Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jak uruchomić kreatywność i aktywność ludzi?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10937
Przeczytał: 72 tematy

Pomógł: 774 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:57, 08 Cze 2015    Temat postu: Jak uruchomić kreatywność i aktywność ludzi?

Dotychczasowa ekonomia, jaka wyewoluowała z tradycyjnego kapitalizmu opiera się o paradygmat wyścigu do pieniądza i konsumpcji. Konkurencja okazuje się jednak bronią obosieczną - nie tylko skłania do twórczości, ale jakże często niszczy, degeneruje współpracę, spycha wielu na margines. Czy na pewno spycha tych najmniej użytecznych, nieudacznych, a wywyższa tych kreatywnych i użytecznych dla społeczeństwa?...
Patrząc na rozkład dochodów, bogactwa w dzisiejszym świecie, gdzie gromadzi się ono głównie u bankierów, na kontach spekulantów, w wielkich monopolistycznych firmach, czasem wręcz mafiosów, a raczej relatywnie słabo lokuje się w portfelach zwykłych, pracujących z mozołem ludzi (którzy pracują za przeciętne wynagrodzenia), można mieć wątpliwości.
Właściwie to raczej chyba wygląda na to, że z reguły owe pieniądze wędrują nie do tych, co są użytecznie dla innych, ale po prostu zdeterminowani w chciwości, często amoralni, a przynajmniej mało dbający o takie "drobiazgi" jak bycie kimś pożytecznym dla społeczeństwa.

Teoretycznie wszyscy jedziemy na podobnym wózku kapitalizmu, więc może tak po prostu musi być?... Jednak przyjrzyjmy się pewnym faktom. W dzisiejszych czasach konkurencja odnosi się nie tylko do pojedynczych firm. Konkurują ze sobą znacznie większe, bardziej złożone organizacje - państwa, grupy państw (jak UE) ponadnarodowe koncerny, grupy kapitałowe. Kto wygra ten nowy wyścig - konkurencję między wielkimi organizacjami?

Kiedyś czytałem, że mrówki - owady którym przypisuje się nieraz szczególną grupowa inteligencję - wcale nie sa takie mądre. Często jest tak, że ciągnąc znalezioną zdobycz do mrowiska działają wbrew sobie - jedne ciągną tak jak trzeba, a inne w przeciwną stronę. I co prawda jakoś ostatecznie ta frakcja ciągnąca w dobrą stronę okazuje się liczniejsza, zdobycz zostaje dostarczona do mrowiska, to jednak logika pokazuje, że mrówki pracują mocno nieoptymalnie, że można ten sam efekt osiągnąć znacznie mniejszym kosztem.
Patrząc z perspektywy państwa konkurujące ze sobą firmy często działają jak owe głupie mrówki. Przykładowo firma produkująca jakiś rodzaj produktów próbuje sprzedać je klientom, którzy owych produktów nie potrzebują. Ukrywa jednak ten fakt przed klientami, a ci nieadekwatnie wydają swoje pieniądze. Aby bronić się przed tego rodzaju formą oszustwa powstają organizacje konsumenckie, pracują dodatkowi ludzie, aby zdemaskować takie praktyki, czasem uzyskać gratyfikację przez system prawny. Mnóstwo ludzi pracuje przeciwko sobie - nic nie wytwarzając, a w każdym razie nic, co dałoby się sprzedać na zewnątrz, czy dawało ludziom radość, satysfakcję (z wyjątkiem może satysfakcję u tego, który wygra tego rodzaju spory). Ogólnie ilość sporów w gospodarce, ilość rozpoczętych konkurencyjnych procesów wcale nie musi świadczyć o sile (konkurencyjnej) tej gospodarki, a wręcz przeciwnie - po prostu o tym, że w systemie dzieją się niepotrzebne, pasożytnicze procesy, bo wadliwie krąży informacja, bo zbyt łatwo cwaniacy manipulują ludźmi, że trzeba dużo dodatkowego wysiłku poświęcać nie na samą (wy)twórczość, co na działania pomocnicze, zabezpieczające. Dobrym przykładem niepotrzebnych procesów są m.in. spekulacje walutowe, zabezpieczanie się przed zmianami kursów walut. Gdyby świat oparł się na jednej, dobrze zarządzanej walucie, to uwolniona zostałaby ogromna rzesza aktywności tych ludzi, którzy dzisiaj spekulują na rozmaitych forexach i tym podobnych giełdach - czyli w działalności nie przynoszącej nikomu ani chleba, ani ubrań, ani nawet samochodów.
W odróżnieniu od takiej ekonomii, którą można określić jako "konkurencyjny piasek w trybach", można sobie wyobrazić znacznie lepsze układy gospodarcze - takie w których konkurencja działa PRZEDE WSZYSTKIM I GŁÓWNIE na polu wytwórczości, czyli gdy wysiłki ludzi związane są z realnym poprawianiem produktów, innowacjami, doskonaleniem wydajności pracy i więzów pomiędzy klientem, a producentem. Jednocześnie w tych dziedzinach, gdzie konkurencja niczemu specjalnemu nie służy, tam tej konkurencji nie ma, bądź jest ona na niskim poziomie. Przykładowo jest sens konkurować o to kto taniej i lepiej wybuduje drogę, ale już konkurowanie podmiotów w zakresie dostępu do prawa, które jest przez państwo stanowione, nie ma sensu. Wszystkie normy prawne powinny być powszechnie dostępne, bezpłatne i jeszcze z dobrymi komentarzami, aby każdy wiedział jak się w danym państwie działa w zgodzie z obowiązującymi normami. W końcu przecież po to owe normy są, aby były - możliwie najbardziej precyzyjnie - przestrzegane. Niestety np. dopiero ostatnio w Polsce na dobre rusza się coś w zakresie udostępniania obywatelom prawa - czyli nie tylko ustaw, ale i interpretacji. Wcześniej liczne kancelarie prawniczy zarabiały na tym, że prawo jest napisane w sposób niezrozumiały dla przeciętnego człowieka, często niedostępne, albo trudno dostępne (opłaty).
Jeśli jakieś państwo będzie lepiej usuwało ten konkurencyjny piasek z trybów, czyli będzie przekierowywało aktywność ludzką z bezproduktywnych sporów i manipulacji na działania realnie poprawiające sprawność projektowania i wytwarzania produktów, to takie państwo - przynajmniej w dłuższym okresie czasu - będzie zyskiwało na polu konkurencji międzynarodowej. Jeśli zaś wysiłek ludzi skupi się na walkę z wydumanymi wewnętrznymi ograniczeniami, to takie państwo będzie miało relatywnie mniej do zaoferowania na zewnątrz (wewnątrz oczywiście też).

Chyba już trwa taki czas nowej konkurencji. Państwa od lat konkurują ściągając do siebie najlepiej wykształconą kadrę (Polska niestety jest wielkim dostawcą takiej kadry dla innych krajów, bo jakoś zapanował u nas paradygmat bycia krajem taniej siły roboczej), zmniejszaniem szarej strefy, zmniejszaniem przestępczości, a jednocześnie takim doskonaleniem prawa i administracji, aby więcej ludzi miało pracę, było użytecznymi dla siebie.

W krajach źle skonstruowanej konkurencji ludzie są marginalizowani, tracą pracę, albo (nawet pracując) wykonują czynności sprzeczne z działaniami innych ludzi. Krótko mówiąc nie włączają się do wspólnego wysiłku w ciągnięciu (jak mrówki do mrowiska) postępu i rozwoju, a drepczą w miejscu, działają w sprzecznych kierunkach, marnując tylko ludzkie siły, zdrowie, nerwy. Można by powiedzieć, że względnie niezłym miernikiem rozsądku państwa jest chyba poziom bezrobocia i biurokracji. Kiepsko zarządzane państwo ma dużo bezużytecznych ludzi - albo zapracowanych nad interpretacją i wdrożeniem licznych, niejasnych przepisów, albo w ogóle nie pracujących. Za to dobrze zarządzane państwo potrafi dać zajęcie (prawie) wszystkim, którzy są w stanie pracę podjąć. I do tego ich praca nie jest bezsensowna, nie jest zaprzeczaniem pracy innych, lecz przyczynia się do wzrostu, rozwoju.

Z bezużytecznych w państwie ludzi problem jest podwójny (a nawet potrójny i więcej). Raz, że nie dają swojego wkładu do rozwoju kraju. Dwa, że zwykle duża część z nich zasila szeregi kryminalne, bo bezczynność rodzi frustrację, złe emocje, a na koniec przestępczość. Przestępczość zaś rodzi dodatkowe koszty, dodatkowa konieczność zatrudniania ludzi nie do wytwórczości, a do obsługi zakładów karnych. Do tego dochodzi oczywiście zmniejszenie rynku, poprzez wypadnięcie z niego określonej grupy konsumentów, którzy nie byli w stanie zarobić na to, aby coś kupić.
Jest takie podejście części ortodoksyjnych wolnorynkowców, że najlepiej dla gospodarki jest "dusić" ludzi ich biedą - wtedy się oni zmobilizują, wezmą do pracy i będą użyteczni. To dość życzeniowe (w kontekście doświadczeń z socjologii i psychologii) myślenie. Niestety, człowiek zbyt mocno zdegradowany, zniechęcony ma raczej skłonność do trwałego wypadnięcia z rynku pracy i aktywności, niż do "wzięcia się w garść" przeciwko nawale przeciwności. Słabi jesteśmy jako ludzie. Nieliczni - faktycznie - jakoś się pozbierają po ciosach, a potem znowu pójdą walczyć. Ale znacznie większa część załamie się, zrezygnuje, poszuka sobie sposobów życia na garnuszku innych. Ano słabi jesteśmy.
Mądre państwo nie dopuszcza do tego, aby praca stała się zbyt ekskluzywnym towarem, aby zbyt dużo ludzi tracić na pozostawianie ich nieaktywnymi. Mądre państw czuwa, aby jak najmniej pojawiało się bezużytecznych zawodów, zajęć, próbuje zapobiec marnowaniu się ludzkiego potencjału. Szkoda, że tak niewielu decydentów w naszym kraju to rozumie, albo nawet jeśli rozumie, to nie robi zbyt wiele w kierunku poprawy sytuacji.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 18:22, 08 Cze 2015, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin