkt samopoznania


Czyli poznania czego i co Ci to poznanie może dawać?

Semele napisał:
Zadalabym pytanie inaczej:

Jakie znaczenie ma to, czy sadzimy, że określony Bóg ISTNIEJE?

Ja sądzę. Że Bóg w pewnym sensie istnieje. JEST tworem kulturowym człowieka.
Co bym zrobiła w społeczeństwie, W którym "Boga" nie ma.

Wyobraźmy sobie takie społeczeństwo. Czy takie już istniało,?


Co byś zrobiła w takim społeczeństwie, w którym "Boga" nie ma?

Katolikus napisał:
Takie znaczenie, że jeśli nie, to świat ostatecznie pogrąży się w ciemności.


No i?

Katolikus napisał:
Światła kiedyś zgasną, chyba że ktoś wierzy w jakiś nieskończony cykl narodzin i śmierci wszechświata, w którym ludzkość ponownie mogłaby zaistnieć. Tylko, co miałoby być uzasadnieniem takiego cyklu?


Przeróżne mogłyby być uzasadnienia. A co jest uzasadnieniem Boga, skoro już przy uzasadnieniach jesteśmy? Jeżeli Bóg nie wymaga uzasadnienia, to żadne z alternatywnych uzasadnień go nie wymaga.

Katolikus napisał:
Świat bez Boga to świat bez szansy na poznanie prawdy o rzeczywistości.


Co zmieni w Twoim życiu poznanie prawdy o rzeczywistości, i w jaki sposób Bóg Ci to poznanie zapewni?

Katolikus napisał:
Nie ma podstaw, by wierzyć, że jest jakiś wyróżniony sens życia, pozostaje chyba tylko jakaś przypadkowa bezlitosna obojętność w ramach, której niczego nie jesteśmy wstanie wyróżnić, mamy tylko punkt widzenia innej osoby ani punkt lepszy ani gorszy..


Takich podstaw by wierzyć w "wyróżniony sens życia", może być mnóstwo, pytanie po co coś ma mieć "wyróżniony sens"?

Katolikus napisał:
Nie ma sensu wierzyć, że świat może być lepszym miejscem, a człowiek ma moc by wzrastać i stawać się kimś ponad swoje ewolucyjne wyposażenie.


Jeżeli ma taką moc wierząc w Boga, a Boga by nie było, to jak widać nie potrzebuje do tego Boga. Czy jednak potrzebuje do tego wiary w Boga? Czy Twoim zdaniem bez wiary w Boga, człowiek nie może się rozwijać duchowo? Na czym w ogóle polega rozwój duchowy człowieka wierzącego w Boga?

Katolikus napisał:
Przebaczenie komuś, poświęcenie dla kogoś, miłość wobec kogoś, a pieniądz, władza, osiągnięcia kosztem wszystkich.. To tylko wymyślone konstrukty ani gorsze ani lepsze, znaczące co najwyżej tyle, co komuś się uwidzi, że znaczą..


Ich znaczenie, inaczej niż Bogiem, można uzasadnić na wiele sposobów. Pytanie czy gdyby Boga nie było, postępowałbyś inaczej. Jeżeli nie - po co Ci Bóg, jeżeli tak - co to za moralność która nie wynika z Ciebie, tylko z zewnętrznego ustalenia/nakazu.

Katolikus napisał:
Nie ma nikogo, kto mógłby oczyścić świat i ludzi z wszelkiego rozbicia, niedoskonałości oraz wrogości.


No i?

Katolikus napisał:
Nie ma żadnej harmonii, do której ludzki umysł mógłby dążyć. Nie ma nikogo, kto mógłby uzdrowić ludzki umysł jeśli ten pogubi się w swoim życiu.. Nie ma nawet sensu stwierdzać, że można się pogubić.. Totalne błądzenie we mgle.


Tego nikt poza Tobą samym nie zrobi. Bóg w którego wierzysz nie jest kimś kto będzie ingerował w Twój umysł. To Ty masz się wg Twojej religii zmienić dla Boga, a nie Bóg ma to zrobić za Ciebie. Ostatecznie tylko Ty możesz rozwiązać swoje problemy. Skoro tak, po co Ci do tego Bóg?


Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Śro 19:43, 27 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 7216
Przeczytał: 94 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:50, 27 Lis 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Zadalabym pytanie inaczej:

Jakie znaczenie ma to, czy sadzimy, że określony Bóg ISTNIEJE?

Ja sądzę. Że Bóg w pewnym sensie istnieje. JEST tworem kulturowym człowieka.
Co bym zrobiła w społeczeństwie, W którym "Boga" nie ma.

Wyobraźmy sobie takie społeczeństwo. Czy takie już istniało,?

Cytat:
Co byś zrobiła w takim społeczeństwie, w którym "Boga" nie ma?


Myślę, że nie ma takiego społeczeństwa.
Ale nie JEST to ani to co podaje DYSKURS ani to co podaje wuj.
A Dyszynski wciąż szuka..


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Śro 20:51, 27 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:59, 27 Lis 2019    Temat postu:

Semele napisał:

Myślę, że nie ma takiego społeczeństwa.
Ale nie JEST to ani to co podaje DYSKURS ani to co podaje wuj.
A Dyszynski wciąż szuka..


Popatrz na Daleki Wschód, albo Europę Zachodnią.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:47, 27 Lis 2019    Temat postu: Re: Znaczenie istnienia Boga

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Dopiero teraz wyjaśnia się znaczenie tego, w co wierzę - wierząc w Boga chrześcijańskiego wierzę w Miłość i Prawdę rozumianą duchowo, powiązaną z pojęciem osoby, wolnością woli owej osoby. Wszystko to razem tworzy swego rodzaju całość: Bóg dlatego jest miłością, że jest osobą doskonałą - wybiera w sposób pozbawiony sprzeczności, fałszu, zaś człowiek dlatego jest w stanie kochać w wolności i prawdzie, że jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga będącego Miłością i Prawdą. Wszystko istniejace JEST dlatego, że stanowi emanację prawdy, a także zostało zaakceptowane i zaafirmowane miłością. Miłość zaś sama jest akceptującym, afirmującym wyborem, czyli jest nierozerwalnie związana z pojęciem wolności.
W innego Boga nie chciałbym wierzyć, inny Bóg nie miałby dla mnie znaczenia.

Nie wierzę w Boga, który tylko sądzi, nie mając atrybutu miłości. Bez miłości mamy bożka, nie Boga. A w bożków ja nie wierzę.


Czy bez Boga w którego wierzysz, postępowałbyś inaczej niż postępujesz wobec ludzi?

Wierzę w Boga od prawie 50 lat. Ta wiara jest ze mną pół wieku, oddziaływając na to co myślę, jak działam, jakich ludzi spotykam (a więc jak oni zwrotnie wpływają na mnie), nawet wpływając na to jak jak pragnę i czego pragnę. Trudno jest mi w ogóle sobie wyobrazić myślenie, które generują moje wspomnienia, doświadczenia, kalkulacje bez tego wszystkiego. Zatem NA PEWNO jestem z tą wiarą innym człowiekiem, niż gdybym tej wiary nie miał. I NA PEWNO w związku z tym postępowałbym inaczej wobec ludzi. Przy czym nie potrafię jakoś wskazać, który element mojego postępowania byłby inny i w jaki sposób inny. JAKOŚ byłby inny, lecz po prostu tego ja, który ma tyle lat co ja teraz, a nie wierzy w Boga nie potrafię sobie wyobrazić. Podobnie z resztą jak nie potrafię sobie wyobrazić jakim byłbym człowiekiem, gdybym zamiast związując się z moją żoną (małżeństwo ponad 30 lat) związał się z inną kobietą, czy nawet został singlem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:54, 27 Lis 2019    Temat postu: Re: Znaczenie istnienia Boga

Michał Dyszyński napisał:

Wierzę w Boga od prawie 50 lat. Ta wiara jest ze mną pół wieku, oddziaływając na to co myślę, jak działam, jakich ludzi spotykam (a więc jak oni zwrotnie wpływają na mnie), nawet wpływając na to jak jak pragnę i czego pragnę. Trudno jest mi w ogóle sobie wyobrazić myślenie, które generują moje wspomnienia, doświadczenia, kalkulacje bez tego wszystkiego. Zatem NA PEWNO jestem z tą wiarą innym człowiekiem, niż gdybym tej wiary nie miał. I NA PEWNO w związku z tym postępowałbym inaczej wobec ludzi. Przy czym nie potrafię jakoś wskazać, który element mojego postępowania byłby inny i w jaki sposób inny. JAKOŚ byłby inny, lecz po prostu tego ja, który ma tyle lat co ja teraz, a nie wierzy w Boga nie potrafię sobie wyobrazić. Podobnie z resztą jak nie potrafię sobie wyobrazić jakim byłbym człowiekiem, gdybym zamiast związując się z moją żoną (małżeństwo ponad 30 lat) związał się z inną kobietą, czy nawet został singlem.


W jaki sposób Bóg oddziałuje na Twoje postępowanie wobec ludzi teraz?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:09, 27 Lis 2019    Temat postu: Re: Znaczenie istnienia Boga

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Wierzę w Boga od prawie 50 lat. Ta wiara jest ze mną pół wieku, oddziaływając na to co myślę, jak działam, jakich ludzi spotykam (a więc jak oni zwrotnie wpływają na mnie), nawet wpływając na to jak jak pragnę i czego pragnę. Trudno jest mi w ogóle sobie wyobrazić myślenie, które generują moje wspomnienia, doświadczenia, kalkulacje bez tego wszystkiego. Zatem NA PEWNO jestem z tą wiarą innym człowiekiem, niż gdybym tej wiary nie miał. I NA PEWNO w związku z tym postępowałbym inaczej wobec ludzi. Przy czym nie potrafię jakoś wskazać, który element mojego postępowania byłby inny i w jaki sposób inny. JAKOŚ byłby inny, lecz po prostu tego ja, który ma tyle lat co ja teraz, a nie wierzy w Boga nie potrafię sobie wyobrazić. Podobnie z resztą jak nie potrafię sobie wyobrazić jakim byłbym człowiekiem, gdybym zamiast związując się z moją żoną (małżeństwo ponad 30 lat) związał się z inną kobietą, czy nawet został singlem.


W jaki sposób Bóg oddziałuje na Twoje postępowanie wobec ludzi teraz?

Nie mam tu jakiejś wiedzy. ODKRYWAM ów "palec boży" w licznych sytuacjach i zdarzeniach z życia. Najczęściej odkrywam po czasie i w nielicznych przypadkach. Zatem zakładam, że większość tych oddziaływań Boga na mnie jest przeze mnie odkryta, pod tym kątem, iż pochodziła od Boga.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:14, 27 Lis 2019    Temat postu: Re: Znaczenie istnienia Boga

Michał Dyszyński napisał:

Nie mam tu jakiejś wiedzy. ODKRYWAM ów "palec boży" w licznych sytuacjach i zdarzeniach z życia. Najczęściej odkrywam po czasie i w nielicznych przypadkach. Zatem zakładam, że większość tych oddziaływań Boga na mnie jest przeze mnie odkryta, pod tym kątem, iż pochodziła od Boga.


Czy są u Ciebie takie poglądy, które uznajesz dlatego że Bóg coś ustalił?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 777
Przeczytał: 84 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:53, 27 Lis 2019    Temat postu:

Cytat:
No i?

Skąd wiesz, że musi być jakieś dalsze uzasadnienie? Skąd wiesz, kiedy zakończyć stawiać „no i?”

Cytat:
Przeróżne mogłyby być uzasadnienia. A co jest uzasadnieniem Boga, skoro już przy uzasadnieniach jesteśmy? Jeżeli Bóg nie wymaga uzasadnienia, to żadne z alternatywnych uzasadnień go nie wymaga.


W chrześcijańskim punkcie widzenia Bóg jest wieczny, a uzasadnieniem tego jest objawienie, w które wierzymy.
Skąd wiesz, że mogą być różne uzasadnienia? Skąd wiesz, że w ogóle to, co nazywasz uzasadnieniem, jest rzeczywiście uzasadnieniem, a nie tylko twoim wymysłem, które sobie nazwałeś „uzasadnienie”? Z tego, co pamiętam to w nic nie wierzysz więc każde twoje przekonanie wręcz krzyczy o dowód absolutny: http://www.sfinia.fora.pl/apologia-kontra-krytyka-teizmu,5/najsilniejszy-argument-za-ateizmem,11819-50.html#410357

Cytat:
Co zmieni w Twoim życiu poznanie prawdy o rzeczywistości, i w jaki sposób Bóg Ci to poznanie zapewni?

Nie wiem, może zaspokoi ciekawość, a może zainspiruje do jeszcze jakiś nowych aktywności?
Nie wiem w jaki sposób, nie muszę o tym teraz wiedzieć.

Cytat:
Takich podstaw by wierzyć w "wyróżniony sens życia", może być mnóstwo, pytanie po co coś ma mieć "wyróżniony sens"?


Jeśli jesteśmy wytworem ślepych, bezrozumnych sił natury to skąd chcesz wziąć podstawę, by wyróżnić jakiś sens życia?
Po to, żeby to służyło człowiekowi.

Cytat:
Jeżeli ma taką moc wierząc w Boga, a Boga by nie było, to jak widać nie potrzebuje do tego Boga.


Nie jesteś tego wstanie sprawdzić. Może gdyby Boga nie było to niemożliwa by była w ogóle ta rozmowa więc jak widać Bóg jest potrzebny? Ja powiedziałem tylko tyle - skoro Bóg jest opcją w rozważaniach światopoglądowych to można mieć nadzieję że świat może być lepszym miejscem, a człowiek ma moc by wzrastać, bo Bóg w jakiś sposób to zagwarantuje. Ale jeśli Boga wykluczymy to wszystko staje się co najwyżej kwestią własnego subiektywizmu lub umowy społecznej. Jeśli człowiek jest miarą wszechrzeczy to można by zapytać: Który człowiek miałby być tą miarą (dla koncepcji wizji lepszego miejsca oraz poglądu, że człowiek w ogóle może wzrastać w czymkolwiek) i dlaczego?

Cytat:
Ich znaczenie, inaczej niż Bogiem, można uzasadnić na wiele sposobów.


Jeśli Bóg istnieje to ja czując, że przebaczenie, poświęcenie, miłość znaczą coś więcej niż wymysł ludzki to mogę mieć nadzieję, ze rzeczywiście to jest obiektywnie właściwa droga dla człowieka w jego rozwoju duchowym. Jeśli Boga nie ma to nie mogę mieć nawet takiej nadziei. Ktoś inny wierząc, że powinno się budować życie na pieniądzu, władzy i wyzysku kosztem innych, będzie miał swoją opinię ani gorszą ani lepszą od mojej.

Cytat:
No i?

No i to jest smutne. Większość z nas chyba lubi dobre zakończenia?

Cytat:
Tego nikt poza Tobą samym nie zrobi. Bóg w którego wierzysz nie jest kimś kto będzie ingerował w Twój umysł. To Ty masz się wg Twojej religii zmienić dla Boga, a nie Bóg ma to zrobić za Ciebie. Ostatecznie tylko Ty możesz rozwiązać swoje problemy. Skoro tak, po co Ci do tego Bóg?


Nie rozumiesz. Bóg nie jest w tej układance kimś, kto cię nastraja, gdy się zestroisz. Bóg jest tym, kto ci wyciągnie pomocną dłoń i będzie wiedział, jak to zrobić, gdy ty dojdziesz do wniosku, że twoje życie to jedno wielkie szambo. To wcale nie wyklucza twojej aktywności.


Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Śro 22:57, 27 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:02, 27 Lis 2019    Temat postu: Re: Znaczenie istnienia Boga

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Nie mam tu jakiejś wiedzy. ODKRYWAM ów "palec boży" w licznych sytuacjach i zdarzeniach z życia. Najczęściej odkrywam po czasie i w nielicznych przypadkach. Zatem zakładam, że większość tych oddziaływań Boga na mnie jest przeze mnie odkryta, pod tym kątem, iż pochodziła od Boga.


Czy są u Ciebie takie poglądy, które uznajesz dlatego że Bóg coś ustalił?

Tak. Jednym z lepszych przykładów jest np. moja wiara w to, że nie powinienem w ogóle formułować słów (nawet w pełni zaakceptowanych myśli), które miałyby charakter bluźnierczy, czy choćby tylko występujący przeciw ważnym wartościom.
U części ludzi widzę dużą łatwość rzucania obelg, niepotwierdzonych jawnych oskarżeń, sformułowań zawierających złe życzenia. Myślę, że owi ludzie są przekonani, iż to "TYLKO słowa", że za chwilę one się rozpłyną, a śladu po nich nie będzie. Ja (przynajmniej od jakiegoś czasu) boję się użyć tego rodzaju sformułowań, mam przekonanie, że nawet "tylko" słowa ZOSTAJĄ. Nawet (!) w pustym pokoju raczej nie wypowiedziałbym sformułowań, które np. można by uznać za złe życzenie, obelgę, zadeklarowanie się po stronie jakiegoś zła.
Wybrałem specjalnie ten przykład (bo dałoby się znaleźć pewnie też inne przykłady moich poglądów na jakiś temat, które wyraźnie różnicują moje postępowanie jako teisty, w stosunku do postępowania, gdyby w Boga nie wierzył). Gdybym w Boga nie wierzył, to w pustym pokoju mógłbym sobie mówić cokolwiek - nawet bluźnierstwa, przekleństwa, obelgi. Uważałbym, że nie wyniknie z tego nic dalej. Ale wierzę w Boga, wierząc też w to, że wszystko co człowiek robi, mówi, nawet myśli, zachowuje się, ŚWIADCZĄC o osobie, która jest owych myśli, słów, czynów autorem. W to wierzę, coraz bardziej się w tej wierze utwierdzając.
Mam nadzieję, że to był dobry przykład w kontekście intencji Twojego pytania. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 1:06, 28 Lis 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:
Cytat:
No i?

Skąd wiesz, że musi być jakieś dalsze uzasadnienie? Skąd wiesz, kiedy zakończyć stawiać „no i?”


Pytam Ciebie, bo interesują mnie uzasadnienia osoby wierzącej w Boga. Jakie to ma znaczenie czy świat pogrąży się ostatecznie w ciemnościach, czy nie?

Katolikus napisał:

W chrześcijańskim punkcie widzenia Bóg jest wieczny, a uzasadnieniem tego jest objawienie, w które wierzymy.


Wierzysz ślepo, czy coś może tą wiarą zachwiać?

Katolikus napisał:
Skąd wiesz, że mogą być różne uzasadnienia?


Stąd że uzasadnieniem wszystkiego może być cokolwiek co sobie założysz, nawet absurdalny Bóg chrześcijański.

Katolikus napisał:
Skąd wiesz, że w ogóle to, co nazywasz uzasadnieniem, jest rzeczywiście uzasadnieniem, a nie tylko twoim wymysłem, które sobie nazwałeś „uzasadnienie”?


A co to jest "rzeczywiście uzasadnienie"? Na tej zasadzie ludzie nazywają coś uzasadnieniem, że coś z czegoś innego wynika. W teorii, albo w "teorii" którą operują.

Katolikus napisał:
Z tego, co pamiętam to w nic nie wierzysz więc każde twoje przekonanie wręcz krzyczy o dowód absolutny: http://www.sfinia.fora.pl/apologia-kontra-krytyka-teizmu,5/najsilniejszy-argument-za-ateizmem,11819-50.html#410357


Coś Ci się pomyliło.

Katolikus napisał:

Jeśli jesteśmy wytworem ślepych, bezrozumnych sił natury to skąd chcesz wziąć podstawę, by wyróżnić jakiś sens życia?


Co to znaczy być "wytworem ślepych, bezrozumnych sił natury" i jak to się różni od bycia wytworem boga osobowego?

Katolikus napisał:

Po to, żeby to służyło człowiekowi.


Ale po co coś ma Ci służyć? Potrafisz na to pytanie odpowiedzieć?

Katolikus napisał:

Ja powiedziałem tylko tyle - skoro Bóg jest opcją w rozważaniach światopoglądowych to można mieć nadzieję że świat może być lepszym miejscem, a człowiek ma moc by wzrastać, bo Bóg w jakiś sposób to zagwarantuje. Ale jeśli Boga wykluczymy to wszystko staje się co najwyżej kwestią własnego subiektywizmu lub umowy społecznej.


Przecież przed chwilą mówiłeś o "ślepych, bezrozumnych siłach natury". One działają subiektywnie?

Katolikus napisał:

Jeśli Bóg istnieje to ja czując, że przebaczenie, poświęcenie, miłość znaczą coś więcej niż wymysł ludzki to mogę mieć nadzieję, ze rzeczywiście to jest obiektywnie właściwa droga dla człowieka w jego rozwoju duchowym. Jeśli Boga nie ma to nie mogę mieć nawet takiej nadziei. Ktoś inny wierząc, że powinno się budować życie na pieniądzu, władzy i wyzysku kosztem innych, będzie miał swoją opinię ani gorszą ani lepszą od mojej.


Jeżeli bez wiary w Boga Twoja moralność nie znika, to po co do moralności wiara w Boga? Chyba że znika, wtedy jesteś moralnym zerem, które za moralne uznaje coś tylko gdy ma na to potwierdzenie w naukach jakiejś religii :wink:

Katolikus napisał:

Nie rozumiesz. Bóg nie jest w tej układance kimś, kto cię nastraja, gdy się zestroisz. Bóg jest tym, kto ci wyciągnie pomocną dłoń i będzie wiedział, jak to zrobić, gdy ty dojdziesz do wniosku, że twoje życie to jedno wielkie szambo. To wcale nie wyklucza twojej aktywności.


Czyli co robi wyciągając pomocną dłoń?

Michał Dyszyński napisał:
Tak. Jednym z lepszych przykładów jest np. moja wiara w to, że nie powinienem w ogóle formułować słów (nawet w pełni zaakceptowanych myśli), które miałyby charakter bluźnierczy, czy choćby tylko występujący przeciw ważnym wartościom.
U części ludzi widzę dużą łatwość rzucania obelg, niepotwierdzonych jawnych oskarżeń, sformułowań zawierających złe życzenia. Myślę, że owi ludzie są przekonani, iż to "TYLKO słowa", że za chwilę one się rozpłyną, a śladu po nich nie będzie. Ja (przynajmniej od jakiegoś czasu) boję się użyć tego rodzaju sformułowań, mam przekonanie, że nawet "tylko" słowa ZOSTAJĄ. Nawet (!) w pustym pokoju raczej nie wypowiedziałbym sformułowań, które np. można by uznać za złe życzenie, obelgę, zadeklarowanie się po stronie jakiegoś zła.
Wybrałem specjalnie ten przykład (bo dałoby się znaleźć pewnie też inne przykłady moich poglądów na jakiś temat, które wyraźnie różnicują moje postępowanie jako teisty, w stosunku do postępowania, gdyby w Boga nie wierzył). Gdybym w Boga nie wierzył, to w pustym pokoju mógłbym sobie mówić cokolwiek - nawet bluźnierstwa, przekleństwa, obelgi. Uważałbym, że nie wyniknie z tego nic dalej. Ale wierzę w Boga, wierząc też w to, że wszystko co człowiek robi, mówi, nawet myśli, zachowuje się, ŚWIADCZĄC o osobie, która jest owych myśli, słów, czynów autorem. W to wierzę, coraz bardziej się w tej wierze utwierdzając.
Mam nadzieję, że to był dobry przykład w kontekście intencji Twojego pytania.


Ciekawy przykład. A co sądzisz o eutanazji w kontekście mojego pytania?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 2:19, 28 Lis 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Ciekawy przykład. A co sądzisz o eutanazji w kontekście mojego pytania?

Pewnie to byłby drugi przykład, który robiłby różnicę. Podobnie z aborcją.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:14, 28 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Ciekawy przykład. A co sądzisz o eutanazji w kontekście mojego pytania?

Pewnie to byłby drugi przykład, który robiłby różnicę. Podobnie z aborcją.


Dopuszczałbyś eutanazję i aborcję w niektórych przypadkach, gdyby nie Bóg?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 7216
Przeczytał: 94 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:40, 28 Lis 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Semele napisał:

Myślę, że nie ma takiego społeczeństwa.
Ale nie JEST to ani to co podaje DYSKURS ani to co podaje wuj.
A Dyszynski wciąż szuka..


Popatrz na Daleki Wschód, albo Europę Zachodnią.


Bóg zawsze jest, nazywa się konsensus.
Gdyby go NIE było pozabijalibymy się.


Kim był w istocie Mojżesz?

To pytanie dotyczy wszystkich jednostek, które brały na siebie obowiązek. Jednostek wrażliwych.Skad biorą się ludzie wyprzedzający swoje epoki?

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Czw 17:40, 28 Lis 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 777
Przeczytał: 84 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:54, 28 Lis 2019    Temat postu:

Szaryobywatel napisał:
Pytam Ciebie, bo interesują mnie uzasadnienia osoby wierzącej w Boga. Jakie to ma znaczenie czy świat pogrąży się ostatecznie w ciemnościach, czy nie?


Pytanie było „Jakie to ma znaczenie czy Bóg istnieje, czy nie?” i moją pierwszą sugestią było to, że jeśli Boga nie ma to świat ostatecznie pogrąży się w ciemności (przynajmniej tak przewidują naukowcy). Jeśli Bóg nie istnieje to człowiek i wszechświat są nieuchronnie skazani na śmierć. Jeśli zaś Bóg istnieje to wydaje się, że On jedyny miałby moc albo zagładę kosmosu powstrzymać albo wszystko przemienić (w każdym razie życie trwałoby dalej). Teraz pytasz się o coś całkiem innego.

Cytat:
Wierzysz ślepo, czy coś może tą wiarą zachwiać?


Obal objawienie to się przekonamy.

Cytat:
Stąd że uzasadnieniem wszystkiego może być cokolwiek co sobie założysz, nawet absurdalny Bóg chrześcijański.


Jakie to ma znaczenie, że ty uważasz, że Bóg chrześcijański jest absurdalnym uzasadnieniem?

Cytat:
A co to jest "rzeczywiście uzasadnienie"? Na tej zasadzie ludzie nazywają coś uzasadnieniem, że coś z czegoś innego wynika. W teorii, albo w "teorii" którą operują.


A skąd bierzesz pewność, że coś z czegoś może wynikać, a nie że to tylko iluzja twojego umysłu w świecie w którym nie ma nawet wolnej woli i jesteś sterowany impulsami zewnętrznymi?

Cytat:
Coś Ci się pomyliło.

Skąd wiesz, że ktoś w ogóle mylić się może?

Cytat:
Co to znaczy być "wytworem ślepych, bezrozumnych sił natury" i jak to się różni od bycia wytworem boga osobowego?


To znaczy chyba tyle, co pojawić się bez celu jako zbiór reakcji elektrochemicznych. Więc pytam, co może być tą podstawą (w świecie, w którym nie ma Boga) w ramach obojętnego świata, który nie daje podstaw, by coś było prawdą/nieprawdą, lepsze/gorsze itp. A może umysł, któregoś człowieka? Którego człowieka i dlaczego?

Cytat:
Ale po co coś ma Ci służyć? Potrafisz na to pytanie odpowiedzieć?

Źle zrozumiałem twoje pytanie, dlatego moja odpowiedź jest nie w kontekście. Ty pytasz się dlaczego w ogóle miałby być jakiś obiektywny sens życia, zgadza się? Nie wiem na tę chwilę, po prostu tak zakładam, że taki może być i z tą perspektywą układam sobie życie. Teista przyjmuje, że pewne rzeczy się przyjmuje - zakłada. I chyba to jest właśnie ta sytuacja, gdzie nie da się w nieskończoność czegoś uzasadniać, należy więc przerwać łańcuch uzasadnień i coś po prostu przyjąć. Dlaczego miałbym przyjąć perspektywę alternatywną, że istnieje wyłącznie rzeczywistość definiowana indywidualnie, w której liczy się tylko, to co czuję i myślę?

Cytat:
Przecież przed chwilą mówiłeś o "ślepych, bezrozumnych siłach natury". One działają subiektywnie?


Nie rozumiem. Co pytanie o sposób działania bezrozumnych siły natury ma do tego jak człowiek powinien budować swoje życie, do czego dążyć, jak traktować innych itp. Nie rozumiem skąd to pytanie?

Pytałem raczej w sensie takim: jak w ramach obojętnego świata, który nie daje podstaw, by coś było prawdą/nieprawdą, lepsze/gorsze.. stwierdzić do jakiej koncepcji świata ludzie powinni dążyć? Żyć jak Józef Stalin czy jak Matka Teresa? A może wojna, ucisk i zbrodnia powinny być codziennością? W ramach obojętnego świata, jak stwierdzić, co ma większą wartość: zamordowanie kogoś czy kochanie kogoś?

Cytat:
Jeżeli bez wiary w Boga Twoja moralność nie znika, to po co do moralności wiara w Boga? Chyba że znika, wtedy jesteś moralnym zerem, które za moralne uznaje coś tylko gdy ma na to potwierdzenie w naukach jakiejś religii


Jakie to ma znaczenie, że wymyśliłeś sobie taki termin jak „jesteś moralnym zerem”?

Cytat:
Czyli co robi wyciągając pomocną dłoń?


Ja wierzę, że po śmierci człowiek stanie w prawdzie na temat swojego życia i jakakolwiek ta prawda by nie była przytłaczająca dla człowieka to Bóg znajdzie sposób, by człowieka zbawić, bo „Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni” (1 Tm 2,4).


Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Czw 20:00, 28 Lis 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2514
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:44, 28 Lis 2019    Temat postu: Re: Znaczenie istnienia Boga

szaryobywatel napisał:
Dwa fundamentalne pytania, na które moim zdaniem, każda wierząca w Boga osoba powinna znać odpowiedź.
1. Jakie to ma znaczenie czy Bóg istnieje, czy nie?

Szczery katolik: Żadne, i tak żyje jak ateista, jak jestem chory to śmigam do scjentystycznej apteki zamiast modlić się do Jezuska a i nawet ksiądz proboszcz w Boga nie wierzy, ostatnio na kościele zamontował piorunochrony.

szaryobywatel napisał:
2. Co byś zrobił/zrobiła, gdyby nie istniał?

Szczery katolik: Pewnie okradłbym matkę, w końcu spróbował analu z facetem i może zabił sąsiada. Gdyby nie wiara w Boga już dawno bym to zrobił.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:16, 29 Lis 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:

Pytanie było „Jakie to ma znaczenie czy Bóg istnieje, czy nie?” i moją pierwszą sugestią było to, że jeśli Boga nie ma to świat ostatecznie pogrąży się w ciemności (przynajmniej tak przewidują naukowcy). Jeśli Bóg nie istnieje to człowiek i wszechświat są nieuchronnie skazani na śmierć. Jeśli zaś Bóg istnieje to wydaje się, że On jedyny miałby moc albo zagładę kosmosu powstrzymać albo wszystko przemienić (w każdym razie życie trwałoby dalej). Teraz pytasz się o coś całkiem innego.


Pytam: no i co z tego, a Ty nie odpowiadasz. Kropka.

Katolikus napisał:

Cytat:
Wierzysz ślepo, czy coś może tą wiarą zachwiać?


Obal objawienie to się przekonamy.


Właśnie o to pytam, czy coś by obaliło objawienie w które wierzysz. Jeśli nic, wierzysz ślepo.

Katolikus napisał:

Jakie to ma znaczenie, że ty uważasz, że Bóg chrześcijański jest absurdalnym uzasadnieniem?


Nie wiem jakie to ma dla Ciebie znaczenie.

Katolikus napisał:

Cytat:
A co to jest "rzeczywiście uzasadnienie"? Na tej zasadzie ludzie nazywają coś uzasadnieniem, że coś z czegoś innego wynika. W teorii, albo w "teorii" którą operują.

A skąd bierzesz pewność, że coś z czegoś może wynikać, a nie że to tylko iluzja twojego umysłu w świecie w którym nie ma nawet wolnej woli i jesteś sterowany impulsami zewnętrznymi?


Nie przypisuj mi swoich wyobrażeń.

Katolikus napisał:

Cytat:
Coś Ci się pomyliło.

Skąd wiesz, że ktoś w ogóle mylić się może?


Jeśli cię to tak interesuje, to załóż oddzielny wątek o tym skąd wiem że w ogólności ktoś, a w szczególności Ty, nie tylko możesz, ale się mylisz.

Katolikus napisał:

Cytat:
Co to znaczy być "wytworem ślepych, bezrozumnych sił natury" i jak to się różni od bycia wytworem boga osobowego?

To znaczy chyba tyle, co pojawić się bez celu jako zbiór reakcji elektrochemicznych.


Co to znaczy "bez celu"? Bez powodu? Bez odgórnie ustalonego przeznaczenia? Przede wszystkim, co to znaczy "pojawić się jako zbiór reakcji elektrochemicznych"? Zakładasz że jesteś tożsamy ze swoim ciałem fizycznym? Czym jest "ja" wg Ciebie? Potrafisz na te pytania odpowiedzieć? Jeśli nie, to co opowiadasz nonsensy?

Katolikus napisał:
Więc pytam, co może być tą podstawą


Np. prawo karmy.

Katolikus napisał:
(w świecie, w którym nie ma Boga) w ramach obojętnego świata, który nie daje podstaw, by coś było prawdą/nieprawdą


Dowolny świat o którym stwierdzasz że ma jakiś zbiór własności, daje podstawy by coś było prawdą/nieprawdą.

Katolikus napisał:
lepsze/gorsze itp. A może umysł, któregoś człowieka? Którego człowieka i dlaczego?


Dziecię boże, bez Boga nie wie co jest lepsze?

Katolikus napisał:

Cytat:
Ale po co coś ma Ci służyć? Potrafisz na to pytanie odpowiedzieć?

Źle zrozumiałem twoje pytanie, dlatego moja odpowiedź jest nie w kontekście. Ty pytasz się dlaczego w ogóle miałby być jakiś obiektywny sens życia, zgadza się? Nie wiem na tę chwilę, po prostu tak zakładam, że taki może być i z tą perspektywą układam sobie życie. Teista przyjmuje, że pewne rzeczy się przyjmuje - zakłada. I chyba to jest właśnie ta sytuacja, gdzie nie da się w nieskończoność czegoś uzasadniać, należy więc przerwać łańcuch uzasadnień i coś po prostu przyjąć. Dlaczego miałbym przyjąć perspektywę alternatywną, że istnieje wyłącznie rzeczywistość definiowana indywidualnie, w której liczy się tylko, to co czuję i myślę?


Nie, ja pytam Ciebie wprost: po co coś ma Ci służyć? Aksjomatycznie zakładasz że ma i już, a ja Cię pytam czy jesteś w stanie wyjść myślami poza ten system.

Katolikus napisał:

Nie rozumiem. Co pytanie o sposób działania bezrozumnych siły natury ma do tego jak człowiek powinien budować swoje życie, do czego dążyć, jak traktować innych itp. Nie rozumiem skąd to pytanie?


Tam była jakaś sprzeczność w tym co napisałeś. Nieważne.

Katolikus napisał:

Pytałem raczej w sensie takim: jak w ramach obojętnego świata, który nie daje podstaw, by coś było prawdą/nieprawdą, lepsze/gorsze.. stwierdzić do jakiej koncepcji świata ludzie powinni dążyć? Żyć jak Józef Stalin czy jak Matka Teresa? A może wojna, ucisk i zbrodnia powinny być codziennością? W ramach obojętnego świata, jak stwierdzić, co ma większą wartość: zamordowanie kogoś czy kochanie kogoś?


Moralność masz w sobie, albo nie. Jeżeli nie krzywdzisz kogoś tylko dlatego, że tak zostało poza Tobą ustalone, to jesteś niemoralnym człowiekiem. Nie ma znaczenia jaki jest świat. Nawiasem mówiąc, świat który nie daje podstaw by coś było prawdą/nieprawdą, lepsze/gorsze jest sam w sobie wewnętrznie sprzeczny. Nie widzisz dlaczego?

Katolikus napisał:

Jakie to ma znaczenie, że wymyśliłeś sobie taki termin jak „jesteś moralnym zerem”?


Nie wnikam jakie to ma dla Ciebie znaczenie. Nie odpowiedziałeś na pytanie po raz drugi: jeżeli bez wiary w Boga, Twoja moralność nie zniknie, po co Ci Bóg do bycia moralnym?

Katolikus napisał:

Cytat:
Czyli co robi wyciągając pomocną dłoń?


Ja wierzę, że po śmierci człowiek stanie w prawdzie na temat swojego życia i jakakolwiek ta prawda by nie była przytłaczająca dla człowieka to Bóg znajdzie sposób, by człowieka zbawić, bo „Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni” (1 Tm 2,4).


To nie jest odpowiedź na pytanie, chyba że Bóg Ci jeszcze "pomocnej dłoni" nigdy nie podał :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 777
Przeczytał: 84 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:42, 30 Lis 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Jakie to ma znaczenie czy świat pogrąży się ostatecznie w ciemnościach, czy nie?


Ma to takie znaczenie, że wszyscy umrą czyli nieodwracalna śmierć pisana jest życiu. Jeśli Bóg istnieje to śmierć nie góruje nad człowiekiem.

Cytat:
Właśnie o to pytam, czy coś by obaliło objawienie w które wierzysz. Jeśli nic, wierzysz ślepo.

Nigdy nie mogę wykluczyć, że nie ma czegoś, co by nie mogło obalić.

Cytat:
Nie wiem jakie to ma dla Ciebie znaczenie.

A skąd wiesz, że twoje przekonanie ma w ogóle jakieś znaczenie?

Cytat:
Nie przypisuj mi swoich wyobrażeń.

Nie robię.

Cytat:
Jeśli cię to tak interesuje, to załóż oddzielny wątek o tym skąd wiem że w ogólności ktoś, a w szczególności Ty, nie tylko możesz, ale się mylisz.

Ale w czym się mylę? W tym, że nie twierdzisz, że ty jesteś wolny do wiary?

Cytat:
Co to znaczy "bez celu"? Bez powodu? Bez odgórnie ustalonego przeznaczenia? Przede wszystkim, co to znaczy "pojawić się jako zbiór reakcji elektrochemicznych"? Zakładasz że jesteś tożsamy ze swoim ciałem fizycznym? Czym jest "ja" wg Ciebie? Potrafisz na te pytania odpowiedzieć? Jeśli nie, to co opowiadasz nonsensy?


To bez znaczenia, bo cokolwiek bym nie odpisał to dalej możesz odpisać „co to znaczy?”. Gdy ja zacząłem trochę podobnie do ciebie zadawać pytania to odsyłasz mnie do zakładania nowych wątków, albo zwyczajnie uciekasz od pytania. Skąd wiesz, ze twoje pytania w kontekście tej dyskusji nie są nadmiarowe i zbędne?

Cytat:
Np. prawo karmy.


W jaki sposób „prawo karmy” (które może jest tylko jakimś bezrozumnym prawem natury) ma zagwarantować istnienie obiektywnego sensu życia?

Cytat:
Dowolny świat o którym stwierdzasz że ma jakiś zbiór własności, daje podstawy by coś było prawdą/nieprawdą.

A jak sprawdzisz, czy nie jest tak że „zbiór własności” dowolnego świata nie jest taki, aby tworzyć iluzję w twoim umyśle, że prawdą jest, że „Dowolny świat o którym stwierdzasz że ma jakiś zbiór własności, daje podstawy by coś było prawdą/nieprawdą”?

Cytat:
Dziecię boże, bez Boga nie wie co jest lepsze?

Mogę sobie wierzyć, ale, co ma mi zagwarantować wiedzę?

Cytat:
Nie, ja pytam Ciebie wprost: po co coś ma Ci służyć? Aksjomatycznie zakładasz że ma i już, a ja Cię pytam czy jesteś w stanie wyjść myślami poza ten system.

Ma mi służyć w rozwoju i doskonaleniu.

Cytat:
Moralność masz w sobie, albo nie. Jeżeli nie krzywdzisz kogoś tylko dlatego, że tak zostało poza Tobą ustalone, to jesteś niemoralnym człowiekiem. Nie ma znaczenia jaki jest świat.


Znaczenie ma to, że jesli jesteśmy tylko produktem pozamoralnej natury to ja nie wiem o czym ty mówisz, kiedy mówisz „Moralność masz w sobie, albo nie”/ „jesteś niemoralnym człowiekiem”. Natura nie zna chyba pojęcia „moralność”. Mówisz coś prawdziwego o samej naturze człowieka czy tylko o swoich odczuciach? Umownych wymysłach?..

Cytat:
Nawiasem mówiąc, świat który nie daje podstaw by coś było prawdą/nieprawdą, lepsze/gorsze jest sam w sobie wewnętrznie sprzeczny. Nie widzisz dlaczego?


Nie, wytłumacz.

Cytat:
Nie wnikam jakie to ma dla Ciebie znaczenie. Nie odpowiedziałeś na pytanie po raz drugi: jeżeli bez wiary w Boga, Twoja moralność nie zniknie, po co Ci Bóg do bycia moralnym?


Ja nie rozumiem, co to znaczy „być moralnym” w świecie, w którym jesteśmy tylko produktem pozamoralnej natury. To znaczy może, ktoś (lub jakaś grupa) umownie wymyślić sobie coś takiego jak „być moralnym”, ale to chyba będzie tylko jakiś wymyślony abstrakt.

Ja np. mam w sobie silne przekonanie, że krzywdzenie dzieci jest czymś czego nie powinno się robić, że to jest bardzo złe. I wierzę, że to przykładowe głębokie przekonanie jest czymś więcej jak tylko moim subiektywnym wymysłem, że to ma obiektywne znaczenie! Wiara w tak silne i nieuniknione odczucie moralne ma sens tylko jeśli źródłem tego przekonania jest Bóg.

Cytat:
To nie jest odpowiedź na pytanie, chyba że Bóg Ci jeszcze "pomocnej dłoni" nigdy nie podał


Jest odpowiedź. Wierzę, że po zakończeniu ziemskiego życia stanę w prawdzie na temat swojego całego życia, nie wiem jak przyjmę tę prawdę, ale wierzę głęboko, że Bóg mnie wspomoże, pytanie tylko czy ja tę pomoc przyjmę.


Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Sob 0:45, 30 Lis 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:13, 30 Lis 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:
szaryobywatel napisał:
Jakie to ma znaczenie czy świat pogrąży się ostatecznie w ciemnościach, czy nie?


Ma to takie znaczenie, że wszyscy umrą czyli nieodwracalna śmierć pisana jest życiu. Jeśli Bóg istnieje to śmierć nie góruje nad człowiekiem.


Niekoniecznie i nie potrzeba Boga do tego by śmierć nie była końcem. Ale po co chciałbyś wiecznie żyć?

Katolikus napisał:

Cytat:
Właśnie o to pytam, czy coś by obaliło objawienie w które wierzysz. Jeśli nic, wierzysz ślepo.

Nigdy nie mogę wykluczyć, że nie ma czegoś, co by nie mogło obalić.


Jeżeli nie wiesz co by mogło obalić Twoją wiarę, to wierzysz ślepo.

Katolikus napisał:

Cytat:
Nie wiem jakie to ma dla Ciebie znaczenie.

A skąd wiesz, że twoje przekonanie ma w ogóle jakieś znaczenie?


Znaczenie dla kogoś, czy znaczenie w innym sensie?

Katolikus napisał:

Cytat:
Nie przypisuj mi swoich wyobrażeń.

Nie robię.


Cały czas to robisz.

Katolikus napisał:

Cytat:
Jeśli cię to tak interesuje, to załóż oddzielny wątek o tym skąd wiem że w ogólności ktoś, a w szczególności Ty, nie tylko możesz, ale się mylisz.

Ale w czym się mylę? W tym, że nie twierdzisz, że ty jesteś wolny do wiary?


W tym że chodziło o wiarę w Twoim ogólnym sensie - przekonanie. Jak widać raz Ci coś wytłumaczyć nie wystarczy.

Katolikus napisał:

Cytat:
Co to znaczy "bez celu"? Bez powodu? Bez odgórnie ustalonego przeznaczenia? Przede wszystkim, co to znaczy "pojawić się jako zbiór reakcji elektrochemicznych"? Zakładasz że jesteś tożsamy ze swoim ciałem fizycznym? Czym jest "ja" wg Ciebie? Potrafisz na te pytania odpowiedzieć? Jeśli nie, to co opowiadasz nonsensy?


To bez znaczenia, bo cokolwiek bym nie odpisał to dalej możesz odpisać „co to znaczy?”. Gdy ja zacząłem trochę podobnie do ciebie zadawać pytania to odsyłasz mnie do zakładania nowych wątków, albo zwyczajnie uciekasz od pytania. Skąd wiesz, ze twoje pytania w kontekście tej dyskusji nie są nadmiarowe i zbędne?


Pytam co to znaczy, bo nie wiem czy sam wiesz co to znaczy, czy piszesz nonsensy. Jeżeli nie potrafisz na moje pytania odpowiedzieć, to sam nie wiesz co napisałeś, więc o czym chcesz dyskutować?

Katolikus napisał:

W jaki sposób „prawo karmy” (które może jest tylko jakimś bezrozumnym prawem natury) ma zagwarantować istnienie obiektywnego sensu życia?


W jednym i w drugim przypadku, możesz nadać swojemu życiu taki sens jaki chcesz, i będzie to miało swoje konsekwencje. To nazywasz "obiektywnym sensem życia"?

Katolikus napisał:

Cytat:
Dowolny świat o którym stwierdzasz że ma jakiś zbiór własności, daje podstawy by coś było prawdą/nieprawdą.

A jak sprawdzisz, czy nie jest tak że „zbiór własności” dowolnego świata nie jest taki, aby tworzyć iluzję w twoim umyśle, że prawdą jest, że „Dowolny świat o którym stwierdzasz że ma jakiś zbiór własności, daje podstawy by coś było prawdą/nieprawdą”?


Czym jest iluzja? Skoro świat powoduje jakieś przekonanie, to daje podstawy by coś było prawdą/nieprawdą.

Katolikus napisał:

Mogę sobie wierzyć, ale, co ma mi zagwarantować wiedzę?


Czym jest wiedza?

Katolikus napisał:

Cytat:
Nie, ja pytam Ciebie wprost: po co coś ma Ci służyć? Aksjomatycznie zakładasz że ma i już, a ja Cię pytam czy jesteś w stanie wyjść myślami poza ten system.

Ma mi służyć w rozwoju i doskonaleniu.


Ale co jest ostatecznym celem. Czym jest zbawienie?

Katolikus napisał:

Cytat:
Moralność masz w sobie, albo nie. Jeżeli nie krzywdzisz kogoś tylko dlatego, że tak zostało poza Tobą ustalone, to jesteś niemoralnym człowiekiem. Nie ma znaczenia jaki jest świat.


Znaczenie ma to, że jesli jesteśmy tylko produktem pozamoralnej natury to ja nie wiem o czym ty mówisz, kiedy mówisz „Moralność masz w sobie, albo nie”/ „jesteś niemoralnym człowiekiem”. Natura nie zna chyba pojęcia „moralność”. Mówisz coś prawdziwego o samej naturze człowieka czy tylko o swoich odczuciach? Umownych wymysłach?..


Jeżeli natura powoduje w Tobie moralność, to moralność jest naturalna.

Katolikus napisał:

Cytat:
Nawiasem mówiąc, świat który nie daje podstaw by coś było prawdą/nieprawdą, lepsze/gorsze jest sam w sobie wewnętrznie sprzeczny. Nie widzisz dlaczego?


Nie, wytłumacz.


Prawdą musiałoby być że nic nie jest prawdą.

Katolikus napisał:

Cytat:
Nie wnikam jakie to ma dla Ciebie znaczenie. Nie odpowiedziałeś na pytanie po raz drugi: jeżeli bez wiary w Boga, Twoja moralność nie zniknie, po co Ci Bóg do bycia moralnym?


Ja nie rozumiem, co to znaczy „być moralnym” w świecie, w którym jesteśmy tylko produktem pozamoralnej natury. To znaczy może, ktoś (lub jakaś grupa) umownie wymyślić sobie coś takiego jak „być moralnym”, ale to chyba będzie tylko jakiś wymyślony abstrakt.


Źródło moralności jest pozarozumowe, a Ty wierzysz w jakieś wszechmogące istoty zbawiające, czyli racjonalizujesz ją i jej źródło. Do tego absurdem.

Katolikus napisał:

Ja np. mam w sobie silne przekonanie, że krzywdzenie dzieci jest czymś czego nie powinno się robić, że to jest bardzo złe. I wierzę, że to przykładowe głębokie przekonanie jest czymś więcej jak tylko moim subiektywnym wymysłem, że to ma obiektywne znaczenie! Wiara w tak silne i nieuniknione odczucie moralne ma sens tylko jeśli źródłem tego przekonania jest Bóg.


Co to znaczy "subiektywny wymysł" i "obiektywne znaczenie"? Wiesz, czy to nonsensy?

Katolikus napisał:

Cytat:
To nie jest odpowiedź na pytanie, chyba że Bóg Ci jeszcze "pomocnej dłoni" nigdy nie podał


Jest odpowiedź. Wierzę, że po zakończeniu ziemskiego życia stanę w prawdzie na temat swojego całego życia, nie wiem jak przyjmę tę prawdę, ale wierzę głęboko, że Bóg mnie wspomoże, pytanie tylko czy ja tę pomoc przyjmę.


I co dalej?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin