Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rozdzielenie i synteza rzeczy

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16787
Przeczytał: 75 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:53, 22 Kwi 2020    Temat postu: Rozdzielenie i synteza rzeczy

W opisie strategii rozumowania wyróżnia się dwa rodzaje podejścia
- myślenie analityczne, polegające na rozkładaniu sytuacji na czynniki prostsze
- myślenie syntetyczne, związane z odwrotną tendencją, czyli łączenie czynników prostych w całość.
Heglowska dialektyka z kolei stawia podobny problem, tylko tym razem przeciwstawiając sobie aspekty w słynnym schemacie:
Teza - antyteza - synteza.
Te dwa ujęcia wydają się być w dużym stopniu komplementarne. Analizując sytuację, dokonujemy przeciwstawienia sobie aspektów tej sytuacji, czego efektem jest rozkład problemu na czynniki składowe. Potem analizuje się zachowania owych - już prostszych do uwzględnienia - czynników, zestawia się ich różne konfiguracje, budując w ten sposób PRZESTRZEŃ ODNIESIEŃ. Ostatnim etapem w cyklu jest zrekonfigurowanie w umyśle całej sytuacji w jakiejś syntezie, która teraz ukaże nam początkowy problem, ale już z możliwością zdiagnozowania jego elementów składowych, a dalej być może wypracowania rozwiązań.

W kontekście budowania świadomości, rozwoju duchowego ten problem będzie przybierał postać ustalania KIM JESTEŚMY? Istotą rozwoju duchowego jest rozdzielenie tego, co nasze, co od nas zależy vs tego co zewnętrzne, zadane, nie będące w naszym bezpośrednim zarządzie.
W tym kontekście chyba na miejscu byłoby wrzucenie tutaj pewnego eseju, jaki stworzyłem w innym wątku.


Michał Dyszyński w wątku Jak nie być nieszczęśliwym? napisał:
...w kontekście skupiania się na samej emocji jako takiej, zwalczania emocji negatywnych innymi emocjami, przypomina mi się pouczający dowcip.

Pewien facet miał problem z tym, że się moczył w nocy. Dorosły facet, a wciąż w nocy popuszczał i żadne leki na to nie pomagały. Lekarz rodzinny, który próbował jakoś pomóc temu facetowi, po wielu nieudanych próbach wyleczenia tej dolegliwości, stwierdził:
- ja tu nic nie poradzę, skieruję pana do psychoterapeuty, bo możliwe jest, że pański problem ma podłoże w psychice. Może psychoterapia tu coś wskóra.
Facet, skierowany do psychoterapeuty, przestał przychodzić do tego pierwszego lekarza. Po półtora roku od tego czasu, jednak obaj mężczyźni spotkali się przypadkowo gdzieś na mieście. Zaciekawiony lekarz pyta się swojego byłego pacjenta:
I co skorzystał Pan z pomocy psychoterapeuty?
- Tak oczywiście! - odpowiedział były pacjent.
I co, pomogło? - dopytuje się lekarz.
- Pomogło - potwierdził facet.
Czyli już się pan nie moczy w nocy? - upewnia się lekarz.
Facet odpowiada:
co to, to nie. Moczę się, jak wcześniej, ale po odpowiedniej psychoterapii jestem z tego moczenia się dumny!

Jest pokusa "zwalczania" problemów emocjonalnych, polegająca na zignorowaniu przyczyn problemów, a skupianiu się z zasady na modyfikowaniu samej reakcji na te problemy. Oczywiście sprawa nie jest taka prosta, nie zmierzam twierdzić, iż zawsze będzie to niewłaściwa strategia.
Są problemy z urojenia i są problemy z realnych, zewnętrznych przyczyn. Jeśli ktoś uroił sobie, że mu się na pewno urwie przewód hamulcowy w samochodzie i co chwila jeździ do warsztatu żądając wymieniany, wciąż nie zużytego, bo niedawno wstawionego nowego przewodu hamulcowego, to rozwiązaniem jego problemu będzie uporządkowanie swoich emocji, jakieś tam pozbycie się rojeń.
Jednak jest też i sytuacja odwrotna, gdy przewód hamulcowy jest rzeczywiście uszkodzony, a jeżdżenie z takim przewodem jest niebezpieczne, bo hamulce mogą zawieść w najmniej oczekiwanym momencie. W takiej z kolei sytuacji, rozwiązaniem problemu jest wymiana przewodu hamulcowego, a nie program "zmiany destrukcyjnych myśli", polegający na ignorowaniu sygnałów (np. kontrolki na desce rozdzielczej) o tym, że hamulce mogą być uszkodzone. Ktoś skupiający się na samych emocjach, może bowiem uznać za słuszne pokonanie owej "destrukcyjnej emocji lęku", związanej z percepcją stanu jego pojazdu.

Zatem mamy dwie sytuacje o drastycznie odmiennej wymowie i mocno różnicujące strategie radzenia sobie z nimi:
Przyczyna może być zewnętrzna, czyli to rzeczywiście problem wyzwolił destrukcyjne emocje i uporanie się z problemem rozwiązuje sprawę (np. trzeba naprawić przewód hamulcowy).
Przyczyna jest w samym odbiorze emocjonalnym, a wtedy nawet uporanie się z problemem niewiele zmieni, albo czasem problem w ogóle jest pozorny (np. trzeba dojść do ładu z własnym urojeniem o wadliwości przewodu hamulcowego).



Tego rodzaju sytuacje trzeba umieć rozróżniać. Pomylenie ich ze sobą, najczęściej samo w sobie jest destrukcyjne. Osoby, które wewnętrzną psychoterapią, jakimś tam psychologicznym zwalczaniem "negatywnych myśli" z reguły "pokonują problemy", będą miały tendencję do lekceważenia realnych zagrożeń, a ostatecznie same sobie uczynią tą postawą krzywdę.
Choć krzywdę czynią sobie też ci, którzy nieadekwatnie rozpoznali jako przyczynę zewnętrzną, niepokoje które biorą się z ich rozchwianej emocjonalności. Takie osoby są obciążeniem dla otoczenia, bo wciąż domagają się pomocy w usunięciu ich urojonych problemów, wciąż ktoś ich musi ratować z matni ich własnych emocji.
Po prostu jest i tak, i tak.
Całą sztuką, kluczową życiową umiejętnością, jest rozdzielenie tych sytuacji, czyli wypracowanie sobie takiej postawy życiowej, aby problemy biorące się z zewnątrz, diagnozować właśnie jako zewnętrzne i w działaniu na zewnątrz szukać ich usunięcia. Z kolei trzeba też umieć zorientować się, kiedy nasze emocje dołowane są bez realnego, czy też bez adekwatnego (kwestia wyolbrzymiania problemów) powodu zewnętrznego, tylko mocą samych wadliwie funkcjonujących lękowych, czy inaczej przesadzonych nastawień psychicznych - wtedy to właśnie owe emocje powinny znaleźć się na celowniku naszej aktywności.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin