Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Idiotyzmy współczesnego kapitalizmu i sieć współzależności

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10586
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 738 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:30, 14 Lut 2014    Temat postu: Idiotyzmy współczesnego kapitalizmu i sieć współzależności

Ostatnio przeczytałem, że w Grecji bezrobocie wśród młodych sięga 61%. Przyszło mi do głowy, że to nie pierwszy raz, gdy współczesny kapitalizm (dla wolnorynkowców nie wystarczająco kapitalistyczny, a dla przeciwnej strony "zbyt" kapitalistyczny) generuje efekty przystosowawcze dokładnie przeciwne logice - tutaj funkcjonowanie przeciw samorzutnemu naprawianiu się.
Bo logicznie byłoby tak, że jeśli jest kryzys, to ludzie chcą z niego wyjść, czyli zakasują rękawy i biorą się do roboty. Większość bezrobotnych w Grecji chciałaby pracować, ale... ale jakoś to tak "się dzieje", że kryzys zamiast generować więcej pracy w systemie ekonomicznym, zsyła ludzi na bezczynność. Mamy absurd pod względem zdroworozsądkowym, bo system działa dokładnie przeciwnie do tego, jak powinien. Ten schemat jest powtarzalny - tzn. działa on nie tylko w Grecji, ale ma zastosowanie do praktycznie wszystkich kryzysów w dziejach kapitalizmu.

Marnotrawstwo wbudowane w system
Innym idiotyzmem kapitalizmu dzisiejszego jest produkcja specjalnie gorszych, szybciej psujących się urządzeń. Najwyraźniej firmom się opłaca tworzyć swoje produkty tak, aby nie były zbyt trwałe. Wtedy klient po paru latach wyrzuci stary produkt i przyjdzie po nowy, zaś producent na tym zarobi. To oczywiście powoduje totalne marnotrawstwo ludzkiej pracy i obciąża środowisko naturalne niepotrzebnymi odpadami.

Konkurencja, która nie doskonali, a psuje
Wolnorynkowa myśl wielbi konkurencję. I pewnie w większości przypadków ma w tym rację. Ale są - dość liczne - wyjątki. W wielu przypadkach organizowanie życia w duchu konkurencji jest przeciwskuteczne, wiąże się z marnotrawstwem. Oto mój modelowy przykład - mamy sobie miejscowość na rzeką, po której obu stronach mieszkają ludzie. Ludzie chcą przekraczać rzekę (co mogą robić łódkami, promami), ale w końcu przydałby im się most.
Most zrobiony w trybie konkurencji oznaczałby, ze trzeba na raz zrobić minimum dwa mosty, żeby konkurowały (nawet jeśli taka ilość mostów jest na danym etapie rozwoju niepotrzebna). Dodatkowo na każdym z mostów trzeba urządzić punkt poboru myta, co jeszcze dodatkowo zwiększa koszty, spowalni ruch itp.. Efektem jest zwielokrotnienie nakładów, w stosunku do sytuacji, gdy rezygnujemy z wolnorynkowości i wprowadzimy "planowanie centralne", czyli władze ustalą, że nakładają podatki, z których wszyscy złożą się wspólnie na jeden most, a ruch po nim będzie za darmo. Podobnie bezsensowne jest często konkurowanie w obszarze infrastruktury - minimum dwa systemy kanalizacji, gazu, prądu itp.

Ja dzisiaj uważam, że wolnorynkowy paradygmat, tak wielbiony przez niektórych, powinien funkcjonować jako TYLKO JAKO JEDEN Z WIELU MECHANIZMÓW. Bo niewątpliwie są obszary, w których jest skuteczny i głupotą byłoby się go stąd pozbywać - tak jak to robili komuniści w Polsce po II wojnie światowej. Ale są też takie obszary, gdzie on tylko szkodzi. Kto miałby decydować o zawieszeniu mechanizmów wolnorynkowości? - oczywiście to trudne zagadnienie. Wiemy, że dzisiaj działa to z różnym skutkiem. Ale jakoś działa, tzn. mimo wrednych lobbingów, mimo pomyłek, porażek, jakoś ten "centralnie sterowany kapitalizm" daje radę. Choć na pewno mógłby lepiej. Ale bez owego odgórnego bezpiecznika, kapitalizm ostatecznie sam się zdegraduje, bo egoizm leżący u podstaw wolnorynkowości jest zbyt mroczną siłą, bo zbyt wiele przykładów pokazuje, że ktoś zdobywający małą władzę, przewagę gospodarczą, za chwilę będzie chciał tej władzy i przewagi więcej. I nie powstrzymuje go najczęściej przed osiągnięciem tego celu ani moralność, ani prawo.

Historia pokazuje, że pewne kraje, dotknięte kryzysem nagle gospodarczo dźwigały się na nogi z powodu... klęsk, wojny itp. Bo jak pojawiała się nagle konieczność, to wszystkie stare układy biznesowe, pracowicie budowane przez chciwców bariery dla działalności ludzkiej, musiały zostać odłożone. I nagle - wskutek odgórnej decyzji władz (a jakże!) trzeba było wziąć się do roboty, zacząć budować/odbudowywać coś tam, co się popsuło, ratować przed katastrofą. Po prostu, nie patrząc na czyjeś tam ustalone "prawa" (fakt - depcząc jakieś ustalenia), władza skrzykiwała ludzi, dawała im żarcie i łapaty do ręki i budowano - a to tamy, a to bunkry, a to drogi. Nagle, zamiast pracowicie ustalać jakie wielkie pieniądze jeden wielki magnat zapłaci drugiemu wielkiemu magnatowi, robiono jakąś robotę, jakieś pieniądze spływały na rynek (dodrukowane - a jakże - to nic, że często była inflacja) i system ruszał z marazmu. To dlatego państwa rządzone autokratycznie dość często zdobywały przewagę nad resztą (Niemcy hitlerowskie, Egipt, Rzym w starożytności i pozostałe imperia). Bo w wolnej gospodarce, efektem działalności (ubocznym) jest SIEĆ SKOMPLIKOWANYCH WSPÓŁZALEŻNOŚCI. Pojawia się coraz więcej powodów, aby ktoś inny nie robił tego samego, czy podobnego niż firma X. Teoretycznie przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby tak Grek, który chce pracować, wziął się do roboty i robił... coś. To nie jest tak, że mu się nie chce. On chce. Podobnie było podczas wielkiego kryzysu z lat 30-ych. Ludzie chcieli pracować, ale kryzys był. Ludzi głodnych nie brakowało, żywność też była produkowana, ale bardziej opłacało się ją zniszczyć, aby utrzymać ceny i status quo, niż robić zgodnie z rozsądkiem wspólnego dobra, a nie małych egoizmów.
Gdyby w dzisiejszej Grecji zrobić nagle jakiś reset gospodarczy - tzn. nagle skasować powody dla których ktoś komuś coś zabrania robić - z przyczyn starych umów, patentów, praw własności, ustaleń związkowców z pracodawcami i rządem, zobowiązań międzynarodowych itp., wtedy powstałaby przestrzeń wolnych działań do zagospodarowania. Bo w normalnym społeczeństwie ludzie sobie nawzajem świadczą usługi i tworzą się poprawne więzi gospodarcze. Co to psuje?
- Sieć nadmiarowych zobowiązań psuje sprawność mechanizmów gospodarczych.
Te zobowiązania służą tym nielicznym cwaniakom, którzy właśnie na nierównościach zarabiają. Nie pierwszy raz mówi się, że "najlepiej zarabia się na kryzysie". Być może rozwiązaniem problemów byłoby ODGÓRNE ZAWIESZANIE SZCZEGÓLNIE DESTRUKCYJNYCH WIĘZI GOSPODARCZYCH. Nagle "zbyt wycwaniaczone" umowy przestałyby obowiązywać, bo jacyś "mądrale z góry" tak zadecydowali. Ktoś by tam stracił. Ale raczej byłby to osobnik (jeden, czy drugi), który ma z czego dokładać...
Dzisiejszy świat jakoś utknął w gospodarczym zaułku. Wielkie fundusze kapitałowe dysponują gigantycznymi środkami, z którymi nie wiedzą co robić. System udoskonalił się pod kątem brania od zwykłych ludzi jak najwięcej pracy, a dawania im jak najwięcej pieniędzy, a z drugiej strony dawania nieproporcjonalnie dużych pieniędzy wąskiej grupie cwaniaków - bankierom, finansistom z powiązanych branż. Wzajemne zobowiązania cementują ten układ. Zamiast myśłeć o dobru ludzi, "góra" tego systemu bawi się gry finansowe - tzn. przelewa kapitały ze złota w ropę, z ropy w miedź, z miedzi w pszenicę i kakao itp. Z tego co czytałem, około dwustu najbogatszych ludzi na świecie posiada połowę wszystkich pieniędzy. Czyli połowa pieniędzy świata służy zabawie, bo bogaty nie używa swoich pieniędzy do zaspokajania realnych potrzeb, ale do owej gry w dominację, w bycie w rankingach itp. Mamy podział świata na miliardy zwykłych ludzi, często cierpiących biedę, a z drugiej strony garstkę gabinetowych lisów, którzy uprawiają swój hazard kosztem całego świata.
Czy da się przywrócić ten świat do porządku?...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin