Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

prawda

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kawiarnia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
abangel666
Opiekun Kawiarni



Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 3058
Przeczytał: 9 tematów

Skąd: z Piekła

PostWysłany: Śro 3:51, 21 Lis 2007    Temat postu: prawda


Nie ma kochanej Maat.
Nie ma mistycznej Neftydy.
Nie ma miłosiernego Pana Jezusa.
Nie ma pośredniczki Izydy.

Nie ma żadnego życia po życiu, to tylko wymysły klechów, żeby nas na kasę naciągnąć.... to tylko katolskie kłamstwa i naciąganie.

Zdechniemy tak jak się rodziliśmy: w krwi i śluzie..... i żadnego boga tam nie będzie!



Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Drizzt
Założyciel, admin



Dołączył: 30 Lis 2005
Posty: 2778
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 10:46, 21 Lis 2007    Temat postu:

O, zawsze chciałem spotkać kogoś kto zna prawdę :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
abangel666
Opiekun Kawiarni



Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 3058
Przeczytał: 9 tematów

Skąd: z Piekła

PostWysłany: Śro 10:52, 21 Lis 2007    Temat postu:

Drizzt napisał:
O, zawsze chciałem spotkać kogoś kto zna prawdę :D


No to spełniło sie Twoje życzenie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Drizzt
Założyciel, admin



Dołączył: 30 Lis 2005
Posty: 2778
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 11:12, 21 Lis 2007    Temat postu:

Nie sądzę...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
agnostykAntyAteoMoherysta
Gość






PostWysłany: Śro 11:36, 21 Lis 2007    Temat postu:

Ateiści są tacy uroczo zakuci :D
Łatwiej rozmawiać z kato-moherem niż z "posiadającym prawdę" ateistą. Fascynującym jest, że takim ateuszom agnostycyzm nie mieści się w głowie, religijini miewają jakieś kryzysy wiary, a ci ni ni w ząb oni nawet jak się czegoś nie da wiedzieć to oni wiedzą :)
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tyż agnostyk
Gość






PostWysłany: Śro 11:53, 21 Lis 2007    Temat postu:

agnostykAntyAteoMoherysta napisał:
a ci ni ni w ząb oni nawet jak się czegoś nie da wiedzieć to oni wiedzą :)


To nerwicowe chyba u tych ateistów-dogmatystów jest. Poza tym zdradza jakąś dziwną potrzebę mówienia bliźniemu przykrych rzeczy. Proszę zauważyć, że Panna Ateistka nie napisała np. "Wszyscy umrzemy, a potem będzie nicość" ale "Zdechniemy" "w krwi i śluzie". To już trąci o masochizm. No ale masochizm to jest teraz "orientacja" a nie problemy z osobowością.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Pią 16:29, 23 Lis 2007    Temat postu:

"To nerwicowe chyba u tych ateistów-dogmatystów jest. Poza tym zdradza jakąś dziwną potrzebę mówienia bliźniemu przykrych rzeczy. Proszę zauważyć, że Panna Ateistka nie napisała np. "Wszyscy umrzemy, a potem będzie nicość" ale "Zdechniemy" "w krwi i śluzie". To już trąci o masochizm. No ale masochizm to jest teraz "orientacja" a nie problemy z osobowością."

- nie ma to jak dobre słowo ;)

"... "Zdechniemy" "w krwi i śluzie". ..."
bo abangel666 pisze o zdychaniu a nie o umieraniu

"... przykrych rzeczy ..."
widać Tyż agnostyk ma jakieś lęki, że zdanie abangel666 budzi w nim uczucie przykrości i idącą za tym uczuciem agresję :) - współczuje ;)
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 17:06, 24 Lis 2007    Temat postu:

Och, akurat pogarda dla tego ciała nie jest cechą charakterystyczną dla ateistów. Nie ateiści wpadli na pomysł znęcania się swoim własnym ciałem (i nad ciałem bliźniego też nie oni). Bardzo łatwo zrozumieć, czemu taki przykład, jaki daje postępowanie wielu "wierzących w Boga", WYMUSZA na niejednym ateizm. Pseudomoralność kościoła Szawłowego potrafi być tak odrażająca, że jeśli człowiek żyje w środowisku, w którym taki kościół dominuje, i jeśli nie jest przy tym zepsuty do szczętu, to ateizm jest dla niego jedynym ratunkiem przed szatanem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:14, 24 Lis 2007    Temat postu:

Wtedy żadnych ateistów nie było i tylko dlatego. Tym czasem "wzgarda dla ciała" wiąże się zarówno z dążnością do poznania, przykładem mogą tu być orfickie inspiracje Platona, który z okazji śmierci Sokratesa w Fedonie wygłasza opinię, że ciało jedynie przeszkadza w poznaniu. Ponadto wiąże się z etyką heroiczną (witalistyczną), która przez długi czas orientowała ludzkie myślenie w przeciwieństwie do etyki hedonicznej. Widać ludzkość do czasów wynalezienia ateizmu nieuchronnie się demoralizowała ale takie i inne absurdalne wnioski muszą wynikać jak się przyjmuje laicki punkt widzenia. Wy oczywiście możecie wiedzieć lepiej w swym forumowym grajdołku nie widzieć jak faktycznie ludzie myślą i jak faktycznie kształtuje się ludzka kultura i wygłaszać tylko wam schlebiające, płytkie morały.

Na przykład o to fragmenty najnowszego artykułu z Dziennika Europa
Cytat:
Wirtuozi śmierci

Zjawisko terroryzmu próbuje się tłumaczyć na bardzo różne sposoby. Prawdopodobnie najpopularniejsze są wyjaśnienia w kategoriach biedy, cywilizacyjnego zapóźnienia i związanej z nimi zawiści wobec Zachodu. Zgodnie z tą teorią wystarczyłoby podnieść poziom życia w krajach będących kolebką terroryzmu, by ten ostatni zniknął. Na dłuższą metę jest bowiem po prostu nieopłacalny. Inni komentatorzy przyczyn terrorystycznych działań poszukują w religijnym fanatyzmie. Ich zdaniem póki bardziej liberalne postaci islamu nie staną się dominujące, zagrożenie terrorystyczne pozostanie aktualne. Ostatnio pojawiły się także teorie "demograficzne" - tłumaczą one terroryzm nadmiernym odsetkiem młodych mężczyzn w populacji krajów słabiej rozwiniętych. Zdaniem Herfrieda Münklera, wybitnego niemieckiego teoretyka wojny, którego tekst dziś publikujemy, wszystkie te wyjaśnienia docierają jedynie do powierzchni zjawisk. Opisują zaledwie symptomy czegoś, co kryje się głębiej. Tym czymś jest fakt, że wiele społeczeństw, z których wywodzą się terroryści, właśnie wkroczyło w fazę rozwoju, którą Zachód dawno już pozostawił za sobą i którą słabo rozumie. To faza heroiczna, faza upojenia własną siłą i kultu cnót wojennych. Zachód przechodził przez nią w XVIII i XIX wieku. Skończyła się ona krwawym kataklizmem dwóch wojen światowych. Po nich zachodnie społeczeństwa ostatecznie wkroczyły w fazę postheroiczną. Charakteryzuje się ona niechęcią do wchodzenia w konflikty, a przede wszystkim do podejmowania działań zbrojnych. Dziś wojna wzbudza na Zachodzie niechęć i wywołuje protesty. Tamtejsze społeczeństwa boją się jej i są niezmiernie wrażliwe na wszelkie symptomy zagrożenia. Dlatego terroryści stosunkowo tanim kosztem mogą wywołać niepokój czy wręcz panikę - wystarczy, że kogoś porwą albo zagrożą zamachem. Ich własne społeczeństwa i tak uważają ich za bohaterów, gardząc Zachodem i jego lękiem przed "wirtuozami śmierci".

Postać bohatera jest obiektem społecznej fascynacji począwszy od "Iliady", jako pierwszego opisu heroicznych wartości i form życia, aż do dzisiejszych produkcji Hollywoodu, które niezbędne dla kasowego sukcesu napięcie czerpią zwykle z kariery, triumfu i upadku bohatera. Bohater nie musi być przy tym wojownikiem; istnieją także "bohaterowie dnia codziennego", których heroizm objawia się nie w walce z bronią w ręku i zabijaniu przeciwnika. Jednakże wizerunek bohatera jest z reguły ściśle powiązany z przemocą i wojną. W każdym przypadku główną cechą bohaterstwa jest ofiarność: bohaterem może stać się tylko ktoś, kto jest gotowy do ponoszenia ofiar, włącznie z tą najwyższą, czyli ofiarą życia. Za tą gotowość do ponoszenia ofiar bohater otrzymuje uznanie i chwałę. Społeczność uratowana przed nieszczęściem i upadkiem dzięki ofierze ze strony bohatera dziękuje mu za to, przydając prestiżu za życia oraz pełną chwały pamięć po śmierci. Jako że idea ofiary, którą ktoś ponosi, by ratować społeczność, byłaby trudna do wyobrażenia bez kontekstu religijnego, społeczeństwa heroiczne mają z reguły religijne podwaliny. Do tej religijnej podstawy zaliczyć należy również religie polityczne w rozumieniu Erica Voegelina: a więc ideologie spajające społeczeństwa czy wspólnoty i zaopatrujące je w symbolikę, która zwyczajną śmierć w walce przeistacza w heroiczną ofiarę. Wyłącznie społeczeństwa posiadające tę zdolność do symbolicznego przekształcenia śmierci mogą być rozumiane jako społeczeństwa heroiczne. W innych społecznościach - preheroicznych jak i postheroicznych - zabici podczas wojny i działań zbrojnych uważani są za ofiary zwykłego wzajemnego mordowania się. Nie krew na broni wojownika czyni go bohaterem, lecz jego gotowość do poniesienia ofiary, za sprawą której inni zostaną uratowani. Stąd też bohater definiowany jest nie przez własną siłę do walki, lecz przez gotowość do poniesienia ofiary. Heroizm wyraża się w sposobie obchodzenia się z tym poświęceniem.

Bohater, jak żadna inna postać socjopolitycznej typologii skazany jest na dwoisty sposób przedstawiania. O bohaterach trzeba opowiadać. Jeżeli dokonują czynów heroicznych i nie ma przy tym nikogo, kto mógłby to zobaczyć i przekazać innym, to ich sytuacja staje się trudna: muszą wówczas sami opowiadać, jakimi to są bohaterami. Nawet jeżeli im się wierzy, to taka relacja pachnie samochwalstwem. Bez sławiącej opowieści ze strony niezależnego obserwatora heroiczna egzystencja bohatera przemija wraz z momentem bohaterskiego wyczynu. Bohatera spotyka wtedy ten sam los, co wojownika, od opisu którego Hegel rozpoczyna jeden z rozdziałów swojej "Fenomenologii ducha": kto w samotnym pojedynku pokonał i zabił przeciwnika, nie ma żadnej możliwości "zachowania" zwycięstwa zapewniającego status bohatera, jako że ten, kto mógłby to potwierdzić, nie żyje. Co prawda zwycięzca może demonstracyjnie obnosić się z częściami uzbrojenia lub ciała przeciwnika, od skalpu przy pasie po biały pasek na lufie czołgu, ale same trofea nie mówią nic o przebiegu walki i wielkości jego bohaterstwa. Trofea te mogły być przecież wyłudzone lub zdobyte podstępem. Nie można także wykluczyć, iż przeciwnik, od którego pochodzą te trofea, nie był słabeuszem bądź tchórzem. Trofea są tylko środkiem doraźnym na wypadek, kiedy w pobliżu nie ma ani poetów, ani dziennikarzy. "To, co pozostaje, jest dziełem poetów", jak pisze Hölderin. Dotyczy to przede wszystkim bohaterów. W "Odysei" opisane jest, jak to Odyseusz podczas pobytu u Feaków dopóty ukrywał swoją tożsamość, dopóki jeden ze śpiewaków nie opowiedział podczas uczty wieczornej o walce o Troję i ostatecznym upadku miasta. Podczas tej opowieści przedstawiony został w sposób bohaterski udział Odyseusza w zwycięstwie Greków po dziesięcioletniej walce. W trakcie występu śpiewaka Odyseusz zaczął płakać, a siedzący obok niego król Feaków Alkinoos słyszał jego kilkakrotne westchnięcia. Dopiero zapytany o przyczynę płaczu bohater wyjawił tak uprzednio troskliwie skrywaną tożsamość i opowiedział o przygodach, jakie przeżył po upadku Troi. Potwierdzenie całej historii przez opowieść śpiewaka i własny szok jako reakcja na nią dały mu możliwość pokazania tego, kim jest w rzeczywistości. Bez tego potwierdzenia ryzykowałby miano chwalipięty. Grupy społeczne są tylko wówczas heroiczne, jeżeli posiadają literaturę przekazującą ten heroizm - chociażby w formie wędrownych śpiewaków, którzy ustnie opowiadają o tym, czego dokonali bohaterowie. To właśnie owa literacka dwoistość obejmująca nie tylko tożsamość bohatera czyni dopiero z człowieka stosującego przemoc bohatera. A czyni to tym bardziej przekonująco, im silniej wedrze się do jego życia wewnętrznego, względnie - wyposaży bohatera w takie życie. Najpierw wściekłość Achillesa oraz wywołana tą wściekłością odmowa walki, i późniejsza zgoda na powrót na pole bitwy przyjaciela Patroklesa, złożenie przez niego ofiary i wynikające z tego cierpienia Achillesa czynią z tej maszyny do zabijania bohatera.

Stąd też poeta i bohater tworzą nierozłączną parę. Są od siebie uzależnieni: bez bohatera poeta nie ma o czym opowiadać, a bez poety bohater konfrontowany jest z egzystencjalną pustką. Przemiana zwykłego wojownika w sławnego bohatera jest jednakże czymś więcej niż tylko ubarwieniem przemocy sławą i honorem; chodzi tutaj raczej o pewien proces sublimacji, w którym ten, kto stosuje przemoc, podporządkowywany jest kodeksowi zachowań, którego nie wolno mu złamać pod groźbą hańby. Dzięki temu poeta jest czymś więcej niż tylko bezkrytycznym wielbicielem bohatera; staje się gwarantem i kontrolerem jego heroizmu, a jeżeli chce zniszczyć bohatera, może to uczynić siłą własnego słowa. Literatura posługuje się bohaterem nie tylko kreując go dla własnych celów, lecz także w drodze stwarzania i kontrolowania reguł i kodeksów stanowiących o tym, kiedy użycie przemocy jest dopuszczalne i honorowe. Najbardziej widoczne było to podczas tworzenia rycerskiego kodeksu honorowego w Europie XII i XIII wieku. Oszczędzać i bronić słabych, zwalczać i karać nikczemników, przestrzegając przy tym nieustannie reguł rycerskiego pojedynku - to właśnie stanowiło o prawdziwej rycerskości i odróżniało ją od zwykłego masakrowania przeciwnika.

Później do tego utrwalanego literacko kodeksu honorowego doszły jeszcze postanowienia międzynarodowego prawa wojennego, którego naruszenie było karalne. Ale związek między honorem i obowiązkami nałożonymi na specjalistów od przemocy nie stracił swojego znaczenia przez utrwalenie Ius in bello w haskiej ustawie dotyczącej praw w wojnie lądowej czy w konwencjach genewskich. Michael Ignatieff, jeden z najlepiej zorientowanych obserwatorów oraz komentatorów działań wojennych ostatnich dwóch dziesięcioleci, narzeka na erozję etosu przeciwnika wojennego i domaga się przywrócenia etosu żołnierza jako najskuteczniejszego środka przeciwko permanentnym atakom na cywilów, a zwłaszcza na kobiety i dzieci. Jednak "Warlords" nowych wojen i ich uzbrojone otoczenie nie nadają się do takich form legitymizacji przemocy. Nie interesuje ich honor, lecz władza i pieniądze. Dopiero gdy udałoby się zainteresować ich ponownie sławą i honorem, można byłoby dokonać postępu na drodze zaproponowanej przez Ignatieffa. Należy jednak powątpiewać, czy jest to w ogóle możliwe w obliczu tej odsublimowanej siły, którą rodzi perspektywa zdobycia pieniędzy i majątku. Z tego też powodu tylko niewielka liczba społeczeństw, w których prowadzone są "nowe wojny", może być określana jako heroiczna. Bardziej pasuje do nich pojęcie społeczeństw "masakrujących".

Przeprowadzona środkami literackimi przemiana wojowników w bohaterów ma swoją cenę polegającą na nieustannym narzekaniu na rozpad i upadek, które jest charakterystyczne dla tej literatury. Dawniej bohaterowie byli bardziej bohaterscy, walki bardziej bojowe, a zwycięstwa dużo większe. Poeci spoglądają za siebie i uznają własną współczesność za epokę dekadencji, którą niebawem dosięgnie ostateczny rozpad. Żyjący obecnie bohaterowie są jedynie słabymi hamulcami tego procesu; być może mogą go powstrzymać, ale nie zatrzymać.

Tego typu atmosfera jest rzecz jasna polityczną bombą. Jeżeli upadek i koniec są nieuniknione, to uniknąć należy przynajmniej przeciągającej się niemocy: należy więc, skoro ma się jeszcze siłę, szukać rozstrzygnięcia na drodze wojny. Austriacki szef sztabu generalnego Conrad von Hötzendorf dążył do wojny, ponieważ w ten sposób miał nadzieję zatrzymać rozpad monarchii austro--węgierskiej. W carskiej Rosji podobne zamiary mieli wysoko urodzeni oficerowie. Wspólnoty heroiczne potrafią się bronić przed upadkiem i dekadencją jedynie stawiając na wojnę jako akt moralnej odnowy. Z tego też powodu nieustannie igrają z ogniem i jeżeli na określonej przestrzeni znajdzie się większa liczba społeczności heroicznych, to najbardziej prawdopodobne jest ich samozniszczenie w wielkiej wojnie. To właśnie nastąpiło w Europie na początku XX stulecia.

Wspólnota i społeczeństwo

Dotychczas, bez dokładniejszego rozróżnienia, mówiliśmy o wspólnotach i społeczeństwach, w których dominują heroiczne skłonności. Byłoby jednak sensowne dokonanie rozróżnienia między wspólnotą i społeczeństwem, zwłaszcza w odniesieniu do efektów i skutków wspomnianej wyżej atmosfery zagłady. Rozróżnienie to odwołuje się do tez socjologa Ferdinanda Tönniesa, który opisał te dwie podstawowe formy ludzkiego współżycia jako: "organiczną" i "mechaniczną" - tę, w której dominuje solidarność, i tę, której sedno stanowi rozdział i dystans między ludźmi, które zostają w końcu przezwyciężone przez wymianę oraz kooperację i jednocześnie tym samym potwierdzone. Jednakże rozróżnienia Tönniesa są tu tylko w ograniczonym zakresie niezbędne i potrzebne. Jako wspólnoty określamy tutaj grupy wyróżniające się ze swojego otoczenia ze względu na wspólne pochodzenie, wspólne obszary osiedlenia i życia albo wspólnie wyznawany katalog wartości i norm. Wspólnoty heroiczne mają często charakter solidarności męskiej części wspólnoty, która zapewnia wewnętrzną homogeniczność.

Natomiast społeczeństwa są skupiskami ludzi i grup różnego pochodzenia, które powiązane są ze sobą efektami funkcjonalnej kooperacji i mają mniej lub bardziej wykształconą wizję korzyści płynących z tej współpracy. Wspólnoty powstają na płaszczyźnie wspólnych wizji dotyczących pochodzenia lub wyznawanych wartości, społeczeństwa na płaszczyźnie postrzeganych korzyści. W odniesieniu do heroicznej samoświadomości wielkich grup oznacza to, iż wspólnoty heroiczne istniały przez cały prawie czas utrwalanej pisemnie historii ludzkości, natomiast społeczeństwa heroiczne były tutaj raczej wyjątkami. Nie ma w tym nic dziwnego: ideał heroicznej gotowości do ponoszenia ofiary, która pociąga za sobą ścisłe odgraniczenie od otoczenia, które z kolei albo nie potrafi zdobyć się na taką gotowość, albo wyznaje inne wartości, przemawia raczej za modelem socjalnym wspólnoty niż społeczeństwa. Pojawia się tu przede wszystkim kwestia fizycznej reprodukcji: bohaterowie nie są z reguły zwolennikami codziennej pracy, zwłaszcza wtedy, gdy przemienia się ona w fizyczną harówkę. Pozostawiają tę pracę innym, którzy obficie zaopatrują ich w produkty: albo z przyjaźni, albo - jeżeli jest to konieczne - zmuszeni do tego przemocą. Tym samym bohaterowie skazani są na lud pracujący. Nie wszyscy mogą być bohaterami, ich liczba pozostaje z reguły bardzo ograniczona. W ten sposób wspólnota heroiczna jest włączona w nieheroiczne społeczeństwo, które zaopatruje ją we wszystko, co niezbędne, a w nagrodę chronione jest przez bohaterów przed zewnętrznym zagrożeniom. Bohaterowie kładą tutaj duży nacisk na to, by nie mylić ich z ludem pracującym. Ściśle odgraniczają się od niego, a jedną z najważniejszych form tego odgraniczenia jest etos i związana z nim orientacja na honor. To właśnie wyznacza granicę między tym, co wewnętrzne, i tym, co zewnętrzne w społeczności heroicznej i zapewnia wyjątkowość społeczności bohaterów.

Poczucie dekadencji jako złagodzona forma atmosfery zagłady wyrasta z obawy przed erozją granic oddzielających otoczenie nieheroiczne i przenikaniem jego wartości i sposobów zachowania. Wspólnota heroiczna żyje w nieustannym strachu, że zostanie zaduszona lub wchłonięta przez społeczeństwo nieheroiczne. Im większa jest ta obawa, tym silniejsza skłonność do izolowania się i odseparowywania. Ponieważ jednak wspólnoty heroiczne uzależnione są od wymiany z otoczeniem, to tym samym przyspieszają swój upadek. Jeżeli społeczeństwo otaczające wspólnotę heroiczną nie traktuje jej z honorem i szacunkiem, lecz ignoruje, a nawet nią pogardza, to tym samym wspólnota taka pozbawiona zostaje eliksiru periodycznej rewitalizacji. Wspólnota heroiczna potrzebuje od czasu do czasu wojen i walk, jednakże - aby otrzymać nową porcję szacunku - musi dowieść utrzymującemu ją społeczeństwu korzyści z nich płynące. Wtedy rozkwita na nowo. Z tego punktu widzenia endemiczne poczucie dekadencji jest jak najbardziej na miejscu: jeżeli sprawy toczą się spokojnym i normalnym trybem, to dla wspólnot heroicznych stanowią zagrożenie; to, co je ratuje, to pojawienie się sytuacji wyjątkowych i ekstremalnych. Bezpośrednie przenikanie naznaczonych gotowością do ponoszenia ofiar i żądzą honoru skłonności do społeczeństwa pozostaje raczej wyjątkiem - w historii niewiele można odnaleźć takich przykładów.

Zamiast tego w politycznych systemach z większą liczbą aktorów domagających się równych praw i równego traktowania powstaje konieczność "uspołecznienia" tego, co heroiczne - przykładem tego są greckie polis, a w czasach współczesnych europejski system państw. Alternatywą dla tego jest rozszerzanie skłonności heroicznych na całe społeczeństwo, czego najważniejszymi przykładami są ateńska demokracja z V i IV wieku p.n.e., rewolucyjna Francja oraz reagujące na te przemiany Niemcy. Wraz z rozszerzeniem praw do politycznej partycypacji na wszystkich (męskich) obywateli i ze znacznie większymi możliwościami społecznego awansu ofiar zaczęto oczekiwać od każdego (męskiego) obywatela. Wyrazem tego procesu jest ateńskie pospolite ruszenie, rzymskorepublikańska konstytucja obronna oraz powszechny obowiązek służby wojskowej w Europie XIX i XX wieku. Proces ten doprowadził do wewnętrznej militaryzacji społeczeństwa. Uniformy, odznaczenia wojskowe, a wreszcie patent (pod)oficera rezerwy były nie tyle wyrazem przynależności do ekskluzywnego stanu, co wyrazem inkluzyjnych sił, które z reguły oddziaływały na każdego, kto przynależał do społeczeństwa.

Społeczeństwo heroiczne w odróżnieniu od wspólnoty heroicznej nie jest napiętnowane notoryczną, nieustannie mu towarzyszącą wizją dekadencji; wręcz przeciwnie - charakteryzuje go niedające się okiełznać poczucie siły i związana z tym pewność co do własnej przyszłości. Społeczeństwa heroiczne znajdują się w stanie nieustannego upojenia siłą i pewnością zwycięstwa - dlatego też skupienie wielu takich społeczeństw na jednym większym terytorium prowadzi do częstych wojen i wytworzenia się stanu permanentnej gotowości bojowej. Wojny takie nie są już konfliktami wspólnot heroicznych, które musiały być finansowane przez społeczeństwa, lecz wojnami w warunkach totalnej mobilizacji obejmującej wszelkie materialne i psychiczne rezerwy. Ich konsekwencją jest wyjałowienie i zmęczenie społeczeństw, które w krótkim czasie przeistaczają się z heroicznych w postheroiczne. Wyczerpały wszystko, co posiadały jako potencjał heroiczności (w jego materialnej i psychicznej formie), i w rezultacie doszły do wniosku, że to wszystko albo nic nie dało, albo w każdym razie nie dało wyników takich jak oczekiwano.

W tej sytuacji prawdopodobne są dwie reakcje: albo przy najbliższej okazji ponowiona zostanie próba oparta na założeniu, że ostatnim razem zmobilizowano zbyt mało heroicznej gotowości do poświęceń, albo model gotowości do ponoszenia ofiar i kumulacji honoru zostanie odrzucony. Na pierwszą reakcję stawiają zazwyczaj pokonani, ponieważ wiążą jeszcze nadzieję z zaprzepaszczonym zwycięstwem, podczas gdy zwycięzcy w sposób bardziej racjonalny skłaniają się ku drugiej reakcji. Tak wyglądała sytuacja w Europie międzywojennej: Francja, a zwłaszcza Anglia, postawiły na politykę appeasement i kierowały się strategiami militarnymi, które nie będą wymagały od nich tak wielkich ofiar. W Niemczech natomiast znaczące siły polityczne dążyły do militarnej rewizji wyników wojny, wykształciły strategie i taktyki, które w sporej części zorientowane były na wykorzystanie skłonności heroicznych. Przebieg pierwszej fazy II wojny światowej był odbiciem tych skłonności: od niewyobrażalnej z perspektywy lat 1914 - 1918 kapitulacji Francji, która nastąpiła, zanim jeszcze gros jej sił weszło do walki, aż do pośpiesznego odwrotu Brytyjczyków z kontynentu, na którym nie mieli zamiaru po raz kolejny tracić najważniejszych swoich oddziałów. Niemcy walczyli w tej wojnie aż do całkowitej klęski i skapitulowali dopiero wtedy, gdy nie było już prawie niczego, czym można byłoby walczyć. W konsekwencji skłonności postheroiczne rozwinęły się w Niemczech z taką siłą, jak w żadnym innym europejskim społeczeństwie.

Podobnie jak społeczeństwa heroiczne nie miały wewnętrznych skłonności do odczuwania nastrojów upadku, tak też społeczeństwa postheroiczne nie postrzegały swojej pozycji następcy społeczeństw heroicznych jako rezultatu dekadencji. Z reguły interpretowały tę przemianę jako polityczny postęp względnie społeczny proces dojrzewania. Z tego powodu społeczeństwa postheroiczne są wewnętrznie zgodne. Mają pewną skłonność do interpretowania swojej roli jako ostatniego etapu społecznego rozwoju, ale nie wyciągają z tego wniosku, że teraz musi nastąpić jeszcze jedna mobilizacja wszelkich sił, lecz skłaniają się raczej do tego, by na osiągniętym odcinku urządzić się na stałe. Jeżeli dyskutują o niezbędnych reformach, to w formie metaforycznej, która ogranicza zmiany do regulacji śrub nastawczych - stosunki wewnętrzne są w zasadzie w dobrym stanie, potrzebują jedynie od czasu do czasu niewielkich korekt.

Demografia i heroizm

W ostatnim czasie wielokrotnie podkreślano to, że na rozkwit heroizmu mniejszy lub prawie żaden wpływ mają określone polityczne idee, dominacje wojowniczych religii czy też procesy kształcenia. Kwestia ta związana jest raczej z czynnikami demograficznymi i odsetkiem młodzieży poniżej 18. roku życia w społeczeństwie. Gunnar Heinsohn, socjolog z Bremy, specjalista od badań porównawczych nad ludobójstwem, streścił to jakiś czas temu w tezie mówiącej, że młodzi ludzie należący do "youth bulges", czyli ludnościowych "nadwyżek", sami wyszukują sobie ideologie oraz usprawiedliwienia i błędne jest mniemanie, iż w pojawieniu się gotowości do przemocy i poświęcenia główną rolę odgrywają polityczne idee. Brzmi to nieco deterministycznie, ale badania Heinsohna pokazują bardzo wyraźną korelację między wzrostem liczby ludności i intensywnością przemocy, która kształtuje społeczeństwo zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Tym samym ukazana została materialna, żeby nie powiedzieć materialistyczna, podstawa heroicznych oraz postheroicznych społeczeństw. W odróżnieniu od bogatych krajów OECD "rodziny w Trzecim Świecie mogą stracić jednego lub kilku synów i mimo to nadal funkcjonują. (...) Kraje Trzeciego Świata mogą wysłać w ogień milionowe armie młodych ludzi, którzy mając w domu starszych braci, nikomu i nigdzie nie są potrzebni, dlatego też heroizm może im się wydawać prawdziwą szansą". Natomiast bogate kraje Północy, z USA na czele, mogą co najwyżej przeciwstawić temu technologiczną przewagę, ale jej użycie prowadzi natychmiast do groźnego paradoksu moralnego: "Podczas gdy przeciwnicy mogą wysyłać na śmierć kolejnych nowych synów, jako że ich potomstwo w domu tworzy już następną masową armię, USA i jego sojusznicy ryzykują utratę twarzy, jeżeli w konsekwencji ich uderzeń po drugiej stronie trafione zostają dzieci". Tu leży problem powstających społeczeństw postheroicznych - proces ich powstawania nie postępuje globalnie i synchronicznie. Faza postheroiczna dotyczy przeważnie bogatych społeczeństw Północy, podczas gdy wiele społeczeństw na peryferiach strefy dobrobytu przeszło właśnie z fazy preheroicznej do heroicznej. Społeczeństwa te - czy to z powodu dużego odsetka męskiego potomstwa, czy też intensywności wyobrażeń religijnych - wykształcają dynamikę, która prawie zawsze ma samoniszczące konsekwencje, ale w niektórych przypadkach prowadzi do agresywnego zwrotu na zewnątrz, który z kolei w społeczeństwach postheroicznych, bardzo wrażliwych na objawy zagrożenia, wywołuje wybuchy strachu i paniki. Niekiedy prowadzi to do tego, że zapowiadane jedynie przez grupy terrorystów zamachy, względnie nagrania wideo ze szkoleń zamachowców-samobójców, wywołują w postheroicznych społeczeństwach histeryczne reakcje, zwłaszcza wtedy, gdy na ich terenie nastąpiły już pierwsze samobójcze ataki. Niezrozumienie patetycznie przedstawianego etosu poświęcenia łączy się wówczas z nagłym i szybko się rozprzestrzeniającym poczuciem bezbronności, a jedna z pierwszych reakcji polega na szukaniu przyczyn tego zjawiska w biedzie i nędzy. Pojawia się tu mianowicie nadzieja, że "przyczyny terroryzmu" zwalczyć można materialnym wsparciem. Oczywiście nie jest to ani mądra, ani dalekosiężna strategicznie reakcja, lecz jedynie wyraz głęboko zakorzenionej mentalności wykupu, która jest typowa dla społeczności postheroicznych: za pomocą pieniędzy chcą odwrócić od siebie zagrożenie ze strony spragnionych chwały wirtuozów śmierci. Terroryzm, mimo że stanowi bardzo przejrzyste zagrożenie, jest rzecz jasna największym wyzwaniem społeczności postheroicznych, jako że atakuje je w miejscach, w których zazwyczaj są bezbronne. Przejście od społeczeństwa heroicznego do postheroicznego w żadnym wypadku nie doprowadziło do sytuacji, w której to ostatnie zrezygnowało z instytucji i organizacji, które przejmują zadanie obrony przed wewnętrznymi i zewnętrznymi zagrożeniami. Społeczeństwa te mają po prostu inny stosunek do tych organizacji, co objawia się między innymi tym, że wyposażają je nie tyle w honor, co w pieniądze.

Społeczeństwa postheroiczne pod ochroną tych organizacji przybierających niekiedy cechy charakterystyczne wspólnot heroicznych mają nadzieję na dalszy własny rozwój w warunkach pokoju i bezpieczeństwa. Zamachy terrorystyczne (w każdym razie te najnowszego typu) charakteryzuje jednak to, że potrafią obejść zapory stworzone przez owe instytucje i atakować bezpośrednio ludność cywilną. Ich celem jest wywołanie możliwie dużego efektu przy użyciu stosunkowo niewielkiej dawki przemocy, a społeczeństwa postheroiczne rzeczywiście dają im w tym zakresie dobre widoki na sukces. Jednocześnie wirtuozi śmierci, gotowi do poświęcenia samych siebie, pogardzają organizacjami terrorystycznymi społeczności postheroicznych, uważając je za dekadenckie. Dobitnym tego wyrazem jest wielokrotnie już cytowana wypowiedź jednego z talibów, że Zachód kocha coca-colę, natomiast islamscy wojownicy kochają śmierć.
[link widoczny dla zalogowanych]

Zwrócić warto uwagę na język, kto tu jest wirtuozem, komu daje się patetyzm, a jakie ozdobniki, typu nawiązania do heglizmu.

Spijcie dalej, nie widząc jacy są ludzie a więc nie mogąc nawiązać do faktycznych problemów, nie mogąc postawić na prawdę autentycznych pytań i udzielić na prawdę oryginalnych, mądrych odpowiedzi.

Śpijcie dalej, miłych snów
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Sob 20:37, 24 Lis 2007    Temat postu:

Cytat:
Zjawisko terroryzmu próbuje się tłumaczyć na bardzo różne sposoby. Prawdopodobnie najpopularniejsze są wyjaśnienia w kategoriach biedy, cywilizacyjnego zapóźnienia i związanej z nimi zawiści wobec Zachodu. ...


:mrgreen: obłęd!

określenie mianem terroryzmu wiadomych zjawisk to czysto socjotechniczny zabieg ... ten rzekomy terroryzm to zwykła obrona przed agresorami
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Sob 20:42, 24 Lis 2007    Temat postu:

Widać, że ktoś tu jeszcze nie śpi. :grin:
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Sob 20:52, 24 Lis 2007    Temat postu:

Mistrz ciętego cytatu napisał:
Śpijcie dalej, miłych snów

Mistrz ciętego cytatu napisał:
Widać, że ktoś tu jeszcze nie śpi

Slogan jakby znajomy - świadkowie jehowy mają nawet takie pisemko "przebudźcie się" :mrgreen:
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Sob 21:02, 24 Lis 2007    Temat postu:

Jehowi nie potrafią trafnie przytaczać takiej różnorodnej bibliografii, mistrzu ośmieszania innych nie musicie się wysilać, wysiłek daremny.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość 1 z ostatnich 4
Gość






PostWysłany: Sob 21:11, 24 Lis 2007    Temat postu:

warto chyba by było się podpisywać ;) bo mozna się nieco pogubić w tym o co komu chodzi

pozdr.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość 2 z ostatnich 4
Gość






PostWysłany: Sob 21:16, 24 Lis 2007    Temat postu:

Ja się podpisuję jak sie inni podpisują, ponoć tu na tym forum gości da sie rozróżniać nawet jak sie podpisują tak samo.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:15, 24 Lis 2007    Temat postu:

tyż agnostyk napisał:
Panna Ateistka nie napisała np. "Wszyscy umrzemy, a potem będzie nicość" ale "Zdechniemy" "w krwi i śluzie".
wuj napisał:
akurat pogarda dla tego ciała nie jest cechą charakterystyczną dla ateistów. Nie ateiści wpadli na pomysł znęcania się swoim własnym ciałem (i nad ciałem bliźniego też nie oni).
Radek napisał:
Wtedy żadnych ateistów nie było

Co nie zmienia faktu, że akurat pogarda dla tego ciała nie jest charakterystyczna dla ateizmu.

Radek napisał:
"wzgarda dla ciała" wiąże się zarówno z dążnością do poznania /.../

...co akurat jest powiązaniem bardzo mało produktywnym (przynajmniej dla rozwoju poznania)...

Radek napisał:
/...a także/ z etyką heroiczną...

...czyli z heroiną najniższych instynktów i wychowywaniem w sadomasochistycznej histerii...

Radek napisał:
...która przez długi czas orientowała ludzkie myślenie...

...owocując erupcjami bezgranicznej nienawiści, ksenofobią, ślepą służalczością zboczonym przywódcom, ludobójstwem, szkoleniem własnych ukochanych dzieci na mięso armatnie, płonącymi stosami, bandami żołdaków łupiących tak wrogie jak i sojusznicze miasta, heroicznie gwałcących kobiety i bohatersko wbijających wyhodowanych przez siebie wrogów na pal, oraz bojownikami o jedyną słuszną sprawę, kierującymi wypełnione pasażerami samoloty na gęsto zaludnione centrum wielkiego miasta. Bohaterski, heroiczny fanatyzm, gorąca "miłość" do swojej wiary, swojego króla, swojego koloru podkutego buta. "Miłość" szukająca spełnienia w cudzym i swoim nieszczęściu. Jezus zadał jej kłam na krzyżu, ale (co przewidywał) jej echo odbijało się krwawą czkawką jeszcze przez dwa następne tysiąclecia i do dziś nie umilkło....

Radek napisał:
...w przeciwieństwie do etyki hedonicznej. Widać ludzkość do czasów wynalezienia ateizmu nieuchronnie się demoralizowała...

...powoli starając się zastąpić tę nienawiść przynajmniej próbami zrozumienia drugiego człowieka, a ślepe posłuszeństwo innym ślepcom - próbami użycia własnego rozumu i własnego sumienia. Jedni zwracali się do rozumu i sumienia wierząc, że one od Boga pochodzą, inni zwracali się do rozumu i sumienia wierząc, że ohydne postępowanie "heroistów" w imieniu Boga świadczy o tym, że Boga nie ma. I chociaż nie obroniło to ludzkości przed wojnami światowymi, to jednak pozwoliło ocenić okrucieństwo tych wojen, nieoczekiwane w XX wieku (choć normalne w wiekach wcześniejszych) jako potworności i zbrodnie, a nie jako wypełniania słusznego obowiązku wobec Boga, Wodza i Ojczyzny. Niektórzy piewcy "heroizmu" starają się to teraz odwrócić i znów poprowadzić świat do kolejnej bohaterskiej, romantycznie heroicznej zbrodni luobójstwa i sąsiadobójstwa w imieniu jakiegoś kolejnego hasła arogancko wykrzykiwanego w twarz kandydatom na ofiary.

Radek napisał:
Zwrócić warto uwagę na język

A szczególnie na TREŚĆ.

Ale tego piewcy heroizmu już nie robią. Lepiej bohatersko uciąć wrogowi głowę, a potem stanąć odważnie przed plutonem egzekucyjnym albo - jeszcze lepiej - popełnić harakiri na oczach żony i dzieci, by zapamiętały i przekazały nienawiść dalej. Niech nie umrze, bo jest tak pięknie heroiczna i tak boleśnie podniecająca.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Sob 23:35, 24 Lis 2007    Temat postu:

Cytat:
tyż agnostyk napisał:
Panna Ateistka nie napisała np. "Wszyscy umrzemy, a potem będzie nicość" ale "Zdechniemy" "w krwi i śluzie".
wuj napisał:
akurat pogarda dla tego ciała nie jest cechą charakterystyczną dla ateistów. Nie ateiści wpadli na pomysł znęcania się swoim własnym ciałem (i nad ciałem bliźniego też nie oni).
Radek napisał:
Wtedy żadnych ateistów nie było

Co nie zmienia faktu, że akurat pogarda dla tego ciała nie jest charakterystyczna dla ateizmu.
Co nie zmienia faktu, że nie ma tu żadnego związku, ateiści są tak samo podatni na ową wzgardę, patrz pierwsza wypowiedź Abi w wątku albo zobacz sobie feministyczne analizy przedstawiania babochłopów w sztuce socrealistycznej. pogarda taka bowiem może się wyrażac w łagodniejszej formie po przez wyobrażanie sobie jedynie słusznej wersji owego ciała, na przykład jako wygimnastykowanego, sprawnego, młodego etc.
Cytat:
Radek napisał:
"wzgarda dla ciała" wiąże się zarówno z dążnością do poznania /.../

...co akurat jest powiązaniem bardzo mało produktywnym (przynajmniej dla rozwoju poznania)...
Zależnie od metafizycznych założeń. Ja tylko wskazałem na genealogię, to, że jeden oceni to negatywnie, drugi pozytywnie pod względem skutków mnie tuu nie interesowało.
Cytat:
Radek napisał:
/...a także/ z etyką heroiczną...

...czyli z heroiną najniższych instynktów i wychowywaniem w sadomasochistycznej histerii...
Nie na naturalnym poczuciu tego, że wartości witalne są lepsze obiektywnie od hedonicznych ponieważ są zależne bardziej od nas niż ogladanie się na skutki.
Cytat:
Radek napisał:
...która przez długi czas orientowała ludzkie myślenie...

...owocując erupcjami bezgranicznej nienawiści, ksenofobią, ślepą służalczością zboczonym przywódcom, ludobójstwem, szkoleniem własnych ukochanych dzieci na mięso armatnie, płonącymi stosami, bandami żołdaków łupiących tak wrogie jak i sojusznicze miasta, heroicznie gwałcących kobiety i bohatersko wbijających wyhodowanych przez siebie wrogów na pal, oraz bojownikami o jedyną słuszną sprawę, kierującymi wypełnione pasażerami samoloty na gęsto zaludnione centrum wielkiego miasta. Bohaterski, heroiczny fanatyzm, gorąca "miłość" do swojej wiary, swojego króla, swojego koloru podkutego buta. "Miłość" szukająca spełnienia w cudzym i swoim nieszczęściu. Jezus zadał jej kłam na krzyżu, ale (co przewidywał) jej echo odbijało się krwawą czkawką jeszcze przez dwa następne tysiąclecia i do dziś nie umilkło....
Co za bezgraniczna pogarda do ludzi przeszłości i innych chierarchi wartości, naszczęście ludzkośc pojawiła się wczoraj i choć niby Jezus coś tam 2000 lat temu, to jest to tylko złudzenie a człowiek jest z natury dobry. Podobnie mitem jest rozwój nauki związany z wojną albo wyścigiem zbrojeń. To, że owe modele, któe tak oplułeś żółcią są wciąż obecne i reprodukowane w kulturze to wszystko jest nieważne. Trzeba za wszelką cenę przekonać wszystkich w ramach matrixa, ze poza jego hedonizmem czarna rozpacz a słowo hedonizm bynajmniej nie ma negatywnych konotacji.
Cytat:
Radek napisał:
...w przeciwieństwie do etyki hedonicznej. Widać ludzkość do czasów wynalezienia ateizmu nieuchronnie się demoralizowała...

...powoli starając się zastąpić tę nienawiść przynajmniej próbami zrozumienia drugiego człowieka, a ślepe posłuszeństwo innym ślepcom - próbami użycia własnego rozumu i własnego sumienia.
Czyli jednak jesteś absolutystą jak każdy relatywista etyczny, moja etyka jest najlepsza a wszystkie inne są gorsze od mojej i można je co najwyżej instrumentalnie interpretować jako etapy prowadzące nieuchronnie do mojej, ludzkośc idzie nieuchronnie do przodu, wybacz to sa nienaukowe twierdzenia, załozenia hedoniczności. A rozum i sumienie u tych ślepców zjawił sie znikąd, śmiechu warte, nie ma czegoś takiego jak nieetyczna kultura. Wybacz ale nie potrafię tak gardzić ludźmi aby powiedzieć, an przykład, że ludzie wyznajacy hjakieś zasady na przykład etos rycerski byli bez sumienia albo mieli je jako jakiś etap. Sorry, takie myślenie jest stokrroć gorsze, pełniejsze resentymentu i [podlejsze niż wszystkie te hasełka co rzuciłeś.
Cytat:
Jedni zwracali się do rozumu i sumienia wierząc, że one od Boga pochodzą, inni zwracali się do rozumu i sumienia wierząc, że ohydne postępowanie "heroistów" w imieniu Boga świadczy o tym, że Boga nie ma.
Drogi do prawdy i dobra winny wieść jednoznacznie ale tu hedonista musi milczkiem pominąc, że tylko jedna strona mogłamieć racje na zasadzie niesprzecznosci opartą. Wybacza ale takie narodziny oświecenia to zwykła mitologia stworzona na potrzeby uzasadnienia swojej nienawiści do etyki heroicznej nic więcej. Wkrótce odbiło sie to czkawką rewolucji i wojen napoleońskich, romantyzmem.
Cytat:
I chociaż nie obroniło to ludzkości przed wojnami światowymi, to jednak pozwoliło ocenić okrucieństwo tych wojen, nieoczekiwane w XX wieku (choć normalne w wiekach wcześniejszych) jako potworności i zbrodnie, a nie jako wypełniania słusznego obowiązku wobec Boga, Wodza i Ojczyzny.
Zejdź na Ziemię zamiast skakać po epokach jakbys tylko pozornie uznawał linearność czasu. I nie zapominaj o tym jak dziś celebruje sie weteranów owych wojen szczególnie tych cow wygrali. Znów brznmią słowa o ojczyźnie i etc. A negatywna ocena wojny nie musi wynikać z hedonizmu, wystarczy uznac, iż się ogółowi społeczeństwa nie opłacała.
Cytat:
Niektórzy piewcy "heroizmu" starają się to teraz odwrócić i znów poprowadzić świat do kolejnej bohaterskiej, romantycznie heroicznej zbrodni luobójstwa i sąsiadobójstwa w imieniu jakiegoś kolejnego hasła arogancko wykrzykiwanego w twarz kandydatom na ofiary.
Oni tego nie próbują oni to robią i ten skromny fakt zwyciestwa przemocy nad hedonizmem jako nad słabeuszostwem jest faktem.
Cytat:
Radek napisał:
Zwrócić warto uwagę na język

A szczególnie na TREŚĆ.
Nie da sie oderwac jednego od drugiego, jeśli treść i forma nie swpółgrają świadczy to obłudzie. Zaś co do Jezusa to nie był on hedonistą, trzeba się niexle pogimnastykować aby go tak przedstawić.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wuj niezalogowany
Gość






PostWysłany: Nie 15:08, 25 Lis 2007    Temat postu:

Gość (Radek) napisał:
ateiści są tak samo podatni na ową wzgardę

Może tak, może nie - ale z pewnością nie można utrzymywać, że pogarda dla ciała jest konsekwencją ateizmu.

Radek napisał:
pogarda taka bowiem może się wyrażac w łagodniejszej formie po przez wyobrażanie sobie jedynie słusznej wersji owego ciała, na przykład jako wygimnastykowanego, sprawnego, młodego etc.

Pochwała mycia zębów nie oznacza pogardy dla późnej starości (która bywa bezzębna niezależnie od higieny jamy ustnej).

Radek napisał:
...a także/ z etyką heroiczną...
wuj napisał:
...czyli z heroiną najniższych instynktów i wychowywaniem w sadomasochistycznej histerii...
Radek (pomalowane przez wuja na kolory te same co w poniższym tłumaczeniu na polski) napisał:
Nie[, etyka heroiczna polega] na naturalnym poczuciu tego, że wartości witalne są lepsze obiektywnie od hedonicznych ponieważ są zależne bardziej od nas niż ogladanie się na skutki.

Tłumacząc to na polski: "etyka heroiczna polega na bezkrytycznym przekonaniu, że obiektywnie rzecz biorąc to lepiej mi dziś butnie maszerować pod sztandarem, niż zastanawiać się, czy jutro towarzysze z szeregów nie zatratują buciorami moich rodziców".

Radek napisał:
...która przez długi czas orientowała ludzkie myślenie...
wuj napisał:
...owocując erupcjami bezgranicznej nienawiści, ksenofobią, ślepą służalczością zboczonym przywódcom, ludobójstwem, szkoleniem własnych ukochanych dzieci na mięso armatnie, płonącymi stosami, bandami żołdaków łupiących tak wrogie jak i sojusznicze miasta, heroicznie gwałcących kobiety i bohatersko wbijających wyhodowanych przez siebie wrogów na pal, oraz bojownikami o jedyną słuszną sprawę, kierującymi wypełnione pasażerami samoloty na gęsto zaludnione centrum wielkiego miasta. Bohaterski, heroiczny fanatyzm, gorąca "miłość" do swojej wiary, swojego króla, swojego koloru podkutego buta. "Miłość" szukająca spełnienia w cudzym i swoim nieszczęściu. Jezus zadał jej kłam na krzyżu, ale (co przewidywał) jej echo odbijało się krwawą czkawką jeszcze przez dwa następne tysiąclecia i do dziś nie umilkło....
Radek napisał:
Co za bezgraniczna pogarda do ludzi przeszłości i innych chierarchi wartości

Raczej zdecydowane odrzucenie "etyki heroicznej" jako samonapędzającego się mechanizmu vendetty. Odrzucenie uzasadnione historią (przykłady do każdego podanego przeze mnie hasła podasz bez trudu w dowolnej ilości) oraz Ewangelią.

Radek napisał:
...w przeciwieństwie do etyki hedonicznej. Widać ludzkość do czasów wynalezienia ateizmu nieuchronnie się demoralizowała...
wuj napisał:
...powoli starając się zastąpić tę nienawiść przynajmniej próbami zrozumienia drugiego człowieka, a ślepe posłuszeństwo innym ślepcom - próbami użycia własnego rozumu i własnego sumienia.
Radek napisał:
Czyli jednak jesteś absolutystą jak każdy relatywista etyczny, moja etyka jest najlepsza a wszystkie inne są gorsze od mojej i można je co najwyżej instrumentalnie interpretować jako etapy prowadzące nieuchronnie do mojej, ludzkość idzie nieuchronnie do przodu

Podaję po prostu fakty. Jeśli znasz jako tako historię, powinny nie być ci one obce.

Radek napisał:
A rozum i sumienie u tych ślepców zjawił sie znikąd, śmiechu warte,

Dopisując do moich słów twierdzenia, których w nich nie ma, łatwo wyprodukujesz śmieszności.

Radek napisał:
nie ma czegoś takiego jak nieetyczna kultura.

Nie wiem, co masz teraz na myśli i jaki mają te twoje słowa związek z tematem.

Radek napisał:
nie potrafię tak gardzić ludźmi aby powiedzieć, an przykład, że ludzie wyznajacy hjakieś zasady na przykład etos rycerski byli bez sumienia...

Potrafisz natomiast gardzić mną do tego stopnia, by ogłaszać jako moje poglądy jakieś brednie będące dokładnym przeciwieństwem tego, co powtarzałem ci wielokrotnie? Wobec tego powtórzę:

Społeczności muszą kierować się jakimiś zasadami. Zasady biorą się z uwarunkowań historycznych, sytuacji ekonomicznej, i dziedzictwa kulturalnego (wpływając przy tym na uwarunkowania, sytuacje i dziedzictwo przyszłych pokoleń). Im bardziej bezduszne są to zasady, tym większa musi być siła sumienia człowieka, by Bóg mógł pozwolić mu żyć w takim świecie ufając (nieomylnie), że się w nim nie zatraci na wieczność. Dlatego ostatni będą pierwszymi. To jest przeciwieństwo do pogardy tymi, co wyznawali bezduszne zasady i dla tych zasad zabijali innych oraz sami ginęli. I jest to także przeciwieństwo do pogardy tymi, co żadnych zasad nie mieli.

Pocieszające jest jednak przy tym, że chociaż werbalnie opierasz się na pogardzie i nienawiści, to najwidoczniej twoje serce postrzega niemoralność tych uczuć. I choć czujesz się zbyt słaby na to, by mieć odwagę poddać się wskazaniom twego serca, to usprawiedliwiasz swoją pogardę niechęcią do pogardy, a swoją nienawiść - niechęcią do nienawiści. To pocieszające, ponieważ sprzeczności automatycznie napędzają zmiany.

Nie jesteś na to zbyt słaby, Radku. Skoro Bóg pozwolił ci na zagłębienie się w bezdenne bagno "heroicznego etosu", to nie jesteś zbyt słaby na to, by twoje serce cię stamtąd wydobyło. Im wcześniej jednak to zauważysz, tym mniejszy będzie koszt, jaki za twój "heroizm" będzie trzeba płacić. Płacimy zaś za to wszyscy. I ty, i inni ludzie, i Bóg.

Radek napisał:
...albo mieli je jako jakiś etap

"Sumienie na jakiś etap"... Jaka konstrukcja myślowa kryje się za tą dość dziwną nazwą?

wuj napisał:
Jedni zwracali się do rozumu i sumienia wierząc, że one od Boga pochodzą, inni zwracali się do rozumu i sumienia wierząc, że ohydne postępowanie "heroistów" w imieniu Boga świadczy o tym, że Boga nie ma.
Radek napisał:
Drogi do prawdy i dobra winny wieść jednoznacznie

To znaczy? Masz na myśli jednoznaczność w rodzaju "źle, jak ktoś ukraść Kalemu krowa"? A może jesteś konsekwentnie przekonany o tym, że ponieważ w arytmetyce wynik dodawania równy 4 można uzyskać na wiele różnych sposobów, a nie tylko na jeden, to arytmetyka jest obrzydliwie relatywistyczna i dlatego z gruntu fałszywa? Byłoby dobrze, gdybyś uzasadniał takie głębokie wnioski, bo inaczej mogą zabrzmieć one, że tak powiem, nieco niestandardowo.

wuj napisał:
I chociaż nie obroniło to ludzkości przed wojnami światowymi, to jednak pozwoliło ocenić okrucieństwo tych wojen, nieoczekiwane w XX wieku (choć normalne w wiekach wcześniejszych) jako potworności i zbrodnie, a nie jako wypełniania słusznego obowiązku wobec Boga, Wodza i Ojczyzny.
Radek napisał:
Zejdź na Ziemię zamiast skakać po epokach jakbys tylko pozornie uznawał linearność czasu.

Pod pewnymi względami świat pozostał taki sam niezależnie od epoki, a pod innymi - uległ istotnym przemianom. Dobrze jest zdawać sobie z tego sprawę i nie wślepiać się w jeden kawałeczek historii. Wydawało mi się, że starasz się patrzeć na świat historycznie (bo lubisz krytykować "ahistoryczność"), ale być może było tylko wrażenie...

Radek napisał:
nie zapominaj o tym jak dziś celebruje sie weteranów owych wojen szczególnie tych cow wygrali. Znów brznmią słowa o ojczyźnie i etc.

Czyżbym ja napisał coś innego? Nie wiem, gdzie to u mnie wyczytałeś. Jeśli wyczytałeś, to informuję cię, że błędnie:

wuj napisał:
Niektórzy piewcy "heroizmu" starają się to teraz odwrócić i znów poprowadzić świat do kolejnej bohaterskiej, romantycznie heroicznej zbrodni ludobójstwa i sąsiadobójstwa w imieniu jakiegoś kolejnego hasła arogancko wykrzykiwanego w twarz kandydatom na ofiary.
Radek napisał:
Oni tego nie próbują oni to robią i ten skromny fakt zwyciestwa przemocy nad hedonizmem jako nad słabeuszostwem jest faktem.

:shock: Czy to jest twoja deklaracja poparcia dla kolejnej bohaterskiej, romantycznie heroicznej zbrodni ludobójstwa i sąsiadobójstwa w imieniu jakiegoś kolejnego hasła arogancko wykrzykiwanego w twarz kandydatom na ofiary, czy raczej ostateczne dołączenie się w podobnie ironicznym stylu do mojej krytyki "heroicznego etosu"?

Radek napisał:
Zwrócić warto uwagę na język
wuj napisał:
A szczególnie na TREŚĆ.
Radek napisał:
Nie da sie oderwac jednego od drugiego, jeśli treść i forma nie swpółgrają świadczy to obłudzie.

Albo o tym, że czytelnik nie pojął treści lub źle zinterpretował formę.

Radek napisał:
Zaś co do Jezusa to nie był on hedonistą, trzeba się niexle pogimnastykować aby go tak przedstawić.

Znacznie łatwiej najpierw użyć wieloznacznego hasła o negatywnej konotacji ("hedonista"), by korzystając potem raz z jednego znaczenia, a raz z drugiego, "przeciwstawić" poglądy rozmówcy jego własnym poglądom, opartym w tym samym stopniu na Ewangelii jak i na jego własnym sumieniu.

Swoim cierpieniem Jezus pokazał nam, jak potworne są pęta grzechu, które sami na siebie nakładamy. Uczynił to po to, byśmy mogli uzyskać wieczną szczęśliwość. Trzeba się dobrze pogimnastykować, by przerobić to na pochwałę zbrodni i cierpienia!
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:46, 25 Lis 2007    Temat postu:

Cytat:
Gość (Radek) napisał:
ateiści są tak samo podatni na ową wzgardę

Może tak, może nie - ale z pewnością nie można utrzymywać, że pogarda dla ciała jest konsekwencją ateizmu.
Ok
Cytat:
Radek napisał:
pogarda taka bowiem może się wyrażac w łagodniejszej formie po przez wyobrażanie sobie jedynie słusznej wersji owego ciała, na przykład jako wygimnastykowanego, sprawnego, młodego etc.

Pochwała mycia zębów nie oznacza pogardy dla późnej starości (która bywa bezzębna niezależnie od higieny jamy ustnej).
Owszem oznacza jesli dodatkowo uważa się, że starość jest do wyeleminowania jako szkodliwa i niepotrzebna forma przezywania życia. Gdyby starość nie była dopustem lecz od nas zależała nieuchronnie byśmy nią gardzili tak jak sie gardzi czynami przestępcy.
Cytat:
Radek napisał:
...a także/ z etyką heroiczną...
wuj napisał:
...czyli z heroiną najniższych instynktów i wychowywaniem w sadomasochistycznej histerii...
Radek (pomalowane przez wuja na kolory te same co w poniższym tłumaczeniu na polski) napisał:
Nie[, etyka heroiczna polega] na naturalnym poczuciu tego, że wartości witalne są lepsze obiektywnie od hedonicznych ponieważ są zależne bardziej od nas niż ogladanie się na skutki.

Tłumacząc to na polski: "etyka heroiczna polega na bezkrytycznym przekonaniu, że obiektywnie rzecz biorąc to lepiej mi dziś butnie maszerować pod sztandarem, niż zastanawiać się, czy jutro towarzysze z szeregów nie zatratują buciorami moich rodziców".
Nijak tpo nie wynika, to ty wkładasz wszystkim których nie chcesz zrozumieć począwszy od stoików na egzystencjalistach skończywszy rozumowania, które mają nieuchronnie prowadzić do mordobicia. Jesteś w tych sprawach zadziwiajaco zerojedynkowy.
Cytat:
Radek napisał:
...która przez długi czas orientowała ludzkie myślenie...
wuj napisał:
...owocując erupcjami bezgranicznej nienawiści, ksenofobią, ślepą służalczością zboczonym przywódcom, ludobójstwem, szkoleniem własnych ukochanych dzieci na mięso armatnie, płonącymi stosami, bandami żołdaków łupiących tak wrogie jak i sojusznicze miasta, heroicznie gwałcących kobiety i bohatersko wbijających wyhodowanych przez siebie wrogów na pal, oraz bojownikami o jedyną słuszną sprawę, kierującymi wypełnione pasażerami samoloty na gęsto zaludnione centrum wielkiego miasta. Bohaterski, heroiczny fanatyzm, gorąca "miłość" do swojej wiary, swojego króla, swojego koloru podkutego buta. "Miłość" szukająca spełnienia w cudzym i swoim nieszczęściu. Jezus zadał jej kłam na krzyżu, ale (co przewidywał) jej echo odbijało się krwawą czkawką jeszcze przez dwa następne tysiąclecia i do dziś nie umilkło....
Radek napisał:
Co za bezgraniczna pogarda do ludzi przeszłości i innych chierarchi wartości

Raczej zdecydowane odrzucenie "etyki heroicznej" jako samonapędzającego się mechanizmu vendetty. Odrzucenie uzasadnione historią (przykłady do każdego podanego przeze mnie hasła podasz bez trudu w dowolnej ilości) oraz Ewangelią.
Żadne raczej, żadnej retoryki, przyznaj, że twoje stanowisko oznacza wobec nich pogardę, to jest poprostu jasne dla kazdego kto umie mysleć.
Cytat:
Radek napisał:
...w przeciwieństwie do etyki hedonicznej. Widać ludzkość do czasów wynalezienia ateizmu nieuchronnie się demoralizowała...
wuj napisał:
...powoli starając się zastąpić tę nienawiść przynajmniej próbami zrozumienia drugiego człowieka, a ślepe posłuszeństwo innym ślepcom - próbami użycia własnego rozumu i własnego sumienia.
Radek napisał:
Czyli jednak jesteś absolutystą jak każdy relatywista etyczny, moja etyka jest najlepsza a wszystkie inne są gorsze od mojej i można je co najwyżej instrumentalnie interpretować jako etapy prowadzące nieuchronnie do mojej, ludzkość idzie nieuchronnie do przodu

Podaję po prostu fakty. Jeśli znasz jako tako historię, powinny nie być ci one obce.
Nie podałes żadnych faktów tylko pobieżną interpretacje faktów historycznych, bardzo pobieżną, płytką i wyznaczoną przez rozumowanie aprioryczne, interpretacje niewerytyfikowalną bo wszystkie fakty będziesz interpretował pod swe założenia. Ale jak chcesz możesz spróbowac udowodnić choćby istnienie jakiegoś koniecznego związku międdzy sytuacja kulturową, historyczną a wyznawaną moralnością. Można na przykład sądzić, ze to moralności wyznaczają kształt kultury i są zmienne jak style w sztuce w tylko w nikłej zaleznościi od warunków środowiskowych.
Cytat:
Radek napisał:
A rozum i sumienie u tych ślepców zjawił sie znikąd, śmiechu warte,

Dopisując do moich słów twierdzenia, których w nich nie ma, łatwo wyprodukujesz śmieszności.
To konieczny wniosek, przykro mi.
Cytat:
Radek napisał:
nie ma czegoś takiego jak nieetyczna kultura.

Nie wiem, co masz teraz na myśli i jaki mają te twoje słowa związek z tematem.
To mam na myśli, ze oprócz etyki hedonicznej albo witalistycznej istnieja jeszcze inne na przykład ualitarystyczna. Ale ty się tak na prawde poważnie i naukowo tymi rzeczami nie zajmowałes, ciebie interesuja emocje, które wylewaasz na innych z okazji swoich hobby.
Cytat:
Radek napisał:
nie potrafię tak gardzić ludźmi aby powiedzieć, an przykład, że ludzie wyznajacy hjakieś zasady na przykład etos rycerski byli bez sumienia...

Potrafisz natomiast gardzić mną do tego stopnia, by ogłaszać jako moje poglądy jakieś brednie będące dokładnym przeciwieństwem tego, co powtarzałem ci wielokrotnie? Wobec tego powtórzę:
Vice versa, ciągle rozwodzisz się nad moją intywnością chociaż w ogóle mnie pozawirtualnie nie znasz.
Cytat:

PostWysłany: Nie 15:08, 25 Lis 2007 Temat postu:
Gość (Radek) napisał:
ateiści są tak samo podatni na ową wzgardę

Może tak, może nie - ale z pewnością nie można utrzymywać, że pogarda dla ciała jest konsekwencją ateizmu.

Radek napisał:
pogarda taka bowiem może się wyrażac w łagodniejszej formie po przez wyobrażanie sobie jedynie słusznej wersji owego ciała, na przykład jako wygimnastykowanego, sprawnego, młodego etc.

Pochwała mycia zębów nie oznacza pogardy dla późnej starości (która bywa bezzębna niezależnie od higieny jamy ustnej).

Radek napisał:
...a także/ z etyką heroiczną...
wuj napisał:
...czyli z heroiną najniższych instynktów i wychowywaniem w sadomasochistycznej histerii...
Radek (pomalowane przez wuja na kolory te same co w poniższym tłumaczeniu na polski) napisał:
Nie[, etyka heroiczna polega] na naturalnym poczuciu tego, że wartości witalne są lepsze obiektywnie od hedonicznych ponieważ są zależne bardziej od nas niż ogladanie się na skutki.

Tłumacząc to na polski: "etyka heroiczna polega na bezkrytycznym przekonaniu, że obiektywnie rzecz biorąc to lepiej mi dziś butnie maszerować pod sztandarem, niż zastanawiać się, czy jutro towarzysze z szeregów nie zatratują buciorami moich rodziców".

Radek napisał:
...która przez długi czas orientowała ludzkie myślenie...
wuj napisał:
...owocując erupcjami bezgranicznej nienawiści, ksenofobią, ślepą służalczością zboczonym przywódcom, ludobójstwem, szkoleniem własnych ukochanych dzieci na mięso armatnie, płonącymi stosami, bandami żołdaków łupiących tak wrogie jak i sojusznicze miasta, heroicznie gwałcących kobiety i bohatersko wbijających wyhodowanych przez siebie wrogów na pal, oraz bojownikami o jedyną słuszną sprawę, kierującymi wypełnione pasażerami samoloty na gęsto zaludnione centrum wielkiego miasta. Bohaterski, heroiczny fanatyzm, gorąca "miłość" do swojej wiary, swojego króla, swojego koloru podkutego buta. "Miłość" szukająca spełnienia w cudzym i swoim nieszczęściu. Jezus zadał jej kłam na krzyżu, ale (co przewidywał) jej echo odbijało się krwawą czkawką jeszcze przez dwa następne tysiąclecia i do dziś nie umilkło....
Radek napisał:
Co za bezgraniczna pogarda do ludzi przeszłości i innych chierarchi wartości

Raczej zdecydowane odrzucenie "etyki heroicznej" jako samonapędzającego się mechanizmu vendetty. Odrzucenie uzasadnione historią (przykłady do każdego podanego przeze mnie hasła podasz bez trudu w dowolnej ilości) oraz Ewangelią.

Radek napisał:
...w przeciwieństwie do etyki hedonicznej. Widać ludzkość do czasów wynalezienia ateizmu nieuchronnie się demoralizowała...
wuj napisał:
...powoli starając się zastąpić tę nienawiść przynajmniej próbami zrozumienia drugiego człowieka, a ślepe posłuszeństwo innym ślepcom - próbami użycia własnego rozumu i własnego sumienia.
Radek napisał:
Czyli jednak jesteś absolutystą jak każdy relatywista etyczny, moja etyka jest najlepsza a wszystkie inne są gorsze od mojej i można je co najwyżej instrumentalnie interpretować jako etapy prowadzące nieuchronnie do mojej, ludzkość idzie nieuchronnie do przodu

Podaję po prostu fakty. Jeśli znasz jako tako historię, powinny nie być ci one obce.

Radek napisał:
A rozum i sumienie u tych ślepców zjawił sie znikąd, śmiechu warte,

Dopisując do moich słów twierdzenia, których w nich nie ma, łatwo wyprodukujesz śmieszności.

Radek napisał:
nie ma czegoś takiego jak nieetyczna kultura.

Nie wiem, co masz teraz na myśli i jaki mają te twoje słowa związek z tematem.

Radek napisał:
nie potrafię tak gardzić ludźmi aby powiedzieć, an przykład, że ludzie wyznajacy hjakieś zasady na przykład etos rycerski byli bez sumienia...

Potrafisz natomiast gardzić mną do tego stopnia, by ogłaszać jako moje poglądy jakieś brednie będące dokładnym przeciwieństwem tego, co powtarzałem ci wielokrotnie? Wobec tego powtórzę:

Społeczności muszą kierować się jakimiś zasadami. Zasady biorą się z uwarunkowań historycznych, sytuacji ekonomicznej, i dziedzictwa kulturalnego (wpływając przy tym na uwarunkowania, sytuacje i dziedzictwo przyszłych pokoleń). Im bardziej bezduszne są to zasady, tym większa musi być siła sumienia człowieka, by Bóg mógł pozwolić mu żyć w takim świecie ufając (nieomylnie), że się w nim nie zatraci na wieczność. Dlatego ostatni będą pierwszymi.
Tylko kto tu wyznacza model wielkoduszności jak nie ty? Żeby nie było, iz się nad nich wywyższasz opowiesz historyjkę, że będa pierwszymi, oczywiście przemycając, iż wcześniej zostali spreparowani i dostosowani (a własciwie ich obraz) do twojej wizji świata, czyli to ty będziesz zarówno pierwszym, jak i pierwszym z pośród ostatnich.
Cytat:
Radek napisał:
...albo mieli je jako jakiś etap

"Sumienie na jakiś etap"... Jaka konstrukcja myślowa kryje się za tą dość dziwną nazwą?
Patrz swoje słowa o ewolucji czasu, o byciu pierwszym i ostatnim.
Cytat:
wuj napisał:
Jedni zwracali się do rozumu i sumienia wierząc, że one od Boga pochodzą, inni zwracali się do rozumu i sumienia wierząc, że ohydne postępowanie "heroistów" w imieniu Boga świadczy o tym, że Boga nie ma.
Radek napisał:
Drogi do prawdy i dobra winny wieść jednoznacznie

To znaczy?
To znaczy, że rację mieli ci co się zwracali do boga, albo ci co go w imię tego odrzucali ją mieli na mocy prawa sprzeczności.
Cytat:
A może jesteś konsekwentnie przekonany o tym, że ponieważ w arytmetyce wynik dodawania równy 4 można uzyskać na wiele różnych sposobów, a nie tylko na jeden, to arytmetyka jest obrzydliwie relatywistyczna i dlatego z gruntu fałszywa? Byłoby dobrze, gdybyś uzasadniał takie głębokie wnioski, bo inaczej mogą zabrzmieć one, że tak powiem, nieco niestandardowo
Czysta algebra, na przykład klasycznegorachunku zdań uznaje wyłącznie banalne równości i je nalezy traktowac jako model. A różne sposoby działań algebraicznych są różne a nie sprzeczne ze sobą.
Cytat:
Radek napisał:
nie zapominaj o tym jak dziś celebruje sie weteranów owych wojen szczególnie tych cow wygrali. Znów brznmią słowa o ojczyźnie i etc.

Czyżbym ja napisał coś innego? Nie wiem, gdzie to u mnie wyczytałeś. Jeśli wyczytałeś, to informuję cię, że błędnie:
Rozumiem, ze odwołujesz to co mówiłeś o reakcjach ludzkich na obie wojny światowe.
Cytat:
wuj napisał:
Niektórzy piewcy "heroizmu" starają się to teraz odwrócić i znów poprowadzić świat do kolejnej bohaterskiej, romantycznie heroicznej zbrodni ludobójstwa i sąsiadobójstwa w imieniu jakiegoś kolejnego hasła arogancko wykrzykiwanego w twarz kandydatom na ofiary.
Radek napisał:
Oni tego nie próbują oni to robią i ten skromny fakt zwyciestwa przemocy nad hedonizmem jako nad słabeuszostwem jest faktem.

:shock: Czy to jest twoja deklaracja poparcia dla kolejnej bohaterskiej, romantycznie heroicznej zbrodni ludobójstwa i sąsiadobójstwa w imieniu jakiegoś kolejnego hasła arogancko wykrzykiwanego w twarz kandydatom na ofiary, czy raczej ostateczne dołączenie się w podobnie ironicznym stylu do mojej krytyki "heroicznego etosu"?
Ani jedno ani drugie, wskazanie na bezradność etyki hedonicznej na której żeruje etyka innego rodzaju.
Cytat:
Radek napisał:
Zwrócić warto uwagę na język
wuj napisał:
A szczególnie na TREŚĆ.
Radek napisał:
Nie da sie oderwac jednego od drugiego, jeśli treść i forma nie swpółgrają świadczy to obłudzie.

Albo o tym, że czytelnik nie pojął treści lub źle zinterpretował formę.
Nie jest czymś ładnym i przyjetym zwalac winę na czytelników.
Cytat:
Swoim cierpieniem Jezus pokazał nam, jak potworne są pęta grzechu, które sami na siebie nakładamy. Uczynił to po to, byśmy mogli uzyskać wieczną szczęśliwość. Trzeba się dobrze pogimnastykować, by przerobić to na pochwałę zbrodni i cierpienia!
A jeszcze bardziej, żeby to pierwsze zdanie pogodzić z tezą o dobru natury ludzkiej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kawiarnia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin