Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Metodologia naukowa - czym (nie) jest?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Metodologia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11144
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 789 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:36, 18 Sty 2018    Temat postu: Metodologia naukowa - czym (nie) jest?

Naiwnym pojmowaniem nauki jest przekonanie, iż nauka po prostu "ustala prawdę". Tzn. oczywiście tu można by długo i namiętnie dyskutować, czym w ogóle jest prawda. A jak się z góry zdefiniuje prawdę tak, że "prawdą jest to, co ustala nauka" (coś a'la scjentyzm), to będziemy mieli (z definicji, czyli postulatu modelu rozumowania) właśnie to, przeciwko czemu tu występuję.

Jednak chyba warto skonfrontować taką ortodoksyjną wizję prawdy z inną - bardziej zdroworozsądkową, intuicyjną, która wskaże, iż chyba z pojęciem prawdziwości warto jest powiązać szerszy zakres bytów myślowych, niż to, co nauka wie. Wynika to z wielu przesłanek:
1. po pierwsze nauka COŚ ustala (jakiś stan zewnętrzny wobec niej), zmieniając się, doskonaląc. Zatem przyjmując iż prawdą jest (tylko) to co "nauka wie", wpadniemy w sprzeczność już w chwilę po tym, jak nauka ustali nowy fakt. Bo wcześniejszy stan wiedzy jest inny od późniejszego, czyli oba na raz nie mogą być tą pełną prawdą.
2. po drugie intuicyjnie znamy "prawdy" (w dużym stopniu pewne, czasem te najbardziej pewne), do których nauka nie ma dostępu - np. własne myśli, przekonania (także zatem przekonania innych ludzi), zdarzenia jednostkowe których nie zarejestrowano zgodnie z metodologią naukową (wszak nie w każdym miejscu wszechświata znajduje się rejestrator zdarzeń). Te zdarzenia (co wiemy) zaszły, były faktem (czyli chyba w jakimś znaczeniu "prawdą")
3. po trzecie nauka skupia się nie tyle na rejestrowaniu/opisywaniu wszystkiego, co raczej przyjmuje strategię PRAGMATYCZNĄ, czyli obraca się wokół tego CO SIĘ DA OPISAĆ/STWIERDZAĆ. To, że jakiś fenomen jest możliwy do rejestrowania (na określonym etapie rozwoju wiedzy) nie oznacza, że się nie zdarza. Za parę lat może będziemy mogli rejestrować owe fenomeny, lecz dzisiaj nie jest to niemożliwe. Zatem nie możemy powiedzieć, że dzisiaj ich nie było - one tylko nie byłby (bo nie mogły być) rejestrowane. Tak więc nie potrafimy dziś badać szczegółów powierzchni kwazarów - bo są za daleko, aby te szczegóły dostrzec - nawet przez najmocniejsze teleskopy. Nie stać nas dzisiaj na zbadanie pokładów wody na Marsie - to dużo kosztuje. Może w przyszłości to się zbada, ale na razie naukowcy co najwyżej marzą o tej możliwości. Bo logistyka - ekonomia ogranicza zestaw prawd, do których nauka jest w stanie dotrzeć. PROBLEMY PRAKTYCZNO - EKONOMICZNO - LOGISTYCZNE są ograniczeniem możliwości nauki. Naukowa praca też jest pracą, a do tego ciężką pracą. Obowiązuje w niej pewna ekonomia, oparta o przewidywania co w ogóle warte jest naukowego zainteresowania. Wielu rzeczy nie bada się naukowo, bo jeśli ktoś nie uzna danego tematu za wart zbadania, to nikt tego nie zrobi, nie zainwestuje pieniędzy (nieraz dużych sum) w zbadanie czegoś, co... po prostu jakiemuś decydentowi od projektów naukowych nie przyszło do głowy, nie spodobało się... Czy to oznacza, że temat nie był wart zbadania?... - Cóż, uczciwość nakazuje uznać, że... DOPÓKI GO NIE ZBADANO, TO NIE MOŻNA NA PEWNO TEGO STWIERDZIĆ. A nie zbadano, bo komuś tam "się wydawało" (nie wiedział jak jest, bo wiedziałby dopiero po zbadaniu), ktoś "miał wizję i przeczucie" (może niesłusznie), że to nieciekawy temat. Wiele (kto wie, czy nie większość) odkryć naukowych wynikło z przypadku. Oto ktoś nagle zauważył, że dane zachowanie jakiegoś układu jest ciekawe, niezwykłe; a choć inni czasem to też mogli widzieć, to po prostu nie zwrócili na to uwagi (jak np. było z odkryciem promieniotwórczości przez Becquerela).
4. po czwarte - niezależnie od problemu z poprzedniego punktu (problemu rejestracji) mamy jeszcze, chyba nawet bardziej fundamentalny, problem MODELU, czyli możliwości opisu. Przed wynalezieniem termometru istniało zjawisko rozszerzalności materiałów pod wpływem temperatury (podstawa fizyczna działania prostych termometrów). Czyli ludzie "mogli" rejestrować temperaturę. Mogli bardzo teoretycznie - bo nikt nie wpadł na pomysł jak to praktycznie zrealizować - wziął słupek cieczy, wyskalować podziałkę, ustalić stałe punkty temperaturowe. Czyli praktycznie nie mogli. Dzisiaj pewnie jest też mnóstwo wielkości, faktów, okoliczności, które dałyby się rejestrować w jakiś sposób, ale jeszcze nikt nie wpadł na pomysł, jak to robić. Ale te "fakty" istnienia owych potencjalnych wielkości istnieją. Tylko nikt o nich nie wie, nikt sobie nie wyobraża, że można je badać, budować z nich korelacje do innych wielkości, może tworzyć z nich urządzenia. Nie wiemy, bo (jeszcze... niektóre zostaną w przyszłości odkryte) nikt nie wpadł na stosowny pomysł.
5. po piąte - PROBLEM POWTARZALNOŚCI. Coś hipotetycznego co się zdarzyło w historii wszechświata tylko raz, a jest niepodobne do niczego nie ma szans na zarejestrowanie, opisanie. Bo coś potrafimy utrwalać w naszej myśli dopiero wtedy, GWY WIEMY DO CZEGO TO PORÓWNAĆ, gdy możemy to jakoś odnosić do innych rzeczy - ustalać w hierarchii: większe nić, mniejsze niż, cieplejsze niż, jaśniejsze niż itd... Coś co nie było porównywalne z niczym znanym, co nie ma jakiegoś odniesienia zostanie wypchnięte z przestrzeni myśli, opisów, zostanie jakoś przykryte kolejnymi wrażeniami. Dopiero od pewnego minimalnego poziomu powtarzalności mamy szansę na wybudowanie systemu rejestracji/odbioru danego fenomenu.


Patrząc na to wszystko razem, można by uznać, iż to co "nauka wie", to ABSOLUTNY SKRAJNY CZUBECZEK WIERZCHOŁKA GÓRY LODOWEJ, którą to górą są zdarzenia i fenomeny świata jakie się zdarzają, czy mogą zdarzyć. Ja oczywiście nie mam do nauki z tego powodu "pretensji", nie atakuję jej (wszak "tak krawiec kraje, jak mu materiału stje"). Ja tylko zwracam uwagę na to, iż przekonanie, że prawdą jest to, co ustaliła nauka, ostatecznie jawi się jako mocno naiwne i na wyrost.

W tym kontekście nie rozumiem ludzi, którzy chcieliby uznać za góry fałszywe wszystkie twierdzenia, których nauka nie zbadała. Wygląda mi to na jakąś straceńczą intelektualnie postawę - wszak gołym okiem widać, iż to nie da się utrzymać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Metodologia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin