Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Chciałoby się...

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16787
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:15, 20 Kwi 2020    Temat postu: Chciałoby się...

Mam takie osoby w moim otoczeniu, które wciąż okazują niezadowolenie, niechęć względem raz tego, raz owego, raz tej osoby, raz innej. Sam, jako osoba, doznaję tej niechęci. Gdy ktoś taki względem mnie okaże swoją niechęć po raz któryś tam, mam najczęściej taką reakcję, taką myśl:
Nie podobam się?
No problem. Usunę się, rozstańmy się, zapomnijmy o sobie. Nie ma obowiązku się znać, być ze sobą. Nie podoba się, to się zabiera przedmiot nie podobania. Zostaw sobie na tym świecie tylko to, co ci odpowiada.
Ja ci nie odpowiadam?
- Cóż, szanuję to, akceptuję. Postaram się już nie stanąć na twojej drodze. Wszak bez sensu jest męczyć się nawzajem swoim istnieniem, obecnością. Jeśli uważam, że kogoś męczę, ktoś ma negatywne odczucia ze mną związane, to mam ochotę na zawsze zniknąć z życia tego kogoś.

Zdaję sobie sprawę, że jest ta moja reakcja jakby nieżyciowa. Ona nie bierze pod uwagę tego, że ludzie są niezdecydowani, sami nie wiedzą czego chcą. Formułują jakieś oczekiwania względem innych nie mając wiedzy, czy one w ogóle mogą zostać spełnione. Ludzie mają swoje marzenie aby to się spełniło, jednak nie przewidują konsekwencji, dlatego stawiają inne osoby w żądaniu wobec nich niemożliwości.

Co by się chciało, a co jest możliwe...
Wpadamy w to życie z różnymi "chciałoby się", "oczekuję, aby było ...". Ten kto chce niemożliwego, nigdy nie zazna satysfakcji. Będzie niespełniony i pełen roszczeń.

Ale może w takim razie w ogóle zrezygnować z pragnień?
- To też jest wg mnie niebezpieczna strategia. Zrezygnować z pragnień? Wszystkich? Czy wybranych?...
Jeśli wszystkich, to zawrze się w tym samo pragnienie istnienia, trwania, przeżycia następnego dnia, zrobienia CZEGKOLOWIEK. Ktoś, kto zrezygnował ze wszystkich pragnień jest osobą, która albo od teraz będzie WYKONYWAŁA CUDZE POLECENIA (bo choć zrezygnowała z własnych pragnień, to jeszcze pozostały pragnienia z zewnątrz), albo zwyczajnie czeka na swoją śmierć, bo akurat tak jest skonstruowane nasze życie, że trzeba zapragnąć jeść i pić, aby przetrwać. Zatem kto - tych najbardziej podstawowych - pragnień nie zaakceptuje, po prostu zostanie ze świata wyeliminowany.
Tak więc jednak chyba pewne pragnienia musimy zaakceptować. Tylko gdzie jest tutaj granica?
KTÓRE pragnienia są do akceptacji, a które już nie? :think:


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 3:12, 04 Maj 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16787
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:24, 20 Kwi 2020    Temat postu: Re: Chciałoby się...

Michał Dyszyński napisał:
Mam takie osoby w moim otoczeniu, które wciąż okazują niezadowolenie, niechęć względem raz tego, raz owego, raz tej osoby, raz innej. Sam, jako osoba, doznaję tej niechęci. Gdy ktoś taki względem mnie okaże swoją niechęć po raz któryś tam, mam najczęściej taką reakcję, taką myśl:
Nie podobam się?
No problem. Usunę się, rozstańmy się, zapomnijmy o sobie. Nie ma obowiązku się znać, być ze sobą. Nie podoba się, to się zabiera przedmiot nie podobania. Zostaw sobie na tym świecie tylko to, co ci odpowiada.

Uważam, że różne wiecznie niezadowolone osoby powinny zostać poddane następującej reedukacji. Najpierw zostałyby wrzucone w normalne życie - takie jakie jest. Po trzykrotnym wyrażeniu (jawną deklaracją!) niezadowolenia z czegoś/kogoś owo coś/ktoś byłoby z życia owej osoby na zawsze usuwane.
Trzy razy nie spodobał się partnter?
- Zabrany. Nigdy już go nie zobaczysz.
Niezadowolony/a ze swojego domu?
- Już do tego domu nie będziesz mieć wstępu. Nigdy tam nie wrócisz.
Nie podobają się jacyś ludzie?...
- Wszyscy ci ludzie na zawsze znikają z otoczenia kogoś niezadowolonego.
Na koniec wszyscy roszczeniowcy przekonują się, że wylądowali...
na pustyni. :cry:

Nie chcesz? Nie podoba się?...
- Nic na siłę.
Tylko ci, którzy UMIEJĄ SZANOWAĆ rzeczy, ludzi są godni, aby tych ludzi, rzeczy mieć w swoim otoczeniu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16787
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:54, 04 Maj 2020    Temat postu: Re: Chciałoby się...

Michał Dyszyński napisał:
Nie chcesz? Nie podoba się?...
- Nic na siłę.
Tylko ci, którzy UMIEJĄ SZANOWAĆ rzeczy, ludzi są godni, aby tych ludzi, rzeczy mieć w swoim otoczeniu.

Gramy w życiu w różne gry. Czasem gramy w nie bezwiednie - z ludźmi, z samym sobą. Jeśli znamy zasady tych gier, to jesteśmy graczami. Jeśli nie znamy siebie, nie znamy zasad gier, w które się wpakowaliśmy, to my jesteśmy rozgrywani.
Jedną z takich gier, w które ludzie grywają zaskakująco często jest gra w nadawanie sobie znaczenia ciągłym grymaszeniem, krytykanctwem, wyniosłym traktowaniem innych ludzi. Ta gra z pozoru nie daje negatywnych skutków. Ot, po prostu ktoś grymasi... W rzeczywistości jednak grymaśnictwo zbyt długo prowadzone zaczyna stapiać się z uczuciami osoby, która grymasi, wstrzykuje w te uczucia rodzaj jadu polegającego na domyślnym niezadowoleniu ze wszystkiego. To niezadowolenie potem zaczyna rozlewać się na coraz to inne obszary emocji, odczuwania. Po jakimś czasie wszyscy w otoczeniu zaczynają mieć tego grymaszącego dość. Zaczynają to, mniej bądź bardziej subtelnie, okazywać. To wywołuje u grymaśnika naturalną reakcję niezadowolenia, objawiającego się...
oczywiście jeszcze większym grymaszeniem i pretensjami. Co z kolei otoczenie już na maksa zniechęca do owej grymaszącej osoby. Teraz nasz grymaśnik rzeczywiście zaczyna mieć realne powody do bycia niezadowolonym - wszak nie jest mile widziany w towarzystwie, ludzie się od niego separują. Tylko najbliżsi często nie bardzo mogą. Ci to zbierają ciągłe "humory" grymaśnika, mają z nim swoją życiową gehennę.

Droga wyrwania się z tego jest jedna: twarde powiedzenie NIE. Postanowienie: NIE GRYMASZĘ! Chciałoby się mieć ten świat bardziej przyjaznym, ale jest najczęściej tylu ludzi, którzy mają gorzej, tyle jest wielkiego cierpienia na świecie...
Poza tym, jak coś jest źle, to może wynika to z mojej winy?... Może to na samego siebie powinienem grymasić?
Być może czasem tym nękaniem otoczenia da się coś tam ugrać, coś dodatkowo zdobyć. Jednak ukryte koszty tej zdobyczy mogą odwrócić bilans. Takie stałe grymaśnictwo nie ma sensu, jest słabością i głupotą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16787
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 8:56, 12 Cze 2020    Temat postu: Re: Chciałoby się...

Pragnienie bez konkretu
Mam wrażenie, że w naszych odczuciach pojawia się czasem dziwny twór - takie pragnienie uogólnione, pragnienie nie wiadomo czego. Są ludzie, którzy pragną, coś ich tam gnębi wewnątrz, ale jak ich spytamy "czego właściwie chcesz?" to nie będą w stanie udzielić odpowiedzi.
Co jest przyczyną takiego pragnienia?
- może nasza fizjologia (mam wrażenie, że pewne stany chorobowe, po zażyciu jakichś środków, predysponują do tego typu odczuć)
- ale może też jakiś aspekt naszej natury produkuje coś w rodzaju nakazu zdobywania tak w ogóle, nawet bez celu i konkretu.

Jeśli ktoś ma osobowość, która go wciąż gnębi jakimś odkonkretnionym niespełnieniem, to...
ma przechlapane. :cry:
Takim ludziom trudno jest być szczęśliwymi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin