Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Konflikt między poglądami Wuja a nauką KK

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość który mówi Ni




Dołączył: 26 Wrz 2006
Posty: 622
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 13:18, 28 Wrz 2006    Temat postu: Konflikt między poglądami Wuja a nauką KK

Przyszło mi to do głowy po przeczytaniu tematu o sumieniu, kawałka tematu o apokatastazie i przeleceniu przez wątek o aborcji. Zwłaszcza przeczytanie końca zacytowanej przez Trąbkę encykliki w temacie o sumieniu dało mi do myślenia.

Jeszcze dwie uwagi. 1. Ponieważ nie jestem za mocny w sprawach teologiczno-religijnych mogłem się gdzieś rąbnąć w terminologii, dlatego proszę o nieczepianie się słówek. 2. Teza wygląda tak: "Wujek głosi takie poglądy, jakie szatan chciałby, żeby były jak najszerzej głoszone". Normalnie nazywa się takie cóś opętaniem, ale ja broń Boże nie nazywam tego opętaniem, ponieważ posiadam instynkt samozachowawczy i wiem, że Wujek za takie nazywanie wsadza do więźnia. Więc żeby mnie nikt potem nie wmawiał, że nazywałem, kiedy nie nazywałem.

Założenie.
Szatan chce, żeby ludzie nie pamiętali o obiektywności grzechu i o obiektywnych skutkach, jakie grzech wywołuje w nich samych. Przede wszystkim o tym, że grzech obiektywnie oddala ich od Boga. Szatan wie, że gdy ten cel osiągnie, taki człowiek oddalony od Boga staje się niewolnikiem grzechu, niezależnie od tego, co o tym grzechu i o sobie samym i swoim położeniu myśli. Z tego powodu szatan dużo bardziej woli myślących (a niech se taki zadowolony z siebie kombinuje do us...anej śmierci) niż pokutujących.

Dowód
Wujek głosi subiektywność grzechu.

Dopóki moje sumienie nie daje mi znać, że coś jest nie tak, jestem bez grzechu, choćbym nie wiadomo co robił (taka odmiana poglądu: dopóki mnie nic nie boli, nie jestem chory). U każdego grzech liczy się "według jego możliwości". Jak człowiek grzechu żadnego u siebie nie widzi, to grzechu nie ma. Najlepiej więc chyba ma ten, co jest z siebie i swego postępowania bardzo zadowolony, czyli faryzeusz. Takiemu nie można dowieść grzechu, bo on nie jest przecież żadnym niewolnikiem, żeby kogoś słuchać, kiedy jego własne sumienie mówi mu inaczej. Szatanowi też pewnie własne sumienie kazało się zbuntować przeciwko Bogu. Jak więc widać, jest to prosta droga do tak zwanej "szatańskiej pychy".

W praktyce przyjęcie tego poglądu Wujka może mieć następujące skutki. Wujek przy pomocy różnych mądrych wyrazów inteligentnie udowadnia na przykład, że wczesna aborcja jest dozwolona, bo to nie człowiek albo coś tam. Jest to pogląd przeciwny nauce kościoła, ale osoba zafascynowana rozumowaniem Wujka i nie potrafiąca w nim znaleźć błędu (albo ukrytych założen, które Wujek sobie przyjął) może dojść do wniosku, że skoro teraz jej sumienie nie widzi przeciwskazań moralnych dla aborcji, to wszystko jest już w porządku. Idzie na skrobankę i jest jeszcze zadowolona, że dziecka się pozbyła i dalej porządną katoliczką została zgodnie z pięknym uzasadnieniem, jakie u Wujka przeczytała. A grzechu na pewno nie ma, skoro wszystko to zrobiła z czystym sumieniem stosując z przekonaniem wywody Wujka jako uniwersalny wybielacz.

Tutaj dodatkowo trzeba zauważyć, że na gruncie poglądów Wujka znika coś takiego jak przywiedzenie bliźniego do grzechu za pomocą wodzenia na pokuszenie i odpowiedzialność za takie wodzenie. No bo jeśli kogoś zręcznie wodzę na pokuszenie, zamącam jego sumienie, to nie można powiedzieć, że przywiodłem go do grzechu. Skoro sprawiłem, że jego sumienie akceptuje grzech, to zgodnie z Wujkowymi przekonaniami, żadnego grzechu nie ma. Jeśli jeszcze ten pokuszony dalej przekaże z przekonaniem te błędne poglądy, to nikt w calym tym sznureczku kuszenia nie będzie miał grzechu. Winien jest najwyżej tylko pierwszy kusiciel, ojciec kłamstwa, czyli szatan. No ale on to już chyba wie, co robi. Chociaż jeśli buntował się przeciw Bogu z czystym sumieniem, to też nie wiadomo...

Oprócz tego Wujek głosi, że skutki grzechu są także w ostateczności subiektywne. Taka jest Wujkowa nauka o apokatastazie.

Skutki grzechu odciskają się nie na mnie, ale na moim jestestwie, które do mnie prawdziwego ma się tak jak ubranie do człowieka. Można więc obrazowo powiedzieć, żo od grzeszenia człowiekowi brudzi się najwyżej kapelusz albo gacie, ale nie on sam. On sam może najwyżej za bardzo przejmować się tymi zabrudzonymi gaciami i dlatego właśnie siedzi w piekle. Ale jak się przestanie przejmować, to w piekle zostaną same te jego brudne gacie, a on bzzzzyt... jak jakiś przeczysty sjupermen poleci zaraz do nieba.

Kościół jednak naucza, że istnieją czyny obiektywnie złe, które obiektywnie człowieka oddalają od Boga i są w pewnym sensie jak choroba. Niezależnie co o niej myślimy i jakie mamy "subiektywne" poczucie zdrowia, ona zżera nasz organizm. Lekarze nawet mówią, że tuż przed agonią chorzy czują się subiektywnie lepiej. Dlatego rozsądny człowiek chodzi raz na jakiś czas na badania kontrolne i słucha lekarzy, bo oni się w końcu lepiej od niego na tym znają (wypadki nawet najgłupszych błędów lekarskich niczego tu nie zmieniają). Wujek natomiast zachęca generalnie do samolecznictwa, a do chodzenia do lekarza dopiero wtedy, gdy już ostro boli (żre kogoś sumienie) i samemu się nie ma pomysłu na jakąś terapię. Wtedy jednak w wielu wypadkach może być już za późno...


Ostatnio zmieniony przez Gość który mówi Ni dnia Sob 20:02, 30 Wrz 2006, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22128
Przeczytał: 22 tematy

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:28, 30 Wrz 2006    Temat postu:

Ni napisał:
Założenie.
Szatan chce, żeby ludzie nie pamiętali o obiektywności grzechu i o obiektywnych skutkach, jakie grzech wywołuje w nich samych. Przede wszystkim o tym, że grzech obiektywnie oddala ich od Boga. Szatan wie, że gdy ten cel osiągnie, taki człowiek oddalony od Boga staje się niewolnikiem grzechu, niezależnie od tego, co o tym grzechu i o sobie samym i swoim położeniu myśli. Z tego powodu szatan dużo bardziej woli myślących (a niech se taki zadowolony z siebie kombinuje do us...anej śmierci) niż pokutujących.

Grzech jest z definicji tym, co oddala czlowieka od Boga. Grzech nie jest jednak czyms magicznym - jest to relacja miedzy czlowiekiem i Bogiem, to swiadome odrzucenie Boga lub takie dzialanie, ktore w jakikolwiek sposob utrudnia lub uniemozliwia otwarcie serca na Boga. W tym znaczeniu grzech jest obiektywny i niezalezny od opinii czlowieka; stopien grzesznosci czlowieka ocenia Bog, ktory widzi rzeczywista kondycje czlowieka.

Ni napisał:
Dowód
Wujek głosi subiektywność grzechu
.
Wuj glosi, ze grzech jest relacja miedzy czlowiekiem i Bogiem, i ze w zwiazku z tym zalezy on od tego, w jakim stanie znajduje sie czlowiek. Kazdy krok w kierunku Boga jest pozytywny, a nie negatywny. Jesli czlowiek A znajduje sie daleko od Boga, to taki krok przeniesie go jednak z miejsca a1 w miejsce a2, ktore moze byc duzo dalej od Boga, niz miejsce b1, w ktorym znajduje sie czlowiek B bliski Boga. Wobec tego gdyby czlowiek B przeszedl z b1 do a2 (czyli do stanu, do ktorego przeszedl idac do Boga czlowiek A), zgrzeszylby: oddalilby sie od Boga!

Mowiac jezykiem biblijnym: grzech mierzony jest darami, jakie czlowiek od Boga otrzymal. Jezus wyjasnil, ze kiedys Bog pozwolil Ojcom oddalac ich zony ze wzgledu na slabosc ich (Ojcow) serc. Jezus wyjasnil tez, ze Bog oczekuje od czlowieka osiagniec proporcjonalnych do jego mozliwosci (do ilosci otrzymanych talarow).

Grzech jest wiec zarazem obiektywny (bo jest obiektywnym, niezaleznym od ludzkiej opinii przemieszczeniem sie w kierunku przeciwnym do wiadacego w strone Boga) jak i subiektywny (bo czyn, ktory dla slabego moze byc chwalebny, dla silnego moze byc bardzo grzeszny).

Zatrzymajmy sie w tym miejscu, zeby to przedyskutowac.

(Ja zas przeniose sie do lozeczka, zostawiajac sobie rozmowy w Filozofii na jutro. Dobranocek!)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość który mówi Ni




Dołączył: 26 Wrz 2006
Posty: 622
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 1:13, 01 Paź 2006    Temat postu:

Jedno proste pytanie, bo właśnie wróciłem z imprezy i też idę spać: czy można postępować cały czas zgodnie ze swym sumieniem a jednocześnie oddalać się od Boga? No i jak jest w drugą stronę. Czy jeśli jestem szczerze przekonany, że powinienem spalić heretyka, ale tak jakoś powstrzymałem się od tego spalenia, bo mój przyjaciel, którego po prostu lubię, radzi mi jeszcze tę sprawę przemyśleć, to oddalam się od Boga (bo postępuję wbrew swym szczerym najgłębszym przekonaniom), czy się do niego zbliżam (bo obiektywnie nie zamordowałem heretyka)?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22128
Przeczytał: 22 tematy

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 13:31, 01 Paź 2006    Temat postu:

Ni napisał:
czy można postępować cały czas zgodnie ze swym sumieniem a jednocześnie oddalać się od Boga?

Nie. Postepowanie zgodne z wlasnym sumieniem wyczula czlowieka na glos sumienia i powoduje, ze staje sie ono coraz czystsze.

Ni napisał:
Czy jeśli jestem szczerze przekonany, że powinienem spalić heretyka, ale tak jakoś powstrzymałem się od tego spalenia, bo mój przyjaciel, którego po prostu lubię, radzi mi jeszcze tę sprawę przemyśleć, to oddalam się od Boga (bo postępuję wbrew swym szczerym najgłębszym przekonaniom), czy się do niego zbliżam (bo obiektywnie nie zamordowałem heretyka)?

Jesli powstrzymales sie ze wzgledu na twojego przyjaciela, to znaczy, ze twoje sumienie postawilo cie w sytuacji konfliktowej: z jednej strony nakazywalo ci wykonac obowiazek spalenia heretyka, a z drugiej - nie odrzucac automatycznie slow przyjaciela. Konflikt tego rodzaju oznacza, ze albo cos jest z sumieniem nie tak, albo ze rozum czegos waznego nie wie lub nie pojmuje. Konflikt taki wymaga od czlowieka glebokiego przemyslenia i przemodlenia. Jesli podejmiesz potem decyzje na skutek rzeczywiscie uczciwego przemyslenia i przemodlenia, wtedy nie oddalisz sie od Boga, lecz sie do Niego przyblizysz. Nawet, jesli twoja decyzja bedzie bledna, to znaczy, nawet gdyby czlowiek majacy blizszy kontakt z Bogiem podjalby w twojej sytuacji decyzje przeciwna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin