Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Linki starowiera z wątku o apokatastazie

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Linkownia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
starowier




Dołączył: 20 Cze 2006
Posty: 350
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 10:23, 11 Kwi 2007    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
starowier




Dołączył: 20 Cze 2006
Posty: 350
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 17:56, 11 Kwi 2007    Temat postu:

Bp Oliver Oravec
[link widoczny dla zalogowanych]
Od pierwszego wydania Prawdy o Kościele minęły już trzy lata (*). Zawsze miałem nadzieję, że Watykan się opamięta i naprawi swoje destrukcyjne błędy oraz powróci na katolicką drogę. Niestety tak się nie stało i moderniści nadal kroczą swoim antykatolickim szlakiem, z duchową szkodą milionów formalnych i nieformalnych członków modernistycznego "Kościoła" , który nielegalnie nazywa się "katolickim". Ten kurs Watykanu wyrządza też wielką szkodę wszystkim niekatolikom i niechrześcijanom, którzy nie widzą w modernistycznym "Kościele" tego katolicyzmu, który miał na myśli Pan Jezus, gdy ustanawiał Swój Kościół. Moralny wymiar tej sytuacji jest groźny: Coraz więcej ludzi odpada od wiary, przygniatająca większość ludzkości odrzuca Chrystusa a ci, co nazywają się chrześcijanami nie znają nauczania Kościoła katolickiego albo znają je tylko częściowo. Świat jest targany strachem z powodu terroryzmu, broni biologicznej. Terroryzm szerzy się również na szczytach polityki. Obawiam się, że żyjemy już w czasach, o których nasz Zbawiciel przepowiedział: "Wszelako Syn Człowieczy gdy przyjdzie, sądzisz że znajdzie wiarę na ziemi?"(Łk. 18, 8).

W tym dodatku zebrane są różne pojedyncze fakty i wydarzenia, które uzupełniają moją pierwszą pracę. Podobnie jest także ze zdjęciami, których nie zdążyłem "zamieścić" w pierwszej pracy.



Tu na przykład widzimy Jana Pawła II całującego muzułmański Koran w czasie jednego z jego licznych spotkań z wyznawcami islamu. Jest to groźny widok, ponieważ chodzi tu o "najświętszą" księgę islamu, w której z pogardą mówi się o chrześcijanach a także Pana Jezusa uznaje się jedynie za proroka, czyli tylko za człowieka. Z tej księgi samobójcy uczą się jak zakończyć swój żywot i niestety także życie wielu niewinnych ludzi. Ta księga pozwala mężczyznom na posiadanie 4 żon i nieokreślonej liczby konkubin. Papieże w przeszłości chronili Europę od najazdów islamskich hord, które chciały zniszczyć chrześcijaństwo w Europie a dziś całuje się ten Koran. Pewnie św. Pius V i nieprzeliczone zastępy Świętych, którzy wykupywali chrześcijańskich jeńców z muzułmańskiej niewoli przewróciliby się w grobach, gdyby nie byli w niebie. Koran zaprzecza istnieniu Trójcy Przenajświętszej, czyli naszego Pana Boga.

Do czego doprowadził ten zgubny ekumenizm-synkretyzm? Widzimy to w nowych wojnach między muzułmanami i chrześcijanami. Napięcie się powiększa i obawiam się, że nie będzie się zmniejszać.



W 2001 roku Jan Paweł II zorganizował wizytę w Izraelu. Tu widzimy go na "mszy" bez krzyża. Wręcz przeciwnie, widzimy jak siedzi na krześle z odwróconym krzyżem, co jest znakiem satanistów.

Czy potrzebny tu komentarz?



Tu lepiej widać ten odwrócony krzyż. Jeden pobożny "modernista" starał się mi objaśnić, że ten krzyż przedstawia męczeńską śmierć św. Piotra. Takie wytłumaczenie ma jednak dwa niewielkie braki: To Piotr był tym, który dał się ukrzyżować do góry nogami a nie krzyż i stało się to w Rzymie a nie w Izraelu.



Tu widzimy Jana Pawła II przy "ścianie płaczu" w Jerozolimie. Pod tą ścianę, która jest pozostałością świątyni Heroda w Jerozolimie, przychodzą żydzi opłakiwać stratę świątyni zburzonej przez wojska rzymskie, jak to przepowiedział Nasz Pan Jezus Chrystus. Żydzi w tej świątyni składali ofiary starotestamentowe a kiedy odmówili uznania Ofiary Chrystusa, świątynia ta straciła na znaczeniu ponieważ symbolizowała odtąd odrzucenie odkupicielskiego dzieła Chrystusa. Inni żydzi chodzą pod ten mur, aby prosić swojego boga o wybudowanie nowej świątyni, w której by znów mogli składać swoje ofiary. Tym tylko potwierdzają, że w dalszym ciągu odrzucają Chrystusową ofiarę na krzyżu.

Jan Paweł II, który miałby reprezentować Wikariusza Chrystusa, naszego Odkupiciela, nie ma tam czego szukać. Jego obecność przy "ścianie płaczu" tylko potwierdza, że także on nie uznał ofiary Pana Jezusa na krzyżu a to z kolei tylko świadczy, że nie może być katolikiem a tym bardziej papieżem.



Tu widzimy JPII w Indiach jak haniebnie przyjmuje na czoło od hinduskiej kapłanki znak bogini Sziwy, znak pogańskiego bóstwa i symbol seksualności. Miliony naszych męczenników odmawiali wzięcia do ręki kadzidła przeznaczonego do oddawania czci pogańskiemu bóstwu, a tu "Wikariusz" Boga żywego przyjmuje znak bogini Sziwy na czoło. Czy potrzebny tu jakiś dalszy komentarz? Obecnie nasi męczennicy nie musieliby nawet przelewać swojej krwi w ramach tzw. inkulturacji, co w tłumaczeniu oznacza poważne znieważenie podstaw religii chrześcijańskiej.



Tu widzimy 18 letnią studentkę przy czytaniu lekcji na "mszy papieskiej". Widzimy ją z kompletnie obnażonymi piersiami w obecności licznych kardynałów i biskupów. Ma to być modernistyczna moda na nowej mszy, aby się również w ten sposób potwierdziło, że nowa msza nie pochodzi od Boga. Ta studentka nie chodzi tak bezwstydnie ubrana (rozebrana) na uczelniane wykłady i możliwe, że taka półnaga nie chodzi także po swoim domu. Gdyby JPII był papieżem, nie mógłby tolerować takiego znieważenia mszy. Zdecydowanie: Nagość nie przystoi liturgii. Nagość pasuje tylko do sypialni małżeńskiej, wizyty lekarskiej czy przy kąpieli.

Modernistyczny "Kościół" pod kierownictwem JPII toleruje wszystkie mody w kościele, krótkie spodenki u dorosłych, minispódniczki i odkryte plecy u pań. Stoi to w całkowitej sprzeczności z tradycją Kościoła katolickiego i w ogólności z dobrymi manierami. Ale kto nie słucha dobrych rad, dla tego nie ma ratunku.

To właśnie Kościół katolicki przyniósł cywilizację na Nową Gwineę i gdzie indziej na świecie. Kościół uczył prymitywne plemiona uprawy roli, hodowli zwierząt, ale również jak należy się ubierać. Teraz widzimy trend odwrotny: Prymitywizm wchodzi do modernistycznego " Kościoła" pod hasłem inkulturacji i dla współczesnych prałatów nie ma już żadnego problemu, gdy w naszych świątyniach tańczy się pogańskie tańce "liturgiczne" .

Bp Oliver Oravec

styczeń 2002

Z j. słowackiego tł. Mirosław Salawa

(*) Artykuł ten jest fragmentem dodatku do książki pt. PRAVDA O CIRKVI (pełny tytuł w tłumaczeniu polskim: PRAWDA O KOŚCIELE. Czy Jan Paweł II jest katolikiem? Czy Watykan jest centrum Nowej sekty?), wydanej w 1998 r., umieszczonego na stronie internetowej J. Exc. ks. biskupa Olivera Oraveca. Tytuł art. pochodzi od redakcji Ultra montes.

Przypisy:

(1) Osculator Alchoranis – łac. Całowacz Koranu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
starowier




Dołączył: 20 Cze 2006
Posty: 350
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 17:57, 11 Kwi 2007    Temat postu:

Bp Oliver Oravec
[link widoczny dla zalogowanych]
Od pierwszego wydania Prawdy o Kościele minęły już trzy lata (*). Zawsze miałem nadzieję, że Watykan się opamięta i naprawi swoje destrukcyjne błędy oraz powróci na katolicką drogę. Niestety tak się nie stało i moderniści nadal kroczą swoim antykatolickim szlakiem, z duchową szkodą milionów formalnych i nieformalnych członków modernistycznego "Kościoła" , który nielegalnie nazywa się "katolickim". Ten kurs Watykanu wyrządza też wielką szkodę wszystkim niekatolikom i niechrześcijanom, którzy nie widzą w modernistycznym "Kościele" tego katolicyzmu, który miał na myśli Pan Jezus, gdy ustanawiał Swój Kościół. Moralny wymiar tej sytuacji jest groźny: Coraz więcej ludzi odpada od wiary, przygniatająca większość ludzkości odrzuca Chrystusa a ci, co nazywają się chrześcijanami nie znają nauczania Kościoła katolickiego albo znają je tylko częściowo. Świat jest targany strachem z powodu terroryzmu, broni biologicznej. Terroryzm szerzy się również na szczytach polityki. Obawiam się, że żyjemy już w czasach, o których nasz Zbawiciel przepowiedział: "Wszelako Syn Człowieczy gdy przyjdzie, sądzisz że znajdzie wiarę na ziemi?"(Łk. 18, 8).

W tym dodatku zebrane są różne pojedyncze fakty i wydarzenia, które uzupełniają moją pierwszą pracę. Podobnie jest także ze zdjęciami, których nie zdążyłem "zamieścić" w pierwszej pracy.



Tu na przykład widzimy Jana Pawła II całującego muzułmański Koran w czasie jednego z jego licznych spotkań z wyznawcami islamu. Jest to groźny widok, ponieważ chodzi tu o "najświętszą" księgę islamu, w której z pogardą mówi się o chrześcijanach a także Pana Jezusa uznaje się jedynie za proroka, czyli tylko za człowieka. Z tej księgi samobójcy uczą się jak zakończyć swój żywot i niestety także życie wielu niewinnych ludzi. Ta księga pozwala mężczyznom na posiadanie 4 żon i nieokreślonej liczby konkubin. Papieże w przeszłości chronili Europę od najazdów islamskich hord, które chciały zniszczyć chrześcijaństwo w Europie a dziś całuje się ten Koran. Pewnie św. Pius V i nieprzeliczone zastępy Świętych, którzy wykupywali chrześcijańskich jeńców z muzułmańskiej niewoli przewróciliby się w grobach, gdyby nie byli w niebie. Koran zaprzecza istnieniu Trójcy Przenajświętszej, czyli naszego Pana Boga.

Do czego doprowadził ten zgubny ekumenizm-synkretyzm? Widzimy to w nowych wojnach między muzułmanami i chrześcijanami. Napięcie się powiększa i obawiam się, że nie będzie się zmniejszać.



W 2001 roku Jan Paweł II zorganizował wizytę w Izraelu. Tu widzimy go na "mszy" bez krzyża. Wręcz przeciwnie, widzimy jak siedzi na krześle z odwróconym krzyżem, co jest znakiem satanistów.

Czy potrzebny tu komentarz?



Tu lepiej widać ten odwrócony krzyż. Jeden pobożny "modernista" starał się mi objaśnić, że ten krzyż przedstawia męczeńską śmierć św. Piotra. Takie wytłumaczenie ma jednak dwa niewielkie braki: To Piotr był tym, który dał się ukrzyżować do góry nogami a nie krzyż i stało się to w Rzymie a nie w Izraelu.



Tu widzimy Jana Pawła II przy "ścianie płaczu" w Jerozolimie. Pod tą ścianę, która jest pozostałością świątyni Heroda w Jerozolimie, przychodzą żydzi opłakiwać stratę świątyni zburzonej przez wojska rzymskie, jak to przepowiedział Nasz Pan Jezus Chrystus. Żydzi w tej świątyni składali ofiary starotestamentowe a kiedy odmówili uznania Ofiary Chrystusa, świątynia ta straciła na znaczeniu ponieważ symbolizowała odtąd odrzucenie odkupicielskiego dzieła Chrystusa. Inni żydzi chodzą pod ten mur, aby prosić swojego boga o wybudowanie nowej świątyni, w której by znów mogli składać swoje ofiary. Tym tylko potwierdzają, że w dalszym ciągu odrzucają Chrystusową ofiarę na krzyżu.

Jan Paweł II, który miałby reprezentować Wikariusza Chrystusa, naszego Odkupiciela, nie ma tam czego szukać. Jego obecność przy "ścianie płaczu" tylko potwierdza, że także on nie uznał ofiary Pana Jezusa na krzyżu a to z kolei tylko świadczy, że nie może być katolikiem a tym bardziej papieżem.



Tu widzimy JPII w Indiach jak haniebnie przyjmuje na czoło od hinduskiej kapłanki znak bogini Sziwy, znak pogańskiego bóstwa i symbol seksualności. Miliony naszych męczenników odmawiali wzięcia do ręki kadzidła przeznaczonego do oddawania czci pogańskiemu bóstwu, a tu "Wikariusz" Boga żywego przyjmuje znak bogini Sziwy na czoło. Czy potrzebny tu jakiś dalszy komentarz? Obecnie nasi męczennicy nie musieliby nawet przelewać swojej krwi w ramach tzw. inkulturacji, co w tłumaczeniu oznacza poważne znieważenie podstaw religii chrześcijańskiej.



Tu widzimy 18 letnią studentkę przy czytaniu lekcji na "mszy papieskiej". Widzimy ją z kompletnie obnażonymi piersiami w obecności licznych kardynałów i biskupów. Ma to być modernistyczna moda na nowej mszy, aby się również w ten sposób potwierdziło, że nowa msza nie pochodzi od Boga. Ta studentka nie chodzi tak bezwstydnie ubrana (rozebrana) na uczelniane wykłady i możliwe, że taka półnaga nie chodzi także po swoim domu. Gdyby JPII był papieżem, nie mógłby tolerować takiego znieważenia mszy. Zdecydowanie: Nagość nie przystoi liturgii. Nagość pasuje tylko do sypialni małżeńskiej, wizyty lekarskiej czy przy kąpieli.

Modernistyczny "Kościół" pod kierownictwem JPII toleruje wszystkie mody w kościele, krótkie spodenki u dorosłych, minispódniczki i odkryte plecy u pań. Stoi to w całkowitej sprzeczności z tradycją Kościoła katolickiego i w ogólności z dobrymi manierami. Ale kto nie słucha dobrych rad, dla tego nie ma ratunku.

To właśnie Kościół katolicki przyniósł cywilizację na Nową Gwineę i gdzie indziej na świecie. Kościół uczył prymitywne plemiona uprawy roli, hodowli zwierząt, ale również jak należy się ubierać. Teraz widzimy trend odwrotny: Prymitywizm wchodzi do modernistycznego " Kościoła" pod hasłem inkulturacji i dla współczesnych prałatów nie ma już żadnego problemu, gdy w naszych świątyniach tańczy się pogańskie tańce "liturgiczne" .

Bp Oliver Oravec

styczeń 2002

Z j. słowackiego tł. Mirosław Salawa

(*) Artykuł ten jest fragmentem dodatku do książki pt. PRAVDA O CIRKVI (pełny tytuł w tłumaczeniu polskim: PRAWDA O KOŚCIELE. Czy Jan Paweł II jest katolikiem? Czy Watykan jest centrum Nowej sekty?), wydanej w 1998 r., umieszczonego na stronie internetowej J. Exc. ks. biskupa Olivera Oraveca. Tytuł art. pochodzi od redakcji Ultra montes.

Przypisy:

(1) Osculator Alchoranis – łac. Całowacz Koranu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
starowier




Dołączył: 20 Cze 2006
Posty: 350
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:04, 11 Kwi 2007    Temat postu:

ПРЕСТОЛ ДЛЯ АНТИХРИСТА
Очерк четвертый
"...ты — Петр, и на сем камне Я создам Церковь Мою; и врата ада не одолеют ее..."
Спустя 33 года после произнесения Спасителем этих слов был казнен апостол Петр. Его распяли на кресте вниз головой. Распяли на арене римского цирка. Даже казнь античные плюралисты-многобожники попытались превратить в представление. В спектакль о могуществе языческих богов.
Теперь рядом с бывшим цирком Калигулы высится собор святого Петра.
Но что это? Прямо у мощей великого проповедника Единого Бога начинается новое представление язычников. На раке развешаны полотнища с текстами буддийских мантр. Бритые наголо ламы извлекают из своего нутра низкие утробные звуки. Восточные сосуды испускают клубы пахучего дыма.
Только что обнявшийся с далай-ламой папа римский взирает на все это с благосклонной улыбкой.
Перед нами — кощунственный спектакль псевдоединения религий, имя которому — экуменизм.
...В XI веке от Единой, Святой, Соборной и Апостольской Церкви отпали римо-католики. Затем от них отделились протестанты. Это были поистине трагические расколы. Но вот в начале нашего столетия возникло движение, поставившее целью объединить христиан всего мира, всей эйкумены.
Термин "экуменизм" был предложен в 1910 году неким Джоном Моттом. Кем же был этот человек?
Алексей Осипов, профессор Московской Духовной Академии: "В 1948 году в Москве состоялось всеправославное совещание, посвященное 500-летию автокефалии Русской Православной Церкви. На нем, в частности, рассматривался вопрос об отношении к экуменистическому движению. Материалы совещания были опубликованы. Во втором томе этих документов есть тексты выступлений как нашего представителя протоиерея Разумовского, так и других, где говорится о масонских истоках экуменизма.
Джон Мотт был масоном высоких посвящений. "Вольные каменщики" при поддержке экуменизма преследовали свои цели. И политические, и религиозные".
Джон Мотт был посвящен в 30-й градус, мистическое достоинство которого обозначается изображением Георгия Победоносца. К слову сказать, мешанина символов, похищенных из различных духовных традиций, характерна для масонов. Такова их откровенная попытка стать над всякой религией.
Отметим: вступая в ложу, автор термина "экуменизм", конечно, давал клятву на масонской конституции Андерсона. В ней сказано, что каждый "вольный каменщик" волен выбирать себе религию и работать во исполнение идеи масонского мирового правительства.
В 1946 году французский масонский журнал "Тампль" писал:
"Проблема, выдвинутая проектом объединения церквей, исповедующих Христа... близка масонству, так как содержит в себе идею универсализма. Если это объединение стоит на верном пути, то оно обязано и нашему ордену... При возникновении первых экуменистических конгрессов вмешательство наших англо-саксонских и скандинавских братьев было определяющим..."
"Вольные каменщики" любят говорить, что на их алтарь свои жертвы принесли сотни религий и культов. Значит, в духовном плане масонство — это сущий бестиарий. В стенах ложи соседствуют Ваал, Озирис, Яхве... И некое объединенное божество именуется Великим Архитектором Вселенной. Вот где исток экуменической мешанины!
Современный масонский исследователь Е.П.Кваадграсс даже пишет о ложах как о "духовном супермаркете". Развивая эту мысль, он достаточно откровенен: "Существует мнение, что величайший секрет масонства заключается в том, что никакого секрета не существует. Это справедливо в том смысле, что у масонства нет своей идеологии, своей собственной миссии. Масонство ставило своей целью создание "центра союза", который объединил бы людей разных вер и убеждений"... Люди приносят в ложи свои убеждения и духовные ценности, их взгляды встречаются и вполне могут не совпадать, но от них не требуется обретать общую веру, их частные мнения остаются при них". Таким образом, масонство представляет собой некое подобие пустого сосуда, и это всегда было его силой и слабостью. Слабостью потому, что масонство всегда и во все времена было открытым для всех влияний, как хороших, так и плохих, и из-за этого масонство становилось временами хамелеоноподобным феноменом, а этого осмотрительные правители во всех странах стремятся избегать; а силой потому, что открытость масонства позволяла ему выжить, несмотря на сменяющие друг друга эпохи, и приспособиться ко всем культурам и структурам общества. И таким образом оно черпало материалы и традиции из совершенно разных, зачастую противоположных источников". (1).
Что ж, по словам исследователя Н.Берберовой, компромисс как принцип входит в кодекс масонского поведения. А размывание христианства веротерпимостью — возразим господину Кваадграссу — это тоже миссия. Да еще какая!
Именно "вольными каменщиками" была возведена Вавилонская башня главной экуменической организации — Всемирного Совета Церквей (ВСЦ). Это произошло в 1948 году, спустя три года после создания ООН, у истоков которой также стояли масоны и которая задумывалась как мировое правительство. (На символизирующем объединенные нации глобусе — 33 поля, которые обозначают 33 градуса Шотландского обряда).
Близость целей обеих структур подчеркнул в 1954 году на ассамблее ВСЦ и тогдашний Генеральный секретарь ООН Даг Хаммаршельд.
Итак, одно всемирное правительство, один порядок, одна религия...
Излюбленный аргумент нового мирового порядка таков: только единая религия обеспечит мир во всем мире. Заметим: идея, заимствованная в ложах.
Владимир Новиков, посвященный в 30-й градус (Великая ложа России): "Везде, где сталкиваются различные религии, льется кровь. Если XX век был веком идеологических войн, то XXI век угрожает стать веком религиозных сражений. Наступило новое средневековье. И тут миротворческая роль масонства, стоящего над религиями, возрастает".
Алексей Осипов, профессор Московской Духовной Академии: "Заманчивая идея! Если религии объединятся, то мы продвинемся по пути мира. Но здесь таится страшное заблуждение! Никогда компромисс в вопросах истины не приносил доброго плода. Дух творит себе форму, и если поражен этот дух, то не может быть добрых форм.
Потом, вспомните минувшие десятилетия. В каком мире мы жили! И разве каждый из нас не имеет друзей среди людей иных конфессий и даже атеистов. Мы можем жить в согласии независимо от веры. Вопросы же веры нельзя ставить под удар ради фиктивных целей". (2).
* * *
...Ночь. Костер. В его свете трепещут перья головных уборов. Бьют барабаны ирокезов. И все же они напоминают не о мире, а о тропе войны. И весьма точно озвучивают поступь духовной экспансии ВСЦ.
Что происходит? Это открывается ассамблея ВСЦ. 1983 год. Ванкувер. Перед началом заседаний устанавливается индейский идол — огромный узорчатый столб. На его вершине — изображение остроклювого орла.
Алексей Осипов: "Да, подобных сцен я видел достаточно много. В "христианские" церемонии ВСЦ вводятся африканские, индейские, австралийские культовые действа. Барабаны действуют захватывающе. И когда задается ритм, начинается экзальтация людей. Они раскачиваются, распевают какие-то тексты, которые кажутся христианскими лишь на первый взгляд. На самом деле это чисто шаманское, языческое действо.
Какова цель Церкви? Спасение человека. Что под этим подразумевается? Очищение от страстей. Здесь же, на ассамблеях ВСЦ, люди приводятся в состояние экстаза, порой падают в обморок. И все это — представьте! — называется действием Духа Святого..."
Телекадры свидетельствуют: на ассамблее ВСЦ в Канберре православный священник начинает читать Символ Веры. Совместно с инославными.
Экуменисты спекулируют словами Спасителя о любви к ближним. Но Иисус говорил о любви христиан к врагам личным, еретики же — враги Божьи. Они несут заблуждения в души православных.
10-е Апостольское правило гласит: "Если кто помолится с отлученными от церковного общения, хотя бы и в доме, да будет отлучен!"
Увы, для экуменистов, похоже, и Апостолы — уже не авторитет.
Святые Апостолы несли истинное учение по всему миру. Парадокс, но в рамках ВСЦ, который декларирует свободу выбора веры, православные лишены возможности крестить инославных.
Зато разрешается искать Шамбалу, вызывать духов ведьм, устанавливать идолов...
Положение православных, оказавшихся на сборищах ВСЦ, незавидно. От всех присутствующих пока они отличаются лишь тем, что не пританцовывают под там-тамы хамитских племен.
В ВСЦ сейчас кишат представители 300 культов. Никто отнюдь не отказался от своих религиозных взглядов. Порой, мягко говоря, экзотических. Их механическое единство и есть прообраз мировой сверх-церкви экуменистов. Приспособленная к управлению из единого — земного — центра, она явно готовит приход антихриста. (3).
Здесь — даже поклоняющиеся древнеегипетской богине Изиде. Известно, что эти секты носят откровенно сатанинский характер.
Экуменисты злоупотребляют словами Спасителя об "одном стаде и одном Пастыре", стремясь собрать в него и овец, и волков. Но Сам Спаситель говорил: "вы не из овец Моих". Те же, кто не из овец Христовых, принадлежат иному пастырю...
"Буддизм и шаманизм — моя мать, а отец — Иисус Христос". Эти кощунственные слова принадлежат протестантскому богослову из Кореи доктору Чанг. Она и возглавила языческий спектакль с экзотическими танцами, барабанами и завываниями — на одной из ассамблей ВСЦ.
"Гряди, дух Жанны д'Арк и всех женщин, замученных в средневековье!" (то есть ведьм — Ю.В.) — восклицает со сцены экуменического театра эта оккультная феминистка. Затем она заклинает духов различных стихий. И наконец Чанг осмеливается утверждать, что вызывает дух самого Иисуса Христа...
Не это ли духовный вклад протестантов и язычников в дело объединения?!
* * *
Андрей Кураев, диакон: "В области истории религии, философии действует тот же принцип, что и в математике: общий знаменатель всегда наименьший. И если мы объединимся с протестантами, например, то совместный Символ Веры окажется отнюдь не нашим, поскольку многообразный опыт православия протестантами усекается. Они сами подтвердят: православные почитают иконы, а мы нет. Православные молятся за усопших родителей, а мы нет. Православные почитают Богородицу и святых, а мы нет. У православных есть храмы, они постятся, а мы нет...
Чтобы объединиться с протестантами или баптистами, нам придется пожертвовать очень многим. Андреем Рублевым, например. Его "Троицей". Идол же, с точки зрения баптистов! А если объединимся с мусульманами? Тут уже придется отказаться от Евангелия, от Самого Христа. Останутся фрагменты Ветхого Завета об Аврааме, то есть Ибрагиме...
Я вспоминаю одну встречу, на которой вырабатывался совместный документ всех религий и конфессий России. Это был призыв к миру в едином государстве. Происходила встреча в начале 1991 года.
Руководители различных конфессий совсем уже было решили подписать подготовленные тексты, но тут встает раввин: "Я не могу подписать документ с цитатой из Нового Завета "блаженны миротворцы". Евангелие для нашей паствы — не авторитет. Но можно найти аналогичный пример из книг Ветхого Завета, которые являются равно священными и для христиан, и для иудеев. Например, слова пророка Исайи "Перекуем мечи на орала..." Христиан
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
starowier




Dołączył: 20 Cze 2006
Posty: 350
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:13, 11 Kwi 2007    Temat postu:

Fragmenty książki ks. prof. Michała Poradowskiego "Talmud czy Biblia ?"
> "Nie można mówić, że chrześcijanie i żydzi wierzą w tego samego Boga, a
> kto tak twierdzi jest - z punktu wiary katolickiej - albo ignorantem
> albo heretykiem ."
>
>
>
> WSTĘP
>
> Temat "korzeni" Chrześcijaństwa nie jest nowy, gdyż polemizowali już o
> tym pierwsi chrześcijanie. Ci, co nawracali się z mozaizmu, a więc
> żydzi, widzieli te "korzenie" w Biblii, a ci zaś, którzy nawracali się z
> "hellenizmu" -- a byli nimi prawie wszyscy ówcześni obywatele cesarstwa
> rzymskiego, z wyjątkiem żydów -- upatrywali owe "korzenie" głównie w
> tradycjach religijnych starej Grecji. Podobnie zresztą było i później, a
> nawet jest i do dziś. Pamiętam z jakim entuzjazmem wspaniale przemawiał
> na odczytach w Warszawie polski hellenista o światowej sławie (gdyż jego
> książki na ten temat były tłumaczone na różne języki europejskie),
> profesor Tadeusz Zieliński, w przededniu drugiej wojny światowej. A po
> tejże wojnie, niemniej wspaniałe i przekonywująco, przemawia aż do dziś,
> przy każdej okazji, jeden z największych współczesnych hellenistów,
> argentyński profesor semantyki Carlos A. Disandro. Istnieje jednak
> zasadnicza różnica między tą polemiką tradycyjną i dzisiejszą, gdyż spór
> tradycyjny scentralizował niemal całą polemikę na temat "korzeni"
> Chrześcijaństwa na Biblii i na hellenizmie, a spór obecny tylko
> marginesowo wspomina hellenizm, skupiając całą uwagę niemal wyłącznie na
> dyskusji: czy te korzenie są w judaizmie, czy w mozaizmie, a więc czy są
> one w Talmudzie, czy w Biblii. Ale przysłowiowy "kij w mrowisko" włożył
> Drugi Sobór Watykański, a to w swoich dokumentach Lumen gentium i Nostra
> aetate, oświadczając oficjalnie i uroczyście, że obecnie jedynym ludem
> wybranym jest "lud Boży", a więc wszyscy ci, którzy wyznają wiarę
> chrześcijańską, a co żydzi zrozumieli jako pozbawienie ich godności
> starotestamentowego "ludu wybranego". Niniejsza praca ogranicza się
> niemal wyłącznie do polemiki na temat "korzeni" Chrześcijaństwa,
> opowiadając się, oczywiście, za Biblią, a więc za mozaizmem, a nie za
> Talmudem, czyli za judaizmem (wszystkie wytłuszczenia w tekście moje -
> P.J.), a tylko marginesowo traktuje inne zagadnienia. Daj Boże, aby
> przyczyniła się do
> wyjaśnienia tych zagadnień i do usunięcia istniejących nieporozumień.
>
> JUDAIZM I MOZAIZM -- PODSTAWOWE RÓŻNICE
>
> Jedną z największych trosk Apostołów i pierwszych biskupów była obrona
> wspólnoty chrześcijańskiej od zgubnych wpływów judaizmu, już bowiem
> wówczas, w pierwszym wieku, judaizm uważał Chrześcijaństwo tylko za
> jedną z wielu sekt heretyckich. Ta troska o obronę Wiary przed wpływami
> judaizmu staje się z biegiem czasu prawie obsesją całej hierarchii
> młodego Kościoła, który broni czystości swej Wiary, opartej na nauce
> Chrystusa Pana. Skoro jednak Chrystus Pan często odwoływał się do Starego
> Testamentu, tenże zostaje uznany przez jego uczniów za jedno ze źródeł
> oficjalnej nauki Kościoła. Istnieje więc ścisły związek między nową
> nauką Chrystusa Pana i dawnym objawieniem przekazywanym przez Stary
> Testament, który przez Greków został nazwany Biblia (greckie słowo
> biblia znaczy księga "par excellence"). Księga ta składa się z wielu
> części, a najstarszą i najbardziej szanowaną przez żydów jest ta, którą
> nazywają Piecioksiegiem Mojżesza, czyli Prawo, po hebrajsku Tora. Te
> nakazy i
> zakazy, dane przez Boga ludowi wybranemu przez pośrednictwo Mojżesza
> (spisane w różnych czasach i okolicznościach), stały się podstawą
> religii mojżeszowej, czyli mozaizmu. Ale, z biegiem czasu, także i
> później, w ciągu wielu stuleci. Pan Bóg nadal poucza przez proroków i
> przez inne osoby natchnione, a całość nauki moralnej tych pism także
> zostaje nazwana mozaizmem.
>
> Skoro Pismo święte starotestamentowe składa się z tak wielu ksiąg
> spisanych w różnych czasach i okolicznościach, głównie w języku
> aramejskim (który, jak wszystkie języki, uległ dużym zmianom na
> przestrzeni ponad dwóch tysięcy lat, licząc tylko od czasów Chrystusa
> Pana), nie może nas dziwić, że ukazały się różne jego komentarze,
> wytłumaczenia i interpretacje, najpierw ustne, przekazywane tradycją, a
> później pisemne, aby uprzystępnić naukę Pisma świętego także osobom
> mnie) wykształconym. Zbiór
> tych komentarzy nazwano Talmudem. Z czasem Talmud (najpierw tylko ustny,
> a dopiero po kilku wiekach spisany) był bardziej znany "ludowi
> wybranemu" niż sama Biblia, a nawet, już na parę stuleci przed
> Chrystusem Panem, prawie całkowicie wyrugował i zastąpił Biblię. Talmud,
> jako Miszna i Gemara, a w czasach już chrześcijańskich jego skrócone i
> uproszczone wydania popularne znane jako Baba Batra (szeroka brama) i
> Szulchan aruch (stół zastawiony), stały się głównym źródłem żydowskiej
> moralności,
> podobnie jak wśród chrześcijan nieraz Naśladowanie Chrystusa Tomasza
> A'Kempis lub jakieś popularne modlitewniki są bardziej znane i czytane w
> codziennym życiu, niż sama Ewangelia czy Nowy Testament.
>
> Otóż, w dziejach "narodu wybranego" nastąpił wyraźny podział między
> mozaizmem i judaizmem. Mozaizm jest przede wszystkim religią
> skodyfikowaną przez Mojżesza, ale także i kulturą inspirowaną przez
> Torę. Natomiast judaizm jest głównie kulturą, zawierającą elementy
> religijne. W skrócie można powiedzieć, że mozaizm to religia objawiona
> kultura żydowska oparta na Biblii [1] , głównie na Piecioksiegu Mojżesza
> (Tora), a judaizm, to przede wszystkim kultura żydowska, bardzo stara,
> zaczynająca się na
> wiele wieków przed Mojżeszem, dla której jego autorytet jest tylko
> jednym z wielu, będąc opartą najpierw na bardzo starych tradycjach
> przedmojżeszowych, a później głównie na Talmudzie, a więc na Misznie i
> Gemarze, obejmująca najrozmaitsze prądy, w których przeważają tendencje
> materialistyczne i bałwochwalcze (jak kult złotego cielca).
>
> Żydzi, będąc ludem koczowniczym, zawsze żyjącym w diasporze (w
> rozproszeniu), a więc wśród różnych ludów i kultur, które częściowo
> asymilują, wytworzyli w ciągu swej wiele tysięcy lat trwającej historii,
> kulturę zwaną judaizmem, który to judaizm ma niewiele wspólnego z
> mozaizmem. Co więcej, to właśnie z okazji pojawienia się nauki Jezusa z
> Nazaretu (w którym nie rozpoznali zapowiedzianego Mesjasza) tenże
> judaizm stał się reakcją przeciwko Chrześcijaństwu i najpierw starał się
> Chrześcijaństwo
> opanować, uważając je tylko za sektę heretycką, a później usiłował je
> zniszczyć, inspirując prześladowania ze strony władz cesarstwa
> rzymskiego, a skoro to się nie udało, zaczęli infiltrować pierwotne
> Chrześcijaństwo, aby je zjudaizować. Nic więc dziwnego, że Apostołowie
> zwalczali owe wpływy (co jest oczywiste w Listach i w Dziejach
> Apostolskich), a także i Ojcowie Kościoła w pierwszych wiekach, co jest
> widoczne w tak licznych traktatach na temat Adversus judaeos o De
> cavendo Judaismo. Mimo
> jednak tej czujności ze strony biskupów w pierwszych wiekach, judaizm
> zdołał opanować znaczną część Kościoła przez herezję zwaną arianizmem i
> to przez prawie sto pięćdziesiąt lat, prześladując biskupów wiernych
> tradycji, z których wielu stało się męczennikami. Arianizm bowiem był
> oczywistym judaizmem, gdyż odrzucał dogmat Trójcy Świętej, a także i
> dogmat, że Chrystus Pan jest Bogiem-Człowiekiem, sprowadzając Go do
> poziomu stworzenia, które jako takie, nie jest Bogiem, i także nie jest
> człowiekiem, będąc według arianizmu bytem ponadludzkim. Jest więc
> wielkim nieporozumieniem mówić, że Chrześcijaństwo ma swe korzenie w
> judaizmie, a tylko można i trzeba twierdzić, że Chrześcijaństwo ma swe
> korzenie w mozaizmie, bo w Biblii, poczynając od Pentateuku aż do
> ostatnich ksiąg Starego Testamentu (według kanonu Kościoła) znajduje się
> wprost niezliczona ilość tekstów proroczych, które zapowiadają przyjście
> Mesjasza-Zbawiciela, opisując dokładnie i w szczegółach jego Życie i
> Jego Mękę.
> Nadto sam Chrystus Pan często cytuje w swych przypowieściach i
> okolicznościowych naukach odnośne teksty biblijne. Tak więc tylko w
> mozaizmie, czyli w Biblii znajdują się korzenie chrześcijańskiej wiary,
> a nie w judaizmie, czyli w Talmudzie.
>
> [1] Należy pamiętać, że Biblia żydowska jest zasadniczo różna od Biblii
> chrześcijańskiej, gdyż dla żydów jedyną księgą świętą jest Tora, czyli
> Pięcioksiąg Mojżesza (Pentateuko), bo tylko ona zawiera objawienie dane
> przez Boga Mojżeszowi, a inne księgi należą do żydowskiej kultury i do
> historii; są one bardzo cenione, ale nie są uważane za pisma sakralne.
> Natomiast Biblia chrześcijańska obejmuje Stary Testament i Nowy
> Testament. Ten Stary Testament, według kanonu Kościoła, składa się z 46
> "ksiąg" o różnym charakterze literackim (poezje, opowiadania, historia
> itd.) i są "natchnione", czyli że zawierają części objawienia danego
> przed przyjściem Chrystusa Pana, a Nowy Testament zawiera objawienie
> dane przez Chrystusa Pana, a przekazane nam przez Ewangelię, przez
> Dzieje Apostolskie, Listy Apostołów i Apokalipsy.
>
> JESZCZE O RÓŻNICY MIĘDZY JUDAIZMEM I MOZAIZMEM
>
> Wiadomo, że Żydzi -- odkąd istnieją i znani są w historii -- zawsze żyli
> i nadal żyją w diasporze, czyli w rozproszeniu. Otóż jest błędem sądzić,
> że to życie koczownicze, a zwłaszcza tak zwana "diaspora" jest karą, czy
> też przekleństwem tego ludu za zbrodnię Bogobójstwa, gdyż, podobnie jak
> i inne ludy koczownicze (np. Cyganie) zawsze żyli w rozproszeniu i tylko
> wyjątkowo, w pewnym okresie swej historii, część ich żyła w Palestynie i
> uważała ten kraj za swą ojczyznę, a opuścili ją pod presją
> wojsk rzymskich, które, sprowokowane przez bunt żydów, zniszczyły
> Jerozolimę, a z nią i Świątynię, oraz zmusiły pozostałych przy życiu
> żydów do opuszczenia tego kraju (rok 70).
> Oczywiście, ta koczowniczość jest jednak różną od tej, która
> charakteryzuje Cyganów, gdyż Żydzi, przybywając do jakiegoś kraju
> chętnie i łatwo w nim osiadają, a często na zawsze. Nie są jednak
> emigrantami podobnymi do innych narodowości, gdyż -- chociaż do pewnego
> stopnia szybko się asymilują -- to jednak prawie nigdy się nie
> wynaradawiają, gdyż zawsze pozostają żydami i tylko mały ich procent
> ulega całkowitej asymilacji i to głównie tylko wtedy, gdy porzucają swą
> tradycyjną religię, a także i
> przez małżeństwa mieszane.
>
> Niemiec, Francuz, Chińczyk czy Polak normalnie już w trzecim pokoleniu
> się wynaradawia, chociaż z dumą przypomina sobie i innym swe
> pochodzenie. Natomiast żydzi tylko wyjątkowo się asymilują całkowicie,
> gdyż z reguły prawie wszyscy żydzi, mimo częściowej asymilacji, kiedy
> już się uważają za Anglików, Niemców czy Hiszpanów, nadal pozostają
> żydami, zwłaszcza gdy nadal praktykują swą religię. Dlaczego? Bo u żydów
> religia i narodowość się utożsamiają całkowicie i pod tym względem są,
> prawdopodobnie, jedynym wyjątkiem. Istnieją także i inne ludy, których
> kultura i religia się utożsamiają, zwłaszcza gdy owa religia jest ich
> wyłączną religią, ale nie ma drugiego narodu na świecie, który tak
> całkowicie utożsamia swą religię z narodowością, gdyż w tym wypadku
> religia determinuje całą kulturę żydowską. Stąd też Żyd-ateusz jest
> tylko pół żydem i dlatego też bardzo często szybko się asymiluje
> całkowicie w nowym środowisku, zwłaszcza gdy to środowisko nie jest
> całkowicie
> przesiąknięte odnośną religią.
>
> Otóż tutaj właśnie najbardziej ukazuje się różnica między judaizmem i
> mozaizmem, gdyż judaizm to synteza narodowości z religijnością, synteza
> tak całkowita, że jest nie do pomyślenia, aby te dwa składniki można
> było rozdzielić. Poświadcza to postawa obecnych władz Państwa Izrael,
> które odmawiają udzielenia obywatelstwa izraelskiego każdemu żydowi,
> który deklaruje się wyznawcą innej religii niż Mojżeszowa, lub też jest
> ateuszem. Tak Żyd (katolik, protestant, mahometanin itd.) najwyżej może
> otrzymać pozwolenia na krótki pobyt w Izraelu, ale nigdy nie otrzyma
> obywatelstwa izraelskiego. Jest to jeden z argumentów, które należy brać
> pod uwagę przy rozróżnianiu judaizmu od mozaizmu, gdyż to potwierdza, że
> --według Żydów -- judaizm jest nie tylko religią, ale przede wszystkim
> kulturą żydowską i to kulturą bardzo starą i dawną, wielostronnie już
> rozwiniętą i obejmującą całość życia ludu hebrajskiego na setki, a nawet
> parę tysięcy lat przed Mojżeszem, a więc przed mozaizmem.
>
> Nadto, ten aspekt religijny judaizmu jest bardzo ważny jeśli chodzi o
> "korzenie" Chrześcijaństwa, gdyż ta najdawniejsza religia żydowska była
> nie monoteizmem, ale monolatrią, a więc kultem bożka plemiennego. A
> kiedy Bóg -- według patrystyki nie chodzi w tym wypadku o Boga-Ojca,
> lecz Boga-Syna, a więc Logos, Verbo -- poleca Abrahamowi przejść do
> Palestyny, to jeszcze nie istnieje naród żydowski, a tylko
> Aramejczycy-Hebrajczycy, stąd też można przypuszczać, że wiara Abrahama
> nie uległa jeszcze
> wypaczeniu, czyli że był to monoteizm, a nie monolatrią, czyli że
> Abraham wierzył w Boga jedynego powszechnego, a nie w bożka plemiennego,
> podobnie jak Melchizedek, tajemniczy król-kapłan, z którym wspólnie
> Abraham składa ofiarę Bogu z chleba i wina (zapowiedź Mszy Świętej).
>
> (...)
>
> W czasie tej wędrówki Mojżesz kodyfikuje tradycyjne ustawodawstwo
> religijne żydowskie, które jest jednocześnie ustawodawstwem
> społeczno-ekonomiczno-politycznym tegoż ludu koczowniczego; a także
> rozkazuje spisanie całej wiedzy tradycyjnej tegoż ludu i jego twórczości
> duchowej, legendarnej, przekazywanej głównie ustnie. I tak powstają
> pierwsze księgi Starego Testamentu, a więc religia Mojżeszowa jest
> jednocześnie żydowską religią narodową, lecz bardzo różną od
> judaistycznej, gdyż judaizm jest
> przede wszystkim syntezą całej kultury żydowskiej, tej która rozciąga
> się od czasów niepamiętnych aż do dziś. Przecież Mojżesz urodził się
> dopiero w czwartym stuleciu pobytu Żydów w Egipcie, a przez te trzy
> stulecia przedmojżeszowe. Żydzi zdążyli rozwinąć swą kulturę i
> zaasymilować wiele z kultur różnych krajów swego koczowniczego życia, a
> więc dawne zwyczaje i wierzenia babilońskie i dalekiego Wschodu,
> palestyńskie i egipskie, a także ludów fenickich i wielu innych,
> żyjących w owych czasach w
> tychże krajach, czyli judaizm jest o wiele starszy od mozaizmu i zawiera
> ogromną ilość elementów religijnych pogańskich, szukać więc korzeni
> Chrześcijaństwa w judaizmie jest bardzo niebezpieczne dla wiary
> chrześcijańskiej. Kalendarz żydowski liczy sobie 3761 lat przed erą
> chrześcijańską, a ilu już było Hebrajczyków przed Abrahamem to trudno
> powiedzieć, jedno jest pewne, że Abraham był tylko jednym z wielu
> Aramejczyków, którzy "przeszli", udając się do różnych krajów na wschód,
> na zachód, na
> północ i południe, a wszyscy ci Aramejczycy (semici), przez sam fakt, że
> "przeszli", stawali się Hebrajczykami, a Żydzi utrzymują, że są jednymi
> z nich. Tak więc, judaizm jest o wiele wieków starszy od mozaizmu, a do
> czasów mozaizmu jest prawie wyłącznie pogański, gdyż ci judaiści wyznają
> najrozmaitsze religie pogańskie i to nie tylko do czasów Mojżesza, ale
> też i po Mojżeszu, jak to opisuje Biblia i tak było z judaizmem aż do
> czasów Chrystusa Pana, a także i później, więc nie można twierdzić,
> że "korzenie" Chrześcijaństwa znajdują się w judaizmie, lecz tylko w
> mozaizmie, gdyż tylko mozaizm był monoteizmem, chociaż czasami skłaniał
> się ku monolatrii.
>
> Ale co najważniejsze, należy pamiętać, że już Apostołowie odrzucili cały
> judaizm, a częściowo nawet i mozaizm na pierwszym soborze jerozolimskim
> i tylko chrześcijanom pochodzącym z Żydów pozwolili na zachowanie
> "koszer" co do pokarmów, ale kategorycznie zwolnili chrześcijan z
> pochodzenia pogańskich ludów od przepisów judaistycznych i
> mozaistycznych. Stąd też, nawet kiedy upatruje się "korzeni"
> Chrześcijaństwa w mozaizmie, a nie w judaizmie, a więc w Starym
> Testamencie, a nie w Talmudzie, to
> także należy pamiętać, że Chrześcijaństwo zachowało z mozaizmu głównie
> Dekalog, ale interpretowany w świetle nauki Chrystusa Pana, ale już na
> dawnych soborach wprowadzono zasadę że "praecepta Veteri Testamenti sunt
> mortua et mortifera" (przepisy Starego Testamentu są umarłe i śmierć
> przynoszące). Oczywiście, chodzi tu o śmierć w sensie przenośnym, czyli
> niebezpieczeństwo utracenia czystej wiary. A skoro Kościół przestrzega
> przed niebezpieczeństwem utraty wiary przez przyjmowanie mozaizmu, a
> więc Starego Testamentu, to tym bardziej niebezpieczeństwem ze strony
> judaizmu, a wiec przepisów Talmudu.
>
> Natomiast Kościół katolicki odnosi się z wielkim szacunkiem szczególniej
> do tych ksiąg Starego Testamentu, w których Prorocy zapowiadają
> przyjście Mesjasza, to pierwsze, które już się spełniło i to drugie, na
> które czekamy. Kościół też karmi się pięknymi modlitwami
> starotestamentowymi, a zwłaszcza Psalmami, a więc tym wszystkim w czym
> się okazuje Objawienie Boże i miłość starozakonnych czcicieli Boga
> monoteistycznego. Warto też jest przypomnieć, że Ojcowie Kościoła
> dopatrywali się ukrytych
> aluzji w Starym Testamencie do Trójcy Przenajświętszej, a szczególniej
> do Chrystusa Pana, przypuszczając Jego obecność w wydarzeniach
> starotestamentowych.
>
> (...)
>
> "KORZENIE" CHRZESCIJAŃSTWA?
>
> To tylko w znaczeniu przenośnym można mówić o "korzeniach"
> Chrześcijaństwa, bo w rzeczywistości Chrześcijaństwo jako religia jest
> absolutną i radykalną nowością, będąc daną ludzkości przez Boga-Ojca
> przez pośrednictwo Boga-Syna, Jezusa Chrystusa. Przychodzi więc z
> Chrystusem, jako uzupełnienie i pełnia Objawienia i nie tylko przez
> nauczanie Jezusa z Nazaretu, ale przede wszystkim przez samą osobę
> Chrystusa Pana jako Słowo Wcielone. To nie tylko nauka Jezusa Chrystusa
> jest pełnią Objawienia,
> ale przede wszystkim sam Chrystus Pan jest pełnią Objawienia jako Słowo
> Boże. Stąd też. Chrześcijaństwo jako religia nie ma i nie może mieć
> żadnych "korzeni", poza tym jednym, którym jest Najwyższy i Jedyny
> Kapłan Jezus Chrystus, Syn Boży. Natomiast w sensie przenośnym, a więc
> alegorycznym, można mówić o "korzeniach" Chrześcijaństwa, gdyż
> historycznie ukazuje się ono jako nowa religia, jedyna prawdziwa i w
> pełni doskonała, bo dana ludziom wprost przez samego Boga-Człowieka,
> Jezusa Chrystusa,
> ale w pewnej sytuacji konkretnej, a więc historycznej, "materialnej", w
> czasie i w przestrzeni, oraz w konkretnym środowisku kulturalnym, które,
> do pewnego stopnia, wywiera od początku nań wpływ nieunikniony. Gdyby
> Wcielenie miało miejsce w innych perspektywach czasu i przestrzeni, a
> więc w innym okresie historycznym i w innym kraju, to zapewne owe
> przypuszczalne "korzenie" chrześcijaństwa byłyby zupełnie inne, a ich
> wpływ na religię chrześcijańską także musiałby być całkowicie inny, niż
> wpływ
> środowiska Palestyny za czasów cesarstwa rzymskiego, a zaludnionej
> głównie przez żydów.
>
> NA CZYM POLEGA JUDAIZACJA CHRZEŚCIJAŃSTWA ?
>
> Przede wszystkim na wyeliminowaniu dogmatu Trójcy Przenajświętszej, a co
> najmniej na jego interpretacji kabalistycznej, a jest to widoczne już w
> samych początkach Kościoła, i łatwo to nam zrozumieć, gdyż należeli do
> niego w pierwszych wiekach głównie nawróceni na Chrześcijaństwo żydzi,
> którzy w większości byli mozaistami, a więc osobami wychowanymi w wierze
> objawionego monoteizmu, natomiast mniejszość ich to byli judaiści
> związani z monolatrią, ale jedni i drudzy wierzyli w Boga Jedynego, a
> wszelkie wielobóstwo uważane było przez nich za pogaństwo. To nieco
> wyjaśnia dlaczego trudno było im pojąć i przyjąć dogmat Trójcy
> Przenajświętszej, bo do jego "zrozumienia" i przyjęcia konieczną jest
> odpowiednia filozofia, a żydzi nie mieli w owym czasie prawie żadnej
> tradycji filozoficznej. Natomiast chrześcijanie, którzy pochodzili z
> różnych etni pogańskich, byli nieco obeznani z kulturą intelektualną
> grecko-rzymską i z terminologią filozoficzną odnoszącą się do religii, a
> także byli
> przyzwyczajeni do różnych mitologii, których, oczywiście, nie brali na
> serio, gdyż, w gruncie rzeczy, zwłaszcza, osoby o wyższej kulturze,
> wierzyli tylko w Boga jedynego, a nie w owych mitologicznych bożków. To
> właśnie żydzi judaiści -- a więc ci, którzy sprowadzali monoteizm
> objawiony do monolatrii, czyli do wiary w bożka plemiennego, przez co
> stawali się podobnymi do pogan, bo bożek plemienny nie może być nigdy
> Bogiem Jedynym, jako iż zakłada istnienie innych bożków plemiennych --
> skłonni
> byli do kultu różnych bożków, co tak charakteryzowało ich w ciągu całej
> historii od czasów Abrahama, aż do ery chrześcijańskiej, jak to często
> opisuje Stary Testament.
>
> Stary Testament wystawia też świadectwo, że mozaiści zawsze walczyli
> przeciwko oddawaniu kultu najrozmaitszym bożkom, co uprawiali nie tylko
> prostacy, ale nawet królowie, także Salomon, mimo iż miał opinię, że był
> wyjątkowym mędrcem. Stąd też mozaiści wysilali się, aby przekonać cały
> lud, iż istnieje tylko Jeden Bóg Prawdziwy, Jahwe, ale, przypisując mu
> szczególną miłość do narodu żydowskiego tym samym przyczyniali się do
> wypaczania objawionego monoteizmu i do sprowadzania go do monolatrii.
> Tak więc żydzi byli wychowani religijnie w kulcie jedynego Boga i
> dlatego mieli trudności psychologiczne, aby móc przyjąć dogmat o Trójcy
> Przenajświętszej i zrozumieć, że ta Trójca jest tylko Jednym Bogiem, a
> nie trzema Bogami. A zrozumieją to dopiero wtedy, kiedy zaznajomią się z
> metafizyką grecko-rzymską, która jasno rozróżnia pojęcia osoby, natury,
> substancji, akcydentów, istoty, istnienia, bytu, formy i materii, ciała
> i duszy itd.
>
> Zresztą trudności te mieli ówcześni żydzi nie tylko odnośnie dogmatu
> Trójcy Przenajświętszej, ale także, może jeszcze bardziej, odnośnie
> uznania w Jezusie z Nazaretu nie tylko obiecanego Mesjasza, ale także
> Syna Bożego i Boga-Człowieka. Potrzeba było wielu soborów dla
> przedyskutowania tych dogmatów wiary katolickiej i dla wyłożenia ich w
> formie przystępnej dla różnych mentalności, uformowanych przez różne
> kultury. Ale faktem jest, że żydzi, z tych czy innych przyczyn, zawsze
> zwalczali i do
> dziś zwalczają dogmat Trójcy Przenajświętszej. A kiedy, z biegiem czasu,
> dzięki wyjaśnieniom wypracowanym przez sobory, dogmat Trójcy
> przenajświętszej został obroniony, żydzi, w połowie XVI wieku, zaczęli
> go ponownie zwalczać, uciekając się tym razem do argumentów czerpanych z
> Kabaty.
>
> Właśnie jedną z najniebezpieczniejszych form judaizacji Chrześcijaństwa
> w Polsce jest obecnie szerzenie wśród katolików pojęć nauki żydowskiej
> Kabały. Usiłuje się interpretować najważniejszy dogmat chrześcijańskiej
> wiary, a więc Trójcy Przenajświętszej, jako "trójcy kabalistycznej", a
> rozumowanie jest następujące: człowiek według Biblii jest stworzony na
> obraz i podobieństwo Boga, a skoro Bóg jest Trójcą, to także i człowiek
> jest trójcą, stąd też istota ludzka składa się z trzech elementów, a
> mianowicie z ciała, z duszy i z ducha, tworząc "trójcę organiczną".
> Ciało fizyczne jest ożywiane przez "ciało astralne". Rozróżnia się trzy
> "plany": boski, astralny i fizyczny. Według Kabały, przed stworzeniem
> naszego świata Bóg stworzył wiele innych światów na próbę, a później je
> zniszczył. Kabała uznaje metapsychozę i reinkarnację. Są to wszystko
> słynne, stare i dawno potępione przez św. Pawła "judaikois mitois" (Tt
> 1,14), czyli, jak św. Paweł to nazywa, żydowskie bajki: Iudaicis fabulis.
>
> Judaizacja Chrześcijaństwa polega także na wyeliminowaniu dogmatu
> stwierdzającego, że Jezus z Nazaretu jest obiecanym i zapowiedzianym
> przez proroków Mesjaszem. Już poprzednio było wspomniane, że zaraz po
> Wniebowstąpieniu jerozolimscy żydzi, zwłaszcza ci "oficjalni" ze
> Świątyni, a więc judaiści, zwalczali to przekonanie chrześcijan.
> Wspaniałe przemówienie św. Szczepana w obronie tego dogmatu, zapisane w
> Dziejach Apostolskich (cały siódmy rozdział), spowodowało jego
> męczeństwo, gdyż, za to
> "wyznanie wiary" został on przez judaistów ukamienowany. Ale judaiści
> "kamienują" aż do dziś, czy li brutalnie zwalczają wszystkich, którzy w
> Jezusie z Nazaretu uznają obiecanego Mesjasza, a szczególniej tych,
> którzy w tym Mesjaszu uznają Syna Bożego, Boga-Człowieka, równego
> Bogu-Ojcu, Odkupiciela całej ludzkości i Zbawiciela każdego człowieka,
> osobę, w której człowieczeństwo zostało wyniesione do stałego współżycia
> z Trójcą Przenajświętszą.
>
> Szczytem judaizacji Chrześcijaństwa jest szerzenie poglądu, że Jezus z
> Nazaretu jest tylko wyjątkowym człowiekiem i... nic więcej, sprowadzając
> w ten sposób chrystologię do tzw. jezusologii, czyli że całkiem odrzuca
> się Wcielenie Słowa Bożego. A ci judaiści, którzy uznają w Jezusie z
> Nazaretu obiecanego Mesjasza, usiłują narzucić także chrześcijanom
> judaistyczne pojęcie Mesjasza, oparte rzekomo na proroctwach
> starotestamentowych, a mianowicie jako wyzwoliciela Izraela (a przez
> słowo "Izrael"
> rozumieją tak cały "lud żydowski", jak i terytorium całej Palestyny)
> spod okupacji rzymskiej. Zresztą były to poglądy nie tylko judaistów,
> lecz także pewnej części mozaistów. Przecież także bezpośredni uczniowie
> Chrystusa Pana, nawet po Zmartwychwstaniu, w dalszym ciągu spodziewali
> się zupełnie innej sytuacji i innej roli Mesjasza, jak to opisują Dzieje
> Apostolskie. Niektórzy uczniowie Chrystusa Pana, przebywający z Nim
> niemal codziennie w ciągu czterdziestu dni (Dz 1,3) i słuchający Jego
> nauk
> o "Królestwie Bożym" (Dz. tamże), ciągle spodziewali się, że Chrystus
> Pan przywróci "królestwo Izraela" (Dz 1,6), a więc królestwo historyczne
> i polityczne, ziemskie, doczesne, nadto wyłącznie dla żydów. A gdy, po
> Zmartwychwstaniu, dwaj uczniowie Chrystusa Pana, Łukasz i Kleofas
> (według Apokryfów) szli smutni z Jerozolimy do Emaus i Jezus
> Zmartwychwstały przyłączył się do nich, nie będąc rozpoznany, i zapytał
> się ich o czym rozmawiają, to wyznali, że o ostatnich wydarzeniach w
> Jerozolimie, a
> więc o ukrzyżowaniu Jezusa z Nazaretu i o rzekomym Jego
> Zmartwychwstaniu, ale mówili o tym jako zawiedzeni, bo oni się
> spodziewali czego innego, a mianowicie, że ów Jezus z Nazaretu przywróci
> wolność polityczną Izraelowi, czyli że wyzwoli Palestynę spod okupacji
> przez cesarstwo rzymskie (Łk 24,21). Ta doczesność to jedna z głównych
> charakterystyk myślenia żydowskiego.
>
> (...)
>
> WSPÓŁCZESNA JUDAIZACJA MSZY ŚWIĘTEJ
>
> Widzieliśmy już poprzednio, że za czasów apostolskich niektórzy żydzi
> ochrzczeni, być może, że w dobrej wierze, usiłowali judaizować wiarę
> chrześcijańską -- o czym wspominają teksty z Dziejów Apostolskich i z
> Listów Apostołów, a z biegiem czasów szerzyli najrozmaitsze herezje, z
> których najbardziej judaistycznymi były arianizm i protestantyzm.
>
> Otóż ostatnio, to jest po Drugim Soborze Watykańskim, być może na skutek
> zbliżenia i współżycia przez ekumenizm z protestantami, niektóre dogmaty
> naszej wiary zostały ponownie zaatakowane przez judaizm, a wśród nich
> przede wszystkim samo centrum całego naszego życia religijnego, jakim
> jest Msza Święta. Nie jest to herezja nowa, gdyż już wielokrotnie w
> ciągu całej historii Kościoła do niej powracano, ale obecnie stała się
> bardzo niebezpieczną, gdyż przenika nawet do hierarchii kościelnej, będąc
> jakby wskrzeszeniem błędów Lutra i Cranmera. Luter bowiem i arcybiskup
> anglikański Cranmer oddawali się szczególniej szerzeniu owej herezji,
> którą, bez przesady, można i należy nazywać "herezją śmiertelną", gdyż
> zabija ona najważniejszy dogmat katolickiej wiary: rzeczywistą obecność
> Chrystusa Pana w Eucharystii.
>
> Msza Święta bowiem -- według tradycyjnej nauki Kościoła -- jest
> ustanowiona przez samego Chrystusa Pana, podczas Ostatniej Wieczerzy, a
> na jej istotę składają się różne elementy, gdyż, będąc Niekrwawą Ofiarą
> Eucharystyczną i "wielką tajemnicą wiary", jest powtarzaniem Ofiary
> Krzyżowej, łącznie z Ofiarą Eucharystyczną Ostatniej Wieczerzy. Chrystus
> Pan bowiem wybrał dla swej Męki, przez którą odkupił cały rodzaj ludzki
> i cały "świat", dni, które, w historii Izraela, przypominały jej
> najważniejsze wydarzenie, a więc tzw. Paschę, czyli ostatnią
> wieczerzę-biesiadę przed wyjściem żydów z Egiptu, "ziemi niewoli". To
> przez ten fakt. Ostatnia Wieczerza także była ową wieczerzą-biesiadą,
> zwłaszcza dla uczestniczących w niej dwunastu Apostołów, stając się
> przez to jednym ze składników późniejszej Mszy Świętej, ale tylko jednym
> z wielu i to najmniej ważnym w porównaniu z dwoma innymi, a mianowicie z
> Ofiarą Krwawą na Krzyżu i z Ofiarą Niekrwawą w wieczerniku, czyli z
> ustanowieniem
> Eucharystii.
>
> Otóż wspomniana judaizacja współczesna Mszy Świętej polega na tym, że
> uważa się Mszę Świętą tylko i jedynie za powtarzanie owej uczty-biesiady
> paschalnej z czasów Mojżesza, całkowicie pomijając wszelkie wspomnienie
> Ofiary Krzyżowej i Ostatniej Wieczerzy, jako aktu ustanowienia
> Eucharystii przez Chrystusa Pana, czyli przeistoczenie chleba i wina w
> Ciało i Krew Jezusa Chrystusa.
>
> I tak, na przykład, w Chile, już od wielu lat, jeden za znanych sędziów,
> członek sądu najwyższego, z okazji Wielkiego Tygodnia, z uporem pisze w
> prasie, że Ostania Wieczerza jest tylko i wyłącznie spełnieniem
> obowiązku Jezusa i Jego uczniów celebrowania historycznej Paschy
> żydowskiej, czyli wydarzenia historycznego wyjścia żydów z niewoli
> egipskiej, argumentując, że wszystko inne -- a więc Przeistoczenie i
> Męka na Krzyżu, czyli akt Odkupienia i ustanowienia Eucharystii -- nie
> ma żadnego
> znaczenia, ani uzasadnienia, gdyż są to tylko wymysły autorów Ewangelii.
>
> Że takie stanowisko zajmuje ortodoksyjny żyd chilijski, jest czymś
> zrozumiałym, ale że takie samo stanowisko zajmują niektórzy
> chrześcijanie, uważający się za katolików i to prawie we wszystkich
> krajach tradycyjnie katolickich, to już zupełnie inna sprawa. Taką
> judaistyczną postawę zajął Luter i jego zwolennik arcybiskup Cranmer. Bo
> to właśnie Luter zniszczył w protestantyzmie Mszę Świętą, jako akt
> istotnie związany razem z Ostatnią Wieczerzą (a więc z ustanowieniem
> Eucharystii przez Chrystusa
> Pana) i z Ofiarą na Krzyżu, uważając, że Ostatnia Wieczerza, celebrowana
> przez Chrystusa Pana, była tylko i wyłącznie zwykłym i tradycyjnym
> spełnieniem starych zwyczajów obchodzenia Paschy z czasów Mojżesza i
> niczym więcej.
>
> Natomiast Cranmer, idąc śladami Lutra i będąc konsekwentnym, ale
> jednocześnie przebiegłym, pozostawia cały ceremoniał Kościoła
> katolickiego, aby przekonać swych zwolenników i utrzymać ich w
> złudzeniu, że owe msze anglikańskie są takie same jak katolickie, a więc
> że się nic nie zmieniło. Aby jednak podkreślić, że owe msze anglikańskie
> nie są ofiarami składanymi Bogu, a tylko owym wspomnieniem Paschy
> Mojżesza, zniósł ołtarze i zastąpił je stołami. Wywołało to jednak
> protesty ze strony wiernych,
> więc, po pewnym czasie, powrócono do ołtarzy i dzisiejsze msze
> anglikańskie bardziej przypominają dawne Msze katolickie, niż obecne
> Msze Katolickie, gdyż, niestety, niedawne reformy liturgiczne w Kościele
> katolickim, przyjęły zwyczaj protestancki "stołu", a nie "ołtarza", co
> pozwala zwolennikom judaizmu podkreślać składnik "wieczerzy-biesiady",
> bo dla biesiady i jedzenia wystarczy stół, ale dla "ofiary" potrzebny
> jest "ołtarz", a fakt, że ten dzisiejszy "stół-ołtarz" zawiera relikwie
> świętych
> nie wpływa na mentalność uczestników, którzy, pod wpływem judaizmu
> skłonni są uważać Mszę Świętą tylko za "wieczerzę-biesiadę". Stąd też
> logiczny nacisk, aby wszyscy uczestnicy przystępowali do Komunii
> Świętej, gdyż tylko w ten sposób mogą brać udział w
> "wieczerzy-biesiadzie", a skoro nie ma Przeistoczenia, to Eucharystia
> nabiera charakteru tylko polskiego opłatka, wypiekanego z okazji świąt
> Bożego Narodzenia.
>
> To gromadne przyjmowanie Komunii Świętej, bez uprzedniej spowiedzi,
> stało się już zwyczajem nagminnym w wielu krajach, który jeszcze
> bardziej podkreśla charakter Mszy Świętej jako tylko
> "wieczerzy-biesiady", ale jednocześnie właśnie przez to przyczynia się
> do judaizacji Mszy Świętej, czyli do urobienia poglądu, że jest ona
> tylko i wyłącznie wspomnieniem Ostatniej Wieczerzy już pozbawionej swej
> istoty, a więc już bez łączności z Ofiarą na Krzyżu i bez
> Przeistoczenia, a więc ta judaizacja Mszy
> Świętej pozbawia ją de facto swej istoty, sprowadzając ją wyłącznie
> tylko do pamiątki Paschy z czasów Mojżesza. Tak to główny dogmat wiary
> katolickiej, przez tę judaizację, został poważnie zagrożony.
>
> Czy, wobec tego, nie należało by powrócić do ołtarzy zamiast "stołów",
> jako iż te "stoły" nadają Mszy Świętej charakter jakiegoś świeckiego
> "zgromadzenia wiernych", podobnego do jakiegokolwiek zgromadzenia
> świeckich, gdyż wobec ołtarza ludzie zachowują postawę religijną, a
> wobec stołu całkiem świecką, bezreligijną. Zachowanie się tych osób na
> owych zgromadzeniach wiernych więcej przypomina synagogę niż świątynię,
> bo wszyscy rozmawiają, witają się swobodnie i zachowują się tak, jakby
> nie było w
> Tabemaculum Eucharystii, jako rzeczywistej obecności Chrystusa Pana,
> skoro Msza Święta już jest dla nich tylko wspomnieniem Paschy Mojżesza,
> a nie Ostatniej Wieczerzy.
>
> Sama Msza Święta przestaje być "świętą", skoro jest tylko wspomnieniem
> jakiegoś wydarzenia z życia Izraela, a nie z życia Chrystusa Pana. Już
> sam fakt, że Eucharystia materialnie przestała być centrum świątyni,
> gdyż ją przeniesiono w jakiś kącik na boku, a jeśli czasami jeszcze
> pozostała w centrum, to kapłan celebruje tyłem do Tabemaculum, co także
> sprawia wrażenie lekceważenia rzeczywistej obecności Chrystusa Pana w
> Eucharystii. Tylko więc powrót do dawnych zwyczajów odprawiania Mszy
> Świętej
> twarzą do ołtarza, w którym przebywa Chrystus Pan w Tabemaculum, może
> położyć kres tej judaizacji Mszy Świętej. Przecież samo słowo "Pascha"
> ma zupełnie inne znaczenie w tradycjach żydowskich, a inne w
> chrześcijańskich. Dla żydów jest to tylko "wieczerza-biesiada" przed
> wyjściem z Egiptu, w czasach Mojżesza, a dla chrześcijan jest to przede
> wszystkim Ofiara na Krzyżu, odkupiająca całą ludzkość i wspomnienie
> Ostatniej Wieczerzy, w czasie której Chrystus Pan ustanawia Eucharystię,
> a więc Mszę
> Świętą, a także i wspomnienie Zmartwychwstania, a wspomnienie Paschy
> żydowskiej jest tylko marginesowe i pośrednie, bo tylko poprzez Ostatnią
> Wieczerzę, a nie wprost jako wydarzenie historyczne w życiu Izraela.
> Zwalczajmy więc judaizację Mszy Świętej.
>
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
starowier




Dołączył: 20 Cze 2006
Posty: 350
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:14, 11 Kwi 2007    Temat postu:

Fragmenty książki ks. prof. Michała Poradowskiego "Talmud czy Biblia ?"
> "Nie można mówić, że chrześcijanie i żydzi wierzą w tego samego Boga, a
> kto tak twierdzi jest - z punktu wiary katolickiej - albo ignorantem
> albo heretykiem ."
>
>
>
> WSTĘP
>
> Temat "korzeni" Chrześcijaństwa nie jest nowy, gdyż polemizowali już o
> tym pierwsi chrześcijanie. Ci, co nawracali się z mozaizmu, a więc
> żydzi, widzieli te "korzenie" w Biblii, a ci zaś, którzy nawracali się z
> "hellenizmu" -- a byli nimi prawie wszyscy ówcześni obywatele cesarstwa
> rzymskiego, z wyjątkiem żydów -- upatrywali owe "korzenie" głównie w
> tradycjach religijnych starej Grecji. Podobnie zresztą było i później, a
> nawet jest i do dziś. Pamiętam z jakim entuzjazmem wspaniale przemawiał
> na odczytach w Warszawie polski hellenista o światowej sławie (gdyż jego
> książki na ten temat były tłumaczone na różne języki europejskie),
> profesor Tadeusz Zieliński, w przededniu drugiej wojny światowej. A po
> tejże wojnie, niemniej wspaniałe i przekonywująco, przemawia aż do dziś,
> przy każdej okazji, jeden z największych współczesnych hellenistów,
> argentyński profesor semantyki Carlos A. Disandro. Istnieje jednak
> zasadnicza różnica między tą polemiką tradycyjną i dzisiejszą, gdyż spór
> tradycyjny scentralizował niemal całą polemikę na temat "korzeni"
> Chrześcijaństwa na Biblii i na hellenizmie, a spór obecny tylko
> marginesowo wspomina hellenizm, skupiając całą uwagę niemal wyłącznie na
> dyskusji: czy te korzenie są w judaizmie, czy w mozaizmie, a więc czy są
> one w Talmudzie, czy w Biblii. Ale przysłowiowy "kij w mrowisko" włożył
> Drugi Sobór Watykański, a to w swoich dokumentach Lumen gentium i Nostra
> aetate, oświadczając oficjalnie i uroczyście, że obecnie jedynym ludem
> wybranym jest "lud Boży", a więc wszyscy ci, którzy wyznają wiarę
> chrześcijańską, a co żydzi zrozumieli jako pozbawienie ich godności
> starotestamentowego "ludu wybranego". Niniejsza praca ogranicza się
> niemal wyłącznie do polemiki na temat "korzeni" Chrześcijaństwa,
> opowiadając się, oczywiście, za Biblią, a więc za mozaizmem, a nie za
> Talmudem, czyli za judaizmem (wszystkie wytłuszczenia w tekście moje -
> P.J.), a tylko marginesowo traktuje inne zagadnienia. Daj Boże, aby
> przyczyniła się do
> wyjaśnienia tych zagadnień i do usunięcia istniejących nieporozumień.
>
> JUDAIZM I MOZAIZM -- PODSTAWOWE RÓŻNICE
>
> Jedną z największych trosk Apostołów i pierwszych biskupów była obrona
> wspólnoty chrześcijańskiej od zgubnych wpływów judaizmu, już bowiem
> wówczas, w pierwszym wieku, judaizm uważał Chrześcijaństwo tylko za
> jedną z wielu sekt heretyckich. Ta troska o obronę Wiary przed wpływami
> judaizmu staje się z biegiem czasu prawie obsesją całej hierarchii
> młodego Kościoła, który broni czystości swej Wiary, opartej na nauce
> Chrystusa Pana. Skoro jednak Chrystus Pan często odwoływał się do Starego
> Testamentu, tenże zostaje uznany przez jego uczniów za jedno ze źródeł
> oficjalnej nauki Kościoła. Istnieje więc ścisły związek między nową
> nauką Chrystusa Pana i dawnym objawieniem przekazywanym przez Stary
> Testament, który przez Greków został nazwany Biblia (greckie słowo
> biblia znaczy księga "par excellence"). Księga ta składa się z wielu
> części, a najstarszą i najbardziej szanowaną przez żydów jest ta, którą
> nazywają Piecioksiegiem Mojżesza, czyli Prawo, po hebrajsku Tora. Te
> nakazy i
> zakazy, dane przez Boga ludowi wybranemu przez pośrednictwo Mojżesza
> (spisane w różnych czasach i okolicznościach), stały się podstawą
> religii mojżeszowej, czyli mozaizmu. Ale, z biegiem czasu, także i
> później, w ciągu wielu stuleci. Pan Bóg nadal poucza przez proroków i
> przez inne osoby natchnione, a całość nauki moralnej tych pism także
> zostaje nazwana mozaizmem.
>
> Skoro Pismo święte starotestamentowe składa się z tak wielu ksiąg
> spisanych w różnych czasach i okolicznościach, głównie w języku
> aramejskim (który, jak wszystkie języki, uległ dużym zmianom na
> przestrzeni ponad dwóch tysięcy lat, licząc tylko od czasów Chrystusa
> Pana), nie może nas dziwić, że ukazały się różne jego komentarze,
> wytłumaczenia i interpretacje, najpierw ustne, przekazywane tradycją, a
> później pisemne, aby uprzystępnić naukę Pisma świętego także osobom
> mnie) wykształconym. Zbiór
> tych komentarzy nazwano Talmudem. Z czasem Talmud (najpierw tylko ustny,
> a dopiero po kilku wiekach spisany) był bardziej znany "ludowi
> wybranemu" niż sama Biblia, a nawet, już na parę stuleci przed
> Chrystusem Panem, prawie całkowicie wyrugował i zastąpił Biblię. Talmud,
> jako Miszna i Gemara, a w czasach już chrześcijańskich jego skrócone i
> uproszczone wydania popularne znane jako Baba Batra (szeroka brama) i
> Szulchan aruch (stół zastawiony), stały się głównym źródłem żydowskiej
> moralności,
> podobnie jak wśród chrześcijan nieraz Naśladowanie Chrystusa Tomasza
> A'Kempis lub jakieś popularne modlitewniki są bardziej znane i czytane w
> codziennym życiu, niż sama Ewangelia czy Nowy Testament.
>
> Otóż, w dziejach "narodu wybranego" nastąpił wyraźny podział między
> mozaizmem i judaizmem. Mozaizm jest przede wszystkim religią
> skodyfikowaną przez Mojżesza, ale także i kulturą inspirowaną przez
> Torę. Natomiast judaizm jest głównie kulturą, zawierającą elementy
> religijne. W skrócie można powiedzieć, że mozaizm to religia objawiona
> kultura żydowska oparta na Biblii [1] , głównie na Piecioksiegu Mojżesza
> (Tora), a judaizm, to przede wszystkim kultura żydowska, bardzo stara,
> zaczynająca się na
> wiele wieków przed Mojżeszem, dla której jego autorytet jest tylko
> jednym z wielu, będąc opartą najpierw na bardzo starych tradycjach
> przedmojżeszowych, a później głównie na Talmudzie, a więc na Misznie i
> Gemarze, obejmująca najrozmaitsze prądy, w których przeważają tendencje
> materialistyczne i bałwochwalcze (jak kult złotego cielca).
>
> Żydzi, będąc ludem koczowniczym, zawsze żyjącym w diasporze (w
> rozproszeniu), a więc wśród różnych ludów i kultur, które częściowo
> asymilują, wytworzyli w ciągu swej wiele tysięcy lat trwającej historii,
> kulturę zwaną judaizmem, który to judaizm ma niewiele wspólnego z
> mozaizmem. Co więcej, to właśnie z okazji pojawienia się nauki Jezusa z
> Nazaretu (w którym nie rozpoznali zapowiedzianego Mesjasza) tenże
> judaizm stał się reakcją przeciwko Chrześcijaństwu i najpierw starał się
> Chrześcijaństwo
> opanować, uważając je tylko za sektę heretycką, a później usiłował je
> zniszczyć, inspirując prześladowania ze strony władz cesarstwa
> rzymskiego, a skoro to się nie udało, zaczęli infiltrować pierwotne
> Chrześcijaństwo, aby je zjudaizować. Nic więc dziwnego, że Apostołowie
> zwalczali owe wpływy (co jest oczywiste w Listach i w Dziejach
> Apostolskich), a także i Ojcowie Kościoła w pierwszych wiekach, co jest
> widoczne w tak licznych traktatach na temat Adversus judaeos o De
> cavendo Judaismo. Mimo
> jednak tej czujności ze strony biskupów w pierwszych wiekach, judaizm
> zdołał opanować znaczną część Kościoła przez herezję zwaną arianizmem i
> to przez prawie sto pięćdziesiąt lat, prześladując biskupów wiernych
> tradycji, z których wielu stało się męczennikami. Arianizm bowiem był
> oczywistym judaizmem, gdyż odrzucał dogmat Trójcy Świętej, a także i
> dogmat, że Chrystus Pan jest Bogiem-Człowiekiem, sprowadzając Go do
> poziomu stworzenia, które jako takie, nie jest Bogiem, i także nie jest
> człowiekiem, będąc według arianizmu bytem ponadludzkim. Jest więc
> wielkim nieporozumieniem mówić, że Chrześcijaństwo ma swe korzenie w
> judaizmie, a tylko można i trzeba twierdzić, że Chrześcijaństwo ma swe
> korzenie w mozaizmie, bo w Biblii, poczynając od Pentateuku aż do
> ostatnich ksiąg Starego Testamentu (według kanonu Kościoła) znajduje się
> wprost niezliczona ilość tekstów proroczych, które zapowiadają przyjście
> Mesjasza-Zbawiciela, opisując dokładnie i w szczegółach jego Życie i
> Jego Mękę.
> Nadto sam Chrystus Pan często cytuje w swych przypowieściach i
> okolicznościowych naukach odnośne teksty biblijne. Tak więc tylko w
> mozaizmie, czyli w Biblii znajdują się korzenie chrześcijańskiej wiary,
> a nie w judaizmie, czyli w Talmudzie.
>
> [1] Należy pamiętać, że Biblia żydowska jest zasadniczo różna od Biblii
> chrześcijańskiej, gdyż dla żydów jedyną księgą świętą jest Tora, czyli
> Pięcioksiąg Mojżesza (Pentateuko), bo tylko ona zawiera objawienie dane
> przez Boga Mojżeszowi, a inne księgi należą do żydowskiej kultury i do
> historii; są one bardzo cenione, ale nie są uważane za pisma sakralne.
> Natomiast Biblia chrześcijańska obejmuje Stary Testament i Nowy
> Testament. Ten Stary Testament, według kanonu Kościoła, składa się z 46
> "ksiąg" o różnym charakterze literackim (poezje, opowiadania, historia
> itd.) i są "natchnione", czyli że zawierają części objawienia danego
> przed przyjściem Chrystusa Pana, a Nowy Testament zawiera objawienie
> dane przez Chrystusa Pana, a przekazane nam przez Ewangelię, przez
> Dzieje Apostolskie, Listy Apostołów i Apokalipsy.
>
> JESZCZE O RÓŻNICY MIĘDZY JUDAIZMEM I MOZAIZMEM
>
> Wiadomo, że Żydzi -- odkąd istnieją i znani są w historii -- zawsze żyli
> i nadal żyją w diasporze, czyli w rozproszeniu. Otóż jest błędem sądzić,
> że to życie koczownicze, a zwłaszcza tak zwana "diaspora" jest karą, czy
> też przekleństwem tego ludu za zbrodnię Bogobójstwa, gdyż, podobnie jak
> i inne ludy koczownicze (np. Cyganie) zawsze żyli w rozproszeniu i tylko
> wyjątkowo, w pewnym okresie swej historii, część ich żyła w Palestynie i
> uważała ten kraj za swą ojczyznę, a opuścili ją pod presją
> wojsk rzymskich, które, sprowokowane przez bunt żydów, zniszczyły
> Jerozolimę, a z nią i Świątynię, oraz zmusiły pozostałych przy życiu
> żydów do opuszczenia tego kraju (rok 70).
> Oczywiście, ta koczowniczość jest jednak różną od tej, która
> charakteryzuje Cyganów, gdyż Żydzi, przybywając do jakiegoś kraju
> chętnie i łatwo w nim osiadają, a często na zawsze. Nie są jednak
> emigrantami podobnymi do innych narodowości, gdyż -- chociaż do pewnego
> stopnia szybko się asymilują -- to jednak prawie nigdy się nie
> wynaradawiają, gdyż zawsze pozostają żydami i tylko mały ich procent
> ulega całkowitej asymilacji i to głównie tylko wtedy, gdy porzucają swą
> tradycyjną religię, a także i
> przez małżeństwa mieszane.
>
> Niemiec, Francuz, Chińczyk czy Polak normalnie już w trzecim pokoleniu
> się wynaradawia, chociaż z dumą przypomina sobie i innym swe
> pochodzenie. Natomiast żydzi tylko wyjątkowo się asymilują całkowicie,
> gdyż z reguły prawie wszyscy żydzi, mimo częściowej asymilacji, kiedy
> już się uważają za Anglików, Niemców czy Hiszpanów, nadal pozostają
> żydami, zwłaszcza gdy nadal praktykują swą religię. Dlaczego? Bo u żydów
> religia i narodowość się utożsamiają całkowicie i pod tym względem są,
> prawdopodobnie, jedynym wyjątkiem. Istnieją także i inne ludy, których
> kultura i religia się utożsamiają, zwłaszcza gdy owa religia jest ich
> wyłączną religią, ale nie ma drugiego narodu na świecie, który tak
> całkowicie utożsamia swą religię z narodowością, gdyż w tym wypadku
> religia determinuje całą kulturę żydowską. Stąd też Żyd-ateusz jest
> tylko pół żydem i dlatego też bardzo często szybko się asymiluje
> całkowicie w nowym środowisku, zwłaszcza gdy to środowisko nie jest
> całkowicie
> przesiąknięte odnośną religią.
>
> Otóż tutaj właśnie najbardziej ukazuje się różnica między judaizmem i
> mozaizmem, gdyż judaizm to synteza narodowości z religijnością, synteza
> tak całkowita, że jest nie do pomyślenia, aby te dwa składniki można
> było rozdzielić. Poświadcza to postawa obecnych władz Państwa Izrael,
> które odmawiają udzielenia obywatelstwa izraelskiego każdemu żydowi,
> który deklaruje się wyznawcą innej religii niż Mojżeszowa, lub też jest
> ateuszem. Tak Żyd (katolik, protestant, mahometanin itd.) najwyżej może
> otrzymać pozwolenia na krótki pobyt w Izraelu, ale nigdy nie otrzyma
> obywatelstwa izraelskiego. Jest to jeden z argumentów, które należy brać
> pod uwagę przy rozróżnianiu judaizmu od mozaizmu, gdyż to potwierdza, że
> --według Żydów -- judaizm jest nie tylko religią, ale przede wszystkim
> kulturą żydowską i to kulturą bardzo starą i dawną, wielostronnie już
> rozwiniętą i obejmującą całość życia ludu hebrajskiego na setki, a nawet
> parę tysięcy lat przed Mojżeszem, a więc przed mozaizmem.
>
> Nadto, ten aspekt religijny judaizmu jest bardzo ważny jeśli chodzi o
> "korzenie" Chrześcijaństwa, gdyż ta najdawniejsza religia żydowska była
> nie monoteizmem, ale monolatrią, a więc kultem bożka plemiennego. A
> kiedy Bóg -- według patrystyki nie chodzi w tym wypadku o Boga-Ojca,
> lecz Boga-Syna, a więc Logos, Verbo -- poleca Abrahamowi przejść do
> Palestyny, to jeszcze nie istnieje naród żydowski, a tylko
> Aramejczycy-Hebrajczycy, stąd też można przypuszczać, że wiara Abrahama
> nie uległa jeszcze
> wypaczeniu, czyli że był to monoteizm, a nie monolatrią, czyli że
> Abraham wierzył w Boga jedynego powszechnego, a nie w bożka plemiennego,
> podobnie jak Melchizedek, tajemniczy król-kapłan, z którym wspólnie
> Abraham składa ofiarę Bogu z chleba i wina (zapowiedź Mszy Świętej).
>
> (...)
>
> W czasie tej wędrówki Mojżesz kodyfikuje tradycyjne ustawodawstwo
> religijne żydowskie, które jest jednocześnie ustawodawstwem
> społeczno-ekonomiczno-politycznym tegoż ludu koczowniczego; a także
> rozkazuje spisanie całej wiedzy tradycyjnej tegoż ludu i jego twórczości
> duchowej, legendarnej, przekazywanej głównie ustnie. I tak powstają
> pierwsze księgi Starego Testamentu, a więc religia Mojżeszowa jest
> jednocześnie żydowską religią narodową, lecz bardzo różną od
> judaistycznej, gdyż judaizm jest
> przede wszystkim syntezą całej kultury żydowskiej, tej która rozciąga
> się od czasów niepamiętnych aż do dziś. Przecież Mojżesz urodził się
> dopiero w czwartym stuleciu pobytu Żydów w Egipcie, a przez te trzy
> stulecia przedmojżeszowe. Żydzi zdążyli rozwinąć swą kulturę i
> zaasymilować wiele z kultur różnych krajów swego koczowniczego życia, a
> więc dawne zwyczaje i wierzenia babilońskie i dalekiego Wschodu,
> palestyńskie i egipskie, a także ludów fenickich i wielu innych,
> żyjących w owych czasach w
> tychże krajach, czyli judaizm jest o wiele starszy od mozaizmu i zawiera
> ogromną ilość elementów religijnych pogańskich, szukać więc korzeni
> Chrześcijaństwa w judaizmie jest bardzo niebezpieczne dla wiary
> chrześcijańskiej. Kalendarz żydowski liczy sobie 3761 lat przed erą
> chrześcijańską, a ilu już było Hebrajczyków przed Abrahamem to trudno
> powiedzieć, jedno jest pewne, że Abraham był tylko jednym z wielu
> Aramejczyków, którzy "przeszli", udając się do różnych krajów na wschód,
> na zachód, na
> północ i południe, a wszyscy ci Aramejczycy (semici), przez sam fakt, że
> "przeszli", stawali się Hebrajczykami, a Żydzi utrzymują, że są jednymi
> z nich. Tak więc, judaizm jest o wiele wieków starszy od mozaizmu, a do
> czasów mozaizmu jest prawie wyłącznie pogański, gdyż ci judaiści wyznają
> najrozmaitsze religie pogańskie i to nie tylko do czasów Mojżesza, ale
> też i po Mojżeszu, jak to opisuje Biblia i tak było z judaizmem aż do
> czasów Chrystusa Pana, a także i później, więc nie można twierdzić,
> że "korzenie" Chrześcijaństwa znajdują się w judaizmie, lecz tylko w
> mozaizmie, gdyż tylko mozaizm był monoteizmem, chociaż czasami skłaniał
> się ku monolatrii.
>
> Ale co najważniejsze, należy pamiętać, że już Apostołowie odrzucili cały
> judaizm, a częściowo nawet i mozaizm na pierwszym soborze jerozolimskim
> i tylko chrześcijanom pochodzącym z Żydów pozwolili na zachowanie
> "koszer" co do pokarmów, ale kategorycznie zwolnili chrześcijan z
> pochodzenia pogańskich ludów od przepisów judaistycznych i
> mozaistycznych. Stąd też, nawet kiedy upatruje się "korzeni"
> Chrześcijaństwa w mozaizmie, a nie w judaizmie, a więc w Starym
> Testamencie, a nie w Talmudzie, to
> także należy pamiętać, że Chrześcijaństwo zachowało z mozaizmu głównie
> Dekalog, ale interpretowany w świetle nauki Chrystusa Pana, ale już na
> dawnych soborach wprowadzono zasadę że "praecepta Veteri Testamenti sunt
> mortua et mortifera" (przepisy Starego Testamentu są umarłe i śmierć
> przynoszące). Oczywiście, chodzi tu o śmierć w sensie przenośnym, czyli
> niebezpieczeństwo utracenia czystej wiary. A skoro Kościół przestrzega
> przed niebezpieczeństwem utraty wiary przez przyjmowanie mozaizmu, a
> więc Starego Testamentu, to tym bardziej niebezpieczeństwem ze strony
> judaizmu, a wiec przepisów Talmudu.
>
> Natomiast Kościół katolicki odnosi się z wielkim szacunkiem szczególniej
> do tych ksiąg Starego Testamentu, w których Prorocy zapowiadają
> przyjście Mesjasza, to pierwsze, które już się spełniło i to drugie, na
> które czekamy. Kościół też karmi się pięknymi modlitwami
> starotestamentowymi, a zwłaszcza Psalmami, a więc tym wszystkim w czym
> się okazuje Objawienie Boże i miłość starozakonnych czcicieli Boga
> monoteistycznego. Warto też jest przypomnieć, że Ojcowie Kościoła
> dopatrywali się ukrytych
> aluzji w Starym Testamencie do Trójcy Przenajświętszej, a szczególniej
> do Chrystusa Pana, przypuszczając Jego obecność w wydarzeniach
> starotestamentowych.
>
> (...)
>
> "KORZENIE" CHRZESCIJAŃSTWA?
>
> To tylko w znaczeniu przenośnym można mówić o "korzeniach"
> Chrześcijaństwa, bo w rzeczywistości Chrześcijaństwo jako religia jest
> absolutną i radykalną nowością, będąc daną ludzkości przez Boga-Ojca
> przez pośrednictwo Boga-Syna, Jezusa Chrystusa. Przychodzi więc z
> Chrystusem, jako uzupełnienie i pełnia Objawienia i nie tylko przez
> nauczanie Jezusa z Nazaretu, ale przede wszystkim przez samą osobę
> Chrystusa Pana jako Słowo Wcielone. To nie tylko nauka Jezusa Chrystusa
> jest pełnią Objawienia,
> ale przede wszystkim sam Chrystus Pan jest pełnią Objawienia jako Słowo
> Boże. Stąd też. Chrześcijaństwo jako religia nie ma i nie może mieć
> żadnych "korzeni", poza tym jednym, którym jest Najwyższy i Jedyny
> Kapłan Jezus Chrystus, Syn Boży. Natomiast w sensie przenośnym, a więc
> alegorycznym, można mówić o "korzeniach" Chrześcijaństwa, gdyż
> historycznie ukazuje się ono jako nowa religia, jedyna prawdziwa i w
> pełni doskonała, bo dana ludziom wprost przez samego Boga-Człowieka,
> Jezusa Chrystusa,
> ale w pewnej sytuacji konkretnej, a więc historycznej, "materialnej", w
> czasie i w przestrzeni, oraz w konkretnym środowisku kulturalnym, które,
> do pewnego stopnia, wywiera od początku nań wpływ nieunikniony. Gdyby
> Wcielenie miało miejsce w innych perspektywach czasu i przestrzeni, a
> więc w innym okresie historycznym i w innym kraju, to zapewne owe
> przypuszczalne "korzenie" chrześcijaństwa byłyby zupełnie inne, a ich
> wpływ na religię chrześcijańską także musiałby być całkowicie inny, niż
> wpływ
> środowiska Palestyny za czasów cesarstwa rzymskiego, a zaludnionej
> głównie przez żydów.
>
> NA CZYM POLEGA JUDAIZACJA CHRZEŚCIJAŃSTWA ?
>
> Przede wszystkim na wyeliminowaniu dogmatu Trójcy Przenajświętszej, a co
> najmniej na jego interpretacji kabalistycznej, a jest to widoczne już w
> samych początkach Kościoła, i łatwo to nam zrozumieć, gdyż należeli do
> niego w pierwszych wiekach głównie nawróceni na Chrześcijaństwo żydzi,
> którzy w większości byli mozaistami, a więc osobami wychowanymi w wierze
> objawionego monoteizmu, natomiast mniejszość ich to byli judaiści
> związani z monolatrią, ale jedni i drudzy wierzyli w Boga Jedynego, a
> wszelkie wielobóstwo uważane było przez nich za pogaństwo. To nieco
> wyjaśnia dlaczego trudno było im pojąć i przyjąć dogmat Trójcy
> Przenajświętszej, bo do jego "zrozumienia" i przyjęcia konieczną jest
> odpowiednia filozofia, a żydzi nie mieli w owym czasie prawie żadnej
> tradycji filozoficznej. Natomiast chrześcijanie, którzy pochodzili z
> różnych etni pogańskich, byli nieco obeznani z kulturą intelektualną
> grecko-rzymską i z terminologią filozoficzną odnoszącą się do religii, a
> także byli
> przyzwyczajeni do różnych mitologii, których, oczywiście, nie brali na
> serio, gdyż, w gruncie rzeczy, zwłaszcza, osoby o wyższej kulturze,
> wierzyli tylko w Boga jedynego, a nie w owych mitologicznych bożków. To
> właśnie żydzi judaiści -- a więc ci, którzy sprowadzali monoteizm
> objawiony do monolatrii, czyli do wiary w bożka plemiennego, przez co
> stawali się podobnymi do pogan, bo bożek plemienny nie może być nigdy
> Bogiem Jedynym, jako iż zakłada istnienie innych bożków plemiennych --
> skłonni
> byli do kultu różnych bożków, co tak charakteryzowało ich w ciągu całej
> historii od czasów Abrahama, aż do ery chrześcijańskiej, jak to często
> opisuje Stary Testament.
>
> Stary Testament wystawia też świadectwo, że mozaiści zawsze walczyli
> przeciwko oddawaniu kultu najrozmaitszym bożkom, co uprawiali nie tylko
> prostacy, ale nawet królowie, także Salomon, mimo iż miał opinię, że był
> wyjątkowym mędrcem. Stąd też mozaiści wysilali się, aby przekonać cały
> lud, iż istnieje tylko Jeden Bóg Prawdziwy, Jahwe, ale, przypisując mu
> szczególną miłość do narodu żydowskiego tym samym przyczyniali się do
> wypaczania objawionego monoteizmu i do sprowadzania go do monolatrii.
> Tak więc żydzi byli wychowani religijnie w kulcie jedynego Boga i
> dlatego mieli trudności psychologiczne, aby móc przyjąć dogmat o Trójcy
> Przenajświętszej i zrozumieć, że ta Trójca jest tylko Jednym Bogiem, a
> nie trzema Bogami. A zrozumieją to dopiero wtedy, kiedy zaznajomią się z
> metafizyką grecko-rzymską, która jasno rozróżnia pojęcia osoby, natury,
> substancji, akcydentów, istoty, istnienia, bytu, formy i materii, ciała
> i duszy itd.
>
> Zresztą trudności te mieli ówcześni żydzi nie tylko odnośnie dogmatu
> Trójcy Przenajświętszej, ale także, może jeszcze bardziej, odnośnie
> uznania w Jezusie z Nazaretu nie tylko obiecanego Mesjasza, ale także
> Syna Bożego i Boga-Człowieka. Potrzeba było wielu soborów dla
> przedyskutowania tych dogmatów wiary katolickiej i dla wyłożenia ich w
> formie przystępnej dla różnych mentalności, uformowanych przez różne
> kultury. Ale faktem jest, że żydzi, z tych czy innych przyczyn, zawsze
> zwalczali i do
> dziś zwalczają dogmat Trójcy Przenajświętszej. A kiedy, z biegiem czasu,
> dzięki wyjaśnieniom wypracowanym przez sobory, dogmat Trójcy
> przenajświętszej został obroniony, żydzi, w połowie XVI wieku, zaczęli
> go ponownie zwalczać, uciekając się tym razem do argumentów czerpanych z
> Kabaty.
>
> Właśnie jedną z najniebezpieczniejszych form judaizacji Chrześcijaństwa
> w Polsce jest obecnie szerzenie wśród katolików pojęć nauki żydowskiej
> Kabały. Usiłuje się interpretować najważniejszy dogmat chrześcijańskiej
> wiary, a więc Trójcy Przenajświętszej, jako "trójcy kabalistycznej", a
> rozumowanie jest następujące: człowiek według Biblii jest stworzony na
> obraz i podobieństwo Boga, a skoro Bóg jest Trójcą, to także i człowiek
> jest trójcą, stąd też istota ludzka składa się z trzech elementów, a
> mianowicie z ciała, z duszy i z ducha, tworząc "trójcę organiczną".
> Ciało fizyczne jest ożywiane przez "ciało astralne". Rozróżnia się trzy
> "plany": boski, astralny i fizyczny. Według Kabały, przed stworzeniem
> naszego świata Bóg stworzył wiele innych światów na próbę, a później je
> zniszczył. Kabała uznaje metapsychozę i reinkarnację. Są to wszystko
> słynne, stare i dawno potępione przez św. Pawła "judaikois mitois" (Tt
> 1,14), czyli, jak św. Paweł to nazywa, żydowskie bajki: Iudaicis fabulis.
>
> Judaizacja Chrześcijaństwa polega także na wyeliminowaniu dogmatu
> stwierdzającego, że Jezus z Nazaretu jest obiecanym i zapowiedzianym
> przez proroków Mesjaszem. Już poprzednio było wspomniane, że zaraz po
> Wniebowstąpieniu jerozolimscy żydzi, zwłaszcza ci "oficjalni" ze
> Świątyni, a więc judaiści, zwalczali to przekonanie chrześcijan.
> Wspaniałe przemówienie św. Szczepana w obronie tego dogmatu, zapisane w
> Dziejach Apostolskich (cały siódmy rozdział), spowodowało jego
> męczeństwo, gdyż, za to
> "wyznanie wiary" został on przez judaistów ukamienowany. Ale judaiści
> "kamienują" aż do dziś, czy li brutalnie zwalczają wszystkich, którzy w
> Jezusie z Nazaretu uznają obiecanego Mesjasza, a szczególniej tych,
> którzy w tym Mesjaszu uznają Syna Bożego, Boga-Człowieka, równego
> Bogu-Ojcu, Odkupiciela całej ludzkości i Zbawiciela każdego człowieka,
> osobę, w której człowieczeństwo zostało wyniesione do stałego współżycia
> z Trójcą Przenajświętszą.
>
> Szczytem judaizacji Chrześcijaństwa jest szerzenie poglądu, że Jezus z
> Nazaretu jest tylko wyjątkowym człowiekiem i... nic więcej, sprowadzając
> w ten sposób chrystologię do tzw. jezusologii, czyli że całkiem odrzuca
> się Wcielenie Słowa Bożego. A ci judaiści, którzy uznają w Jezusie z
> Nazaretu obiecanego Mesjasza, usiłują narzucić także chrześcijanom
> judaistyczne pojęcie Mesjasza, oparte rzekomo na proroctwach
> starotestamentowych, a mianowicie jako wyzwoliciela Izraela (a przez
> słowo "Izrael"
> rozumieją tak cały "lud żydowski", jak i terytorium całej Palestyny)
> spod okupacji rzymskiej. Zresztą były to poglądy nie tylko judaistów,
> lecz także pewnej części mozaistów. Przecież także bezpośredni uczniowie
> Chrystusa Pana, nawet po Zmartwychwstaniu, w dalszym ciągu spodziewali
> się zupełnie innej sytuacji i innej roli Mesjasza, jak to opisują Dzieje
> Apostolskie. Niektórzy uczniowie Chrystusa Pana, przebywający z Nim
> niemal codziennie w ciągu czterdziestu dni (Dz 1,3) i słuchający Jego
> nauk
> o "Królestwie Bożym" (Dz. tamże), ciągle spodziewali się, że Chrystus
> Pan przywróci "królestwo Izraela" (Dz 1,6), a więc królestwo historyczne
> i polityczne, ziemskie, doczesne, nadto wyłącznie dla żydów. A gdy, po
> Zmartwychwstaniu, dwaj uczniowie Chrystusa Pana, Łukasz i Kleofas
> (według Apokryfów) szli smutni z Jerozolimy do Emaus i Jezus
> Zmartwychwstały przyłączył się do nich, nie będąc rozpoznany, i zapytał
> się ich o czym rozmawiają, to wyznali, że o ostatnich wydarzeniach w
> Jerozolimie, a
> więc o ukrzyżowaniu Jezusa z Nazaretu i o rzekomym Jego
> Zmartwychwstaniu, ale mówili o tym jako zawiedzeni, bo oni się
> spodziewali czego innego, a mianowicie, że ów Jezus z Nazaretu przywróci
> wolność polityczną Izraelowi, czyli że wyzwoli Palestynę spod okupacji
> przez cesarstwo rzymskie (Łk 24,21). Ta doczesność to jedna z głównych
> charakterystyk myślenia żydowskiego.
>
> (...)
>
> WSPÓŁCZESNA JUDAIZACJA MSZY ŚWIĘTEJ
>
> Widzieliśmy już poprzednio, że za czasów apostolskich niektórzy żydzi
> ochrzczeni, być może, że w dobrej wierze, usiłowali judaizować wiarę
> chrześcijańską -- o czym wspominają teksty z Dziejów Apostolskich i z
> Listów Apostołów, a z biegiem czasów szerzyli najrozmaitsze herezje, z
> których najbardziej judaistycznymi były arianizm i protestantyzm.
>
> Otóż ostatnio, to jest po Drugim Soborze Watykańskim, być może na skutek
> zbliżenia i współżycia przez ekumenizm z protestantami, niektóre dogmaty
> naszej wiary zostały ponownie zaatakowane przez judaizm, a wśród nich
> przede wszystkim samo centrum całego naszego życia religijnego, jakim
> jest Msza Święta. Nie jest to herezja nowa, gdyż już wielokrotnie w
> ciągu całej historii Kościoła do niej powracano, ale obecnie stała się
> bardzo niebezpieczną, gdyż przenika nawet do hierarchii kościelnej, będąc
> jakby wskrzeszeniem błędów Lutra i Cranmera. Luter bowiem i arcybiskup
> anglikański Cranmer oddawali się szczególniej szerzeniu owej herezji,
> którą, bez przesady, można i należy nazywać "herezją śmiertelną", gdyż
> zabija ona najważniejszy dogmat katolickiej wiary: rzeczywistą obecność
> Chrystusa Pana w Eucharystii.
>
> Msza Święta bowiem -- według tradycyjnej nauki Kościoła -- jest
> ustanowiona przez samego Chrystusa Pana, podczas Ostatniej Wieczerzy, a
> na jej istotę składają się różne elementy, gdyż, będąc Niekrwawą Ofiarą
> Eucharystyczną i "wielką tajemnicą wiary", jest powtarzaniem Ofiary
> Krzyżowej, łącznie z Ofiarą Eucharystyczną Ostatniej Wieczerzy. Chrystus
> Pan bowiem wybrał dla swej Męki, przez którą odkupił cały rodzaj ludzki
> i cały "świat", dni, które, w historii Izraela, przypominały jej
> najważniejsze wydarzenie, a więc tzw. Paschę, czyli ostatnią
> wieczerzę-biesiadę przed wyjściem żydów z Egiptu, "ziemi niewoli". To
> przez ten fakt. Ostatnia Wieczerza także była ową wieczerzą-biesiadą,
> zwłaszcza dla uczestniczących w niej dwunastu Apostołów, stając się
> przez to jednym ze składników późniejszej Mszy Świętej, ale tylko jednym
> z wielu i to najmniej ważnym w porównaniu z dwoma innymi, a mianowicie z
> Ofiarą Krwawą na Krzyżu i z Ofiarą Niekrwawą w wieczerniku, czyli z
> ustanowieniem
> Eucharystii.
>
> Otóż wspomniana judaizacja współczesna Mszy Świętej polega na tym, że
> uważa się Mszę Świętą tylko i jedynie za powtarzanie owej uczty-biesiady
> paschalnej z czasów Mojżesza, całkowicie pomijając wszelkie wspomnienie
> Ofiary Krzyżowej i Ostatniej Wieczerzy, jako aktu ustanowienia
> Eucharystii przez Chrystusa Pana, czyli przeistoczenie chleba i wina w
> Ciało i Krew Jezusa Chrystusa.
>
> I tak, na przykład, w Chile, już od wielu lat, jeden za znanych sędziów,
> członek sądu najwyższego, z okazji Wielkiego Tygodnia, z uporem pisze w
> prasie, że Ostania Wieczerza jest tylko i wyłącznie spełnieniem
> obowiązku Jezusa i Jego uczniów celebrowania historycznej Paschy
> żydowskiej, czyli wydarzenia historycznego wyjścia żydów z niewoli
> egipskiej, argumentując, że wszystko inne -- a więc Przeistoczenie i
> Męka na Krzyżu, czyli akt Odkupienia i ustanowienia Eucharystii -- nie
> ma żadnego
> znaczenia, ani uzasadnienia, gdyż są to tylko wymysły autorów Ewangelii.
>
> Że takie stanowisko zajmuje ortodoksyjny żyd chilijski, jest czymś
> zrozumiałym, ale że takie samo stanowisko zajmują niektórzy
> chrześcijanie, uważający się za katolików i to prawie we wszystkich
> krajach tradycyjnie katolickich, to już zupełnie inna sprawa. Taką
> judaistyczną postawę zajął Luter i jego zwolennik arcybiskup Cranmer. Bo
> to właśnie Luter zniszczył w protestantyzmie Mszę Świętą, jako akt
> istotnie związany razem z Ostatnią Wieczerzą (a więc z ustanowieniem
> Eucharystii przez Chrystusa
> Pana) i z Ofiarą na Krzyżu, uważając, że Ostatnia Wieczerza, celebrowana
> przez Chrystusa Pana, była tylko i wyłącznie zwykłym i tradycyjnym
> spełnieniem starych zwyczajów obchodzenia Paschy z czasów Mojżesza i
> niczym więcej.
>
> Natomiast Cranmer, idąc śladami Lutra i będąc konsekwentnym, ale
> jednocześnie przebiegłym, pozostawia cały ceremoniał Kościoła
> katolickiego, aby przekonać swych zwolenników i utrzymać ich w
> złudzeniu, że owe msze anglikańskie są takie same jak katolickie, a więc
> że się nic nie zmieniło. Aby jednak podkreślić, że owe msze anglikańskie
> nie są ofiarami składanymi Bogu, a tylko owym wspomnieniem Paschy
> Mojżesza, zniósł ołtarze i zastąpił je stołami. Wywołało to jednak
> protesty ze strony wiernych,
> więc, po pewnym czasie, powrócono do ołtarzy i dzisiejsze msze
> anglikańskie bardziej przypominają dawne Msze katolickie, niż obecne
> Msze Katolickie, gdyż, niestety, niedawne reformy liturgiczne w Kościele
> katolickim, przyjęły zwyczaj protestancki "stołu", a nie "ołtarza", co
> pozwala zwolennikom judaizmu podkreślać składnik "wieczerzy-biesiady",
> bo dla biesiady i jedzenia wystarczy stół, ale dla "ofiary" potrzebny
> jest "ołtarz", a fakt, że ten dzisiejszy "stół-ołtarz" zawiera relikwie
> świętych
> nie wpływa na mentalność uczestników, którzy, pod wpływem judaizmu
> skłonni są uważać Mszę Świętą tylko za "wieczerzę-biesiadę". Stąd też
> logiczny nacisk, aby wszyscy uczestnicy przystępowali do Komunii
> Świętej, gdyż tylko w ten sposób mogą brać udział w
> "wieczerzy-biesiadzie", a skoro nie ma Przeistoczenia, to Eucharystia
> nabiera charakteru tylko polskiego opłatka, wypiekanego z okazji świąt
> Bożego Narodzenia.
>
> To gromadne przyjmowanie Komunii Świętej, bez uprzedniej spowiedzi,
> stało się już zwyczajem nagminnym w wielu krajach, który jeszcze
> bardziej podkreśla charakter Mszy Świętej jako tylko
> "wieczerzy-biesiady", ale jednocześnie właśnie przez to przyczynia się
> do judaizacji Mszy Świętej, czyli do urobienia poglądu, że jest ona
> tylko i wyłącznie wspomnieniem Ostatniej Wieczerzy już pozbawionej swej
> istoty, a więc już bez łączności z Ofiarą na Krzyżu i bez
> Przeistoczenia, a więc ta judaizacja Mszy
> Świętej pozbawia ją de facto swej istoty, sprowadzając ją wyłącznie
> tylko do pamiątki Paschy z czasów Mojżesza. Tak to główny dogmat wiary
> katolickiej, przez tę judaizację, został poważnie zagrożony.
>
> Czy, wobec tego, nie należało by powrócić do ołtarzy zamiast "stołów",
> jako iż te "stoły" nadają Mszy Świętej charakter jakiegoś świeckiego
> "zgromadzenia wiernych", podobnego do jakiegokolwiek zgromadzenia
> świeckich, gdyż wobec ołtarza ludzie zachowują postawę religijną, a
> wobec stołu całkiem świecką, bezreligijną. Zachowanie się tych osób na
> owych zgromadzeniach wiernych więcej przypomina synagogę niż świątynię,
> bo wszyscy rozmawiają, witają się swobodnie i zachowują się tak, jakby
> nie było w
> Tabemaculum Eucharystii, jako rzeczywistej obecności Chrystusa Pana,
> skoro Msza Święta już jest dla nich tylko wspomnieniem Paschy Mojżesza,
> a nie Ostatniej Wieczerzy.
>
> Sama Msza Święta przestaje być "świętą", skoro jest tylko wspomnieniem
> jakiegoś wydarzenia z życia Izraela, a nie z życia Chrystusa Pana. Już
> sam fakt, że Eucharystia materialnie przestała być centrum świątyni,
> gdyż ją przeniesiono w jakiś kącik na boku, a jeśli czasami jeszcze
> pozostała w centrum, to kapłan celebruje tyłem do Tabemaculum, co także
> sprawia wrażenie lekceważenia rzeczywistej obecności Chrystusa Pana w
> Eucharystii. Tylko więc powrót do dawnych zwyczajów odprawiania Mszy
> Świętej
> twarzą do ołtarza, w którym przebywa Chrystus Pan w Tabemaculum, może
> położyć kres tej judaizacji Mszy Świętej. Przecież samo słowo "Pascha"
> ma zupełnie inne znaczenie w tradycjach żydowskich, a inne w
> chrześcijańskich. Dla żydów jest to tylko "wieczerza-biesiada" przed
> wyjściem z Egiptu, w czasach Mojżesza, a dla chrześcijan jest to przede
> wszystkim Ofiara na Krzyżu, odkupiająca całą ludzkość i wspomnienie
> Ostatniej Wieczerzy, w czasie której Chrystus Pan ustanawia Eucharystię,
> a więc Mszę
> Świętą, a także i wspomnienie Zmartwychwstania, a wspomnienie Paschy
> żydowskiej jest tylko marginesowe i pośrednie, bo tylko poprzez Ostatnią
> Wieczerzę, a nie wprost jako wydarzenie historyczne w życiu Izraela.
> Zwalczajmy więc judaizację Mszy Świętej.
>
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
starowier




Dołączył: 20 Cze 2006
Posty: 350
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:14, 11 Kwi 2007    Temat postu:

Fragmenty książki ks. prof. Michała Poradowskiego "Talmud czy Biblia ?"
> "Nie można mówić, że chrześcijanie i żydzi wierzą w tego samego Boga, a
> kto tak twierdzi jest - z punktu wiary katolickiej - albo ignorantem
> albo heretykiem ."
>
>
>
> WSTĘP
>
> Temat "korzeni" Chrześcijaństwa nie jest nowy, gdyż polemizowali już o
> tym pierwsi chrześcijanie. Ci, co nawracali się z mozaizmu, a więc
> żydzi, widzieli te "korzenie" w Biblii, a ci zaś, którzy nawracali się z
> "hellenizmu" -- a byli nimi prawie wszyscy ówcześni obywatele cesarstwa
> rzymskiego, z wyjątkiem żydów -- upatrywali owe "korzenie" głównie w
> tradycjach religijnych starej Grecji. Podobnie zresztą było i później, a
> nawet jest i do dziś. Pamiętam z jakim entuzjazmem wspaniale przemawiał
> na odczytach w Warszawie polski hellenista o światowej sławie (gdyż jego
> książki na ten temat były tłumaczone na różne języki europejskie),
> profesor Tadeusz Zieliński, w przededniu drugiej wojny światowej. A po
> tejże wojnie, niemniej wspaniałe i przekonywująco, przemawia aż do dziś,
> przy każdej okazji, jeden z największych współczesnych hellenistów,
> argentyński profesor semantyki Carlos A. Disandro. Istnieje jednak
> zasadnicza różnica między tą polemiką tradycyjną i dzisiejszą, gdyż spór
> tradycyjny scentralizował niemal całą polemikę na temat "korzeni"
> Chrześcijaństwa na Biblii i na hellenizmie, a spór obecny tylko
> marginesowo wspomina hellenizm, skupiając całą uwagę niemal wyłącznie na
> dyskusji: czy te korzenie są w judaizmie, czy w mozaizmie, a więc czy są
> one w Talmudzie, czy w Biblii. Ale przysłowiowy "kij w mrowisko" włożył
> Drugi Sobór Watykański, a to w swoich dokumentach Lumen gentium i Nostra
> aetate, oświadczając oficjalnie i uroczyście, że obecnie jedynym ludem
> wybranym jest "lud Boży", a więc wszyscy ci, którzy wyznają wiarę
> chrześcijańską, a co żydzi zrozumieli jako pozbawienie ich godności
> starotestamentowego "ludu wybranego". Niniejsza praca ogranicza się
> niemal wyłącznie do polemiki na temat "korzeni" Chrześcijaństwa,
> opowiadając się, oczywiście, za Biblią, a więc za mozaizmem, a nie za
> Talmudem, czyli za judaizmem (wszystkie wytłuszczenia w tekście moje -
> P.J.), a tylko marginesowo traktuje inne zagadnienia. Daj Boże, aby
> przyczyniła się do
> wyjaśnienia tych zagadnień i do usunięcia istniejących nieporozumień.
>
> JUDAIZM I MOZAIZM -- PODSTAWOWE RÓŻNICE
>
> Jedną z największych trosk Apostołów i pierwszych biskupów była obrona
> wspólnoty chrześcijańskiej od zgubnych wpływów judaizmu, już bowiem
> wówczas, w pierwszym wieku, judaizm uważał Chrześcijaństwo tylko za
> jedną z wielu sekt heretyckich. Ta troska o obronę Wiary przed wpływami
> judaizmu staje się z biegiem czasu prawie obsesją całej hierarchii
> młodego Kościoła, który broni czystości swej Wiary, opartej na nauce
> Chrystusa Pana. Skoro jednak Chrystus Pan często odwoływał się do Starego
> Testamentu, tenże zostaje uznany przez jego uczniów za jedno ze źródeł
> oficjalnej nauki Kościoła. Istnieje więc ścisły związek między nową
> nauką Chrystusa Pana i dawnym objawieniem przekazywanym przez Stary
> Testament, który przez Greków został nazwany Biblia (greckie słowo
> biblia znaczy księga "par excellence"). Księga ta składa się z wielu
> części, a najstarszą i najbardziej szanowaną przez żydów jest ta, którą
> nazywają Piecioksiegiem Mojżesza, czyli Prawo, po hebrajsku Tora. Te
> nakazy i
> zakazy, dane przez Boga ludowi wybranemu przez pośrednictwo Mojżesza
> (spisane w różnych czasach i okolicznościach), stały się podstawą
> religii mojżeszowej, czyli mozaizmu. Ale, z biegiem czasu, także i
> później, w ciągu wielu stuleci. Pan Bóg nadal poucza przez proroków i
> przez inne osoby natchnione, a całość nauki moralnej tych pism także
> zostaje nazwana mozaizmem.
>
> Skoro Pismo święte starotestamentowe składa się z tak wielu ksiąg
> spisanych w różnych czasach i okolicznościach, głównie w języku
> aramejskim (który, jak wszystkie języki, uległ dużym zmianom na
> przestrzeni ponad dwóch tysięcy lat, licząc tylko od czasów Chrystusa
> Pana), nie może nas dziwić, że ukazały się różne jego komentarze,
> wytłumaczenia i interpretacje, najpierw ustne, przekazywane tradycją, a
> później pisemne, aby uprzystępnić naukę Pisma świętego także osobom
> mnie) wykształconym. Zbiór
> tych komentarzy nazwano Talmudem. Z czasem Talmud (najpierw tylko ustny,
> a dopiero po kilku wiekach spisany) był bardziej znany "ludowi
> wybranemu" niż sama Biblia, a nawet, już na parę stuleci przed
> Chrystusem Panem, prawie całkowicie wyrugował i zastąpił Biblię. Talmud,
> jako Miszna i Gemara, a w czasach już chrześcijańskich jego skrócone i
> uproszczone wydania popularne znane jako Baba Batra (szeroka brama) i
> Szulchan aruch (stół zastawiony), stały się głównym źródłem żydowskiej
> moralności,
> podobnie jak wśród chrześcijan nieraz Naśladowanie Chrystusa Tomasza
> A'Kempis lub jakieś popularne modlitewniki są bardziej znane i czytane w
> codziennym życiu, niż sama Ewangelia czy Nowy Testament.
>
> Otóż, w dziejach "narodu wybranego" nastąpił wyraźny podział między
> mozaizmem i judaizmem. Mozaizm jest przede wszystkim religią
> skodyfikowaną przez Mojżesza, ale także i kulturą inspirowaną przez
> Torę. Natomiast judaizm jest głównie kulturą, zawierającą elementy
> religijne. W skrócie można powiedzieć, że mozaizm to religia objawiona
> kultura żydowska oparta na Biblii [1] , głównie na Piecioksiegu Mojżesza
> (Tora), a judaizm, to przede wszystkim kultura żydowska, bardzo stara,
> zaczynająca się na
> wiele wieków przed Mojżeszem, dla której jego autorytet jest tylko
> jednym z wielu, będąc opartą najpierw na bardzo starych tradycjach
> przedmojżeszowych, a później głównie na Talmudzie, a więc na Misznie i
> Gemarze, obejmująca najrozmaitsze prądy, w których przeważają tendencje
> materialistyczne i bałwochwalcze (jak kult złotego cielca).
>
> Żydzi, będąc ludem koczowniczym, zawsze żyjącym w diasporze (w
> rozproszeniu), a więc wśród różnych ludów i kultur, które częściowo
> asymilują, wytworzyli w ciągu swej wiele tysięcy lat trwającej historii,
> kulturę zwaną judaizmem, który to judaizm ma niewiele wspólnego z
> mozaizmem. Co więcej, to właśnie z okazji pojawienia się nauki Jezusa z
> Nazaretu (w którym nie rozpoznali zapowiedzianego Mesjasza) tenże
> judaizm stał się reakcją przeciwko Chrześcijaństwu i najpierw starał się
> Chrześcijaństwo
> opanować, uważając je tylko za sektę heretycką, a później usiłował je
> zniszczyć, inspirując prześladowania ze strony władz cesarstwa
> rzymskiego, a skoro to się nie udało, zaczęli infiltrować pierwotne
> Chrześcijaństwo, aby je zjudaizować. Nic więc dziwnego, że Apostołowie
> zwalczali owe wpływy (co jest oczywiste w Listach i w Dziejach
> Apostolskich), a także i Ojcowie Kościoła w pierwszych wiekach, co jest
> widoczne w tak licznych traktatach na temat Adversus judaeos o De
> cavendo Judaismo. Mimo
> jednak tej czujności ze strony biskupów w pierwszych wiekach, judaizm
> zdołał opanować znaczną część Kościoła przez herezję zwaną arianizmem i
> to przez prawie sto pięćdziesiąt lat, prześladując biskupów wiernych
> tradycji, z których wielu stało się męczennikami. Arianizm bowiem był
> oczywistym judaizmem, gdyż odrzucał dogmat Trójcy Świętej, a także i
> dogmat, że Chrystus Pan jest Bogiem-Człowiekiem, sprowadzając Go do
> poziomu stworzenia, które jako takie, nie jest Bogiem, i także nie jest
> człowiekiem, będąc według arianizmu bytem ponadludzkim. Jest więc
> wielkim nieporozumieniem mówić, że Chrześcijaństwo ma swe korzenie w
> judaizmie, a tylko można i trzeba twierdzić, że Chrześcijaństwo ma swe
> korzenie w mozaizmie, bo w Biblii, poczynając od Pentateuku aż do
> ostatnich ksiąg Starego Testamentu (według kanonu Kościoła) znajduje się
> wprost niezliczona ilość tekstów proroczych, które zapowiadają przyjście
> Mesjasza-Zbawiciela, opisując dokładnie i w szczegółach jego Życie i
> Jego Mękę.
> Nadto sam Chrystus Pan często cytuje w swych przypowieściach i
> okolicznościowych naukach odnośne teksty biblijne. Tak więc tylko w
> mozaizmie, czyli w Biblii znajdują się korzenie chrześcijańskiej wiary,
> a nie w judaizmie, czyli w Talmudzie.
>
> [1] Należy pamiętać, że Biblia żydowska jest zasadniczo różna od Biblii
> chrześcijańskiej, gdyż dla żydów jedyną księgą świętą jest Tora, czyli
> Pięcioksiąg Mojżesza (Pentateuko), bo tylko ona zawiera objawienie dane
> przez Boga Mojżeszowi, a inne księgi należą do żydowskiej kultury i do
> historii; są one bardzo cenione, ale nie są uważane za pisma sakralne.
> Natomiast Biblia chrześcijańska obejmuje Stary Testament i Nowy
> Testament. Ten Stary Testament, według kanonu Kościoła, składa się z 46
> "ksiąg" o różnym charakterze literackim (poezje, opowiadania, historia
> itd.) i są "natchnione", czyli że zawierają części objawienia danego
> przed przyjściem Chrystusa Pana, a Nowy Testament zawiera objawienie
> dane przez Chrystusa Pana, a przekazane nam przez Ewangelię, przez
> Dzieje Apostolskie, Listy Apostołów i Apokalipsy.
>
> JESZCZE O RÓŻNICY MIĘDZY JUDAIZMEM I MOZAIZMEM
>
> Wiadomo, że Żydzi -- odkąd istnieją i znani są w historii -- zawsze żyli
> i nadal żyją w diasporze, czyli w rozproszeniu. Otóż jest błędem sądzić,
> że to życie koczownicze, a zwłaszcza tak zwana "diaspora" jest karą, czy
> też przekleństwem tego ludu za zbrodnię Bogobójstwa, gdyż, podobnie jak
> i inne ludy koczownicze (np. Cyganie) zawsze żyli w rozproszeniu i tylko
> wyjątkowo, w pewnym okresie swej historii, część ich żyła w Palestynie i
> uważała ten kraj za swą ojczyznę, a opuścili ją pod presją
> wojsk rzymskich, które, sprowokowane przez bunt żydów, zniszczyły
> Jerozolimę, a z nią i Świątynię, oraz zmusiły pozostałych przy życiu
> żydów do opuszczenia tego kraju (rok 70).
> Oczywiście, ta koczowniczość jest jednak różną od tej, która
> charakteryzuje Cyganów, gdyż Żydzi, przybywając do jakiegoś kraju
> chętnie i łatwo w nim osiadają, a często na zawsze. Nie są jednak
> emigrantami podobnymi do innych narodowości, gdyż -- chociaż do pewnego
> stopnia szybko się asymilują -- to jednak prawie nigdy się nie
> wynaradawiają, gdyż zawsze pozostają żydami i tylko mały ich procent
> ulega całkowitej asymilacji i to głównie tylko wtedy, gdy porzucają swą
> tradycyjną religię, a także i
> przez małżeństwa mieszane.
>
> Niemiec, Francuz, Chińczyk czy Polak normalnie już w trzecim pokoleniu
> się wynaradawia, chociaż z dumą przypomina sobie i innym swe
> pochodzenie. Natomiast żydzi tylko wyjątkowo się asymilują całkowicie,
> gdyż z reguły prawie wszyscy żydzi, mimo częściowej asymilacji, kiedy
> już się uważają za Anglików, Niemców czy Hiszpanów, nadal pozostają
> żydami, zwłaszcza gdy nadal praktykują swą religię. Dlaczego? Bo u żydów
> religia i narodowość się utożsamiają całkowicie i pod tym względem są,
> prawdopodobnie, jedynym wyjątkiem. Istnieją także i inne ludy, których
> kultura i religia się utożsamiają, zwłaszcza gdy owa religia jest ich
> wyłączną religią, ale nie ma drugiego narodu na świecie, który tak
> całkowicie utożsamia swą religię z narodowością, gdyż w tym wypadku
> religia determinuje całą kulturę żydowską. Stąd też Żyd-ateusz jest
> tylko pół żydem i dlatego też bardzo często szybko się asymiluje
> całkowicie w nowym środowisku, zwłaszcza gdy to środowisko nie jest
> całkowicie
> przesiąknięte odnośną religią.
>
> Otóż tutaj właśnie najbardziej ukazuje się różnica między judaizmem i
> mozaizmem, gdyż judaizm to synteza narodowości z religijnością, synteza
> tak całkowita, że jest nie do pomyślenia, aby te dwa składniki można
> było rozdzielić. Poświadcza to postawa obecnych władz Państwa Izrael,
> które odmawiają udzielenia obywatelstwa izraelskiego każdemu żydowi,
> który deklaruje się wyznawcą innej religii niż Mojżeszowa, lub też jest
> ateuszem. Tak Żyd (katolik, protestant, mahometanin itd.) najwyżej może
> otrzymać pozwolenia na krótki pobyt w Izraelu, ale nigdy nie otrzyma
> obywatelstwa izraelskiego. Jest to jeden z argumentów, które należy brać
> pod uwagę przy rozróżnianiu judaizmu od mozaizmu, gdyż to potwierdza, że
> --według Żydów -- judaizm jest nie tylko religią, ale przede wszystkim
> kulturą żydowską i to kulturą bardzo starą i dawną, wielostronnie już
> rozwiniętą i obejmującą całość życia ludu hebrajskiego na setki, a nawet
> parę tysięcy lat przed Mojżeszem, a więc przed mozaizmem.
>
> Nadto, ten aspekt religijny judaizmu jest bardzo ważny jeśli chodzi o
> "korzenie" Chrześcijaństwa, gdyż ta najdawniejsza religia żydowska była
> nie monoteizmem, ale monolatrią, a więc kultem bożka plemiennego. A
> kiedy Bóg -- według patrystyki nie chodzi w tym wypadku o Boga-Ojca,
> lecz Boga-Syna, a więc Logos, Verbo -- poleca Abrahamowi przejść do
> Palestyny, to jeszcze nie istnieje naród żydowski, a tylko
> Aramejczycy-Hebrajczycy, stąd też można przypuszczać, że wiara Abrahama
> nie uległa jeszcze
> wypaczeniu, czyli że był to monoteizm, a nie monolatrią, czyli że
> Abraham wierzył w Boga jedynego powszechnego, a nie w bożka plemiennego,
> podobnie jak Melchizedek, tajemniczy król-kapłan, z którym wspólnie
> Abraham składa ofiarę Bogu z chleba i wina (zapowiedź Mszy Świętej).
>
> (...)
>
> W czasie tej wędrówki Mojżesz kodyfikuje tradycyjne ustawodawstwo
> religijne żydowskie, które jest jednocześnie ustawodawstwem
> społeczno-ekonomiczno-politycznym tegoż ludu koczowniczego; a także
> rozkazuje spisanie całej wiedzy tradycyjnej tegoż ludu i jego twórczości
> duchowej, legendarnej, przekazywanej głównie ustnie. I tak powstają
> pierwsze księgi Starego Testamentu, a więc religia Mojżeszowa jest
> jednocześnie żydowską religią narodową, lecz bardzo różną od
> judaistycznej, gdyż judaizm jest
> przede wszystkim syntezą całej kultury żydowskiej, tej która rozciąga
> się od czasów niepamiętnych aż do dziś. Przecież Mojżesz urodził się
> dopiero w czwartym stuleciu pobytu Żydów w Egipcie, a przez te trzy
> stulecia przedmojżeszowe. Żydzi zdążyli rozwinąć swą kulturę i
> zaasymilować wiele z kultur różnych krajów swego koczowniczego życia, a
> więc dawne zwyczaje i wierzenia babilońskie i dalekiego Wschodu,
> palestyńskie i egipskie, a także ludów fenickich i wielu innych,
> żyjących w owych czasach w
> tychże krajach, czyli judaizm jest o wiele starszy od mozaizmu i zawiera
> ogromną ilość elementów religijnych pogańskich, szukać więc korzeni
> Chrześcijaństwa w judaizmie jest bardzo niebezpieczne dla wiary
> chrześcijańskiej. Kalendarz żydowski liczy sobie 3761 lat przed erą
> chrześcijańską, a ilu już było Hebrajczyków przed Abrahamem to trudno
> powiedzieć, jedno jest pewne, że Abraham był tylko jednym z wielu
> Aramejczyków, którzy "przeszli", udając się do różnych krajów na wschód,
> na zachód, na
> północ i południe, a wszyscy ci Aramejczycy (semici), przez sam fakt, że
> "przeszli", stawali się Hebrajczykami, a Żydzi utrzymują, że są jednymi
> z nich. Tak więc, judaizm jest o wiele wieków starszy od mozaizmu, a do
> czasów mozaizmu jest prawie wyłącznie pogański, gdyż ci judaiści wyznają
> najrozmaitsze religie pogańskie i to nie tylko do czasów Mojżesza, ale
> też i po Mojżeszu, jak to opisuje Biblia i tak było z judaizmem aż do
> czasów Chrystusa Pana, a także i później, więc nie można twierdzić,
> że "korzenie" Chrześcijaństwa znajdują się w judaizmie, lecz tylko w
> mozaizmie, gdyż tylko mozaizm był monoteizmem, chociaż czasami skłaniał
> się ku monolatrii.
>
> Ale co najważniejsze, należy pamiętać, że już Apostołowie odrzucili cały
> judaizm, a częściowo nawet i mozaizm na pierwszym soborze jerozolimskim
> i tylko chrześcijanom pochodzącym z Żydów pozwolili na zachowanie
> "koszer" co do pokarmów, ale kategorycznie zwolnili chrześcijan z
> pochodzenia pogańskich ludów od przepisów judaistycznych i
> mozaistycznych. Stąd też, nawet kiedy upatruje się "korzeni"
> Chrześcijaństwa w mozaizmie, a nie w judaizmie, a więc w Starym
> Testamencie, a nie w Talmudzie, to
> także należy pamiętać, że Chrześcijaństwo zachowało z mozaizmu głównie
> Dekalog, ale interpretowany w świetle nauki Chrystusa Pana, ale już na
> dawnych soborach wprowadzono zasadę że "praecepta Veteri Testamenti sunt
> mortua et mortifera" (przepisy Starego Testamentu są umarłe i śmierć
> przynoszące). Oczywiście, chodzi tu o śmierć w sensie przenośnym, czyli
> niebezpieczeństwo utracenia czystej wiary. A skoro Kościół przestrzega
> przed niebezpieczeństwem utraty wiary przez przyjmowanie mozaizmu, a
> więc Starego Testamentu, to tym bardziej niebezpieczeństwem ze strony
> judaizmu, a wiec przepisów Talmudu.
>
> Natomiast Kościół katolicki odnosi się z wielkim szacunkiem szczególniej
> do tych ksiąg Starego Testamentu, w których Prorocy zapowiadają
> przyjście Mesjasza, to pierwsze, które już się spełniło i to drugie, na
> które czekamy. Kościół też karmi się pięknymi modlitwami
> starotestamentowymi, a zwłaszcza Psalmami, a więc tym wszystkim w czym
> się okazuje Objawienie Boże i miłość starozakonnych czcicieli Boga
> monoteistycznego. Warto też jest przypomnieć, że Ojcowie Kościoła
> dopatrywali się ukrytych
> aluzji w Starym Testamencie do Trójcy Przenajświętszej, a szczególniej
> do Chrystusa Pana, przypuszczając Jego obecność w wydarzeniach
> starotestamentowych.
>
> (...)
>
> "KORZENIE" CHRZESCIJAŃSTWA?
>
> To tylko w znaczeniu przenośnym można mówić o "korzeniach"
> Chrześcijaństwa, bo w rzeczywistości Chrześcijaństwo jako religia jest
> absolutną i radykalną nowością, będąc daną ludzkości przez Boga-Ojca
> przez pośrednictwo Boga-Syna, Jezusa Chrystusa. Przychodzi więc z
> Chrystusem, jako uzupełnienie i pełnia Objawienia i nie tylko przez
> nauczanie Jezusa z Nazaretu, ale przede wszystkim przez samą osobę
> Chrystusa Pana jako Słowo Wcielone. To nie tylko nauka Jezusa Chrystusa
> jest pełnią Objawienia,
> ale przede wszystkim sam Chrystus Pan jest pełnią Objawienia jako Słowo
> Boże. Stąd też. Chrześcijaństwo jako religia nie ma i nie może mieć
> żadnych "korzeni", poza tym jednym, którym jest Najwyższy i Jedyny
> Kapłan Jezus Chrystus, Syn Boży. Natomiast w sensie przenośnym, a więc
> alegorycznym, można mówić o "korzeniach" Chrześcijaństwa, gdyż
> historycznie ukazuje się ono jako nowa religia, jedyna prawdziwa i w
> pełni doskonała, bo dana ludziom wprost przez samego Boga-Człowieka,
> Jezusa Chrystusa,
> ale w pewnej sytuacji konkretnej, a więc historycznej, "materialnej", w
> czasie i w przestrzeni, oraz w konkretnym środowisku kulturalnym, które,
> do pewnego stopnia, wywiera od początku nań wpływ nieunikniony. Gdyby
> Wcielenie miało miejsce w innych perspektywach czasu i przestrzeni, a
> więc w innym okresie historycznym i w innym kraju, to zapewne owe
> przypuszczalne "korzenie" chrześcijaństwa byłyby zupełnie inne, a ich
> wpływ na religię chrześcijańską także musiałby być całkowicie inny, niż
> wpływ
> środowiska Palestyny za czasów cesarstwa rzymskiego, a zaludnionej
> głównie przez żydów.
>
> NA CZYM POLEGA JUDAIZACJA CHRZEŚCIJAŃSTWA ?
>
> Przede wszystkim na wyeliminowaniu dogmatu Trójcy Przenajświętszej, a co
> najmniej na jego interpretacji kabalistycznej, a jest to widoczne już w
> samych początkach Kościoła, i łatwo to nam zrozumieć, gdyż należeli do
> niego w pierwszych wiekach głównie nawróceni na Chrześcijaństwo żydzi,
> którzy w większości byli mozaistami, a więc osobami wychowanymi w wierze
> objawionego monoteizmu, natomiast mniejszość ich to byli judaiści
> związani z monolatrią, ale jedni i drudzy wierzyli w Boga Jedynego, a
> wszelkie wielobóstwo uważane było przez nich za pogaństwo. To nieco
> wyjaśnia dlaczego trudno było im pojąć i przyjąć dogmat Trójcy
> Przenajświętszej, bo do jego "zrozumienia" i przyjęcia konieczną jest
> odpowiednia filozofia, a żydzi nie mieli w owym czasie prawie żadnej
> tradycji filozoficznej. Natomiast chrześcijanie, którzy pochodzili z
> różnych etni pogańskich, byli nieco obeznani z kulturą intelektualną
> grecko-rzymską i z terminologią filozoficzną odnoszącą się do religii, a
> także byli
> przyzwyczajeni do różnych mitologii, których, oczywiście, nie brali na
> serio, gdyż, w gruncie rzeczy, zwłaszcza, osoby o wyższej kulturze,
> wierzyli tylko w Boga jedynego, a nie w owych mitologicznych bożków. To
> właśnie żydzi judaiści -- a więc ci, którzy sprowadzali monoteizm
> objawiony do monolatrii, czyli do wiary w bożka plemiennego, przez co
> stawali się podobnymi do pogan, bo bożek plemienny nie może być nigdy
> Bogiem Jedynym, jako iż zakłada istnienie innych bożków plemiennych --
> skłonni
> byli do kultu różnych bożków, co tak charakteryzowało ich w ciągu całej
> historii od czasów Abrahama, aż do ery chrześcijańskiej, jak to często
> opisuje Stary Testament.
>
> Stary Testament wystawia też świadectwo, że mozaiści zawsze walczyli
> przeciwko oddawaniu kultu najrozmaitszym bożkom, co uprawiali nie tylko
> prostacy, ale nawet królowie, także Salomon, mimo iż miał opinię, że był
> wyjątkowym mędrcem. Stąd też mozaiści wysilali się, aby przekonać cały
> lud, iż istnieje tylko Jeden Bóg Prawdziwy, Jahwe, ale, przypisując mu
> szczególną miłość do narodu żydowskiego tym samym przyczyniali się do
> wypaczania objawionego monoteizmu i do sprowadzania go do monolatrii.
> Tak więc żydzi byli wychowani religijnie w kulcie jedynego Boga i
> dlatego mieli trudności psychologiczne, aby móc przyjąć dogmat o Trójcy
> Przenajświętszej i zrozumieć, że ta Trójca jest tylko Jednym Bogiem, a
> nie trzema Bogami. A zrozumieją to dopiero wtedy, kiedy zaznajomią się z
> metafizyką grecko-rzymską, która jasno rozróżnia pojęcia osoby, natury,
> substancji, akcydentów, istoty, istnienia, bytu, formy i materii, ciała
> i duszy itd.
>
> Zresztą trudności te mieli ówcześni żydzi nie tylko odnośnie dogmatu
> Trójcy Przenajświętszej, ale także, może jeszcze bardziej, odnośnie
> uznania w Jezusie z Nazaretu nie tylko obiecanego Mesjasza, ale także
> Syna Bożego i Boga-Człowieka. Potrzeba było wielu soborów dla
> przedyskutowania tych dogmatów wiary katolickiej i dla wyłożenia ich w
> formie przystępnej dla różnych mentalności, uformowanych przez różne
> kultury. Ale faktem jest, że żydzi, z tych czy innych przyczyn, zawsze
> zwalczali i do
> dziś zwalczają dogmat Trójcy Przenajświętszej. A kiedy, z biegiem czasu,
> dzięki wyjaśnieniom wypracowanym przez sobory, dogmat Trójcy
> przenajświętszej został obroniony, żydzi, w połowie XVI wieku, zaczęli
> go ponownie zwalczać, uciekając się tym razem do argumentów czerpanych z
> Kabaty.
>
> Właśnie jedną z najniebezpieczniejszych form judaizacji Chrześcijaństwa
> w Polsce jest obecnie szerzenie wśród katolików pojęć nauki żydowskiej
> Kabały. Usiłuje się interpretować najważniejszy dogmat chrześcijańskiej
> wiary, a więc Trójcy Przenajświętszej, jako "trójcy kabalistycznej", a
> rozumowanie jest następujące: człowiek według Biblii jest stworzony na
> obraz i podobieństwo Boga, a skoro Bóg jest Trójcą, to także i człowiek
> jest trójcą, stąd też istota ludzka składa się z trzech elementów, a
> mianowicie z ciała, z duszy i z ducha, tworząc "trójcę organiczną".
> Ciało fizyczne jest ożywiane przez "ciało astralne". Rozróżnia się trzy
> "plany": boski, astralny i fizyczny. Według Kabały, przed stworzeniem
> naszego świata Bóg stworzył wiele innych światów na próbę, a później je
> zniszczył. Kabała uznaje metapsychozę i reinkarnację. Są to wszystko
> słynne, stare i dawno potępione przez św. Pawła "judaikois mitois" (Tt
> 1,14), czyli, jak św. Paweł to nazywa, żydowskie bajki: Iudaicis fabulis.
>
> Judaizacja Chrześcijaństwa polega także na wyeliminowaniu dogmatu
> stwierdzającego, że Jezus z Nazaretu jest obiecanym i zapowiedzianym
> przez proroków Mesjaszem. Już poprzednio było wspomniane, że zaraz po
> Wniebowstąpieniu jerozolimscy żydzi, zwłaszcza ci "oficjalni" ze
> Świątyni, a więc judaiści, zwalczali to przekonanie chrześcijan.
> Wspaniałe przemówienie św. Szczepana w obronie tego dogmatu, zapisane w
> Dziejach Apostolskich (cały siódmy rozdział), spowodowało jego
> męczeństwo, gdyż, za to
> "wyznanie wiary" został on przez judaistów ukamienowany. Ale judaiści
> "kamienują" aż do dziś, czy li brutalnie zwalczają wszystkich, którzy w
> Jezusie z Nazaretu uznają obiecanego Mesjasza, a szczególniej tych,
> którzy w tym Mesjaszu uznają Syna Bożego, Boga-Człowieka, równego
> Bogu-Ojcu, Odkupiciela całej ludzkości i Zbawiciela każdego człowieka,
> osobę, w której człowieczeństwo zostało wyniesione do stałego współżycia
> z Trójcą Przenajświętszą.
>
> Szczytem judaizacji Chrześcijaństwa jest szerzenie poglądu, że Jezus z
> Nazaretu jest tylko wyjątkowym człowiekiem i... nic więcej, sprowadzając
> w ten sposób chrystologię do tzw. jezusologii, czyli że całkiem odrzuca
> się Wcielenie Słowa Bożego. A ci judaiści, którzy uznają w Jezusie z
> Nazaretu obiecanego Mesjasza, usiłują narzucić także chrześcijanom
> judaistyczne pojęcie Mesjasza, oparte rzekomo na proroctwach
> starotestamentowych, a mianowicie jako wyzwoliciela Izraela (a przez
> słowo "Izrael"
> rozumieją tak cały "lud żydowski", jak i terytorium całej Palestyny)
> spod okupacji rzymskiej. Zresztą były to poglądy nie tylko judaistów,
> lecz także pewnej części mozaistów. Przecież także bezpośredni uczniowie
> Chrystusa Pana, nawet po Zmartwychwstaniu, w dalszym ciągu spodziewali
> się zupełnie innej sytuacji i innej roli Mesjasza, jak to opisują Dzieje
> Apostolskie. Niektórzy uczniowie Chrystusa Pana, przebywający z Nim
> niemal codziennie w ciągu czterdziestu dni (Dz 1,3) i słuchający Jego
> nauk
> o "Królestwie Bożym" (Dz. tamże), ciągle spodziewali się, że Chrystus
> Pan przywróci "królestwo Izraela" (Dz 1,6), a więc królestwo historyczne
> i polityczne, ziemskie, doczesne, nadto wyłącznie dla żydów. A gdy, po
> Zmartwychwstaniu, dwaj uczniowie Chrystusa Pana, Łukasz i Kleofas
> (według Apokryfów) szli smutni z Jerozolimy do Emaus i Jezus
> Zmartwychwstały przyłączył się do nich, nie będąc rozpoznany, i zapytał
> się ich o czym rozmawiają, to wyznali, że o ostatnich wydarzeniach w
> Jerozolimie, a
> więc o ukrzyżowaniu Jezusa z Nazaretu i o rzekomym Jego
> Zmartwychwstaniu, ale mówili o tym jako zawiedzeni, bo oni się
> spodziewali czego innego, a mianowicie, że ów Jezus z Nazaretu przywróci
> wolność polityczną Izraelowi, czyli że wyzwoli Palestynę spod okupacji
> przez cesarstwo rzymskie (Łk 24,21). Ta doczesność to jedna z głównych
> charakterystyk myślenia żydowskiego.
>
> (...)
>
> WSPÓŁCZESNA JUDAIZACJA MSZY ŚWIĘTEJ
>
> Widzieliśmy już poprzednio, że za czasów apostolskich niektórzy żydzi
> ochrzczeni, być może, że w dobrej wierze, usiłowali judaizować wiarę
> chrześcijańską -- o czym wspominają teksty z Dziejów Apostolskich i z
> Listów Apostołów, a z biegiem czasów szerzyli najrozmaitsze herezje, z
> których najbardziej judaistycznymi były arianizm i protestantyzm.
>
> Otóż ostatnio, to jest po Drugim Soborze Watykańskim, być może na skutek
> zbliżenia i współżycia przez ekumenizm z protestantami, niektóre dogmaty
> naszej wiary zostały ponownie zaatakowane przez judaizm, a wśród nich
> przede wszystkim samo centrum całego naszego życia religijnego, jakim
> jest Msza Święta. Nie jest to herezja nowa, gdyż już wielokrotnie w
> ciągu całej historii Kościoła do niej powracano, ale obecnie stała się
> bardzo niebezpieczną, gdyż przenika nawet do hierarchii kościelnej, będąc
> jakby wskrzeszeniem błędów Lutra i Cranmera. Luter bowiem i arcybiskup
> anglikański Cranmer oddawali się szczególniej szerzeniu owej herezji,
> którą, bez przesady, można i należy nazywać "herezją śmiertelną", gdyż
> zabija ona najważniejszy dogmat katolickiej wiary: rzeczywistą obecność
> Chrystusa Pana w Eucharystii.
>
> Msza Święta bowiem -- według tradycyjnej nauki Kościoła -- jest
> ustanowiona przez samego Chrystusa Pana, podczas Ostatniej Wieczerzy, a
> na jej istotę składają się różne elementy, gdyż, będąc Niekrwawą Ofiarą
> Eucharystyczną i "wielką tajemnicą wiary", jest powtarzaniem Ofiary
> Krzyżowej, łącznie z Ofiarą Eucharystyczną Ostatniej Wieczerzy. Chrystus
> Pan bowiem wybrał dla swej Męki, przez którą odkupił cały rodzaj ludzki
> i cały "świat", dni, które, w historii Izraela, przypominały jej
> najważniejsze wydarzenie, a więc tzw. Paschę, czyli ostatnią
> wieczerzę-biesiadę przed wyjściem żydów z Egiptu, "ziemi niewoli". To
> przez ten fakt. Ostatnia Wieczerza także była ową wieczerzą-biesiadą,
> zwłaszcza dla uczestniczących w niej dwunastu Apostołów, stając się
> przez to jednym ze składników późniejszej Mszy Świętej, ale tylko jednym
> z wielu i to najmniej ważnym w porównaniu z dwoma innymi, a mianowicie z
> Ofiarą Krwawą na Krzyżu i z Ofiarą Niekrwawą w wieczerniku, czyli z
> ustanowieniem
> Eucharystii.
>
> Otóż wspomniana judaizacja współczesna Mszy Świętej polega na tym, że
> uważa się Mszę Świętą tylko i jedynie za powtarzanie owej uczty-biesiady
> paschalnej z czasów Mojżesza, całkowicie pomijając wszelkie wspomnienie
> Ofiary Krzyżowej i Ostatniej Wieczerzy, jako aktu ustanowienia
> Eucharystii przez Chrystusa Pana, czyli przeistoczenie chleba i wina w
> Ciało i Krew Jezusa Chrystusa.
>
> I tak, na przykład, w Chile, już od wielu lat, jeden za znanych sędziów,
> członek sądu najwyższego, z okazji Wielkiego Tygodnia, z uporem pisze w
> prasie, że Ostania Wieczerza jest tylko i wyłącznie spełnieniem
> obowiązku Jezusa i Jego uczniów celebrowania historycznej Paschy
> żydowskiej, czyli wydarzenia historycznego wyjścia żydów z niewoli
> egipskiej, argumentując, że wszystko inne -- a więc Przeistoczenie i
> Męka na Krzyżu, czyli akt Odkupienia i ustanowienia Eucharystii -- nie
> ma żadnego
> znaczenia, ani uzasadnienia, gdyż są to tylko wymysły autorów Ewangelii.
>
> Że takie stanowisko zajmuje ortodoksyjny żyd chilijski, jest czymś
> zrozumiałym, ale że takie samo stanowisko zajmują niektórzy
> chrześcijanie, uważający się za katolików i to prawie we wszystkich
> krajach tradycyjnie katolickich, to już zupełnie inna sprawa. Taką
> judaistyczną postawę zajął Luter i jego zwolennik arcybiskup Cranmer. Bo
> to właśnie Luter zniszczył w protestantyzmie Mszę Świętą, jako akt
> istotnie związany razem z Ostatnią Wieczerzą (a więc z ustanowieniem
> Eucharystii przez Chrystusa
> Pana) i z Ofiarą na Krzyżu, uważając, że Ostatnia Wieczerza, celebrowana
> przez Chrystusa Pana, była tylko i wyłącznie zwykłym i tradycyjnym
> spełnieniem starych zwyczajów obchodzenia Paschy z czasów Mojżesza i
> niczym więcej.
>
> Natomiast Cranmer, idąc śladami Lutra i będąc konsekwentnym, ale
> jednocześnie przebiegłym, pozostawia cały ceremoniał Kościoła
> katolickiego, aby przekonać swych zwolenników i utrzymać ich w
> złudzeniu, że owe msze anglikańskie są takie same jak katolickie, a więc
> że się nic nie zmieniło. Aby jednak podkreślić, że owe msze anglikańskie
> nie są ofiarami składanymi Bogu, a tylko owym wspomnieniem Paschy
> Mojżesza, zniósł ołtarze i zastąpił je stołami. Wywołało to jednak
> protesty ze strony wiernych,
> więc, po pewnym czasie, powrócono do ołtarzy i dzisiejsze msze
> anglikańskie bardziej przypominają dawne Msze katolickie, niż obecne
> Msze Katolickie, gdyż, niestety, niedawne reformy liturgiczne w Kościele
> katolickim, przyjęły zwyczaj protestancki "stołu", a nie "ołtarza", co
> pozwala zwolennikom judaizmu podkreślać składnik "wieczerzy-biesiady",
> bo dla biesiady i jedzenia wystarczy stół, ale dla "ofiary" potrzebny
> jest "ołtarz", a fakt, że ten dzisiejszy "stół-ołtarz" zawiera relikwie
> świętych
> nie wpływa na mentalność uczestników, którzy, pod wpływem judaizmu
> skłonni są uważać Mszę Świętą tylko za "wieczerzę-biesiadę". Stąd też
> logiczny nacisk, aby wszyscy uczestnicy przystępowali do Komunii
> Świętej, gdyż tylko w ten sposób mogą brać udział w
> "wieczerzy-biesiadzie", a skoro nie ma Przeistoczenia, to Eucharystia
> nabiera charakteru tylko polskiego opłatka, wypiekanego z okazji świąt
> Bożego Narodzenia.
>
> To gromadne przyjmowanie Komunii Świętej, bez uprzedniej spowiedzi,
> stało się już zwyczajem nagminnym w wielu krajach, który jeszcze
> bardziej podkreśla charakter Mszy Świętej jako tylko
> "wieczerzy-biesiady", ale jednocześnie właśnie przez to przyczynia się
> do judaizacji Mszy Świętej, czyli do urobienia poglądu, że jest ona
> tylko i wyłącznie wspomnieniem Ostatniej Wieczerzy już pozbawionej swej
> istoty, a więc już bez łączności z Ofiarą na Krzyżu i bez
> Przeistoczenia, a więc ta judaizacja Mszy
> Świętej pozbawia ją de facto swej istoty, sprowadzając ją wyłącznie
> tylko do pamiątki Paschy z czasów Mojżesza. Tak to główny dogmat wiary
> katolickiej, przez tę judaizację, został poważnie zagrożony.
>
> Czy, wobec tego, nie należało by powrócić do ołtarzy zamiast "stołów",
> jako iż te "stoły" nadają Mszy Świętej charakter jakiegoś świeckiego
> "zgromadzenia wiernych", podobnego do jakiegokolwiek zgromadzenia
> świeckich, gdyż wobec ołtarza ludzie zachowują postawę religijną, a
> wobec stołu całkiem świecką, bezreligijną. Zachowanie się tych osób na
> owych zgromadzeniach wiernych więcej przypomina synagogę niż świątynię,
> bo wszyscy rozmawiają, witają się swobodnie i zachowują się tak, jakby
> nie było w
> Tabemaculum Eucharystii, jako rzeczywistej obecności Chrystusa Pana,
> skoro Msza Święta już jest dla nich tylko wspomnieniem Paschy Mojżesza,
> a nie Ostatniej Wieczerzy.
>
> Sama Msza Święta przestaje być "świętą", skoro jest tylko wspomnieniem
> jakiegoś wydarzenia z życia Izraela, a nie z życia Chrystusa Pana. Już
> sam fakt, że Eucharystia materialnie przestała być centrum świątyni,
> gdyż ją przeniesiono w jakiś kącik na boku, a jeśli czasami jeszcze
> pozostała w centrum, to kapłan celebruje tyłem do Tabemaculum, co także
> sprawia wrażenie lekceważenia rzeczywistej obecności Chrystusa Pana w
> Eucharystii. Tylko więc powrót do dawnych zwyczajów odprawiania Mszy
> Świętej
> twarzą do ołtarza, w którym przebywa Chrystus Pan w Tabemaculum, może
> położyć kres tej judaizacji Mszy Świętej. Przecież samo słowo "Pascha"
> ma zupełnie inne znaczenie w tradycjach żydowskich, a inne w
> chrześcijańskich. Dla żydów jest to tylko "wieczerza-biesiada" przed
> wyjściem z Egiptu, w czasach Mojżesza, a dla chrześcijan jest to przede
> wszystkim Ofiara na Krzyżu, odkupiająca całą ludzkość i wspomnienie
> Ostatniej Wieczerzy, w czasie której Chrystus Pan ustanawia Eucharystię,
> a więc Mszę
> Świętą, a także i wspomnienie Zmartwychwstania, a wspomnienie Paschy
> żydowskiej jest tylko marginesowe i pośrednie, bo tylko poprzez Ostatnią
> Wieczerzę, a nie wprost jako wydarzenie historyczne w życiu Izraela.
> Zwalczajmy więc judaizację Mszy Świętej.
>
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
starowier




Dołączył: 20 Cze 2006
Posty: 350
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 18:18, 11 Kwi 2007    Temat postu:

kwietnia 2007 10:39

Woskresienija dień-znamiennyj raspiew


[link widoczny dla zalogowanych] деньv

[link widoczny dla zalogowanych] пиво пием новое

[link widoczny dla zalogowanych] Божественной стражи


[link widoczny dla zalogowanych] нареченный и святый день

[link widoczny dla zalogowanych] Ангел вопияше; Светися

Христос Воскресе!!!
wtorek, 10 kwietnia 2007 10:36

Христос Воскресе!!!



Pomoc przy renowacji ikony
niedziela, 01 kwietnia 2007 19:07


Poniżej poważna prośba batiuszki ze Staroobrzędowej Prawosławnej Cerkwi w Rosji; o pomoc i nr konta pod którym można tejże pomocy udzielić. Wszelkie inne pytania proszę kierować pod mój adres mailowy.U góry foto ikony do renowacji.

Pozdrawiam

доброго здоровья!

Сейчас мы начали реставрацию ценных древних икон в нашем храме.

Большую ценность представляет большая икона Св. Николае Чудотворца (Ее фото прилагается). Хороший реставратор с большим опытом работы, восстанавливающий иконы в древнерусском православном стиле оценил работу по этой иконе примерно в 600 $. У нашей общины нет всей суммы, т.к. несколько тысяч $ мы потратили на восстановление отопление храма. Эти работы удалось провести и с помощью членов вашей общины – дай Господи им здоровья и спасения души.

Мы обращаемся к вашей общине и ко всем христианам-благотворителям Польши, любящим и почитающим древние Святыни с просьбой о помощи в проведении реставрационных работ над иконой (размер 900 мм. х 500 мм.) Св. Николае Чудотворца, так как на сегодняшний день наша община испытывает существенные финансовые трудности.


S uvazheniem i molitvoi o vas,sviashchennik Dimitrii Martyshin,chleny obshchiny, prikhozhane.
Beneficiary?s bank :> > SBERBANK (POVOLZHSKY OFFICE)> THE RUSSIAN FEDERATION, SAMARA> SWIFT CODE : SABRRUMMSE1> BRANCH 6994/0359> > Beneficiary?s account (Na schet poluchatelia ą):> 42307840954431000119> > Beneficiary (Poluchatel'):> > Martychine> Dmitrii> Anatolievich>
Powtórzenie
piątek, 30 marca 2007 17:42

Orthodoxia
piątek, 30 marca 2007 17:32

Nowości-Starowierzy w Samarze(PO ROSYJSKU)
piątek, 30 marca 2007 17:16









[link widoczny dla zalogowanych] MODLITWY

[link widoczny dla zalogowanych] iNFO o STAROOBRZĘDOWCACH W SAMARZE

Woskresienija dień-znamiennyj raspiew
piątek, 30 marca 2007 12:11


[link widoczny dla zalogowanych] деньv

[link widoczny dla zalogowanych] пиво пием новое

[link widoczny dla zalogowanych] Божественной стражи


[link widoczny dla zalogowanych] нареченный и святый день

[link widoczny dla zalogowanych] Ангел вопияше; Светися

LESTOVKA
niedziela, 25 marca 2007 20:44

Kwestia Prawdy
piątek, 30 marca 2007 17:39

Fragm.książki "Nihilizm źródło rewolucji czasów współczesnych"(wstęp) o. Seraphima Rose-

"I. Wstęp:KWESTIA PRAWDY
Czym jest ów nihilizm, w którym dopatrujemy się źródeł rewolucji czasów współczesnych? Odpowiedź na pierwszy rzut oka nie wydaje się trudna; od razu przychodzi do głowy kilka oczywistych przykładów: kuriozalny hitlerowski program zagłady, rewolucja bolszewicka, dadaistyczny atak na sztukę. Nihilizm jest tłem z którego ruchy te wypływają, reprezentowane w szczególności przez kilku „opętanych” osobników schyłku XIX wieku – poetów takich jak Rimbaud i Baudelaire, rewolucjonistów jak Bakunin i Nieczajew, „proroków” jak Nietzsche. Nihilizm istnieje też na dużo skromniejszym poziomie, wśród ludzi nam współczesnych, jako nieokreślony niepokój, który popycha wielu z nich do podążania w tłumie za iluzjonistami typu Hitlera, a innych do szukania ucieczki w narkotykach albo fałszywych religiach, albo do popełniania tych „nonsensownych” zbrodni, które stają się coraz bardziej charakterystyczne dla naszych czasów. Jednak pokazują one wyłącznie spektakularną powierzchnię problemu nihilizmu. Bez zagłębiania się pod ową widoczną powierzchnię nie jest łatwo nawet wyliczyć wszystkie te przejawy nihilizmu; jednak cel jaki postawiliśmy przed sobą w tym rozdziale jest szerszy: chcemy zrozumieć naturę całego ruchu, którego te zjawiska są tylko skrajnymi przykładami.

Aby to uczynić, niezbędne będzie uniknięcie dwóch groźnych pułapek leżących po obu stronach ścieżki, którą wybraliśmy, do których, albo do jednej, albo do drugiej, wpadło większość komentatorów nihilistycznego ducha naszych czasów. Jest to pułapka apologii albo gwałtownej krytyki.

Każdy człowiek, który świadomy jest oczywistych niedoskonałości i zła współczesnej cywilizacji, które stały się bezpośrednim bodźcem i przyczyną reakcji nihilistycznej – jednak zobaczymy, że były one raczej owocem rozwijającego się już nihilizmu – nie może nie odczuwać pewnej sympatii przynajmniej do niektórych ludzi, którzy brali udział w tym ruchu. Ta sympatia może przybrać też formę współczucia dla tych, którzy mogli, z pewnego punktu widzenia, stać się niewinnymi „ofiarami” uwarunkowań, przeciwko którym skierowali swoje siły; albo też można wyrazić to w popularnej opinii, że pewne rodzaje zjawiska nihilizmu miały w rzeczywistości „pozytywne” znaczenie i odegrały ważną rolę w „rozwoju i postępie” w nowożytnej historii człowieka. To ostatnie podejście samo w sobie jest jednym z bardziej oczywistych owoców rozważanego tutaj nihilizmu, ale to pierwsze podejście wydaje się nie być całkowicie pozbawionym prawdy czy słuszności. Jednak właśnie z tego powodu musimy bardzo uważać, aby nie nadać temu nadmiernego znaczenia. W przymglonej atmosferze intelektualnej, która przenika współczesne liberalne i humanistyczne kręgi, wszystko przychodzi zbyt łatwo i gładko pozwalamy sobie na przejście od sympatyzowania z niefortunnymi myślicielami do podatności na ich ideologię. Z pewnością nihiliści są w pewnym sensie „chorzy”, ale ich choroba jest świadectwem choroby toczącej całą epokę, której najlepsze cząstki – wespół z najgorszymi – skierowały się w stronę nihilizmu; jednak choroba ta nie została wyleczona, ani nawet prawidłowo zdiagnozowana, właśnie z powodu tej „sympatii”. W każdym razie nie ma kogoś takiego jak całkowicie „niewinna ofiara”. Nihiliści są w sposób zbyt oczywisty wmieszani w najgorsze grzechy i zbrodnie, jakie rodzaj ludzki popełnił w naszym wieku; gdy chwytają za broń – a czynią to wszyscy nihiliści – to nie tylko przeciwko rzeczywistym czy wyimaginowanym „nadużyciom” i „niesprawiedliwości” w porządku społecznym czy religijnym, ale także przeciwko porządkowi samemu oraz przeciwko prawdzie, która leży u podstaw tego porządku. W ten sposób nihiliści biorą aktywny udział w dziełach szatana (gdyż właśnie o to mu chodzi), tak że nie mogą żadnym sposobem usprawiedliwiać się bajkami o „niewinnych ofiarach”. Nikt nie służy szatanowi wbrew swojej woli.

Jednak jeśli nasze intencje dalekie są od „apologii”, to również nie jest naszym celem sama krytyka. Na przykład nie wystarczy potępić nazizm czy bolszewizm za ich „barbarzyństwo”, „bandytyzm” czy „nierozumność”, a artystyczną i literacką awangardę za jej „pesymizm” czy „ekshibicjonizm”; nie wystarczy bronić „demokracji” w imię „cywilizacji”, „postępu” i „humanizmu”, albo też bronić „własności prywatnej” czy „swobód obywatelskich”. Takie argumenty, nawet jeżeli wiele z nich posiada pewną słuszność, dość często odchodzą od istoty zagadnienia; atak nihilizmu dotarł zbyt głęboko, jego program jest zbyt radykalny, aby przy ich pomocy skutecznie mu się przeciwstawić. Nihilizm skażony jest błędem od samych korzeni, a błąd może pokonać wyłącznie Prawda. Większość krytyków nihilizmu wcale nie bada jego korzeni, jak zobaczymy jest to spowodowane tym, że nihilizm stał się w naszych czasach tak szeroko rozpowszechniony i wszechobecny, że przeniknął całkowicie i bardzo głęboko do umysłów i serc wszystkich żyjących obecnie ludzi, tak że już nawet nie istnieje żaden „front” na którym można by go zwalczać; wszyscy, którzy sądzą, że z nim walczą, często używają broni z jego własnego arsenału, która ostatecznie obraca się przeciw nim samym.

Niektórzy, gdy już poznali nasze zamierzenia, zaprotestują może, że ustawiliśmy nasze sieci zbyt szeroko; że przesadziliśmy z tym panowaniem nihilizmu; a jeżeli nie, wtedy zjawisko to jest tak powszechne, że nie mamy szans, aby się z nim uporać. Musimy przyznać, że nasze zadanie jest ambitne przede wszystkim z powodu wieloznaczności wielu nihilistycznych przejawów; i rzeczywiście, gdybyśmy mieli podjąć staranne badanie tego problemu, nasza praca nie miałaby końca.

Możliwe jest jednak, by ustawić nasze sieci szeroko i wciąż złapać w nie poszukiwaną rybę, ponieważ mimo wszystko jest to pojedyncza i duża ryba. Oczywiście kompletne udokumentowanie zjawiska nihilizmu jest poza naszym zasięgiem, ale zbadanie unikalnej nihilistycznej mentalności, która leży u jego podstaw, oraz jego bezspornych konsekwencji i jego roli we współczesnej historii, z pewnością jest możliwe.

Po pierwsze, spróbujemy opisać tutaj tę mentalność, przynajmniej w kilku najważniejszych przejawach, oraz podać szkic jej rozwoju historycznego. Potem bardziej szczegółowo zajmiemy się jej znaczeniem i jej planem działania. Ale zanim to nastąpi, musimy dokładnie zdać sobie sprawę, o czym chcemy mówić. Musimy więc zacząć od definicji nihilizmu.

To zadanie nie zajmie dużo czasu, nihilizm został zdefiniowany, i to całkiem zwięźle, przez filar filozofii nihilizmu, Nietzschego. „Nie ma prawdy, nie ma absolutnego stanu rzeczy, żadnych ‘rzeczy samych w sobie’. Tylko to jest nihilizmem, i to najbardziej skrajnym”[1].

„Nie ma prawdy”: spotkaliśmy się już z tym stwierdzeniem w tej książce i będzie ono powracać na dalszych stronach, gdyż najgłębszym zagadnieniem nihilizmu jest kwestia prawdy; w rzeczywistości jest to pytanie o prawdę.

Ale co to jest prawda? Pytanie to przede wszystkim dotyczy logiki: przed omówieniem samej treści prawdy musimy zbadać samą możliwość oraz warunki jej zaistnienia. Przez „prawdę” rozumiemy oczywiście – co zaprzeczenie Nietschego jasno precyzuje – absolutną prawdę, którą już zdefiniowaliśmy jako wymiar początku i końca rzeczy.

„Prawda absolutna” – dla pokolenia wychowanego na sceptycyzmie i nie przyzwyczajonego do żadnej poważnej myśli, określenie to posiada staroświecki wydźwięk. Panuje powszechne przekonanie, że nikt nie jest na tyle naiwny, aby uwierzyć w „prawdę absolutną”; każda prawda, aż do naszego „oświeconego wieku”, jest względna. To ostatnie stwierdzenie, brzmiące: „każda prawda jest względna”, jest popularną wersją stwierdzenia Nietzschego: „nie ma (absolutnej) prawdy”, które jest fundamentalną doktryną nihilizmu, jednakową dla mas i dla elit.

W naszym wieku „prawda relatywna” obecna jest głównie w wiedzy naukowej, która rozpoczyna od obserwacji i przechodząc przez logikę rozwija się w uporządkowany sposób od znanego do nieznanego. Jest zawsze dyskursywna, uwarunkowana, zawierająca zastrzeżenia, zawsze wyrażona w „relacji” do czegoś innego, nigdy nie istniejąca samodzielnie, nigdy kategoryczna, nigdy „absolutna”.

Bezrefleksyjny specjalista-naukowiec raczej nie widzi potrzeby dla jakiegoś innego rodzaju wiedzy, zajęty wymaganiami swojej specjalności nie ma ani czasu, ani ochoty na „abstrakcyjne” pytania, które na przykład mogą analizować podstawowe założenia jego specjalności. Gdy jest naciskany, albo gdy jego umysł spontanicznie zada tego typu pytania, prawdopodobnie jego ciekawość będzie zaspokojona popularnym wyjaśnieniem: każda prawda jest empiryczna, każda prawda jest relatywna.

Oczywiście oba stwierdzenia są wewnętrznie sprzeczne. Pierwsze z nich w ogóle nie jest empiryczne, ale metafizyczne, a drugie samo jest stwierdzeniem absolutnym. Dla krytycznego obserwatora pytanie o prawdę absolutną zostało postawione przede wszystkim z powodu takich wewnętrznych sprzeczności, a pierwsza logiczna konkluzja do której musi on dojść jest taka: jeżeli w ogóle jest jakaś prawda, to nie może być ona zaledwie „relatywna”. Podstawą współczesnej nauki, jak każdego systemu wiedzy, są niezmienne i absolutne aksjomaty; gdyby ich nie było, nie byłoby również żadnej wiedzy, nawet tej najbardziej „refleksyjnej”, gdyż nie byłoby żadnych kryteriów, według których można by dokonywać klasyfikacji czegokolwiek jako wiedzy i prawdy.

To prawo prowadzi do oczywistego wniosku: absolut nie może zostać osiągnięty środkami relatywnymi. Mówiąc inaczej, nie można ustalić podstawowych aksjomatów jakiegoś systemu wiedzy przy pomocy tej wiedzy, muszą one zostać nadane z góry; nie są one obiektem naukowego eksperymentu, ale są przedmiotem wiary.

Omówiliśmy w poprzednich rozdziałach powszechność wiary, widząc w niej fundament wszelkiej ludzkiej działalności i wiedzy. Zobaczyliśmy też, że wiara, aby nie padła ofiarą subiektywnych złudzeń, musi być zakorzeniona w prawdzie. Zatem uzasadnionym i naprawdę nieuniknionym jest pytanie: czy zasadnicze aksjomaty wiary naukowej – jak na przykład spójność i jednorodność natury, subiektywność ludzkiej wiedzy, zdolność rozumu do wyprowadzania wniosków z obserwacji – są ustanowione na absolutnej prawdzie; jeżeli nie, są niczym więcej jak niesprawdzalnymi możliwościami. Wielu naukowców i humanistów, którzy nie chcą kłopotać się myśleniem o rzeczach ostatecznych, przyjęło „pragmatyczne” stanowisko, dla którego te podstawowe aksjomaty to nic więcej jak hipotezy eksperymentalne, które są weryfikowane przez wspólne doświadczenia. Jest to stanowisko z pewnością niezadowalające, może dawać ono tylko psychologiczne wyjaśnienie wiary, które te aksjomaty inspirują, jednak ponieważ nie kładzie fundamentów tej wiary na prawdzie, pozostawia ten naukowy gmach na ruchomych piaskach i nie daje pewnej ochrony przed wiatrami irracjonalizmu, które okresowo go atakują.

W rzeczywistości, czy to w zwykłej naiwności, czy też w wyniku głębszego wglądu, którego nie można uzasadnić argumentami, większość naukowców i humanistów uważa bez wątpienia, że ich wiara ma jakiś związek z prawdą rzeczy. To, czy ta wiara jest uzasadniona czy nie, to oczywiście jest inny problem, jest to pytanie metafizyczne. Ale jedno jest pewne, że wiara ta nie jest uzasadniona przez raczej prymitywną metafizykę większości naukowców.

Każdy człowiek, jak to widzieliśmy, żyje dzięki wierze; podobnie też każdy człowiek, co jest mniej oczywiste, ale nie mniej pewne, jest filozofem. Wymaganie czegokolwiek od jakiejś wiedzy, a żaden z żyjących ludzi nie może się od tego uwolnić, pociąga za sobą teorię i standardy wiedzy oraz wyobrażenia tego, co jest ostatecznie znane i prawdziwe. Ta zasadnicza prawda, czy to pod pojęciem Boga chrześcijan, czy po prostu podstawowej zasady spójności rzeczy, jest podstawową zasadą metafizyki, prawdą absolutną. Ale z uznaniem takiej zasady, logicznie nieuniknionej, teoria „relatywizmu prawdy” załamuje się, sama ujawniając się jako absolut wewnętrznie sprzeczny.

Ogłoszenie „relatywizmu prawdy” prowadzi do czegoś, co możemy nazwać „negatywną metafizyką”, jednak wciąż metafizyką. Istnieje kilka głównych form „negatywnej metafizyki”, a ponieważ każda zawiera inne sprzeczności oraz odwołuje się do całkiem innej mentalności, dobrze będzie poświęcić osobny akapit na przyjrzenie się każdej z nich. Możemy podzielić je na dwie zasadnicze kategorie: „realizmu” i „agnostycyzmu”, z których każda z kolei może być jeszcze podzielona na formę „naiwną” i „krytyczną”.

„Naiwny realizm” albo „naturalizm” mówiąc ściśle nie zaprzecza absolutnej prawdzie, ale raczej stawia samodzielnie absolutne twierdzenia, których nie da się obronić. Odrzucając każdy „idealny” czy „duchowy” absolut żąda absolutnej prawdy od „materializmu” i „determinizmu”. Ta filozofia jest wciąż żywa w pewnych kręgach, jest to oficjalna doktryna marksizmu i jest wykładana przez wielu mało wyrafinowanych zachodnich myślicieli. Jednak główny nurt współczesnej myśli pozostawił tę filozofię z tyłu, dzisiaj wydaje się być ona tylko osobliwym reliktem nieskomplikowanych, ale minionych już czasów wiktoriańskich, kiedy wielu przenosiło na „naukę” posłuszeństwo i uczucia, które kiedyś odczuwało w stosunku do religii. Jest to niemożliwa do sformułowania metafizyka „naukowa”, niemożliwa gdyż nauka z natury swojej jest wiedzą o szczegółach, a metafizyka jest wiedzą o tym, co leży u podstaw tych szczegółów i co z nich wynika. Jest to samobójstwo filozofii, gdyż przyjmując „materializm” i „determinizm” czyni tę całą filozofię bardzo ułomną, gdyż musi zakładać, że filozofia, jak wszystko inne, podlega determinizmowi. Jej obrońcy mogą twierdzić tylko, że ich filozofia ponieważ istnieje, jest „nieuchronna”, co wcale nie oznacza, że jest „prawdziwa”. W rzeczywistości filozofia ta, jeżeli jest konsekwentna, pozbywa się całkowicie kategorii prawdy, jednak jej zwolennicy, którzy nie myślą tak konsekwentnie i głęboko, wydają się być nieświadomi tej poważnej sprzeczności. Ten konflikt ujawnia się na mniej abstrakcyjnym poziomie, w działaniach altruistycznych i idealistycznych, na przykład rosyjskich nihilistów XIX stulecia, które stoją w rażącej sprzeczności do ich czysto materialistycznych i egoistycznych teorii; Włodzimierz Sołowiow zręcznie wskazał na tę rozbieżność przez przypisanie jej sylogizmu: „Człowiek pochodzi od małpy, a zatem powinniśmy się nawzajem kochać”.

Cała filozofia do pewnego stopnia zakłada autonomię idei, a więc filozoficzny „materializm” jest też jakimś rodzajem „idealizmu”. Można powiedzieć, że jest to wyznanie tych, których idee nie wznoszą się ponad to, co widać gołym okiem, których pragnienie prawdy jest łatwo zaspokojone przez naukę, tak że z niej czynią swój absolut.

„Krytyczny realizm” lub „pozytywizm” jest bezpośrednim zaprzeczeniem prawdy metafizycznej. Wychodząc z tych samych naukowych inklinacji, jak jeszcze bardziej naiwny od niego naturalizm, wykazuje większy umiar w całkowitym porzucaniu absolutu i w ograniczaniu się do „empirycznej”, „relatywnej” prawdy. Zauważyliśmy już sprzeczność tego stanowiska: zaprzeczenie prawdzie absolutnej samo w sobie jest „prawdą absolutną”; tak samo jak w przypadku naturalizmu, przyjęty na samym początku pierwszy postulat pozytywizmu jest jego zaprzeczeniem.

„Agnostycyzm” tak jak „realizm” może być podzielony na „naiwny” i „krytyczny”. „Naiwny” lub „doktrynerski agnostycyzm” zakłada absolutną niemożność poznania jakiejkolwiek absolutnej prawdy. Mimo że twierdzenie to brzmi bardziej skromnie od postulatów pozytywizmu, wciąż jeszcze najwyraźniej żąda zbyt wiele: jeśli rzeczywiście wie, że absolut jest „niepoznawalny”, to wtedy wiedza ta sama w sobie jest „absolutna”. Taki agnostycyzm jest faktycznie jakąś odmianą pozytywizmu próbującą, bez większego sukcesu, pozbyć się tkwiących w nim sprzeczności.

Dopiero w „krytycznym” lub „czystym agnostycyzmie” w końcu możemy odnaleźć coś, co wydawać się może pomyślnym odrzuceniem absolutu, niestety, to odrzucenie pociąga za sobą odrzucenie wszystkiego i kończy się, jeśli jest konsekwentne, w całkowitym solipsyzmie. Taki agnostycyzm jest prostym stwierdzeniem faktu: nie wiemy, czy istnieje jakaś absolutna prawda, albo jaka może być jej natura, jeśli by istniała; bezpośrednim wnioskiem z tego stwierdzenia jest wniosek – musimy zadowolić się empiryczną i relatywną prawdą, którą możemy poznać. Ale co to jest prawda? Czym jest wiedza? Jeżeli nie ma ogólnie obowiązujących kryteriów, dzięki którym można poddać takie rzeczy ocenie, nie można ich nawet zdefiniować. Agnostyk, nawet jeżeli uzna tę krytykę, wcale go to nie wzruszy; stoi na stanowisku „pragmatyzmu”, „eksperymentalizmu”, „instrumentalizmu”: nie ma prawdy, ale człowiek może żyć, może przejść przez świat bez niej. Takie stanowisko było bronione w wysokich, jak również w bardzo niskich sferach, w naszym antyintelektualnym stuleciu, ale mało kto może stwierdzić, że intelektualnie jest ono nieodpowiedzialne. Jest to ostateczne porzucenie prawdy, lub raczej rezygnacja z prawdy na rzecz siły, czy to będzie siła narodu, rasy, klasy, czy też przyjemności, czy jakakolwiek inna przyczyna, która jest teraz w stanie przyciągać ludzkie siły witalne, dawniej oddane prawdzie.

„Pragmatyści” i „agnostycy” mogą być całkiem uczciwi i mieć dobre intencje, jednak tylko oszukują siebie i innych, gdy usiłują słowem „prawda” opisać to, czego poszukują. W rzeczywistości samo ich istnienie jest świadectwem faktu, że poszukiwanie prawdy, które tak długo inspirowało Europejczyków, skończyło się. Z pewnego punktu widzenia ponad cztery wieki współczesnej myśli filozoficznej było eksperymentem, pokazującym dokąd może zaprowadzić dostępna człowiekowi wiedza, przy założeniu, że nie istnieje Prawda Objawiona. Wniosek z tego eksperymentu dostrzegł już Hume, ale uciekł od niego do wygodnego „zdrowego rozsądku” i życiowych konwenansów. Dzisiaj od jego konsekwencji już nie mamy żadnej bezpiecznej ucieczki. Wnioskiem tym jest całkowita negacja: jeżeli nie istnieje Prawda Objawiona, to w ogóle nie ma prawdy. Poszukiwanie prawdy poza Objawieniem zabrnęło w ślepy zaułek. Naukowcy też to przyznają, gdyż ograniczają się do bardzo wąskich specjalności, i są zadowoleni, jeśli mogą zauważyć jakieś powiązania w ograniczonym zestawie faktów, i nie przejmują się wcale istnieniem jakiejś prawdy, większej czy mniejszej; tłumy zaś okazują to samo oczekując od naukowców nie prawdy, ale raczej technologicznych zastosowań wiedzy, która nie ma żadnego innego jak tylko praktyczne znaczenie, i przez poszukiwanie innych, irracjonalnych źródeł wartości ostatecznych, które kiedyś człowiek chciał odnaleźć w prawdzie. Despotyzm nauki nad praktycznym życiem przyszedł razem całym szeregiem pseudoreligijnych „objawień”; są to dwa współzależne symptomy tej samej choroby: porzucenia prawdy.

Tak daleko doprowadziła nas w ten sposób logika: od zaprzeczenia prawdzie absolutnej lub poddania jej w wątpliwość (jeśli jesteśmy konsekwentni i uczciwi), aż do przepaści solipsyzmu i irracjonalizmu. Jedynym możliwym stanowiskiem nie zawierającym logicznych sprzeczności, jest potwierdzenie istnienia prawdy absolutnej, która jest podstawą i zabezpieczeniem wszystkich pomniejszych prawd, i ta absolutna prawda leży w zasięgu poznawczych możliwości człowieka. W tym miejscu logika nas zawodzi i jeśli chcemy iść dalej musimy wejść do całkowicie innego świata dyskusji. Jednak teraz musimy stwierdzić jedno, że nie ma logicznych przeszkód do potwierdzenia prawdy absolutnej; ale w rzeczywistości potwierdza ją coś zupełnie innego. Takie potwierdzenie może opierać się tylko na jednym źródle; pytanie o prawdę musi nadejść po pytaniu o Objawienie.

Krytyczny umysł w tym momencie zawaha się. Czy musimy szukać pomocy czegoś, bez czego nie możemy pójść dalej wyłącznie naszymi własnymi siłami? Jest to cios zadany naszej dumie. Przede wszystkim tej dumie, która dzisiaj uchodzi za naukową „pokorę”, która „siada przed faktem jak małe dziecko”, a wciąż odmawia uznania jakiegoś innego arbitra rzeczywistości niż dumnego ludzkiego rozumu. Jest jednak szczególne objawienie, Boskie Objawienie, chrześcijańskie Objawienie, które taką odrazę budzi u racjonalistów; innych objawień oni nie kwestionują.

Rzeczywiście, człowiek, który nie przyjął w sposób pełny i świadomy spójnej doktryny prawdy, jaką daje chrześcijańskie Objawienie, jeżeli ma jakieś aspiracje do jakiejkolwiek wiedzy, zmuszony jest do szukania takiej doktryny gdzie indziej. Taka właśnie jest ścieżka współczesnej filozofii, która kończy się ciemnością i pomieszaniem, gdyż filozofia ta nigdy nie zaakceptuje faktu, że sama z siebie nie może być wystarczająca, że pełnia prawdy może być jej dana tylko z zewnątrz. Zaślepienie i pomieszanie współczesnych filozofów w odniesieniu do podstaw i wymiaru absolutu były bezpośrednią konsekwencją ich własnego głównego założenia – nieistnienia Objawienia. Założenie to powoduje ślepotę i nie pozwala dostrzec światła słonecznego i to, co wcześniej było wyraźnie widoczne w jego świetle, teraz pogrążyło się w mroku.

Dla kogoś szukającego po omacku w tych ciemnościach, jeśli nie zostanie uleczony ze swej ślepoty, pozostaje tylko jedna ścieżka – jest nią poszukiwanie jakiegoś światła wśród zalegającego mroku. Wielu biegnie do migającego ogarka „zdrowego rozsądku” oraz życiowych konwenansów i, ponieważ jakoś musimy dawać sobie radę, akceptuje aktualne opinie kręgów towarzyskich i intelektualnych do których należy. Jednak wielu innych, znajdując światło blade i przymglone, kieruje się do magicznych latarni, które wyświetlają złudne, kolorowe miraże, które są niezwykle oszałamiające, i stają się wyznawcami tego lub innego politycznego, religijnego czy artystycznego prądu, który „duch czasów” akurat uczynił modnym.

W rzeczywistości nikt nie żyje nie będąc w świetle jakiegoś objawienia, czy to prawdziwego, czy fałszywego, w zależności czy służy ono do rozświetlania rzeczywistości, czy do jej zaciemnienia. Ten, kto odrzuci światło chrześcijańskiego Objawienia, musi dostać się w krąg światła fałszywego objawienia; a fałszywe objawienie prowadzi do otchłani.

Zaczęliśmy te rozważania od logicznego pytania: „Co to jest prawda?” Pytanie to musi zostać postawione z zupełnie innego punktu widzenia. Zadał to pytanie sceptyk Piłat, nie powodowany pragnieniem jej poznania; ale, o ironio, zadał to pytanie Samej Prawdzie. Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem: nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie (J 14:6). Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8:32). W tym znaczeniu Prawda, Prawda która obdarza życiem wiecznym i wolnością, nie może być osiągnięta przez żadne ludzkie sposoby i wysiłki; może być ona objawiona z wysoka przez Tego, który ma moc, aby to uczynić.

Ścieżka wiodąca do tej Prawdy jest wąska i większość ludzi podróżujących „szeroką” drogą nie może jej znaleźć. Bóg, który jest Prawdą, właśnie po to stworzył człowieka, aby szukał tej Prawdy, dlatego też wszyscy ludzie bez wyjątku Jej poszukują. W następnych rozdziałach zbadamy wiele fałszywych absolutów, wielu fałszywych bogów wynalezionych przez człowieka, którym oddaje on cześć w obecnym, pełnym idolatrii wieku; dowiemy się też, że może najbardziej zdumiewające jest w nich to, że każdy z tych bogów daleki jest od bycia jakimś „nowym objawieniem”, natomiast zawsze jest rozmyciem, wypaczeniem, zwyrodnieniem lub parodią Jedynej Prawdy, którą ludzie chcąc nie chcąc wskazują, nawet poprzez swoje błędy, bluźnierstwa i pychę. Samo pojęcie Boskiego Objawienia zostało starannie zdyskredytowane dla wszystkich, którzy muszą spełniać dyktat „ducha czasów”. Jednak niemożliwe jest stłumić pragnienie prawdy, które Bóg zaszczepił człowiekowi, aby przyprowadzić go do Siebie, a co może spełnić się tylko po przyjęciu Jego Objawienia. Nawet ci, którzy zapewniają, że „relatywne” prawdy ich satysfakcjonują i uważają siebie za zbyt „wyrafinowanych”, „uczciwych” albo nawet „pokornych”, aby dążyć do absolutu, nawet ich ostatecznie nuży pokarm składający się z tych marnych przekąsek, na które sami siebie dobrowolnie skazali, i marzą o bardziej pożywnym jedzeniu.

Jednak pokarm Prawdy chrześcijańskiej jest dostępny tylko dla wiary; a główną przeszkodą dla tej wiary nie jest logika, tak jak głoszą to współczesne poglądy, ale inna, przeciwstawna wiara. Zobaczyliśmy jasno, że logika nie może zaprzeczyć absolutnej prawdzie bez zaprzeczenia samej sobie; logika która powstaje przeciwko chrześcijańskiemu Objawieniu jest wyłącznie na usługach innego „objawienia”, fałszywej „prawdy absolutnej”: mianowicie nihilizmu.

Na następnych stronach scharakteryzujemy jako „nihilistów” ludzi, jak się wydaje, o bardzo rozbieżnych poglądach: humanistów, sceptyków, rewolucjonistów wszystkich odcieni, artystów i filozofów różnych szkół; jednak są oni wszyscy złączeni wspólnym zadaniem. Czy to będzie pozytywistyczna „krytyka” chrześcijańskich prawd i instytucji, czy rewolucyjna przemoc przeciwko staremu porządkowi, czy apokaliptyczne wizje kosmicznej katastrofy lub nadejście raju na ziemi, czy obiektywne prace naukowe w interesie „lepszego życia” na tym świecie, przy cichym założeniu, że nie ma innego świata – cel ich wszystkich jest ten sam: unicestwienie Boskiego Objawienia i przygotowanie do wprowadzenia nowego porządku, w którym nie będzie żadnego śladu „starych” poglądów na świat, w którym odtąd jedynym bogiem będzie Człowiek."




--------------------------------------------------------------------------------

[1] Friedrich Nietzsche, Wola panowania.

1 2 3 4 5 »

środa, 11 kwietnia 2007
Licznik odwiedzin: 96
Kalendarz
« kwiecień »
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
starowier




Dołączył: 20 Cze 2006
Posty: 350
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 12:22, 06 Sie 2007    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Linkownia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin