Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Samotność, a samobójstwa nastolatek

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18619
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 9:40, 29 Maj 2015    Temat postu: Samotność, a samobójstwa nastolatek

Taki artykuł nawinął mi się z Newsweeka: [link widoczny dla zalogowanych]

Autorzy jako główną przyczynę rosnącej fali samobójstw wśród młodych dziewcząt wskazują samotność, odrzucenie przez grupę rówieśniczą.
Czy jest nadzieja na poprawę w tym względzie?
- Wg mnie raczej nie. Chyba będzie gorzej.

Składa się na to wiele czynników:
- narastająca ATMOSFERA KONKURENCJI
- postęp indywidualizmu, w tym także feminizmu, który jest chyba najwyrazistszą formą kobiecego indywidualizmu
- skupienie się rządów na całego świata "gospodarce" - liczy się pieniądz, dorabianie się, a człowiek w sensie jego potrzeb psychicznych schodzi na dalszy plan. Mamy niezachwianą wiarę większości decydentów w to, że dążenie do bogactwa automatycznie naprostuje problemy człowieczeństwa, że tak naprawdę człowiekowi nic więcej nie trzeba, tylko mieć i mieć, i mieć...

Samotność będzie więc postępować.
Jeszcze bym skomentował tu wątek feministyczny. Bo wydaje się on dość niejednoznaczny na mojej liście. Właściwie to do końca nie będę twierdził, na ile działa on pozytywnie, a na ile negatywnie na młode dziewczyny. Z jednej strony feministki próbują dowartościować kobiecość. I to jest pewnie pozytywne. Z drugiej strony to dowartościowania odbywa się w taki sposób, że "skorzystać z niego" mogą osoby o dość konkretnym typie psychiki - takie kobiety samodzielne z natury, takie "z nerwem", kobiety silne. Nie wszystkie jednak kobiety/dziewczyny silne ze swojej natury są. Dla nich przedstawienie ideału kobiety niezależnej, samodzielnej może dawać efekt pogłębienia depresji (bo ja nigdy taka nie będę, jestem do niczego...). Dodatkowo feminizm zantagonizował układ na linii kobieta - mężczyzna. To spowoduje (już spowodowało) częściowo wycofanie się chłopców z dążenia do związku, rezerwę wobec drugiej płci, ogólnie działa w stronę dzielenia, a nie łączenia.
Nie chcę tu jednak "potępiać" feminizmu w tym zakresie, bo być może słusznym jest wzmacnianie kobiecej strony układu damsko męskiego. Kobiety chyba zasługują na większy szacunek, więcej praw względem tego co oferuje tradycja w wielu krajach. Jednak nawet w słusznej tendencji można przesadzić. I do tej przesady chyba też w wielu krajach doszło - zantagonizowane płcie będą coraz częściej rezygnowały z dążenia do bycia w związku. Widać to w postawach wielu chłopców, którym relacje z dziewczętami zastępuje komputer. Komputer jest wygodniejszy i łatwiejszy "w obsłudze" niż druga osoba - można go wyłączyć, kiedy się chce, poddaje się ludzkiej woli bez oporu. Problem konkurowania elektroniki z kontaktami międzyludzkimi jest też chyba i po stronie kobiet, a nawet w małżeństwach, gdzie zamiast seksu, małżonkowie wolą klikać...

Czy praca zawodowa, hobby jest w stanie zapełnić powstałą w psychice lukę?...
Myślę, że częściowo - czyli dla osób o odpowiednim typie psychiki - jest to możliwe. Ale wiele dziewcząt/kobiet, gdy uświadomi sobie, że szanse na trwały związek z mężczyzną są raczej niezbyt duże, że czeka je samotność, będzie miała problem.

Tu muszę zastrzec, że z artykułu wynika, że najwięcej samobójstw młodych dziewcząt ma miejsce nie w Europie, tylko w Azji. Tam feminizm jest słaby. Więc może ten europejski służy kobietom - przynajmniej w kontekście samobójstw. Ale np. w takiej Polsce mamy ostatnio coraz więcej doniesień o samobójstwach nastolatek. Jeśli widzę jakiś wspólny ich mianownik to zwykle właśnie będzie:
- zawiedzione nadzieje/ambicje
- odrzucenie przez grupę rówieśniczą.
Gdy czujemy, że nikt nas nie kocha, nie szanuje, to nie chce się żyć. A jeśli jeszcze postawi się przed nami wygórowane wymagania, takie których spełnić nie potrafimy, to decyzja o niepotrzebności naszego istnienia wydaje się oczywista.

A jednak wg mnie w krajach rozwiniętych potrzeba nam nowego feminizmu. Takiego, który z jednej strony - tak jak stary - dowartościowuje kobiety, ale jednocześnie nie będzie ogólnie antagonizował, zrażał kobiet i mężczyzn do związków, do miłości.
Czy taki feminizm jest możliwy?...
- Wg mnie teoretycznie możliwy jest, ale bardzo trudny. Trzeba by tu pogodzić sprzeczności - z jednej strony godność i niezależność od tego co głupie ze świata, a z drugiej jakąś taką uczuciowa otwartość na wspólnotę związek, która podbudowuje psychicznie, która powoduje, ze chce się żyć.
Sam jestem ciekaw, czy kiedyś taki mądrzejszy feminizm jakoś przebije się . :think:


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 10:37, 29 Maj 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18619
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:34, 05 Sty 2016    Temat postu: Re: Samotność, a samobójstwa nastolatek

Wg bankier.pl [link widoczny dla zalogowanych]
Bankier.pl napisał:
Prognozy 2016: 6 tysięcy Polaków popełni samobójstwo
W 2016 roku najprawdopodobniej samobójstwo popełni ok. 6 tys. osób. Dla porównania, w wypadkach drogowych co roku ginie ok. 3,2 tys. osób, z tego ok. 500 traci życie z winy nietrzeźwych kierowców. Polska to kraj samobójców – pod tym względem jesteśmy w czołówce państw świata.

Polska należy do krajów o największej liczbie samobójstw w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców. Wskaźnik ten u nas wynosi 15,7. W Niemczech 10,5, a w dotkniętych kryzysem ekonomicznym Hiszpanii i Grecji odpowiednio 6,9 i 4,2.

Gorzej niż u nas jest m.in. na Litwie (29,5) oraz Węgrzech (22,0).

Statystyki są porażające. W 2014 roku liczba samobójstw sięgnęła 6165, z czego 5237 dotyczyło mężczyzn zaś 928 kobiet. Dla porównania w roku 2010 zamachów samobójczych było ponad 2000 mniej.


Nie chce nam się żyć w Polsce?...

Ja wiem, że "ekonomiści" powiedzą, że nam się poprawia byt, że jesteśmy "tygrysem". Ale prawda jest taka, że my Polacy zostaliśmy wmanewrowani w system wyjątkowo nieprzyjazny psychicznie - rywalizacja, wyścig szczurów, korporacje, władzę urzędników, windykatorów itp.
Nie chce się Polakom od lat mieszkać w Polsce, co widać po skali emigracji. I widać nawet po wynikach ostatnich wyborów - wbrew pozorom, czego się PO chyba nie spodziewa, zwycięstwo PiS ma chyba podobny rodowód, jak wcześniej zwycięstwo PO nad PiSem tzn. GŁOSOWANIE PRZECIW. Po prostu większość Polaków chyba miała dość oddania naszego kraju we władzę tych, co z pieniędzy ulepieni, co pieniędzmi rozumują, co dla głównie dla pieniędzy żyją. W takim kraju, gdzie dobrze się czuje przede wszystkim śmietanka zdeterminowanych na zarobek chciwców nie chce się żyć "zwykłemu" człowiekowi. Chce się albo emigrować, albo nie żyć...

Pewnie wolnorynkowcy (ci uczciwsi wobec własnych przekonań) powiedzą: I dobrze! Tak ma być! Ci co odchodzą, popełniają samobójstwa, to ci gorsi, ci co się nie dostosowali, więc lepiej jak się ekonomia pozbędzie takich nieudaczników. Ja mam inny pogląd na ten temat. W moim przekonaniu skrajne kierowanie się w życiu zyskiem liczonym finansowo, choć może jest skuteczne, bo cel ów daje się osiągnąć, w ogólnym rozrachunku społeczeństwu produkuje na tyle trudne psychologicznie środowisko, że ludzie W OGÓLNYM ROZRACHUNKU TRACĄ.
PiS, mimo że został wyniesiony do władzy na fali niezadowolenia z tego, co nam zgotowała aktualna forma kapitalizmu, raczej też nie daje wielkich szans na poprawę sytuacji. W końcu to ugrupowanie, może nawet bardziej niż PO, jawi się jako partia agresji i opresji. Przynajmniej o tej opresji i agresji całkiem często mówi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2545
Przeczytał: 3 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 8:52, 06 Sty 2016    Temat postu: Re: Samotność, a samobójstwa nastolatek

Michał Dyszyński napisał:

- skupienie się rządów na całego świata "gospodarce" - liczy się pieniądz, dorabianie się, a człowiek w sensie jego potrzeb psychicznych schodzi na dalszy plan. Mamy niezachwianą wiarę większości decydentów w to, że dążenie do bogactwa automatycznie naprostuje problemy człowieczeństwa, że tak naprawdę człowiekowi nic więcej nie trzeba, tylko mieć i mieć, i mieć...

Samotność będzie więc postępować.

Myślę, że częściowo - czyli dla osób o odpowiednim typie psychiki - jest to możliwe. Ale wiele dziewcząt/kobiet, gdy uświadomi sobie, że szanse na trwały związek z mężczyzną są raczej niezbyt duże, że czeka je samotność, będzie miała problem.


Ja tam nie widzę nic złego w dorabianiu się. Są miliarderzy, którzy od zera osiągnęli wielkie pieniądze swoją ciężką pracą a jak czytasz ich biografie to rozumiesz że ich życie jest arcydziełem na miarę dzieł Wagnera czy Mozarta. Tak samo nie widzę nic złego w rywalizacji. Oba te elementy skutecznie stymulują kreatywność i są świetnym antidotum na zabijanie pustki egzystencji i szarości dnia codziennego. No bo co jest lepszego do roboty? Może i nasze filozofowanie tutaj jest czymś jeszcze lepszym ale nie wyklucza powyższej aktywności. Wszystko jest jak widać kwestią nastawienia lub zmiany tego nastawienia i to jest przynajmniej moja zasada życiowa podług której rozwiązuję swoje problemy związane z tempem życia, wyścigiem szczurów, ciągłym brakiem czasu itd.

Moja siostra jest dobrym kontrprzykładem w tym miejscu. Wyszła z domu jako prosta dziewczyna 15 lat temu. Nie miała dosłownie nic, wyszła z domu z pustymi rękami ale ciężko pracowała. Dziś ma już dom i dwa mieszkania (których użycza na wynajem) oraz męża i dwie córki. Nadal ciężko pracuje ale jest szczęśliwa. Znajduje czas na życie rodzinne każdej niedzieli (obiady i spotkania rodzinne). Nie jest samotna. Doszła do wszystkiego wysiłkiem ale przecież nie upokarza jej to. Da się? Da się. Rozumiem ją, ja czasem sam lubię się w pracy nazapieprzać i czuję się pod koniec zmęczony ale i spełniony. Oczywiście zawsze można wybrać wyjście przeciwne i usiąść tylko i marudzić jak to mi źle a potem powiesić się. Proste i łatwe rozwiązanie bo żyć jest trudniej jak widać

Problem jaki poruszyłeś dotyczy statusu jednostki. Szczęście jest pojęciem związanym ze stosunkiem jaki masz do tego co aktualnie posiadasz. Wedle badań ludzie na wózkach inwalidzkich są statystycznie bardziej szczęśliwi niż ludzie pełnosprawni, co wydaje się sprzeczne z potoczną intuicją. Jak widać ludzie niepełnosprawni lepiej rozumieją pojęcie dobra utraconego i przez to lepiej umieją docenić to czego jeszcze im nie zabrano. Problem samobójców często wiąże się z niewykrytą depresją u takich ludzi ale depresję należy leczyć. Depresja nie jest jedyną przyczyną samobójstw i nie należy upraszczać tej kwestii. Ci którzy chcą się zabić a nie są chorzy na depresję mają swoistą konstrukcję psychiczną. Ja tego nie neguję ani nie potępiam i nie powiedziałbym temu człowiekowi "ogarnij się" bo jego konstrukt psychiczny jest inny niż mój. Mój konstrukt psychiczny jest taki że nie zasnę przy zapalonym świetle i w ogóle światło z reguły drażni mnie. Są z kolei ludzie którzy mogą zasnąć jedynie przy zapalonej lampce. Ten drobny przykład pokazuje jak bardzo różnią się ludzie. Nie oceniam więc samobójców na zasadzie "nie wziął się w garść". Ja bym się wziął ale on nie jest w stanie tego zrobić i wykracza to poza jego możliwości. Dlatego nie oceniam ludzi z problemami mentalnymi przez pryzmat siebie bo to nie ma sensu. Im jest potrzebna głęboka psychoterapia i narodzenie się w zasadzie na nowo a nie rady z punktu widzenia człowieka o innej konstrukcji psychicznej. Takie rady nie mają w tym wypadku żadnego sensu, tak jak i ocenianie ich z własnego punktu widzenia. Muszą znaleźć swoją drogę i wygrać a jak tego nie zrobią to może skończyć się dla nich tragicznie. Problem jest jak widać złożony

Niemniej jednak uważam że bardzo niewiele problemów w tym życiu nie da się rozwiązać a większość problemów jest związane z naszym nastawieniem do nich. Pomijając przypadki losowe i takie na które nie mamy wpływu, jak tragiczny wypadek, rozwód czy śmiertelna choroba (np. nowotwór), większość problemów da się rozwiązać. Tyczy się to też chęci do życia. Często wystarczy zmiana nastawienia do życia i przeprogramowanie własnego światopoglądu. Wielu ludziom się to udało. Nawet nam bo nie sądzę że wciąż jesteśmy na poziomie poglądów z dzieciństwa. Z reguły jest tak że to nie inni ludzie ani wydarzenia czynią nas nieszczęśliwymi, tylko nasze nastawienie i myśli o tym. Tak więc wiele rzeczy można zmienić ku czemuś pozytywnemu jak się odpowiednio popracuje i nie jest to wcale niemożliwe. W większości przypadków wystarczy zmienić siebie zamiast próbować wpływać na wydarzenia niezależne od nas. To dużo prostsze. Taki jest mój way of life


Ostatnio zmieniony przez Jan Lewandowski dnia Śro 9:19, 06 Sty 2016, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18619
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:31, 06 Sty 2016    Temat postu: Re: Samotność, a samobójstwa nastolatek

Jan Lewandowski napisał:
Ja tam nie widzę nic złego w dorabianiu się. Są miliarderzy, którzy od zera osiągnęli wielkie pieniądze swoją ciężką pracą a jak czytasz ich biografie to rozumiesz że ich życie jest arcydziełem na miarę dzieł Wagnera czy Mozarta. Tak samo nie widzę nic złego w rywalizacji. Oba te elementy skutecznie stymulują kreatywność i są świetnym antidotum na zabijanie pustki egzystencji i szarości dnia codziennego. No bo co jest lepszego do roboty? Może i nasze filozofowanie tutaj jest czymś jeszcze lepszym ale nie wyklucza powyższej aktywności. Wszystko jest jak widać kwestią nastawienia lub zmiany tego nastawienia i to jest przynajmniej moja zasada życiowa podług której rozwiązuję swoje problemy związane z tempem życia, wyścigiem szczurów, ciągłym brakiem czasu itd.

Wszystko ma swoje dobre i złe strony. To o czym ja piszę, to sytuacja, w której system stygmatyzuje tych, którzy - z różnych powodów - nie są w stanie osiągać sukcesów finansowych, czy prestiżowych.
Patrząc na różne kraje mamy przegląd pewnych modeli społeczno-ekonomicznych widzianych w kontekście rywalizacji. Model skandynawski jest bardziej egalitarny, nakierowany na niwelowanie różnic pomiędzy ludźmi. Model rodem z USA akcentuje walkę, agresję, rywalizację. Liczne badania wykazują, że społeczeństwa jako całość szczęśliwsze jest jednak w modelu z mniejszą dawką agresji i rywalizacji w życiu. Ekonomicznie (w skali całego kraju) zaś efekty wydają się być porównywalne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5982
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:04, 08 Sty 2016    Temat postu:

W nawiązaniu do tematu wątku: uważam, że może nie tyle chodzi tu o samotność- chociaż też, oczywiście- ile o brak poczucia sensu i wartości w życiu; a nawet o poczucie braku tychże.
Ogólnie tendencja w krajach "wysoce cywilizowanych", wysoce uprzemysłowionych, czy szczególnie wysoce zinformatyzowanych jest taka, że należy być coraz doskonalszym człowiekiem- ale właściwie tylko w kontekście coraz sprawniejszej "maszyny", lepszego "komputera", "robota". Tylko w tej pogoni za "supermanem" czy "Uebermenschem" na coraz dalszy plan schodzi kwestia, że właściwie po co to wszystko, do czego to prowadzi...


Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Pią 0:07, 08 Sty 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18619
Przeczytał: 84 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:55, 08 Sty 2016    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
W nawiązaniu do tematu wątku: uważam, że może nie tyle chodzi tu o samotność- chociaż też, oczywiście- ile o brak poczucia sensu i wartości w życiu; a nawet o poczucie braku tychże.
Ogólnie tendencja w krajach "wysoce cywilizowanych", wysoce uprzemysłowionych, czy szczególnie wysoce zinformatyzowanych jest taka, że należy być coraz doskonalszym człowiekiem- ale właściwie tylko w kontekście coraz sprawniejszej "maszyny", lepszego "komputera", "robota". Tylko w tej pogoni za "supermanem" czy "Uebermenschem" na coraz dalszy plan schodzi kwestia, że właściwie po co to wszystko, do czego to prowadzi...

Chyba masz to sporo racji. Przestał liczyć się człowiek, bo najbardziej liczą się cele, które ten człowieka ma osiągnąć... :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin